Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D
,,Bo pić, to trzeba umić" ;-)

Post autor: NEVIL »

Jak nie zalać robaka i oszukać kaca. ABC alkoholu.
,,Pić to trzeba umić" - mawiają starzy Górale. A czy ty wiesz jak postępować z alkoholem, zapobiegać kacowi, albo po prostu odpowiednio go leczyć? Jeśli jesteś ekspertem w praktyce, a niekoniecznie w teorii - zapraszamy do naszego poradnika, którego autorem jest ekspert INTERIA.PL, Jacek Bilczyąski.
Obrazek
Alkohol od lat towarzyszy człowiekowi. Pierwotnie stosowany był w celach leczniczych, obecnie przede wszystkim jako napój wyskokowy, choć jego dodatki używane są na szeroką skalę w przemyśle chemicznym i farmaceutycznym. Alkohol to związek chemiczny zawierający jedną lub więcej grup hydroksylowych, w zależności od budowy może mieć różna postać, oraz właściwości chemiczno-fizyczny. My skupimy się na tym najpopularniejszym - etanolu. Etanol powstaje w skutek fermentacji alkoholowej z polisacharydów, które występują np. w burakach, ziemniakach czy trzcinie cukrowej. Oddziaływanie na organizm

To, jak wysokoprocentowe trunki wpływają na nasz organizm wie prawie każdy. Rozluźnienie, zaburzenia równowagi, kłopoty z percepcją, problemy z mówieniem, a czasem wręcz upojenie. Problemy z koordynacją i równowagą pojawiają się w skutek "zalania robaka". To popularne sformułowanie ma swoją podstawę anatomiczno-fizjologiczną. W naszym mózgu, a precyzyjniej mówiąc w móżdżku znajduje się struktura zwana robakiem (lat. vermis cerebelli), która odpowiada za koordynację ruchową, płynność i szybkość ruchów, etanol wpływa na upośledzenie funkcjonowania owej struktury oraz funkcji przez nią pełnionych. Mogę wszystko

Po spożyciu alkoholu znikają troski, człowiek staje się rozluźniony i bardziej odważny. Dzieje się tak z kilku powodów. Etanol podnosi poziom serotoniny, wpływa także na funkcjonowanie specjalnych receptorów do których przyłączany jest ów hormon szczęścia. Efekt to lepsze samopoczucie, oraz zmiany w myśleniu, zachowaniu, emocjach. Drink może przyczynić się również do syntezy dopaminy, hormonu walki i ucieczki. To sprawia, że stajemy się bardziej odważni, a czasem wręcz agresywni. Działanie rozluźniające, spowolnienie ruchowe i chwilowa poprawa samopoczucia jest spowodowane wpływem na neuroprzekaźniki GABA, hamują one ogólną aktywność mózgu. W podobny sposób, choć znacznie mocniej działają środki antydepresyjne, takie, jak relanium. To efekt, który pojawia się po spożyciu dużej jednorazowej dawki etanolu. U osób uzależnionych, wygląda to nieco inaczej, receptory przestają właściwie reagować na ten neuroprzekaźnik, nie są tak wrażliwe co sprawia, że po spożyciu alkoholu człowiek nie odczuwa już lepszego samopoczucia i rozluźnienia a jedynie "normalność". Z kolei brak wódki doprowadza do drgawek, depresji i niepokoju. To jeden z mechanizmów uzależniania, by móc normalnie funkcjonować, trzeba wypić drinka. Kolejnym problemem ludzi borykających się z chorobą alkoholową jest hamowanie aktywności glutaminianu, który odpowiada za zdolności adaptacyjne mózgu. By "nadrobić" niedobór glutaminianu, organizm powoduje nadpobudliwość w ośrodkowym układzie nerwowym. Nadmiernie aktywne komórki szybko umierają, pojawiają się kłopoty z pamięcią i logicznym myśleniem. W momencie zaprzestania picia u osoby uzależnionej glutaminian zostaje "odblokowany" i pracuje na podwójnym gazie, co objawia się halucynacjami i majaczeniem. Wchłanianie i metabolizm

Etanol ma charakter lipofilny, a mówiąc prostym językiem jest lotny i łatwo wchłania się w przewodzie pokarmowym, przenika przez błony i bardzo szybko przedostaje się do krwi. W kilku procentach alkohol wchłaniany jest już w jamie ustnej, 1/3, 1/4 wchłaniani przypada na żołądek, a świetna większość przypada na jelito cienkie. Sam etanol nie jest substancją trującą, właściwie nie jest nawet substancją specjalnie szkodliwą. Problem natomiast stanowią jego metabolity, a przede wszystkim aldehyd octowy. Dla naszego organizmu to trucizna, która należy jak najszybciej unieszkodliwić. Za metabolizm alkoholu odpowiada wątroba. Jest tu pewien wyjątek - niewielkie ilości wina mogą być rozkładane w żołądku przy użyciu dwóch wyspecjalizowanych enzymów ADH i ALDH. Mocna głowa

Wspominałem, że w większości przypadków za rozkład alkoholu odpowiada wątroba. Możliwe jest to na trzy sposoby, ale tylko dwa są naprawdę istotne. Pierwszy zachodzi przy użyciu enzymu o nazwie ADL, co ciekawe jego ilość jest uwarunkowana osobniczo. Im jego stężenie większe tym więcej alkoholu możemy wypić bez uczucia upojenia. Ma to jednak też drugą, negatywną stronę - u tych osób kac zwykle jest silniejszy, a podatność na uszkodzenie wątroby i chorobę alkoholową większa. Podczas procesu detoksykacji powstaje ogromna ilość wolnych rodników, które skutecznie uszkadzają błony komórkowe. Drugi sposób walki z toksycznym trunkiem odbywa się przy udziale tak zwanego zespołu cytochromu p450, co ciekawe odpowiada on również za rozkład wielu leków. Więc spożycie alkohol w połączeniu z lekami może doprowadzić do jego "przeciążenia" i nasilenia działania leków i alkoholu. Ten enzym ma również pewną ciekawą cechę, można go bowiem "wytrenować". Co to oznacza? Im częściej musi pracować, tym skuteczniejszy się staje. To tłumaczy poniekąd, dlaczego spożycie osoby pijące często wyrabiają sobie lepszą tolerancję na wysokoprocentowe trunki. U alkoholików z kolei dochodzi do zmian w układzie nerwowym oraz upośledzeniu funkcjonowania wątroby, co objawia się tym, że już minimalna ilość trunku powoduje stan upojenia. Ostatecznie aldehyd octowy rozkładany jest do nieszkodliwego kwasu octowego. Podobny proces zachodzi pod wpływem tlen, jeśli pozostawimy otwarte wino, po pewnym czasie okaże się, że zamieniło się w kwas octowy, popularnie mówimy, że skwaśniało. A sam kwas octowy to ta sama substancja co spożywczy ocet spirytusowy. Uwaga! Kac!

Tak zwany syndrom dnia następnego - po kilkunastu godzinach od spożycia dużej ilości alkoholu pojawia się ból głowy, nadwrażliwość na światło lub hałas, problemy z koncentracją, osłabienie, a czasem nudności i wymioty. Przyczyn jest kilka, zacznijmy od początku Większość trunków, poza samym etanolem zawiera również śladowe ilości metanolu. To bardzo toksyczna substancja, jest bazą m.in. płynów do chłodnic. Na jej rozkład organizm potrzebuje znacznie więcej czasu i "wysiłku". Dawka śmiertelna jest 8 razy mniejsza w porównaniu do etanolu. Metanol, w pierwszej kolejności uszkadza najlepiej uwodnione organy, wzrok oraz układ nerwowy oraz nerki. Rozkłada się do aldehydu mrówkowego (Słyszeliście kiedyś o formalinie? To ta sama substancja), a następnie do bardzo szkodliwego kwasu mrówkowego (jego nazwa pochodzi od jadu mrówek, tam również się znajduje). Ale wróćmy do naszego kaca. Okazuje się, że trunki zawierają różną ilość metanolu. Najmniej jest go w czystym spirytusie, następna jest wódka, białe wino, whisky, czerwone wino, rum, a na samym koącu koniak. Badania naukowe potwierdzają, że im większa zawartość metanolu, tym większy kac. W kolorowych alkoholach występują również garbniki, które również potęgują syndrom dnia następnego. Wniosek jest prosty, jeśli masz wybór pij wódkę lub białe wino, zrezygnuj z kolorowych trunków. Klin, czyli czym się strułeś, tym się lecz

Kiedy pojawia się kac, ludzie często sięgają po niewielką porcję alkoholu. Pomaga, ale skąd bierze się taki efekt? Odpowiedź jest dość prosta. Etanol i metanol wchłaniane są tymi samymi drogami, za ich metabolizm odpowiadają również te same enzymy. Jeśli mamy kaca (za którego w dużej mierze odpowiedzialny jest metanol), dostarczenie niewielkiej ilości etanolu sprawia, że organizm metabolizuje go w pierwszej kolejności, a rozkład metanolu zachodzi wolniej, organizm ma więcej czasu na jego metabolizm. I tu ciekawostka, pierwsza pomoc w wypadku zatrucia metanolem - oczywiście poza próbą wywołania wymiotów - polega na podaniu niewielkiej ilości etanolu. Pić! Czemu mnie tak suszy?

Alkohol powoduje zmniejszenie produkcji wazopresyny odpowiedzialnej za utrzymanie właściwego nawodnienia organizmu. W efekcie dochodzi do zwiększonego wydalania moczu i odwodnienia. Pamiętajmy również, że mózg to jeden z lepiej uwodnionych narządów, a duża utrata wody, oraz zaburzenia gospodarki jonowej, może prowadzić do jego niewielkiego obkurczenia. To z kolei może powodować podrażnienie opony twardej. Efekt? Tępy ból głowy, często spotykany na kacu. A skąd się bierze brak energii? Tu kolejna zagadka. Alkohol jest bardzo wysoko kaloryczny, a mimo to, brakuje nam energii następnego dnia. Przyczyn jest wiele, a najważniejsza to niewłaściwy poziom cukru. Wysokoprocentowe trunki powodują niewłaściwą gospodarkę węglowodanów co prowadzi do hipoglikemii, czyli obniżenia poziomu cukru, podobny efekt można uzyskać stosując intensywny, długotrwały wysiłek. Poza tym, zaburzona zostaje gospodarka wodno-elektrolitowa, co nie sprzyja właściwemu funkcjonowaniu enzymów oraz układu nerwowego. "Bo pić, to trzeba umić"

Wiecie już czym jest, jaki jest jego metabolizm, jaki ma wpływ na organizm i skąd się bierze kac. Teraz pora na kilka wskazówek jak radzić sobie z syndromem dnia następnego. Pierwsze ważne decyzje czekają nas już podczas samej imprezy. Po pierwsze nie należy spożywać alkoholu na pusty żołądek. Pamiętajmy, że im dłużej alkohol pozostanie w żołądku, tym organizm będzie miał więcej czasu na jego metabolizm. Zdecydowanie lepiej kiedy wątroba dostaje mniejsze porcja toksyn przez dłuższy czas, niż kiedy jest zalewana ogromną ilością alkoholu w krótkim czasie. Nie bez znaczenia jest również rodzaj pokarmu, produkty tłuszczowe wchłaniają się podobnymi drogami, co alkohol. Na nie właśnie powinniśmy postawić. Jeśli jesteśmy po ciężkim dniu lub wymagającym treningu zadbajmy o uzupełnienie poziomu glikogenu, cukry proste będą najlepszym wyborem, pamiętajmy, że ich ilość znacznie się uszczupli podczas konsumpcji alkoholu Na kilka godzin przed spożyciem trunków zjedzmy posiłek bogaty w potas i magnez - pomidory, czekolada, pietruszka, banany, ziemniaki, pieczywo żytnie. Wybór alkoholu również jest istotny, jak pisałem wcześniej, czysta wódka lub białe wino będą lepsze niż koniak czy czerwone wino. Ważne by nie mieszać różnych rodzajów alkoholu, kombinacje zawsze działają szybciej i mocniej niż produkty solo. Pij nie tylko procenty

W trakcie imprezy popijajmy wodę oraz soki, te z dużą zawartością cukru oraz te bogate w potas. Po pierwsze, ryzyko odwodnienia będzie mniejsze, po drugie nie dopuścimy do hipoglikemii, a po trzecie stale będziemy uzupełniać straty minerałów. Najlepszym rozwiązaniem jest zmieszanie wody pół-na-pół z sokiem, taki napój w dużym przybliżeniu można nazwać izotonicznym - bardzo szybko się wchłania i nawadnia. Unikajmy natomiast gazowanych napojów oraz soku z grapefruita - nasila on działanie alkoholu. Warzywa na przekąskę - to kolejny prosty sposób by zniwelować utratę potasu i magnezu. Cytryna - jeśli mamy możliwość zagryzajmy cytrynę lub inny owoc bogaty w witaminę C. Podczas rozkładu alkoholu powstaje bardzo dużo wolnych rodników z którymi kwas askorbinowy znakomicie sobie radzi. W uproszczeniu można powiedzieć, że witamina C w pewnym stopniu niweluje negatywny wpływ alkoholu. Po zakoączeniu imprezy dobrze wypić przynajmniej litr wody lub jeszcze lepiej owocowego soku zmieszanego pół-na-pół z wodą. Odwodnienie poczujemy dopiero po kilku godzinach, hipoglikemia i osłabienie również najsilniejsze są na kacu, dlatego warto zadbać o to wcześniej. Poranek po imprezie

Jeśli rano czujesz ból głowy, sięgnij po aspirynę, skutecznie złagodzi dolegliwości, unikaj jednak przyjmowania jej na pusty żołądek. Staraj się nie obciążać układu trawiennego ostrymi posiłkami. Świetnie sprawdzi się podwójna porcja witaminy C oraz witamin z grupy B. Możesz dostać je w aptece bez recepty. Nie ma tu ryzyka przedawkowania - po pierwsze utrata tych witamin była bardzo duża, po drugie są rozpuszczalne w wodzie, nasz organizm ich nie magazynuje, nadmiar jest wydalany z moczem. Jeśli masz nudności i zawroty głowy, pij powoli, najlepiej letni napar mięty z cytryną oraz miodem. Jeśli przyczyną jest niski poziom cukru, znakomicie sprawdzą się rodzynki lub suszone śliwki. Czasem ratunkiem może okazać się lek na chorobę lokomocyjną, szczególnie jeśli masz zawroty głowy. Jeśli pojawi się ból brzucha, możesz spróbować 2 łyżek siemienia lnianego zalanego wrzątkiem. Taki napar regeneruje nadwyrężoną śluzówkę żołądka, tu również można dodać łyżeczkę miodu, smacznie i energetycznie. Śniadanie na kacu powinno być bogate w cysteinę, z tego aminokwasu organizm syntezuje glutanion, który znacznie przyspiesza detoksykację organizmu. Doskonałym rozwiązaniem będzie jajecznica z zielonymi warzywami lub chudy twaróg. Warto również dobrze je posolić, dodatkowa porcja NaCl pomoże w magazynowaniu wody. Do tego standardowo - sok lub woda z miodem. To pozwoli jakoś postawić się na nogi po imprezie porządnie zakrapianej alkoholem. Jacek Bilczyąski dietetyk, fizjoterapeuta i trener personalny. źródło: http://facet.interia.pl/aktywnosc/news- ... nId,624843
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wódka. Dobra i zła
O wódce i jej historii z Piotrem Siekluckim, aktorem, reżyserem teatralnym i dyrektorem Teatru Nowego, ale także miłośnikiem, znawcą i recenzentem tego trunku rozmawia Tomasz Borejza.
Obrazek
Lubi Pan wódkę?

Lubię. Dlaczego?

To jest bardzo dobre pytanie. Gdyby zapytał Pan Marka Bieączyka o to dlaczego lubi wino, to mógłby odpowiadać literaturą i poezją. Opowiadać o tym, że ten trunek kojarzy się z czymś pięknym, ze słoącem, z Francją, z wielką kulturą i wspaniałymi spotkaniami. Proste. Dla mnie podobnie jest z wódką. To fascynacja i przygoda. Kiedy podróżuję po Polsce lub Rosji to zawsze z małą buteleczką. Ale wódka jest także wielką literaturą. Od Iredyąskiego, Grochowiaka, przez „Umierałem 100 razy” Korczaka, wspaniałe opowiadania Marka Hłasko, po Jerofiejewa współczesnego i dawnego, Broniewskiego, Starlinga, a nawet Osiatyąskiego… Więcej: http://facet.onet.pl/meska-rzecz/wodka- ... tykul.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tak ukryjesz zapach wódki!
Obrazek
Stało się, poprzedniego dnia impreza przeciągnęła się do późnych godzin nocnych, a my niepomni ważnego spotkania zaplanowanego na rano, wypiliśmy trochę za dużo. Najrozsądniej byłoby przełożyć spotkanie i spokojnie odespać zarwaną noc. Jednak wiemy, że nie zawsze jest to możliwe.

Poranna kąpiel, mocne perfumy, dokładne szczotkowanie zębów i... Niestety dalej mamy wrażenie, że z naszych ust ciągle czuć wczorajszą gorzałkę. Jak poradzić sobie z tym "śmierdzącym" problemem?

Nie taka dobra ta guma


Pierwszym pomysłem, który przychodzi do głowy chyba każdemu z nas, jest ratowanie się potężną ilością miętowych gum do żucia. Radzimy: "nie idźcie tą drogą", jak mawiał pewien znawca tematu. Niestety, miętowe gumy tylko pogorszą waszą sytuację. Żucie solidnego pepperminta, albo spearminta zintensyfikuje woń alkoholu. I nie dotyczy to tylko sytuacji dzień później. Nawet, kiedy chcemy ukryć wypite godzinę wcześniej małe piwo, najgorszym rozwiązaniem jest sięgnięcie po miętową gumę lub pastylkę. Efekt: wypiliście jedno piwo, a czuć od was całą gorzelnią! Stąd jeżeli guma, to tylko owocowa. Należy jednak pamiętać, że czas jej działania jest ograniczony.

Kawa z rana jak śmietana czyli ułańska fantazja

I nie myślimy tu o filiżance małej czarnej. Jeżeli chcecie skutecznie pozbyć się przykrego zapachu z ust, polecamy rozgryzienie kilku ziarenek kawy. O skuteczności tej metody zaręczali... przedwojenni oficerowie naszego wojska.

A że przedwojenne wiarusy wiedziały w czym rzecz, przekonaliśmy się na własnej skórze. Mikstura z dwóch żółtek oraz szklanki kwaśnej, tłustej śmietany, połączonych z oliwą i sokiem z dwóch cytryn, wskrzesiła nas w pewną upiorną sobotę. Zgodnie z zaleceniem zagryźliśmy czterema suszonymi ziarnami kawy i nawet teściowa nie poznała, jak intensywny był poprzedni wieczór, a my zapomnieliśmy o kacu. To się nazywa ułańska fantazja!

Dobre rady pani babci: aromat do ciasta


Chyba najlepsza ze wszystkich metod na ukrycie odoru alkoholu. Nie dość, że zostawia przyjemny zapach, to jeszcze działa naprawdę długo i nie wzbudza podejrzeń. Polecamy przede wszystkim aromat pomarańczowy i waniliowy. Z migdałowym nie próbowaliśmy.

Zło złem zwyciężaj czyli sos czosnkowy i cebula

Sposób na desperata. Bo i owszem, cebula czy czosnek skutecznie zabiją woń trunku, ale w zamian obdarzą nas innymi niebywałymi "walorami zapachowymi". Przed spotkaniem biznesowym raczej odpada, ale przy późnym powrocie do domu może uda się przekonać żonę, że to nie wódka, a kebab doprowadziły cię do takiego stanu...

Goździki - z pamiętnika pensjonarki

Metoda wybierana zazwyczaj przez dziewczyny z dobrego domu, które za wszelką cenę starają się ukryć przed rodzicami wypitą z koleżankami "lampkę" wina. Owocowego, wzmacnianego spirytusem, rocznik bieżący. Żucie suszonych goździków pozwoli zatuszować niemal wszystko: wypity alkohol, wypalone papierosy czy zjedzony kebab. Tylko jak wytłumaczyć partnerce, po co trzymamy w kieszeni płaszcza całe opakowanie tej przyprawy? Dla poprawy libido?

Pamiętajcie! Wszystkie te metody są skuteczne, pod warunkiem, że nie wypiliście za dużo. Przy większej ilości skonsumowanego alkoholu, jego zapach wydziela się nawet przez pory w skórze. A na to pomoże tylko i wyłącznie sauna!

źródło: http://facet.wp.pl/kat,70996,title,Tak- ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Koniec świątecznego kaca? Tego nie rób podczas picia alkoholu!
Obrazek
To prawda stara jak świat: nie chcesz odczuwać syndromu dnia następnego - nie pij! Tylko jak to zrobić, szczególnie teraz, kiedy zbliżają się święta i większość z nas zapewne będzie miało okazję do toastów.

Okazuje się, że chociaż sam kac jest bez wątpienia efektem zatrucia alkoholem i już samo spożycie wyskokowych trunków każe przypuszczać, że następnego dnia będziemy odczuwać tego efekty, to jednak okoliczności i sposób, w jaki pijemy, wpływają na to, jak bardzo "chorzy" będziemy następnego dnia.

Jeżeli chcemy uniknąć "kaca mordercy", musimy po prostu wystrzegać się kilku rzeczy. Co ciekawe, zgodnie z najnowszymi badaniami coś, co jeszcze do niedawna uchodziło za nieodłączny element spożywania szczególnie wysokoprocentowych alkoholi (wódki, whisky) i za swoiste zabezpieczenie przed kacem, dziś okazuję się, jedną z największych przyczyn naszego fatalnego samopoczucia "dzień po". Chodzi o sok.



Nie takie zdrowe te soki


Więcej: http://facet.wp.pl/kat,1034221,title,Ko ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Moje postanowienie noworoczne - będę pił więcej!
Obrazek

Osoby, które cechuje przesada w konsumpcji trunków wysokoprocentowych, powinny w 2013 trochę zwolnić, jednak ci z was, którzy nie piją prawie wcale, także nie idą "optymalną" drogą. Zatwardziali abstynenci, czy wiecie dlaczego powinniście pić więcej?


W pierwszych dniach stycznia ludzie jeszcze nadal zarzekają się, że zaczną dbać o linię, pozbędą się nałogów lub będą spełniali swoje marzenia. Po szaleństwach związanych z zabawami sylwestrowymi ograniczenie spożycia alkoholu staje się jednym z najczęstszych postanowień noworocznych - ale czy słusznie? Okazuje się, że w przypadku panów, którzy na co dzień i tak już mocno stronią od napojów dla dorosłych, niekoniecznie. Jak pokazuje coraz większa ilość piętrzących się wyników badań naukowych, alkohol niekoniecznie musi być wrogiem człowieka, przeciwnie - może być przyjacielem. Jak jednak podkreślają specjaliści z portalu "Medical News Today", zdrowotne właściwości alkoholu ujawniają się tylko w przypadku picia z umiarem (3, 4 razy w tygodniu w małych ilościach: lampka wina, piwo) i przynoszą najlepsze rezultaty u mężczyzn w starszym wieku. A jakie dokładnie? Serce ze stali i kości z granitu

Korzyści płynące z rozsądnego racjonowania sobie alkoholu mogą być wielorakie. W przypadku mężczyzn warto jednak zacząć od usprawnienia pracy układu krążenia. Tezę, że procenty bronią przed wylewami i zawałami potwierdziło już mnóstwo ośrodków naukowych. Na łamach "WebMD" hiszpański uczony dr Ramon Estruch wychwala częste picie wina w małych ilościach. - Zarówno winogrona, jak i alkohol są dobre dla serca - mówi specjalista, wyjaśniając tym samym, czemu pyszne cabernet do obiadu jest tak znakomitym pomysłem. Alkohol rozrzedza krew, ma też oczyszczać tętnice i likwidować stany zapalne. Z kolei dr Kenneth Mukamal z Harvard Medical School przekonuje wręcz, że jego badanie wykazało, iż mężczyźni, którzy konsumują alkohol od trzech do siedmiu dni w tygodniu, statystycznie mają mniejsze ryzyko zawału, niż ci, którzy piją tylko raz w tygodniu. Sekretem jest tu nie tylko niewielka ilość, ale również częstotliwość picia. Upijanie się do nieprzytomności może jedynie zaszkodzić, jednak codzienne dogadzanie sobie lampką wina wręcz przeciwnie.



Na zalety umiarkowanego picia uwagę zwrócił także portal Yahoo.com, który punktuje fakt, że zarówno wino, jak i piwo - znowu, w śladowych ilościach, acz przyjmowane regularnie - wywierają pozytywny wpływ na kości, co ważne jest szczególnie w późniejszym wieku. Wino zawiera substancje zwiększające produkcję estrogenu (dlatego jest lepsze dla pań), z kolei piwo zawiera wzmacniający kości krzem. Trunki te mogą cię ustrzec przed "złodziejem kości" - osteoporozą. Być może właśnie z tego powodu Harvard, po serii testów, ogłosił, że amatorzy wina żyją znacznie dłużej niż miłośnicy mocnych alkoholi, czy - co szczególnie zaskakujące - abstynenci.

Więcej: http://facet.wp.pl/kat,1034221,wid,1521 ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Kalorie w napojach alkoholowych
W drinku, lampce wina czy kieliszku wódki szukamy zapomnienia, ukojenia nerwów lub relaksu. Jednak często zapominamy, że „alkoholowa odskocznia”, oprócz powszechnie znanych konsekwencji dla zdrowia, ma jeszcze jedną wadę – picie trunków niekorzystnie wpływa na naszą wagę. Kaloryczne są zarówno napoje alkoholowe, jak i towarzyszące im zwykle przekąski.

Alkohol towarzyszy nam w różnych sytuacjach. Pijemy go nie tylko na imprezach, ale także w domu – na „rozgrzewkę” po powrocie z zimowego spaceru czy w czasie oglądania pasjonującego meczu. Niektórzy stosują też starą, polską zasadę: „na frasunek dobry trunek”.

Czy alkohol może korzystnie wpływać na nasz organizm i jego ogólną kondycję? – Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo lampka wina z pewnością działa odprężająco. Jeśli jednak trunki pojawiają się dość regularnie w naszym menu nie pozostaje to bez wpływu na organizm, w tym także naszą wagę – ostrzega Beata Prusińska, dietetyk z Centrum Naturhouse.

Uwaga na przekąski

Zależność pomiędzy spożywaniem alkoholu i wahaniami wagi możemy rozpatrywać na dwóch płaszczyznach. Jeśli spożywając alkohol, fundujemy sobie dodatkowe, kaloryczne przekąski czy słodkie napoje i soki, ma to wymierny wpływ na przyrost tkanki tłuszczowej i co za tym idzie – wzrost masy ciała. – Jeśli jednak spożyciu alkoholu nie towarzyszy jedzenie, wtedy działa on na organizm jak silna trucizna. Uszkadza błony śluzowe przewodu pokarmowego, przez co utrudnia trawienie i wchłanianie niezbędnych składników odżywczych – wyjaśnia Beata Prusińska. Taka sytuacja sprzyja utracie wagi i prowadzi do wyniszczenia organizmu, spowodowanym nadużywaniem alkoholu.

Procenty i kalorie

Kaloryczność czystego alkoholu etylowego to 7 kcal /1g, jednak poza energią nie dostarcza on żadnych innych składników odżywczych, które mogą być przez organizm wykorzystane. Poszczególne gatunki napojów alkoholowych (mieszanin etanolu z wodą) różnią się znacznie poziomem kaloryczności. – Wpływa na to przede wszystkim procentowa zawartość etanolu oraz obecność substancji dodatkowych, czyli węglowodanów – tłumaczy Beata Prusińska z Naturhouse.

Według tych kryteriów alkohole możemy podzielić na: wysokoprocentowe (zawierające 40-45 proc. etanolu) – wódki czyste, whisky, gin, rum, brandy; średnioprocentowe (9-18 proc.) – wina oraz niskoprocentowe (3-7 proc.) – przede wszystkim piwa.

Kaloryczność tych trunków przedstawia się podobnie – najbardziej kaloryczne są napoje wysokoprocentowe (100 g 45-procentowej czystej wódki to ok. 250 kcal). Jeszcze bardziej kaloryczne są wódki gatunkowe, gdyż oprócz etanolu zawierają również cukier oraz dodatki smakowo-zapachowe. I tak whisky ma 240 kcal (100 g), gin 260 kcal (100 g), rum 231 kcal (100 g) a brandy 290 kcal (100 g).

Alkohol tuczy?


Wina zaliczane są do znacznie mniej kalorycznych napojów alkoholowych, jednak na ich „wartość dietetyczną”, oprócz procentowej zawartości etanolu, wpływa również cukier. – Na tej podstawie wina możemy podzielić na wytrawne, półwytrawne, półsłodkie, słodkie i najsłodsze, czyli deserowe – mówi Beata Prusińska. Kaloryczność win waha się od 80 kcal (120 ml białego, wytrawnego) do nawet 163 kcal (120 ml malagi).

Piwo składa się z wody, etanolu oraz ekstraktu (węglowodany). Zatem im większa zawartość alkoholu etylowego w piwie i im jest ono słodsze, tym mocniej wzrasta jego kaloryczność. Butelka (0,33 l) portera to ok. 300 kcal, piwa ciemnego – 250 kcal (0,5 ml), jasnego, pełnego – 230 kcal (0,5 l), natomiast napoju typu pilsner – tylko 144 kcal (0,5 l). Najmniej tuczące jest niewątpliwie piwo bezalkoholowe - 80 kcal (0,5 l).

Znaczna zawartość węglowodanów w piwie na wpływ na indeks glikemiczny tego napoju, a co za tym idzie na wzrost apetytu podczas jego spożywania. – Niestety najbardziej popularne przekąski towarzyszące kuflowi piwa są bardzo kaloryczne – ostrzega dietetyk z Centrum Naturhouse.

Co siedzi w drinkach?

Skomplikowanym tematem jest kaloryczność drinków. Wartość tych napojów alkoholowych jest trudna do jednoznacznego określenia ze względu na możliwość niewielkich modyfikacji składu, a czasem nawet niedokładność barmana. Często jednak może znacznie przewyższać wartość kaloryczną alkoholu stanowiącego bazę drinków. Na ich „ładunek energetyczny” znaczący wpływ mają słodkie soki, napoje gazowane oraz inne dodatki smakowe, ale również sama objętość wypijanego trunku.

Na liście najmniej dietetycznych drinków króluje Pina Colada. Pyszny, karaibski koktajl z rumu, mleczka kokosowego i soku ananasowego może mieć nawet 600 kalorii! Równie „treściwy” jest Long Island Iced Tea, czyli mieszanka wódki, tequilli, rumu, ginu i curacao. Barmani często uzupełniają go także colą lub mrożoną herbatą.

Na miano bomby kalorycznej zasługuje inny lubiany koktajl, czyli Margarita. W jej składzie znajdziemy tequilę, sok z limonki, likier triple sec i… 550 (a zdaniem niektórych dietetyków nawet 650) kalorii.

źródło: http://kuchnia.wp.pl/mm/miszmasz/1528/1 ... owych.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

No to, narodzie kochany, pod koniec roku przerzucamy się z ,,jabcoka " na napój szlachetniej brzmiący - CYDR. Pod koniec roku, bo jabłka muszą dojrzeć, trzeba je zebrać i przerobić na ten CYDR, więc to jednak trochę czasu zajmie. Nie wiem tylko, czy ten cydr powinien trochę poleżakować jak wino, czy też można go spożyć od razu, jak denaturat, dla przykładu :-) No i jeszcze jedno. Jeżeli ten CYDR za 0,5 litra będzie sobie życzył 7 zł za 7% alkoholu, to już będzie stał na z góry straconej pozycji w większości narodu, bowiem tzw ,,większość narodu" nie dysponuje nadmiarem gotówki. A za 7 zł można kupić dwa , dobre piwa w sklepie. Chyba , że smakosze będą się tym trunkiem delektować, ale to już ,,insza inszość"... :-)

===============================================
Polska będzie cydrową potęgą?
Rząd wychodzi naprzeciw producentom jabłek i wspiera plany rozwoju produkcji cydru. Jak? Obniżając stawkę akcyzy na ten trunek: ze 158 zł za hektolitr do 97 zł. Czy alkohol z owoców zdobędzie uznanie Polaków?

O cydrze w naszym kraju do tej pory słyszeli nieliczni. Na palcach można było policzyć producentów tego produktu. Teraz może się to zmienić dzięki obniżce akcyzy przez resort finansów. Poprzednia stawka podatkowa nie dość, że blokowała rozwój tej branży, to jeszcze była tak wysoka, że przynosiła zerowe wpływy. W Polsce cydr jest znany także pod nazwą jabłecznik. Wbrew licznym opiniom nie jest to piwo robione z jabłek, chociaż do napoju produkowanego z chmielu upodabnia go ilość alkoholu – 1,5 - 7 proc. To przefermentowany sok jabłkowy, który cieszy się sporą popularnością w krajach anglosaskich oraz sporej części paąstw Europy Zachodniej. Występuje w kilkunastu odmianach smakowych, od słodkiego po wytrawny. - Produkt ten jest coraz popularniejszy. Widzimy to zwłaszcza jako firma zajmująca się dystrybucją alkoholi. Jeszcze w 2010 roku nie było świadomości, czym jest cydr. Po dwóch latach prowadzenia działalności dostrzegamy już pewne zainteresowanie, spotykamy się z wiedzą na ten temat. Zgłaszają się do nas klienci, którzy pili cydr, posmakował im i chcą go kupić - mówi Paweł Kosecki z firmy Kamron. Nadzieję w cydrze pokładają polscy sadownicy. Nasz kraj jest liderem produkcji jabłek w Unii Europejskiej i jednym z czołowych producentów na świecie. W zeszłym roku w Polsce wyprodukowano 2,8 mln ton tych owoców. Niestety niskie ceny skupu powodują, że często pojawiają się problemy z opłacalnością produkcji. Obniżenie akcyzy na cydr może korzystnie wpłynąć na cenę skupu oraz rozwój sadownictwa w ogóle, ponieważ powstanie nowy kanał zbytu. Wedle szacunków Związku Sadowników RP przy założeniu produkcji cydru na poziomie 60-80 mln litrów alternatywne przeznaczenie znajdzie ok. 100 tys. ton jabłek. - W Polsce hodowana jest duża część odmian, które nadają się do wyrabiania cydru. Co więcej, sprawdziliśmy zachodni rynek, rozmawialiśmy z tamtejszymi producentami i otrzymaliśmy informacje, że do produkcji często importuje się jabłka z Polski - informuje Mirosław Maliszewski, prezes związku sadowników RP. Można więc nie martwić się o to, z czego będzie produkowany cydr, zagadką w chwili obecnej jednak pozostaje kwestia sprzedaży. Przedstawiciele branż, które zainteresowane są wprowadzeniem jabłecznika, zgodnie mówią, że na początek trzeba wypromować rynek. - Do niedawna istotnym problemem była cena, trzeba jednak zaznaczyć, że z powodu kosztów produkcji będzie ona zawsze wyższa od ceny piwa. Mowa tu o kwotach rzędu 4,5-4,9 złotego za 0,33 l, taniej będzie to produkt cydropodobny. Nie każdy będzie chciał zapłacić więcej, nie mając świadomości, za co w ogóle płaci, nie znając walorów produktu - cydr jest lekki, nie ma goryczki. Dlatego w pierwszej kolejności trzeba myśleć o uświadomieniu potencjalnego klienta - mówi Paweł Kosecki. Prezes Związku Sadowników RP potwierdza, że jest to istotna kwestia i odpowiednia kampania, która uświadomi klientów o produkcie, może być konieczna. Zaznacza jednak, że konkretnego projektu jeszcze nie ma, ale związek chciałby zaprosić do rozmowy browary czy winiarnie, czyli podmioty, które mogłyby zająć się produkcją na skalę masową. Pewną nadzieję pokłada się w skojarzeniu pierwszej kolejności cydru z piwami smakowymi czy radlerami. Te ostatnie na dobre weszły na polski rynek w zeszłym roku i spotkały się z pozytywnym odbiorem konsumentów. Badania rynku pokazują, że klienci wciąż są ciekawi świeżych ofert i są otwarci na propozycje. Również wyniki naszej sondy pokazują, że jest szansa na powodzenie sprzedaży - nico ponad 30 proc. użytkowników stwierdziło, że choć nigdy cydru nie pili, to chętnie go spróbują. Co więcej, zmienia się kultura picia. Polacy coraz częściej sięgają po trunki niskoprocentowe zamiast produktów z wysoką zawartością alkoholu. Producenci jabłecznika mogliby otworzyć rynek właśnie jabłecznikami smakowymi. - Cydry smakowe to pierwszy wybór, ale prędzej czy później każdy sięga po cydry klasyczne, chociaż na początku mogą one nie być atrakcyjne dla nieobeznanego klienta - podsumowuje Kosecki. Ale cydr to nie tylko szansa na rozwój polskiego sadownictwa czy poznanie nowych smaków. Mało kto wie, że jabłeczniki nie zawierają glutenu, mogą więc być bezpiecznie pite przez osoby chore na celiakię. Dla ludzi zmagających się z tą chorobą to alternatywa dla piwa podczas różnego rodzaju imprez. Inna rzecz, że cydr to przecież alkohol i nie można z nim przesadzać. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem sadowników, którzy byli inicjatorami obniżki akcyzy, to są bardzo duże szanse na to, że w kraju rozwinie się nowa gałąź przemysłu. Zapewni odpowiednie wpływy do budżetu, poprawi sytuację sadowników oraz utworzy nowe miejsca pracy. Czynniki ku temu sprzyjające już są, zainteresowani muszą tylko włożyć w to dużo wysiłku. źródło: http://finanse.wp.pl/kat,104128,title,P ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jak planujesz dobrze sobie popić, to najpierw posadź sobie cebulę na działce, albo w skrzynce za oknem, lub na balkonie. Jak już ci wyrośnie, to możesz zacząć pić, bo antidotum na kaca masz pod ręką... ;-)

=============================
Ogródek na balkonie: cebula
Cebula prócz olejków eterycznych zawiera wiele minerałów takich jak wapą, potas, fosfor, żelazo, fluor i siarkę. Ponadto jest bogata w substancje bakteriobójcze i witaminę C. To doskonałe, choć ciągle niedoceniane lekarstwo na przeziębienie, które poprawia odporność i leczy kaca! Zwalcza skutecznie nadciśnienie i eliminuje zły cholesterol. Polecana również dla cukrzyków, ponieważ obniża zawartość cukru we krwi.

\
Obrazek
Więcej: http://deccoria.pl/warto-zobaczyc/porad ... 5,468.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

We Włoszech radzą, że aby pozbyć się kaca, to należy złapać byka, obciąć mu jego ,,klejnoty", a potem spożyć... :-)

Więcej: http://kuchnia.wp.pl/zyj-zdrowo/health/ ... -kaca.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Problemy z alkoholem. Krótkie odpowiedzi na najważniejsze pytania
Obrazek

1. Co powoduje, że ludzie piją więcej niż powinni?


To, że są nieszczęśliwi i że nie radzą sobie z codziennym życiem. Czasem nie jest to ich wina, jak w przypadku nastolatków, których rodzice są uzależnieni i nie uczą swoich dzieci dojrzałej sztuki życia. Alkohol, podobnie jak inne substancje psychotropowe, na chwilę poprawia nastrój i dlatego jest tak chorobliwie atrakcyjny dla tych, którzy są smutni, a tym bardziej bezradni czy zrozpaczeni.

2. Czy alkoholizm jest dziedziczny?

Nie, wprost przeciwnie! To, co jest wrodzone i dziedziczone, to obrona przed alkoholem, gdyż jest to substancja toksyczna, czyli trująca dla organizmu. Po przekroczeniu określonej dawki, zwykle powyżej 6 czy 7 promili, człowiek umiera. Dziedziczone mogą być natomiast problemy życiowe, na przykład w rodzinach patologicznych i wtedy ktoś może się upijać dla „poprawienia” sobie nastroju nawet za cenę zatruwania organizmu i popadania w śmiertelną chorobę.

3. Jak poznać, że jest się alkoholikiem?

Przez to, że taka osoba nie potrafi wypić niewielkiej ilości alkoholu i na tym poprzestać. Ludzie, którzy nie mają problemów alkoholowych, mogą nie pić nic lub piją symbolicznie, czyli wznoszą jeden czy drugi toast. Natomiast alkoholicy albo nie piją nic, albo się upijają. Nie są w stanie już do końca życia odzyskać kontroli nad alkoholem. Ale mogą nie pić nic i wtedy stają się trzeźwymi alkoholikami. Zwykle nie jest to możliwe bez skorzystania z terapii i z wejścia do grup samopomocy, czyli do grup Anonimowych Alkoholików albo do Klubów Abstynenta.

4. Kiedy alkoholik nie może już sam sobie pomóc?

Gdy pojawią się mechanizmy choroby alkoholowej, bo wtedy sięganie po alkohol staje się odruchem, nałogiem, czymś silniejszym od najszczerszych nawet decyzji, by już nie pić. Alkoholik to ktoś, kto śmiertelnie zakochał się w alkoholu (to zakochanie samo nie minie). To także ktoś, kto nałogowo oszukuje samego siebie (system iluzji i zaprzeczeń), czyli łudzi się, że nie jest uzależniony i wmawia sobie, że picie alkoholu nie niszczy jego zdrowia, życia i relacji międzyosobowych.

5. Jeżeli widzę, że mój znajomy popija ukradkiem, to co mam mu powiedzieć?


Warto takiemu człowiekowi powiedzieć, że zaczyna wchodzić w śmiertelne uzależnienia i że w tej sytuacji najprostszą oraz całkowicie darmową formą pomocy jest włączenie się do którejś z grup Anonimowych Alkoholików albo do któregoś z Klubów Abstynenta.

6. Jeżeli od Taty/Mamy czuję ostatnio alkohol, to jak należy zacząć o tym rozmowę?

Warto podsunąć rodzicom jakąś dobrą książkę czy artykuł na temat problemów alkoholowych, albo napisać im list z podaniem informacji umieszczonych w tutaj zamieszczonych odpowiedziach. Rozmowa na żywo jest trudniejsza ze względu na silne napięcia emocjonalne, które pojawiają się wtedy po obu stronach.

źródło: http://www.elubin.pl/wiadomosci,10372.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Człowiek nie wielbłąd. Pić musi. Byle z umiarem! (SPOSOBY NA KACA, RADY PRZED SYLWESTREM)
Obcokrajowcy są przekonani, że Polacy nie wylewają za kołnierz. To stereotyp. Wbrew powszechnej opinii, wcale nie należymy do tak bardzo zagorzałych amatorów napojów wyskokowych. Są jednak okazje, gdy nawet osoby na co dzień stroniące od picia, sięgają po alkoholu. Jedną z nich jest choćby Sylwester.
Obrazek
Według rankingu przeprowadzonego przez Światową Organizację Zdrowia plasujemy się dopiero na 19. miejscu w Europie, spożywając rocznie 13,3 litra czystego alkoholu na głowę. Według informacji WHO, do pierwszej trójki najbardziej rozpitych narodów weszli Węgrzy - 16,3 litra czystego alkoholu na głowę rocznie. Nieznacznie więcej piją Czesi, a wszystkich daleko w tyle pozostawiają Mołdawianie - statystyczny obywatel wypija ponad 18 litrów etanolu rocznie. Kac - morderca bez serca

Kac, czyli tzw. syndrom dnia poprzedniego (pochodzi od niemieckiego słowa "katzenjammer"), jest potoczną nazwą skutków nadmiernego spożycia alkoholu etylowego i jego wtórnego działania na organizm. Dolegliwości, które mu towarzyszą, to najczęściej ból głowy, mdłości, wrażliwość na światło i hałas, odwodnienie i ogólne zmęczenie. U każdego mają one jednak inny przebieg i natężenie. Jak się przed nim ustrzec? - W czasie imprezy należy pamiętać, aby nie mieszać różnych gatunków alkoholu i ograniczyć palenie - radzi student politechniki Rafał Malicki. Warto unikać chipsów i słonych paluszków, które podrażniają żołądek. Lepiej zjeść potrawę mięsną, ogórki kiszone, warzywa czy sery. Dobrym sposobem na uniknięcie przykrych dolegliwości jest nawadnianie organizmu. - Zawsze po powrocie z imprezy wypijam co najmniej szklankę wody - wyjaśnia Ola, studentka Uniwersytetu Wrocławskiego. - Wtedy rano czuję się lepiej - dodaje. Są zwolennicy poglądu, że dodanie do wody cytryny pomoże nam w zmniejszeniu kwasowości żołądka. Śniadanie, które spożywamy na kacu, powinno składać się z produktów lekkostrawnych, np. musli, jogurtów, owoców. Warto również pić herbatę miętową oraz wodę z miodem, który dzięki zawartości fruktozy wspomaga metabolizm i sprzyja oczyszczaniu organizmu. Na kacu koniecznie powinniśmy zjeść coś ciepłego - najlepiej zupę. Aby uniknąć nieprzyjemnego zapachu z ust, można sięgnąć po liść laurowy i ssać go aż stanie się miękki. Prysznic w letniej wodzie także pozwoli poprawić samopoczucie (gorący rozszerzy naczynia krwionośne i spotęguje ból głowy). Aby zniwelować przykre doznania kaca, można się posłużyć lekami na dolegliwości związane z kacem, które są dostępne w sklepach i aptekach. Pomocne będą leki zawierające ranitydynę, która zmniejsza wydzielanie kwasu solnego. Leki te najlepiej przyjąć przed snem lub po przebudzeniu. Dobry napój na kaca to: 80 ml soku pomidorowego zmieszane ze 100 ml soku z kiszonej kapusty i łyżeczką kminku. - W smaku okropne, ale daje efekty - potwierdzają nam doświadczeni imprezowicze z kręgów studenckich. Fakty i mity

Mitem jest, że alkohol poprawia odporność organizmu. Osłabienie systemu odpornościowego pod wpływem alkoholu zwiększa podatność nie tylko na wszelkie infekcje, ale także na wystąpienie choroby nowotworowej. Wcale nie dodaje sił. Rzeczywiście, alkohol może sprawiać takie wrażenie, ponieważ poprzez swoje działanie pobudzające pozwala na krótko zapomnieć o zmęczeniu. Ale to złudzenie.

Nie jest dobrym środkiem "na rozgrzewkę". Efekt rozgrzania jest tylko chwilowy. Wypicie alkoholu powoduje na krótki czas poczucie ciepła spowodowane napłynięciem do rozszerzonych naczyą skórnych ciepłej krwi "ze środka" organizmu. Jednak rozszerzone naczynia krwionośne przyśpieszą wymianę ciepła z otoczeniem i tym samym jego utratę. Ochłodzona krew wraca z powrotem "do środka", do narządów wewnętrznych, zaburzając ich funkcjonowanie. Trzeba umieć pić

Paąstwo walczy z alkoholizmem, ale minister finansów zaciera ręce, gdy więcej kupujemy wódki, wina i piwa, bo z akcyzy płyną do kasy paąstwa grube miliardy złotych. Skutki dla obywatela nie są jednak pozytywne, bo - choć alkohol w małych ilościach ma korzystne właściwości dla zdrowia - to wypijany bez umiaru wpływa na ludzki mózg, a w dłuższym okresie powoduje nieodwracalne zmiany w organizmie. Nie jest to bynajmniej relaksujący, nieszkodliwy związek chemiczny. Zanim sięgniemy po kieliszek ulubionego napoju alkoholowego, warto zadać sobie pytanie, jaki wpływ wywiera on na ludzki organizm oraz mieć na uwadze myśl jednego z bohaterów filmu "Sztos", który przekonywał swojego przyjaciela, że "pić to trzeba umieć". Sto procent racji. Zanim wypijesz

Musisz mieć świadomość tego, w jaki sposób alkohol działa na człowieka. Za każdym razem, gdy spożywamy alkohol, najpierw trafia on do żołądka, potem do jelita cienkiego. Z jelita alkohol wchłaniany jest do krwiobiegu, następnie krąży po całym organizmie, wpływając na wiele różnych organów. Przede wszystkim wpływa na centra koordynacyjne w mózgu, przez co człowiek pod jego wpływem staje się niezdarny. - Utrata koordynacji następuje, ponieważ alkohol działa na neuroprzekaźnik GABA w mózgu - wyjaśnia neurolog Alicja Machelska. - "Wyłącza" on niektóre komórki w mózgu, co prowadzi do spowolnienia odruchów lub całkowitej utraty koordynacji - dodaje. I tłumaczy: - U ludzi, którzy są pod wpływem alkoholu, zauważyć można spadek aktywności w korze przedczołowej mózgu. Obszar ten jest odpowiedzialny za racjonalne myślenie i podejmowanie decyzji, więc spadek jego aktywności skutkuje tym, że "puszczają nam hamulce". Alkohol może powodować również odwodnienie, bo hamuje wytwarzanie antydiuretycznego hormonu przysadki mózgu, który współpracuje z nerkami, kiedy filtrują krew oraz oddzielają wodę od toksyn. Gdy alkohol blokuje produkcję tego hormonu, nerki przestają wchłaniać wystarczająco dużo wody, co prowadzi do częstego oddawania moczu i w rezultacie do odwodnienia. Promile a zachowanie

Kiedy w naszym organizmie jest około 0,3 promila, uwaga staje się rozproszona. Przy 0,8 promila zwiększa się nasza pobudliwość, zmniejsza się koordynacja. Kiedy wypijemy więcej, poziom alkoholu przekroczy 1,5 promila, może dojść do zaburzenia równowagi, błędów w logicznym myśleniu. Opóźniony jest nasz czas reakcji. Przy dwóch lub więcej promilach mamy zaburzenia mowy, ogarnia nas senność, przestajemy kontrolować swoje zachowanie. Śmiertelną dawką dla przeciętnego człowieka będzie około 4,5 promila. Kiedy urwie Ci się film

Mózg pod wpływem alkoholu słabiej rejestruje dłuższe wspomnienia, dlatego nie można przypomnieć sobie wydarzeą z ostatniej nocy. Alkohol sprawia, że w mózgu pojawia się coś w rodzaju filtra dla napływających informacji - chociaż człowiek zachowuje świadomość, duże ilości alkoholu pozbawiają mózg zdolności do przyswajania i przechowywania wspomnieą. Również podwójne widzenie ma swoje wyjaśnienie medyczne. Lekarze wyjaśniają, że niewyraźnie widzimy, bo alkohol wpływa na funkcję mózgu i koordynację oczu. Prowadzi to do tego, że tęczówki szybko tracą swoją zdolność do reagowania na działanie światła. A to powoduje utratę tzw. widzenia obwodowego. Mężczyźni mogą więcej

Chociaż mężczyźni piją alkohol częściej i w większych ilościach, to kobiety są bardziej narażone na problemy wynikające z jego spożywania. Nawet jeżeli oboje przyjmą tę samą dawkę, to w krwiobiegu kobiety alkohol osiąga zwykle wyższe stężenie niż w przypadku mężczyzny. Organizm kobiety zawiera zazwyczaj mniej wody niż organizm mężczyzny. Alkohol miesza się w ciele z wodą, więc u kobiety określona dawka jest mniej rozcieączona. Dodatkowo picie alkoholu może wpływać u kobiet na ich funkcje rozrodcze. Pijące nastolatki narażają się na zaburzenia rozwoju i prawidłowego tempa w dojrzewaniu płciowym. - Intensywne picie zakłóca prawidłowy cykl menstruacyjny i funkcje rozrodcze - mówi ginekolog Tomasz Paluch. - Nadużywanie alkoholu może wpływać na niepłodność i zwiększyć ryzyko poronienia - dodaje lekarz. Picie w ciąży może przynieść różne skutki dla dziecka, między innymi problemy z koncentracją uwagi, problemy z rozwojem społecznym i emocjonalnym. Najpoważniejszym jednak skutkiem picia przez ciężarną jest FAS - alkoholowy zespół płodowy (fetal alkohol syndrom). U dzieci z FAS występują m.in. deformacje twarzy, zahamowanie wzrostu, znaczące problemy z zachowaniem. Częste picie alkoholu wpływa także na masę ciała. Napoje alkoholowe są wysokokaloryczne i kumulują się w czasie długich okresów picia, przez co prowadzą do pojawienia się tzw. brzucha piwnego. Wiele osób zapomina, że alkohol zawiera dużo kalorii. Jedno duże piwo to średnio 210 kalorii. Podobnie jest z jedną lampką czerwonego wina. Sto mililitrów wódki czy whisky daje 230 kalorii. Wzór na promile

Najpopularniejszy wzór na zawartość alkoholu we krwi stworzył Erik Widmark. Każdy może z niego skorzystać. Oto on: P=A/(KxW) P - zawartość alkoholu we krwi w promilach A - ilość wypitego czystego alkoholu w gramach K - współczynnik wynoszący 0,7 dla mężczyzn i 0,6 dla kobiet (związany z zawartością wody w organizmie). W - masa ciała w kilogramach. źródło: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~Werch

: Eeee taammm.Dzicz i tyle.
Niemcy potrafią pić z kulturą.
Z DUŻĄ kulturą potrafią pić piwo, wino, wódkę i znowu piwo.
Później kulturalnie śpiewają, bełkocą i w koncu kulturalnie haftują.
Później idą do kibla i ... śpią, haftują i znowu śpią.
Dlatego przecietny turysta z Europy Środkowej woli się wysikać w wielkoniemieckim parku.
Tylko uważać trzeba żeby jakiegoś pijanego draba w tyrolskich spodenkach nie obsikać.

===========================
Czerwony Październik czyli o Komracie - stolicy Gagauzji, biedzie i piciu wina w Mołdawii - fragment książki "Mołdawianie w kosmos nie lietajut biez wina"
Obrazek
(...) Jak przystało na mieszkańców byłego ZSRR, alkohol towarzyszy im od kolebki po grób, a i po śmierci za nieboszczyka trzeba wychylić. W tym wypadku myślę, że Mołdawianie mają gdzieś Światową Organizację Zdrowia, tym bardziej że jej inicjatywy zwykle ograniczają się do raportów. Apelować na odległość to sobie można.

Średnia długość życia Mołdawian to 64 lata. To jedna z najniższych w Europie. Krócej żyją tylko Kazachowie. O rok. Polacy żyją średnio 75,5 lat i z tym wynikiem są europejskimi średniakami. (...)
Obrazek
źródło: http://podroze.onet.pl/ciekawe/czerwony ... na-w/vyg6g
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Alkoholizm na obcasach
Prze­bo­jo­we, zre­lak­so­wa­ne, bar­dzo do­brze za­ra­bia­ją­ce. A do tego - pi­ja­ne. Współ­cze­sne ko­bie­ty, nie mogąc spro­stać pro­ble­mom co­dzien­no­ści, coraz czę­ściej się­ga­ją po al­ko­hol. W ten spo­sób ucie­ka­ją od kło­po­tów, jed­no­cze­śnie wpę­dza­jąc się w inne, znacz­nie po­waż­niej­sze niż te, z któ­ry­mi mu­sia­ły się mie­rzyć do­tych­czas.
Obrazek
Teresa drżącymi rękoma pakowała dzieciom śniadanie do szkoły. Gdy zostawała sama, w końcu mogła się napić. To pozwalało jej normalnie funkcjonować i stawić czoła codziennym problemom. Najpierw wystarczał jeden kieliszek wina, wódki lub likieru. Potem potrzebowała już kilku drinków, w końcu wypijała butelkę dziennie. Teresa przez długi czas ukrywała swój nałóg przed najbliższymi. Także sama przed sobą nie potrafiła przyznać, że ma problem. Alkohol był sposobem na poradzenie sobie z samotnością, brakiem zrozumienia oraz presją otoczenia. Dzięki kolejnym drinkom zachowywała się tak, jak tego oczekiwano – była wesoła, wygadana i energiczna. Trzeźwa Teresa w żaden sposób nie potrafiła wpasować się w te standardy.


W drodze na dno

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/prasa/alkohol ... sach/48qj6
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

10 najczęstszych błędów, jakie popełniamy przy piciu wina

Czy siarczyny w winie znaczą, że pijemy byle co? Czy powinniśmy szukać wina z prawdziwymi korkami? Jak wybrać dobre wino? Co robimy źle wybierając i pijąc wino? Zobaczcie!

Obrazek
1: Traktujemy szampana jak adidasy

W przypadku szampana doszło do tego samego zjawiska, jak w przypadku adidasów. Nazwa własna „Adidas" odnosząca się do butów konkretnej firmy zaczęła być używana, jakby dotyczyła całej grupy butów sportowych, niezależnie od ich marki.

Tymczasem szampan to tak naprawdę nazwa własna konkretnego rodzaju win musujących, produkowanych w Szampanii. Wina musujące, które robi się poza tym rejonem są po prostu winami musującymi.
Obrazek
2: Skreślamy wina z plastikowymi korkami

To nie jest tak, że tylko tanie wina mają plastikowe korki czy też są zakęcane. Tak naprawdę użycie innego tworzywa niż naturalny korek do zamknięcia butelki jest higieniczniejsze i sprawia, że nie musimy martwić się o tzw. „wadę korkową". Wino „korkowe" zaczyna psuć się od naturalnego korka, co zdarza się raz na kilka butelek. Nie zależy to od jakości wina ani od jego ceny. Wina korkowe zdarzają się nawet w najdroższych butelkach.
Obrazek
To dlatego w restauracjach kelner podaje klientowi korek po otwarciu butelki. Wystarczy go powąchać, by wiedzieć, czy wino będzie dobre. Także dlatego na samym początku próbuje się wina z nowo otwartej butelki. Uważajmy więc na zapach przypominający stęchliznę, starą piwnicę, mokry karton.

To prawda, że wina kosztujące kilka tysięcy złotych nie będą miały plastikowych korków, a zawsze naturalne. Ale wina w bardziej przystępnych cenach (do 100 zł) mogą mieć korki plastikowe lub nakrętki.

3: Nalewamy za dużo wina do kieliszka


Wina w kieliszku, niezależnie od jego rozmiaru, powinno być nie więcej niż 100-150 ml. Pozwala to swobodnie zamieszać, napowietrzyć trunek (dlaczego? Zobaczysz poniżej w punkcie 8).

Wyjątkiem jest szampan, gdzie spokojnie możemy nalać ponad połowę kieliszka. Wtedy możemy swobodnie obserwować uciekające bąbelki.

4: Skreślamy wina z napisem „zawiera siarczyny"


Wina mają prawo zawierać siarczyny. Nie jest to żadna wada, tylko naturalny efekt fermentacji lub dodatek pomagający kontrolować proces fermentacji. To, że wino zawiera siarczyny nie oznacza, że jest gorszej jakości. Tak naprawdę większość win, także tych z wyższej półki, zawiera związki chemiczne siarki.

5: Rezygnujemy z wina po pierwszym łyku

Dobre wina przy pierwszym łyku wywołują raczej dreszcz przerażenia niż rozkosz. To nie dlatego, że są niesmaczne! Po prostu mają intensywny smak, do którego ślinianki musza się przyzwyczaić. Zawsze dajmy im drugą szansę!

6: Uznajemy alkoholowe napoje jabłkowe i śliwkowe za wina

Napoje alkoholowe robione z winogron to wina. Napoje alkoholowe robione z czegokolwiek innego, to po prostu napoje alkoholowe.

Co tu dużo mówić. Wina robione są wyłącznie z winogron. Kropka.

7: Nie przyglądamy się winu przed wypiciem


Częstym błędem jest picie wina od razu po nalaniu do kieliszka. A tymczasem:

- możemy sprawdzić, czy jest mocne, patrząc na to, czy łzy, czyli przezroczyste kropelki, pojawiające się po przechyleniu kieliszka, są w regularnych odstępach;
- możemy sprawdzić, czy jest kwaśne, obserwując skrzenie się białego wina,
- możemy sprawdzić, czy wino musujące jest dobrej jakości, obserwując, czy się nie pieni (nie powinno pienić się i wyglądać jak napój gazowany) i czy bąbelki uciekają z niego delikatnymi, wąskimi strużkami, regularne i przez długi czas (nawet do pół godziny).

Uwaga! Wino musujące to nie gazowane białe wino! Bąbelki w tego typu winach powinny pojawiać się wskutek wtórnej fermentacji, a nie dodawania do nich dwutlenku węgla.

8: Nie wąchamy wina

Wino może mieć przeróżne zapachy: od cytrusowych przez kwiatowe i korzenne do zapachu warzyw czy skóry.
Wino będzie miało intensywniejszy smak i zapach, jeśli pokręci się chwilę kieliszkiem. Napowietrzy to napój.
Wino, aby pokazało nam swój pełny bukiet musi być przez jakiś czas potrzymane w ustach. Aby cieszyć się pełnym bukietem trunku, warto byłoby:

- być na czczo,
- wybrać porę przed południem,
- być w dobrze oświetlonym i przewietrzonym pomieszczeniu,
- nie używać wcześniej intensywnie pachnących kosmetyków.

Oczywiście, nie musimy spełniać tych wszystkich warunków.Jednak są to niewątpliwie czynniki wpływające na to, ile z bukietu wina będziemy w stanie wyczuć.

9: Przy zakupie wina kierujemy się wyłącznie ceną

To nie jest tak, że droższe wina są smaczniejsze (dla wielu osób jest wręcz przeciwnie!). To, czy coś nam smakuje czy nie, nie zależy od ceny. Oczywiście wina bardzo tanie raczej nie będą dobrej jakości. Jeśli jednak chodzi o „średnią półkę" cenową, to mogą nam zasmakować zarówno tańsze jak i droższe wina. Nie ma reguły.

To samo dotyczy wieku wina. Co prawda jest powiedzenie, że „im wino starsze, tym lepsze", ale nie jest to prawda. A przynajmniej nie zawsze. Także młode wina mogą być bardzo dobre. To, że wino jest młode, nie znaczy od razu, że to zwykły, jak to mawiają, „sikacz".

10: Lubimy bajerować

Kiedy chcemy zaimponować gościom, wyciągamy skrzyneczki z oprzyrządowaniem, nierzadko kosztującym niebagatelne sumy. A tymczasem... - Większość gadżetów winiarskich to całkowita strata pieniędzy - przekonuje Marcin Zatorski, doświadczony degustator.
Co rzeczywiście może się przydać? Według Zatorskiego będzie to niekapek, okrągły kawałeczek aluminium, który się zwija i wkłada do butelki. Pozwala uniknąć plam na obrusie. Wszelkie dodatkowe, ozdobne korki są nam tak naprawdę zbędne. Wino można trzymać przez noc po otworzeniu, niezależnie od tego czy zamkniemy go czy nie.

źródło: http://smaker.pl/newsy-10-najczestszych ... 74,a,.html

Czytaj też: http://smaker.pl/newsy-jak-dobierac-win ... 81,a,.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dla przypomnienia: Edyta Olszówka urodziła się w naszym mieście - http://pl.wikipedia.org/wiki/Edyta_Olsz%C3%B3wka
==================================
"Kradłam dzieciom pieniądze ze skarbonki". "Piłem namiętnie i tylko w tym widziałem sens". Odważne wyznania gwiazd o nałogu

Do takich problemów bardzo trudno się przyznać. Odważyło się na to jednak sporo polskich i światowych gwiazd. Otwarcie mówią, jak łatwo zatracić się w alkoholu i poddać nałogowi. Im udało się z tego wyjść, teraz często pomagają innym uzależnionym.


Edyta Olszówka
Obrazek
Edyta Olszówka o swoim problemie z alkoholem opowiedziała w 2013 roku.

Wiedziałam, że za dużo piję. Zmroziła mnie książka prof. Wiktora Osiatyńskiego. Zapamiętałam z niej, że alkoholik jako ostatni mówi o sobie, że nim jest. Nie chciałam żyć w zakłamaniu... Utraciłam godność w oczach samej siebie... Każdy dzień to małe zwycięstwo, ale z alkoholizmem borykasz się do końca - powiedziała w "Elle".

Edyta Olszówka wyjaśniła też, że z powodu walki z chorobą, zmieniło się jej życie. Teraz nie tyka alkoholu, choć pokusy są:

W jakimś sensie tak. Ulubione czerwone wino, szampan Don Perignon... Byłam w RPA, Australii, gdzie są wspaniałe szczepy... Nie zdążyłam spróbować! Odmawiam sobie czegoś, co kocham, co dawało ujście moim emocjom - powiedziała.

Aktorkę oponowały negatywne myśli:

Myślę, ale to nie depresja. To we mnie od zawsze było. Traktuję śmierć jako wyzwolenie... Tak, jest z mi z sobą ciężko żyć. Bo jestem zamknięta w ciele, ograniczona swoją niewiedzą, nieświadomością. Bo nie wiem, czy umiem kochać - wyjaśniła.

Więcej: http://www.plotek.pl/plotek/56,79592,15 ... SlotII3img
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM