Rooftopping - ekstremalne hobby Andrew Tso
Sporty ekstremalne takie jak alpinizm, rafting czy nawet spadochroniarstwo, są niczym w porównaniu z hobby Andrew Tso. Dlaczego? Ponieważ we wszystkich wcześniej wymienionych rozrywkach obowiązują pewne formy zabezpieczeń. W rooftoppingu nie ma żadnych zasad.
26-letni Andrew pochodzi z Hongkongu. Od dzieciństwa uwielbiał się wspinać się na drzewa o wiele wyższe niż te preferowane przez jego rówieśników. Jego pasja przetrwała i dzisiaj, jako dorosły mężczyzna, Andrew wspina się na budynki, mosty i wieże.
Chińczyk podróżuje po całym świecie w poszukiwaniu idealnych obiektów na wspinaczkę. Zdobywał już "szczyty" w Londynie czy Paryżu. Oczywiście wszystkie podboje dokumentuje.
"Twoi odbiorcy są w stanie stwierdzić jak pewnie się czujesz na podstawie jakości zdjęcia. Czasami musisz ustawić się w dziwnej lub niewygodnej pozycji, żeby uzyskać zadowalający efekt".
Andrew przyznaje, że za każdym razem kiedy się wspina odczuwa niepokój. "Bycie na szczycie wywołuje dreszcz emocji. Niezależnie od tego co ludzie mówią o byciu nieustraszonym, zawsze jest jakiś element niepewności i lęku".
Tso nie jest jedynym amatorem rooftoppingu. Ten "sport" zyskuje coraz więcej zwolenników. W lutym tego roku dwaj Rosjanie, Vadim Makhorov i Vitaliy Raskalov, wspięli się na Shanghai Tower - drugą pod względem wysokości budowlę na świecie.
Z kolei 24-letni Max Polazov, również z Rosji, od lat robi sobie zdjęcia na ekstremalnych wysokościach. Co ciekawe, młody człowiek na fotografiach w ogóle nie wygląda na poruszonego potencjalnym zagrożeniem, jakie niesie ze sobą upadek. Trudno ocenić, czy to jeszcze odwaga czy po prostu szlaeństwo.
źródło + foto :
http://ciekawe.onet.pl/fototematy/rooft ... -duzy.html