forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Nasze dzieci Poprzedni temat :: Następny temat
Nasze dzieci
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Cze 23, 2019 13:12

Zbudował swoim synom miniaturowe hot-rody. "Dla nich komórki i tablety nie istnieją"


Adam Piwek jest ojcem trójki młodych chłopaków. Najpierw zbudował im jeden hot-rod, potem drugi. Teraz planuje… samolot. Z synami spędza w garażu każdą wolną chwilę. Dzięki temu łączy ich bardzo bliska więź, a chłopcy rozwijają więcej umiejętności niż ich rówieśnicy.



Adam Piwek to człowiek o nieprzeciętnej pasji do samochodów. Zanim został ojcem, swój wolny czas spędzał głównie w garażu. W jego domu to właśnie garaż ma honorowe miejsce. Prowadzą do niego przeszklone drzwi prosto z salonu. W tym miejscu odbudował dwa Garbusy oraz Mercedesa W126. To te samochody zmieniły życie Adama. Volkswageny przyniosły mu pewien rozgłos. Pierwszy z nich wystąpił w filmie pełnometrażowym. Drugi – budowany całe cztery lata! – był gościem w wielu mediach.

Najbardziej interesowała go jednak zawsze motoryzacja amerykańska. Dla siebie żadnego "amerykana" nie stworzył. Zrobił to jednak dla swoich synów. Gdy tylko na świat przyszli Leon i Maksym, ojciec od razu zaczął zarażać ich swoją pasją. Tak samo było z Fryderykiem, który przyszedł na świat niewiele ponad rok później.

Od spontanicznego pomysłu do jeżdżącego hot-roda

– Gdy bliźniaki przyszły na świat, chciałem kupić i wyremontować stare Moskwicze na pedały, bo w dzieciństwie sam takiego miałem. Ostatecznie jednak tego nie zrobiłem, bo pomysł ten wydawał mi się zbyt prosty – opowiada Adam. – Chciałem, by chłopaki mieli coś oryginalnego. Pomysł na zbudowanie hot-roda (samochodu nawiązującego stylistyką do dawnych lat, o podwyższonych osiągach) zrodził się spontanicznie. Do budowy nie przygotowywałem się długo. Zacząłem przeglądać zdjęcia z hot-rodami, ale od tego miałem tylko mętlik w głowie. Zamknąłem laptopa i poszedłem do garażu bez konkretnego planu ani projektu. Zacząłem tworzyć.

W sumie zręczny ojciec na zbudowanie auta dla synów poświęcał popołudnia i weekendy przez blisko cztery miesiące. Do realizacji auta nie potrzebował wiele. – Najpierw rozrysowałem sobie przekątne ramy. Potem wykonałem zawieszenie. Do jego wykonania wykorzystałem stare blachy i pręty znalezione gdzieś za garażem u ojca. Sam resor przedni został wykonany ze starej piły "moja-twoja" znalezionej na złomie – opowiada Adam.

Więcej: https://autokult.pl/34104,zbudowal-swoim-synom-miniaturowe-hot-rody-dla-nich-komorki-i-tablety-nie-istnieja

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lip 04, 2019 19:04

Dzieci a internet. Na co uważać




Dzieci szkół podstawowych mają bardzo dobry dostęp do internetu i telefonów komórkowych, chętnie z nich korzystają i robią to zwykle bezpiecznie. Część z nich nie jest jednak na bieżąco informowana o zagrożeniach – potrzeba więc szerszych działań prewencyjnych.

To wnioski z badania nt. ryzykownego i problemowego korzystania z internetu i telefonów komórkowych przez młodzież szkół podstawowych (z klas szóstych, w wieku 11-13 lat) przeprowadzonego przez Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, a sfinansowanego przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii.

Jak podała na konferencji prasowej w Katowicach kierująca projektem dr Katarzyna Warzecha, badanie wykonano na grupie 2161 uczniów z 57 wylosowanych szkół podstawowych z Katowic, Wrocławia, Lublina i Bydgoszczy. Od stycznia 2017 r. do listopada 2011 r. uczniowie wypełniali tam anonimowe ankiety w trakcie zajęć na komputerach.

Dodatkowe ankiety na zebraniach wypełniali rodzice.

Więcej: https://niezalezna.pl/278553-dzieci-a-internet-na-co-uwazac

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sie 28, 2019 14:49

„Jeszcze tylko kilka minut”. Jak rozpoznać, że twoje dziecko jest uzależnione od internetu?


Zmieniający się świat i szybki postęp technologiczny dał nam prawie nieograniczony dostęp do internetu. Tak gwałtowny rozwój oznacza, że społeczeństwo nie miało szans wypracować mechanizmów obronnych przed zagrożeniami, jakie niesie za sobą wirtualna rzeczywistość. Do tej pory uzależnienie kojarzyło się z substancjami psychoaktywnymi czy alkoholem. W obliczu zmieniającego się świata można zaobserwować plagę popadania w nałogowe korzystanie z sieci. Ta przypadłość dotyczy także dzieci. Czy da się rozpoznać pierwsze objawy uzależnienia?



Wczesna inicjacja

Postęp technologiczny nabiera coraz szybszego tempa. Zmienił się nie tylko sposób spędzania wolnego czasu (np. gry on-line, platformy streamingowe oferujące oglądanie filmów i seriali), ale także droga jaką nawiązujemy nowe znajomości (portale społecznościowe, portale randkowe), planowanie wizyt lekarskich (usługa rezerwacji przez internet) czy wybieranie wczasów (oferty lotów i hoteli możliwe do obejrzenia w sieci).

Te zmiany dotyczą nie tylko dorosłych. Rzadziej dziś widzimy dzieci bawiące się popołudniami z kolegami na podwórku; młodzi ludzie wciąż spędzają ten czas w towarzystwie znajomych, tyle że... online. Według raportu opublikowanego przez NASK "Nastolatki 3.0" współczesna młodzież rozpoczęła korzystanie z sieci w wieku siedmiu lat, a praktycznie z każdym rokiem wiek inicjacji internetowej się obniża.

Urodzone w czasach, gdy powszechny dostęp do urządzeń mobilnych i internetu jest oczywisty, już od najmłodszych lat umieją obsługiwać smartfony, uruchamiać bajki w serwisach VOD czy włączać gry on-line. Nikogo nie szokuje obraz dwulatka sprawnie obsługującego tablet.

Współcześni uczniowie z pomocą sieci odrabiają prace domowe, komunikują się z kolegami szkolnymi i nauczycielami. Elektroniczny dziennik umożliwił stałą kontrolę postępów w nauce, dostęp do zakresu materiału omawianego w szkole czy przypominanie o nadchodzących kartkówkach i sprawdzianach. Media społecznościowe zapewniają rozrywkę czy możliwość rozwijania własnych pasji. W grupach tematycznych istnieje możliwość spotkania osób, z którymi młody człowiek szybko znajduje wspólne tematy. Gry online pozwalają poczuć przynależność do większej społeczności, zaspokajają potrzebę rywalizacji.

Wszystko może być używką

Czytaj więcej na https://epolacy.interia.pl/bezpieczenstwo-w-sieci/news-jeszcze-tylko-kilka-minut-jak-rozpoznac-ze-twoje-dziecko-jes,nId,3157166#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 03, 2019 14:26

Komentarze:
Adam

ONI SAMI się poniżają, jak się rozbierają do naga przed kamerkami albo na Skypie!
------------------------------
Matka Natura

Nie ma w tym nic dziwnego. Zawsze w grupie jest walka o pozycję. Zwyciężają najtwardsi.
======================
Co piąty nastolatek jest poniżany lub ośmieszany w internecie




Aż 57 proc. dzieci doświadcza przemocy rówieśniczej, a co piąty nastolatek jest poniżany lub ośmieszany w internecie - wynika z badania fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Badanie przeprowadzone przez fundację Dajemy Dzieciom Siłę wykazało, że 57 proc. dzieci doświadcza przemocy rówieśniczej. To, jak wynika z badania, przekłada się również na sferę online, gdzie wyzywania doświadczyło ponad 32 proc. nastolatków, a poniżany i ośmieszany w internecie przez swojego rówieśnika był co piąty z nich (ponad 19 proc.). Fundacja zwraca również uwagę na trudność powrotu dzieci po wakacjach do trybu szkolnego, gdy beztroskę zastępują szkolne obowiązki.

O pomoc w takich sytuacjach zwrócić się można do Poradni Dziecko w Sieci prowadzonej przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. Zajmuje się ona problemami związanymi z przemocą z wykorzystaniem mediów elektronicznych i internetu, szkodliwymi treściami online, sekstingiem, uwodzeniem online, niebezpiecznymi kontaktami czy nadużywaniem mediów elektronicznych. Wsparcie skierowane jest do dzieci i młodzieży oraz do ich rodziców, opiekunów i profesjonalistów pracujących z dziećmi – np. nauczycieli. W poradni odbywają się konsultacje psychologiczne, terapia indywidualna i grupowa oraz spotkania warsztatowe.

Fundacja DDS wskazała, że moment powrotu dzieci do szkół to dobry czas na ustalenie zasad korzystania z mediów elektronicznych, które będą dotyczyły całej rodziny, zarówno dorosłych, jak i dzieci – np. dbanie o równowagę korzystania z urządzeń ekranowych.

Jak przekonywała Ewa Dziemidowicz z Poradni Dziecko w Sieci - cytowana w komunikacie prasowym - trzeba rozmawiać z dziećmi "o przestrzeni online, o zasadach jakie powinny tam obowiązywać, o tym jak zadbać o swoje bezpieczeństwo w sieci". Jej zdaniem, "to bardzo ważne, aby również w tym obszarze być dla dziecka wsparciem".

Dziemidowicz podkreśliła, że "przeciwwagą dla grania, czy oglądania filmików w sieci może być np. sport, czytanie, czas spędzany z rówieśnikami i rodziną".

Agnieszka Nawarenko z Poradni Dziecko w Sieci prowadzonej przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę zwróciła natomiast uwagę, że wakacje rządzą się swoimi prawami.

"Rozprężamy się, dajemy sobie i dzieciom więcej wolności, a potem, kiedy zaczyna się rok szkolny, zaczyna się problem, bo dziecko chciałoby utrzymać status quo z wakacji i na przykład grać do późnych godzin nocnych, a potem długo spać czy samo decydować, co i kiedy robi na telefonie"

- podkreśliła.

