"Umowy śmieciowe" czyli inaczej umowy cywilno-prawne, dla pracowników są atrakcyjne w kilku przypadkach. Przede wszystkim wtedy gdy pracownik jest osobą uczącą się i nie przekroczył 26 roku życia, ponieważ nie musi wtedy mieć odprowadzanych pełnych składek. Stąd wynagrodzenie netto jest dla niego dużo wyższe.
Dodatkowo osoby zatrudnione na „umowy śmieciowe” są rozliczani z przepracowanych godzin, co oznacza, że zleceniobiorca może przepracować w tygodniu 40 godzin, ale może i 10, co jest dużym udogodnieniem dla osób nie mogących pracować w pełnym wymiarze godzin.
Kolejna zaletą, która przez niektórych może być określana jednocześnie wadą „umowy śmieciowej” jest brak okresu wypowiedzenia. Pracownik może w każdym momencie powiedzieć, że rezygnuje z pracy. Niestety działa to także w drugą stronę - pracodawca może w każdej podziękować takiej osobie za współpracę.
„Umowy śmieciowe” bardzo często są praktykowane w firmach wtedy, gdy potrzebują pracowników na zastępstwa, lub sezonowo na krótki czas. Wtedy stają się szansą dla osób, które wracają na rynek po dłuższej przerwie oraz dla tych, którzy chcieliby nabrać doświadczenia w konkretnej pracy.
Bardzo często zdarza się, że pracodawcy najpierw podpisują „umowę śmieciową” z pracownikiem a po jakimś czasie proponuje umowę o pracę. A dla osób już zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, umowa zlecenie może być dodatkowym dochodem, który nie jest obciążony pełnymi składkami (oczywiście ma to miejsce wtedy, gdy zlecenie nie jest wykonywane na rzecz pracodawcy).
źródło: http://praca.wp.pl/title,Umowa-smieciow ... omosc.html
Dodatkowo osoby zatrudnione na „umowy śmieciowe” są rozliczani z przepracowanych godzin, co oznacza, że zleceniobiorca może przepracować w tygodniu 40 godzin, ale może i 10, co jest dużym udogodnieniem dla osób nie mogących pracować w pełnym wymiarze godzin.
Kolejna zaletą, która przez niektórych może być określana jednocześnie wadą „umowy śmieciowej” jest brak okresu wypowiedzenia. Pracownik może w każdym momencie powiedzieć, że rezygnuje z pracy. Niestety działa to także w drugą stronę - pracodawca może w każdej podziękować takiej osobie za współpracę.
„Umowy śmieciowe” bardzo często są praktykowane w firmach wtedy, gdy potrzebują pracowników na zastępstwa, lub sezonowo na krótki czas. Wtedy stają się szansą dla osób, które wracają na rynek po dłuższej przerwie oraz dla tych, którzy chcieliby nabrać doświadczenia w konkretnej pracy.
Bardzo często zdarza się, że pracodawcy najpierw podpisują „umowę śmieciową” z pracownikiem a po jakimś czasie proponuje umowę o pracę. A dla osób już zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, umowa zlecenie może być dodatkowym dochodem, który nie jest obciążony pełnymi składkami (oczywiście ma to miejsce wtedy, gdy zlecenie nie jest wykonywane na rzecz pracodawcy).
źródło: http://praca.wp.pl/title,Umowa-smieciow ... omosc.html

Teresa to sprzedawczyni w 24-godzinnym sklepie. Jerzy pracował jako kierowca w firmie handlowej. Tadeusz był królem życia, zajmując stanowisko menedżera klienta w agencji reklamowej. Gdy usłyszeli w telewizji pierwsze informacje o sprawie Cezarego Gmyza i jego zwolnieniu dyscyplinarnym, pokiwali ze zrozumieniem głowami. Oni również to przeżyli. W ich przypadkach nie było kamer, artykułów prasowych, kolegów i stowarzyszeń branżowych stających w ich obronie, ale subiektywne odczucie niezasłużonej kary i nagły lęk o to, co przyniesie jutro, były te same.
Zgodnie z art. 52 Kodeksu pracy pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych. Reklamowiec Tadeusz przekonał się o tym na własnej skórze, gdy wyszedł na jaw jego romans z dziewczyną, pracującą w zespole marketingowym po stronie klienta. Choć ani Tomasz, ani dziewczyna nie przyznali się do naruszenia zawodowej poufności, to nawet cień podejrzeń nie został tolerowany czy wybaczony.
Więcej: http://praca.wp.pl/title,Zwolnienie-dys ... omosc.html
Zgodnie z art. 52 Kodeksu pracy pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych. Reklamowiec Tadeusz przekonał się o tym na własnej skórze, gdy wyszedł na jaw jego romans z dziewczyną, pracującą w zespole marketingowym po stronie klienta. Choć ani Tomasz, ani dziewczyna nie przyznali się do naruszenia zawodowej poufności, to nawet cień podejrzeń nie został tolerowany czy wybaczony.
Więcej: http://praca.wp.pl/title,Zwolnienie-dys ... omosc.html

Młodzi pracownicy z pokolenia Y. Czego szukają na rynku pracy? Co mają do zaoferowania?
