forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Tematyczne » Komputery i internet Poprzedni temat :: Następny temat
Inwigilacja Sieci
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 13, 2013 08:19


Wielki Brat w mundurze




Firma zbrojeniowa Raytheon opracowała system do szpiegowania ludzi w sieciach społecznościowych

Ma służyć do wyławiania z elektronicznego tłumu terrorystów i przestępców. Ale aby tego dokonać, musi zebrać informacje o każdym z nas. Co lubimy, czym się interesujemy, z kim się spotykamy i gdzie najczęściej przebywamy. Te wszystkie informacje, którymi tak chętnie dzielimy się ze światem na Facebooku, Forsquare czy Twitterze, pozwalają stworzyć nasz dokładny portret. A to właśnie interesuje elektronicznych szpiegów.

RIOT, czyli Rapid Information Overlay Technology, jest dziełem inżynierów firmy Raytheon. To jeden z największych koncernów zbrojeniowych świata. Amerykańska firma dostarcza m.in. bomby, rakiety, pociski samosterujące oraz gotowe systemy obrony antyrakietowej. Teraz zabrała się również do przygotowania oprogramowania do analizowania zachowań ludzi w Internecie. Riot, o którym informuje gazeta „The Guardian", umożliwia stworzenie „siatki połączeń" międzyludzkich. Dzięki zaawansowanej analizie informacji wyłowionych z Internetu pozwala nawet przewidzieć, co dana osoba będzie robić w przyszłości.

Proszę państwa, oto Nick


Riot został opracowany wspólnie z amerykańskim rządem. Od 2010 roku Raytheon i różne agendy administracji USA współpracowały w ramach projektu wykorzystania publicznie dostępnych źródeł danych do tworzenia ogromnych baz danych o obywatelach. Ale nowy system jest również dostępny komercyjnie. Raytheon zapewnia, że dotąd nikomu go nie sprzedał.

„The Guardian" dotarł do promocyjnego materiału wideo, w którym jeden z inżynierów demonstruje możliwości Riot. Brian Urch pokazuje w nim m.in., jak w zaledwie kilka minut może uzyskać dokładne informacje o dowolnej osobie.

„Będziemy teraz śledzić jednego z naszych pracowników" – mówi na filmie Urch. Tylko na podstawie informacji z sieci społecznościowych system ustała, że Nick często odwiedza Washington Nationals Park i ma przyjaciółkę blondynkę. Zapamiętuje ich zdjęcia.

Riot tworzy również sieć połączeń między bliskimi znajomymi Nicka na podstawie wymiany zdań na Twitterze. Sprawdza również ulubione miejsca obserwowanego człowieka dzięki meldunkom w serwisie Forsquare.

Kolejna demonstracja – „Wiemy już, gdzie Nick sobie chodzi, wiemy, jak wygląda. A teraz spróbujmy zobaczyć, co Nick będzie robił w przyszłości" – mówi inżynier. Riot sprawdza, że Nick często się melduje (czyli informuje znajomych, gdzie aktualnie jest) o określonej porze w siłowni. „A zatem gdybyśmy chcieli Nicka zatrzymać albo może przeszukać zawartość jego laptopa, to wiadomo, że najlepiej to zrobić, gdy siedzi na siłowni od 6 rano w poniedziałek".

Niby publiczne, ale...

Skąd Riot może tyle wiedzieć? Najciekawsze jest to, że są to wszystko informacje ogólnodostępne.

To, kto i jak często komentuje na Facebooku, daje informacje o stopniu zażyłości. Do zdjęć umieszczanych w serwisach społecznościowych często dodawana jest informacja, gdzie i kiedy je wykonano. Meldowanie się w serwisach Facebook, Forsquare czy Gowalla to informacja wprost – często tu bywam, to moje ulubione miejsce. Riot umożliwia nawet przedstawienie dziesięciu najczęściej odwiedzanych miejsc wraz z dokładnymi porami dnia.

Oprogramowanie przeszukujące informacje z serwisów społecznościowych jest całkowicie legalne – w końcu są to informacje, które sami o sobie udostępniamy. Przed rokiem podobny program chciało mieć m.in. FBI – przypomina „The Guardian".

Mimo to Raytheon nie chciał, aby gazeta publikowała materiał o systemie Riot. Poproszono nawet, aby dziennikarze usunęli film, w którym Brian Urch tłumaczy, jak działa elektroniczna inwigilacja. „Riot jest systemem analizującym duże zasoby danych, nad którymi pracujemy wspólnie z narodowymi laboratoriami i przemysłem. Ma zamienić wielkie ilości danych w użyteczne informacje, które pomogą w zapewnieniu bezpieczeństwa narodowego" – brzmi komunikat firmy. Rzecznik Jared Adams zapewnia jednocześnie, że system nie ujawnia „żadnych informacji osobistych – takich jak numery ubezpieczenia czy dane o kontach bankowych".

Informacje o istnieniu Riot już wywołały głosy oburzenia. „Serwisy społecznościowe często nie podają w jasny sposób, co i w jaki sposób jest udostępniane innym" – mówi „Guardianowi" Ginger McCall z Electronic Privacy Information Centre. „Użytkownicy publikują informacje i sądzą, że będą je widzieć tylko ich znajomi, podczas gdy przeglądają je również urzędnicy".

źródło: http://www.rp.pl/artykul/62956,980212.html?p=1

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Pon Lip 15, 2013 16:33, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Cze 10, 2013 15:09

O szpiegowaniu internautów przez USA wciąż głośno: czas zrezygnować z amerykańskich usług?


Afera wokół programu PRISM, w ramach którego amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) zbudować miała bezprecedensowy system inwigilacji internetowej, przy współudziale największych firm IT umożliwiający pozyskiwanie niemal wszystkich informacji o każdym, zatacza coraz szersze kręgi. Dziś już nikt też nie ma wątpliwości, co do tego, że przeciek nie jest wyssany z palca – wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, pani Vivianne Redding, stwierdziła, że sprawa ta obrazuje, że jasne ramy prawne ochrony danych osobowych to nie luksus czy ograniczenie, lecz fundamentalne prawo, zaś minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, William Hague przyznał, że nie jest zaskoczony PRISM-em, ale dodał, że działań wywiadowczych powinni obawiać się jedynie terroryści, kryminaliści i szpiedzy. Coraz więcej też głosów, że cała sprawa będzie bolesnym ciosem dla amerykańskiej branży IT, z której usług korzystał przecież cały świat – dzisiaj niezależność od systemu prawnego Stanów Zjednoczonych staje się dla internetowych usługodawców przewagą konkurencyjną.

Wiemy już, kto jest źródłem przecieku, który postawił administrację Obamy w tak niewygodnej pozycji. To Edward Snowden, który ujawnił się w wywiadzie udzielonym brytyjskiemu The Guardian. 29-letni mężczyzna od dziesięciu lat pracował w CIA jako technik, i jak twierdzi, działał z pobudek etycznych: nie chcę żyć w świecie, w którym wszystko co zrobię i co powiem jest nagrywane – wyznał dziennikarzom Guardiana Snowden, przekonany, że teraz nic dobrego go już nie czeka, i spodziewa się działań odwetowych ze strony władz USA, wymierzonych zarówno w niego, jak i jego rodzinę.



Teraz los Snowdena leży w rękach władz Hongkongu (i pośrednio – Chińskiej Republiki Ludowej) do którego uciekł, licząc na uzyskanie tam azylu. Wybór Hongkongu wydaje się dobrze przemyślany – choć ten specjalny region administracyjny Chin ma ze Stanami Zjednoczonymi podpisaną umowę o ekstradycji, to jest ona obwarowana licznymi klauzulami, pozwalającymi na zablokowanie ekstradycji zarówno przez autonomiczne władze Hongkongu, jak i Pekin, z przyczyn zarówno humanitarnych, jak i związanych z narodowym bezpieczeństwem Chin. Sam były pracownik CIA przyznaje, że to tragedia, że walczący o wolność Amerykanin musi uciekać do kraju, który uważany jest za znacznie mniej wolny.

Co jednak robić? Mimo że administracja Obamy przyznała się do prowadzenia inwigilacji obywateli innych krajów na mocy paragrafu 702 ustawy Foreign Intelligence Surveillance Act, zapewniając przy tym, że informacje pozyskiwane są jedynie po uzyskaniu nakazu tajnych sądów, stworzonych do nadzoru instytucji powołanych do wdrażania wspomnianego prawa, to jednak ludzie znający NSA od wewnątrz utrzymują, że to bzdura – np. William Binner, pracujący przez 30 lat w NSA matematyk i kryptograf twierdzi, że właśnie w ten sposób pozbyto się szefa CIA Davida Petraeusa, ujawniając jego korespondencję z kochanką. Dla Binneya władza widzi to, co chce widzieć – i nie przejmuje się zupełnie kwestią legalności tych działań.

Jeden front przyjęły również amerykańskie firmy, mające współdziałać z NSA w ramach PRISM. Co najciekawsze, wypowiedzi ich szefów czy rzeczników prasowych wyglądają tak, jakby zostały napisane przez jedną osobę – można je sprowadzić do wspólnego mianownika, którym jest deklarowanie, że o projekcie NSA nigdy się wcześniej nie słyszało, że danych użytkowników nie ujawnia się bez sądowego nakazu, że firma przestrzega obowiązującego prawa. A jednak ten wspólny front nie przekonuje już nie tylko tak kontrowersyjnych postaci jak Julian Assange, głoszący, że w USA rządy prawa należą już do przeszłości, ale też i tak uznanych osóbjak wynalazca World Wide Web, sir Tim Berners-Lee, który ostrzegł, że firmy i rządy wspólnie próbują przejąć kontrolę nad Internetem, naruszając podstawowe prawa człowieka i zagrażając podstawom demokratycznego społeczeństwa.

Mimo więc, że administracja w Waszyngtonie najwyraźniej w pełni się przełączyła w tryb minimalizowania zniszczeń, zatuszowanie tej afery nie będzie łatwe. Berliński inspektor ochrony danych osobowych Peter Schaar zażądał od władz USA wyjaśnień w sprawie tych monstrualnych oskarżeń, ironicznie dodając, że wcale nie uspokaja go to, że projekt nie był wymierzony w obywateli amerykańskich, a jedynie w osoby żyjące poza USA, zaś minister sprawiedliwości Hesji, Jörg-Uwe Hahn wezwał do bojkotu firm, które z NSA współpracowały. O tym, że bojkot taki nie jest czymś nie do pomyślenia przekonuje teraz David Kirkpatrick, autor książki The Facebook Effect, który na łamach swego bloga otwarcie pyta – czy Obama właśnie zniszczył amerykańską branżę internetową?

Co może w tej sytuacji zrobić reszta świata? Czarna owca Internetu, Kim Dotcom, twierdzi, że Europa potrzebuje własnej wyszukiwarki, która mogłaby rywalizować z niegodnym już zaufania Google. Wniósł on już podobno do Parlamentu Europejskiego propozycję stworzenia funduszu czy środków pomocowych, które by to mogły umożliwić. Mimo że koncepcja budowania takiej alternatywy za pieniądze pochodzące od państwowego inwestora może w tej sytuacji wydawać się czymś zupełnie nie na miejscu, to Dotcom uważa, że takie finansowanie wcale nie musi oznaczać kontroli władz, jeśli projekt będzie realizowany w opensource'owym modelu.

Podobne stanowisko zajmuje dyrektor fińskiej firmy F-Secure, Mikko Hyponen, który uznał, że na dłuższą metę Europa potrzebuje własnej branży dotcomowej, porównywalnej do tego, co ma USA. Przyniosłoby to nie tylko korzyści gospodarcze, ale też uwolniło obywateli UE od nadzoru amerykańskich agencji wywiadowczych.