Zaznaczyła, że kiedy zaczynają się szkolne obowiązki, zderzenie z "powakacyjną rzeczywistością" bywa trudne. "Wtedy w Poradni Dziecko w Sieci pomagamy to poukładać" - przekonywała Nawarenko.

Na konsultacje w Poradni Dziecko w Sieci prowadzonej przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę można umówić się telefonicznie od poniedziałku do piątku, w godzinach od 8 do 18 pod numerem telefonu 22 826 88 62. Pomoc oferowana w poradni jest bezpłatna. Siedziba placówki mieści się w Centrum Pomocy Dzieciom Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę przy ul. Przybyszewskiego 20/24 w Warszawie. W poniedziałki w godz. 13-15 można także skorzystać z możliwości dyżuru telefonicznego pod nr 800 100 100.

źródło: https://niezalezna.pl/286413-nastolatkowie-ponizani-w-internecie

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Lis 03, 2019 17:06

Co trzeci nastolatek uważa siebie za uzależnionego od mediów społecznościowych




Co piąty nastolatek nałogowo korzysta z telefonu komórkowego, a ok. 25 proc. uważa się za fonoholika. Młodzi ludzie są często uzależnieni od mediów społecznościowych i przeładowani informacjami. Jednocześnie co trzeci z nich przyznaje, że jego rodzice nie wiedzą, w jaki sposób używa on internetu i smartfona – wynika z badania Fundacji Dbam o Mój [email protected]ęg. Nadużywanie mediów cyfrowych i internetu zagraża zdrowiu psychicznemu dzieci i budowanym przez nich relacjom międzyludzkim. Instytucje publiczne, organizacje pozarządowe i biznes łączą siły, aby chronić młodych użytkowników przed zagrożeniami w sieci.

– Troska o dzieci powinna obejmować świat wirtualny na równi ze światem rzeczywistym – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Marek Zagórski, minister cyfryzacji. –Rodzice jednak nie mają dokładnej wiedzy, co robią ich dzieci w sieci. Nie mają także dobrego wyobrażenia o tym, ile czasu dzieci poświęcają na korzystanie z internetu.

Jak wynika z badania NASK „Rodzice Nastolatków 3.0”, dorośli widzą tylko wycinek aktywności swoich dzieci w sieci. Nie doszacowują czasu, jaki ich pociechy spędzają w internecie – według nich to ok. 2,5 godziny na dobę, natomiast same nastolatki wskazują, że jest to średnio 4 godziny dziennie. Co czwarty rodzic nie wie, czy dziecko ogląda treści wulgarne i zawierające przemoc. Ponad 65 proc. dzieci twierdzi, że w ich domu nie ma zasad dotyczących korzystania z internetu.

– Jeżeli chcemy mieć wpływ na to, co się z dzieckiem dzieje, to musimy mieć większą wiedzę na temat tego, co ono robi. Rodzicom wydaje się, że jak mają dziecko w pokoju obok, jak ono siedzi tam sobie w internecie, pewnie gra lub rozmawia z kolegami, to nic mu nie jest, a to nie do końca prawda. Tym bardziej że rodzice też nie mają pełnej świadomości na temat zagrożeń, które mogą spotkać dzieci w sieci – przekonuje Marek Zagórski.

Więcej: http://www.lubin.pl/co-tr...lecznosciowych/

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lis 21, 2019 17:44

Komentarz:
~Cyborgi-

Internet powoduje niekontrolowane uzależnienie szczegolnie współczesnej młodzieży. . Od "niemowlaka" zaczyna się fascynacja elektronicznym "ustrojstwem" . Nikt nie myśli o konsekwencjach. Jakaż jest "duma" rodzica , bo mały dzieciak potrafi obsłużyć smartfona. I tak to wszystko się zaczyna , a niestety rodzice mają coraz mniej czasu dla dzieci , chcąc mieć więcej spokoju lub czasu dla siebie dają przyzwolenie na zabawę telefonami, komputerami, smartfonami, tabletami itd . W konsekwencji pojawia się problem z uzależnieniami od nośników i z coraz większą ilością ludzi "cyborgów" .
================================
Dr Magdalena Rowicka: Możemy mieć w przyszłości plagę uzależnień od internetu




- Sposób, w jaki dzieci i młodzież korzystają z internetu czy telefonu, i jak się w tym zatracają, jest bardzo niebezpieczny. To, że nie ma oficjalnie opisanej kategorii uzależnienia od seksu on-line, nie oznacza, że ktoś nie może się od tego uzależnić. A to ma ogromne, negatywne konsekwencje dla młodego człowieka - mówi w rozmowie z Dominiką Pietrzyk dr Magdalena Rowicka, psycholog, badająca uzależnienia behawioralne. - Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy ze skali zagrożeń - dodaje.

Dominika Pietrzyk, Interia: Uzależnienie od wirtualnej rzeczywistości może mieć kilka odsłon. Osobno bada się ogólnie uzależnienie od internetu, osobno od portali społecznościowych, osobno od smartfona. Które z nich jest najgroźniejsze i wciąga najszybciej?

