Jestem ciekaw, czy Ci którzy byli na wczorajszym koncercie Duberman-a w Muzie odnieśli takie same wrażenie "olania publiczności".
Wydaje mi się, że Muza nie była tutaj winna, bo szybko poinformowała na stronie www, że koncert z godziny 18 jest przełożony na 19 z przyczyn od nich niezależnych.
Jeszcze takie spóźnienie można by zrozumieć. Ale co ciekawe spóźnialscy artyści o godzinie 19 zaczęli się dopiero rozkładać - a w zasadzie o ile mnie pamięć nie myli to kilka minut przed 19 przyjechali. Koncert zaczął się o... 20, przed jego rozpoczęciem fani, widzowie itd siedzieli przy stolikach wyczekując na muzykę i obserwując przygotowania do koncertu.
Dodatkowo, żeby było śmieszniej zespół nie wspomniał nic na temat swojego spóźnienia, zwykle wypada powiedzieć kilka słów i przeprosić lub się wytłumaczyć dlaczego tak a nie inaczej wyszło. Wokaliści bodajże po pierwszej piosence chcieli zapowiedzieć drugą ale... zapomnieli co grają i tak chyba było dwa razy.
Mam nadzieję, że jeżeli ten ogromny poślizg nie był z winy Muzy to zespół powinien zostać odpowiednio potraktowany. Niestety nie mogłem zostać do końca występu, jestem ciekawy jak było dalej.
Później Duberman miał grać na "One Love" we Wrocławiu, ciekawe czy tam też się spóźnili i dali taki popis...
P.S. Dobrze, że klosz od kinkietu który spadł na scenie z sufitu nikomu nic nie zrobił
Pozdrawiam.




