Kto zda egzamin? Nawet dyrektor WORD-u oblał...
W Zielonej Górze tekst na prawo jazdy zdały tylko dwie osoby z 75 kursantów. Egzamin oblał dyrektor WORD-u i pięcioro dziennikarzy-kierowców, którzy podeszli do próbnego testu. Gdzie tkwi problem? W rygorystycznych zasadach oceniania
- Jeśli jest pan kierowcą, zda pan nowy egzamin bez problemu. Bo jest życiowy, intuicyjny i łatwiejszy niż stary egzamin - przekonywał mnie dyrektor zielonogórskiego WORD-u kilka dni przed wprowadzeniem nowych zasad egzaminowania kandydatów na kierowców.
Minął tydzień, a w WORD-ach w całej Polsce trwa rzeź kandydatów. W Zielonej Górze w ciągu pierwszych pięciu dni egzaminowania zdały tylko dwie osoby na 75 kursantów. - Tylko dwie osoby to debiutanci. Pozostali przygotowywali się do egzaminu na starych zasadach i mają problem z nowym, który jest zupełnie inny - przekonuje dyrektor Rafał Gajewski.
W piątek zaprosił do WORD-u dziennikarzy.
- Chcę odczarować ten egzamin. Pokazać, że pytania są proste, logiczne i nie będziecie mieć z nimi problemów - przekonywał. Z testem męczyło się pięcioro dziennikarzy-kierowców. Nie zdał żaden, choć egzamin przebiegał bez presji czasu i stresu.
Zamiast rysunków film
Największą zmianą są fragmenty filmów, które oglądają egzaminowani. Widzą sytuację na drodze z perspektywy kierowcy i muszą odpowiedzieć na pytanie. Tu największy problem może być ze spostrzegawczością. Przeoczysz jeden znak pionowy czy poziomy i po tobie. Przepadłem także na pytaniach o dopuszczalną prędkość samochodu z lekką przyczepką i wymaganą odległość od omijanego muru w skrajni drogi. Te informacje dawno wyleciały mi z głowy. Z drugiej strony były też zadania wyjątkowo proste. Kierowca na filmie widzi postać leżącą na poboczu. - Czy musi się zatrzymać i udzielić jej pierwszej pomocy? I kolejne: czy widoczny znak (przejście dla pieszych) ostrzega przed miejscem, gdzie może występować niebezpieczeństwo? Albo: czy musimy ustąpić pierwszeństwa tramwajowi, który nadjeżdża z prawej strony.
Poległ na przyczepce
Wbrew obawom wielu kursantów pytania są krótkie i proste. Bez problemu można je zrozumieć. Pod tym względem nowy test jest o wiele bardziej rygorystyczny niż poprzedni. W czym tkwi pułapka? Wg. starych zasad można było błędnie odpowiedzieć na dwa z 18 pytań. Teraz liczą się punkty, a odpowiedzi mają różną wagę. Punkty szybko topnieją.
- Poprzeczka rzeczywiście została postawiona wysoko, ale to dobrze. Życie i zdrowie na drodze jest bezcenne. Poza tym sądzę, że niedługo zdawalność się poprawi. Wraz z kursantami, którzy przygotowują się do nowego testu, a nie tylko wkuwają na pamięć odpowiedzi - komentuje Gajewski. Sam do egzaminu podszedł z marszu. Test na kategorię D zdał, choć nie jest kierowcą autobusu. Oblał za to kategorię B.
- Deczko mi zabrakło. Nie pamiętałem, jakie przepisy obowiązują przy lekkiej przyczepie i przyczepie kempingowej, bo z takimi nie jeżdżę - mówi dyrektor.
źródło:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt