forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » A co w świecie ! ? Poprzedni temat :: Następny temat
A co w świecie ! ?
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Wrz 14, 2018 22:20


O tym Polacy będą jeszcze długo marzyć




Zarobki w Szwajcarii przyprawiają o zawrót głowy. Ponad 90 proc. zatrudnionych na pełen etat otrzymuje powyżej 4 tys. franków miesięcznie, a najczęściej spotykaną wypłata jest 6502 franków, wynika z danych Federalnego Biura Statystycznego. Rzadkością nie są także pensje przekraczające 8 tys. franków

W ostatnich tygodniach media społecznościowe obiegły dane szwajcarskich pracowników, którzy w celu walki o adekwatne do stanowiska płace publikują informacje o swoich zarobkach (zeigdeinenlohn.ch). Na pierwszy rzut oka w niektórych przypadkach pensje wyglądają na nierealne.

Pracownik opieki społecznej zarabia w przeliczeniu 31,5 tys. zł (8285 franków szwajcarskich), nauczyciel matematyki 34,2 tys. zł (9000 CHF). Chociaż z perspektywy płac w Polsce brzmi to zaskakująco, wpisy prawdopodobnie są prawdziwie. Potwierdza to chociażby najnowszy raport Federalnego Biura Statystycznego (FSO) o strukturze wynagrodzeń.

Jak zagranicę do pracy, to tylko Szwajcaria

FSO, podobnie zresztą jak GUS, co dwa lata publikuję strukturę wynagrodzeń. Ujawnione kilka tygodni temu dane przedstawiają stan na październik 2016 r. (tak jak w przypadku GUS). Wynika z niego, że mediana (połowa pracownika zarabia poniżej tego poziomu, a połowa powyżej) zarobków brutto wynosi 6502 CHF, czyli niespełna 25 tys. zł. Dla porównania w Polsce dla tego samego miesiąca oraz roku mediana wynosiła 3510 zł.

Pewną ciekawostką jest fakt, że pensje w sektorze publicznym w Szwajcarii są znacznie wyższe niż w prywatnym (mediana to 7873 CHF, czyli ok. 30 tys. zł), a sektorze prywatnym 6235 CHF (niecałe 24 tys. zł). Inna interesująca informacja - niezależnie od wieku, wykształcenia czy profesji ponad 91,4 proc. pracowników w Szwajcarii otrzymuje, pracując na pełen etat, powyżej 4 tys franków, a najczęściej spotykaną wartością jest wynagrodzenie w przedziale 5-6 tys. CHF (w Polsce to przedział 2173-3259 zł).

Ponad 22 proc. zatrudnionych, jak wynika z dokumentów FSO, zarabia przed odliczeniem podatków i składek zdrowotnych przynajmniej 8 tys. CHF (ponad 30 tys. zł) miesięcznie, pracując na całym etacie.

Dane również pokazują, że struktura wynagrodzeń jest stosunkowo płaska, jeżeli chodzi o wykonywany zawód. Bardziej liczy się doświadczenie i wykształcenie, które podnosi wyraźnie wynagrodzenie.

Płaska struktura nie dotyczy jednak managementu (kierownicy i dyrektorzy) w kluczowych działach szwajcarskiej gospodarki. W sektorze farmaceutycznym, usług finansowych czy ubezpieczeń mediana miesięcznych pensji brutto sięga odpowiednio 23 tys. CHF (87 tys. zł) i 20 tys. CHF (76 tys. zł). Top managment (10 proc. najlepiej zarabiających) może się cieszyć średnimi wynagrodzeniami przekraczającymi 53 tys. franków (ok. 200 tys. złotych) każdego miesiąca.

Sprawdź, ile zarabiałbyś w Szwajcarii

Sceptyk powiedziałby, że Szwajcarzy i owszem zarabiają dużo, ale ponoszą też wysokie koszty życia. I to poniekąd prawda. Według danych Eurostatu te wydatki są blisko trzy razy wyższe niż w Polsce. Konieczne jest również wykupienie prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego (ok. 500 franków miesięcznie), a także od pensji brutto należy zapłacić podatki - federalny i dla kantonu.

Faktycznie jednak obciążenia pensji brutto nie przekraczają wyraźnie tych w Polsce (ok. 30-35 proc.). Z wysokimi cenami w szwajcarskich sklepach, można walczyć, wybierając towary z dolnej półki supermarketu, które w wielu krajach byłby na środkowym czy nawet wyższym poziomie. Nie da się jednak ukryć, że ceny usług są wysokie. Słono kosztuje stołowanie się w restauracjach, nie rozpieszczają ceny zakupu czy najmu mieszkań.

Zasoby FSO pozwalają także niezwykle dokładnie, jak na źródło dostępne publicznie, sprawdzić nasze hipotetyczne wynagrodzenie. Dane zawierają setki tysięcy prawdziwych rekordów. Przykład? Pracownik opieki społecznej zatrudniony na pełen etat w regionie północno-zachodnim Szwajcarii (okolice Bazylei) i mający 15 lat doświadczenia oraz jednocześnie niezajmujący kierowniczego stanowiska otrzymuje brutto ponad 7 tys. franków (mediana dla obu płci), czyli prawie 27 tys. zł. Dane dla innych profesji i stanowisk do sprawdzenia na stronach Federalnego Biura Statystycznego (Bundesamt für Statistik w sekcji Salarium).

źródło: http://wgospodarce.pl/ana...ze-dlugo-marzyc

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Wrz 17, 2018 08:18

Pod jego rządami stworzono największą wylęgarnie podatkowych przekrętów. Dziś twierdzi, że "firmy muszą płacić podatki tam, gdzie osiągają zyski" (sic!)




Jean-Claude Juncker nie przestaje nas zaskakiwać. Wypowiedź proponująca wprowadzenie na terenie UE przepisów, które pozwolą usuwać z internetu "szkodliwe treści" w ciągu godziny nie była w ostatnim tygodniu jedyną, która może zadziwiać. Szef Komisji Europejskiej z rozbrajającą szczerością przyznał bowiem, że "firmy muszą płacić podatki tam, gdzie osiągają zyski". Wypowiedź ta jest szokująca, jeśli zestawimy ją z "dokonaniami" Luksemburga pod rządami Junckera z lat 1995 - 2013. Wówczas te malutkie państwo było światową wylęgarnią podatkowych przekrętów!

Podczas ubiegłotygodniowego orędzia o stanie Unii Europejskiej (miało miejsce 12.09.2018 r.), szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker stwierdził, że "firmy muszą płacić podatki tam, gdzie osiągają zyski", po czym dodał, że wyborcy chcą, by propozycja idąca w tym kierunku została szybko przyjęta.

Na pierwszy rzut oka wypowiedź Junckera jest jak najbardziej w porządku. Wszak sytuacja, kiedy firmy (szczególnie międzynarodowe korporacje) płacą podatki tam, gdzie osiągają dochody jest sytuacją pożądaną. Niestety, należy zwrócić uwagę kto wypowiedział te słowa. A był to premier Luksemburga z lat 1995 - 2013, tj. z okresu, kiedy ten malutki kraj był światową wylęgarnią nielegalnych optymalizacji podatkowych stosowanych przez międzynarodowe korporacje pod patronatem tamtejszego rządu!

Przypomnijmy - w 2014 roku śledztwo dziennikarskie ujawniło, że w latach kiedy Juncker był premierem Luksemburga rząd tego państwa podpisywał z globalnymi korporacjami specjalne umowy podatkowe (doliczono się ok. 340 umów). Umowy te w istocie zwalniały korporacje z obowiązków podatkowych w innych państwach, w których prowadziły działalność. W ten sposób cierpiały przychody budżetowe krajów takich jak Polska, gdzie międzynarodowe korporacje działały w sposób intensywny, jednak umowa podatkowa z Luksemburgiem powodowała, że wpływy podatkowe płynęły do kraju rządzonego przez dzisiejszego szefa Komisji Europejskiej.

Słuchając wypowiedzi niektórych eurokratów nie mam wątpliwości, że bagno hipokryzji i podwójne standardy na niemal każdym kroku, to główne przyczyny kryzysu dzisiejszej Unii Europejskiej. Co istotne - genezą tych problemów nie są kwestie instytucjonalne. Unia sama w sobie nie jest czymś złym, czymś co należałoby zlikwidować. Nic z tych rzeczy! Genezą tych problemów są ludzie, którzy stoją dziś na czele UE i których wizje zatruwają pozytywne idee Wspólnoty Europejskiej. Jeśli w najbliższym czasie nie wymienimy brukselskich elit, to nadal będziemy musieli się zmagać z wybijającą hipokryzją i podwójnymi standardami ludzi pokroju Jean-Claude Junckera.

źródło: http://niewygodne.info.pl...de-Junckera.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Wrz 20, 2018 11:36

Komentarze:


~fatima

Przeciętny człowiek wie, że o środowisko i naszą planetę należy dbać, ale pazerne , międzynarodowe korporacje wymyślają coraz to nowe gadżety dla ludzi , zarabiając na nich miliardy i tucząc bez opamiętania 1% bogaczy, jednocześnie wmawiając ludziom, że te wynalazki są im niezbędne do życia i świadczą o postępie i rozwoju cywilizacji. Tyle, że te wynalazki niszczą naszą planetę i nas samych. Są prądożerne, emitują do atmosfery szkodliwe związki, zaśmiecają Ziemię itd.,itd.... Wystarczy, że wyłączą nam prąd na kilka godzin w pracy lub w domu i już nie wiemy co ze sobą zrobić, grzejniki nie grzeją, klimatyzacja nie chodzi, ugotować się nie da, ..... I CO? I NIC! Korpora rządzi!

------------------------------------------------------------

~Pytja-

WSZELKIEJ MAŚĆI NAUKOWCY -z braku innych ich efektów naukowych, przyjeli metodę STRASZENIA LUDZI GLOBALNYMI KATASTROFAMI - a to braknie ropy, a to wody, a to poziom mórz się podniesie >>ALE JAKOŚ NIE ODNOŚI TO GLOBALNEGO SKUTKU !?

==================================

Konsumujemy coraz więcej energii. To duży problem


Dziesięć lat temu Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) przewidziała wzrost globalnego zużycia energii pomiędzy 2006 a 2030 r. o 180 procent. Zgodnie z najnowszym raportem IEA, znacznie wyprzedzamy ten harmonogram. Już na początku 2018 r. na świecie zużywało się 75 proc. prądu, który miał nam wystarczyć na kolejne 12 lat. Rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną, to ogromny problem, szczególnie w kontekście zmian klimatycznych i możliwego blackoutu.



Żyjemy w świecie, w którym potrzeba ratowania środowiska spotyka się z jednoczesną koniecznością dostarczania coraz większej porcji energii dla rozwijających się gospodarek.

A sytuacja jest poważna, co dobrze ilustrują problemy z dostarczeniem energii, z którymi borykamy się co roku. Sytuację ratuje wprawdzie import z Europy Zachodniej, jednak to tylko doraźne rozwiązanie.

- Mamy kłopot. W lecie coraz wyższe temperatury zwiększają zapotrzebowanie na energię zużywaną do chłodzenia i obiegu wody, jednocześnie infrastruktura nie jest przygotowana na efektywne działanie w takich warunkach. Sieci się przegrzewają. Z drugiej strony w zimie, ogrzewanie bazujące przede wszystkim na węglu skutkuje zanieczyszczeniem powietrza i smogiem zarówno w miastach, jak i podmiejskich miejscowościach. Potrzebna jest fundamentalna zmiana mentalności w kwestii oszczędzania energii, bo doświadczenia pokazują, że nawet uruchomienie instalacji atomowych nie rozwiązuje problemu - powiedział Tomasz Podleś, Manager produktu z Rettig Heating - największego dostawcy rozwiązań grzewczych na świecie.

Dobrze ilustruje to przypadek szwedzkiej elektrowni, która w lipcu br. musiała wyłączyć jeden z bloków z powodu zbyt wysokiej temperatury wody w Bałtyku. A problem będzie coraz poważniejszy, co potwierdzają dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej.

Świat stoi przed wyzwaniem ograniczenia emisji gazów cieplarnianych przy równoczesnym zwiększeniu dostępu do energii i możliwości ekonomicznych dla miliardów ludzi - czytamy w raporcie EIA. Sektor elektroenergetyczny, w którym średnie emisje wynoszą średnio około 500 gramów dwutlenku węgla na kilowatogodzinę (g CO2/kWh), został powszechnie uznany za kandydata do głębokiej dekarbonizacji, a zaplanowane zmniejszenie emisji do poziomu 50 g CO2/kWh do 2050 roku jest szeroko dyskutowane.

Globalne zapotrzebowanie na energię rośnie zdecydowanie wolniej niż w przeszłości, ale nadal prognozuje się wzrost na poziomie 30 proc., do 2040 r. Chiny, Indie, Afryka i Ameryka Łacińska będą odpowiadać za największy wzrost popytu na energię, podczas gdy rozwinięte gospodarki, np. USA i UE będą stopniowo zmniejszać zapotrzebowanie. Jednak tylko teoretycznie, bo np. w Polsce, co rok bijemy rekordy zużycia energii. Z raportu "Polska energetyka 2030" opracowanego przez fundację Przyjazny Kraj wynika, że od dwóch lat jej konsumpcja rośnie w tempie powyżej średniej europejskiej (1-1,5 proc. rok do roku), a w kolejnych latach nadal będziemy jej zużywać coraz więcej.

- To oznacza de facto dwie rzeczy: będziemy emitować do atmosfery więcej CO2 i wydawać więcej na energię, bo koszt wytworzenia megawatogodziny z węgla wynosi ponad 100 dolarów. W tej sytuacji potrzebne są nie tylko inwestycje w energetykę, odnawialne źródła energii, ale racjonalne gospodarowanie nią, tak jak dzieje się to np. w Skandynawii. Zapotrzebowanie można zmniejszyć choćby modernizując instalacje w domach czy stosując niskotemperaturowe źródła ciepła - wyjaśniła Emilia Dudek, Marketing Manager z Rettig Heating.

Jednym z rozwiązań jest promowanie i premiowanie nowoczesnego budownictwa pasywnego. Dom pasywny to taki, w którym każdy pokój jest utrzymywany w tej samej temperaturze, więc nie ma potrzeby regulacji grzejników ani ustalania harmonogramu włączania i wyłączania systemu grzewczego.

- Passivhaus Institut w Niemczech, organizacja, która przyznaje budynkom status oficjalnej nieruchomości pasywnej, podała, że takie budynki pozwalają wygenerować oszczędności energetyczne sięgające nawet 90 proc. w porównaniu do domów konwencjonalnych. Rozwiązaniem, które znacząco redukuje zużycie energii są też systemy Smart Home pozwalające rozsądniej zarządzać ogrzewaniem czy oświetleniem. Jak pokazują ostatnie badania przeprowadzone na Uniwersytecie Curtin w Australii, rocznie możemy ograniczyć w ten sposób zużycie energii o blisko 20 procent - dodał Marcin Kotarski, Manager Produktu z Rettig Heating.

źródło: https://nt.interia.pl/technauka/news-konsumujemy-coraz-wiecej-energii-to-duzy-problem,nId,2632938

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Paź 04, 2018 16:48

Komentarze:
hans
nie od parady najnowsze haslo reklamowe Audi to "Vorsprung durch Betrug" czyli "przewaga dzięki oszustwu"
------------------------------------
Świetny artykuł, ale gwoli

jasności - niemieckie elektrownie brunatne są na zachodzie, tuż przy granicy z Holandią i Belgią! Dzięki przeważającym wiatrom z zachodu spaliny stamtąd wędrują przez całe niemcy do nas i Czech.
-----------------------------
spisek

w Niemczech mieszkają Polacy. Kupmy im mierniki i niech wrzucają pomiary na mapki. Będziemy znać faktyczny stan. Dotyczy to również Francji, Holandii, UK, Austrii.

================================
Jak bardzo Niemcy oszukują na spalinach w energetyce?




Lada moment zacznie się sezon grzewczy, a więc zaczną się alerty smogowe. Ekolodzy będą biadać nad jakością powietrza w Polsce i będą pokazywać mapki, na których nasz kraj będzie fioletowy od zanieczyszczeń. Ale radzę uważnie patrzeć na to, jakimi kolorami będą wymalowane Niemcy. Bo to będzie zielony kolor oszustwa.

Nie znalazłem jeszcze nikogo, kto by mi wyjaśnił, w co właściwie grają Niemcy w energetyce. Ale wiele osób, które próbują to wyjaśnić, prezentuje zaskakującą wiarę, że Niemcy naprawdę interesują się stanem środowiska naturalnego. To, że w to wierzą, stanowi dla mnie jeszcze większą zagadkę niż zamierzenia Berlin w kwestii energetyki.

Nie pojmuję, jak można wierzyć w szczerość niemieckich intencji. Wiadomo, że nasi zachodni sąsiedzi sporo inwestują w wywołanie owego „ekologicznego” wrażenia, ale wiadomo także, że jest ono całkowicie nieprawdziwe. Bardzo dobrym przykładem jest zabicie ekologa w trakcie usuwania protestujących w lesie Hambach. Wiem, że to był przypadek, ale jest to także dowód, że jeśli w grę wchodzi gospodarka, to Niemcy mają w głębokim poważaniu względy ochrony środowiska. I są bezwzględni w egzekwowaniu tego interesu.

O tym, że niemieckie elity kompletnie nie wierzą w te ekologiczne brednie, najlepiej świadczy afera z fałszowaniem danych o spalinach z silników diesla. Mam wrażenie, że w Polsce nie zdajemy sobie sprawy ze skali tego oszustwa -okazuje się, że WSZYSTKIE koncerny motoryzacyjne w Niemczech stosowały oprogramowanie fałszujące dane o spalinach. Tyle że koncerny w Niemczech to nie są koncerny w Polsce.

Volkswagen to w Polsce koncern zagraniczny, ale w Niemczech jest to koncern rodzimy. Tam pracują niemieccy pracownicy – a wątpię, aby wgrywaniem oprogramowania fałszującego zajmowali się wysoko postawieni menadżerowie – którzy są członkami niemieckich związków zawodowych, mających spory wpływ na firmy. Na dodatek niemieckie koncerny są członkami różnego rodzaju organizacji, gdzie są i związki zawodowe, i ekolodzy. Mało tego – w VW ma udziały Dolna Saksonia, a więc jeden z krajów związkowych RFN. W Dolnej Saksonii w okresie wybuchu afery rządziło SPD, a więc jeden z członków tzw. Wielkiej Koalicji. To oznacza ni mniej, ni więcej, że o fałszowaniu danych przez VW musieli wiedzieć także niemieccy politycy – i to nie tylko regionalni, ale również ci najwyższego szczebla.

A jednak nikt nie puścił pary z ust. Zmowa milczenia, jaka panowała wokół sprawy fałszowania danych, była nieprzenikniona.

To bardzo ważne. Uwierzyłbym, że Niemcy mają szczere podejście do ekologii, gdyby w tym całym łańcuchu pojawił się ktoś, choćby z grona niemieckich ekologów, który alarmowałby o niecnych praktykach koncernów samochodowych. Ale nie znalazł się nikt taki. W proceder stosowania sfałszowanych programów musiała być zaangażowana naprawdę duża – nomen omen – rzesza Niemców, a jednak wszyscy trzymali język za zębami. Bo korzyści z fałszowania danych o spalinach z niemieckich silników diesla były przeogromne.

A przecież to są grosze w porównaniu z zyskami z fałszowania danych o spalinach emitowanych przez niemiecką energetykę. Koszty dostosowania niemieckich elektrowni węglowych do coraz ostrzejszych wymagań środowiskowych są horrendalne, ale Niemcy nawet nie próbują protestować. Sądzę, że ta cisza bierze się stąd, że robią dokładnie to samo, co koledzy z VW – fałszują.

Czy ktoś z Państwa słyszał o niezależnych testach zawartości spalin, jakie są emitowane przez elektrownie? Czy ktoś może wie, kto takie niezależne testy robi? Do mnie informacja o czymś takim nie dotarła. Czyli generalnie jest tak, że wszyscy wierzą w to, co zadeklaruje firma energetyczna, nikt tego nie sprawdza.

A przecież to Niemcy emitują najwięcej CO2 w Europie, zarówno per capita, jak i globalnie. To Niemcy mają znacznie większy problem z redukcją tej emisji niż na przykład Polska. Czy jest możliwe, aby niemieckie CO2 było czystsze niż polskie CO2?

Okazuje się, że wiele osób wierzy, że tak jest. A przecież wystarczy chwila zastanowienia się, aby stwierdzić, że jest mało prawdopodobne, aby polskie elektrownie używały gorszej technologii oczyszczania spalin niż niemieckie. Że efekt dla środowiska powinien być taki sam dla siłowni po obu stronach granic. Więcej, podejrzewałbym nawet niemieckie elektrownie o używanie bardziej przestarzałych rozwiązań, bo przez lata węgiel był jednym z tamtejszych elementów miksu energetycznego, a więc trzeba było inwestować także w bezpieczeństwo siłowi jądrowych. Niemcy – jak twierdzą, choć nic takiego nie robią – chcą zamknąć siłownie węglowe, więc trudno uzasadnić inwestycje w kolejne instalacje antyspalinowe. Tymczasem w Polsce węgiel jest podstawą i musimy zrobić wszystko, aby móc z niego korzystać nadal, więc nikt nie oszczędzał na instalacjach redukujących spaliny.

A mimo wszystko, kiedy popatrzeć na mapy powietrza, widać, że w Polsce jest żółto lub czerwono, w Niemczech zaś zielono. Po prostu jest mało realne, że kraj, którego energetyka oparta jest na węglu, jakim są Niemcy, może mieć aż tak czyste powietrze. I nawet pomijając fakt, że część z dymu z niemieckich elektrowni trafia do Polski, bo są one zlokalizowane przy naszej granicy.

Za to – wiedząc, jak dobrze Niemcom szło fałszowanie danych o spalinach samochodowych – znacznie łatwiej jest uwierzyć, że także w energetyce poprawiają wyniki prac instalacji. W końcu problem sam znika ewentualnie pojawia się, ale już u sąsiadów. To pozwala na zwiększanie nacisku na kraje takie jak Polska, aby likwidowały elektrownie węglowe, których nie likwidują sami Niemcy. Mnóstwo korzyści, niewielkie ryzyko. I wszystko będzie działać, dopóki Niemcy będą trzymać język za zębami. To zaś robią naprawdę świetnie.

źródło: http://wgospodarce.pl/opi...ch-w-energetyce

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Paź 11, 2018 08:05

Szykuj się na golenie, czyli jak banki mogą konfiskować oszczędności swoich klientów




W 2013 roku władze Cypru, aby ratować działające w tym kraju banki, zalegalizowały bezprecedensowy skok na oszczędności swoich obywateli. Skonfiskowano wówczas na rzecz banków 6,75 proc. depozytów poniżej 100 tys. euro i 9,9 proc. powyżej 100 tys. euro. Ta grabież w majestacie prawa tak spodobała się unijnym biurokratom, że sami zaproponowali podobne rozwiązanie w dyrektywie BRRD. Na tej podstawie od 2016 roku banki zagrożone bankructwem w razie konieczności mogą konfiskować swoim klientom część posiadanych oszczędności. Dla swojego dobra.

Czy nam się to podoba, czy nie, banki są kluczowym elementem systemu, na którym opiera się współczesny świat. Ich uprzywilejowaną pozycję było widać szczególnie tuż po wybuchu kryzysu finansowego z 2008 roku. Przypomnijmy, że tylko w latach 2008 - 2010 banki i instytucje finansowe funkcjonujące w strefie euro, otrzymały od swoich rządów ponad 2 biliony (nie miliardy, lecz biliony gdzie 1 = 1000 mld) euro pomocy publicznej. Pomoc ta została zatwierdzona przez unijnych urzędników. W tym samym czasie (2008 r.) Komisja Europejska zakwestionowała i nakazała zwrot ok. 150 mln euro pomocy jaką otrzymały polskie stocznie. Kwota ta była o 13,5 tys. razy mniejsza od kwoty uzyskanej przez banki.

Historii potwierdzających, że banki mogą więcej jest bez liku. W 2013 roku władze małego Cypru, aby ratować sytuację finansową działających w tym kraju banków, zalegalizowały bezprecedensowy skok na oszczędności swoich obywateli. Cypryjski parlament przyjął wówczas ustawę, zgodnie z którą na rzecz banków można było dokonać konfiskaty 6,75 proc. wartości depozytów poniżej 100 tys. euro i 9,9 proc. wartości depozytów powyżej 100 tys. euro.

Cała akcja została przeprowadzona niezwykle sprawnie. Nowe prawo uchwalono w sobotę. Zaczęło obowiązywać już pierwszego dnia roboczego po weekendzie (wszystko po to, aby ograniczyć ryzyko tzw. "runu na bank" - w weekendy i święta banki są zamknięte). Dodatkowo ograniczono możliwość wypłaty pieniędzy z bankomatu do 400 euro, a nadzór bankowy wstrzymał możliwość dokonywania międzynarodowych przelewów. W efekcie z kont Cypryjczyków wyparowało ok. 5,8 mld euro.

Ta grabież w majestacie prawa na tyle spodobała się unijnym biurokratom, że sami zaproponowali wprowadzenie podobnego rozwiązania na terenie całej UE. Stworzony przez Komisję Europejską projekt dyrektywy "Bank Recovery and Resolution Directive" (BRRD) zakładał możliwość przyjęcia wobec banku znajdującego się w złej kondycji finansowej procedury "bail-in". Zgodnie z jej treścią taki bank powinien pokryć straty majątkiem swoich akcjonariuszy (właścicieli), a gdy to nie wystarczy możliwe będzie dokonanie konfiskaty depozytów zgromadzonych przez jego klientów.

Dyrektywa BRRD została przyjęta w 2014 roku. Miała być wdrożona przez wszystkie kraje należące do UE do końca 2015 roku. W Polsce została przyjęta głosami PiS w maju 2016 roku (PO się wstrzymała) w ramach ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji. Póki co funkcjonuje w niej limit "grabieży w majestacie prawa". Otóż w ramach procedury "bail-in" rabować można oszczędności o równowartości wyższej niż 100 tys. euro. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby w razie konieczności przyjąć w ciągu 3 dni ustawę o zmianie ustawy, której nazwę wymieniono powyżej i przy teoretycznym zachowaniu kwoty objętej gwarancją w ramach Bankowego Funduszu Gwarancyjnego wprowadzić wyłom w postaci ułamkowej grabieży oszczędności w przedziale od np. 5 do 100 tys. euro? Wszak bez banków współczesny świat sobie nie poradzi...

źródło: http://niewygodne.info.pl...-na-golenie.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Paź 21, 2018 09:21

Komentarze:
adamos

No wreszcie !, Szkoda, że dopiero teraz reakcja na zbrodnie (ludobójstwo ?) Saudyjczyków w Jemenie. Trzeba było mordu na dziennikarzu, żeby opublikować co wyrabia Arabia Saudyjska ? Ale lepiej późno niż wcale...
------------------------------------
evi

a Europa przyjeła miliony młodych zdrowych nierobów których utrzymuje ...
---------------------------
Sly

Nie irański szyzim jest najgorszy w tym czystym źle jakim jest islam a właśnie WAHABIZM wraz z jego odłamem SALAFIZMEM który wywodzi się właśnie z A.Sudyjskej ! A propo wiecie to jest w tej śmiesznej i niepotrzebnej organizacji ONZ szefem od praw człowieka ? Heheheh właśnie jakiś szejk z A.Sudyjskiej ...świat na głowie stoi ....
-------------------------------
Petroniusz

Sorry, najbogatszy kraj świata morduje w biały dzień cywilów a ja się mam wstydzić i pomagać, tak? Komuś się tutaj sufit na głowę nie spadł?
========================
ŚWIAT JEST OKRUTNY !

================
[center]Świat piętnuje Saudyjczyków za mord na dziennikarzu. Jemen umiera w ciszy

[/center]
Palce ucinane przez saudyjskich oprawców żywemu jeszcze dziennikarzowi szokują. Politycy karcą Rijad, a firmy uciekają z wielkiej imprezy gospodarczej. Takiej reakcji nie wywołują już rozrywane bombami i głodujące dzieci w Jemenie. Świat pozostaje niewzruszony.



Od dwóch tygodni świat żyje tragedią saudyjskiego dziennikarza Jamala Khashoggiego, który najprawdopodobniej został zamordowany i poćwiartowany w konsulacie swojego kraju w Turcji. W praktyce kolejność była nieco inna – zamordowany w czasie ćwiartowania. Turcy systematycznie dozują szokujące szczegóły zbrodni w gabinecie konsula generalnego. Ujawniono już nawet zdjęcia domniemanych sprawców. Nie zdziwię się, jeżeli wkrótce do internetu trafi 7-minutowe nagranie audio, które zdaniem Ankary dowodzi popełnienia zbrodni.

Świat grzmi. Następca tronu Saudów, książę Muhammad Bin Salman (MBS) jest potępiany za zlecenie mordu. Pojawiają się nawet groźby sankcji. Z kolei przyjaciele przyszłego monarchy bogatego królestwa starają się pomóc mu wyjść z twarzą z krępującej wpadki. Na ich czele stoi prezydent USA Donald Trump. Ceniące się firmy i media wycofują się też z wielkiej konferencji gospodarczej określanej jako „Davos na Pustyni” organizowanej przez Saudyjczyków.

Rozgłos wokół zabójstwa jest rzeczą dobrą. Może dzięki niemu jakiś reżim w przyszłości zastanowi się przed wysłaniem do akcji oddziału zabójców, a jakiś dziennikarz czy opozycjonista ocali życie. Jednak MBS i jego kraj powinien odpowiedzieć za znacznie cięższe zarzuty odnoszące się do trwającej od 3 lat saudyjskiej interwencji w wojnie w sąsiednim Jemenie.

Od czasu do czasu do opinii publicznej przebijają się pojedyncze aspekty tej tragedii. Samolot zrzucił bombę na weselników, zatoczył łuk i zaatakowała ponownie. Teraz ofiarami padli ratownicy i cywile niosący pomoc tym, którzy mieli nadzieję na życie po pierwszej eksplozji. To było trzy lata temu. W Jemenie równie dobrze jak na weselu zginąć można też podczas pogrzebu. Niemal dokładnie 2 lata temu samoloty zrzuciły bomby i zabiły ok. 150 żałobników w Sanie.

Śmiertelną pułapką może stać się nawet szkolna wycieczka. W sierpniu 2018 r. pilot na cel wziął autobus w północnej części kraju. Kontroluje ją milicja Houthich walcząca z saudyjską inwazją. Bomba trafiła w cel. Zginęło kilkadziesiąt osób. Do szpitala przewieziono zwłoki 29 uczniów. Wiele ciał było koszmarnie okaleczonych i porozrywanych na strzępy. Dosłownie. To siła współczesnych materiałów wybuchowych ładowanych do bomb przez najwyższej klasy profesjonalistów od uzbrojenia w USA.

Symbolem szkolnej masakry stały się błękitne plecaki podarowane uczniom przez ONZ. Wiele z nich znaczyły plamy krwi. Ani ci, którym udało się przeżyć, ani rodzice ofiar nie rozumieją, co zawiniły dzieci. Oskarżenia jednoznacznie kierowane są pod adresem Saudyjczyków i ich amerykańskich sojuszników. Takich przypadków jest więcej. Dużo więcej. Bomby spadają na szpitale i domy. Szacuje się, że od początku saudyjskiej interwencji w 2015 r. w Jemenie zginęło ok. 10 tys. ludzi. W większości cywilów.

Bezpośrednie ofiary wojny to tylko część dramatu Jemenu. ONZ ocenia, że do wiosny 2019 r. ok. 13 mln. ludzi będzie głodować, jeżeli Saudyjczycy nie zaprzestaną bombardowań. Kluczowe znaczenie ma port Hudejda kontrolowany przez rebeliantów. Przechodzi przez niego większość pomocy humanitarnej dla głodującej.

Za niedożywieniem kroczą choroby, którym sprzyja brak infrastruktury sanitarnej również zniszczonej podczas lat wojny. Osłabione organizmy łatwo się poddają. Już teraz Jemen doświadcza największej epidemii cholery na świecie. Co tydzień rejestrowanych jest 10 tys. nowych przypadków.

Oczywiście nie tylko Saudyjczycy ponoszą odpowiedzialność za te koszmary. Swoje dokładają Irańczycy, kłótliwi przywódcy lokalni, międzynarodowe organizacje terrorystyczne i wielu, wielu innych. Poziom komplikacji nie może jednak być rozgrzeszeniem dla reszty świata, zwłaszcza że może być dużo gorzej.

ONZ ostrzega, że Jemen stoi też w obliczu największej klęski głodu od 100 lat. Już pojawiają się zdjęcia przypominające afrykańskie koszmary z końca ubiegłego wieku. Świat się jednak przyzwyczaił do koszmarów. Nikt nie organizuje teraz koncertów charytatywnych na miarę Live Aid z 1985 r. Nawet w mediach z trudem przebijają się informacje o tragedii ludzi w tak dalekim zakątku świata.

W 1993 r. Kevin Carter sfotografował sępa czekającego na śmierć głodującego dziecka w Sudanie. Autor zdjęcia rok później odebrał sobie życie. Czy jest coś, co tym razem wstrząśnie światem? Wiemy już na pewno, że nie są to zwłoki dzieci wokół wraku szkolnego autobusu…

źródło: https://opinie.wp.pl/swiat-pietnuje-saudyjczykow-za-mord-na-dziennikarzu-jemen-
umiera-w-ciszy-6307626846865025a

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Paź 24, 2018 16:12

Komentarze:
no no no

klasyczny wloski temperament, jedno jest pewne makaroniarze nie pozwola by biurwy z KE im fikały
----------------------------
[email protected]

Nasi to tylko sobie gaworza i nikt ich nie slucha, bo zalatwiaja sobie fuchy w UE tak jak Thun

---------------------------------
m

Kiedyś Chruszczow walił butem w mównicę w ONZ (można znaleźć na YouTube). Niedługo zaczną walić się po łbach w tym eurokołchozie. Mam nadzieję, że Tusk też zarobi guza.
============================
Włoski europoseł podeptał notatki komisarza UE! To protest przeciwko polityce Brukseli wobec Rzymu. WIDEO




Komisja Europejska zgłasza zastrzeżenia dotyczące budżetu Włoch. Wątpliwościami dzielił się na konferencji prasowej unijny komisarz ds. ekonomicznych i finansowych Pierre Moscovici. Po jej zakończeniu, na podium przeznaczonym dla mówców pojawił się włoski europoseł Angelo Ciocca. To, co zrobił na długo pozostanie w pamięci widzów.

Eurodeputowany podszedł do komisarza, zabrał mu notatki, a następnie zdjął but i… podeptał kartki. Zdezorientowany Moscovici zapytał, kim jest niespodziewany przybysz. Ciocca chciał się przedstawić, ale komisarz UE nie chciał mu nawet podać ręki.

Włoski europoseł tłumaczył później, że podeszwa buta, którym deptał kartki była wykonana w Italii.

Włochy zasługują na szacunek!

– zaznaczył we wpisie na Twitterze.

Notatki unijnego komisarza nazwał natomiast „stekiem kłamstw”.

Z kolei Moscovici stwierdził, że Ciocca zaprezentował brak szacunku wobec powagi urzędu komisarza UE.

źródło + video: https://wpolityce.pl/swiat/418132-wloski-europosel-podeptal-notatki-komisarza-ue-wideo

Czytaj też: https://wpolityce.pl/polityka/418092-ale-wstyd-verhofstadt-ostro-krytykuje-tuska-na-forum-pe

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lis 14, 2018 18:45

Komentarze:
zzzzz

Czekalem na pierwszy blad niemiecki w nowym stuleciu,doczekalem sie,2015 zarazili Europe tak jak kiedys komunizmem.Ale przyznac sie do bledu bywa bardzo trudne.

----------------------------------
[email protected]

Niemcy co kilkadziesiąt lat wywołują wojnę i niszczą europę. Pani Merkel bardzo wydatnie przyczyniła się do powstania sytuacji, która może rezedrzeć europę na części i spowodować prawdziwą hekatombę.
=============================
Merkel bije się w piersi za otwarcie granic? Prof. Legutko: "Dyskwalifikuje to Niemcy jako kraj przywódczy w UE"




Nie wiem dlaczego Niemcy idą w zaparte. Wczoraj było widać, że pani kanclerz z jednej strony broniła tej swojej decyzji twierdząc, że to było słuszne i nieuniknione, a z drugiej mówiła w swojej końcowej wypowiedzi, że „jeżeli popełniliśmy błędy, to nauczyliśmy się z nich wyciągać wnioski”. Więc w polityce niemieckiej jest pewnego rodzaju wewnętrzne rozdarcie

wPolityce.pl: Sprawa migracji jest w UE postawiona na ostrzu noża? Juncker powiedział, że nawet jeśli 1 czy 2 kraje nie przystąpią do paktu ONZ, to osłabi to pozycję UE. Wiemy jednak, że coraz więcej krajów nie zamierza go podpisywać w Marrakeszu, m.in. Bułgaria.

Prof. Ryszard Legutko:
Tak, będzie tych odstępstw od paktu jeszcze trochę. Zawsze podnoszony jest ten sam argument, że „my tutaj razem musimy iść wspólnie i trzeba się wspierać”. Tylko, że to wszystko robione jest po fakcie, co jest hipokryzją. Bo z nami nikt wcześniej nie konsultował spraw migracyjnych, kwestii otwarcia granic, itd. Wtedy nie padał ten argument, że jest to osłabianie jedności europejskiej, gdy wprowadzano jednostronną decyzję o otwarciu granic, czy podejmowano próbę narzucenia głupiego systemu przymusowej relokacji.

Ale tu można mówić o celowej manipulacji? Treść porozumienia ws. migracji zawiera bowiem de facto próbę przekształcenia nielegalnej migracji w legalną. Czemu akurat Niemcy idą w zaparte twierdząc, ze jest inaczej?

Nie wiem dlaczego Niemcy idą w zaparte. Wczoraj było widać, że pani kanclerz z jednej strony broniła tej swojej decyzji twierdząc, że to było słuszne i nieuniknione, a z drugiej mówiła w swojej końcowej wypowiedzi, że „jeżeli popełniliśmy błędy, to nauczyliśmy się z nich wyciągać wnioski”. Więc w polityce niemieckiej jest pewnego rodzaju wewnętrzne rozdarcie, bo przyznanie się do tego, że to był katastrofalny błąd dyskwalifikuje Niemcy jako kraj przywódczy, który ma możliwość podejmowania samodzielnych decyzji w imieniu wspólnoty europejskiej.

Merkel zaapelowała jednak wczoraj o jedność, solidarność w związku m.in. z migracją. Pan celnie wykazywał w PE, że jednak własne interesy rządu niemieckiego biorą tutaj górę. Merkel stawia je przed interesami wspólnoty?

Tak, tak było zawsze. Pani kanclerz w swojej odpowiedzi odniosła się także do kwestii Nord Stream2, mówiąc „przecież my też mamy własne interesy, odchodzimy od węgla, musimy o nie dbać”. Ale prawda jest taka, że właściwie zawsze interesy niemieckie będą bezpieczne w UE. Natomiast im kraj jest słabszy i bardziej położony na wschód, tym bardziej jego interesy stoją w sprzeczności i mogą być zagrożone przez politykę wspólnotową. Wówczas mówi się nam: „Ale przecież to jest polityka wspólnotowa, musicie się dostosować. Na tym to polega, że skoro jesteśmy razem, to każdy coś oddaje swojego”. Ale w stosunku do tych dużych graczy tego się nie mówi, że oni muszą dostosować się np. do tego, że polska energetyka, czy w ogóle polska gospodarka jest oparta na węglu i jeszcze długo będzie. I narzucanie absurdalnych restrykcji jest szkodliwe dla Polski.

Czy to nie jest pokrętna logika? Z jednej strony Merkel tłumacząc rzekomo wagę Nord Stream 2 mówi, że odchodząc od węgla będą potrzebowali więcej gazu w okresie przejściowym. Z drugiej strony obserwujemy, jak wspólnie z Macronem spotyka się z Putinem i Erdoganem, ubijając zapewne własne interesy.

Oczywiście. Niemcy są krajem zbyt dużym i ważnym oraz mającym bardzo wysoką samoocenę, żeby nie ulec pokusie prowadzenia polityki nie tylko samodzielnej, ale także wykraczającej poza ograniczenia wynikające z UE. Nie jest to mocarstwo globalne, ale jednak kraj któremu jest trochę ciasno w UE. Niemcy używają więc Unię do realizacji własnych interesów. Juncker nie jest poważnym partnerem dla Putina, Erdogana, Trumpa czy premier Wielkiej Brytanii. Takim partnerem jest kanclerz Niemiec i Niemcy są tego świadomi, że ich rola wykracza znacznie poza wyjątkową rolę w UE.

Jakiej Unii faktycznie chce Merkel? Wykazywał Pan, że jej wizja nie ma nic wspólnego z wizją chrześcijańsko- demokratyczną, a w strukturach unijnych rośnie w siłę lewica.

To nie jest żadna wizja, bo powiedziała jedynie o migracji i wspólnej armii, co też jest kwestią, która wywoła sporo zamieszania. Nigdy nie będzie tak, że powstanie jakaś armia europejska, która będzie rzeczywiście siłą liczącą się. Z armią europejską jest jak z euro. Jego sens nie był wcale ekonomiczny, czy finansowy, tylko polityczny. W jej ogólnych deklaracjach nic konkretnego nie padło. Przyznam, że byłem rozczarowany, bo było to dosyć bełkotliwe mówienie o tolerancji i solidarności. Nie wiem, co znaczy tolerancja w stosunkach międzynarodowych. Jest straszliwy atak na Polskę, kompletnie nieuzasadniony, przy łamaniu zasad traktatowych. Mamy różne ekscesy PE, próby stworzenia jakiegoś mechanizmu, zupełnie nietraktatowego do ściągania i nękania państw niepokornych. Słowo tolerancja więc w ogóle tu nie pasuje. Poza tym oczywiście UE jest bardzo przesunięta na lewo i to CDU najwidoczniej zaakceptowała. Pani kanclerz jest politykiem bardzo sprawnym jeśli chodzi o mechanizmy władzy, natomiast nie jest to polityk, który wnosi pewną nową jakość, wynikającą z tradycji eurozainicjowała.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/421059-nasz-wywiad-prof-legutko-merkel-nie-wnosi-nowej-jakoscipejskiej, chrześcijańskiej demokracji, która ten proces integracji europejskiej

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lis 17, 2018 23:31

Komentarze:
Anonim

U nich 280 tys. żółtych kamizelek w całej Francji i gaz, a u nas 250 tys. w jednym miejscu i nie było rozróby. Tym się różnimy.
-----------------------------------
Anoim

„Za dużo podatków, za dużo bezdomnych, za dużo samobójstw." - a imigrantów w sam raz (lub za mało).
------------------------------------
Komunizm = Faszyzm

Macron to piesek Wielkiej Loży Francuskiej. Masoni testują jak daleko mogą się posunąć z drenowaniem i ogłupianiem narodu.
======================
Francja sparaliżowana. Protesty wymykają się spod kontroli, drogi zablokowane - WIDEO




"Żółte kamizelki”, jak nazywa się protestujących przeciw podwyżce podatków od paliwa, zablokowały - częściowo lub całkowicie - setki przejazdów na autostradach, ulicach i placach Francji. Doszło do kilku wypadków, jednego śmiertelnego, gdy w Sabaudii otoczona żółtymi kamizelkami kobieta za kierownicą w panice nacisnęła na gaz i przejechała manifestantkę. Policjanci użyli też gazu łzawiącego, by powstrzymać napierający tłum.

W Paryżu, jeszcze przed wschodem słońca kilkudziesięciu manifestantów spowolniło ruch na placu rogatki Maillot, kilkaset metrów za Łukiem Triumfalnym i Polami Elizejskimi. Następnie zablokowano drogi przez pobliski Lasek Buloński i sąsiednie wyjazdy z Bulwaru Peryferyjnego - wewnętrznej obwodnicy okalającej miasto.

„Żółte kamizelki”, do których dołączyło wielu paryżan nie noszących tego znaku rozpoznawczego, przeszły Polami Elizejskimi, tamując ruch na „najpiękniejszej arterii miejskiej świata”.

Po południu około 1000 uczestników protestu blokujących paryski Plac Zgody, skręciło w uliczki prowadzącej do Rue du Faubourg Saint-Honore - ulicy Przedmieścia Saint Honore, gdzie mieści się Pałac Elizejski, czyli siedziba prezydenta. Rue du Faubourg Saint-Honore w 8. dzielnicy Paryża, będąca przedłużeniem ulicy Rue Saint-Honore w 1. dzielnicy, słynie z ekskluzywnych sklepów z modą i biżuterią, ale w sobotę nikt nie wybijał tam szyb.

Manifestanci wznosili okrzyki „Macron dymisja!”, „Macron przestań nas drenować”. Na kamizelkach widać było napisy „auto to moje narzędzie pracy” czy „wściekły Gal”, w nawiązaniu do słów prezydenta, który w sierpniu nazwał Francuzów „opornymi na wszelkie zmiany Galami”. „Za dużo podatków, za dużo bezdomnych, za dużo samobójstw. Oburzajcie się!” – głosił transparent. Wiele było trójkolorowych flag francuskich. Kilkakrotnie śpiewano francuski hymn Marsyliankę.

Około godz. 16.30 cofające się przed tłumem siły porządkowe użyły gazu łzawiącego na Przedmieściu Saint Honore, zmuszając liczne osoby do wycofania się. Ci, którzy napływali innymi ulicami, doszli na kilkadziesiąt metrów od Pałacu Elizejskiego.

Bez szarżowania i starć policjantom udało się odepchnąć tłum, który powrócił na Pola Elizejskie. Jak donosili reporterzy telewizyjni, kilkadziesiąt osób pozostało jednak w okolicach Pałacu Elizejskiego, próbując dostać się pod samą siedzibę prezydenta.

W przeciwieństwie do większości manifestacji francuskich, obok tłumu nie widać było zamaskowanych chuliganów z „czarnego bloku”. „To nie żadne łobuzy, to Francja wyszła na ulicę – powiedział wcześniej około 30-letni Julien, informatyk z podparyskiego departamentu Sekwany i Marny. - Nie mam innego wyjścia, do pracy muszę jeździć samochodem” – tłumaczył.

Według francuskiego MSW w całej Francji manifestowały 282 tys. "żółtych kamizelek", a według uczestników blokad - „co najmniej cztery razy tyle”. Liczby się różnią, ale nikt nie mówi o milionach, jakie przewidywano jeszcze w piątek wieczorem.

Doszło do kilku wypadków, jednego śmiertelnego, gdy w Sabaudii otoczona żółtymi kamizelkami kobieta za kierownicą w panice nacisnęła na gaz i przejechała manifestantkę.

Jak podało wieczorem MSW, w całym kraju rannych zostało 227 ludzi, w tym sześciu poważnie, zatrzymano 117, z czego 73 trafiło do aresztu.

źródło + video: http://niezalezna.pl/2461...blokowane-wideo

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 23, 2018 16:51

Bankierzy przeprali 230 mld USD brudnych pieniędzy. Aż 150 mld USD miało przejść przez Deutsche Bank!




Jakiś czas temu świat obiegła informacja, iż bankierzy z duńskiego Danske Banku, poprzez swoją estońską filię, w latach 2007 - 2015 przeprali ok. 230 mld USD niewiadomego pochodzenia. Teraz okazuje się, że aż 150 mld USD miało przejść przez jeden z oddziałów Deutsche Banku. Akcje tego niemieckiego giganta bankowego natychmiast runęły (osiągając najniższą wartość w historii). Po aferze Diesel-Gate (która kosztowała niemiecką gospodarkę 17 razy więcej niż wszystkie odszkodowania dla Polski za II WŚ), bankierski skandal może być początkiem gospodarczego końca RFN.

Danske Bank to największy bank w Danii. W 2007 r. w jego estońskim oddziale zaczął się największy w historii proceder prania brudnych pieniędzy. Proceder, w ramach którego aż do 2015 r. skutecznie wyprano środki finansowe niewiadomego pochodzenia wyceniane na 234 mld dolarów! Jak to możliwe, że w regulowanej instytucji finansowej udało się wyprać tak gigantyczną kwotę pieniędzy? Odpowiedź jest prosta - nastawiony na czerpanie zysków z nowych rynków Danske Bank z powodów oszczędnościowych nie zdecydował się na objęcie swoim systemem informatycznym oddziałów ulokowanych w państwach bałtyckich (Litwa, Łotwa i Estonia). W efekcie powyższego estoński Danske Bank nie podlegał duńskim procedurom zapobiegającym praniu brudnych pieniędzy.

Na początku tego tygodnia Howard Wilkinson, były pracownik wyższego szczebla w Danske Banku, który przed specjalną komisją duńskiego parlamentu występuje jako tzw. sygnalista (ostrzegał on bowiem zarząd banku w Kopenhadze o podejrzanych przepływach w latach 2013 i 2014) powiedział, że z ponad 230 mld USD potencjalnie brudnych pieniędzy, które przepłynęły przez jego estoński oddział, 150 mld USD pochodziło z "amerykańskiego oddziału jednego z europejskich banków".

Z informacji agencji Bloomberg wynika, że był to amerykański oddział Deutsche Banku. Efekt? Akcje tego niemieckiego giganta bankowego natychmiast runęły (osiągając najniższą wartość w historii). Nie ma się co dziwić. Wszak sprawą prania pieniędzy przez Danske Bank od początku października interesuje się Amerykański Departament Sprawiedliwości. Jeśli sprawa miałaby się zakończyć tak, jak w przypadku Diesel-Gate (amerykański nadzorca nałożył na VolksWagena gigantyczne kary finansowe, a łączna suma kosztów tej afery jest 17 razy większa od sumy wszystkich odszkodowania dla Polski i Polaków za II wojnę światową), to może być to początek gospodarczego końca RFN.

Aby była jasność - czarny scenariusz dla niemieckiej gospodarki, to także czarny scenariusz dla Polski. Nasza gospodarka jest bowiem zbyt silnie powiązana z niemiecką. Zbyt wiele towarów eksportujemy do naszych zachodnich sąsiadów, aby nie odczuć na własnej skórze zbliżającego się tam kryzysu. Banksterski skandal, w który umoczony jest największy niemiecki bank, z pewnością nie pomoże. Amerykańskie sankcje za pomoc w wypraniu 150 mld USD mogą tylko pogłębić zapaść w jakiej znajdzie się niemiecka gospodarka.

źródło: http://niewygodne.info.pl...h-pieniedzy.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 05, 2018 10:44

Arnold promuje na COP24 zieloną energię. Sam podróżuje prywatnym odrzutowcem i jest fanem paliwożernych Hummerów




Arnolda Schwarzeneggera można lubić jako aktora czy niezłego showmana. Ale kiedy zamienia się on w polityka, który na COP24 w Katowicach przestrzega przed globalnym ociepleniem spowodowanym emisją CO2 i promuje "czystą energię", po czym wsiada do emitującego mnóstwo CO2 prywatnego odrzutowca i wraca do rezydencji w Kalifornii, gdzie ma potężną kolekcję paliwożernych Hummerów, to powinna nam się jednak zapalić czerwona lampka. Hipokryzja wśród celebrytów razi podwójnie, gdy zostanie pokazana palcem. Arnold niestety nie jest wyjątkiem.

Arnold Scharzenegger to gwiazdor amerykańskiego kina, były kulturysta i gubernator stanu Kalifornia, a ostatnio aktywista ekologiczny. Wczoraj zaliczył on wystąpienie na odbywającym się w Katowicach szczycie klimatycznym COP24, podczas którego wspomniał, iż co roku wiele milionów ludzi umiera z powodu zanieczyszczenia środowiska i "trzeba temu położyć kres". Sposobem na to ma być m.in. ograniczenie emisji CO2, która przyczynia się do globalnych zmian klimatycznych.

Wszystko ładnie, pięknie, ale Schwarzenegger - poprzez swoją dotychczasową postawę - nie jest najlepszą osobą do tego, aby promować "zrównoważony rozwój" i ekologię. Otóż na szczyt COP24 do Katowic przyleciał swoim prywatnym odrzutowcem. Oczywiście, że jakoś musiał tu się dostać. Pytanie tylko czy prywatny odrzutowiec, generujący per capita znacznie więcej CO2 niż zwykły samolot rejsowy, jest dobrym, pro-ekologicznym rozwiązaniem? Po drugie - Arnold słynie z zamiłowania do wielolitrowych, paliwożernych samochodów, w tym przede wszystkim do słynnych Hummerów, spalających kilkadziesiąt litrów paliwa na 100 km. Poruszanie się takimi autami z ekologią ma niewiele wspólnego.

Schwarzenegger nie jest jedynym znanym amerykańskim hipokrytą w dziedzinie ekologii. Innym jest Al Gore, były wiceprezydent USA (za czasów Clintona), który w 2007 roku dostał Pokojową Nagrodę Nobla za działania na rzecz przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Problem w tym, że kiedy Gore odbierał Nobla, jego rezydencja generowała potężne rachunki za prąd. Wścibscy dziennikarze sprawdzili, że rocznie zużywał on energii elektrycznej tyle co kilkadziesiąt domów "zwykłych" Amerykanów. Ekologia? Zrównoważony rozwój? Nic z tych rzeczy...

Kiedy jakiś celebrytą lub polityk mówi nam, że musimy walczyć z globalnym ociepleniem poprzez ograniczanie zużycia energii, a sam - w celach prywatnych, niezwiązanych z działalnością publiczną - zużywa kilkadziesiąt razy więcej paliwa i prądu od zwykłego śmiertelnika, przyczyniając się do globalnego ocieplenia bardziej niż ktokolwiek, to natychmiast traci wiarygodność. Wykazanie takiej hipokryzji palcem razi podwójnie. Schwarzenegger czy Gore, będąc piewcami "zielonej energii", powinni o tym pamiętać.

źródło: http://niewygodne.info.pl...iec-Hummery.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 11, 2018 18:48

Komentarze:
NiePOprawny

Ciekawe kiedy i czy znajdą legitymację Oskara vel Donalda Tuska który przecież też był agentem Stasi -czy ciocia Angela już mu teczkę personalną wyczyściła?

-----------------------------------------
hola

Merkel i Putin znali się w NRD to pewnie oni wychowali sobie Tuska na "Oskara".Nadal im służy.Każdy człowiek,gdy ma czym być szantażowany nigdy nie będzie wolny.Tusk to tchórz więc pewnie nie próbował się wyzwolić.On raczej nie chciał.

-------------------------------------
Anonim

A co w tym sensacyjnego? Putin był tam wtedy rezydentem KGB oraz łącznikiem między KGB-STASI czyli filii KGB w NRD, więc i mógł mieć legitymację wstępu do STASI, zachowywano pozory niezależności. Ciekawi mnie kiedy znajdą dyplom mgr Makreli członkini FDJ i agentki STASI tw. Erika, poszukiwany od lat oraz legitymację STASI Oskara i jego teczkę. Bo pewne na 100%, że jej kopia jest na Łubiance w Moskwie i Putin ją dobrze zna.

==================================
Sensacyjne odkrycie w Dreźnie. Po wielu latach znaleziono... legitymację Putina




Mijają lata, a dokumenty pozostają... Tak było w przypadku Władimira Putina. Niemiecki "Bild" informuje, że w Dreźnie znaleziono legitymację służbową Stasi wystawioną na nazwisko prezydenta Rosji. Stasi to Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego NRD. Okazuje się, że legitymacja dawała mu wiele przywilejów.


Obecny prezydent Rosji przebywał w latach 80. XX wieku w Dreźnie jako funkcjonariusz tamtejszej placówki radzieckiego Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB). "Bild" opublikował zdjęcie legitymacji "majora Władimira Putina" z jego podpisem i zdjęciem w cywilnym ubraniu oraz ze stempelkami, przedłużającymi co kwartał ważność dokumentu aż do końca 1989 roku.

Szef drezdeńskiego oddziału Urzędu Federalnego Pełnomocnika ds. Dokumentów Stasi Konrad Felber powiedział "Bildowi", że tego rodzaju legitymacja pozwalała jej właścicielowi na swobodne wchodzenie do biur Stasi i wychodzenie z nich. Czyniło to werbunek agentów łatwiejszym, gdyż Putin nie musiał nikomu mówić, że pracuje dla KGB.

Rosyjskie władze przyznały, że legitymacja może być autentyczna.

"W czasie istnienia Związku Radzieckiego KGB i Stasi były służbami partnerskimi i dlatego nie należy wykluczać także takiego wydania legitymacji"

- oświadczył rzecznik Putina Dmitrij Pieskow.

Już wcześniej niemieckie media informowały, że w lutym 1988 roku Putin otrzymał od ministra bezpieczeństwa państwowego NRD Ericha Mielkego brązowy Medal Zasługi Narodowej Armii Ludowej za osiągnięcia w "służbie w walce o pokój, w obronie ojczyzny i proletariackiego internacjonalizmu w latach bratniej współpracy tajnych służb NRD i Związku Radzieckiego przeciwko wspólnemu wrogowi".

źródło: http://niezalezna.pl/2497...itymacje-putina

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Gru 16, 2018 22:59

Komentarze:
michalina

Jest mi niemiernie przykro - raz, że znałam Bartka z polskiego folkowego zespołu w Strasbourgu, w którym się udzielał muzycznie. Dwa, że we Francji absolutnie żadne media nawet nie wspomniały o jego bohaterskiej postawie. Prawdopodobnie ocalił życie wielu ludziom, ale Francuzi milczą na ten temat. Smutek i żal. Łączę się w bólu z rodziną i ludźmi, którzy znali tego zawsze uśmiechniętego i pomocnego chłopaka.

-----------------------------------------
Taki żal

Spoczywaj w pokoju, bohaterze!
-----------------------------------
Polak

Kto za to odpowie.... się pytam..!!!! Państwo w którym przebywał powinno być pociągnięte do odpowiedzialności za ten dramat..!!!!!
====================================
Nie żyje Polak ranny w zamachu w Strasburgu


Przykra wiadomość dotarła do nas z Francji. Nie żyje Bartosz Niedzielski, który był jedną z poszkodowanych osób w zamachu terrorystycznym w Strasburgu. O jego śmierci na Twitterze poinformowała siostra. To piąta śmiertelna ofiara zamachu.



- Odszedł Bartek, cudowny człowiek, który kochał ludzi, kochał życie... Żegnaj Braciszku - napisała napisała na Twitterze jego siostra.

Z kolei agencja AFP cytuje wpis na Facebooku brata Bartosza Niedzielskiego. - Mój brat Barto Pedro Orent-Niedzielski właśnie od nas odszedł. Dziękuję za miłość i siłę, jakie mu daliście - informuje AFP.

Przypomnijmy, 11 grudnia w Strasburgu doszło do ataku terrorystycznego. Terrorysta otworzył ogień z broni maszynowej do tłumu na jarmarku świątecznym. Trzy osoby wtedy zmarły, dwanaście innych zostało rannych. Wśród nich był pochodzący z Katowic Bartosz Niedzielski.

- Tamtego dnia Bartek poszedł na koncert do jednego z klubów. Jeszcze zanim koncert się rozpoczął, Bartek razem ze znajomym dziennikarzem z Włoch i dwoma muzykami stali przed wejściem. Wyszli zapalić. Wtedy zobaczyli zamachowca z bronią. Od świadków wiemy, że rzucili się, żeby go powstrzymać. Dzięki nim drzwi zostały zamknięte, sprawca nie wszedł do środka. Inaczej doszłoby do masakry. Byłoby jak w paryskim klubie Bataclan, gdzie terroryści strzelali do ludzi jak do kaczek – opowiadali w rozmowie z portalem gazeta.pl mieszkający w Strasburgu Renata i Bogusław Bojczukowie.

https://twitter.com/TyszkiewiczElk/status/1072980347594465280/photo/1?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1072980347594465280&ref_url=https%3A%2F%2Fwiadomosci.wp.pl%2Fnie-zyje-polak-ranny-w-zamachu-w-strasburgu-6328276183931009a

Zarówno Bartek, jak i jego kolega z Włoch, zostali postrzeleni i trafili do szpitala. Włoch zmarł w piątek. Bartek od tamtej pory był w stanie krytycznym. Miał ranę postrzałową głowy. Walczył o życie.

Do Strasburga mężczyzna przyjechał 20 lat temu z mamą. Był przewodnikiem w Parlamencie Europejskim, oprowadzał wycieczki po mieście. Pracował jako dziennikarz w lokalnych mediach, tańczył w zespole, śpiewał w chórze, organizował Festiwal Komiksu. Był aktywną osobą, otwartą na nowe pomysły.

Cherif Chekatt, zamachowiec ze Strasburga, został zastrzelony przez policję w czwartek ok. godz. 21.00 lokalnego czasu na granicy dzielnic Neudorf i Meinau. Podczas próby wylegitymowania go przez policję, mężczyzna odwrócił się i zaczął strzelać w kierunku funkcjonariuszy, którzy natychmiast odpowiedzieli ogniem. Według agencji AFP, policję o miejscu przebywania terrorysty poinfomowała anonimowa kobieta. Miała go rozpoznać na ulicy na podstawie fotografii publikowanej przez media i zadzwoniła na numer alarmowy.
Pierwsza informację o śmierci Polaka podała Telewizja Republika.

źródło: https://wiadomosci.wp.pl/nie-zyje-polak-ranny-w-zamachu-w-strasburgu-6328276183931009a

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sty 03, 2019 17:12

Komentarze:
mrfreddie

Ja bym powiedział - niech Niemcy leją sobie tyle ołowiu ile chcą. Na zdrowie!

-----------------------------------
mariam

Taki mamy klimat.

-----------------------------------
Ale jaja! Ale jaja! Ale jaja! Ale jaja!

A już myślałam, że tylko ja, no i połowa Polaków ma ja za kompletną kretynkę? Na szczęście jest nas znacznie więcej : )
==========================
Niemiecka gazeta atakuje Bieńkowską. "To szaleństwo"




"To ta figura woskowa jest odpowiedzialna za zakaz lania ołowiu" – tak niemiecki "Bild" zatytułował tekst o Elżbiecie Bieńkowskiej.

Gazeta zaatakowała unijną komisarz z Polski za dyrektywę UE, ustalającą górną granicę zawartości ołowiu we wszystkich produktach sprzedawanych na terytorium Unii do poziomu 0,3 proc. "Tak więc 0,3 grama na 100 gramów" – wyjaśnia rozgoryczony "Bild".

Dziennik podkreśla, że Bieńkowska, która odpowiada za rynek wewnętrzny, przemysł i przedsiębiorczość, przeforsowała dyrektywę, która spowodowała, że Niemcy "musieli się obejść bez tradycyjnego lania ołowiu w noc sylwestrową".

"Skąd to szaleństwo?" – pyta "Bild", zaznaczając, że unijnej dyrektywie nie sprzeciwił się ani rząd federalny, ani Bundestag.

Sylwestrowe lanie ołowiu i wróżenie przyszłości na podstawie zastygłych kształtów było w Niemczech tradycją od setek lat. Tabloid podkreśla, że w 2019 roku zostało to zabronione przez politykę UE.

Unijna dyrektywa, która tak rozsierdziła niemiecki dziennik, ma w założeniu chronić dzieci przed szkodliwym działaniem toksycznego metalu i ograniczyć zawartość ołowiu w zabawkach. Tradycja praktykowana w Niemczech jest podobna do polskiej – lania wosku w Andrzejki.

źródło: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/88867/niemiecka-gazeta-atakuje-bienkowska-to-szalenstwo.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15966
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sty 07, 2019 18:19

Komentarze:
Antygona

Oj podziwiają tu niektórzy Putina. Gość nie patyczkuje się ze swoją opozycją, chce silnej mateczki Rossiji, miłuje swój naród, prawdziwy mąż stanu, nawet Krym narodowi zwrócił. Gdybym była Rosjanką może i bym się cieszyła. Ale jestem Polką i boję się, że miłość Putina do własnego kraju, dla nas może zakończyć się tragicznie - jak dla Ukrainy. Dlatego cenię sobie naszą obecność w UE i w NATO czego powinniśmy bronić - bo to jest gwarancja naszej suwerenności.
-----------------------------------
veritas

Kacapów prędzej czy póżniej (lepiej prędzej ) wykończą wóda i Chiny!To będzie najpiękniejszy dzień w historii ludzkości.

=======================
Pełzająca agresja Kremla




Rewolucja technologiczna pozwoliła na upowszechnienie komunikacji społecznej. Masowość przekazów medialnych sprawia, że informacja stała się narzędziem oddziaływania nie tylko na jednostki, ale całe społeczeństwa i narody. Federacja Rosyjska wykorzystuje to do swoich agresywnych celów.

Od lat ofiarami rosyjskich ataków informacyjnych są kraje członkowskie NATO, a w szczególności kraje Europy Środkowej. Kreml doskonali swoje umiejętności, mechanizmy dezinformacji stosując od dekad. Moskwa jest w stanie skutecznie oddziaływać na inne państwa w sposób niekorzystny dla nich samych. Problem wrogiego oddziaływania, w tym dezinformacji, jest dla współczesnych państw coraz większym wyzwaniem. W najbliższych latach będzie to jedno z ważniejszych zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego krajów Zachodu.

Dezinformacja jako metoda prowadzenia polityki

Dla Rosji, co ma swój wydźwięk w dokumentach Federacji Rosyjskiej, dezinformacja i operacje propagandowo-informacyjne są jedną z metod prowadzenia polityki. Rosja w agresywne działania angażuje swój cały aparat państwowy, ze służbami specjalnymi na czele. Cele tych działań są stricte związane z interesami politycznymi Kremla. Kampanie rosyjskiego oddziaływania mają za zadanie wspierać rosyjską politykę imperialną, by ułatwiać osiąganie politycznych celów, rozbijać współpracę członków NATO czy UE, szerzyć chaos, który Rosji sprzyja, lub też – jak w przypadku próby otrucia Siergieja Skripala – odwracać uwagę od realnego obrazu działań Kremla. Tego typu kampanie osłonowe były podejmowane również przy innych okazjach, jak wojna na Ukrainie czy w Syrii, zestrzelenie malezyjskiego samolotu pasażerskiego MH17 czy też tragedia smoleńska z 10 kwietnia 2010 roku.

Autorzy rosyjskich operacji wrogiego oddziaływania dobierają narzędzia w zależności od potrzeb, by w sposób najbardziej efektywny osiągać swoje założenia. Czasem Rosjanie będą więc prowadzić masowe kampanie informacyjne mające na celu wpływanie na opinię publiczną w okresie wyborczym. Takie działania były prowadzone w czasie kampanii wyborczej w USA, czy Francji, a także przy okazji referendum w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. W innych przypadkach Moskwa będzie prowadziła prowokacje informacyjne, naruszała przestrzeń powietrzną i włamywała się do systemów komputerowych, by straszyć, testować, niszczyć lub wykradać dane. Jeśli Kreml uzna za stosowne nie zawaha się przed działaniami kinetycznymi. Kilka lat temu Rosjanie porwali funkcjonariusza estońskich służb specjalnych, od 2014 roku prowadzą działania wojenne na Ukrainie, zaś kilka miesięcy temu przeprowadzili na terenie Wielkiej Brytanii próbę zamachu na Siergieja Skripala. Te działania wpisują się w taktykę oddziaływania na narody państw Zachodnich w sposób typowy dla wojny hybrydowej. Czasem operacje wpływu będą prowadzone w sposób nieoficjalny, innym razem będą się włączać czynniki polityczne – jak np. w Niemczech przy sprawie Lisy (chodzi o fałszywe doniesienia o gwałcie na młodej Niemce pochodzenia rosyjskiego), by prowokacje zyskiwały dodatkowe znaczenie na arenie międzynarodowej. Dobór sposobów oddziaływania na inne państwa może być bardzo szeroki, co sprawia, że identyfikowanie i neutralizowanie zagrożeń związanych z rosyjskimi operacjami staje się trudne.

Cele Moskwy

Więcej: https://dorzeczy.pl/kraj/89238/pelzajaca-agresja-kremla.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 2 z 4  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.