Saddam Husajn blogerem?
: 04 lip 2005, 09:43
Były dyktator Iraku przejawia duże zainteresowanie działalnością pisarską. Co wieczór na więziennej pryczy pisze wiersze, ale strażnikom wyznał, że chciałby pisać bloga...
Jak spędza czas człowiek, któremu ze względów bezpieczeństwa nie zezwolono na pisanie bloga? Głównie leży na pryczy. Je dużo chipsów i batoników. Podobno z utęsknieniem czeka codziennie na godz. 10, gdy dostaje ulubionego snickersa.
"To pedant, gdy zanosimy mu posiłek, przez kilka minut wyciera sztućce. Godzinę dziennie poświęca na pielęgnację rośliny doniczkowej, którą ma w celi. Po obiedzie spaceruje od ściany do ściany, psiocząc pod nosem na Busha" - tak o Saddamie opowiada jeden ze strażników, który pilnował go przez 9 miesięcy.
Niestety. Władze tajnego więzienia nie zgodziły się na udostępnienie Husajnowi komputera i internetu. Ich zdaniem umożliwienie dyktatorowi kontaktu ze światem mogłoby być niebezpieczne.
Szkoda. Zapewne blog Saddama cieszyłby się dużą popularnością. A może internet nie jest konieczny? Saddam mógłby nagrywać artykuły na dyskietkę, a potem odpowiedni oficer udostępniałby materiał światu... ale kto wie? Może dyktator używając jakiegoś szyfru ujawniłby położenie tajnego więzienia?
Źródło: Dziennik Interneutów
Jak spędza czas człowiek, któremu ze względów bezpieczeństwa nie zezwolono na pisanie bloga? Głównie leży na pryczy. Je dużo chipsów i batoników. Podobno z utęsknieniem czeka codziennie na godz. 10, gdy dostaje ulubionego snickersa.
"To pedant, gdy zanosimy mu posiłek, przez kilka minut wyciera sztućce. Godzinę dziennie poświęca na pielęgnację rośliny doniczkowej, którą ma w celi. Po obiedzie spaceruje od ściany do ściany, psiocząc pod nosem na Busha" - tak o Saddamie opowiada jeden ze strażników, który pilnował go przez 9 miesięcy.
Niestety. Władze tajnego więzienia nie zgodziły się na udostępnienie Husajnowi komputera i internetu. Ich zdaniem umożliwienie dyktatorowi kontaktu ze światem mogłoby być niebezpieczne.
Szkoda. Zapewne blog Saddama cieszyłby się dużą popularnością. A może internet nie jest konieczny? Saddam mógłby nagrywać artykuły na dyskietkę, a potem odpowiedni oficer udostępniałby materiał światu... ale kto wie? Może dyktator używając jakiegoś szyfru ujawniłby położenie tajnego więzienia?
Źródło: Dziennik Interneutów