44444 forum LUBIN.pl • Kierowca PKS-u
Strona 1 z 1

Kierowca PKS-u

: 30 cze 2014, 17:49
autor: NEVIL
Kierowca: Ta kara to odwet

Kierowca lubińskiego PKS, który otrzymał naganę, walczy w sądzie o jej uchylenie. Pracodawca ukarał go za to, że wyruszył w trasę z niepełnym bakiem i samochód trzeba było holować do zajezdni. Zdaniem kierowcy, kara jest zemstą za to, że głośno mówił o nieprawidłowościach w firmie.

Dzisiaj przed sądem zeznawał przełożony kierowcy, który o karę wnioskował, oraz kierownik działu technicznego. Obaj twierdzili, że kierowca nie dopełnił swoich obowiązków i nie sprawdził pojazdu przez wyruszeniem w trasę. - Powodem nałożenia kary na kierowcę było niedopełnienie przez niego obowiązków i wyjechanie w trasę z pustym bakiem - mówili. Obaj przesłuchiwani świadkowie dodali, że każdy kierowca jest zobowiązany do sprawdzenia podstawowych parametrów pojazdu przed kursem i w razie potrzeby zatankować do pełna. Ukarany kierowca nie wywiązał się z tych zadań i zabrakło mu paliwa na trasie. Autobus nie tylko trzeba było holować, ale też poddać badaniom technicznym i naprawie.

Kierowca broni się jednak, twierdząc, że w pojeździe uszkodzona była kontrolka paliwa. Poza tym ma ponad 40-letni staż pracy i nieposzlakowaną opinię. Uważa, że nagana to zbyt surowa kara, którą właściwie dostał za ujawnienie w PKS-ie nieprawidłowości. - Publicznie na zebraniu zadałem prezesowi wiele niewygodnych pytań o funkcjonowanie firmy. Odpowiedzi nie dostałem. Od tamtej pory cały czas jestem nękany, a pracodawca szuka pretekstu, by się na mnie odgryźć. Były w firmie podobne przypadki, że w autobusach zabrakło paliwa, a tylko ja zostałem ukarany - mówił kierowca.

Nieprawidłowości, o jakich wspomina kierowca, dotyczą przede wszystkim prezesa Kazimierza Ziółkowskiego. Pod adresem szefa PKS-u padają mocne oskarżenia o szantaż, obrażanie i szykanowanie załogi, wykorzystywanie samochodu służbowego do celów prywatnych i jeden z najpoważniejszych - kradzież paliwa, którym tankowane są autobusy komunikacji miejskiej. Szef spółki nie chciał komentować publicznie tych doniesień. O tej sprawie pisaliśmy na portalu miedziowe.pl marcu. Doniesieniami kierowców zainteresowała się też prokuratura.

Prezes PKS-u zostanie przesłuchany w sprawie nagany na kolejnej rozprawie, którą zaplanowano na koniec sierpnia. Wtedy też wyjaśnienia złoży ukarany kierowca.

Dodajmy, że również w sierpniu ruszy proces innego kierowcy, który po tym, jak głośno mówił o nieprawidłowościach w firmie, został zwolniony dyscyplinarnie z pracy. Pracodawca ukarał go w ten sposób za działanie na szkodę spółki. Kierowca przed sądem będzie domagał się przywrócenia do pracy lub zadośćuczynienia.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/69677/78/

: 07 sie 2014, 12:24
autor: NEVIL
Związkowiec przegrał w sądzie pracy
Piotr Humecki, przewodniczący OPZZ przy lubińskim PKS-ie przegrał swoją sprawę w sądzie pracy. Humecki podał swojego pracodawcę za - jak uzasadniał - niezgodne z prawem przeniesienie go na inne, mniej prestiżowe stanowisko. Związkowiec przekonywał przed sądem, że była to zemsta pracodawcy. Sąd jednak uznał, że pracodawca ma prawo do rotacji załogi na stanowiskach i pozew oddalił w całości.

Piotr Humecki jest szefem jednego z trzech związków zawodowych działających w Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej w Lubinie. Oprócz OPZZ, funkcjonują zakładowa Solidarność i związek kierowców. Gdy część kierowców głośno protestowała przeciwko sposobie zarządzania i traktowania pracowników przez prezesa Kazimierza Ziółkowskiego, w pierwszej fazie sporu tylko związek kierowców stanął po stronie załogi. OPZZ i Solidarność trzymały dystans. Dopiero później centrale związkowe wspólnie się dogadały stając w obronie pracowników.

Humecki podał do sądu swojego pracodawcę, bo - jak stwierdził - przeniesienie go na inne stanowisko pracy było aktem zemsty za przeciwstawienie się przełożonym. Wcześniej związkowiec był specjalistą ds. komunikacji miejskiej, ale z końcem czerwca - na okres trzech miesięcy - został przeniesiony na stanowisko dyspozytora ruchu. Co ciekawe, Humecki nie stracił przy tym na pensji, zmienił tylko pokój i zakres obowiązków. Przed sądem Humecki domagał się od PKS-u odszkodowania w wysokości 6,5 tys. zł i powrót na dawne stanowisko pracy. Potem jednak związkowiec wycofał się z finansowego roszczenia wobec pracodawcy.

Sędzia Agata Mularska - Karamon uznała decyzję pracodawcy o zmianie stanowiska za zgodną z prawem. W uzasadnieniu tłumaczyła, że pracodawca może zmienić pracownikowi stanowisko pracy bez konsultacji ze związkami zawodowymi dodając, że polecenie służbowe nie można traktować jako wypowiedzenia warunków umowy o pracę. Humecki zapowiedział apelację od wyroku. Musi zapłacić swojemu pracodawcy 950 zł tytułem zwrotu zastępstwa procesowego.

To pierwszy finał sądowego maratonu w lubińskim PKS-ie. Przed sądem toczą się jeszcze dwie sprawy, w których kierowcy pozwali przewoźnika. Jeden z nich domaga się unieważnienia kary nagany a drugi żąda uznanie dyscyplinarnego zwolnienia z pracy za bezzasadne.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/70179/78/