Regulamin forum
Działania radnych i urzędu miejskiego, komentarze i uwagi dot. rozwoju miasta.
Weteran


Wysłałem PMa z wyjaśnieniami. Proponuję wrócić do tematu.
Nowy(a) na forum


Jestem za. Odniosłem się też do Twojego prv.
Marek Zawadka będę wdzięczny za dane, które potwierdzą, że to co mówią włodarze strefy (czyli, że zarabia się u nas więcej niż w innych miastach, które mają strefę i dlatego nie opłaca się u nas inwestować) ma potwierdzenie w rzeczywistości. Może mnie to uspokoi
Ja się z takimi danymi nie spotkałem. Ale z konfrontacją może juz dajmy sobie spokój , ok? Peace!
Marek Zawadka będę wdzięczny za dane, które potwierdzą, że to co mówią włodarze strefy (czyli, że zarabia się u nas więcej niż w innych miastach, które mają strefę i dlatego nie opłaca się u nas inwestować) ma potwierdzenie w rzeczywistości. Może mnie to uspokoi
Ja się z takimi danymi nie spotkałem. Ale z konfrontacją może juz dajmy sobie spokój , ok? Peace!
YY
Weteran


wydaje mi sie ze ja juz kiedys tez polemizowalem na ten temat na forum. I wyszlo z tej polemiki ze chociarz statystyki nijak maja sie do rzeczywistosci, to jednak sa brane po uwage (jestem ciekaw jak statystycznie ksztaltowaly sie zarobki we Wr gdy LG decydowalo sie na inwestycje. Wydaje mi sie ze mimo wszystko byly wieksze niz te 900 zl, ktore oferuje LG pracownikom przy tasmie).YY pisze:Jestem za. Odniosłem się też do Twojego prv.
Marek Zawadka będę wdzięczny za dane, które potwierdzą, że to co mówią włodarze strefy (czyli, że zarabia się u nas więcej niż w innych miastach, które mają strefę i dlatego nie opłaca się u nas inwestować) ma potwierdzenie w rzeczywistości. Może mnie to uspokoi
Ja się z takimi danymi nie spotkałem.
Weteran


900 zł??? Trochę mało - jednak z drugiej strony zrozumiałe jeśli mówimy o początkującym, nieprzeszkolonym pracowniku i okresie startowym. Wątpie aby fabryka po zainwestowaniu w pracownilka - przeszkoleniu, wypróbowaniu przez parę miesięcy - płaciła mu nadal 900 zł. Zarobki muszą wzrosnąć. Przy takiej sumie dla przeszkolonego pracownika jest za duża pokusa wyjazdu do UK, pójścia do innej pracy czy założenia czegoś własnego. Co jak co ale firmy nie lubią tracić. Poza tym firma płaci pracownikowi zapewne dwa razy tyle, założe się, że połowę zabiera Paąstwo w postaci różnych haraczy - a ten na rękę dostaje 900 zł. Od tych 900 zł należy odliczyć vat, który się płaci za wszystk
o niemal i różne akcyzy. Ile zostanie? 1/4 - 1/3 tego co płaci firma.
o niemal i różne akcyzy. Ile zostanie? 1/4 - 1/3 tego co płaci firma.
Ostatnio zmieniony 19 cze 2007, 01:03 przez realista, łącznie zmieniany 1 raz.
Maniak


forumowicze, prawda jest taka, że "w tym mieście nic sie nie dzieje"
jeśli chodzi o rozwój rynku pracy w strefie produkcyjnej i jest to najgorsze co mogło nam się przytrafić w czasie ogólnego rozwoju całego kraju. dlatego zadałem pytanie o ocenę rozwoju Lubina ponieważ ciekawi mnie na jakim poziomie jesteśmy. mam swój pogląd na tą kwestię (dość smutny) ale może się mylę.
w Dochodach z PIT na jednego mieszkańca jesteśmy na 11 miejscu za zeszły rok, więc możliwości i rynek popytu jest idealny dla sieci handlowych ale co z rozwojem poza sektorem handlowym??
w Dochodach z PIT na jednego mieszkańca jesteśmy na 11 miejscu za zeszły rok, więc możliwości i rynek popytu jest idealny dla sieci handlowych ale co z rozwojem poza sektorem handlowym??
CARPE DIEM ET MEMENTO MORI
Weteran


tomi - mówisz: "w tym mieście nic sie nie dzieje"
Jednak czyja to zasługa? Czy wierzysz we władze tego miasta?
Ja wierzę, że możemy ewentualnie liczyć tylko na siebie.
Prawda jest taka, że tylko zdeterminowana grupa ambitnych osób, naprawdę ale to naprawdę lubiących swoje miasto, i nie da się ukryć - trochę szalona, jest w stanie coś zmienić.
Problem w tym, czy komuś tak naprawdę się coś chce, poza nielicznymi osobami - chyba widać to na forum Polityka Miasta gdzie w sumie w miarę aktywnie dyskutuje w porywach kilkanaście osób (nie licząc przedwyborczego spamu w gorączce walki o stołki).
Statystycznego obywatela interesuje tylko spanie, żarcie, praca zimne piwo po fajrancie i impreza od czasu do czasu.
A może......?
Jednak czyja to zasługa? Czy wierzysz we władze tego miasta?
Ja wierzę, że możemy ewentualnie liczyć tylko na siebie.
Prawda jest taka, że tylko zdeterminowana grupa ambitnych osób, naprawdę ale to naprawdę lubiących swoje miasto, i nie da się ukryć - trochę szalona, jest w stanie coś zmienić.
Problem w tym, czy komuś tak naprawdę się coś chce, poza nielicznymi osobami - chyba widać to na forum Polityka Miasta gdzie w sumie w miarę aktywnie dyskutuje w porywach kilkanaście osób (nie licząc przedwyborczego spamu w gorączce walki o stołki).
Statystycznego obywatela interesuje tylko spanie, żarcie, praca zimne piwo po fajrancie i impreza od czasu do czasu.
A może......?
Maniak


Weteran


Moja sugestia to na początek "policzyć" ilu nas chętnych do działania jest. Sądząc po dotychczasowej aktywności na razie realne będzie stworzenie jakiejś formy "kanapy", think-tanku, inkubatora/bazy pomysłów dla Lubina.
Skonkretyzowanie tych pomysłów, opracowanie w naszym gronie, przedstawienie oraz ich promocję / lobbowanie.
Na forum od początku przewijają cię ciekawe pomysły, ale toną w morzu i chaosie postów (mimo dobrej moderacji) i po pewnym czasie odchodzą w zapomnienie. Forum to po prostu mało efektywna forma "działalności".
Przydałoby się bardziej coś w stylu internetowego, usystematyzowanego wiki, "kuźni pomysłów", gdzie np pomysł rewitalizacji zalewu byłby skrupulatnie opracowany, wszelkie dane, za i przeciw.... Na takim konkretnym programie, założeniach i pomysłach można się opierać.
A "polityka" i realizacja opracowanych projektów w przyszłości? Czemu nie? Ale tylko polityka bazująca na konkretach, wartościach, lokalnym patriotyzmie i pewnej gentelmańskiej umowie z wyborcami, zamiast nieefektywnego "kisielu" który mamy teraz.
I żadnych tam sojuszy, pratform, pisów i innych lisów. Żadnej katapulty do stołka w Warszawie. Tu jest Lubin, tu żyjemy, tu działamy i to miasto rozbudujemy i doprowadzimy do świetności.
Skonkretyzowanie tych pomysłów, opracowanie w naszym gronie, przedstawienie oraz ich promocję / lobbowanie.
Na forum od początku przewijają cię ciekawe pomysły, ale toną w morzu i chaosie postów (mimo dobrej moderacji) i po pewnym czasie odchodzą w zapomnienie. Forum to po prostu mało efektywna forma "działalności".
Przydałoby się bardziej coś w stylu internetowego, usystematyzowanego wiki, "kuźni pomysłów", gdzie np pomysł rewitalizacji zalewu byłby skrupulatnie opracowany, wszelkie dane, za i przeciw.... Na takim konkretnym programie, założeniach i pomysłach można się opierać.
A "polityka" i realizacja opracowanych projektów w przyszłości? Czemu nie? Ale tylko polityka bazująca na konkretach, wartościach, lokalnym patriotyzmie i pewnej gentelmańskiej umowie z wyborcami, zamiast nieefektywnego "kisielu" który mamy teraz.
I żadnych tam sojuszy, pratform, pisów i innych lisów. Żadnej katapulty do stołka w Warszawie. Tu jest Lubin, tu żyjemy, tu działamy i to miasto rozbudujemy i doprowadzimy do świetności.
Weteran


Przyznaję poprzednikowi rację. Tyle że należy spojrzeć na to w szerszym kontekście.
Dam 1 analogię:
Kiedyś kumple ze studiów namówili mnie na "ściankę wspinaczkową". Był zapał, było ćwiczenie, była chęć, był czas, były spełnione wszelkie warunki. Mimo to odpadałem od ścianki i łapki bolały. Raz się nie udało, drugi i kolejny też. A w końcu po paru próbach przeszedłem to co przejść miałem i cel osiągnąłem. Czy osiągnąłbym pozornie (dla mnie) niemożliwy cel gdybym się poddał po pierwszym czy drugim odpadnięciu?
I jeszcze 2 wnioski:
1. Sprawa rynku to za mało, aby ruszyć z miejsca z działaniem. Całkiem prawdopodobne, że wielu mieszkańców rynek miało gdzieś, bo praktycznie można żyć np. na Przylesiu i nie zapuszczać się w te okolice - mieszkańca Przylesia może interesować bardziej kwestia braku miejsc parkingowych niż fanaberie w rynku. Są zatem inne sprawy które kompleksowo należałoby przemyśleć i działanie połączyć.
2. Do sprawy rynku automatycznie i dość nieoczekiwanie podłączyli się lokalni "Politycy", znane buźki z plakatów nagle obudziły się przed wyborami, Kandydat A chciał kamieniczek, Kandydat B stali i szkła, a Kandydat C z braku laku aby się wyróżnić wymyślił żeby zrobić pusty plac.... co nawet wisiało i straszyło w okolicach rynku....
Zrozumcie to wytrawni politycy grający wg "warszawskich" reguł. Zdolni kolesie którzy zawłaszczą sobie każdą inicjatywę i przekują obywatelską inicjatywę w swój wyborczy sukces... Dlatego aby osiągnąć sukces i realne efekty dla miasta, a nie dla Pana A, B czy C lub PO-PISu, LISu czy innych - trzeba się od tych Panów grzecznie, aczkolwiek zdecydowanie i na zawsze odciąć. A tak daliśmy się im podzielić i skłócić. Kolesie zdobyli stołki i diety radnych, sejmikarzy i inne posadki - swój cel osiągnęli, bo o nic więcej im nie chodziło, są zadowoleni - a efektem jest, że nic się nie dzieje.
A na koniec 2 ciekawostki:
1. Ja swojego czasu dostałem kartę do podpisania w sprawie rynku, chcemy kamieniczek, heh, podpisałem.... a w chwilę po podpisaniu petycji dostałem kartkę z prośbą o podpis poparcia kandydata na stanowisko radnego... choć tej osoby zupełnie nie kojarzyłem ze "sprawą rynku" którą śledziłem dość długo... cwane
2. Na ulotce wyborczej zobaczyłem bodajże kandydata do sejmiku z naszego rejonu.... czarnoskórego kolegę z programu "Bar".... przepraszam, ale co ten kandydat zrobił dla regionu lubińskiego poza tym że jest.... fajny i się uroczo uśmiecha
... jaką konkretnie wizję rozwoju posiada... które fundusze chce wykorzystać... itp... wielu kandydatów na tej zasadzie.... słowem cyrk.
Dam 1 analogię:
Kiedyś kumple ze studiów namówili mnie na "ściankę wspinaczkową". Był zapał, było ćwiczenie, była chęć, był czas, były spełnione wszelkie warunki. Mimo to odpadałem od ścianki i łapki bolały. Raz się nie udało, drugi i kolejny też. A w końcu po paru próbach przeszedłem to co przejść miałem i cel osiągnąłem. Czy osiągnąłbym pozornie (dla mnie) niemożliwy cel gdybym się poddał po pierwszym czy drugim odpadnięciu?
I jeszcze 2 wnioski:
1. Sprawa rynku to za mało, aby ruszyć z miejsca z działaniem. Całkiem prawdopodobne, że wielu mieszkańców rynek miało gdzieś, bo praktycznie można żyć np. na Przylesiu i nie zapuszczać się w te okolice - mieszkańca Przylesia może interesować bardziej kwestia braku miejsc parkingowych niż fanaberie w rynku. Są zatem inne sprawy które kompleksowo należałoby przemyśleć i działanie połączyć.
2. Do sprawy rynku automatycznie i dość nieoczekiwanie podłączyli się lokalni "Politycy", znane buźki z plakatów nagle obudziły się przed wyborami, Kandydat A chciał kamieniczek, Kandydat B stali i szkła, a Kandydat C z braku laku aby się wyróżnić wymyślił żeby zrobić pusty plac.... co nawet wisiało i straszyło w okolicach rynku....
Zrozumcie to wytrawni politycy grający wg "warszawskich" reguł. Zdolni kolesie którzy zawłaszczą sobie każdą inicjatywę i przekują obywatelską inicjatywę w swój wyborczy sukces... Dlatego aby osiągnąć sukces i realne efekty dla miasta, a nie dla Pana A, B czy C lub PO-PISu, LISu czy innych - trzeba się od tych Panów grzecznie, aczkolwiek zdecydowanie i na zawsze odciąć. A tak daliśmy się im podzielić i skłócić. Kolesie zdobyli stołki i diety radnych, sejmikarzy i inne posadki - swój cel osiągnęli, bo o nic więcej im nie chodziło, są zadowoleni - a efektem jest, że nic się nie dzieje.
A na koniec 2 ciekawostki:
1. Ja swojego czasu dostałem kartę do podpisania w sprawie rynku, chcemy kamieniczek, heh, podpisałem.... a w chwilę po podpisaniu petycji dostałem kartkę z prośbą o podpis poparcia kandydata na stanowisko radnego... choć tej osoby zupełnie nie kojarzyłem ze "sprawą rynku" którą śledziłem dość długo... cwane
2. Na ulotce wyborczej zobaczyłem bodajże kandydata do sejmiku z naszego rejonu.... czarnoskórego kolegę z programu "Bar".... przepraszam, ale co ten kandydat zrobił dla regionu lubińskiego poza tym że jest.... fajny i się uroczo uśmiecha
Nowy(a) na forum


Powiem szczerze, że piszecie bardzo konkretnie. Jeżeli taka inicjatywa "wsparcia" dobrych - dla Lubina - pomysłów zawiązywałaby się i nie miałaby nic wspólnego polityką, to chętnie się pod tym podpiszę.
Jest na pewno taka potrzeba, ponieważ jest duży potencjał do rozwoju i dużo spraw jest nieruszonych lub zaczętych i przykrytych (SSE, rynek) a miasto mimo wszystko jest bogate.
(co do ostatniej tezy to na marginesie podniosę swój wcześniejszy pogląd - uważam, że nasza pozyja wśród polskich miast pogarsza się, ponieważ inne rozwijają się szybciej, a u nas pozostaje przekonanie o tym o własnej "wielkości").
Mamy obecnie rzecznika Krzysztofa Maj, który jest człowiekiem kompetentnym i do tego sympatycznym (pamiętam go jeszcze ze studiów), więc można byłoby zacząc od prośby o spotkanie i sformułowania paru pytań.
Jest na pewno taka potrzeba, ponieważ jest duży potencjał do rozwoju i dużo spraw jest nieruszonych lub zaczętych i przykrytych (SSE, rynek) a miasto mimo wszystko jest bogate.
(co do ostatniej tezy to na marginesie podniosę swój wcześniejszy pogląd - uważam, że nasza pozyja wśród polskich miast pogarsza się, ponieważ inne rozwijają się szybciej, a u nas pozostaje przekonanie o tym o własnej "wielkości").
Mamy obecnie rzecznika Krzysztofa Maj, który jest człowiekiem kompetentnym i do tego sympatycznym (pamiętam go jeszcze ze studiów), więc można byłoby zacząc od prośby o spotkanie i sformułowania paru pytań.
YY
Maniak


nowy rzecznik mógłby zacząć od odpowiedzi w dziale "Pytania do rzecznika"
aż miło się czyta takie zdania "Żadnej katapulty do stołka w Warszawie. Tu jest Lubin, tu żyjemy, tu działamy i to miasto rozbudujemy i doprowadzimy do świetności."
jeśli chodzi o 'politykę' to muszę was zmartwić, cokolwiek byśmy nie wymyślili to zawsze będzie to wykorzystane przez polityków, najczęściej tych słabych (nie mających własnych pomysłów) ale mających przebicie w mediach. Problemem jest też to, że aby zrealizować jakiś cel (nawet drobny) to trzeba mieć 'przełożenie' na władze wykonawczą bo to w efekcie ona decyduje co będzie wykonane.
żeby nie było że zniechęcam to powiem tak: kuźnia pomysłów?? bardzo chętnie, tylko pozostaje problem z wykonaniem, tworzenie 'do szuflady' bez sensu, więc co z ewentualnym dopracowanym pomysłem???
może coś się uda ruszyć w naszym mieście ...
aż miło się czyta takie zdania "Żadnej katapulty do stołka w Warszawie. Tu jest Lubin, tu żyjemy, tu działamy i to miasto rozbudujemy i doprowadzimy do świetności."
jeśli chodzi o 'politykę' to muszę was zmartwić, cokolwiek byśmy nie wymyślili to zawsze będzie to wykorzystane przez polityków, najczęściej tych słabych (nie mających własnych pomysłów) ale mających przebicie w mediach. Problemem jest też to, że aby zrealizować jakiś cel (nawet drobny) to trzeba mieć 'przełożenie' na władze wykonawczą bo to w efekcie ona decyduje co będzie wykonane.
żeby nie było że zniechęcam to powiem tak: kuźnia pomysłów?? bardzo chętnie, tylko pozostaje problem z wykonaniem, tworzenie 'do szuflady' bez sensu, więc co z ewentualnym dopracowanym pomysłem???
może coś się uda ruszyć w naszym mieście ...
CARPE DIEM ET MEMENTO MORI
Maniak


Informacje
Google [Bot] » 1 gość