Choć pokolenie dwudziestolatków stanowi niemały odsetek bezrobotnych, to jeszcze nie znaczy, że gdy chwycą pracę, trzymają się jej kurczowo, na każdym kroku okazując pracodawcy wdzięczność za „uratowanie życia”. Czy nie taki wniosek płynie z licznych definicji tzw. Pokolenia Y. A co na to pracodawcy?Nie chodzi o sąd nad nielojalnymi, jak ocenia się generację urodzonych w okresie ostatnich dwudziestu lat minionego stulecia. Chodzi o odpowiednie ich postrzeganie i przyjęcie, że wychowani w innych warunkach społecznych, gospodarczych oraz technologicznych niż obecni wieloletni pracownicy - wchodzą na rynek pracy zarówno z określonymi oczekiwaniami, jak i możliwościami. To nic nowego, zawsze tak było z „nowymi”. Teraz jednak jest o tym głośno, bo następuje wyraźna wymiana pokoleń i to na dużą skalę.
Ludzie z wyżu
O zatrudnienie walczy właśnie pokolenie wyżu demograficznego z lat 1980-1995. Pojawia się po Generacji X (urodzonych po 1965 r.), a wcześniej Boomersach (urodzonych w latach 1945-1965) i Tradycjonalistach urodzonych do końca wojny. Wchodzące na rynek Pokolenie Y zacznie niebawem kształtować gospodarki na świecie. Według danych agend badawczych, stanowi ono w populacji światowej 25,5 procent. To największa grupa pokoleniowa. Jej poprzednicy, wspomniana Generacja X miała udział 21,3 procent. Znacznie więcej młodych ludzi, w wieku dwudziestu kilku lat, żyje w krajach najdynamiczniej rozwijających się, np. w Indiach stanowią ponad połowę społeczeństwa.
Rynek pracy opuszczają Boomersi, mający obecnie od 47 do 67 lat. Doświadczeni pracownicy zwalniają miejsca dla osób w wieku od kilkunastu do 32 lat, czyli grupy, która w części już pracuje, w części zamierza podjąć pracę, a inni jeszcze się kształcą. Doświadczenia wiele nie mają, często nawet żadnego, ale są dobrze wyedukowani, ukształtowani w czasach dynamicznego rozwoju technologii informatycznych i telekomunikacyjnych.
Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... wania.html

Zmiana zawodu
Niedziela, 18 listopada (06:00) Gdy wybór zawodu okazał się życiową pomyłką, każdy dzień pracy jest wielkim przymusem. Życie zawodowe zaczyna negatywnie wpływać również na to prywatne, a narzekań nie ma końca. Wyjście jest jedno: zmienić zawód. Jak to zrobić?
Wybór zawodu należy do trudnych decyzji, gdyż często podejmowanych na całe życie lub przynajmniej kilka lat. Jak go dokonać, by nie żałować? Jak odkryć swoje predyspozycje zawodowe?
Średnio człowiek spędza połowę swojego dnia w pracy. Dobrze, gdy wykonywane obowiązki są zgodne z jego zainteresowaniami oraz sprawiają przyjemność i satysfakcję. Gorzej, gdy wykonywany zawód jest prawdziwą zmorą, a każdy kolejny dzień w pracy to psychiczna katorga.
Zgodnie z zainteresowaniami
Już przy wyborze kierunku studiów najlepiej kierować się zainteresowaniami. Żadna praca nie sprawia tyle przyjemności niż ta, w której robi się to, co się lubi i zna. Interesując się czymś od dziecka, posiada się już podstawowe kompetencje i pierwsze doświadczenia w obranym kierunku, a to znacznie ułatwia podjęcie pracy.
Zbadaj predyspozycje
Przy wyborze zawodu warto zastanowić się jakie predyspozycje potrzebne są do jego wykonywania. Następnie zastanowić się nad predyspozycjami, które się posiada. Przykładowo ktoś, kto nie potrafi dobrze pisać, wyrażać swoich myśli, streszczać wydarzeń - nie będzie dobrym dziennikarzem. Nawet jeśli ten zawód mu się podoba, najlepiej zastanowić się kilka razy, zanim popełni się błąd i wyląduje na bezrobociu.
Więcej: http://biznes.interia.pl/praca/news/zmi ... du,1861352

MPIPS: Rewolucja: Pieniądze pójdą za bezrobotnym
Pieniądze pójdą za bezrobotnym - od nowego roku w szukaniu pracy pomogą prywatne agencje zatrudnienia. Współpraca urzędów pracy i prywatnych agencji zatrudnienia to krok w dobrym kierunku - uważają niektórzy eksperci.
Wskazują przykłady innych krajów, gdzie od lat widać pozytywne skutki takiego współdziałania. W Polsce pierwszy program pilotażowy w Gdańsku nie zakończył sie sukcesem, ale resort pracy zamierza uruchomić kolejny. Ma ruszyć na początku przyszłego roku i będzie kosztować ok. 30 mln zł.
- Generalna tendencja na całym świecie jest taka, że jednak to, co jest prywatne, jest lepiej zarządzane i bardziej efektywne od tego, co jest zarządzane przez sferę budżetową. Wydaje mi się, że wniosek może być tylko jeden: każde działanie zmierzające w tym kierunku jest wskazane - mówi Agencji Informacyjnej Newseria Kazimierz Sedlak, prezes firmy doradztwa personalnego Sedlak & Sedlak.
Nowa propozycja Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej zakłada ścisłe współdziałania urzędów pracy i prywatnych agencji zatrudnienia. Ma to pomóc w znalezieniu stałej pracy osobom długotrwale bezrobotnym. Na aktywizację około trzech tysięcy takich osób w 2013 roku resort chce przeznaczyć 30 mln zł. Pilotaż ma objąć trzy województwa: mazowieckie, dolnośląskie i podkarpackie.
Jak przekonują eksperci, to krok w dobrym kierunku, ale wzorów Polska powinna szukać zagranicą, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii. Tam sektor pośrednictwa pracy generuje 34,7 mln euro obrotów rocznie. To najwyższy wskaźnik w 15 krajach tzw. starej UE. Świadczy o aktywności prywatnych agencji, które są wynagradzane za efekty swojej pracy.
- To jest bardzo ważne: firma powinna być nagradzana dopiero za uzyskane wyniki, czyli kiedy bezrobotny ma pracę i pracuje tam przez określony czas - podkreśla Kazimierz Sedlak.
Pomysł polskiego resortu pracy zakłada nieco inny podział funduszy. Wyłonione w przetargach agencje będą dostawać pewną stałą ilość środków na działanie - bez względu na skuteczność. Dodatkowo przysługiwać im mają dwie premie - jedna za znalezienie bezrobotnemu pracy, a druga - gdy dana osoba przepracuje co najmniej trzy miesiące.
Przez ekspertów za wzorcowy uznawany jest także model niemiecki, czyli tzw. reforma Hertza. Zakłada ona, że każdy ośrodek pośrednictwa pracy współpracuje ze stowarzyszoną agencją ds. zatrudnienia tymczasowego. Ta ostatnia ma znaleźć bezrobotnemu pracę tymczasową, a potem przekonać pracodawcę, żeby ten zatrudnił go na stałe. Dodatkowo, w Niemczech część przyszłych pracowników firm rekrutowana jest już na uczelniach, dzięki czemu absolwenci mają pewność zatrudnienia.
W Polsce, aby obniżyć bezrobocie wśród młodzieży i zachęcić pracodawców do jej zatrudniania, zastosowano nieznacznie obniżoną płacę minimalną i krótkotrwałe zwolnienie ze składki na ZUS.
- U nas nie ma dobrych mechanizmów zachęcających do takich działań. Ale na przykład w niektórych krajach europejskich są takie proste rozwiązania stosowane wobec młodych ludzi - przekonuje Kazimierz Sedlak. - Państwo opłaca wszystkie składki, inwestuje szkolenie tych ludzi - dodaje.
Według danych MPiPS, który prowadzi rejestr agencji zatrudnienia, 18 listopada działało ich w Polsce ponad 3,9 tys. Jeszcze 1 stycznia było ich 3,5 tys., podczas gdy dwa lata temu - około 3 tys.
Od początku tego roku do końca września przedsiębiorcy skierowali do urzędów pracy 485 tys.
źródło: http://biznes.interia.pl/praca/news/rew ... ym,1864799

Tak, to jest możliwe. Ja sama znam dwie osoby, które się tak przekwalifikowały. Jedna była nauczycielką w klasach początkujących, zrobiła potem roczny kurs grafika i została zatrudniona w nowym zawodzie bez problemu. Drugą osobą był robotnik budowlany, który nauczył się programować i został zatrudniony bez wielkiego doświadczenia. Bo liczyła się jego pasja i doskonale zdane testy kwalifikacyjne.NEVIL pisze:Gdy wybór zawodu okazał się życiową pomyłką, każdy dzień pracy jest wielkim przymusem. Życie zawodowe zaczyna negatywnie wpływać również na to prywatne, a narzekań nie ma końca. Wyjście jest jedno: zmienić zawód. Jak to zrobić?
Była nauczycielka mieszka w Szwecji, w Malmö. Były robotnik mieszka w Danii, w Aarhus.
Komentarze pod artykułem:
~hurrra -
super nowina, mam dwa fakultety, znam języki, cieszę się bardzo, bo idzie zima i może załapię się na jakieś odśnieżanie i strącanie sopli z dachów supermarketów. Całe życie marzyłem o takim zajęciu. Wreszcie mogę się samorealizować. Cieszę się jeszcze, że rządzi Tusk, przynajmniej dzięki temu nikt nie każe mi być patriotą i uczciwym człowiekiem. Jak już nauczę się dobrze kraść to może uda mi się zapisać do swołocz partii i będę żył, jak pączek w maśle.
----------------------------------------------------------------------
~Rudolf -
juhu Polacy wracajcie z Angli bedziecie mogli popracowac jako "mikolaj" wreszcie zielona wyspa stala sie faktem !!!!! juhu !!!! niech zyje polski turbo kapitalizm z liberalami na czele !!
---------------------------------------------------------------
- W ostatnich tygodniach roku rośnie popyt na pracowników tymczasowych. W przedświątecznym szczycie więcej osób zatrudniają sklepy a także producenci, chcąc zdążyć z realizacją zamówień - twierdzą przedstawiciele agencji zatrudnienia.
- Pierwsze zlecenia otrzymujemy już pod koniec października, a najwięcej pojawia się na przełomie listopada i grudnia. Okres przed Mikołajkami to apogeum potrzeb naszych klientów - powiedziała starszy konsultant w agencji zatrudnienia ManpowerGroup, Justyna Ścigler.
Według przedstawicieli agencji, najczęściej sięgają po takie wsparcie sieci kosmetyczne, drogerie, sklepy odzieżowe, firmy handlujące upominkami, a także duże koncerny z branży tzw. produktów szybkozbywalnych, obejmującej m.in. artykuły spożywcze i środki czystości.
