Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Szpanowanie dyplomami i kłamstwo

Kłamstwo i szpanowanie dyplomami. Tych dwóch rzeczy wystrzegaj się na rekrutacji jak ognia. Jeśli nawet pomogą ci zdobyć upragnioną pracę, to nie będziesz się nią cieszył zbyt długo.

Ponad połowa kandydatów na pracowników nie mówi o sobie prawdy podczas rozmowy rekrutacyjnej – wynika z badania zrealizowanego przez Richarda McHenry’ego z Uniwersytetu w Oksfordzie. Uczony, na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród tysiąca osób, stwierdził, że aby zwiększyć szanse na zatrudnienie, ludzie często oszukują i wcielają się w osoby o pożądanych kwalifikacjach.

Sam się zrobił w konia

Jedną z takich osób jest 42-letni Jerzy, były Unit Manager, w dużym ogólnopolskim towarzystwie ubezpieczeniowym. Niedawno wyleciał stamtąd z hukiem. Powód – jest zupełnie pozbawiony cech przywódczych i nie umie kierować, nawet kilkoma osobami. A jak udało mu się zostać menedżerem z pięcioma tysiakami na rękę? Ano tak, że sporo kłamstw powiedział o sobie na rozmowie selekcyjnej. Kreował się na urodzonego lidera, twierdził, że robi studia z zarządzania, co było bujdą na resorach, opisywał projekty, które rzekomo w poprzedniej pracy koordynował jako szef zespołu.

- Podszywając się pod kogoś innego miało w przypadku Jerzego ten skutek, że zdobył stanowisko, na którym sobie kompletnie nie radził – mówi jego były przełożony. – Jego brak kompetencji wychodził na każdym kroku. Spodziewał się szacunku, prestiżu, zaufania, a wszyscy, nawet kandydaci na agentów ubezpieczeniowych, śmiali się z niego w kułak. Musiałem zakończyć tę farsę, zwalniając Jurka z pracy.

Kłamstwo jest dobre na krótką metę. Tak samo jak obnoszenie się z dyplomami. Papier – przypomina Jack Welch, były prezes General Electric – ma jakieś znaczenie na początku kariery zawodowej, pomaga zdobyć dobrą pracę czy ciekawy projekt. Jednak już następnego dnia zarząd nie będzie pamiętał, jakie masz świadectwa, certyfikaty, laurki. Zapyta o rezultaty twej pracy. Jeżeli są – zostajesz, a może nawet awansujesz. Jeśli ich nie ma – to do widzenia.

Arogancja nie popłaca

Zresztą dyplomy mogą wręcz zaszkodzić karierze, kiedy nimi szpanujemy. Przekonał się o tym Krzysztof, absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Szef przyjął go do pracy, bo był pod wrażeniem jego elokwencji, znajomości języków obcych i wykształcenia. Ale z czasem, nowo zatrudniony zaczął zachowywać się tak, jakby pozjadał wszystkie rozumy. Myślał, że skoro skończył SGH, może wszystkich traktować z góry, włącznie z przełożonym. Wreszcie arogancja Krzyśka zakryła wszystkie jego zalety. A równi rangą eksperci oraz menedżerowie mieli go serdecznie dość.

Dziś Wiesław, jego bezpośredni zwierzchnik, przyznaje, że dał się omamić papierkowi z pieczątką prestiżowej uczelni. - Po raz drugi Krzysztofowi nie dałbym posady – przyznaje. – Wolałbym zatrudnić pracownika ze skromniejszym CV, który nie zadziera nosa, nie gwiazdorzy, ale umie pracować w zespole. Prymusi, jak widać, przedkładają swoje własne ambicje i rozdęte ego ponad interes firmy.

Wiesław dodaje, że na rynku pracy i w biznesie jedynym wiarygodnym dyplomem są wyniki. Krzysztof wyników nie ma, więc będzie musiał się z nim rozstać.

źródło: http://praca.wp.pl/title,Szpanowanie-dy ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Studia prostą drogą do bezrobocia

Obrazek

Nigdy wcześniej nie mieliśmy w Polsce tak wielu osób bez pracy mających wyższe wykształcenie jak obecnie. A będzie ich przybywać, bo na rynek wciąż wchodzą nowi absolwenci z wyżu demograficznego lat 80.

W końcu czerwca w urzędach pracy zarejestrowanych było blisko 2 mln bezrobotnych. Wśród nich ponad 216 tys. miało dyplom wyższej uczelni. To rekord. Nigdy w poprzednich latach nie było tak dużo osób bez zajęcia w połowie roku – wynika z danych resortu pracy. Co ważne, wśród nich aż 66 tys. szuka pracy ponad rok, w tym 26 tys. ponad dwa lata.

Taki wzrost bezrobocia wśród osób z dyplomami ma wiele przyczyn. – To efekt między innymi złej struktury kształcenia. Nadal uczelnie opuszcza dużo socjologów, historyków, politologów czy speców od marketingu lub zarządzania. A pracodawcy ich nie potrzebują, bo rynek takich zawodów jest już nasycony na wiele lat – ocenia Piotr Rogowiecki, ekspert organizacji Pracodawcy RP. Dodaje, że ponadto szybkiemu rozwojowi edukacji nie towarzyszy odpowiednia jakość kształcenia. Zgadza się z tym Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. – Do osób z wyższym wykształceniem zalicza się te, które ukończyły studia licencjackie. Niestety poziom kształcenia na nich jest czasem dość niski – uważa Wojciechowski.

Ale to nie wszystko. – Młode osoby po studiach nie mają często praktycznego doświadczenia zawodowego, ich wiedza jest na ogół głównie teoretyczna. Dlatego pracodawcy wolą zatrudniać tych, którzy już pracowali. Nie mają z tym kłopotów, gdyż bezrobocie jest duże i dotyczy także osób nawet z długą karierą zawodową – podkreśla Rogowiecki.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... bocia.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

50 Polaków w Essen walczy z nieuczciwym pracodawcą

Pięćdziesięciu Polaków, którzy przez miesiąc pracowali na budowie w Essen w zachodnich Niemczech, walczy o należne wynagrodzenia i bez środków do życia mieszka w noclegowniach dla bezdomnych. Pomoc otrzymali od związków zawodowych, a także dzięki datkom.

