Weteran


nie palę,
1. chodzi mi o poszanowanie własności prywatnej (mój lokal = moje reguły)
Jeśli idziesz do restauracji której właścicielem jest Państwo/Kolektyw (bary mleczne???) domagaj się czego chcesz i protestuj, proszę bardzo. Jeśli wchodzisz do prywatnego lokalu - uszanuj wolę gospodarza.
2. chodzi mi też o powstrzymanie kolektywnej paranoi i nagonki
Kontrola zaczyna się od takich drobnych kroczków: najpierw zakaz papierosów.... - skończy się na tym, że wszyscy będziemy zaczipowani jak bydlęta i monitorowani przez komputer 24h.
3. Lepiej jest uczyć ludzi zasad dobrego wychowania i nie szkodzenia innym niż administracyjnie nakazywać przymus. W Polsce zazwyczaj przymus działa odwrotnie. Im więcej zakazu papierosów - tym więcej młodych ludzi zacznie palić (dla szpanu, dla zakazanego owocu, dla zrobienia na złość policji...)
1. chodzi mi o poszanowanie własności prywatnej (mój lokal = moje reguły)
Jeśli idziesz do restauracji której właścicielem jest Państwo/Kolektyw (bary mleczne???) domagaj się czego chcesz i protestuj, proszę bardzo. Jeśli wchodzisz do prywatnego lokalu - uszanuj wolę gospodarza.
2. chodzi mi też o powstrzymanie kolektywnej paranoi i nagonki
Kontrola zaczyna się od takich drobnych kroczków: najpierw zakaz papierosów.... - skończy się na tym, że wszyscy będziemy zaczipowani jak bydlęta i monitorowani przez komputer 24h.
3. Lepiej jest uczyć ludzi zasad dobrego wychowania i nie szkodzenia innym niż administracyjnie nakazywać przymus. W Polsce zazwyczaj przymus działa odwrotnie. Im więcej zakazu papierosów - tym więcej młodych ludzi zacznie palić (dla szpanu, dla zakazanego owocu, dla zrobienia na złość policji...)
Niestety dla Ciebie i właścicieli lokali, a na szczęście dla użytkowników są pewne reguły których muszą przestrzegać czy im się podobają czy nie. Niestety, zakaz palenia do nich nie należy, a należy np podawanie czy używanie produktów nieprzeterminowanych.
Wyobrażasz sobie właścicela restauracji serwującego majonez po terminie ważności "bo tak mu się podoba"?
Tu nie chodzi o paranoję. Siedząc w jednym pomieszczeniu z palaczem sam otrzymujesz stosowną porcję trucizny, bodaj nawet większą czy groźniejszą jak palący. Papierosy (dym papierosowy) to trucizna, nie mająca ŻADNEGO pozytywnego wpływu na organizm człowieka. Poza tym zwyczajnie śmierdzą. Koniak i papieros świetnie wyglądają w "Casablance", w rzeczywitości już nie.
Jadąc autem, pływając, spacerując nie możesz w żaden sposób szkodzić innym pod groźbą stosownej kary, w knajpie przy obiedzie owszem. Nie uważasz, że to jest paranoja?
Oczywiście, że lepiej jest uczyć zasad dobrego wychowania, jednak kiedyś trzeba to zacząć robić. Jeśli od jutra w lokalach nie będzie można palić, to za 10 lat już nikomu nie przyjdzie do głowy sięgnąć przy kotlecie po śmierdziucha.
Wyobrażasz sobie właścicela restauracji serwującego majonez po terminie ważności "bo tak mu się podoba"?
Tu nie chodzi o paranoję. Siedząc w jednym pomieszczeniu z palaczem sam otrzymujesz stosowną porcję trucizny, bodaj nawet większą czy groźniejszą jak palący. Papierosy (dym papierosowy) to trucizna, nie mająca ŻADNEGO pozytywnego wpływu na organizm człowieka. Poza tym zwyczajnie śmierdzą. Koniak i papieros świetnie wyglądają w "Casablance", w rzeczywitości już nie.
Jadąc autem, pływając, spacerując nie możesz w żaden sposób szkodzić innym pod groźbą stosownej kary, w knajpie przy obiedzie owszem. Nie uważasz, że to jest paranoja?
Oczywiście, że lepiej jest uczyć zasad dobrego wychowania, jednak kiedyś trzeba to zacząć robić. Jeśli od jutra w lokalach nie będzie można palić, to za 10 lat już nikomu nie przyjdzie do głowy sięgnąć przy kotlecie po śmierdziucha.
Weteran


Myślę, że porównanie nie jest trafne - podanie przeterminowanej żywności to oszustwo (myślimy, że jemy zwykłą żywność). A palacz doskonale wie co kupuje, niepalący także doskonale wie, że wchodzi do lokalu dla palaczy.
Jest taka reguła prawna wywodząca się jeszcze z prawa rzymskiego: "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Zatem nie widze problemu w tym - nikt nikomu nie nakazuje wchodzić do zadymionych lokali.
Sam prawie zawsze wybieram lokale bez dymu.
Jeśli zgodzimy się na zakaz palenia w prywatnych lokalach otworzymy drogę do kolejnych ingerencji państwa we własność prywatną i sprawy osobiste każdego z nas. Wolę jako niepalący się pomęczyć z szukaniem odpowiedniego lokalu niż się na to zgodzić.
Jest taka reguła prawna wywodząca się jeszcze z prawa rzymskiego: "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Zatem nie widze problemu w tym - nikt nikomu nie nakazuje wchodzić do zadymionych lokali.
Sam prawie zawsze wybieram lokale bez dymu.
Jeśli zgodzimy się na zakaz palenia w prywatnych lokalach otworzymy drogę do kolejnych ingerencji państwa we własność prywatną i sprawy osobiste każdego z nas. Wolę jako niepalący się pomęczyć z szukaniem odpowiedniego lokalu niż się na to zgodzić.
Stały bywalec


Weteran


Weteran


Wracając do ogólnej dyskusji i wątku CK Muza:
Muza jest własnością miasta o ile mi wiadomo. Jest to majątek komunalny czyli niby "wspólny" - nasz. Mamy zatem jako mieszkaący Lubina prawo do domagania się zakazu palenia w tym centrum. I według mnie powinniśmy to zrobić.
Natomiast po pierwsze: Do chwili kiedy zakaz palenia nie zostanie wydany - szanujmy kolegów palaczy, którzy LEGALNIE oddają się tam swojemu nałogowi. Bez wulgarnych określeą które już tu padły. A tymczasem: nie pasuje nam kawiarnia w Muzie - nie chodźmy tam (to też dobry element nacisku!!!). Po drugie (powtórzę raz setny chyba): Szanujmy cudzą prywatną własność, jeśli chcemy aby ktoś szanował też naszą (ja chcę!) - wolność to cenna rzecz i naprawdę warto dla niej poświęcić tego "kotleta w zadymionej spelunie"!!! Nikt nie każe nam wchodzić do pubów i spelun gdzie właściciel zezwala na palenie (i znów dobry, aczkolwiek cywlizowany, element nacisku: mniej gości - mniejszy zysk dla właściciela). Jeśli właściciel powiedzmy Pubu "Pod zdechłym trupem" zezwala na palenie - no to przykro mi - moja noga w jego lokalu nie postanie. Ale to naprawdę jego prywatna sprawa - nie moja, nie nasza.
Muza jest własnością miasta o ile mi wiadomo. Jest to majątek komunalny czyli niby "wspólny" - nasz. Mamy zatem jako mieszkaący Lubina prawo do domagania się zakazu palenia w tym centrum. I według mnie powinniśmy to zrobić.
Natomiast po pierwsze: Do chwili kiedy zakaz palenia nie zostanie wydany - szanujmy kolegów palaczy, którzy LEGALNIE oddają się tam swojemu nałogowi. Bez wulgarnych określeą które już tu padły. A tymczasem: nie pasuje nam kawiarnia w Muzie - nie chodźmy tam (to też dobry element nacisku!!!). Po drugie (powtórzę raz setny chyba): Szanujmy cudzą prywatną własność, jeśli chcemy aby ktoś szanował też naszą (ja chcę!) - wolność to cenna rzecz i naprawdę warto dla niej poświęcić tego "kotleta w zadymionej spelunie"!!! Nikt nie każe nam wchodzić do pubów i spelun gdzie właściciel zezwala na palenie (i znów dobry, aczkolwiek cywlizowany, element nacisku: mniej gości - mniejszy zysk dla właściciela). Jeśli właściciel powiedzmy Pubu "Pod zdechłym trupem" zezwala na palenie - no to przykro mi - moja noga w jego lokalu nie postanie. Ale to naprawdę jego prywatna sprawa - nie moja, nie nasza.
Ostatnio zmieniony 25 cze 2007, 23:49 przez realista, łącznie zmieniany 2 razy.
Weteran


Stały bywalec


Ja poważnie proszę o nazwy tych lokali. Latem dobrze sie siedzi w ogródkach przy lokalach, ale zima to już masakra.realista pisze:Lokale i miejsca dla niepalących naprawdę łatwo poznać - jest znaczek "zakaz palenia" i brak popielniczek.
Aha - a co to jest Kalif?
A co do lokalu w Muzie - z tego co pamiętam jest dzierżawiony, więc majątek nasz to nie jest

Weteran


Kalif jest bardzo przyjemna knajpka, w której można pojeść greckiego żarcia, gyros itp.if_ona pisze:Aha - a co to jest Kalif?
Oczywiście dla niepalących.
Czyli jednak się nie orientujemy za bardzo? :>
Stały bywalec


Weteran


Margines społeczny warzyw też nie je? W tym ziemniaków w różnej postaci? I ryżu?
Współczuję. Ciężkie to życie...
Współczuję. Ciężkie to życie...
Weteran


@if_ona
Po drugie, owszem, najemca może robić co ma dozwolone w umowie, ale tylko do czasu wygaśnięcia umowy dzierżawy. Umowę też można renegocjować w czasie trwania (np. korzystniejsze stawki za zakaz palenia) albo zerwać za odszkodowaniem.
Następna sprawa:
Iwonko, piszesz (nie wiem czy na poważnie???), że nie palisz i alkoholu nie pijesz.
W takim razie co ci zależy na pubach - miejscach gdzie z definicji się pali i pije! Niech ci co chcą się "truć" etanolem i nikotyną robią to tam, a nie na klatkach schodowych i melinach.
Będę brutalny ale napiszę to:
Jeśli zakaże się palenia pozostanie smród alkoholu, różne wyziewy, pierdy, zapach potu czy piwniczny skisły zapach knajpek (jak się samemu piwko pije to nie czuć). Może niech już lepiej śmierdzi tytoniem - przynajmniej ten zapach zabija inne.
I jeszcze:
Piszesz, że mięsa nie jesz. Ok, ponoć wegetarianizm jest zdrowy. Natomiast z tego co zauważyłem większość lokali dla niepalących to jednocześnie restauracje/pizzerie/fast-foody/barki gdzie zapach mięsa może się "unosić w powietrzu". No chyba nie chcesz innym zakazać jedzenia mięsa????
No i naprawdę:
skoro nie pijesz, nie palisz, nie jesz - to pozostały ci jedynie kawiarnie czy cukiernie ze stolikami na spotkania ze znajomymi, albo różne punkty kawowe w salonikach prasowych itepe. Na upartego można podjechać na statoila i tam wypić dobrą kawę z ekspresu, jest sympatyczny stolik i wysokie krzesła, ujdzie. Na Szpakowej bodajże jakiś czas temu otworzyła się cukiernia ze stolikami itp., Ja czasem myknę do Polkowic na rynek do kawiarni - tam się nie pali też. Miejsc trochę jest trzeba szukać to się znajdzie.
Przy okazji zauważyłem, że w zamkniętych galeriach handlowych w kawiarniach itp. raczej jest zakaz palenia we Wrocku na pewno - w Legnicy chyba też.
Nie pamiętam jak jest w lubińskiej kręgielni, dawno nie gościłem, ale zdaje się tam na głównej sali jest zakaz palenia i często się tam umawiałem, choćby tylko na kawę.
Po pierwsze nie właściciel tylko najemca, to różnica. Właścicielem jest bodajże miasto.A co do lokalu w Muzie - z tego co pamiętam jest dzierżawiony, więc majątek nasz to nie jestA więc właściciel może robić co mu sie podoba
Po drugie, owszem, najemca może robić co ma dozwolone w umowie, ale tylko do czasu wygaśnięcia umowy dzierżawy. Umowę też można renegocjować w czasie trwania (np. korzystniejsze stawki za zakaz palenia) albo zerwać za odszkodowaniem.
Następna sprawa:
Iwonko, piszesz (nie wiem czy na poważnie???), że nie palisz i alkoholu nie pijesz.
W takim razie co ci zależy na pubach - miejscach gdzie z definicji się pali i pije! Niech ci co chcą się "truć" etanolem i nikotyną robią to tam, a nie na klatkach schodowych i melinach.
Będę brutalny ale napiszę to:
Jeśli zakaże się palenia pozostanie smród alkoholu, różne wyziewy, pierdy, zapach potu czy piwniczny skisły zapach knajpek (jak się samemu piwko pije to nie czuć). Może niech już lepiej śmierdzi tytoniem - przynajmniej ten zapach zabija inne.
I jeszcze:
Piszesz, że mięsa nie jesz. Ok, ponoć wegetarianizm jest zdrowy. Natomiast z tego co zauważyłem większość lokali dla niepalących to jednocześnie restauracje/pizzerie/fast-foody/barki gdzie zapach mięsa może się "unosić w powietrzu". No chyba nie chcesz innym zakazać jedzenia mięsa????
No i naprawdę:
skoro nie pijesz, nie palisz, nie jesz - to pozostały ci jedynie kawiarnie czy cukiernie ze stolikami na spotkania ze znajomymi, albo różne punkty kawowe w salonikach prasowych itepe. Na upartego można podjechać na statoila i tam wypić dobrą kawę z ekspresu, jest sympatyczny stolik i wysokie krzesła, ujdzie. Na Szpakowej bodajże jakiś czas temu otworzyła się cukiernia ze stolikami itp., Ja czasem myknę do Polkowic na rynek do kawiarni - tam się nie pali też. Miejsc trochę jest trzeba szukać to się znajdzie.
Przy okazji zauważyłem, że w zamkniętych galeriach handlowych w kawiarniach itp. raczej jest zakaz palenia we Wrocku na pewno - w Legnicy chyba też.
Nie pamiętam jak jest w lubińskiej kręgielni, dawno nie gościłem, ale zdaje się tam na głównej sali jest zakaz palenia i często się tam umawiałem, choćby tylko na kawę.
Weteran


W Dominikańskiej można palić.
Stały bywalec


realista,
ale z Ciebie manipulator
czy w moim poście napisałam, że nie życzę sobie aby w lokalach był alkohol i mięso? i gdzie napisałam, że nie pije alkoholu? wódy nie piję, a winko owszem, owszem.. [tylko nie podciągnij mnie teraz pod alkoholizm w wydaniu soft..]
owijając w tzw. bawełnę odpowiedziałam Dale'owi, że nie muszę wiedzieć, gdzie sławetny Kalif jest (i nadal nie wiem gdzie jest), bo do lokali serwujących dania mięsne nie chodzę..
a cukiernia w Polkowicach faktycznie miła jest.. choć zazwyczaj po zjedzeniu góry deserowej obiecuję sobie, że nigdy więcej
mogliby w naszych okopach coś takiego otworzyć 
ale z Ciebie manipulator
czy w moim poście napisałam, że nie życzę sobie aby w lokalach był alkohol i mięso? i gdzie napisałam, że nie pije alkoholu? wódy nie piję, a winko owszem, owszem.. [tylko nie podciągnij mnie teraz pod alkoholizm w wydaniu soft..]
owijając w tzw. bawełnę odpowiedziałam Dale'owi, że nie muszę wiedzieć, gdzie sławetny Kalif jest (i nadal nie wiem gdzie jest), bo do lokali serwujących dania mięsne nie chodzę..
a cukiernia w Polkowicach faktycznie miła jest.. choć zazwyczaj po zjedzeniu góry deserowej obiecuję sobie, że nigdy więcej
Weteran


Spoko koleżanko, nie ma się co gorączkować, po prostu źle Cię zrozumiałem z tą wódką. A co do mięsa większość znajomych wegetarian jest nastawiona do tego mocno ideologicznie i puszy się na takie rzeczy jak zapach mięsa dobywający się z rusztu w restauracji, itp.if_ona pisze:...
czy w moim poście napisałam, że nie życzę sobie aby w lokalach był alkohol i mięso? i gdzie napisałam, że nie pije alkoholu...
Wolicie zabijać i zjadać więcej biednych roślinek a mniej zwierzaków - wasza wegetariańska sprawa - ja tam to zupełnie akceptuję.
Więc wszystko wyjaśniłaś i jest jak dla mnie OK.
A co do pomysłu wymiany adresów lokali to świetny pomysł. Polecamy sobie fajne lokale, a jednocześnie pokazujemy środkowy palec zadymionym norkom. Idealny element nacisku i protest przeciwko paleniu.
Informacje
0 użytkowników