- Pod koniec roku mamy także dużo zleceń tymczasowych z branży logistycznej, tam gdzie w grę wchodzi zwiększone pakowanie i wysyłka oraz z handlu, czyli do obsługi sprzedaży przedświątecznej. W porównaniu z poprzednim rokiem odnotowaliśmy niewielki wzrost - poinformował Krzysztof Zajkowski z agencji Adecco Poland.
Dodał, że w tym okresie najwięcej zarobić mogą hostessy (16-18 zł/godz. brutto) oraz operatorzy wózków widłowych (15-17 zł/godz.). Najniższe stawki (10-12 zł/godz.) zaoferowano pakowaczom, doręczycielom i magazynierom.
- Dla wspomnianych pracowników mamy najwięcej ofert, ale po świętach będą potrzebne także osoby do pracy przy inwentaryzacji za 12-15 zł/godz. brutto - przewiduje Zajkowski.
- Pracodawcy coraz chętniej korzystają z pracy tymczasowej w okresie okołoświątecznym - oceniła Justyna Ścigler z Manpower i dodała, że rośnie także zainteresowanie wśród pracowników, gdyż oferty stały się bardziej zróżnicowane oraz lepiej płatne.
- Najwięcej ludzi potrzebnych jest na stanowiska pomocnicze np. pomocy sklepowej, pracownika obsługi klienta, pakowacza prezentów, sprzedawcy. Poszukiwani są także animatorzy i hostessy, później można spotkać ich w centrum handlowym w roli Mikołajów i Śnieżynek - dodała.
Jak powiedziała rzeczniczka firmy Randstad, Katarzyna Gurszyńska, sezon świąteczny w agencjach zatrudnienia rozpoczyna się już na początku listopada.
- Otrzymujemy wtedy pierwsze zapytania od klientów, którzy co roku wzmacniają stały zespół pracowników osobami zatrudnionymi tylko na ten kilkutygodniowy okres. Dotyczy to zwykle sklepów, zarówno dużych sieci, jak i pojedynczych - wyjaśniła.
Dodała, że pracodawcy poszukują głównie pracowników do wsparcia sprzedaży, ale też pakowania prezentów czy inwentaryzacji. Wzrost zapotrzebowania na dodatkowych pracowników zgłaszają też producenci produktów popularnych w okresie świątecznym, głównie artykułów spożywczych.
- Zawierane są zwykle umowy-zlecenia, stawki godzinowe wahają się w granicach 10-14 zł za godzinę. Zlecenia obejmują zwykle kilka tygodni, obowiązując do ostatnich dni grudnia - powiedziała Gurszyńska.
W jej ocenie mniejszym zainteresowaniem kandydatów cieszą się oferty roznoszenia ulotek ze świątecznymi promocjami, przy czym dotyczy to dni w okolicy 6 grudnia (Mikołajki) i Świąt. Jednocześnie zmalała liczba ofert dla Śnieżynek czy Mikołajów i są to zdecydowanie rzadsze zamówienia, niż jeszcze kilka lat temu.
- Ten fragment rynku zdecydowanie został już przejęty przez wyspecjalizowane firmy oferujące klientom kompleksowo przygotowanych Mikołajów i inne świąteczne postacie - wyjaśnia przedstawicielka Randstad.
Według agencji Manpower, średnie wynagrodzenie pracownika tymczasowego w okresie przedświątecznym wynosi ok. 12 zł brutto za godzinę, zdarzają się także oferty lepiej płatne: od 15 do 23 zł.
- Praca tymczasowa to duża elastyczność i wykonywanie zadań w różnych godzinach. Dlatego też zdarzają się zarówno oferty na 5-6 godzin danego dnia, jak i takie, które wymagają obecności przez 10-12 godzin. Czasami obowiązuje podział na osoby do pracy w ciągu tygodnia od poniedziałku do piątku i do pracy w weekendy: od piątku popołudniu, przez sobotę i niedzielę - zastrzega Ścigler.
źródło: http://biznes.interia.pl/praca/news/eks ... st56118738
~hurrra -
super nowina, mam dwa fakultety, znam języki, cieszę się bardzo, bo idzie zima i może załapię się na jakieś odśnieżanie i strącanie sopli z dachów supermarketów. Całe życie marzyłem o takim zajęciu. Wreszcie mogę się samorealizować. Cieszę się jeszcze, że rządzi Tusk, przynajmniej dzięki temu nikt nie każe mi być patriotą i uczciwym człowiekiem. Jak już nauczę się dobrze kraść to może uda mi się zapisać do swołocz partii i będę żył, jak pączek w maśle.
----------------------------------------------------------------------
~Rudolf -
juhu Polacy wracajcie z Angli bedziecie mogli popracowac jako "mikolaj" wreszcie zielona wyspa stala sie faktem !!!!! juhu !!!! niech zyje polski turbo kapitalizm z liberalami na czele !!
---------------------------------------------------------------
Eksperci: Przedświąteczny czas sprzyja poszukującym pracy tymczasowej
- W ostatnich tygodniach roku rośnie popyt na pracowników tymczasowych. W przedświątecznym szczycie więcej osób zatrudniają sklepy a także producenci, chcąc zdążyć z realizacją zamówień - twierdzą przedstawiciele agencji zatrudnienia.
- Pierwsze zlecenia otrzymujemy już pod koniec października, a najwięcej pojawia się na przełomie listopada i grudnia. Okres przed Mikołajkami to apogeum potrzeb naszych klientów - powiedziała starszy konsultant w agencji zatrudnienia ManpowerGroup, Justyna Ścigler.
Według przedstawicieli agencji, najczęściej sięgają po takie wsparcie sieci kosmetyczne, drogerie, sklepy odzieżowe, firmy handlujące upominkami, a także duże koncerny z branży tzw. produktów szybkozbywalnych, obejmującej m.in. artykuły spożywcze i środki czystości.
- Pod koniec roku mamy także dużo zleceń tymczasowych z branży logistycznej, tam gdzie w grę wchodzi zwiększone pakowanie i wysyłka oraz z handlu, czyli do obsługi sprzedaży przedświątecznej. W porównaniu z poprzednim rokiem odnotowaliśmy niewielki wzrost - poinformował Krzysztof Zajkowski z agencji Adecco Poland.
Dodał, że w tym okresie najwięcej zarobić mogą hostessy (16-18 zł/godz. brutto) oraz operatorzy wózków widłowych (15-17 zł/godz.). Najniższe stawki (10-12 zł/godz.) zaoferowano pakowaczom, doręczycielom i magazynierom.
- Dla wspomnianych pracowników mamy najwięcej ofert, ale po świętach będą potrzebne także osoby do pracy przy inwentaryzacji za 12-15 zł/godz. brutto - przewiduje Zajkowski.
- Pracodawcy coraz chętniej korzystają z pracy tymczasowej w okresie okołoświątecznym - oceniła Justyna Ścigler z Manpower i dodała, że rośnie także zainteresowanie wśród pracowników, gdyż oferty stały się bardziej zróżnicowane oraz lepiej płatne.
- Najwięcej ludzi potrzebnych jest na stanowiska pomocnicze np. pomocy sklepowej, pracownika obsługi klienta, pakowacza prezentów, sprzedawcy. Poszukiwani są także animatorzy i hostessy, później można spotkać ich w centrum handlowym w roli Mikołajów i Śnieżynek - dodała.
Jak powiedziała rzeczniczka firmy Randstad, Katarzyna Gurszyńska, sezon świąteczny w agencjach zatrudnienia rozpoczyna się już na początku listopada.
- Otrzymujemy wtedy pierwsze zapytania od klientów, którzy co roku wzmacniają stały zespół pracowników osobami zatrudnionymi tylko na ten kilkutygodniowy okres. Dotyczy to zwykle sklepów, zarówno dużych sieci, jak i pojedynczych - wyjaśniła.
Dodała, że pracodawcy poszukują głównie pracowników do wsparcia sprzedaży, ale też pakowania prezentów czy inwentaryzacji. Wzrost zapotrzebowania na dodatkowych pracowników zgłaszają też producenci produktów popularnych w okresie świątecznym, głównie artykułów spożywczych.
- Zawierane są zwykle umowy-zlecenia, stawki godzinowe wahają się w granicach 10-14 zł za godzinę. Zlecenia obejmują zwykle kilka tygodni, obowiązując do ostatnich dni grudnia - powiedziała Gurszyńska.
W jej ocenie mniejszym zainteresowaniem kandydatów cieszą się oferty roznoszenia ulotek ze świątecznymi promocjami, przy czym dotyczy to dni w okolicy 6 grudnia (Mikołajki) i Świąt. Jednocześnie zmalała liczba ofert dla Śnieżynek czy Mikołajów i są to zdecydowanie rzadsze zamówienia, niż jeszcze kilka lat temu.
- Ten fragment rynku zdecydowanie został już przejęty przez wyspecjalizowane firmy oferujące klientom kompleksowo przygotowanych Mikołajów i inne świąteczne postacie - wyjaśnia przedstawicielka Randstad.
Według agencji Manpower, średnie wynagrodzenie pracownika tymczasowego w okresie przedświątecznym wynosi ok. 12 zł brutto za godzinę, zdarzają się także oferty lepiej płatne: od 15 do 23 zł.
- Praca tymczasowa to duża elastyczność i wykonywanie zadań w różnych godzinach. Dlatego też zdarzają się zarówno oferty na 5-6 godzin danego dnia, jak i takie, które wymagają obecności przez 10-12 godzin. Czasami obowiązuje podział na osoby do pracy w ciągu tygodnia od poniedziałku do piątku i do pracy w weekendy: od piątku popołudniu, przez sobotę i niedzielę - zastrzega Ścigler.
źródło: http://biznes.interia.pl/praca/news/eks ... st56118738

Niemoralna propozycja w Norwegii: Polki to prostytutki?
Norweski dziennik "Aftenposten" opisał bulwersującą sprawę młodej, pięknej Polki, która dostała ofertę pracy w branży turystycznej w Norwegii. Rozmowa kwalifikacyjna okazała się dla niej dużym stresem, bo niedoszły pracodawca zadawał jej intymne pytania i namawiał, by się rozebrała. Badacz kultury Synnove Okland Jahnsen z Uniwersytetu w Bergen komentując opowieść dziewczyny mówi o stygmatyzacji kobiet przynależących do pewnych grup etnicznych i narodowościowych, w tym Afrykanek, Tajek i mieszkanek Europy Wschodniej.
Nie ma seksu, nie ma pracy
Do nietypowej rozmowy kwalifikacyjnej doszło w mieszkaniu szefa wydziału turystyki jednej z gmin w regionie Ostlandet. Kobiecie powiedziano na wstępie, że chodzi o pracę headhuntera, zadaniem zatrudnionej osoby miało być teoretycznie nawiązywanie kontaktów z klientami z branży turystycznej w Polsce. Praca ją zainteresowała, bo odpowiadała jej kwalifikacjom - kobieta posiada licencjat z turystyki i hotelarstwa.