- Czuję się oszukany. Zostaliśmy skuszeni obietnicą wysokich zarobków w Niemczech i każdy z nas był zadowolony, bo wiadomo, że w Polsce tyle nie zarobimy. A spotkały nas kłopoty - powiedział Marian Bogacki z Legnicy.

On i blisko 50 jego kolegów pracowało od początku lipca na budowie na terenie kliniki uniwersyteckiej w Essen. Wykonawca, firma Durmaz&Koese Fach-Mann z Norymbergi zatrudniła ich na trzy miesiące za pośrednictwem spółki działającej w Legnicy. Ogłoszenie o naborze opublikowano w internecie.

Obiecane i zapisane w umowach zarobki były kuszące: 11 euro netto za godzinę plus po 20 euro dziennie na wyżywienie i mieszkanie. Dodatkowo co piątek pracownicy mieli otrzymywać pieniądze za nadgodziny i pracę w soboty. Jednak po czterech tygodniach pracy wypłacono im zaledwie 190 euro. Gdy zażądali pieniędzy za nadgodziny, poinformowano ich, że prace na budowie się skończyły i powinni wracać do Polski.

Kilka dni temu polscy pracownicy zostali też wyrzuceni z mieszkań, które zajmowali przez miesiąc. Właścicielka nie otrzymała obiecanych 30 tys. euro czynszu, a jedynie 10 tys.
"To dziwna sytuacja"

- Do tej pory nie dostaliśmy wypowiedzeń z pracy. Nikt z polskiej firmy się z nami nie skontaktował. To dziwna sytuacja - mówił Bogacki. "Przypuszczam, że chodziło o to, byśmy pozbawieni środków do życia wrócili do Polski, a sprawa by ucichła". Zamiast udać się w podróż powrotną, mężczyźni postanowili jednak walczyć. Zawiadomili działającą przy związkach zawodowych DGB w Berlinie poradnię pomocy dla pracowników oddelegowanych, zaalarmowali media oraz zorganizowali demonstrację przed terenem kliniki uniwersyteckiej w Essen.

Związki zawodowe IGBau zajęły się polskimi pracownikami. Dzięki pomocy związkowców Polacy zostali zakwaterowani w noclegowniach miejskich w Essen, gdzie przebywają od wtorku. - Dostaliśmy też dary - pieniądze i żywność - powiedział Holger Vermeer z IGBau. - Ale sytuacja i tak jest dramatyczna. 50 osób to jednak sporo. Nie każdy też chce spać w noclegowniach, niektórzy wolą nocować w samochodach - dodał.

Bogacki opowiedział o geście pewnej napotkanej w Essen Amerykanki, która gdy dowiedziała się o problemach demonstrujących polskich pracowników, oznajmiła, że sama ma polskie korzenie i podarowała im 500 euro. - Dzięki temu mieliśmy za co przeżyć przez trzy dni - powiedział Bogacki.
"Negocjujemy"

Obecnie IGBau pośredniczy w rozmowach z firmą Durmaz&Koese Fach-Mann. - Negocjujemy z firmą z Norymbergi w sprawie wysokości wypłat. Można mówić o zbliżeniu stanowisk, ale nie wiemy, czy to tylko taktyka czy faktycznie chcą pozytywnie rozwiązać sprawę - powiedział Vermeer. - Zgodnie z niemieckim prawem generalny wykonawca musi ręczyć za podwykonawcę, jeśli ten nie wypłaca wynagrodzeń - dodał. Według związkowców niemiecka firma Durmaz&Koese Fach-Mann i polski pośrednik z Legnicy Fach-Mann należą do tego samego właściciela.

W siedzibie firmy w Norymberdze poinformowano, że do czasu zakończenia negocjacji z polskimi pracownikami kierownictwo nie będzie komentowało sprawy.

Według Moniki Fijarczyk z berlińskiej poradni pomocy dla pracowników oddelegowanych, działającej przy związkach zawodowych DGB, sytuacja w Essen to "typowy przypadek oszustwa ze strony nieuczciwych pracodawców". - Mamy takie sprawy na porządku dziennym. Wygląda na to, że panowie pracujący w Essen zostali zwerbowani przez tzw. firmę jednego zlecenia, która znikła zaraz po podpisaniu umów, dlatego nie mieliby u kogo dochodzić swoich należności - powiedziała Fijarczyk.

Jej zdaniem oszukani pracownicy dobrze postąpili zostając w Essen i zwracając się o pomoc do związków zawodowych. - Mają duże szanse dostać należne wynagrodzenia, co byłoby znacznie trudniejsze, gdyby wrócili do Polski - dodała.

źródło: http://fakty.interia.pl/swiat/news/50-p ... ca,1830596
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obrazek

Kilka lat temu na ekrany polskich kin wszedł film pod tytułem "ćniadanie do łóżka". Główny bohater, w tej roli Tomasz Karolak, był szefem kuchni i został zwolniony z pracy. Zamiast wysyłać cv po restauracjach i hotelach, poszedł po prostu do jakiegoś lokalu i zamówił stek. Skosztował go, po czym stwierdził, że to paskudztwo i że za niego nie zapłaci. Gdy ochroniarz wezwał szefa restauracji, bohater przeszedł razem z nim do kuchni i w jego obecności przyrządził przepyszny stek. Z miejsca dostał posadę.

– Rekrutację polegającą na prezentacji swoich umiejętności przez kandydata często stosują przedsiębiorstwa zarówno na Zachodzie, jak i w Polsce – opowiada Lidia Głowacka-Michejda, partner zarządzający w firmie rekrutacyjnej SAM Headhunting. – Dotyczy to nie tylko tych zawodów, gdzie pożądane kwalifikacje łatwo można sprawdzić, jak np. w przypadku grafika komputerowego, którego prosi się o przyniesienie próbek prac na rozmowę kwalifikacyjną lub zrobienie określonego prostego projektu „na poczekaniu”. Jeśli zadanie wymaga więcej czasu niż usmażenie kotleta, kandydat dostaje do domu tzw. case study, z którym musi się uporać np. w tydzień. W ten sposób osoba rekrutująca dowiaduje się jak kandydat rozwiązuje zadania biznesowe, jak podchodzi do jakości projektu, czy umie przygotować czytelny raport i prezentację. Trzeba jednak pamiętać, że popisowe usmażenie kotleta czy wykonanie czegoś znacznie bardziej spektakularnego nie daje gwarancji, że kandydat sprawdzi się w dłuższej perspektywie. Żeby być szefem kuchni, potrzebne są również umiejętności kierowania zespołem, kreatywność i wiele innych cech. Przecież nie każdy, kto robi świetne hamburgery, może stworzyć sieć restauracji z tzw. szybkim jedzeniem. Dlatego czołowe firmy powoli ruszają w kierunku jeszcze bardziej praktycznych rekrutacji. O tym sposobie zatrudniania pisze Michael Schrage na swoim blogu w portalu Harvard Business Review. Nowy typ rekrutacji, zwany „projektoplikacje” lub „aplijekty” (od połączenia słów „projekty” i „aplikacje”), polega na tym, że praca nad projektem W CAŁOćCI zastępuje tradycyjne rozmowy kwalifikacyjne i analizę dokumentów. W praktyce wygląda to tak: dziewiątka kandydatów (wybrana na podstawie życiorysu i aktywności w LinkedIn) stara się o jedno stanowisko. Zostają podzieleni na trzy trzyosobowe zespoły, które realizują ten sam projekt. Firma prowadząca rekrutację może na bieżąco ocenić, w prawdziwych warunkach biurowych, a nie w warunkach laboratoryjnych, zachowanie i umiejętności kandydatów. Dla specjalistów i prawdziwych mistrzów jest to doskonała okazja, by pokazać swoje nieprzeciętne zdolności na tle masy przeciętnych pracowników. W cv ta różnica czasem nie jest tak wyraźnie widoczna. Ciekawą cechą „projektoplikacji” jest to, że projekt nad którym pracują kandydaci, jest prawdziwym elementem większego projektu realizowanego w firmie. Jego efekty będą naprawdę wykorzystywane. Liczy się więc najwyższa jakość, nie ma miejsca na margines błędu, niedoróbki. Kto nie da rady, ten nie da rady. Jest to widoczne jak na dłoni. Oczywiście, pod kątem prawnym – ale i pod kątem etycznym – tego typu praca wymaga wynagrodzenia. Kandydaci podpisują zatem umowy poufności i otrzymują pieniądze za swoją pracę. Stawka jest niższa niż rynkowa, ale nie urąga godności. Poza tym, nawet niewielka kasa jest lepsza niż praca za darmo jako stażysta, z iluzoryczną szansą na zatrudnienie. Zapewne już niedługo także polskie firmy, te świetnie płacące i najbardziej innowacyjne, przyjmą tę metodę zatrudniania nowych pracowników. Tymczasem warto już teraz stosować ten sposób pokazania swoich umiejętności przyszłemu pracodawcy. Jak wybrać zadania, którymi olśnisz na rozmowie kwalifikacyjnej? Na pewno muszą to być zadania proste, najwyżej kilkuminutowe, niewymagające specjalnych narzędzi. Jeśli jesteś grafikiem, narysuj coś na poczekaniu, coś co znajduje się w pokoju, w którym się znajdujesz. Jeśli jesteś menedżerem projektu, zaproponuj kamieą milowy w typowym projekcie realizowanym w branży, w której działa firma. Jeśli jesteś specjalistą od social media, przygotuj i opublikuj komentarz na jakimś forum, wywołując ożywioną dyskusję. Powyższe zadania muszą być proste, by trenować je codziennie. Jak to robić konkretnie? Możesz potraktować zadanie jako narzędzie rozwoju w wolnym czasie lub jako element zabawy z dziećmi. Możesz o tym napisać na swoim blogu lub w artykule przesłanym do portalu branżowego. Możesz również pójść nieco dalej i iść „na linię ognia” – zgłaszając swoją ofertę w prawdziwej rekrutacji do innej firmy. W ten sposób nie tylko potwierdzisz swoją atrakcyjność na rynku pracy, ale też pokażesz w prawdziwej sytuacji rekrutacyjnej jak biegle radzisz sobie z zadaniem. Oczywiście, nie zgłaszasz się na rekrutację, by zmienić pracę. Twoim celem jest trening zadania pokazującego twoją wartość. Jeśli przy okazji dostaniesz wspaniałą propozycję pracy, tym lepiej. Jeśli nie, nic nie szkodzi, przecież lubisz swoją pracę. Gdy zmieni się sytuacja i naprawdę zaczniesz poszukiwania nowej posady, będziesz dysponować przewagą nad resztą kandydatów, którzy standardowo przyślą tylko cv i przygotują oklepane odpowiedzi na rozmowę kwalifikacyjną. źródło: http://praca.wp.pl/title,CV-w-formie-pr ... zytajdalej
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Zaakceptuj swoją odpowiedzialność


To, że żyjemy w czasach stałych zmian nie jest żadną nowością. Jest jedna ważna implikacja wynikająca z tej sytuacji, która jest stałym wyzwanie dla sprzedaży, a mianowicie nasi sprzedawcy muszą stale zmieniać swoje zachowanie, by zaadaptować się do zmieniającego się świata.

Moja praca, która polega na rozwijaniu skuteczności sprzedaży, zawsze opiera się na wdrażaniu zmian w firmie. To oznacza, że wcześniej czy później niektórzy pracownicy muszą zmienić swoje nastawienie do pracy. To szczególnie odnosi się do sprzedawców, którzy muszą zmienić swoje zachowanie i wdrożyć najlepsze praktyki, które wypracowałem. Pomagać ludziom we wdrażaniu pozytywnych zmian w zachowaniu, to przede wszystkim zadanie każdego szefa, konsultanta, czy szkoleniowca.
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Co sprawia, że jedni dostosowują się do zmian niemal bezboleśnie i bez specjalnego wysiłku, a inni wdrażają zmiany z takim trudem, jakby przenosili góry?

To coś, co zdarza się niezwykle rzadko – a mianowicie motywujące poczucie odpowiedzialności osobistej. Innymi słowy mówimy o głębokim przekonaniu, że jest się odpowiedzialnym za swoje własne zachowanie i oczywiście za konsekwencje takiego zachowania.

To wydaje się proste i logiczne, a jednak ciągle jestem zdumiony, jak mało ludzi stosuje się do tej zasady w codziennym, zawodowym życiu. W swojej praktyce zawodowej spotykałem setki osób, które odrzucały odpowiedzialność nie tylko za swoje porażki, ale również za sukcesy! O wiele lepiej być ofiarą. Wszyscy czytaliśmy wielokrotnie, jak ktoś, za swoją nieudolność oskarża kogoś innego i wygrywa. W naszym konfliktowym świecie, bycie ofiarą często popłaca. To niefortunna konsekwencja błędnego przekonania, że to nie ja jestem odpowiedzialny!

Tak długo, jak będziemy postrzegać się jako ofiary, tak długo będziemy niezdolni do zmienienia samych siebie i okoliczności, w których funkcjonujemy. Wmawiamy sobie, że to nie nasza wina, że pracujemy lepiej. To ktoś inny nam to uniemożliwia. A skoro, to wina kogoś innego, to niech inni się martwią, jak to naprawić.

Tylko niewielu przyznaje i zdaje sobie sprawę, że postawa ofiary jest powszechna, charakterystyczna dla nas wszystkich. Zwłaszcza dla sprzedawców, którzy zawsze mogliby sprzedawać lepiej, gdyby tylko coś, co ktoś inny kontroluje, mogło im na to pozwolić np. gdybyśmy tylko mieli niższe ceny…, lepszą jakość…, szef był bardziej wyrozumiały…, obsługa klienta działała sprawniej i szybciej… Znacie tę litanię, bo sami ją powtarzacie!

Moja żona jest doradcą kryzysowym. Uświadomiła sobie niedawno, że wielu ludzi, którym pomagała w przeszłości, stale do niej wraca. Myślała do niedawna, że kryzys jest zjawiskiem wyjątkowym, jednorazowym. Tymczasem wielu z jej klientów wychodząc z jednego kryzysu, wpada w następny, ponieważ nie chcą zmieniać swoich negatywnych zachowań! Gdzieś w głębi postrzegają siebie za ofiary i w związku z tym nie zamierzają ponosić odpowiedzialności za swoje czyny i słowa. Tam, gdzie nie ma takiej odpowiedzialności, nie ma też szans na pozytywną zmianę.

Wiem, co mówię, ponieważ sam postanowiłem wdrożyć dość drastyczną zmianę swoim życiu zawodowym. Byłem najlepszym sprzedawcą w całej firmie – moja pierwsza profesjonalna praca sprzedawcy na pełen etat. Miałem odpowiednią wypłatę i prowizję, samochód służbowy i szacunek pracodawcy oraz współpracowników. Jednakże w dłuższej perspektywie czasu nie widziałem możliwości rozwoju i odszedłem do innego pracodawcy. Była to zmiana całkowita. Zacząłem sprzedawać chirurgiczne zszywacze do szpitali. To był skok z bezpiecznej pracy (stała wypłata + prowizja) na stanowisko, na którym otrzymywałem jedynie wynagrodzenie prowizyjne. Ta zmiana spowodowała, że musiałem znacznie zwiększyć swoją skuteczność swojej pracy, by zarabiać.

Podobną gotowość do przyjmowania odpowiedzialności za swoje działania musisz w sobie i w swoich podwładnych wypracować.

Źródło: menadzersprzedazy.pl
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Za pracą wyjechały już 2 mln: młodzi, wykształceni, zdeterminowani. Najlepsi


Dotychczas GUS udostępnił szersze informacje tylko o 1,1 mln Polaków, którzy są na emigracji ponad dwanaście miesięcy. Potwierdzają one wcześniejsze obserwacje – że wyjechali głównie ludzie młodzi. Ponad 243 tys. są w wieku 25 – 29 lat, a 101 tys. w wieku 20 – 24 lata. Natomiast ponad 232 tys. ma 30 – 34 lata oraz 151 tys. jest w wieku 35 – 39 lat.

Jak wykazał NSP, wśród Polaków, którzy przebywają za granicą ponad rok, 551 tys. to mężczyźni, a 614 tys. – kobiety. – Przewaga kobiet wynika między innymi z tego, że często wychodzą za mąż za mężczyzn innych narodowości, co skłania je do osiedlenia się za granicą na stałe. Natomiast partnerkami Polaków prawie wyłącznie są Polki – wyjaśnia demograf prof. Krystyna Iglicka, rektor Uczelni Łazarskiego.

Jeśli chodzi o ukończone szkoły, to okazuje się, że emigranci są na ogół lepiej wykształceni niż ich rodacy przebywający nad Wisłą. – Z naszych badań wynika, że wśród tych osób, które wyjechały za granicę za pracą po wstąpieniu do Unii Europejskiej, 22 proc. ma wyższe wykształcenie. Natomiast w Polsce dyplomem wyższej uczelni może się szczycić 17 proc. osób w wieku 13 i więcej lat – dodaje. Z jej badań wynika też, że w tej grupie emigrantów dominują specjaliści od marketingu i zarządzania, socjologowie i osoby po innych kierunkach humanistycznych. A więc ci, którzy nie mogli znaleźć pracy w kraju, bo rynek pracowników z takimi kwalifikacjami jest u nas nasycony na wiele lat. – Za to znikoma jest wśród nich liczba inżynierów, co pokazało ubiegłoroczne otwarcie niemieckiego rynku pracy dla Polaków. Choć zachodni sąsiedzi liczyli na tego typu specjalistów, to się ich nie doczekali – podkreśla prof. Iglicka.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... lepsi.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Zatrudnienie przez agencję pośrednictwa pracy jak rosyjska ruletka
Zaniżają wynagrodzenia lub w ogóle ich nie wypłacają, pobierają opłaty za pośrednictwo, a także nie podpisują z zatrudnionymi umów o pracę. To, jak wynika ze wstępnych wyników kontroli przeprowadzanej w tym roku przez inspektorów okręgowych inspektoratów pracy, grzechy, które najczęściej popełniają agencje pośrednictwa pracy.

Tylko w województwie mazowieckim, gdzie urzędnicy prześwietlili 39 agencji, wykryto kilkanaście takich nadużyć i ukarano mandatami dziewięć osób. Czterech właścicieli agencji stanie wkrótce przed sądem. Niewiele lepiej wypadła kontrola przeprowadzona przez inspektorów z Lublina, Gdańska, Kielc, Łodzi i Rzeszowa. – Wszystko wskazuje na to, że nieprawidłowości może być więcej niż w ubiegłym roku – dowiedzieliśmy się w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Lublinie, który koordynuje kontrole w sześciu okręgach.

W Strzelcach Opolskich 30 osób zgłosiło się jako poszkodowane przez biuro pośrednictwa Eu-Staff. Agencja, wysyłając ich do niemieckiej przetwórni wędlin, obiecała po 3 – 5 tys. zł pensji miesięcznie, ale gdy wrócili, wypłaciła im tylko po 200 euro. Pracownicy złożyli skargę do inspekcji pracy. Zapowiadają też, że będą się domagać od firmy pieniędzy na drodze sądowej. Jednak ponieważ nie ma ona kapitału, szansa na odzyskanie pieniędzy jest nikła.

W Lublinie z kolei jedna z agencji rekrutująca opiekunki do Niemiec i Holandii płaciła zatrudnionym kobietom po 6,5 zł za godzinę, czyli ok. 1 tys. zł miesięcznie, podczas gdy od bezpośrednich pracodawców brała od 4,5 do 5,2 tys. zł. Co więcej, firma od każdej rekrutowanej osoby pobierała ok. 25 zł opłaty manipulacyjnej za tłumaczenie dokumentów, tyle że przeprowadzona w lipcu kontrola wykazała, że żadnych dokumentów nikt nigdy nie przetłumaczył.

– Pobieranie opłat manipulacyjnych to ukryta forma prowizji za pośrednictwo – uważa Joanna Garnier z fundacji La Strada. Pośrednicy wiedzą, że jest to nielegalne, więc wystawiają rekrutowanym osobom rachunki np. za badania lekarskie, transport albo za noclegi. Dopiero później okazuje się, że za wejście do autobusu jest dodatkowa opłata, a zamiast w pokojach ludzie muszą mieszkać w namiotach.

Ofiarami agencji padło ostatnio 50 mężczyzn z Legnicy. Pośrednik obiecał im pracę przy budowie kliniki uniwersyteckiej w niemieckim Essen. Mężczyźni skuszeni zarobkami, dodatkowymi pieniędzmi na wyżywienie i zakwaterowanie oraz cotygodniową wypłatą za nadgodziny, wyjechali na początku lipca do Niemiec. Jednak tam okazało się, że wszystkie obietnice firmy są bez pokrycia, a oni nie otrzymali obiecanych wcześniej pieniędzy.

Nadużycia związane są między innymi z szybko rosnącą liczbą agencji. Niektóre z nich, wykorzystując trudną sytuację na rynku pracy, łamią przepisy, by jak najszybciej pomnożyć zyski. Z danychresortu pracy wynika, że na polskim rynku działa ich obecnie ok. 3,5 tys., z czego tysiąc powstało w ubiegłym roku. – Niestety wiele nie ma ani niezbędnego kapitału, ani wiedzy o tym, jak działać skutecznie – mówi Agnieszka Zielińska, szefowa Polskiego Forum HR, które zrzesza 19 największych agencji. To właśnie ofiarami takich pazernych dyletantów padają ludzie. W ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała 420 firm, z czego w ok. 40 proc. wykryto nieprawidłowości. To mniej niż w 2010 r., kiedy na 427 prześwietlonych agencji odsetek tych, które łamią przepisy, przekroczył 49 proc. Wcześniej, czyli w 2008 r., było ich aż 66 proc.

DGP radzi

Na co zwracać uwagę:

● Najważniejsze to szukać pracy w pewnych miejscach. Dlatego przede wszystkim należy sprawdzić, czy agencja zatrudnienia, z którą zamierzamy współpracować, jest wpisana do rejestru tego typu podmiotów.

● Jeśli decydujemy się na konkretną ofertę, należy domagać się podpisania umowy z agencją, gdyż niektóre tego nie robią. Samą umowę należy dokładnie przeczytać i sprawdzić, czy warunki podane w ofercie odpowiadają tym zapisanym w umowie, np. czy nie jest to oferta pracy tymczasowej, taką informację agencje często pomijają.

● Powinniśmy też upewnić się, na jakich zasadach agencja oferuje dane miejsca pracy, czy ma podpisaną umowę z pracodawcą za granicą.

● W miarę możliwości powinniśmy ustalić, na ile agencja jest rzetelna, czy osoby korzystające z jej ofert mają opłacane składki na ubezpieczenia społeczne i czy nie ma trudności finansowych.

● Powinniśmy też sprawdzić, czy agencja nie pobiera niedozwolonych opłat czy prowizji.

źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... letka.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dla osoby przed trzydziestką zdobycie stałej pracy graniczy niemal z cudem
Obrazek

W czasach kryzysu i rosnącego bezrobocia dla firm największe znaczenie znów zaczyna mieć doświadczenie zawodowe - czytamy "Rzeczpospolitej".

Kiedy na jedno ogłoszenie o pracę nadsyłanych jest kilkadziesiąt CV, firmy wybierają tych, którzy przepracowali co najmniej pięć lat na podobnym stanowisku. Wśród bezrobotnych najwięcej, bo aż 22,6 proc., stanowią osoby, które mają do pięciu lat stażu pracy. To aż 443 tys. osób - wynika ze statystyk Ministerstwa Pracy. W znacznie lepszej sytuacji są osoby, które nigdy nie pracowały. Te stanowią 18,8 proc. ogółu bezrobotnych. Natomiast osoby z rocznym stażem pracy to 15,5 proc. wszystkich zarejestrowanych.

Zdaniem rekruterów rynek pracy jest dziś taki, że dla osoby przed trzydziestką zdobycie stałej pracy graniczy niemal z cudem.

Więcej : http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... cudem.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wysokość wynagrodzenia nie zawsze jest tajna
Pracownik może ujawnić swoje zarobki, jeśli podejrzewa, że firma stosuje dyskryminację płacową - mówi Dr Wojciech Rafał Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych.

Pracodawcy w umowach o pracę często zobowiązują pracowników do nieprzekazywania informacji o wysokości swojego wynagrodzenia. Sąd Najwyższy orzekł jednak, że pracownik nie musi spełniać tego obowiązku i może ujawnić wysokość pensji współpracownikom, jeśli podejrzewa, że w firmie dochodzi do dyskryminacji płacowej. Czy umownych klauzul tajności wynagrodzeń trzeba więc przestrzegać?

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... tajna.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nowe cele emigracji zarobkowej
Przez kilka ostatnich lat „ziemią obiecaną” dla setek tysięcy Polaków były Wyspy Brytyjskie. Irlandia i Wielka Brytania przyjęły i zaoferowały atrakcyjne zarobki prawdopodobnie nawet ponad milionowi naszych rodaków. Niestety, Eldorado się skończyło, a emigranci zarobkowi muszą znaleźć inne miejsca pracy – być może na dalekiej Północy kontynentu europejskiego.

Kryzys na wyspach

Pogłębiający się kryzys finansowy najbardziej w Europie dotknął m.in. Wielką Brytanię i Irlandię. W przypadku tego pierwszego kraju bezrobocie sięgnęło ponad dwóch milionów osób, a więc poziomu nienotowanego od ponad dekady! Prognozy ekonomistów i rządu mówią o spadku PKB w 2009 r. rzędu ponad 2 %. Nieco lepiej jest w Irlandii, ale i tam pracę straciło wiele osób związanych z sektorem finansowym. Taką właśnie pracę wykonywało wiele osób z Polski. Nie zawsze były to wysokie stanowiska, ale zawsze były z nimi związane atrakcyjne pensje, dużo lepsze niż w innych branżach.

Sytuacja w Wielkiej Brytanii jest na tyle ciężka i napięta, że po raz pierwszy od wielu lat pojawiają się duże, zorganizowane protesty przeciwko zatrudnianiu obcokrajowców. Nie są one co prawda skierowane tylko i wyłącznie przeciwko Polakom (dotykają również m.in. Portugalczyków i Włochów), ale właśnie Polacy stanowią większość legalnych cudzoziemskich pracowników. Co prawda rząd Jej Królewskiej Mości zapewnia, że nie ma mowy o żadnych ograniczeniach w zatrudnianiu cudzoziemców z krajów Unii Europejskiej, tym niemniej wielu Polaków czuje, że nie są już tak dobrze widziani w Zjednoczonym Królestwie.

O ile w przypadku Wielkiej Brytanii można mówić o wielkich kłopotach, o tyle gospodarka Islandii – kolejnego wyspiarskiego kraju, który upodobali sobie Polacy – tkwi w mroźnym uścisku kompletnego upadku. Kraj zbankrutował, a tysiące mieszkańców tego kraju straciło swoje oszczędności, odkładane m.in. na emeryturę. Polacy, stanowiący podobnie jak w Irlandii największą mniejszość etniczną, również boleśnie odczuli kryzys. Nawet jeżeli upadek banków islandzkich nie pochłonął ich oszczędności, to wywołana tym głęboka recesja gospodarcza sprawiła, że większość Islandczyków jest mniej skłonna do wydawania pieniędzy w restauracjach czy do budowania i remontowania domów.

Więcej: http://poradnik-kariery.monsterpolska.p ... ticle.aspx
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Video wizytówka: sposób na autoprezentację

20.08.2012, 13:33


O tym jak istotne jest pierwsze wrażenie, chyba nikogo już nie trzeba przekonywać. Szczególnie ważne staje się to jednak, gdy chcemy zaprezentować się przed przyszłym pracodawcą. Co zrobić, aby wyróżnić się spośród wielu innych aplikantów, przedstawić swoją osobę, tak by pozostała w pamięci?


Obrazek

Siła pierwszego wrażenia


Jak dowodzą badania psychologów z Kanady, Belgii i Stanów Zjednoczonych prowadzone na Uniwersytecie Western Ontario przez Bertrama Gawronski, przy formułowaniu oceny dotyczącej nowo poznanych osób, kierujemy się właśnie pierwszym wrażeniem. To ono w znacznej mierze decyduje, przez jaki pryzmat później kogoś postrzegamy. Choć może wydać się to dość nieracjonalne, człowiek ma skłonność do formułowania uogólnień o innych na podstawie zaledwie zarysu informacji. Istnieje również tendencja do utwierdzania się w przekonaniach mających swoje źródło w pierwszym wrażeniu. Jest tak również wtedy, gdy kolejne odbierane przez nas treści zdecydowanie go nie potwierdzają. Informacje niepasujące do wytworzonego obrazu są wówczas pomijane, natomiast chętnie zwracamy uwagę na te, które wpisują się w wykreowany wcześniej przez nas wizerunek danej osoby. Dlatego mówi się, że te klika pierwszych sekund decyduje o postrzeganiu przez otoczenie. Szczególnie przy okazji rekrutacji do pracy.

Nowy model autopromocji

Papierowe CV stało się obecnie standardem. Firmy prowadzące rekrutację są zalewane tysiącami aplikacji sporządzonymi przy wykorzystaniu szablonowego dokumentu Word. Na rynku nieśmiało pojawiają się przykłady nieschematycznych form zwrócenia uwagi przyszłego pracodawcy. Jednym z przykładów jest video-wizytówka. Poprzez nią można ukazać człowieka oryginalniej, nie zaś tylko jako potencjalnego, nieodróżniającego się od pozostałych, pracownika. Przedstawienie osoby za pośrednictwem przenikających obrazów, wzbogaconych o napisy czy dobrze dobraną ścieżkę dźwiękową, umożliwia bogaty przekaz. Dotyczy on nie tylko treści, ale także emocji z nimi związanych. Często naszymi wyborami rządzą właśnie one.


Wydaje się, że video ma ogromny potencjał, jeszcze nie do końca poznany w Polsce. Nasz innowacyjny produkt to przede wszystkim indywidualne i niewiarygodnie kreatywne podejście do każdego klienta. Tym produktem jest właśnie video. Zadaniem VID’a jest pokazanie, opowiedzenie tego wszystkiego, co według narratora świadczy o nim samym, co chce sobą zaprezentować, co chciałby przekazać innym. Tu właśnie pojawia się element prezentacji. Na gruncie wsparcia procesu rekrutacji, z kolei, naszym celem jest polepszenie możliwości zarobkowania – dobra autoprezentacja nie tylko daje pewność siebie, ale także wyróżnia z szeregu. To próba odkrycia ukrytego potencjału, który dzięki temu może zaowocować w przyszłości - podkreśla Tomasz Baliński, student, współzałożyciel jednej z firm w Polsce, zajmującej się tworzeniem video-wizytówek.

Nieograniczone możliwości


VID może być szyty na miarę. Właściwie wszystko zależy od potrzeb. Wykorzystanie obecnej techniki pozwala stworzyć np. niebanalną video-wizytówkę, która spełni taką samą funkcję jak ta papierowa, ale na pewno zostanie zauważona. Właśnie ze względu na swoją formę. Materiał cyfrowy daje bowiem nowe możliwości. Ilość informacji przekazywana w ten sposób, przekłada się na jakość kreowanego wizerunku. Oczywiście obecnie każdy jest w stanie stworzyć dowolny film o sobie. Proste aparaty cyfrowe oferują nagranie nawet w jakości Full HD. Jednak produkcja filmu w domowym zaciszu nie robi wrażenia. Amator nie wykorzysta na tym polu pełnego potencjału i warsztatu. Nie każdy przecież nagra i zmontuje film przyciągający uwagę widza, w dodatku dość wybrednego. Tu liczy się doświadczenie oraz kreatywność. Dlatego, by stworzyć taki film, warto zgłosić się do specjalistów.

W polskich serwisach typu Goldenline już można natknąć się na nieliczne, autopromocyjne filmy wzbogacające profil. Są to jednak najczęściej nagrania amatorskie.

Sytuacja na Zachodzie ukazuje właśnie taki kierunek zmian. Ale czy potencjalni pracodawcy albo klienci zostaną poruszeni filmem z mało ciekawymi ujęciami, słabą jakością dźwięku i obrazu lub nieprzygotowanym przekazem, ujętym w nieprzemyślanym do końca scenariuszu? W dodatku materiał musi zostać odpowiednio wyselekcjonowany. Nie może być stworzony w przypadkowych miejscach ani na podstawie przypadkowego scenariusza.

Video-wizytówki są rodzajem artystycznej namiastki, opowiadanej historii. Taki produkt skierowany jest do licznej grupy osób, w szczególności przedstawicieli wolnych zawodów. VID to także doskonała okazja, aby pokazać się środowisku biznesowemu za granicą. Własna narracja w języku angielskim, czy dodanie napisów, zależą tylko od chęci autora. Video-wizytówka może być także kreowana na zamówienie firm i zostać umieszczona na witrynie internetowej – podkreśla Baliński.

Przy obecnej konkurencji na rynku pracy dyplom i szereg pozycji w papierowym CV nie gwarantuje sukcesu. Dlatego warto pomyśleć o nietuzinkowym ukazaniu własnej osoby. Być może to właśnie wykorzystanie video-wizytówki, zadecyduje o tym, czy zainteresujemy przyszłego pracodawcę i podczas wstępnego procesu rekrutacji, zwróci on uwagę właśnie na nas.

źródło: http://www.praca.egospodarka.pl/84286,V ... ,46,1.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dane osobowe kandydata do pracy i ich udostępnianie

Czy pracownicy, z którymi podpisujemy umowy o pracę, powinni wyrażać pisemną zgodę na przetwarzanie ich danych osobowych, np. dotyczących dzieci? Czy pracownik musi wyrazić zgodę na udostępnienie jego danych osobowych, w tym numeru PESEL, ubezpieczycielowi, jeśli firma wykupuje np. ubezpieczenie NW na wyjazd integracyjny?

W aktualnym stanie prawnym do udostępnienia danych osobowych pracowników firmie zewnętrznej (np. ubezpieczeniowej) konieczna jest zgoda pracownika wyrażona w formie pisemnej.

