Regulamin forum
Działania radnych i urzędu miejskiego, komentarze i uwagi dot. rozwoju miasta.
Pijany z pierwszeństwem do kozetki
21.11.2011. Radio Elka
Pijani pacjenci zalegający leżanki na Izbie Przyjęć to prawdziwa plaga lubińskiego szpitala. Po likwidacji izby wytrzeźwień delikwentów zaczęto podrzucać lekarzom. Ci rozkładają ręce, bo pijaka wygonić nie można, musi dojść do siebie, zajmując miejsce, z którego mogłaby skorzystać osoba naprawdę chora.
Decyzję o likwidacji izby wytrzeźwień podjęli w lutym miejscy radni na wniosek prezydenta Lubina. Mówiło się wtedy o relikcie przeszłości, o najdroższym hotelu w mieście itp. Radni pozbyli się jednego problemu, ale zafundowali kolejny. Już w lutym radny Robert Szwed, z zawodu lekarz, przestrzegał, że pijani pacjenci nie znikną razem z izbą wytrzeźwień, a spadną na barki szpitalnej izby przyjęć. Tak też się stało.
- Problem się nasila, zwłaszcza, że zbliżają się karczmy piwne. Znalezionego na drodze czy w parku pacjenta najczęściej przywozi policja czy straz miejska. Tych pacjentów musi zbadać lekarz, a później orzeka, że pacjent nie kwalifikuje się do leczenia szpitalnego i może wracać do domu, ale on fizycznie wrócić nie może - przyznaje Bernadeta Tułaza, pełniąca obowiązki zastępca dyrektora lubińskiego szpitala - Pijany nie jest w stanie utrzymać się w pozycji nawet siedzącej, więc trzeba go położyć na leżance, na której powinien leżeć pacjent z chorobą niedokrwienną, z dusznością. Problem jest coraz większy, bo zdarza się, że na wszystkich kozetkach zalegają nietrzeźwi pacjenci, którzy nie pamiętają, gdzie mieszkają, czasami bezdomni, którzy do noclegowni się nie nadają, ponieważ są pod wpływem alkoholu. Często takie osoby zalegają do rana.
Pijane osoby to dodatkowe koszty nie tylko dla szpitala. Przeważnie są to osoby nieubezpieczone, którym ubezpieczenie musi w takiej sytuacji wykupić MOPS.
Szpital przestaje sobie radzić z pijanymi pacjentami, dlatego potrzebne jest inne rozwiązanie. Prowadzone już były rozmowy ze starostą i prezydentem Lubina. Na początku była mowa o tym, że nietrzeźwi będą zabierani na policję, ale do policyjnej izby zatrzymań trafiają z reguły tacy, którzy są w stanie utrzymać się na nogach. Wtedy wystawiany jest im rachunek za nocleg. Inna sprawa, że bardzo trudno ściągnąć od takich ludzi pieniądze za koszty ich pobytu. Za trzy kwartały tego roku prezydent umorzył długi 113 osobom, na łączną wartość ponad 88 tysięcy złotych. To osoby bezdomne bądź takie, które nie wykazują żadnych dochodów. Rekordziści zalegali po 2500 zł, wśród nich były też kobiety.
(mon)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/53569/78/
21.11.2011. Radio Elka
Pijani pacjenci zalegający leżanki na Izbie Przyjęć to prawdziwa plaga lubińskiego szpitala. Po likwidacji izby wytrzeźwień delikwentów zaczęto podrzucać lekarzom. Ci rozkładają ręce, bo pijaka wygonić nie można, musi dojść do siebie, zajmując miejsce, z którego mogłaby skorzystać osoba naprawdę chora.
Decyzję o likwidacji izby wytrzeźwień podjęli w lutym miejscy radni na wniosek prezydenta Lubina. Mówiło się wtedy o relikcie przeszłości, o najdroższym hotelu w mieście itp. Radni pozbyli się jednego problemu, ale zafundowali kolejny. Już w lutym radny Robert Szwed, z zawodu lekarz, przestrzegał, że pijani pacjenci nie znikną razem z izbą wytrzeźwień, a spadną na barki szpitalnej izby przyjęć. Tak też się stało.
- Problem się nasila, zwłaszcza, że zbliżają się karczmy piwne. Znalezionego na drodze czy w parku pacjenta najczęściej przywozi policja czy straz miejska. Tych pacjentów musi zbadać lekarz, a później orzeka, że pacjent nie kwalifikuje się do leczenia szpitalnego i może wracać do domu, ale on fizycznie wrócić nie może - przyznaje Bernadeta Tułaza, pełniąca obowiązki zastępca dyrektora lubińskiego szpitala - Pijany nie jest w stanie utrzymać się w pozycji nawet siedzącej, więc trzeba go położyć na leżance, na której powinien leżeć pacjent z chorobą niedokrwienną, z dusznością. Problem jest coraz większy, bo zdarza się, że na wszystkich kozetkach zalegają nietrzeźwi pacjenci, którzy nie pamiętają, gdzie mieszkają, czasami bezdomni, którzy do noclegowni się nie nadają, ponieważ są pod wpływem alkoholu. Często takie osoby zalegają do rana.
Pijane osoby to dodatkowe koszty nie tylko dla szpitala. Przeważnie są to osoby nieubezpieczone, którym ubezpieczenie musi w takiej sytuacji wykupić MOPS.
Szpital przestaje sobie radzić z pijanymi pacjentami, dlatego potrzebne jest inne rozwiązanie. Prowadzone już były rozmowy ze starostą i prezydentem Lubina. Na początku była mowa o tym, że nietrzeźwi będą zabierani na policję, ale do policyjnej izby zatrzymań trafiają z reguły tacy, którzy są w stanie utrzymać się na nogach. Wtedy wystawiany jest im rachunek za nocleg. Inna sprawa, że bardzo trudno ściągnąć od takich ludzi pieniądze za koszty ich pobytu. Za trzy kwartały tego roku prezydent umorzył długi 113 osobom, na łączną wartość ponad 88 tysięcy złotych. To osoby bezdomne bądź takie, które nie wykazują żadnych dochodów. Rekordziści zalegali po 2500 zł, wśród nich były też kobiety.
(mon)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/53569/78/

Początkujący


Izby wytrzeźwień to relikt komuny. Gdy ktoś rozrabia, to podlega działaniom policji, a potem ewentualnie prokuratury i sądu. Gdy jest zraniony, czy chory to podlega działaniom służby zdrowia. Gdy oba te wypadki występują łącznie, to wtedy oba organy działają łacznie. Podobnie jest ze złodziejami.
daydream
Początkujący


Kozetki, kozetkami ale największym problemem jest to że osoby takie są wożone na badania i to w większości robi się co tylko można. Gdzie ludzie muszą czekać w kolejce po pół roku. Nie mówiąc już o limitach NFZ. O takich podstawach jak normalne zachowanie już nie wspominając. Kiedy taki pan wpada w delire to te 2 kobietki pielęgniarki mają bardzo duży problem by go spiąć pasami... a o pomocy czy ochronie mogą zapomnieć.
Nie daj się truć. Kosmetyki naturalne dają moc!
Informacje
0 użytkowników » 2 gości