Z relacji "Aftenposten" wynika, że rozmowa Polki z pracodawcą przebiegła w następujący sposób:
- Czy posiadasz tatuaże lub piercing?
- Nie.
- Jeśli będziesz pracować w hotelu, nie możesz mieć czegoś takiego. Rozbierz się, to sam zobaczę.
- Nie, nie chcę.
- Ach, to nie dostaniesz pracy. A ile byś chciała za seks? Czy 5 tysięcy koron wystarczy? 10 tysięcy?
Kiedy kobieta odmówiła, niedoszły szef wycofał się z propozycji i twierdził, że tylko ją sprawdzał. Ponieważ ten rodzaj „testów” jej się nie spodobał, zgłosiła sprawę policji. "Aftenposten" twierdzi, że Polka nie zraziła się do Norwegii, nadal zamierza poszukiwać pracy w tym kraju.
Więcej: http://polonia.wp.pl/kat,1010249,title, ... omosc.html

Negocjacje zmian w kodeksie pracy: Nie będzie długotrwałych umów na czas określony
Umowy zawierane na czas określony mogłyby trwać maksymalnie np. trzy lata. Związki zawodowe i pracodawcy w porozumieniu dotyczącym zmian w kodeksie pracy mogliby jednak przedłużać ten termin.To propozycje zmian w kodeksie pracy, które rząd i partnerzy społeczni będą negocjować w komisji trójstronnej (KT). Na ostatnim posiedzeniu zespołu ds. prawa pracy i układów zbiorowych wszystkie strony zadeklarowały wolę rozmów w sprawie stabilizacji zatrudnienia i ograniczenia zatrudnienia czasowego.
Pomysł, który spotkał się z największym zainteresowaniem partnerów społecznych, zakłada – wzorem przepisów czeskich – że wszystkie umowy na czas określony mogłyby trwać maksymalnie przez wskazany okres (w zależności od wyników negocjacji w KT np. 24 lub 36 miesięcy). Po tym okresie mogłyby być wydłużane, tylko jeśli pracodawca i związki zawodowe porozumieją się co do takiej możliwości. W ten sposób ograniczone byłoby nadużywanie umów terminowych. Obecnie na ich podstawie zatrudniony jest już co czwarty pracownik, a Polska pod tym względem jest liderem w UE. Jednocześnie pracodawcy, którym z obiektywnych przyczyn zależy na takiej formie zatrudnienia, mogliby porozumieć się ze związkowcami co do przedłużenia kontraktów terminowych poza ustawowy termin.
Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... slony.html

Francja: Ostrożnie nad Sekwaną
Sobota, 24 listopada (06:00)Specjaliści przestrzegają: Praca nad Sekwaną może naprawdę drogo kosztować. By uniknąć przykrych niespodzianek, przed wyjazdem należy zadbać o wszystkie formalności, bo spośród krajów Unii Europejskiej to właśnie we Francji najczęściej wykorzystuje się pracowników ze wschodniej Europy. Co zrobić, żeby nie dać się oszukać?
Więcej: http://biznes.interia.pl/praca/news/fra ... na,1857314

Czy droga do kariery wiedzie przez łóżko?
Seks coraz częściej traktowany jest jako narzędzie do osiągania zawodowych korzyści. Aż 30 proc. Polaków posiada tego typu doświadczenia, dwie trzecie uważa, że nie ma w tym nic złego. Mariusz przyjechał do Warszawy na studia z prowincji. Gdy po dwóch latach rodzice musieli ograniczyć finansowanie jego nauki, chłopak postanowił poszukać zatrudnienia. Chciał zaczepić się gdzieś dorywczo jako stażysta, czy sekretarz, żeby zarobić przede wszystkim na wynajmowane w stolicy z kolegami, mieszkanie. Znajoma załatwiła mu udział w rekrutacji jednego z większych, krajowych wydawnictw. Podczas spotkania przyszła szefowa, kobieta w średnim wieku, zadbana i dobrze ubrana, podeszła do stołu, wzięła leżący na nim album i poprosiła o pomoc. Powiedziała, że chce wstawić książkę na najwyższą półkę i poprosiła chłopaka, by przytrzymał służącą do obsługi regału drabinkę. Gdy weszła na stopnie Mariusz zauważył, że pod spódnicą kobieta miała tylko skąpe stringi.
Szefowa głęboko spojrzała mu w oczy i zaproponowała wypicie kawy. Podczas rozmowy zaczęła zwierzać się z kłopotów osobistych: była rozwiedziona, na utrzymaniu miała dorastającą córkę. Można się domyślić jak wypadki potoczyły się dalej. Dzisiaj chłopak jest jednym z najmłodszych członków zarządu spółki wydawniczej i ze swoją przełożoną, i jednocześnie kochanką, zajmuje wspólny gabinet. Pracownicy firmy wiedzą, że gdy drzwi od środka zamknięte, pod żadnym pozorem nie należy przeszkadzać. Mariusz rzucił studia, zarabia na siebie, rodzice nie muszą mu pomagać, ale póki co nie zamierza zakładać rodziny. Jego szefowa nadal pod spódnicą, jak zapewnia chłopak, nosi skąpe majteczki.
Więcej: http://biznes.onet.pl/czy-droga-do-kari ... news-detal

Hubert jest menedżerem działu zasobów ludzkich w całkiem sporej i popularnej firmie. – Średnio w miesiącu, na moim biurku ląduje ponad 200 zgłoszeń na różne stanowiska. Selekcja jest prosta: jeśli CV nie spełnia któregoś z trzech kryteriów, ląduje w koszu.