Dane osobowe na etapie rekrutacji


Pracodawca przetwarza dane osobowe kandydatów na pracowników jeszcze przed nawiązaniem stosunku pracy. Wiąże się to z przeprowadzaniem rekrutacji, podczas której kandydaci do pracy składają życiorysy zawodowe (CV), zawierające przeważnie szerszy katalog informacji, niż określony w art. 221 § 1 K.p. Warto pamiętać, że w myśl tej regulacji pracodawca może żądać od kandydata do pracy podania danych osobowych obejmujących jego imię (imiona) i nazwisko, imiona jego rodziców, datę urodzenia, miejsce zamieszkania, wykształcenie oraz przebieg dotychczasowego zatrudnienia. Jest to bardzo wąski katalog danych, który trudno uznać za odpowiadający w pełni obowiązującym obecnie standardom. Większość kandydatów do pracy jest bowiem skłonna przekazać potencjalnemu pracodawcy znacznie więcej informacji o sobie, ułatwiając w ten sposób podjęcie decyzji o ich zatrudnieniu. W konsekwencji większość funkcjonujących w obiegu CV zawiera dane osobowe, wykraczające poza granicę określoną w omawianym przepisie. Powoduje to, że praktycznie wszystkie życiorysy zawodowe powinny być uzupełnione o zgodę kandydata na przetwarzanie danych osobowych, wykraczających poza katalog określony w ustawie. W razie braku takiego oświadczenia kandydata do pracy, pracodawca ryzykuje narażeniem się na zarzut bezprawnego przetwarzania danych osobowych. Warto również pamiętać, że celem przetwarzania danych wynikających z CV jest wyłącznie rekrutacja, przez co z chwilą zatrudnienia pracownika dokument ten powinien zostać zastąpiony kwestionariuszem osobowym.

Więcej: http://biznes.interia.pl/praca/news/dan ... ie,1828154
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kanada tylko dla młodych i znających język
Kanadyjski rząd zmienia zasady imigracji dla osób, które chcą szukać pracy. Premiowane będą młodość i znajomość języków. Kanada od wielu lat przyjmuje co roku około 250 tysięcy nowych imigrantów.

Dla wielu osób Kanada to atrakcyjny kraj, bo po trzech latach posiadania prawa stałego pobytu można starać się o obywatelstwo. Około 20 proc. mieszkańców 34-milionowej Kanady urodziło się poza jej granicami.

Wśród imigrantów są także Polacy. Część z rozważających przeprowadzkę do Kanady w poszukiwaniu pracy i nowego miejsca do życia może liczyć na ułatwienia w uznawaniu kwalifikacji. Problem ten jest przedmiotem negocjacji i ma zostać uregulowany w umowie o wolnym handlu między Kanadą a UE. Ocenia się, że umowa może zostać podpisana w przyszłym roku.

Jednak ci, którzy sądzą, że wystarczą kwalifikacje w cenionym zawodzie, mogą się przeliczyć. Kanadyjski rząd zapowiadał zmiany w polityce imigracyjnej, a ostatnio przedstawił nowe zasady, które mają wejść w życie w przyszłym roku. Właśnie zaczęły się konsultacje, jednak rządowy komunikat wskazuje, że kilka punktów raczej nie będzie podlegać negocjacjom.

Jak można przeczytać w "Canada Gazette" - odpowiedniku polskiego Dziennika Ustaw, gdzie drukowane są też projekty zmian w prawie - potrzeby rynku pracy w Kanadzie zmieniają się, m.in. z powodu starzenia się społeczeństwa. "Obecne ekonomiczne kryteria selekcji w procesie imigracyjnym nie są adekwatne do zmieniających się potrzeb rynku pracy, zważywszy, że niektórzy pracownicy przyjęci w ramach istniejących programów nadal mają problemy ze znalezieniem zatrudnienia" - napisano w ocenie skutków obecnych regulacji. Z drugiej strony wiele dobrze wykształconych osób nie może znaleźć pracy w swoim zawodzie z powodu niedostatecznej znajomości angielskiego lub francuskiego.

Zatem rząd chce nie tylko, by potencjalni imigranci byli lepiej dobierani do potrzeb rynku, ale także pragnie podwyższyć wymogi językowe. Chodzi też o to, by dokładniej dokonywać oceny rzeczywistych kwalifikacji potencjalnych imigrantów. Wreszcie by do Kanady przyjeżdżały osoby młode, które będą mogły wypracować swoją emeryturę.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... jezyk.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Zeelandia czeka na Polaków

Zeelandia to jeden z trzech regionów w Europie o najniższej stopie bezrobocia. Wskaźnik ten wynosi tam zaledwie 2,7 proc. W tej niewielkiej holenderskiej prowincji pracuje liczna grupa naszych rodaków, głównie przy zbiorach i w turystyce.

Ten najdalej wysunięty na zachód region Holandii położony jest tuż przy granicy z Belgią. Powierzchnia prowincji jest nie duża, gdyż wynosi niecałe 3 tys. km2, z czego 1140 km2 stanowi woda. Atrakcyjne położenie regionu nad Morzem Północnym przyciąga w sezonie letnim tysiące turystów, generując setki miejsc pracy w branży hotelarskiej i gastronomicznej. Zeelandia może się też pochwalić silnie rozwiniętym sadownictwem. W produkcji owoców ustępuje tylko prowincji Gelderland.

Można zarobić 1500 euro

Więcej: http://biznes.onet.pl/zeelandia-czeka-n ... rasa-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Będą zmiany w rozliczaniu świąt przypadających w wolne soboty?
Resort pracy, mimo iż negatywnie ocenia przepisy zmieniające zasady rozliczania świąt przypadających w wolne soboty, nie zamierza ich poprawiać dopóki nie zajmie się nimi Trybunał Konstytucyjny.

– Potwierdziły się obawy, że pracodawcy będą tak ustalać terminy dni wolnych, żeby pokrywały się one z terminami świąt. Dzięki takiej właśnie praktyce pracodawca może obniżyć liczbę dni wolnych od pracy o 8, a nawet 10 w ciągu roku kalendarzowego – uważa posłanka Anna Nemś (PO), która wystąpiła do ministra pracy z interpelacją.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... oboty.html
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM