~To jest sprawa dla wydziału PG w Policji :
To nie jest praca, a działąlność przestępcza. osobiście, nauczyłem się już rozpoznawać tych oszustów infekujących fora internetowe swoim marketingowym bełkotem. Gdy chce kupić produkt X, sprawdzam w sieci informacje o nim, szukam opinii na jego temat. I wtedy własnie wpadam na mafie forumowe, które po prostu oszukują konsumentów. Za cos takiego powinno sie wsadzac do więzienia, a redakcja próbuje nobilitować ten proceder do rangi "pracy". Zawodowi złodzieje i oszuści także nazywają swoje zajęcie pracą. Co nie znaczy, że to jest praca. Szeptucha nie chce podac swojego nazwiska... No a jaki oszust podałby swoje dane w sieci?
----------------------
~normalny :
z daleka mozna wyczuć płatne recenzje. Inteligentny człowiek od dawna nie polega na komentarzach pod danym produktem już od lat. Najlepszy przykład - kilkanaście opinii 5/5 gwiazdek, każda zachwala produkt. Kiedy obejrzałem go w sklepie okazał się raczej słabym wyborem i go nie zakupiłem. Marnujecie ludziom czas i pieniądze fałszywymi opiniami, zwłaszcza kiedy wypowiadacie się na tematy związane z elektroniką
=======================
Dostają pieniądze za chwalenie produktów w internecie. Ile zarabiają „szeptacze”?
Ponad pięć tysięcy złotych na rękę – tyle w ciągu miesiąca jest w stanie zarobić doświadczony i sprawny agent marketingu szeptanego. A rekordziści wyciągają jeszcze więcej. Kim zatem są tzw. „szeptacze” i na czym dokładnie polega ich praca?
Agnieszka musiała tylko spędzać kilka godzin dziennie przy komputerze i brać udział w dyskusjach na internetowych forach, by przy pomocy swoich wpisów wzmacniać i promować wizerunek określonej marki w sieci. Na tym właśnie polega marketing szeptany – na wyszukiwaniu jak największej ilości wątków na określony temat, dotyczący konkretnego produktu lub usługi danej firmy, i wpływaniu na charakter dyskusji poprzez wyrażanie przychylnych komentarzy i reagowaniu na te nieprzychylne.
– Zaczynałam od małych zleceń na umowę o dzieło. Stawki w 2001 roku były dość niskie, wahały się od 0,50 zł do 2 zł za post. Początkowo zastanawiałam się, czy taka praca ma w ogóle sens, ale z czasem doszłam do wprawy i sukcesywnie zwiększałam liczbę „szeptanek”. Potrafiłam pisać na 5-9 tematów jednocześnie, co w skali miesiąca oznaczało od 50 do 200 postów na jeden temat. Takie wyniki przekładały się już na całkiem sensowne zarobki, zwłaszcza dla studentki pierwszego roku, która chciała po prostu dorobić – mówi Agnieszka.
Nasza bohaterka nie chce ujawniać swojego nazwiska, bo w tej branży anonimowość jest szczególnie ważna. Chodzi przecież o to, żeby każdego dnia wcielać się w zupełnie inne role, udzielać się na kilkudziesięciu forach dyskusyjnych jednocześnie i wypowiadać się na temat najrozmaitszych produktów i usług. „Szeptacz” jest więc człowiekiem o wielu wirtualnych twarzach. W tym celu musi posiadać konta na wszystkich popularnych forach dyskusyjnych. A niekiedy jedno konto na jednym forum to i tak za mało.
– Wśród „szeptaczy” są ludzie, którzy mają zarejestrowanych kilka kont na jednym forum i prowadzą dyskusje sami ze sobą. Osobiście nie stosuję takich metod – przyznaje nasza rozmówczyni. – Nie piszę też codziennie, bo nie codziennie mam wenę. Nie można robić tego na siłę, bo później wygląda to sztucznie. Piszę co 2-4 dni, po 5-8 postów. Według mnie nie ma sensu częściej, bo nie zawsze są odpowiedzi na forach, a rozmawianie ze sobą nie jest w moim stylu – śmieje się.
źródło: http://www.forbes.pl/marketing-szeptany ... 8,1,1.html

