- Zobacz kochanie, tam stoi ten facet, co mnie wczoraj uratował, gdy się na basenie topiłam...
- Tak, poznaję go, już mnie dziś trzy razy przepraszał!
Przykazania szczęśliwego pracownika
1. Człowiek rodzi się zmęczony i żyje, aby odpoczywać.
2. Kochaj swe łóżko jak siebie samego.
3. Odpoczywaj w dzień, abyś mógł spać w nocy.
4. Jeśli widzisz kogoś odpoczywającego, pomóż mu.
5. Praca jest męcząca więc należy jej unikać.
6. Co masz zrobić dziś zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego.
7. Jeśli zrobienie czegoś sprawia Ci trudność, pozwól zrobić to innym.
8. Nadmiar odpoczynku nikogo nie doprowadzi(ł) do śmierci.
9. Kiedy ogarnia Cię ochota do pracy, usiądź i poczekaj aż Ci przejdzie.
10. Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia.
Wchodzi nagusieńka kobitka do taksówki, zapina pasy, czeka aż kierowca ruszy, ale drajwer siedzi i się gapi cały czas w lusterko.
- Co Pan sie tak patrzy? Nagiej babki pan nie widział?
- Nie no, widziałem, ale się zastanawiam skąd Pani wyciągnie pieniądze za kurs..
Gospodarz oprowadza kandydata na lokatora.
- Tu poprzednio mieszkał pan inżynier i on robił różne doświadczenia chemiczne.
- O! A ta plama na suficie to pewnie wynik tych doświadczeń?
- Nie... To sam pan inżynier...
Uczniowie
Panie władzo! Szybko! Tam za rogiem ulicy... - wołają dwaj zadyszani chłopcy do przechodzącego policjanta.
- Co się stało?
- Tam... nasz nauczyciel...
- Wypadek?!
- Nie... on nieprawidłowo zaparkował!
Para zakochanych spaceruje po parku:
- Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julię...
- To znaczy?
- Hmmm... a może przytul jak Abelard swą Heloizę...
- Czyli jak?
- Jak?! Srak! Czytałeś <font color=red>[...]</font> cos w ogóle?
- Tak! Nasza Szkapę. Ugryźć cie w dupę?
- Tak, poznaję go, już mnie dziś trzy razy przepraszał!
Przykazania szczęśliwego pracownika
1. Człowiek rodzi się zmęczony i żyje, aby odpoczywać.
2. Kochaj swe łóżko jak siebie samego.
3. Odpoczywaj w dzień, abyś mógł spać w nocy.
4. Jeśli widzisz kogoś odpoczywającego, pomóż mu.
5. Praca jest męcząca więc należy jej unikać.
6. Co masz zrobić dziś zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego.
7. Jeśli zrobienie czegoś sprawia Ci trudność, pozwól zrobić to innym.
8. Nadmiar odpoczynku nikogo nie doprowadzi(ł) do śmierci.
9. Kiedy ogarnia Cię ochota do pracy, usiądź i poczekaj aż Ci przejdzie.
10. Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia.
Wchodzi nagusieńka kobitka do taksówki, zapina pasy, czeka aż kierowca ruszy, ale drajwer siedzi i się gapi cały czas w lusterko.
- Co Pan sie tak patrzy? Nagiej babki pan nie widział?
- Nie no, widziałem, ale się zastanawiam skąd Pani wyciągnie pieniądze za kurs..
Gospodarz oprowadza kandydata na lokatora.
- Tu poprzednio mieszkał pan inżynier i on robił różne doświadczenia chemiczne.
- O! A ta plama na suficie to pewnie wynik tych doświadczeń?
- Nie... To sam pan inżynier...
Uczniowie
Panie władzo! Szybko! Tam za rogiem ulicy... - wołają dwaj zadyszani chłopcy do przechodzącego policjanta.
- Co się stało?
- Tam... nasz nauczyciel...
- Wypadek?!
- Nie... on nieprawidłowo zaparkował!
Para zakochanych spaceruje po parku:
- Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julię...
- To znaczy?
- Hmmm... a może przytul jak Abelard swą Heloizę...
- Czyli jak?
- Jak?! Srak! Czytałeś <font color=red>[...]</font> cos w ogóle?
- Tak! Nasza Szkapę. Ugryźć cie w dupę?

---------OooO---------
Więc mówi pan, doktorze, że to jest 23 tydzień ciąży?
- Tak, absolutnie.
- Dokładnie 23, a nie 27?
- Żadnych wątpliwości - 23 tydzień.
- Boże... Nie za tego za mąż wyszłam...
---------OooO---------
Wielki bal, gdzie bawi się cała arystokracja dwóch sąsiednich królestw.
Gdzieś w kącie sali toczy się rozmowa dwóch nadwornych błaznów:
- Ty, a ten wasz książę to dzisiaj sam na imprezie?
- Ano, sam.
- Jak to? Przecież jeszcze w zeszłym roku zjeździł całe królestwo, żeby odnaleźć tajemniczą pannę, na którą będzie pasował zgubiony podczas balu pantofelek.
- Ano, zjeździł.
- I co? Znalazł?
- Ano, znalazł, jednak okazało się, iż panna okrutnie z niego zakpiła.
- Tak? I co dalej?
- Ano, nic. Kazał ją powiesić za jaja.
---------OooO---------
Prokurator:
- Aż pięciu świadków widziało, jak oskarżony bije poszkodowanego.
Obrońca:
- To jeszcze o niczym nie świadczy. Ja mogę przyprowadzić dziesięciu, którzy tego nie widzieli...
---------OooO---------
Więc mówi pan, doktorze, że to jest 23 tydzień ciąży?
- Tak, absolutnie.
- Dokładnie 23, a nie 27?
- Żadnych wątpliwości - 23 tydzień.
- Boże... Nie za tego za mąż wyszłam...
---------OooO---------
Wielki bal, gdzie bawi się cała arystokracja dwóch sąsiednich królestw.
Gdzieś w kącie sali toczy się rozmowa dwóch nadwornych błaznów:
- Ty, a ten wasz książę to dzisiaj sam na imprezie?
- Ano, sam.
- Jak to? Przecież jeszcze w zeszłym roku zjeździł całe królestwo, żeby odnaleźć tajemniczą pannę, na którą będzie pasował zgubiony podczas balu pantofelek.
- Ano, zjeździł.
- I co? Znalazł?
- Ano, znalazł, jednak okazało się, iż panna okrutnie z niego zakpiła.
- Tak? I co dalej?
- Ano, nic. Kazał ją powiesić za jaja.
---------OooO---------
Prokurator:
- Aż pięciu świadków widziało, jak oskarżony bije poszkodowanego.
Obrońca:
- To jeszcze o niczym nie świadczy. Ja mogę przyprowadzić dziesięciu, którzy tego nie widzieli...
---------OooO---------

---------OooO---------
Detaliczny przedstawiciel handlowy firmy kosmetycznej stuka do drzwi jednego z domów. Otwiera dość młoda kobitka, z dużym biustem. Wokoło biega trójka dzieciaczków.
- Czy mogę pokazać produkty? - pyta komiwojażer.
- Oczywiście.
Koleś wyjmuje towary i pyta mamuśkę, czy zna choć jeden z nich.
- Tak. Wazelinę. Często jej używamy z mężem.
- Oooo.... Do czego?
- Do seksu.
- Proszę pani, działam w tej branży już 9 lat. Do tej pory wszyscy mówili, że smarują wazeliną zawiasy. Ewentualnie łańcuch w rowerze. A pani tak bezpośrednio... Jak państwo tego używają?
- Normalnie. Smarujemy klamkę drzwi od sypialni, żeby dzieciaki nie otworzyły.
---------OooO---------
Znalezione na jednym z for internetowych. Kto wie, na którym?
Historia o piekielnym, którego spotkała zasłużona kara.
Do warsztatu przyjechał jeden z klientów "których nie obsługujemy".
Gość podpadł już nieraz, piekielny - to mało powiedziane. Już dawno temu skończyło się tym, że Szef odmówił mu napraw i odesłał do konkurencji. Pocztą pantoflową wiedzieliśmy, że krok ten konkurencji zysków nie przysporzył, a wręcz posądzali nas o sabotaż za pomocą tego
jegomościa.
Tym razem jednak przyjechał skruszony, prosił, prawie błagał, żebyśmy jednak zrobili wyjątek, on będzie grzeczny tylko "błagam zróbcie coś".
W samochodzie coś uporczywie stukało, doprowadzając ponoć do rozpaczy.
Podobno nikt nic nie mógł zrobić. Zlecenie zostało w końcu przyjęte.
Faktycznie, podczas jazdy po dziurach - stuka gdzieś z tyłu. Drobiazgowe sprawdzanie zawieszenia - bez rezultatu. Wyjęliśmy z auta
wszelkie ruchome przedmioty, częściowo zdemontowaliśmy wykładzinę podłogi i tylne siedzenia - "stukacz" pozostaje nieuchwytny.
Zaczynałem demontować tapicerkę, kiedy klient jednak nie wytrzymał. Wszczął iście piekielną awanturę, czemu tak długo, sami debile na
warsztacie, on nam pokaże, on to, on tamto...
Szef kazał klientowi wyjść na godzinę, mnie natychmiast wszystko składać, klient ma sobie
za godzinę zabrać auto. Ucichło, piekielny poszedł.
Mnie jednak nie dawało spokoju i skoro już miałem do połowy rozmontowane - zdjąłem do końca obicie tylnego słupka. Przez otwór w profilu zobaczyłem przyczynę stukania, zapewne prezent od innego mechanika, któremu facet zalazł za skórę... niewielki klucz oczkowy, zawieszony na drucie. Na kluczu była przyczepiona karteczka z napisem "Ale się ch..ju naszukałeś".
Wybuch mojego histerycznego śmiechu przywołał Szefa i kolegów. Po chwili śmiali się już wszyscy. Kiedy już ochłonęliśmy, niepewnie
spytałem Szefa:
- Co mam z tym zrobić?
- Jak to co? Poskładaj panu ładnie samochód, tylko żeby niczego nie brakowało! - jego spojrzenie było WYMOWNE. Poskładałem.
Wyzywając nas i złorzecząc klient zabrał auto. Więcej nas nie odwiedzał.
Jak się okazuje wnerwieni mechanicy potrafią być równie mściwi jak budowlańcy.
---------OooO---------
Spotyka się trzech przedstawicieli różnych religii i próbują dowieść , czyj Bóg jest najlepszy. Jak wiadomo miarą wielkości Boga są dokonane cuda. Tak więc zaczyna katolik i opowiada:
- Jest pożar, pali się kościół, ogień się rozprzestrzenia. Po straż zadzwonić nie można bo jest akurat strajk, woda w rzece wyschła... więc co robić? Padam na kolana i zaczynam się modlić zarliwie. Bóg wysłuchał moich próśb, spadł deszcz i pożar został ugaszony...
- No tak - powiada muzułmanin - twój Bóg jest wielki ale mój jeszcze większy. Idziemy kiedyś przez pustynię. Susza, żar leje się z nieba. Zapasy wody dawno się skończyły. Myślę czas umierać... Padam na twarz i dalej modlić się z całego serca. I tu nagle cud. Za następną wydmą piękna cudowna oaza. Fontanny, strumienie, kobiety i wino...
- Wasi Bogowie są naprawdę wielcy - mówi żyd. Ale powiadam wam, mój jest największy. Jest sobota, szabas, mnie nic brudnego nie wolno dotknąć... idę sobie patrzę, a tu w rynsztoku leży taaaka wielka kupa pieniędzy. Aj waj uś... co robić? Padam na kolana, zamykam oczy i modlę się żarliwie jak nigdy w życiu. Otwieram oczy - a tu prawdziwy cud!!!! Tam wszędzie sobota, a tylko w tym jednym miejscu środa.
---------OooO---------
Starszy, głuchawy pan z zadowoloną miną pyta lekarza:
- Jak pan powiedział, doktorze? Wyglądam jak arystokrata?
- Nie. Powiedziałem, że wygląda to na raka prostaty.
---------OooO---------
- Boże?
- Tak, Adamie?
- Co się wczoraj wieczór działo? Gdzie moje trzy żebra?
- Jak to co? Popiłeś i zachciało ci się dziewczynek.
---------OooO---------
Żona do męża:
- Wiesz kochanie, ta para, co mieszka nad nami... Oni się bardzo kochają. On ją całuje na powitanie i na pożegnanie. Czy ty nie mógłbyś też tak robić?
- Daj spokój! Prawie jej nie znam.
---------OooO---------
Detaliczny przedstawiciel handlowy firmy kosmetycznej stuka do drzwi jednego z domów. Otwiera dość młoda kobitka, z dużym biustem. Wokoło biega trójka dzieciaczków.
- Czy mogę pokazać produkty? - pyta komiwojażer.
- Oczywiście.
Koleś wyjmuje towary i pyta mamuśkę, czy zna choć jeden z nich.
- Tak. Wazelinę. Często jej używamy z mężem.
- Oooo.... Do czego?
- Do seksu.
- Proszę pani, działam w tej branży już 9 lat. Do tej pory wszyscy mówili, że smarują wazeliną zawiasy. Ewentualnie łańcuch w rowerze. A pani tak bezpośrednio... Jak państwo tego używają?
- Normalnie. Smarujemy klamkę drzwi od sypialni, żeby dzieciaki nie otworzyły.
---------OooO---------
Znalezione na jednym z for internetowych. Kto wie, na którym?
Historia o piekielnym, którego spotkała zasłużona kara.
Do warsztatu przyjechał jeden z klientów "których nie obsługujemy".
Gość podpadł już nieraz, piekielny - to mało powiedziane. Już dawno temu skończyło się tym, że Szef odmówił mu napraw i odesłał do konkurencji. Pocztą pantoflową wiedzieliśmy, że krok ten konkurencji zysków nie przysporzył, a wręcz posądzali nas o sabotaż za pomocą tego
jegomościa.
Tym razem jednak przyjechał skruszony, prosił, prawie błagał, żebyśmy jednak zrobili wyjątek, on będzie grzeczny tylko "błagam zróbcie coś".
W samochodzie coś uporczywie stukało, doprowadzając ponoć do rozpaczy.
Podobno nikt nic nie mógł zrobić. Zlecenie zostało w końcu przyjęte.
Faktycznie, podczas jazdy po dziurach - stuka gdzieś z tyłu. Drobiazgowe sprawdzanie zawieszenia - bez rezultatu. Wyjęliśmy z auta
wszelkie ruchome przedmioty, częściowo zdemontowaliśmy wykładzinę podłogi i tylne siedzenia - "stukacz" pozostaje nieuchwytny.
Zaczynałem demontować tapicerkę, kiedy klient jednak nie wytrzymał. Wszczął iście piekielną awanturę, czemu tak długo, sami debile na
warsztacie, on nam pokaże, on to, on tamto...
Szef kazał klientowi wyjść na godzinę, mnie natychmiast wszystko składać, klient ma sobie
za godzinę zabrać auto. Ucichło, piekielny poszedł.
Mnie jednak nie dawało spokoju i skoro już miałem do połowy rozmontowane - zdjąłem do końca obicie tylnego słupka. Przez otwór w profilu zobaczyłem przyczynę stukania, zapewne prezent od innego mechanika, któremu facet zalazł za skórę... niewielki klucz oczkowy, zawieszony na drucie. Na kluczu była przyczepiona karteczka z napisem "Ale się ch..ju naszukałeś".
Wybuch mojego histerycznego śmiechu przywołał Szefa i kolegów. Po chwili śmiali się już wszyscy. Kiedy już ochłonęliśmy, niepewnie
spytałem Szefa:
- Co mam z tym zrobić?
- Jak to co? Poskładaj panu ładnie samochód, tylko żeby niczego nie brakowało! - jego spojrzenie było WYMOWNE. Poskładałem.
Wyzywając nas i złorzecząc klient zabrał auto. Więcej nas nie odwiedzał.
Jak się okazuje wnerwieni mechanicy potrafią być równie mściwi jak budowlańcy.
---------OooO---------
Spotyka się trzech przedstawicieli różnych religii i próbują dowieść , czyj Bóg jest najlepszy. Jak wiadomo miarą wielkości Boga są dokonane cuda. Tak więc zaczyna katolik i opowiada:
- Jest pożar, pali się kościół, ogień się rozprzestrzenia. Po straż zadzwonić nie można bo jest akurat strajk, woda w rzece wyschła... więc co robić? Padam na kolana i zaczynam się modlić zarliwie. Bóg wysłuchał moich próśb, spadł deszcz i pożar został ugaszony...
- No tak - powiada muzułmanin - twój Bóg jest wielki ale mój jeszcze większy. Idziemy kiedyś przez pustynię. Susza, żar leje się z nieba. Zapasy wody dawno się skończyły. Myślę czas umierać... Padam na twarz i dalej modlić się z całego serca. I tu nagle cud. Za następną wydmą piękna cudowna oaza. Fontanny, strumienie, kobiety i wino...
- Wasi Bogowie są naprawdę wielcy - mówi żyd. Ale powiadam wam, mój jest największy. Jest sobota, szabas, mnie nic brudnego nie wolno dotknąć... idę sobie patrzę, a tu w rynsztoku leży taaaka wielka kupa pieniędzy. Aj waj uś... co robić? Padam na kolana, zamykam oczy i modlę się żarliwie jak nigdy w życiu. Otwieram oczy - a tu prawdziwy cud!!!! Tam wszędzie sobota, a tylko w tym jednym miejscu środa.
---------OooO---------
Starszy, głuchawy pan z zadowoloną miną pyta lekarza:
- Jak pan powiedział, doktorze? Wyglądam jak arystokrata?
- Nie. Powiedziałem, że wygląda to na raka prostaty.
---------OooO---------
- Boże?
- Tak, Adamie?
- Co się wczoraj wieczór działo? Gdzie moje trzy żebra?
- Jak to co? Popiłeś i zachciało ci się dziewczynek.
---------OooO---------
Żona do męża:
- Wiesz kochanie, ta para, co mieszka nad nami... Oni się bardzo kochają. On ją całuje na powitanie i na pożegnanie. Czy ty nie mógłbyś też tak robić?
- Daj spokój! Prawie jej nie znam.
---------OooO---------

---------OooO---------
- W nocy Kowalski wraca pijany do domu. Żona śpi. W sypialni jest zupełnie ciemno. Kowalski przez chwilę obija się o meble, aż w końcu zdenerwowany woła:
- Ty, Zocha! Zacznij narzekać, bo nie mogę znaleźć łóżka!
---------OooO---------
Dowcip rybacki:
- Po czym poznać wiek ryby?
- Po... oczach. Im dalej od ogona, tym starsza...
---------OooO---------
Mąż wchodzi na wagę łazienkową i z całej siły wciąga brzuch. Żona patrzy na to z politowaniem i pyta:
- Myślisz jełopie, że ci to pomoże?
- Oczywiście, że pomoże. Tylko w ten sposób mogę zobaczyć ile ważę.
---------OooO---------
- Jaka jest różnica pomiędzy błędami literata a błędami lekarza?
- Błędy literata można pokryć korektorem, natomiast błędy lekarza tylko ziemią.
---------OooO---------
- Chyba mój sąsiad znowu bimber pędził...
- Skąd ten wniosek?
- Jego króliki znów sprały mojego dobermana!
---------OooO---------
- Czym się różni mąż od narzeczonego?
- Zamiast kwiatów kupuje warzywa.
---------OooO---------
- Halo, infolinia medyczna? Proszę mi powiedzieć, gdzie kupię viagrę dla kobiet?
- Proszę pana, w dowolnym sklepie jubilerskim.
---------OooO---------
- W nocy Kowalski wraca pijany do domu. Żona śpi. W sypialni jest zupełnie ciemno. Kowalski przez chwilę obija się o meble, aż w końcu zdenerwowany woła:
- Ty, Zocha! Zacznij narzekać, bo nie mogę znaleźć łóżka!
---------OooO---------
Dowcip rybacki:
- Po czym poznać wiek ryby?
- Po... oczach. Im dalej od ogona, tym starsza...
---------OooO---------
Mąż wchodzi na wagę łazienkową i z całej siły wciąga brzuch. Żona patrzy na to z politowaniem i pyta:
- Myślisz jełopie, że ci to pomoże?
- Oczywiście, że pomoże. Tylko w ten sposób mogę zobaczyć ile ważę.
---------OooO---------
- Jaka jest różnica pomiędzy błędami literata a błędami lekarza?
- Błędy literata można pokryć korektorem, natomiast błędy lekarza tylko ziemią.
---------OooO---------
- Chyba mój sąsiad znowu bimber pędził...
- Skąd ten wniosek?
- Jego króliki znów sprały mojego dobermana!
---------OooO---------
- Czym się różni mąż od narzeczonego?
- Zamiast kwiatów kupuje warzywa.
---------OooO---------
- Halo, infolinia medyczna? Proszę mi powiedzieć, gdzie kupię viagrę dla kobiet?
- Proszę pana, w dowolnym sklepie jubilerskim.
---------OooO---------

---------OooO---------
Kochanek chce od ciebie tylko jednego, a mężowi to i zupę, i drugie, i deser...
---------OooO---------
Żona wraca do domu nad ranem. Mąż otwiera jej drzwi:
- Gdzie byłaś? Miałaś wrócić od koleżanki o 21 a jest 2 w nocy?
- Parkowałam....
---------OooO---------
- Kochanie, czy zdajesz sobie sprawę, że w pewnym sensie mój ginekolog zna mnie lepiej, niż ty?
- Co ja mogę, ja jestem userem, a on adminem.
---------OooO---------
Stoi dwóch studentów politechniki. Podchodzi trzeci. Też pijany.
Stoją dwie studentki wydziału elektrycznego. Podchodzi trzecia, też brzydka.
---------OooO---------
Zebranie.
- Ktoś z państwa chciałby coś dodać?
- Tak, ja bym chciał coś dodać.
- Słucham?
- Dwanaście plus siedem, dziękuję.
---------OooO---------
Gajowemu ktoś kradł w lesie choinki. Nie wiedział jak sobie z problemem poradzić, więc wezwał młodego asystenta i kazał mu iść się schować i zobaczyć kto kradnie drzewka.
Młody poszedł, schował się, obserwuje i...i faktycznie, ktoś kradnie choinki! Rąbią i tną, aż furczy. Wraca młody do gajowego i mówi:
- Kradną
- Ale kto kradnie?!?!
- Nie wiem...jacyś Hiszpanie albo Meksykanie...
- A skąd wiesz, że to Hiszpanie??
- A bo ich podsłuchałem jak gadali: "Kończita? Jeszcze tekilka".
---------OooO---------
ONA - Ginekolog powiedział, że aż do porodu zero seksu!
ON - A co ci powiedział laryngolog?
---------OooO---------
Dzień wypłaty w Straży Miejskiej.
Kasjerka kolejno woła wg listy:
- Kowalski!... 4000,- tutaj podpisz!
- Nowakowski!... 4200,- tutaj podpisz!
- Śmieszny!... 4400,- tutaj podpisz!
- Ogórek!... 4800,- tutaj podpisz!
- Razem!... 17400,- RAZEM!... najwięcej zarabia, a nigdy nie przychodzi
---------OooO---------
Kochanek chce od ciebie tylko jednego, a mężowi to i zupę, i drugie, i deser...
---------OooO---------
Żona wraca do domu nad ranem. Mąż otwiera jej drzwi:
- Gdzie byłaś? Miałaś wrócić od koleżanki o 21 a jest 2 w nocy?
- Parkowałam....
---------OooO---------
- Kochanie, czy zdajesz sobie sprawę, że w pewnym sensie mój ginekolog zna mnie lepiej, niż ty?
- Co ja mogę, ja jestem userem, a on adminem.
---------OooO---------
Stoi dwóch studentów politechniki. Podchodzi trzeci. Też pijany.
Stoją dwie studentki wydziału elektrycznego. Podchodzi trzecia, też brzydka.
---------OooO---------
Zebranie.
- Ktoś z państwa chciałby coś dodać?
- Tak, ja bym chciał coś dodać.
- Słucham?
- Dwanaście plus siedem, dziękuję.
---------OooO---------
Gajowemu ktoś kradł w lesie choinki. Nie wiedział jak sobie z problemem poradzić, więc wezwał młodego asystenta i kazał mu iść się schować i zobaczyć kto kradnie drzewka.
Młody poszedł, schował się, obserwuje i...i faktycznie, ktoś kradnie choinki! Rąbią i tną, aż furczy. Wraca młody do gajowego i mówi:
- Kradną
- Ale kto kradnie?!?!
- Nie wiem...jacyś Hiszpanie albo Meksykanie...
- A skąd wiesz, że to Hiszpanie??
- A bo ich podsłuchałem jak gadali: "Kończita? Jeszcze tekilka".
---------OooO---------
ONA - Ginekolog powiedział, że aż do porodu zero seksu!
ON - A co ci powiedział laryngolog?
---------OooO---------
Dzień wypłaty w Straży Miejskiej.
Kasjerka kolejno woła wg listy:
- Kowalski!... 4000,- tutaj podpisz!
- Nowakowski!... 4200,- tutaj podpisz!
- Śmieszny!... 4400,- tutaj podpisz!
- Ogórek!... 4800,- tutaj podpisz!
- Razem!... 17400,- RAZEM!... najwięcej zarabia, a nigdy nie przychodzi
---------OooO---------

---------OooO---------
Ogłoszenie:
Słońce, piasek i woda. Zatrudnię do pracy przy betoniarce.
---------OooO---------
W sklepie:
- Poproszę ziarnko kawy!
Ekspedientka znacząco kręci palcem po czole
- Może być zmielone?
---------OooO---------
Wpada facet do sklepu muzycznego.
- Czy są płyty Tadeusza Chyły?
- Nie ma.
- A były?
- Też nie ma.
---------OooO---------
- Dlaczego kapitan Wrona nie informował osobiście pasażerów o zagrożeniu?
- Bo nie chciał krakać.
---------OooO---------
Rozbitek z zatopionego statku ostatkiem sił dopływa do bezludnej wyspy i ze zdumieniem widzi, że na brzegu stoi jego żona.
- Gdzieś Ty się znowu podział?! - woła - Przecież statek zatonął już wczoraj!
---------OooO---------
Turyści! Jeśli kiedyś, gdzieś straszliwie się zgubicie... oto co należy uczynić: rozglądamy się bacznie wokół, wybieramy jedną, pierwszą lepszą drogę i konsekwentnie trzymamy się jej do samego końca. Potem, z Rzymu to już łatwizna...
---------OooO---------
Jak przychodzisz pijany do domu, to zacznij przeszukiwać łóżko, szuflady i wszystko co się da, a gdy żona spyta czego szukasz, odpowiedz:
- Odrobiny zrozumienia!
---------OooO---------
- Zeniuś, może byśmy poszli na tańce? Objąłbyś mnie tak jak kiedyś?
- Jadzia, daj spokój! Wtedy byłem po 7 piwach i ćwiartce...
---------OooO---------
Małżonkowie wpadają na dworzec kolejowy, co sił biegną na peron, niestety, za późno. Mąż odwraca się do żony i krzyczy:
- Gdybyś się tak nie guzdrała, to byśmy zdażyli!
- Gdybyś mnie tak nie poganiał, to byśmy krócej czekali na następny!
---------OooO---------
Ogłoszenie:
Słońce, piasek i woda. Zatrudnię do pracy przy betoniarce.
---------OooO---------
W sklepie:
- Poproszę ziarnko kawy!
Ekspedientka znacząco kręci palcem po czole
- Może być zmielone?
---------OooO---------
Wpada facet do sklepu muzycznego.
- Czy są płyty Tadeusza Chyły?
- Nie ma.
- A były?
- Też nie ma.
---------OooO---------
- Dlaczego kapitan Wrona nie informował osobiście pasażerów o zagrożeniu?
- Bo nie chciał krakać.
---------OooO---------
Rozbitek z zatopionego statku ostatkiem sił dopływa do bezludnej wyspy i ze zdumieniem widzi, że na brzegu stoi jego żona.
- Gdzieś Ty się znowu podział?! - woła - Przecież statek zatonął już wczoraj!
---------OooO---------
Turyści! Jeśli kiedyś, gdzieś straszliwie się zgubicie... oto co należy uczynić: rozglądamy się bacznie wokół, wybieramy jedną, pierwszą lepszą drogę i konsekwentnie trzymamy się jej do samego końca. Potem, z Rzymu to już łatwizna...
---------OooO---------
Jak przychodzisz pijany do domu, to zacznij przeszukiwać łóżko, szuflady i wszystko co się da, a gdy żona spyta czego szukasz, odpowiedz:
- Odrobiny zrozumienia!
---------OooO---------
- Zeniuś, może byśmy poszli na tańce? Objąłbyś mnie tak jak kiedyś?
- Jadzia, daj spokój! Wtedy byłem po 7 piwach i ćwiartce...
---------OooO---------
Małżonkowie wpadają na dworzec kolejowy, co sił biegną na peron, niestety, za późno. Mąż odwraca się do żony i krzyczy:
- Gdybyś się tak nie guzdrała, to byśmy zdażyli!
- Gdybyś mnie tak nie poganiał, to byśmy krócej czekali na następny!
---------OooO---------

---------OooO---------
Pewien młody człowiek po zrobieniu dyplomu, dostał od swojej zamożnej rodziny bilet na rejs luksusowym statkiem pasażerskim. Radzi się kumpli, co ma ze sobą zabrać.
- ...dobrą torbę podróżną, wygodne buty, kilka koszul, spodnie-bermudy, elegancki garnitur na wieczorne rauty, tabletki przeciwko chorobie morskiej i oczywiście kondomy... - wyliczają koledzy.
Facet robi zakupy z listą w ręku. Dochodzi do apteki.
- Dwadzieścia prezerwatyw i dwadzieścia tabletek przeciwwymiotnych - zamawia.
Aptekarz, podając towar, stwierdza ze współczuciem:
- Jak panu to nie służy, to może się nie zmuszać...?
---------OooO---------
- Ja się pytam, kiedy mi pan oddasz dług?
- To zależy w czym pan chcesz go odzyskać. W dolarach czy w złotówkach?
- A co to ma za znaczenie?
- Bo jak w dolarach, to nie dostaniesz pan ani centa, a jak w złotówkach, to ani grosza.
---------OooO---------
Lublin. XV wiek. Po krużganku swojego pałacu niecierpliwie krąży książę. Oczekuje listu od ukochanej. Czeka już trzy dni i trzy noce. Nagle na horyzoncie zauważa pocztowego gołębia. Wyczerpany podróżą gołąb ląduje niedaleko księcia. Ten cały szczęśliwy chwyta list, który dostarczyło ptaszysko, drżącymi z emocji dłońmi otwiera kopertę i czyta:
"Miecze Kuję. Niedrogo!"
---------OooO---------
Wraca blondynka do swojego mieszkania i słyszy odgłosy z sypialni. Odgłosy są jednoznaczne... Ale dla potwierdzenia otwiera drzwi i widzi swojego męża z obcą kobietą... Wybiega z sypialni, otwiera schowek, wyjmuje pistolet, przeładowuje, przykłada sobie do skroni... i w tym momencie mąż krzyczy:
- Kochanie, nie rób tego, ja ci wszystko wytłumaczę!
Blondynka patrząc na niego groźnie, krzyczy:
- Zamknij się! Ty będziesz następny!
---------OooO---------
Góry. Malarz maluje pejzaż. Podchodzi baca, patrzy jak artysta wiernie kopiuje widok i mówi:
- <font color=red>[...]</font>, ile to się człowiek musi namęczyć, jak nie ma aparatu.
---------OooO---------
Mąż dzwoni do żony:
- Witaj, kochanie!
- Jurek, gdzie ty teraz jesteś?!
- Ach, kochanie, pamiętasz tego jubilera, u którego kupiliśmy nasze obrączki?
Żona jedwabistym głosikiem:
- Tak, tak, mój najmilszy kochany misiu... A co ty kupujesz u tego jubilera?
- Nie, kochanie, niczego nie kupuję... Jestem dokładnie naprzeciwko w knajpie z kolegami.
---------OooO---------
Pewien młody człowiek po zrobieniu dyplomu, dostał od swojej zamożnej rodziny bilet na rejs luksusowym statkiem pasażerskim. Radzi się kumpli, co ma ze sobą zabrać.
- ...dobrą torbę podróżną, wygodne buty, kilka koszul, spodnie-bermudy, elegancki garnitur na wieczorne rauty, tabletki przeciwko chorobie morskiej i oczywiście kondomy... - wyliczają koledzy.
Facet robi zakupy z listą w ręku. Dochodzi do apteki.
- Dwadzieścia prezerwatyw i dwadzieścia tabletek przeciwwymiotnych - zamawia.
Aptekarz, podając towar, stwierdza ze współczuciem:
- Jak panu to nie służy, to może się nie zmuszać...?
---------OooO---------
- Ja się pytam, kiedy mi pan oddasz dług?
- To zależy w czym pan chcesz go odzyskać. W dolarach czy w złotówkach?
- A co to ma za znaczenie?
- Bo jak w dolarach, to nie dostaniesz pan ani centa, a jak w złotówkach, to ani grosza.
---------OooO---------
Lublin. XV wiek. Po krużganku swojego pałacu niecierpliwie krąży książę. Oczekuje listu od ukochanej. Czeka już trzy dni i trzy noce. Nagle na horyzoncie zauważa pocztowego gołębia. Wyczerpany podróżą gołąb ląduje niedaleko księcia. Ten cały szczęśliwy chwyta list, który dostarczyło ptaszysko, drżącymi z emocji dłońmi otwiera kopertę i czyta:
"Miecze Kuję. Niedrogo!"
---------OooO---------
Wraca blondynka do swojego mieszkania i słyszy odgłosy z sypialni. Odgłosy są jednoznaczne... Ale dla potwierdzenia otwiera drzwi i widzi swojego męża z obcą kobietą... Wybiega z sypialni, otwiera schowek, wyjmuje pistolet, przeładowuje, przykłada sobie do skroni... i w tym momencie mąż krzyczy:
- Kochanie, nie rób tego, ja ci wszystko wytłumaczę!
Blondynka patrząc na niego groźnie, krzyczy:
- Zamknij się! Ty będziesz następny!
---------OooO---------
Góry. Malarz maluje pejzaż. Podchodzi baca, patrzy jak artysta wiernie kopiuje widok i mówi:
- <font color=red>[...]</font>, ile to się człowiek musi namęczyć, jak nie ma aparatu.
---------OooO---------
Mąż dzwoni do żony:
- Witaj, kochanie!
- Jurek, gdzie ty teraz jesteś?!
- Ach, kochanie, pamiętasz tego jubilera, u którego kupiliśmy nasze obrączki?
Żona jedwabistym głosikiem:
- Tak, tak, mój najmilszy kochany misiu... A co ty kupujesz u tego jubilera?
- Nie, kochanie, niczego nie kupuję... Jestem dokładnie naprzeciwko w knajpie z kolegami.
---------OooO---------

---------OooO---------
Są ludzie, którzy zwracają się ku religii szukając odpowiedzi na pytania.
I są tacy, którzy używają Google.
---------OooO---------
Gmail jest chyba kobietą. Wciąż prosi o opinię o swoim nowym wyglądzie...
---------OooO---------
Według najnowszych badań przeprowadzonych przez międzynarodowych psychologów są dwie główne przyczyny, dla których mężczyźni spędzają wieczory w knajpie:
1) Nie mają kobiety
2) Mają kobietę
---------OooO---------
- A czemu ty się nie golisz?
- Bo nie mam kobiety dla której musiałbym się golić.
- A dla siebie?
- A dla siebie piwo kupuję.
---------OooO---------
– Mojsze, a skąd ty masz taki ładny zegarek?
– Tate mi sprzedał, jak umierał.
---------OooO---------
Są ludzie, którzy zwracają się ku religii szukając odpowiedzi na pytania.
I są tacy, którzy używają Google.
---------OooO---------
Gmail jest chyba kobietą. Wciąż prosi o opinię o swoim nowym wyglądzie...
---------OooO---------
Według najnowszych badań przeprowadzonych przez międzynarodowych psychologów są dwie główne przyczyny, dla których mężczyźni spędzają wieczory w knajpie:
1) Nie mają kobiety
2) Mają kobietę
---------OooO---------
- A czemu ty się nie golisz?
- Bo nie mam kobiety dla której musiałbym się golić.
- A dla siebie?
- A dla siebie piwo kupuję.
---------OooO---------
– Mojsze, a skąd ty masz taki ładny zegarek?
– Tate mi sprzedał, jak umierał.
---------OooO---------

---------OooO---------
Rabin wywiesił przed wejściem do synagogi kartkę:
"Wchodzenie do bożnicy bez nakrycia głowy jest takim samym grzechem jak cudzołóstwo."
Na drugi dzień pojawił się dopisek:
"Próbowałem obydwu, zapewniam, że różnica jest kolosalna!"
---------OooO---------
Do dyrektora cyrku przychodzi kobieta - mała, szczuplutka w okularach - i proponuje:
- Chcę być u was pogromcą tygrysów.
Dyrektor, skrywając uśmiech:
- No dobra, spróbujmy. Tam, w tamtej klatce, tygrysy się rozbestwiły. Pani idzie i uspokoi.
Babka idzie do klatki, spokojnie otwiera drzwi, wchodzi i krzyczy:
- MORDY W KUBEŁ, GNOJE!!!
Tygrysy momentalnie uspokoiły się, jeden się nawet ze strachu posikał. Zaskoczony dyrektor pyta:
- Dlaczego chce pani u nas pracować?
- Męczy mnie obecna praca.
- A co pani robi?
- Jestem wychowawcą w gimnazjum.
---------OooO---------
- Rebe, poznałem świetną dziewczynę i mam zamiar ja poprosić o rękę.
- Icek, ale któż to ona jest? Jak się nazywa?
- Goldberg.
- A to bardzo stare żydowskie nazwisko. To bardzo dobrze.
- A czy jest bogata?
- Tak Rebe jest bardzo bogata.
- A jak ma na imie?
- Whoopi.
---------OooO---------
Rozmowa chłopaka z dziewczyną:
- Ilu miałaś partnerów seksualnych?
- Trzech... A, nieeeeeee... Dziewięciu. Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja.
---------OooO---------
W przedziale pociągu siedzi mama z synkiem a na przeciwko nich facet. Mama zagłębiona w lekturze, nie zwraca uwagi jak synek dokazuje, kopiąc, szczypiąc i chlapiąc napojem podróżnego na przeciw. Po godzinie takiej zabawy, podróżny wstaje i udaje się w kierunku wyjścia. Za dziesięć minut jednak wraca na swoje miejsce.
- Jaka tu stacja była proszę pani?
Zagaduje mamuśkę.
- Nie wiem proszę pana - czytam!
- No to niech się pani dowie, bo pani synek na niej wysiadł.
---------OooO---------
Przy wspólnym obiedzie rozmawiają katolik, protestant, muzułmanin i żyd.
Katolik: jestem tak bogaty, że zamierzam kupić CitiBank.
Protestant: Ja jestem bardzo bogaty i kupię sobie General Motors.
Muzułmanin: Ja jestem bajecznie bogatym księciem... Kupię Microsoft
Zapadła cisza, wszyscy czekają co odpowie żyd. Ten spokojnie zamieszał kawę, oblizał łyżeczkę i odłożył ją na spodek. Popatrzył na pozostałych biesiadników i mówi: A ja nie sprzedaję.
---------OooO---------
- Jakbyś mógł zacząć życie od nowa co byś zrobił na początek?
- Darłbym ryja, żeby mi odcięli pępowinę.
---------OooO---------
Spięcie na drodze. Wpieniony facet krzyczy:
- Kobieto, robiłaś kiedyś prawo jazdy?!
- Więcej razy od ciebie, baranie!
---------OooO---------
Jaką kolędę nucą niemowlęta?
- "Dzisiaj w bet...lejem."
---------OooO---------
- Wiesz tato, jak dorosnę, to zostanę muzykiem.
- Synu, albo jedno albo drugie.
---------OooO---------
Rabin wywiesił przed wejściem do synagogi kartkę:
"Wchodzenie do bożnicy bez nakrycia głowy jest takim samym grzechem jak cudzołóstwo."
Na drugi dzień pojawił się dopisek:
"Próbowałem obydwu, zapewniam, że różnica jest kolosalna!"
---------OooO---------
Do dyrektora cyrku przychodzi kobieta - mała, szczuplutka w okularach - i proponuje:
- Chcę być u was pogromcą tygrysów.
Dyrektor, skrywając uśmiech:
- No dobra, spróbujmy. Tam, w tamtej klatce, tygrysy się rozbestwiły. Pani idzie i uspokoi.
Babka idzie do klatki, spokojnie otwiera drzwi, wchodzi i krzyczy:
- MORDY W KUBEŁ, GNOJE!!!
Tygrysy momentalnie uspokoiły się, jeden się nawet ze strachu posikał. Zaskoczony dyrektor pyta:
- Dlaczego chce pani u nas pracować?
- Męczy mnie obecna praca.
- A co pani robi?
- Jestem wychowawcą w gimnazjum.
---------OooO---------
- Rebe, poznałem świetną dziewczynę i mam zamiar ja poprosić o rękę.
- Icek, ale któż to ona jest? Jak się nazywa?
- Goldberg.
- A to bardzo stare żydowskie nazwisko. To bardzo dobrze.
- A czy jest bogata?
- Tak Rebe jest bardzo bogata.
- A jak ma na imie?
- Whoopi.
---------OooO---------
Rozmowa chłopaka z dziewczyną:
- Ilu miałaś partnerów seksualnych?
- Trzech... A, nieeeeeee... Dziewięciu. Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja.
---------OooO---------
W przedziale pociągu siedzi mama z synkiem a na przeciwko nich facet. Mama zagłębiona w lekturze, nie zwraca uwagi jak synek dokazuje, kopiąc, szczypiąc i chlapiąc napojem podróżnego na przeciw. Po godzinie takiej zabawy, podróżny wstaje i udaje się w kierunku wyjścia. Za dziesięć minut jednak wraca na swoje miejsce.
- Jaka tu stacja była proszę pani?
Zagaduje mamuśkę.
- Nie wiem proszę pana - czytam!
- No to niech się pani dowie, bo pani synek na niej wysiadł.
---------OooO---------
Przy wspólnym obiedzie rozmawiają katolik, protestant, muzułmanin i żyd.
Katolik: jestem tak bogaty, że zamierzam kupić CitiBank.
Protestant: Ja jestem bardzo bogaty i kupię sobie General Motors.
Muzułmanin: Ja jestem bajecznie bogatym księciem... Kupię Microsoft
Zapadła cisza, wszyscy czekają co odpowie żyd. Ten spokojnie zamieszał kawę, oblizał łyżeczkę i odłożył ją na spodek. Popatrzył na pozostałych biesiadników i mówi: A ja nie sprzedaję.
---------OooO---------
- Jakbyś mógł zacząć życie od nowa co byś zrobił na początek?
- Darłbym ryja, żeby mi odcięli pępowinę.
---------OooO---------
Spięcie na drodze. Wpieniony facet krzyczy:
- Kobieto, robiłaś kiedyś prawo jazdy?!
- Więcej razy od ciebie, baranie!
---------OooO---------
Jaką kolędę nucą niemowlęta?
- "Dzisiaj w bet...lejem."
---------OooO---------
- Wiesz tato, jak dorosnę, to zostanę muzykiem.
- Synu, albo jedno albo drugie.
---------OooO---------

---------OooO---------
Pasażerka w autobusie przeprasza siedzącego obok niej staruszka:
- Tak mi przykro, że usiadłam na pańskich okularach.
- Nic nie szkodzi - odpowiada uprzejmie staruszek - moje okulary nie takie rzeczy widziały...
---------OooO---------
- Kochanie czy mój tyłek wygląda w tym grubo?
- Chcesz znać prawdę?
- Tak.
- Sypiam z twoją siostrą.
---------OooO---------
Ziemia bez problemu mieszcząca przeszło 6 miliardów ludzi jest niewielką planetą krążącą wokół ponad trzysta tysięcy razy większego słońca. Słońce jest tylko jedną z setek miliardów gwiazd, z których składa się Droga Mleczna. Z kolei nasza galaktyka jest tylko jedną z miliardów galaktyk wchodzących w skład naszego wszechświata. I z tej perspektywy należy rozpatrywać, czy zjedzenie kilku kawałków ciasta więcej ma jakieś znaczenie.
---------OooO---------
Japończycy wynaleźli metodę zagęszczania alkoholu. Wyprodukowali wódkę 300% i aby ją przetestować udali się do Rosji (wszak po sąsiedzku). Spotkali chłopa, który ciągnikiem pole orał. Zaproponowali:
- Może chcesz darmowej wódeczki chlapnąć
Rolnik się zgodził. Wypił szklankę, drugą, siadł z powrotem na ciągnik i
pojechał dalej, jakby nigdy nic. Za chwilę zatrzymał się, wyskoczył na
pole, poturlał się po ziemi i wsiadł z powrotem. Japończycy postanowili sprawdzić co się stało:
- Cóż to, niedobra wódka?
Na co traktorzysta:
- Wódka w porządku. Ale jak beknąłem, to kufajka zajęła mi się ogniem...
---------OooO---------
Pasażerka w autobusie przeprasza siedzącego obok niej staruszka:
- Tak mi przykro, że usiadłam na pańskich okularach.
- Nic nie szkodzi - odpowiada uprzejmie staruszek - moje okulary nie takie rzeczy widziały...
---------OooO---------
- Kochanie czy mój tyłek wygląda w tym grubo?
- Chcesz znać prawdę?
- Tak.
- Sypiam z twoją siostrą.
---------OooO---------
Ziemia bez problemu mieszcząca przeszło 6 miliardów ludzi jest niewielką planetą krążącą wokół ponad trzysta tysięcy razy większego słońca. Słońce jest tylko jedną z setek miliardów gwiazd, z których składa się Droga Mleczna. Z kolei nasza galaktyka jest tylko jedną z miliardów galaktyk wchodzących w skład naszego wszechświata. I z tej perspektywy należy rozpatrywać, czy zjedzenie kilku kawałków ciasta więcej ma jakieś znaczenie.
---------OooO---------
Japończycy wynaleźli metodę zagęszczania alkoholu. Wyprodukowali wódkę 300% i aby ją przetestować udali się do Rosji (wszak po sąsiedzku). Spotkali chłopa, który ciągnikiem pole orał. Zaproponowali:
- Może chcesz darmowej wódeczki chlapnąć
Rolnik się zgodził. Wypił szklankę, drugą, siadł z powrotem na ciągnik i
pojechał dalej, jakby nigdy nic. Za chwilę zatrzymał się, wyskoczył na
pole, poturlał się po ziemi i wsiadł z powrotem. Japończycy postanowili sprawdzić co się stało:
- Cóż to, niedobra wódka?
Na co traktorzysta:
- Wódka w porządku. Ale jak beknąłem, to kufajka zajęła mi się ogniem...
---------OooO---------

Poczta Polska nie zawsze jest zła. Autentyk :
Stoję sobie w kolejce na poczcie w jednej z krakowskich placówek. Przede mną stoi starsza pani [SP], która mówi do pani w okienku [P]:
[SP] Chciałabym wysłać ten list przyjaciółce na urodziny, tylko, wie pani.. Ona ma urodziny dzisiaj, a ja dopiero wysyłam...
[P] Przybić nieczytelnie datę?
[SP] Tak, poproszę.
Bach! I pieczątka przybita (oczywiście nieczytelnie):)
---------OooO---------
Chłop stoi na balkonie i chce skakać! Na to żona spokojnie idzie na balkon i mówi do małżonka:
- Baranie, ja tobie tylko rogi doprawiłam, a nie skrzydła!
---------OooO---------
- Cześć. Co u Ciebie i coś taki zmarnowany?
- W zasadzie wszystko w porządku, tylko palce mnie strasznie bolą.
- A co się stało?
- Wczoraj na czacie mieliśmy imprezę i całą noc śpiewaliśmy.
----------OooO-----------------------
Dzieciak z budy przyszedł do domu z podbitym okiem. Tego samego dnia rodzice zostali wezwani na dzień kolejny do dyrektora szkoły.
- Jak państwo z pewnością zauważyli - rzecze pryncypał - Adrian uczestniczył w szkolnej bójce.
- Tak, rzeczywiście musiał mieć miejsce jakiś incydent...
- Ale nie to jest najważniejsze. Otóż Państwa syn wraz z kolegą, z którym się bił przyjęli sobie dość ciekawą linię obrony, której trzymają się z podziwu godnym uporem. Mało tego - wszyscy świadkowie zajścia - uczniowie oczywiście - także potwierdzają ich wersję zdarzeń.
- ???
- Proszę sobie wyobrazić, że pytani o okoliczności zajścia zgodnie utrzymują, że chcieli sobie "żółwika" przybić na korytarzu, ale przez parę minut nie mogli trafić...
---------OooO---------
Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym na temat zbiorów znajdujących się w tamtejszej bibliotece.
- Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i
jakieś zdanie przepisał błędnie?
- Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli.
- No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało?
- Mówię ci, że nikt się nie myli, znasz tekst biblii na pamięć? Przyniosę ci jedna z pierwszych kopii i zobaczysz,
że nic a nic nie odbiega od tej z której i ty się uczyłeś...
- Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... w końcu młody mnich zniecierpliwił się i
poszedł szukać mistrza. Znalazl go w bibliotece siedzącego nad dwoma tekstami biblii (jeden z którego się
wszyscy uczyli, a drugi ten jeden z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi) i płacze...
- Mistrzu co się stało?!?
- W pierwszym tekście jest napisane "będziesz żył w celi bracie", a w kolejnych kopiach "będziesz żył w celibacie".
--------------OooO----------------------
Stoję sobie w kolejce na poczcie w jednej z krakowskich placówek. Przede mną stoi starsza pani [SP], która mówi do pani w okienku [P]:
[SP] Chciałabym wysłać ten list przyjaciółce na urodziny, tylko, wie pani.. Ona ma urodziny dzisiaj, a ja dopiero wysyłam...
[P] Przybić nieczytelnie datę?
[SP] Tak, poproszę.
Bach! I pieczątka przybita (oczywiście nieczytelnie):)
---------OooO---------
Chłop stoi na balkonie i chce skakać! Na to żona spokojnie idzie na balkon i mówi do małżonka:
- Baranie, ja tobie tylko rogi doprawiłam, a nie skrzydła!
---------OooO---------
- Cześć. Co u Ciebie i coś taki zmarnowany?
- W zasadzie wszystko w porządku, tylko palce mnie strasznie bolą.
- A co się stało?
- Wczoraj na czacie mieliśmy imprezę i całą noc śpiewaliśmy.
----------OooO-----------------------
Dzieciak z budy przyszedł do domu z podbitym okiem. Tego samego dnia rodzice zostali wezwani na dzień kolejny do dyrektora szkoły.
- Jak państwo z pewnością zauważyli - rzecze pryncypał - Adrian uczestniczył w szkolnej bójce.
- Tak, rzeczywiście musiał mieć miejsce jakiś incydent...
- Ale nie to jest najważniejsze. Otóż Państwa syn wraz z kolegą, z którym się bił przyjęli sobie dość ciekawą linię obrony, której trzymają się z podziwu godnym uporem. Mało tego - wszyscy świadkowie zajścia - uczniowie oczywiście - także potwierdzają ich wersję zdarzeń.
- ???
- Proszę sobie wyobrazić, że pytani o okoliczności zajścia zgodnie utrzymują, że chcieli sobie "żółwika" przybić na korytarzu, ale przez parę minut nie mogli trafić...
---------OooO---------
Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym na temat zbiorów znajdujących się w tamtejszej bibliotece.
- Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i
jakieś zdanie przepisał błędnie?
- Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli.
- No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało?
- Mówię ci, że nikt się nie myli, znasz tekst biblii na pamięć? Przyniosę ci jedna z pierwszych kopii i zobaczysz,
że nic a nic nie odbiega od tej z której i ty się uczyłeś...
- Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... w końcu młody mnich zniecierpliwił się i
poszedł szukać mistrza. Znalazl go w bibliotece siedzącego nad dwoma tekstami biblii (jeden z którego się
wszyscy uczyli, a drugi ten jeden z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi) i płacze...
- Mistrzu co się stało?!?
- W pierwszym tekście jest napisane "będziesz żył w celi bracie", a w kolejnych kopiach "będziesz żył w celibacie".
--------------OooO----------------------

---------OooO---------
W okopach dwóch młodych mężczyzn rozmawia, a nad głowami świszczą im kule.
- Jak się tutaj znalazłeś?
- Jestem kawalerem, lubię wojnę więc poszedłem na ochotnika. A ty?
- ...Jestem żonaty, lubię spokój więc poszedłem na ochotnika.
---------OooO---------
- Tato, to jest Ewelina. Będzie z nami mieszkać.
- Ile czasu?
- Godzinę, maks półtorej.
---------OooO---------
- Kto ci podbił oko?
- Wyciągałem dziewczynę z wody.
- I ona cię tak urządziła?
- Nie, akurat wtedy żona weszła do łazienki.
---------OooO---------
- Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie?
- Musimy grzeszyć, proszę księdza.
---------OooO---------
Wraca chłop do domu z delegacji, wita się, wręcza prezenty. W końcu zasiada przed michą i telewizorem. Patrzy dookoła i woła do pięcioletniej córeczki:
- Dziubasku, czy widziałaś gdzieś pilota?
- Pilota? Nie widziałam... Ale był listonosz, hydraulik i kilka razy sąsiad z naprzeciwka...
---------OooO---------
Strażak, ratując ludzi z wraku samochodu zagaduje do pasażera:
- Widzi pan? Nie przypiął pan pasów i ma pan połamane żebra... co najmniej. A kierowca zapiął pasy i siedzi sobie spokojniutko... jak żywy.
---------OooO---------
Jadą zatłoczonym autobusem dwie koleżanki. Nagle jedna mówi:
- Wiesz, będę miała dziecko.
- Z kim?
- Nie wiem. Nie mogę odwrócić głowy.
---------OooO---------
Obok siebie w autobusie stoją dwie osoby: Ona i On. Ona spojrzała, na niego, on na nią.
- Informatyk - pomyślała studentka.
- Studentka - pomyślał bezdomny.
---------OooO---------
Do egzaminatora podchodzi jakiś facet i mówi:
- Mój syn ma jutro egzamin. Ale na pewno go nie zda.
Na to egzaminator:
- Mogę się założyć z panem o 1000 złotych, że jednak zda.
---------OooO---------
W okopach dwóch młodych mężczyzn rozmawia, a nad głowami świszczą im kule.
- Jak się tutaj znalazłeś?
- Jestem kawalerem, lubię wojnę więc poszedłem na ochotnika. A ty?
- ...Jestem żonaty, lubię spokój więc poszedłem na ochotnika.
---------OooO---------
- Tato, to jest Ewelina. Będzie z nami mieszkać.
- Ile czasu?
- Godzinę, maks półtorej.
---------OooO---------
- Kto ci podbił oko?
- Wyciągałem dziewczynę z wody.
- I ona cię tak urządziła?
- Nie, akurat wtedy żona weszła do łazienki.
---------OooO---------
- Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - co musimy zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie?
- Musimy grzeszyć, proszę księdza.
---------OooO---------
Wraca chłop do domu z delegacji, wita się, wręcza prezenty. W końcu zasiada przed michą i telewizorem. Patrzy dookoła i woła do pięcioletniej córeczki:
- Dziubasku, czy widziałaś gdzieś pilota?
- Pilota? Nie widziałam... Ale był listonosz, hydraulik i kilka razy sąsiad z naprzeciwka...
---------OooO---------
Strażak, ratując ludzi z wraku samochodu zagaduje do pasażera:
- Widzi pan? Nie przypiął pan pasów i ma pan połamane żebra... co najmniej. A kierowca zapiął pasy i siedzi sobie spokojniutko... jak żywy.
---------OooO---------
Jadą zatłoczonym autobusem dwie koleżanki. Nagle jedna mówi:
- Wiesz, będę miała dziecko.
- Z kim?
- Nie wiem. Nie mogę odwrócić głowy.
---------OooO---------
Obok siebie w autobusie stoją dwie osoby: Ona i On. Ona spojrzała, na niego, on na nią.
- Informatyk - pomyślała studentka.
- Studentka - pomyślał bezdomny.
---------OooO---------
Do egzaminatora podchodzi jakiś facet i mówi:
- Mój syn ma jutro egzamin. Ale na pewno go nie zda.
Na to egzaminator:
- Mogę się założyć z panem o 1000 złotych, że jednak zda.
---------OooO---------

---------OooO---------
Przychodzi facet do sklepu monopolowego i mówi:
- Poproszę jakieś wino na dwudziestą rocznicę ślubu.
Sprzedawca patrzy na półki, na gościa i pyta:
- Chce pan świętować czy zapomnieć?
---------OooO-----------------------------------------
W przedziale kolejowym facet żuje jakieś brązowe ziarenka. Zaintrygowany towarzysz podróży spytał, co to jest.
- To pestki jabłka na poprawę intelektu - padła odpowiedź.
- Naprawdę? Mogę się poczęstować?
- Jasne. Dwa złote za sztukę.
Mężczyzna kupił cztery pestki, włożył do ust i po chwili krzyknął:
- Oszukał mnie pan. Za 8 zł kupiłbym cztery kilo jabłek!
- Oooo... Pestki zaczynają działać!
------------------------OooO--------------------------------------------
Wykoleił się pociąg wiozący polskich posłów. Na miejsce pędzą ekipy ratownicze, karetki i śmigłowce. Gdy przybyli okazało się, że nie ma żadnych ciał. Szef ratowników pyta okolicznych mieszkańców:
- Gdzie się podziali wszyscy z tego pociągu?
- Pochowalim.
- Wszyscy zginęli, co do jednego?
- No niektórzy mówili, że jeszcze żyją, ale kto by tam, panie, politykom wierzył...
----------------------------------OooO----------------------------------------------
- Co wy tam robicie na tych próbach chóru?
- Pijemy wódkę i gramy w karty.
- To kiedy śpiewacie?
- Jak wracamy do domu...
---------------------------------OooO-------------------------------------------
Pracownik często spóźniał sie do pracy, bo zasypiał. Kierownik zagrozili chłopu zwolnieniem i biedak kupił sobie kilka budzików.
Któregoś dnia budzi sie rano 8:15 (do pracy na 8-ą). Budziki nawet nie gdaknęły. Przerażony leci do sąsiada - dentysty i mówi:
- Rwij pan 4 zęby z przodu i pomaż pan mi twarz krwią, powiem, że miałem wypadek.
Po zabiegu, pyta dentysty ile sie należy, ten mówi 400 zł. Gość zdziwiony mówi, że normalnie jest 40 zł. od sztuki, dentysta na to:
- Tak ale dzisiaj jest niedziela..
---------------------------------OooO----------------------------------------------
Przychodzi facet do sklepu monopolowego i mówi:
- Poproszę jakieś wino na dwudziestą rocznicę ślubu.
Sprzedawca patrzy na półki, na gościa i pyta:
- Chce pan świętować czy zapomnieć?
---------OooO-----------------------------------------
W przedziale kolejowym facet żuje jakieś brązowe ziarenka. Zaintrygowany towarzysz podróży spytał, co to jest.
- To pestki jabłka na poprawę intelektu - padła odpowiedź.
- Naprawdę? Mogę się poczęstować?
- Jasne. Dwa złote za sztukę.
Mężczyzna kupił cztery pestki, włożył do ust i po chwili krzyknął:
- Oszukał mnie pan. Za 8 zł kupiłbym cztery kilo jabłek!
- Oooo... Pestki zaczynają działać!
------------------------OooO--------------------------------------------
Wykoleił się pociąg wiozący polskich posłów. Na miejsce pędzą ekipy ratownicze, karetki i śmigłowce. Gdy przybyli okazało się, że nie ma żadnych ciał. Szef ratowników pyta okolicznych mieszkańców:
- Gdzie się podziali wszyscy z tego pociągu?
- Pochowalim.
- Wszyscy zginęli, co do jednego?
- No niektórzy mówili, że jeszcze żyją, ale kto by tam, panie, politykom wierzył...
----------------------------------OooO----------------------------------------------
- Co wy tam robicie na tych próbach chóru?
- Pijemy wódkę i gramy w karty.
- To kiedy śpiewacie?
- Jak wracamy do domu...
---------------------------------OooO-------------------------------------------
Pracownik często spóźniał sie do pracy, bo zasypiał. Kierownik zagrozili chłopu zwolnieniem i biedak kupił sobie kilka budzików.
Któregoś dnia budzi sie rano 8:15 (do pracy na 8-ą). Budziki nawet nie gdaknęły. Przerażony leci do sąsiada - dentysty i mówi:
- Rwij pan 4 zęby z przodu i pomaż pan mi twarz krwią, powiem, że miałem wypadek.
Po zabiegu, pyta dentysty ile sie należy, ten mówi 400 zł. Gość zdziwiony mówi, że normalnie jest 40 zł. od sztuki, dentysta na to:
- Tak ale dzisiaj jest niedziela..
---------------------------------OooO----------------------------------------------

---------OooO---------
- Halo, taxi?
- Tak.
- Czy zawieziecie mnie do stolicy Niemiec?
- Oszalał pan? Wie pan, jak daleko leży Berlin?
- Berlin... Sześć liter... pasuje!
---------OooO---------
W kwiaciarni
- To już ostatni bukiet, który kupuję w waszej kwiaciarni.
- Czyżby miał pan zamiar korzystać z innej?
- Nie. Jutro się żenię.
---------OooO---------
Początkujący poeta do żony:
- Nie mogę nigdzie znaleźć wiersza, który wczoraj napisałem. Może nasz Michałek go wyrzucił?
- No co ty? On jeszcze nie umie czytać.
---------OooO---------
Wraca zmęczony mąż z pracy. Żona pyta:
- Zrobić ci kotlety?
- Zrób.
- Ale mięsa nie mam...
- To nie rób.
- Cooo?! Nie smakuje ci moja kuchnia?
---------OooO---------
Ojciec przyjeżdża do syna na studia odwiedzić go w akademiku
i zrobić mu zarazem niespodziankę. Znajduje więc jego
pokój, puka i pyta:
-Czy tu mieszka Janek Nowak?
A głos ze środka pokoju mu odpowiada:
-Taaa, weź go połóż pod drzwiami!
---------OooO---------
- Jakie były ostatnie słowa lekarza skierowane do Whitney Houston?
- Houston, mamy problem.
---------OooO---------
- Dzień dobry. Poproszę Butapren.
- Co? Narkoman?
- Nie. But mi się rozerwał.
- I co? Myślisz, że jak się kleju nawąchasz, to się zrośnie?
---------OooO---------
Porządek wg mężczyzny: gdy można wszystko znaleźć.
Porządek wg kobiety: gdy nic nie ma na wierzchu.
Pytanie: jak to połączyć?
---------OooO---------
W parku na ławce facet gra z psem w pokera:
- Ale mądry pies - zachwyca się przechodzień
- No, jeszcze nie za bardzo... Jak mu przychodzi dobra karta, to głupi macha ogonem.
---------OooO---------
- Dlaczego Rysiek z Klanu zmarł?
- Bo złapał wieniec na pogrzebie Hanki...
------------------OooO----------------------------
Gościowi, który nie miał obydwóch nóg zabrali rentę, facet się odwołał, to mu odpisali, że może śpiewać w chórze, a do tego nogi nie są mu potrzebne.
---------------OooO-----------------
- Halo, taxi?
- Tak.
- Czy zawieziecie mnie do stolicy Niemiec?
- Oszalał pan? Wie pan, jak daleko leży Berlin?
- Berlin... Sześć liter... pasuje!
---------OooO---------
W kwiaciarni
- To już ostatni bukiet, który kupuję w waszej kwiaciarni.
- Czyżby miał pan zamiar korzystać z innej?
- Nie. Jutro się żenię.
---------OooO---------
Początkujący poeta do żony:
- Nie mogę nigdzie znaleźć wiersza, który wczoraj napisałem. Może nasz Michałek go wyrzucił?
- No co ty? On jeszcze nie umie czytać.
---------OooO---------
Wraca zmęczony mąż z pracy. Żona pyta:
- Zrobić ci kotlety?
- Zrób.
- Ale mięsa nie mam...
- To nie rób.
- Cooo?! Nie smakuje ci moja kuchnia?
---------OooO---------
Ojciec przyjeżdża do syna na studia odwiedzić go w akademiku
i zrobić mu zarazem niespodziankę. Znajduje więc jego
pokój, puka i pyta:
-Czy tu mieszka Janek Nowak?
A głos ze środka pokoju mu odpowiada:
-Taaa, weź go połóż pod drzwiami!
---------OooO---------
- Jakie były ostatnie słowa lekarza skierowane do Whitney Houston?
- Houston, mamy problem.
---------OooO---------
- Dzień dobry. Poproszę Butapren.
- Co? Narkoman?
- Nie. But mi się rozerwał.
- I co? Myślisz, że jak się kleju nawąchasz, to się zrośnie?
---------OooO---------
Porządek wg mężczyzny: gdy można wszystko znaleźć.
Porządek wg kobiety: gdy nic nie ma na wierzchu.
Pytanie: jak to połączyć?
---------OooO---------
W parku na ławce facet gra z psem w pokera:
- Ale mądry pies - zachwyca się przechodzień
- No, jeszcze nie za bardzo... Jak mu przychodzi dobra karta, to głupi macha ogonem.
---------OooO---------
- Dlaczego Rysiek z Klanu zmarł?
- Bo złapał wieniec na pogrzebie Hanki...
------------------OooO----------------------------
Gościowi, który nie miał obydwóch nóg zabrali rentę, facet się odwołał, to mu odpisali, że może śpiewać w chórze, a do tego nogi nie są mu potrzebne.
---------------OooO-----------------

---------OooO---------
- Masz majtki w księżyce?
- Nie. A dlaczego pytasz?
- Bo masz nieziemski tyłek.
---------OooO---------
Paweł mówi do Michała:
- Jestem gotów wyjechać na wakacje, ale tym razem mam nieco inny plan niż zazwyczaj. Trzy lata temu wakacje w Hiszpanii, a Marysia zaszła w ciażę. Dwa lata temu wyjazd do Włoch i ona znowu w ciąży. W zeszłym roku Majorka i kolejna ciąża.
Michał pyta:
- To jakie są twoje plany na obecny rok?
Paweł odpowiada:
- Zabieram ją ze sobą!
---------OooO---------
– Jakie jest święto na „y”?
– Ymynyny!
--------------OooO-----------
Rosyjski prezydent zwiedza zakład pracy. Podchodzi do jednego
stanowiska, gdzie przy maszynie
pracuje mężczyzna, i pyta go:
– A jakbyście wypili setkę, to pracowalibyście?
– Pracowałbym – odpowiada pracownik.
– A jakbyście wypili ćwiartkę, to pracowalibyście?
– Oczywiście, że pracowałbym.
– A jakbyście wypili pół litra, pracowalibyście?
– Przecież pracuję…
---------OooO---------
- Masz majtki w księżyce?
- Nie. A dlaczego pytasz?
- Bo masz nieziemski tyłek.
---------OooO---------
Paweł mówi do Michała:
- Jestem gotów wyjechać na wakacje, ale tym razem mam nieco inny plan niż zazwyczaj. Trzy lata temu wakacje w Hiszpanii, a Marysia zaszła w ciażę. Dwa lata temu wyjazd do Włoch i ona znowu w ciąży. W zeszłym roku Majorka i kolejna ciąża.
Michał pyta:
- To jakie są twoje plany na obecny rok?
Paweł odpowiada:
- Zabieram ją ze sobą!
---------OooO---------
– Jakie jest święto na „y”?
– Ymynyny!
--------------OooO-----------
Rosyjski prezydent zwiedza zakład pracy. Podchodzi do jednego
stanowiska, gdzie przy maszynie
pracuje mężczyzna, i pyta go:
– A jakbyście wypili setkę, to pracowalibyście?
– Pracowałbym – odpowiada pracownik.
– A jakbyście wypili ćwiartkę, to pracowalibyście?
– Oczywiście, że pracowałbym.
– A jakbyście wypili pół litra, pracowalibyście?
– Przecież pracuję…
---------OooO---------

Informacje
Bing [Bot] » 1 gość
