Voxveritas
Dzisiejszy art, to dowód że nasz system emerytalny obleczony jest takim absurdem, iż ogłupia nas w stopniu absolutnie bezprecedensowym, zrozumienie w czym uczestniczymy przymusowo ma charakter paranoicznej kombinacji dzielacej naród na kasty, społeczne. Ale co się dziwić, wszystkie rządzące bandy i kasty beneficjentów systemu, postarały się bardzo aby oduraczyć naród w tej materii. Po pierwsze system jest REPARTYCYJNY to znaczy, że dzisiejsi pracujący płacą na dzisiejszych emerytów. To oznacza, że tyle pieniędzy ile wpływa do systemu (przynajmniej ze składki emerytalnej) powinno być podzielone na wszystkich emerytów. Pewno w normalnym systemie, byłaby to przyzwoita emerytura, płacona w zależności od przepracowanych lat, lecz nie w naszym kraju. NIKT NICZEGO NIE WYPRACOWUJE - to nie jest żaden system kapitałowy, to kłamstwo wciskane hołocie aby ją okradać z większości wynagrodzenia i to tych co najmniej zarabiają, z drugiej strony świadczy wysokie apanaże wybrańcom narodu zwalniając ich z płacenia składek lub zwalniając ich z pełno-okresowego płacenia, Prezydent, Posłowie Senatorowie, sędziowie, prokuratorzy, górnicy, krusowcy, wojsko policja, służby 2 i 3 literowe i bóg wie kto jeszcze, czyli na 24,5 mln w wieku produkcyjnym jakies 8 milionów jest zwolnionych. Natomiast w imię „sprawiedliwości społecznej” próbuje się podnieść wiek emerytalnym tym co płaca najwięcej i najmniej zarabiają, wmawiając że to jakoby jest przyczyna niskich emerytur. W systemie repartycyjnym nie ma miejsca dla żadnych uprzywilejowanych, czyli odchodzących na emerytury wcześniejsze czy płatne jakoś specjalnie w imię innych zasad, bo taki system natychmiast staje się bezsensowny, niewydolny i deficytowy i trzeba go wspomagac z podatków, czyli płacą najsłabsi podwójnie. Istniejący absurd powoduje blokowanie potencjału gospodarczego, blokuje rynek płacy pracy, powoduje wszelkie absurdalne szalbierstwa na umowach o pracę i blokuje wysokość płac i rozwój gospodarczy w stopniu absolutnie patologicznym i jest przyczyną kompromitujących świadczeń
emerytalnych. Nalezy wprowadzić jedną kwot składki emerytalno_zdrowotnej 1000 zł płatnej przez 40 lat przez wszystkich po okresie składkowym byłoby na jedną równa emeryture w wysokości 2,500 zł wolną od podatków, i wszelkie te paranoiczne brednie o latach dożycia i wskażnikach znikną.
--------------------------------------
Mural
Tak, my z 35-40 letnim stażem poczekajmy, nim dadzą z naszych składek emerytury tym, którzy pracowali kilka lat! Przecież mają takie same żołądki. Szkoda, że rąk do pracy nie mają takich, jak my! Panie redaktorze, niech pan nie straszy, ile panu za jednego przestraszonego płacą? "To oznacza, że wśród „klientów” ZUS, którzy korzystają ze świadczeń w pierwszym możliwym momencie, jest relatywnie coraz więcej tych, którzy przed złożeniem wniosku nie pracowali: byli na rencie, świadczeniu przedemerytalnym, bezrobociu lub korzystali z pomocy społecznej." Ja całkowicie przeciwnie; ostatnie zwolnienie lekarskie 8 lat temu, żadnych urlopów na poratowanie zdrowia, nie mam dzieci. Cały czas pracuję. Przyczyną niskich emerytur są niskie pensje w budżetówce. O OFE nie wspominając, bo ukradzione przez rząd.
===================================
Zły sen spełniony. Krócej w pracy, emerytura w dół

PiS, obniżając wiek emerytalny, uruchomił jednocześnie mechanizmy podwyżek emerytur przez zmianę zasad waloryzacji lub wypłatę specjalnych dodatków.
Emerytury przyznane w I połowie tego roku są przeciętnie niższe niż przyznane w ostatnim kwartale ub.r., gdy zadziałała już obniżka wieku emerytalnego – wynika z danych ZUS. Widać to zarówno w wysokości emerytur kobiet, jak i mężczyzn. Przeciętnie wypłacane świadczenie dla pań w pierwszym półroczu tego roku było o ponad 110 zł niższe od tego, które zostało wzięte w ciągu pierwszych trzech miesięcy od obniżenia wieku emerytalnego. W przypadku panów ta różnica była jeszcze większa – niemal 170 zł.
Jak widać, spełniły się zapowiedzi ekspertów, że efektem obniżenia wieku emerytalnego będą niższe świadczenia.
Złe proporcje
Powody są trzy Pierwszy to ogólny mechanizm wyliczania emerytur. – W liczniku mamy zwaloryzowany kapitał emerytalny, w tym zwaloryzowane składki, stan subkonta i kapitał początkowy, jeśli pracowaliśmy przed 1999 r. Natomiast w mianowniku mamy przeciętne dalsze trwanie życia w momencie przejścia na emeryturę. Wynik operacji wyznacza kwotę emerytury – tłumaczy wzór na wyliczenie emerytury Gertruda Uścińska, prezes ZUS. A więc ze wzoru wynika, że im wcześniej przejdziemy na emeryturę, tym mniejszy będzie nasz kapitał, a tym wyższy okres wypłaty – czyli świadczenie musi być niższe.
Drugi powód to struktura osób występujących o świadczenia. Emerytura wyliczana jest nie w momencie osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego, a dopiero gdy emeryt poprosi o to ZUS. Średnia wysokość emerytur jest niższa dlatego, że coraz więcej osób prosi o takie wyliczenie, ale jednocześnie zostaje w pracy i świadczenia nie pobiera (więc wysokość w części przypadków jest teoretyczna). W końcówce zeszłego roku 14 proc. tych, którzy złożyli wnioski, nie zrezygnowało z pracy, w tym roku było to już 16 proc. To oznacza, że wśród „klientów” ZUS, którzy korzystają ze świadczeń w pierwszym możliwym momencie, jest relatywnie coraz więcej tych, którzy przed złożeniem wniosku nie pracowali: byli na rencie, świadczeniu przedemerytalnym, bezrobociu lub korzystali z pomocy społecznej.
– To już na starcie obniża nam średnią. Dopóki proporcja aktywnych do nieaktywnych przynajmniej się nie wyrówna, nadal będziemy obserwować ten proces – podkreśla Gertruda Uścińska.
Niebezpieczeństwo
Do tego dochodzi kolejny efekt. Ci, którzy przechodzą na świadczenie w tej grupie w tym roku, mają równo 60 lub 65 lat, a w końcówce zeszłego roku średni wiek przejścia na emeryturę był nieco wyższy, bo prawo do świadczeń uzyskiwali ludzie, którzy pracowali rok lub kilka miesięcy dłużej ponad ustawową granicę.
Zjawisko spadku wielkości emerytur jest niebezpieczne ze społecznego i politycznego punktu widzenia. Społecznego, bo oznacza coraz niższe dochody osób starszych. Może to powodować dodatkowe obciążenie systemu opieki społecznej albo konieczność znalezienia niestandardowych sposobów waloryzacji emerytur – takich, które w szybszym tempie będą podnosić najniższe świadczenia. Dziś wszystkie emerytury są podnoszone o inflację plus 20 proc. wzrostu średniej płacy. Pierwsze próby modyfikacji mamy już za sobą, np. przez ustalenie kwotowego minimum podwyżki emerytur, dzięki czemu najniższe świadczenia relatywnie rosły szybciej niż wysokie. Wśród innych pomysłów jest zmiana wskaźnika waloryzacji tak, by podnosić najniższe wypłaty.
Polityczna presja
Drugie ryzyko – polityczne – też jest realne, bo grupa osób w podeszłym wieku będzie coraz większa, na co wskazują prognozy demograficzne GUS. To zaś oznacza duże prawdopodobieństwo coraz większej presji na systemowe podwyższanie najniższych świadczeń przez wprowadzenie jakichś radykalnych rozwiązań w rodzaju emerytury obywatelskiej (czyli równego świadczenia dla wszystkich). A przynajmniej szybszych podwyżek emerytury minimalnej lub wypłat specjalnych dodatków do emerytur. Każdy z tych wariantów oznacza większe obciążenie systemu finansów publicznych.
źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/emerytur ... zenia.html#


