Zamek Książ
: 18 paź 2015, 17:44
Kto zdewastował zamek Książ? Po wojnie jego skarby sprzedawano na bazarach

Dotarliśmy do dokumentu pochodzącego prawdopodobnie z 1946 lub 1947 roku. Stanowi bezcenne źródło informacji na temat tego, co działo się z wyposażeniem zamku Książ po tym jak w sierpniu 1946 roku obiekt został opuszczony przez oddziały Armii Radzieckiej. Autorem dokumentu jest Stanisław Kozłowski, ówczesny starosta powiatu wałbrzyskiego ziemskiego. Zamek Książ nie leżał wówczas bowiem w granicach administracyjnych Wałbrzycha tylko Solic-Zdroju, czyli obecnego Szczawna-Zdoju.
Pismo było adresowane do wydziału kultury i sztuki Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu.
Pismo urzędowe rozpoczyna się zdaniem (pisownia oryginalna): „Niniejszym składam raport o Zamku Fuerstenstein, zajętym dotychczas przez Wojska Sowieckie”. Dalej czytamy, że zamek wraz z mieszczącą się w nim biblioteką (60 tys. tomów) , urządzeniami wewnętrznymi, zabytkami sztuki, biblioteką nutową, numizmatyką, sztuką starogrecką i chińską itp. podlegał referatowi kultury i sztuki w Starostwie Powiatowym w Wałbrzychu.
Po objęciu zamku przez Wojska Sowieckie, Rosjanie nie dopuszczali do niego nikogo. Dlatego rozporządzanie zamkiem i zabezpieczanie znajdujących się w nim zabytków, czym miała się zająć administracja polska, było tylko prawem „de nomine”, czyli prawem tylko z nazwy. Mimo problemów, pracownicy referatu kultury i sztuki w Starostwie Powiatowym w Wałbrzychu na bieżąco monitorowali przebieg wydarzeń w zamku okupowanym przez żołnierzy radzieckich i dokumentowali najbardziej istotne wydarzenia
. „Wszelkie starania referatu drogą prawną, osiągnięcia zezwolenia od Władz Sowieckich objęcia Zamku i usunięcia Wojska napotykały zawsze na sprzeciw” - pisał starosta wałbrzyski do Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu. Dodał, że równolegle z interwencjami u komendanta wojsk sowieckich, podlegli mu żołnierze wywozili nocami z Książa samochodami ocalały księgozbiór biblioteki Hochbergów. W piśmie starosty do urzędu wojewódzkiego jest również wzmianka o pożarze Starego Książa, który miał miejsce 19 maja 1945 roku. Z oczywistych przyczyn zabrakło informacji o tym, że obiekt spalili żołnierze radzieccy.
„Pragnąc uratować chociażby katalogi, które by były ważnym kiedyś dowodem ilości i jakości dzieł, które umieszczone częściowo w przybudówce, częściowo w oficynach, w mieszkaniu bibliotekarza, Niemca Rohbauma, udawała się referentka kilkakrotnie do Zamku i w końcu wraz z podreferentem obywatelem Wojasem Kazimierzem przewiozła część książek i katalogów” - pisał dalej starosta Kozłowski. niestety w piśmie nie znalazła się informacja o tym, gdzie trafiły te książki i katalogi. Po tym jak pod koniec maja 1946 roku żołnierze radzieccy pierwszy raz opuścili Książ, wspomniana referentka ze swoim pomocnikiem pojawiła się w zamku ponownie.
Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html