- Dosłownie. Stawiamy kosz na śmieci daleko pod oknem, dzielimy równo kartki i organizujemy konkurs rzutów. Zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych, najmłodszy pracownik działu zbiera potem wszystkie te papiery i przepuszcza przez niszczarkę – opisuje.
Trzy kryteria, które stosuje zespół Huberta, są dość niecodzienne: indywidualny charakter, czytelny format, podawanie okresów zatrudnienia wraz z miesiącami. – 90 proc. kandydatów we właściwy sposób stosuje typowe elementy CV: podają zatrudnienie w sposób odwrotnie chronologiczny, podają nazwy zajmowanych stanowisk oraz krótkie opisy obowiązków. Dla nich to dobrze, ale nam nie pomaga. Dlatego po dłuższym namyśle postawiliśmy na mniej oczywiste rzeczy – wyjaśnia Hubert. – Nie szukamy nie wiadomo jakich specjalistów czy mistrzów branży, ale chcemy dać pracę ludziom, którzy rzeczywiście ją docenią i na nią zasługują. Poza tym, to urozmaica proces rekrutacji. Nikt w moim zespole nie czuje się wypalony, wszyscy pracują z przyjemnością. Tak, nawet najmłodsza osoba, która nosi zaszczytny tytuł „menedżera niszczarki”.
Podawanie okresów zatrudnienia wraz z miesiącami pomaga rekruterom ocenić wartość praktycznego doświadczenia kandydata. W wielu branżach występują sezonowe wzrosty sprzedaży, a także specyficzne problemy i pytania w obsłudze klienta. Handlowiec z półrocznym doświadczeniem od kwietnia do września może być gorzej postrzegany podczas rekrutacji do dużej firmy, ponieważ nie ma obycia z dużym natężeniem pracy. Obycia, jakie ma handlowiec, który swoje pół roku pracy rozpoczął w październiku i skończył w marcu. – Dlatego właśnie podajemy w ogłoszeniach wymóg „2-3 lata doświadczenia”. Chodzi o znajomość tempa pracy w okresach szczytu. Jeden rok nie wystarczy, można go przejechać na entuzjazmie. Dopiero drugi raz świadczy o jakości pracy – mówi Hubert.
Indywidualny charakter CV to kwestia mniej mierzalna niż miesiące w stażu pracy. Istnieją jednak całkiem proste sposoby, by to ocenić. – Wiemy na czym polega praca na wielu stanowiskach. Sprzedawca przygotowuje oferty, nawiązuje kontakty z klientami, prezentuje produkty i wypełnia pola w systemie informatycznym. Każdy to robi. To minimum, jakiego się oczekuje. Dlatego wrzucanie standardowych formułek nie ma dodatkowej wartości rekrutacyjnej. Ale gdy kandydat doda jedno zdanie pokazujące jak podchodzi do procesu sprzedaży, wtedy jego zgłoszenie odkładamy na bok. Nie trafi ono do kosza na śmieci pod oknem – opowiada Hubert.
Czytelny format to trzeci warunek, jaki spełniają oferty kandydatów, które nie trafiają do kosza. – Od razu zaznaczam, że z tego kryterium korzystamy stosunkowo rzadko – zastrzega Hubert. – CV to jednak dokument oficjalny i nie powinno się przy nim zbytnio majstrować. Ale fajnie czasem zobaczyć, jak ktoś daje nieco większe odstępy między liniami tekstu, że różnicuje font nagłówka i tekstu opisowego, że zmienia poziom szarości na poszczególnych poziomach tabelki. Gdy szukamy osoby na ważniejsze stanowisko – niekoniecznie kierownicze, po prostu ważniejsze pod kątem obowiązków i odpowiedzialności – to takie szczegóły wywołują uśmiech na twarzy. Taki kandydat staje się potem „gościem od odstępów” lub „dziewczyną z fontami” i często na tej opinii jedzie jeszcze przez kilka etapów rekrutacji.
Firma Huberta jest na tyle duża i stabilna finansowo, że może on sobie w pracy pozwolić na odrobinę luzu i polotu. Większość firm traktuje jednak szukanie pracowników jako oderwanie od normalnego trybu pracy, jako problem – brak wystarczającej kadry – który trzeba szybko rozwiązać. Nie ma wtedy czasu na docenianie szczegółów i niewielkich smaczków w CV. Zasadniczo więc trzymaj się standardu tak kurczowo jak poseł sejmowej ławy, ale o smaczkach nie zapominaj. To nic, że kilka razy nie doprowadzą cię one do sukcesu. Gdy w końcu to zrobią, w dobrej firmie, na pewno nie będziesz żałować.
źródło: http://praca.wp.pl/title,CV-jak-dobrze- ... omosc.html
- Dosłownie. Stawiamy kosz na śmieci daleko pod oknem, dzielimy równo kartki i organizujemy konkurs rzutów. Zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych, najmłodszy pracownik działu zbiera potem wszystkie te papiery i przepuszcza przez niszczarkę – opisuje.
