gdyby było to automatyczne to inaczej by się skończyło, tłumaczyłem ci to już parę razy i nie będę ci tego więcej tłumaczył (podstawy logiki dla informatyka nie powinny być obce), to chyba jest za trudne dla ciebie a czas kosztuje.MarDro pisze: Otóż nie do końca. Wynika z tego to, że jeżeli starostwo "zawaliło" i nie miało podstaw do odrzucenia wniosku o pozwolenie, to powinno je wydać.
przeczytaj sobie powyższe jeszcze razMarDro pisze: Nie można mieć za złe komuś, że obiecuje że prace ruszą lada chwila, a potem nie dotrzymuje tego, gdy nie zależy to zupełnie od niego, a od "błędów proceduralnych" w starostwie.
Sam bym tak pewnie mówił, bo kto mógł by się wtedy spodziewać takich cyrków.
a potem trzy razy poniższe
zapewnienia 2005 rok, wyrok - 2009 rok po trzecim postępowaniu.tomi pisze:jeśli ja piszę o rozbiórce, która utknęła po paru tygodniach od rozpoczęcia (początek rozbiórki w czerwcu 2005r) przez rzekomą infrastrukturę energetyczną czy też światłowody czy coś tam innego jeszcze (było to około sierpnia 2005) i byliśmy poprzez media zapewniani, ze prace ruszą lada chwila. pierwszy raz komplet dokumentów złożyli w październiku 2005 roku a ty mi wyskakujesz z tekstemto przecież ręce opadają, albo nie znasz faktów albo masz złą wole.MarDro pisze:Cytat:
Tak dla ścisłości - to mówił, że jak tylko dostaną pozwolenie to natychmiast ruszają.
Po wyżej cytowanym wyroku miał prawo uważać, że to już formalność.
Gdzie tu niekompetencja?
wnioski?
nie wiesz o czym piszesz,
szkoda czasu na poważną rozmowę.