Dr Magdalena Rowicka, psycholog, Akademia Pedagogiki Specjalnej: Uzależnienia od wirtualnej rzeczywistości, czyli od internetu możemy także nazwać e-uzależnieniami, a wśród nich wyróżniamy tzw. Zgeneralizowane Problemowe Używanie Internetu, czyli przeszukiwanie sieci bez konkretnego celu. Można nawet powiedzieć, że marnujemy czas na różne aktywności w sieci, na przykład na oglądanie filmików w internecie, śledzenie mediów społecznościowych, czy przewijanie portali plotkarskich. Potem mamy gry komputerowe on-line i off-line. To jedyne - oprócz hazardu - uzależnienie behawioralne, które figuruje w oficjalnych klasyfikacjach chorób i zaburzeń. Oznacza to, że nałogowe granie w gry hazardowe i w gry komputerowa to zaburzenia, które zostały rozpoznane przez ekspertów na całym świecie i włączone do katalogu chorób i zaburzeń.

Czyli ogólne uzależnienie od internetu nie jest jeszcze oficjalnie uznawana za chorobę?

Czytaj więcej na https://wirtualnyznaczyrealny.interia.pl/news-dr-magdalena-rowicka-mozemy-miec-w-przyszlosci-plage-uzalezn,nId,3336662#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Podpis użytkownika:
   
Elinor
Bywalec


Dołączył: 12 Gru 2016
Posty: 108
Wysłany: Pią Gru 06, 2019 10:48

Dziś Mikołajki. Przygotowaliście coś fajnego dla waszych maluchów? Mój synek ma dziś w żłobku Mikołaja, ciekawa jestem jak na niego zareaguje.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Gru 08, 2019 12:27

Komentarze:
Kryslc

Ja mówię każdemu chociaż mam dziecko że człowiek to nie zwierzę żeby mieć jedyny cel potomstwo. Albo dziecko może mieć każdy nawet głupi a wyższe cele już nie.
--------------------------------------
ja

Żeby zmierzyć się samemu z sobą i z własnymi przeżyciami, trzeba mieć odwagę. Oceniać pomysły na życie innych ludzi jest łatwo i to nie boli...
--------------------------------
Mati

Po co tyle jadu , jedni mogą mieć wiele dzieci inni wcale , jedni wszystkie zdrowe inni np. w 75% ... nie zrozumie ten kto nigdy nie doświadczył tych 25%
============================
"Co to za święta bez dzieci?". Kasia, Agata i Kaja mają dość pytań


"Ale będą mieli beznadziejne święta" – takie komentarze znalazły się pod ostatnim wywiadem Grażyny Torbickiej, która jest mężatką od 38 lat. Para nie ma dzieci i to skłoniło internautów do takich komentarzy. Kaja, Kasia i Agata po latach nauczyły się odpowiadać na takie zaczepki rodziny.



Grażyna Torbicka jak ognia unika tematu swojej bezdzietności. W mediach zabrała głos w tej sprawie tylko raz. – Absurdalna dyskusja na ten temat trwa. Czytam to i reaguję, jakby były we mnie dwie Grażyny. Pierwsza czuje się dotknięta, cała się w sobie kurczy. A druga mówi: czy to jest temat do publicznej dyskusji. To moja sprawa! – ucinała. Temat jednak ostatnio powrócił. Wystarczyło, że powiedziała o swoim udanym małżeństwie. Posypały się komentarze, że "jej święta to nie będą święta – jakby miała dzieci, to co innego".

Kaja Szulczewska od kilku lat spędza święta w gronie bezdzietnych przyjaciół. Ale doskonale pamięta sytuację, gdy ostatni raz spotkała się z całą rodziną. – Ciocia pytała mnie o dzieci. Ja to obróciłam w żart– opowiada.

Pokazała cioci zdjęcia psów

Więcej: https://kobieta.wp.pl/co-to-za-swieta-bez-dzieci-kasia-agata-i-kaja-maja-dosc-pytan-6453825967806593a[/b]

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lut 01, 2020 19:15

Komentarz:

Edmund Szymański

- no , bo TO Rodzice się ścigają , żeby ich córunia - synuś mieli najnowsze i najdroższe , żeby szpanować mogli …
===========================
Alarmujące dane. Młodzi Polacy są przyssani do telefonów na amen, eksperci mówią o patologii




Smartfony dość niepostrzeżenie stały kluczowymi elementami życia wielu osób. Jak wielu - pokazuje to najnowsze badanie Mobiem Polska, przeprowadzone na ogólnopolskiej próbie 856 osób w wieku 15-35 lat na przełomie roku. Eksperci wskazują, że problem robi się naprawdę poważny.

Telefon przyszyty do ręki


Ponad 60 proc. badanych nie rozstaje się z telefonem przez cały dzień, a więcej niż połowa połowa twierdzi, że korzysta z niego po kilka godzin dziennie. Jedynie niecałe 7 proc. ma przy sobie komórkę mniej niż godzinę.

Co więcej, ponad 70 proc. młodych Polaków wraca po swój telefon, gdy zapomni go z domu, nawet kosztem spóźnienia się do pracy lub szkoły, zaś prawie 82% badanych użytkowników, idąc spać, kładzie telefon blisko siebie, zwykle na poduszce.

Eksperci twierdzą, że dane są niepokojące i mogą świadczyć o patologii, zakupoholizmie, bądź chęci zdobycia popularności w celach biznesowych. Z kolei trzymanie komórki blisko siebie podczas snu wynika z przekonania, że trzeba być stale dostępnym dla innych.

– Badani tak związali się ze swoimi telefonami, że stracili rachubę czasu. Nie są pewni, kiedy z nich korzystają. Są stale gotowi do odebrania połączenia lub przeczytania wiadomości. Wiele osób za pośrednictwem komórek poszukuje m.in. kontaktów społecznych, które w świecie rzeczywistym nie są dla nich satysfakcjonujące lub budzą lęk – wskazuje w rozmowie z agencją MondayNews Małgorzata Osowiecka, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Śmiertelne wypadki

Telefon komórkowy to prawie nieodłączna część dzisiejszej rzeczywistości. W domu, w autobusie, na ulicy można coraz częściej zaobserwować ludzi wpatrzonych w smartfony. Bezmyślne wlepianie wzroku w ekran może doprowadzić do tragicznej i bezsensownej śmierci.

A śmiertelne wypadki związane z niefrasobliwym strzeleniem selfie w ryzykownej sytuacji zdarzają się coraz częściej. Jest im nawet poświęcona oddzielna strona na Wikipedii. Do tej pory ma 213 pozycji.

źródło: https://innpoland.pl/157679,wiekszosc-mlodych-polakow-nie-wyobraza-sobie-zycia-bez-smartfonow

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Mar 01, 2020 18:54

Samobójstwa nastolatków: młodzi ludzie nie dają sobie rady ze światem




98 dzieci popełniło w 2019 roku samobójstwo, w tym czworo poniżej 12 lat. Tych, którzy próbowali odebrać sobie życie, mogło być nawet dziesięć razy więcej. Nie zauważamy, jak często młodzi ludzie nie dają sobie rady ze światem.

Wśród osób w wieku 15-24 lata samobójstwo jest obecnie drugą, po wypadkach komunikacyjnych, przyczyną zgonów. Oficjalne dane policyjne pokazują, że ok. setki osób do 18. roku życia rocznie odbiera sobie życie. Realne liczby mogą być jednak nawet trzykrotnie wyższe, gdyż statystyki nie uwzględniają osób, które zmarły w szpitalu kilka czy kilkanaście dni po próbie samobójczej.

– W ostatnich latach wzrosło zagrożenie reakcjami o charakterze autodestrukcyjnym, usiłowań samobójczych, samouszkodzeń, a także np. ucieczki od problemów w narkotyki czy zaburzenia jedzenia. Widać bezradność świata dorosłych, przez lata nie tworzyliśmy programów profilaktycznych i odpowiednej atmosfery edukacyjnej, by przygotować młodych ludzi do wejścia w świat – mówi prof. Janusz Heitzman z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Zaklęty krąg

Więcej: https://dorzeczy.pl/kraj/131203/samobojstwa-nastolatkow-mlodzi-ludzie-nie-daja-sobie-rady-ze-swiatem.html

Podpis użytkownika:
   
Elinor
Bywalec


Dołączył: 12 Gru 2016
Posty: 108
Wysłany: Sob Mar 14, 2020 11:37

Dziecko dla rodzica zawsze będzie dzieckiem i trzeba mu poświęcać jak najwięcej swojej uwagi. Zwłaszcza kiedy jest w wieku dojrzewania i hormony dają o sobie znać. W tym artykule http://www.psychologiadzi...m-nastolatkiem/ znajdziecie pomysły na to, jak spędzać czas z dojrzewającym dzieckiem i jak dbać o pozytywne relacje na linii rodzic - dziecko.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Cze 02, 2020 17:14

Komentarze:
Konstanty Gogolewicz .

10/10, Panie Janecki. W samo sedno! —- Tak, współczesne szkolnictwo w Polsce to fabryka produkująca analfabetów —- W szkole podstawowej winniśmy szukać talentów, które są naszym największym skarbem
--------------------------------
[email protected]

Kilka dekad trwała selekcja negatywna w zawodzie nauczycielskim. Przyglądam się od lat jakości nauczania gdzie królikami doświadczalnymi są moje dzieci. Wniosek? Tragedia. Większość nauczycieli (to moja opinia) nie ma szansy zdać celująco egzaminu ósmoklasisty. Drugi wątek to zawartość książek. Tych darmowych, przygotowanych przez MEN. Znowu tragedia. Wśród autorów, bok tytułów naukowych, od mgr po prof. są też „naturszczycy” bez wykształcenia akademickiego jak np Adam Wajrak z Wyborczej. Otóż nie widzę różnicy. I tu i tam roi się od błędów, często dyskwalifikujących autora. Książki moich dzieci są gęsto upstrzone wklejkami z erratą. Domniemywam więc, że poziom wiedzy owych mgr, dr, dr hab. i prof. jest żenująco niski. Podam przykład: znajdźcie proszę w podręczniku prawidłowe wytłumaczenie czym różni się szadź od szronu. Życzę udanej zabawy.
----------------------------------
lklklk

Ile żeśmy wszyscy zmarnowali życia siedząc w szkolnych ławkach i ucząc się nieprzydatnych bzdetów.
----------------------------------
[email protected]

Brawo Panie Stanisławie! Niestety zakres wiedzy lub jak Pan to nazywa „korpus kompetencji” nikogo w systemie szkolnictwa nie obchodzi. Najmniejszym stopniu, niestety, nauczycieli którzy zawaleni niepotrzebną robotą papierkową przewalają masy niepotrzebnych informacji (bo trudno nazwać to wiedzą) na uczniów, którzy wpuszczają to lewym a wypuszczają prawym uchem. Słusznie Pan zauważył, że uczniowie nie są w stanie (poza nielicznymi wyjątkami) samodzielnie przyswoić takiej ilości informacji, pomijając fakt, że niestety w większości niepotrzebnych. Jest jeszcze cała tzw nadbudowa z „przenajświętszym ZNP” która żyje z tego żeby było jak było, bo to przecież uczniowie są dla szkoły, a nie szkoła dla uczniów.
===================================
Przerwa w nauczaniu mogłaby być testem sensu istnienia szkoły w obecnej postaci - fabryki produkującej analfabetów




Dzieciaki już nie wrócą do szkół przed wakacjami. Od prawie trzech miesięcy szkoły są zamknięte i tak zostanie. To dobry moment, żeby zadać pytanie, komu i do czego potrzebna jest szkoła. Czy i kto stracił na tym, że przez trzy miesiące nie chodził do szkoły? Jeśli nie stracił, to dlaczego, a gdy stracił, to czy na pewno z powodu braku lekcji w szkołach.

Oczywiście pomińmy trywialne kwestie konstytucyjnego prawa do nauki, obowiązku szkolnego i znaczenia edukacji dla społeczeństwa. Bez wielkich badań można dojść do wniosku, że ze szkolnictwem jest podobnie jak z bankami. W banku kredyt najłatwiej dostaje ten, kto go kompletnie nie potrzebuje. A im bardziej potrzebuje, tym ma mniejsze szanse na przyznanie kredytu.

W szkole oferta jest dopasowana przede wszystkim do tych, którzy poradziliby sobie bez szkoły. Natomiast ci, którzy bez niej sobie nie radzą, i tak nie dostają tego, co potrzebują. Im bardziej sobie nie radzą, tym mniej dostają. I to jest niezależne zarówno od systemu szkolnego, jak i od aktualnej władzy. To jest chyba nieuleczalna wada systemu. Programy szkolne zakładają, że uczniowie są studentami, tylko młodszymi. Czyli mają kompetencje samodzielnego uczenia się i zdobywania konkretnego korpusu wiedzy oraz innowacyjności w jego obrębie. To jest oczywisty absurd. Uczniowie nie są studentami i nigdy nie będą (poza nielicznymi wyjątkami). Inna sprawa, że studentów też to dotyczy w coraz mniejszym stopniu.

Szkoła nie daje kompetencji tym, którzy tego najbardziej potrzebują, a raczej sankcjonuje i legitymizuje produkcję analfabetów: pierwotnych, funkcjonalnych i wtórnych. Szkoła robi tyle, ile może, a jak ktoś mimo to jest analfabetą, to trudno. Widocznie się nie da. Przy tym system szkolny nie odróżnia analfabety w postaci jak najbardziej kanonicznej, od tego, który ma wprawdzie zewnętrzne cechy kogoś, kto analfabetą nie jest, choć faktycznie nim jest. System szkolny potrzebuje alibi, że przemieleni przez niego analfabeci dostali to wszystko, co pozwalałoby im nimi nie być. I można umyć ręce. W dodatku nikt nawet nie śmie zająć się analfabetami wśród nauczycieli, ale to zupełnie inna bajka.

Ogromna większość uczniów nie jest w stanie być studentami chodząc do podstawówki czy liceum. To powoduje, że masowe są korepetycje oraz „pomoc” rodziców. Kandydat na prezydenta Rafał Trzaskowski powiedział niedawno, że siedzi z dziećmi „godzinami, wieczorami nad lekcjami”. On „odpowiada za historię, polski i języki, żona wzięła na siebie przedmioty ścisłe”. Ambitni Trzaskowscy, tak jak wielu innych uważających się za inteligentów, nie posyłają pewnie dzieci na korepetycje, bo mogłyby powstać wątpliwości na temat zdolności ich pociech. Sami są więc korepetytorami. I próbują z uczniów zrobić studentów. W dawnym znaczeniu tego terminu, bo od lat studentem może być właściwie każdy analfabeta.

Rodzicom (i korepetytorom) chodzi o to, żeby uczniowie byli w stanie przejść do następnego etapu edukacji, w którym będą jeszcze bardziej studentami niż w poprzednim. Kompetencje są na dalszym planie, o ile w ogóle ktoś o nich myśli. Na pewno myśli o tym część uczniów, ale to niewielka grupa. Nawet temu, by uczniowie byli w stanie przechodzić do następnych etapów edukacji szkoła jest w stanie sprostać w minimalnym stopniu. Dlatego nauka dzieci zajmuje rodzicom coraz więcej czasu (jak Trzaskowskim). Albo uczniowie mają coraz więcej korepetycji. Chyba że osoby odpowiedzialne edukacją dzieci się przesadnie nie przejmują albo łudzą się, że szkoła daje im to, co formalnie dawać powinna. Owszem, czasem daje, ale jednostkom, które poradziłyby sobie nawet bez szkoły, choć szkoła trochę ułatwia im zadanie.

Gdybym odpowiadał za edukację, wykorzystałbym kilka miesięcy przerwy w nauczaniu w szkołach, żeby sprawdzić, czego chodzenie do szkoły nie daje. Albo odwrotnie – co daje niechodzenie do szkoły. I komu daje najwięcej, a komu najmniej. Ten losowy przypadek jest bezprecedensowy, gdyż pozwala stwierdzić, czego nawet „dobrzy” uczniowie nie są w stanie nauczyć się bez bezpośredniego kontaktu ze szkołą i nauczycielem. I którzy w jakim stopniu. I to byłby znakomity materiał do skupienia się w szkole właśnie na tym, czego uczniowie samodzielnie nie są w stanie opanować. Innych rzeczy mogliby się uczyć zdalnie, samodzielnie, przy okazji – poza szkołą. Można by w ten sposób wreszcie przeorganizować szkołę i zmienić programy. Nie łudzę się jednak, że ktoś korzystając z tej wyjątkowej okazji te sprawy w ogóle bada.

Będzie źle, jeśli po koronawirusowym kryzysie szkoła pozostanie tym wielkim śmietnikiem wiedzy, jakim jest obecnie i od lat. I fabryką produkującą więcej analfabetów niż osób mających jakiś minimalny korpus kompetencji. Jeśli chcemy się łudzić, że chodzenie do szkoły coś daje, choć nie wiemy co, to można nic nie robić. Jeśli zaś szkoła ma być choć w elementarnym stopniu efektywna (bez coraz większego wkładu rodziców i korepetytorów), czas najwyższy przerwać błędne koło. Uczniowie dostają coraz więcej informacji (w dużym stopniu zbędnych) i uzyskują coraz mniej kompetencji, a efekcie coraz wyższy jest poziom wtórnego i funkcjonalnego analfabetyzmu. I tak to się kręci.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/503027-przerwa-w-nauczaniu-moglaby-byc-testem-dla-szkol

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Cze 05, 2020 17:07

Komentarze:
Dolores

Nie zgadzam się z artykułem. Mam syna w 1 klasie liceum. Pracy zdecydowanie więcej było w domu niż za czasów, kiedy normalnie chodziło się do szkoły, ale czy spowodowało to nie wiadomo jaki wzrost kosztów ? Na pewno nie u nas. Przecież wcześniej też trzeba było korzystać z internetu, więc nie wiem o co tu tyle hałasu ?
-----------------------------------
Marqez

Mam rozwiazanie tego problemu!!! Pieniadze przeznaczone na transport do pracy (zaoszczedzone), przeznaczyc na rachunek za prad i po problemie!!! Dlaczego dostrzegacie tylko minusy???
----------------------------
Nauczycielka
Zaoszczędziłam na paliwie 600 zł.
------------------------
łoś

Po nauczycielach nie można się spodziewać niczego innego poza lamentem. Tak już mają. Zawsze im źle i mało.
==========================
Szkoła poza szkołą. Rodzice i nauczyciele "wystawiają rachunek" za zdalne nauczanie


Wysokie rachunki za prąd czy koszty dodatkowych pakietów internetu to tylko niektóre z "efektów" zdalnego nauczania, które wyliczają nauczyciele, ale i rodzice uczniów. Są też takie, po których ślad pozostanie na dłużej. - Wydałam 1400 zł na nowe okulary. Zobaczymy, co będzie z moim kręgosłupem - mówi nam nauczycielka.



Wiemy już, że dzieci nie wrócą do szkoły w tym roku szkolnym. Od kilku miesięcy trwa nauka zdalna, która zakończy się 26 czerwca.

To czas podsumowań. W mediach społecznościowych pojawiła się dyskusja dotycząca kosztów nauki zdalnej. A wywołało ją zdjęcie, na którym jedna z nauczycielek pokazała rachunek w wysokości ponad 600 zł, najprawdopodobniej za prąd.

Nauczyciele, ale także rodzice uczniów, w dyskusji pod zdjęciem byli podzieleni. Wielu zauważyło, że przecież od stycznia ceny prądu wzrosły, więc i rachunki mogły być wyższe. Część, z którymi rozmawialiśmy podkreśliła, że nie odczuwa dodatkowych, finansowych kosztów edukacji zdalnej. Wielu jednak wskazało, że takie musiała ponieść. I nie chodzi jedynie o prąd.
Zdalne nauczanie. Dodatkowe pakiety internetu

Jedna z nauczycielek mówi nam, że w domu z laptopa korzystała sporadycznie, dosłownie raz na dwa tygodnie. Teraz, kiedy prowadzi lekcje zdalnie, ten czas wydłużył się do kilku godzin dziennie. Zaczął się więc problem ze zużyciem pakietów internetu. Wcześniej wystarczał mobilny, teraz musiała dokupić dodatkowe pakiety sobie, a także dzieciom, które również uczą się zdalnie.

- Od godziny 8 do 18 siedzę przed laptopem. Sprawia to, że muszę kupować dodatkowe pakiety internetu za własne pieniądze i nikt mi ich nie zwróci - mówi nam Marcelina, inna nauczycielka. Zainwestowała też w szkolenie, żeby poradzić sobie z nauką zdalną.

Więcej: https://wiadomosci.wp.pl/szkola-poza-szkola-rodzice-i-nauczyciele-wystawiaja-rachunek-za-zdalne-nauczanie-6517878936258689a

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Cze 06, 2020 18:41

Szkoła nienawidzi mylenia się, wpisanego w proces nauki. Zła ocena jest jak mandat


Podciągać czy nie podciągać, oto jest pytanie. W przededniu zakończenia roku szkolnego zadaje sobie coraz więcej nauczycieli. O tym, jak na nie odpowiedzieć, ale też o bezsensowności wystawiania stopni ze sprawowania i o tym, że tróje i szóstki są lepsze od średniej 5,5 rozmawiamy z Edytą Plich, nauczycielką z wieloletnim doświadczeniem i założycielką Towarzystwa Inteligentnej Młodzieży.



Nauczanie zdalne trwa od 16 marca. Zdalnie odbędzie się również wystawianie ocen i zakończenie roku szkolnego 2019/2020. Rzecznik Praw Dziecka apeluje o podwyższanie ocen na świadectwach, Minister Edukacji nie podziela jego zdania

"W czasach pandemii podwyższanie ocen może mieć charakter terapeutyczny. Niektóre dzieci otrzymały wsparcie rodziców, miały do dyspozycji własny pokój i komputer, a inne zostały w tej trudnej i nowej sytuacji same. Karanie dzieci za to, że miały gorsze warunki do nauki, jest krzywdzące i niesprawiedliwe" - mówi Edyta Plich

"Może i średnia 5,5 brzmi dumnie, ale w czasach, w których coraz bardziej liczy się specjalizacja w danej dziedzinie, to raczej kombinacja trójek i szóstek powinna być połączeniem idealnym. W dorosłym życiu nikt nie jest ekspertem od wszystkiego"

HELENA ŁYGAS: Większość z nas słyszała − jeśli nie od rodziców, to od nauczycieli − że "uczymy się dla siebie, a nie dla ocen", ale mało kogo udało się do tego przekonać. Do piątek i szóstek przywiązywało się i wciąż przywiązuje się w polskiej szkole ogromną wagę.

EDYTA PLICH: W systemie oceniania opartym na stopniach mówienie, że oceny nie są ważne to tylko teorią. Jeśli uczniowie nie widzą jej potwierdzenia w swoim codziennym życiu, trudno im myśleć o ocenach jako o czymś drugorzędnym. Dostosowują się do systemu, w który są wrzuceni. Ocena jest dla nich komunikatem, jak dużo brakuje im do "ideału".

Dla większości uczniów ten ideał jest nie do osiągnięcia.

Więcej: https://kobieta.onet.pl/szkola-nienawidzi-mylenia-sie-zla-ocena-jest-jak-mandat/1rpz535

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16424
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Cze 18, 2020 12:35

Czy uczniowie wrócą do szkół we wrześniu? Małe szanse!




Czy od września uczniowie będą mogli wrócić do szkół? To coraz mniej prawdopodobne. Ministerstwo edukacji już pracuje nad przepisami i zasadami, które miałyby umożliwić kontynuowanie zdalnej nauki także po wakacjach.

Czy po wakacjach wszyscy uczniowie będą mogli ze spokojem wrócić do szkół? - To bardzo trudne pytanie. Odpowiedź nie należy do mnie. Natomiast obawiam się, że akurat w tym momencie może to nie być takie proste - stwierdził we wtorek na antenie RMF FM wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowski.

Polska wciąż jest w grupie krajów, które najgorzej radzą sobie z epidemią koronawirusa - tych, w których liczba nowych przypadków jest każdego dnia na takim samym, wysokim poziomie. Tylko ostatniej doby w całym kraju przybyło ponad pół tysiąca chorych. Tak wielu zachorowań dziennie nie było nawet w marcu i kwietniu, które uznawane były za szczyt epidemii. Kraje, w którym wysoka liczba zakażeń utrzymuje się na wysokim poziomie tak długo, można policzyć na palcach.

Czy sytuacja poprawi się do września? Nie wiadomo. Z analizy działającej we Wrocławiu międzynarodowej grupy MOCOS wynika, że jest tylko 10 procent szans na to, aby we wrześniu we Wrocławiu epidemia była już opanowana. Szanse dla innych regionów Polski są jeszcze mniejsze.

- Epidemia się nie skończyła. Koronawirus nie odpuścił - powtarza też profesor Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego szpitala przy ul. Koszarowej we Wrocławiu. - Cały czas należy się pilnować, przestrzegać zasad sanitarnych i nosić maseczki. Młodzi, którzy z pewnością zakażenie przejdą bezobjawowo, powinni pilnować się z szacunku dla tych starszych, którzy są z grupy ryzyka i dla których koronawirus jest śmiertelnym zagrożeniem - jak mantrę powtarza ordynator.

Do zdalnej nauki także od września przygotowuje się już ministerstwo edukacji. Jego szef, Dariusz Piontkowski, zaznacza że to jeden ze scenariuszy branych pod uwagę.

- Wierzę, że epidemia zostanie na tyle opanowana, że uczniowie wrócą do szkół po wakacjach. Musimy jednak pamiętać, że minister zdrowia przestrzega przed drugą falą koronawirusa właśnie jesienią, nie możemy jej wykluczyć. Jeśli epidemia nie ustąpi, wówczas mamy przygotowane podstawy prawne, by kontynuować zajęcia na odległość w nowym roku szkolnym - powiedział Piontkowski na antenie Radia Plus. - Choć zdaję sobie sprawę, że duże grono uczniów chce wrócić do szkół, kontaktu z rówieśnikami i nauczycielami - dodał.

źródło: https://gazetawroclawska.pl/czy-uczniowie-wroca-do-szkol-we-wrzesniu-male-szanse/ar/c1-15030552

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 4 z 5  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.