Absurdy polskiej biurokracji.
=================================
Nękana za nie swoje długi. Sąd, komornik, wezwania...
Listy z sądu, wezwania od komornika, ostrzeżenie o groźbie przymusowego wejścia do mieszkania. Pani Agnieszka od kilku miesięcy musi tłumaczyć się za nieznanego dłużnika, który posługuje się jej adresem. A urzędnicy twierdzą, że prowadzą czynności, bo on podał takie dane.
- Mieszkam sama z 12-letnią córką i boję się, że któregoś dnia, jak będę w pracy, ktoś przymusowo wejdzie do mojego mieszkania. Dziecko jest zestresowane, już dwukrotnie ktoś pukał do drzwi pod moją nieobecność - opowiada krakowianka. Nie ma pojęcia, dlaczego mężczyzna posługuje się jej adresem.
Mieszkanie jest nowe, kupione niedawno od dewelopera, który przebudował kamienicę w centrum Krakowa i wydzielił całkowicie nowe lokale. Od pół roku pani Agnieszka dostaje na swój adres wezwania do tego człowieka. Po każdym biega do kolejnych instytucji i tłumaczy, że nikt taki tu nie mieszka. Nawet nie wie, o jaką sprawę chodzi, bo słyszy, że nie jest stroną postępowania, więc szczegółowych informacji nie może otrzymać.
Taka osoba tu nie mieszka
Pierwsze awizo przyszło w maju zeszłego roku, miesiąc po wprowadzeniu się do mieszkania. Pani Agnieszka ze zdziwieniem zauważyła, że wezwanie było wystawione na człowieka o angielskim imieniu i nazwisku. - Taka osoba tu nie mieszka, jestem jedynym właścicielem w księdze wieczystej, zameldowana jestem tylko ja i moja 12-letnia córka. Pomyślałam, że to pomyłka - opowiada pani Agnieszka. Gdy miesiąc później przyszło kolejne awizo na to samo nazwisko, zaniepokoiła się.
Ale to był dopiero początek. W jej skrzynce lądowały kolejne wezwania do odbioru korespondencji. Wszystkie na tego samego cudzoziemca. - Uznałam, że to już nie jest przypadek. Poszłam do dewelopera. Okazało się, że u niego była już policja i pytała o tego człowieka. Deweloper potwierdził, że nikt taki tu nie mieszka - relacjonuje kobieta. Ale nie na żarty przeraziła się, gdy dzień po świętach Bożego Narodzenia znalazła w drzwiach wezwanie od komornika, znowu na te same dane. I ostrzeżenie, że jeżeli mężczyzna nie stawi się u niego, nastąpi przymusowe otwarcie mieszkania.
Kamienicę sprzedano, adres krąży po Polsce
Jak ustaliliśmy, mężczyznę ściga rzeszowski sąd gospodarczy. Próbuje wyegzekwować 1000 zł karnej opłaty, którą nałożył na niego za niedostarczenie wymaganych dokumentów za spółkę założoną w Jaśle, jedną z kilkunastu w całej Polsce, w jakich figuruje. Obcokrajowiec jako swój adres podał miejsce zameldowania pani Agnieszki. I takie dane w tytule wykonawczym wskazał sąd. - Pamiętam, że adres tej kamienicy był już wcześniej, przed laty, wielokrotnie wykorzystywany, rejestrowano na niego różne spółki. Potem kamienicę sprzedano, ale adres prawdopodobnie teraz krąży po Polsce - mówi krakowski prawnik.
Pani Agnieszka po zawiadomieniu od komornika znalezionym w drzwiach od razu poszła do najbliższego komisariatu policji. - Chciałam złożyć zawiadomienie o nielegalnym posługiwaniu się moim adresem. Ale policjant nie bardzo chciał go przyjąć, pytał: "ale o co chodzi, że pani nie czuje się komfortowo?". W końcu zapisał coś na kartce i powiedział, że wprowadzi to do systemu. Gdy dwa dni później poszłam sprawdzić, czy rzeczywiście sprawę zarejestrowano, od innego funkcjonariusza usłyszałam, że jest za wcześnie jeszcze, by mógł to zweryfikować w systemie - relacjonuje krakowianka.
