Komentarze:
Robert Jacek
W spożywczakach zabawki, w księgarni Empik potokiem wylewają się chińskie gadżety, a w drogerii Rossman napoje i słodycze. Zastanawiam się, co znajdę w obuwniczym albo warzywniaku?!
--------------------------
poziomka_vr
@Robert Jacek
W warzywniaku? To samo co w seks-szopie - korespondencję z sądu.
======================================================
Dyskonty coraz chętniej promują drogie zabawki
Wnioskując z reklamowych gazetek sieci handlowych, w tym roku najpopularniejszym prezentem na Dzień Dziecka była gra planszowa "Monopoly".
Zabawki w kraju sprzedaje się w dwóch szczytach. Jeden to rzecz jasna koniec listopada początek grudnia, gdy konsumentów ogarnia konsumpcyjny amok przed świętami Bożego Narodzenia.
Właśnie minął ten drugi. Startuje on mniej więcej w połowie maja tuż przed dniem dziecka i w środku sezonu komunijnego.
Sklepy na ten czas zarzucają klientów gazetkami reklamowymi z ofertami prezentów dla dzieci. Reklamują rzecz jasna to, co się najlepiej sprzedaje.
Lidl wchodzi w zabawki
Ten rok jest o tyle inny, że tych ofert było dużo więcej niż przed rokiem. Na szerszą skalę zabawki na półki wprowadziły zwłaszcza dyskonty.
Jak wynika z badań instytutu badawczego ABR SESTA, "większość sieci dyskontowych konsekwentnie zwiększała liczbę ofert promocyjnych, szczególnie Lidl, na który przypada ponad połowa wszystkich promocji".
Przykład: od stycznia do maja 2013 r. promocji zabawek w dyskontach było 146. W tym roku - już 247.
Co promowały sieci? Głównie gry planszowe: "Monopoly", "Zęby smoka" czy "Sawanna". To trwały trend już od kilku lat. Popularne jako prezenty są też karty, puzzle i modele do składania. Więcej niż w analogicznym okresie tego samego roku było też promocji zdalnie sterowanych zabawek. Mniej za to klocków i lalek.
Czyżby jakaś zmiana w świadomości rodziców? Budowanie z klocków i zabawa lalkami jest już passé?
Jedną z najchętniej promowanych przed Dniem Dziecka kategorii były również gry i zabawki na świeżym powietrzu, czyli domki do zabawy w ogrodzie, piaskownice, zjeżdżalnie itp.
Dyskonty chcą średniozamożnych
Artykuły tzw. non food (czyli wszystko, co nie jest jedzeniem: zabawki, sportowe buty, ubrania) to haczyk, który ma przyciągnąć klientów do sklepów. Zwłaszcza tych, na którym Biedronce czy Lidlowi najbardziej zależy - osoby o średnich dochodach.
Dyskontom jest coraz dalej od "sklepów dla ludzi biednych", a bliżej do supermarketów, a wraz ze zmianą pozycjonowania się na rynku rosną też ceny zabawek.
Dyskonty sprzedają je coraz drożej i są to coraz bardziej markowe produkty.
- Sieci chętnie promują zabawki, albowiem są produktami o stosunkowo wysokiej marży, a ze względu na szeroki asortyment produkty są trudno porównywalne, nawet jeśli mają podobne przeznaczenie - różnią się marką, jakością, wielkością, designem itp. - mówi Sebastian Starzyński, prezes instytutu badawczego ABR SESTA.
Więcej:
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,181 ... BoxBizLink