Trzy kryteria, które stosuje zespół Huberta, są dość niecodzienne: indywidualny charakter, czytelny format, podawanie okresów zatrudnienia wraz z miesiącami. – 90 proc. kandydatów we właściwy sposób stosuje typowe elementy CV: podają zatrudnienie w sposób odwrotnie chronologiczny, podają nazwy zajmowanych stanowisk oraz krótkie opisy obowiązków. Dla nich to dobrze, ale nam nie pomaga. Dlatego po dłuższym namyśle postawiliśmy na mniej oczywiste rzeczy – wyjaśnia Hubert. – Nie szukamy nie wiadomo jakich specjalistów czy mistrzów branży, ale chcemy dać pracę ludziom, którzy rzeczywiście ją docenią i na nią zasługują. Poza tym, to urozmaica proces rekrutacji. Nikt w moim zespole nie czuje się wypalony, wszyscy pracują z przyjemnością. Tak, nawet najmłodsza osoba, która nosi zaszczytny tytuł „menedżera niszczarki”.
Podawanie okresów zatrudnienia wraz z miesiącami pomaga rekruterom ocenić wartość praktycznego doświadczenia kandydata. W wielu branżach występują sezonowe wzrosty sprzedaży, a także specyficzne problemy i pytania w obsłudze klienta. Handlowiec z półrocznym doświadczeniem od kwietnia do września może być gorzej postrzegany podczas rekrutacji do dużej firmy, ponieważ nie ma obycia z dużym natężeniem pracy. Obycia, jakie ma handlowiec, który swoje pół roku pracy rozpoczął w październiku i skończył w marcu. – Dlatego właśnie podajemy w ogłoszeniach wymóg „2-3 lata doświadczenia”. Chodzi o znajomość tempa pracy w okresach szczytu. Jeden rok nie wystarczy, można go przejechać na entuzjazmie. Dopiero drugi raz świadczy o jakości pracy – mówi Hubert.
Indywidualny charakter CV to kwestia mniej mierzalna niż miesiące w stażu pracy. Istnieją jednak całkiem proste sposoby, by to ocenić. – Wiemy na czym polega praca na wielu stanowiskach. Sprzedawca przygotowuje oferty, nawiązuje kontakty z klientami, prezentuje produkty i wypełnia pola w systemie informatycznym. Każdy to robi. To minimum, jakiego się oczekuje. Dlatego wrzucanie standardowych formułek nie ma dodatkowej wartości rekrutacyjnej. Ale gdy kandydat doda jedno zdanie pokazujące jak podchodzi do procesu sprzedaży, wtedy jego zgłoszenie odkładamy na bok. Nie trafi ono do kosza na śmieci pod oknem – opowiada Hubert.
Czytelny format to trzeci warunek, jaki spełniają oferty kandydatów, które nie trafiają do kosza. – Od razu zaznaczam, że z tego kryterium korzystamy stosunkowo rzadko – zastrzega Hubert. – CV to jednak dokument oficjalny i nie powinno się przy nim zbytnio majstrować. Ale fajnie czasem zobaczyć, jak ktoś daje nieco większe odstępy między liniami tekstu, że różnicuje font nagłówka i tekstu opisowego, że zmienia poziom szarości na poszczególnych poziomach tabelki. Gdy szukamy osoby na ważniejsze stanowisko – niekoniecznie kierownicze, po prostu ważniejsze pod kątem obowiązków i odpowiedzialności – to takie szczegóły wywołują uśmiech na twarzy. Taki kandydat staje się potem „gościem od odstępów” lub „dziewczyną z fontami” i często na tej opinii jedzie jeszcze przez kilka etapów rekrutacji.
Firma Huberta jest na tyle duża i stabilna finansowo, że może on sobie w pracy pozwolić na odrobinę luzu i polotu. Większość firm traktuje jednak szukanie pracowników jako oderwanie od normalnego trybu pracy, jako problem – brak wystarczającej kadry – który trzeba szybko rozwiązać. Nie ma wtedy czasu na docenianie szczegółów i niewielkich smaczków w CV. Zasadniczo więc trzymaj się standardu tak kurczowo jak poseł sejmowej ławy, ale o smaczkach nie zapominaj. To nic, że kilka razy nie doprowadzą cię one do sukcesu. Gdy w końcu to zrobią, w dobrej firmie, na pewno nie będziesz żałować.
źródło: http://praca.wp.pl/title,CV-jak-dobrze- ... omosc.html

Do Polski zawita amerykański model zawodu?
Wtorek, 27 listopada (06:00)Spowolnienie gospodarcze i towarzyszący mu wzrost bezrobocia sprawiają, że wiele osób jest zmuszonych do poszukiwania pracy w innej niż dotychczas branży. Czyżby i do Polski zawitał amerykański model częstej zmiany zawodu? Eksperci monsterpolska.pl, serwisu kariery, przekonują, że przekwalifikowanie może być sposobem na znalezienie nowej, satysfakcjonującej pracy.
Marzenia o japońskim modelu kariery zawodowej - jeden zawód i jedna praca przez całe życie - to już rzadkość. W dzisiejszych niepewnych czasach, młodzi ludzie, wkraczający na rynek pracy, będą zmuszeni do częstego podejmowania nowych wyzwań zawodowych, w tym również do wielokrotnej zmiany pracy i profesji.
Dla Polaków to stosunkowo nowy trend, jednak w USA od wielu lat statystyki pokazują, że Amerykanie przekwalifikowują się średnio co 5 lat. Obecnie szacuje się, że dzisiejsi trzydziestolatkowie będą zmieniać swoje kwalifikacje zawodowe oraz środowisko pracy średnio co 7 lat.
Więcej: http://biznes.interia.pl/praca/news/do- ... du,1867186

Informacje
Amazon [Bot], Google [Bot] » 2 gości








