Lubiński żłobek
: 22 lis 2014, 12:50
W żłobku zwolnienie dyscyplinarne i nagana
Jedna osoba zwolniona dyscyplinarnie i jedna z naganą – to pierwsze postępy w sprawie znęcania się nad dzieckiem w lubińskim żłobku nr 2 przy ulicy Cedyńskiej. Choć trwają jeszcze działania policji, to nagrania z ukrytego urządzenia wystarczyły, aby Urząd Miejski w Lubinie zaczął wyciągać konsekwencje. Przypomnijmy - rodzice z niepokoju o niespełna trzyletniego chłopca postanowili sprawdzić co się dzieje w żłobku. Dziecko nagle zaczęło się moczyć, budzić w nocy i płakać na wspomnienie o pójściu do żłobka.
Na ukryty w ubranku dyktafon nagrano dowody nieodpowiedniego traktowania dziecka. Rodzice zgłosili sprawę lubińskiej policji.
Choć trwają jeszcze postępowania, to pierwsza reakcja Urzędu Miejskiego, który odpowiada za placówkę już jest.
- Sytuacja jest skrajnie skandaliczna. W tym przypadku zostało zastosowane zwolnienie dyscyplinarne w trybie natychmiastowym wobec jednej osoby. Wobec drugiej wyciągnięto konsekwencje służbowe - mówi Jacek Mamiński. - Jest to na szczęście pierwszy i jedyny przypadek w Lubinie. Można tylko wyrazić ubolewanie i przeprosić za zaistniałą sytuację. Czarna owca może się znaleźć w każdym środowisku, ważne jest, żeby natychmiast podjąć radykalne decyzje i ukrócić takie praktyki - przekonuje Mamiński.
Chłopiec będąc pod opieką wychowawczyń, był zmuszany do załatwiania swoich potrzeb w pampersy, choć od dawna już tego nie robił. Poza tym dziecko słuchało od opiekunek niepochlebnych uwag na temat swojego taty. Nagrania dźwiękowe wykonane ukrytym dyktafonem wskazują, że maluch był szarpany przez jedną z kobiet. Na dziecko często podnoszono głos w sposób daleki od odpowiedniego.
Rodzice oczekują nie tylko konsekwencji służbowych. - Z naszej strony możemy tylko powiedzieć, że liczymy, iż policja i prokuratura naprawdę się tym zajęła. Takie rzeczy będą się powtarzały jeśli nikt nie zareaguje. Tak być nie może. My jako rodzice wyciągniemy konsekwencje w stosunku do tych pań, ale trzeba zdać sobie sprawę z tego, że tam były trzy panie, a ta trzecia musiała się temu przyglądać. Dlaczego tej kobiety, która widziała jak traktowane jest nasze dziecko nie było stać, by pójść do kierowniczki i powiedzieć, że chyba tamta pani wypaliła się zawodowo? - pyta matka chłopca.
Znęcanie się nad dzieckiem jest zagrożone karą pozbawienia wolności pół roku do 5 lat. Trwają jeszcze działania policji w tej sprawie.
źródło + komentarze: http://miedziowe.pl/content/view/71767/78/