Wezwania dalej przychodziły
- Jest adnotacja, że taka pani była - zapewnia Dariusz Nowak z małopolskiej policji. - Ale samo posłużenie się adresem to tylko wykroczenie. Musiałby być jakiś konkret: że np. ten człowiek uczynił to celowo, by dokuczyć tej pani. A tak w tej sytuacji poszkodowanym jest sąd, bo to jemu mężczyzna podał fałszywy adres - przekonuje Nowak. I radzi, by pani Agnieszka udała się na pocztę i poinformowała, że taka osoba tam nie mieszka. - I nie powinna już dostawać żadnych przesyłek do tego pana. A sąd, mając taką informację, zleci nam wtedy poszukiwanie go - przekonuje Nowak.
- Ależ ja byłam na poczcie po pierwszych awizach. Poinformowałam panią naczelnik urzędu, że ten człowiek tu nie mieszka i nie jest tu zameldowany. Obiecała, że umieszczą taką adnotację i otrzymają ją nadawcy. Efekt? Wezwania dalej przychodziły - zżyma się pani Agnieszka.
Komornik Rafał Nowicki de Poraj mówi, że adres został wskazany w tytule nadanym przez sąd, więc zgodnie z procedurą wysłał listownie na te dane wezwanie dłużnikowi. - Niech pan patrzy: poczta na zwrotkach umieściła adnotacje: "Nie podjęto w terminie" i "Adresata nie zastano". Skąd mam wiedzieć, że ten dłużnik tam nie mieszka? Muszę więc tam osobiście pójść - wyjaśnia komornik.
Poczta Polska tłumaczy się, że poza ogólnymi powodami braku dostarczenia przesyłki żadnych innych szczegółowszych adnotacji o nieobecności adresata nie wolno jej zamieszczać na niepodjętych awizach. - Tak wynika z artykułu 32 prawa pocztowego. Poczta Polska jest operatorem pocztowym, nie zaś stroną w relacjach nadawca - adresat i nie może tu pełnić roli pośrednika - przekonuje Grzegorz Warchoł z biura prasowego Poczty Polskiej SA.
Sześciu komorników w rewirze
Pani Agnieszka, bojąc się przymusowego wtargnięcia pod jej nieobecność, musiała pójść do komornika z dokumentami i wyjaśnić, że tajemniczy dłużnik fałszywie posługuje się jej adresem.
Rafał Nowicki de Poraj zapewnia, że po wyjaśnieniach krakowianki czynności pod tym adresem już nie będzie prowadził. Ale to tylko niewielkie pocieszenie dla pani Agnieszki. Od komornika usłyszała, że to nie oznacza, iż inni komornicy nie będą jej nękać wezwaniami dla tajemniczego cudzoziemca, jeśli pojawią się kolejne tytuły wykonawcze. - Nie ma już rejonizacji i każdy komornik z każdego zakątku kraju może podjąć się egzekucji. Tylko w naszym rewirze jest sześciu. A przecież są jeszcze inne instytucje, jak urząd skarbowy, ZUS. Trzeba to cierpliwie znosić, bo nie ma centralnej bazy fałszywych adresów - rozkłada ręce Rafał Nowicki de Poraj.
- Wyczerpałam już wszystkie możliwości, co mogłam, zrobiłam. Jestem bezradna, nie wiem, co mam jeszcze uczynić, by mnie nie nękano. Ile razy mam tłumaczyć się za kogoś, kogo nigdy na oczy nie widziałam? Przecież w ten sposób każdemu można życie zamienić w piekło - mówi bezradnie kobieta.
Imię pani Agnieszki zostało zmienione na jej prośbę
źródło:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ia___.html