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,41831.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Cze 12, 2013 22:35

Waszym Zdaniem: PRISM Was nie zaskoczył i nie macie zamiaru zmieniać przyzwyczajeń





W naszym cyklu "Waszym Zdaniem" pytaliśmy ostatnio, co sądzicie o programie PRISM i o to, jak może wpłynąć na Wasze życie. Okazuje się, że nie macie zamiar rezygnować z usług gigantów, którzy mają współpracować ze służbami specjalnymi USA, a samo istnienie programu PRISM nie jest specjalnym zaskoczeniem.
Na pytania zadane w ankiecie odpowiedziało 1014 osób. Aż 63% z was stwierdziło wprost, że program taki jak PRISM po prostu musiał istnieć. Zaskoczonych jest tylko 2% (19 osób). Co więcej, 413 osób (40%) uważa, że w Polsce też funkcjonuje program podobny do PRISM. Zdecydowanie nie zgadza się z tym 2% z was, a 15% powątpiewa.

Ciekawie rozkładają się głosy w odpowiedzi na pytanie, czy macie zamiar zrezygnować z usług gigantów technologicznych, którzy mają brać udział w programie PRISM. Przypomnijmy, że chodzi o firmy i usługi takie jak Microsoft, Google, Facebook, Skype, YouTube. Większość, bo 34% z was postanowiła dalej korzystać z rozwiązań znanych koncernów. Rezygnację deklaruje 18%, a 256 osób (25%) chciałoby, ale nie widzi produktów, które mogłyby zastąpić im Gmaila, Facebooka czy YouTube'a.

Bardzo zgodni byliście też w ocenie Edwarda Snowdena, czyli osoby która ujawniła mediom szczegóły działania programu. Stwierdziliście, że jest to odważny człowiek (60%) albo bohater (22%).

319 osób (32%) deklaruje, że będzie odtąd bardziej świadomie i ostrożnie korzystać z różnych usług sieciowych. Na przeciwległym biegunie znalazło się 305 osób (30%), które są raczej sceptyczne i uważają, że ostrożność niczego nie zmieni.

źródło: http://technologie.gazeta..._nie_macie.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Cze 18, 2013 10:54


Facebook, Microsoft i Apple ujawniają, ile i jakie informacje o nas oddają służbom specjalnym




Ile próśb o dane użytkowników otrzymują od służb specjalnych największe firmy technologiczne? Tysiące, i to w ciągu kilku miesięcy.

Afera PRISM raczej prędko nie przycichnie. Firmy, które biorą udział w programie, czyli Facebook, Microsoft, Apple i inni stopniowo przyznają, że faktycznie ujawniają służbom specjalnym niektóre dane dotyczące swoich użytkowników. Co konkretnie?

Apple - od 1 grudnia 2012 do 31 maja 2013 otrzymaliśmy 4-5 tysięcy wniosków o dane użytkowników

Apple wydał oświadczenie, w którym podtrzymuje swoje stanowisko ogłoszone zaraz po ujawnieniu istnienia afery PRISM. Czytamy więc, że firma "nie udostępnia żadnej agencji bezpośredniego dostępu do serwerów, a wszystkie prośby agencji rządowych dotyczące danych użytkowników muszą być zaakceptowane przez sąd". Apple przyznaje, że prośby takie się zdarzają, i tak na przestrzeni 6 miesięcy od początku grudnia 2012 do końca maja 2013 wpłynęło ich 4-5 tysięcy. Wnioski dotyczyły 9-10 tysięcy kont użytkowników lub urządzeń. Apple tłumaczy, że prośby jakie otrzymuje związane są ze sprawami:

- kryminalnymi (np. kradzież)

- poszukiwanie zaginionego

- poszukiwanie pacjenta chorego na Alzheimera

Facebook - 9-10 tysięcy wniosków w drugiej połowie 2012 r.

Liczba wniosków o niczym jeszcze nie świadczy. Należy je rozbić na poszczególne prośby o dostęp do danych na temat konkretnej osoby, albo konkretnego konta. Facebook wyjaśniał, że od lipca do grudnia 2012 otrzymał pytania dotyczące 18-19 tysięcy kont użytkowników. Prośby dotyczyły spraw takich jak:

- poszukiwanie zbiega

- śledzenie zagrożenia terrorystycznego

- poszukiwanie zaginionego dziecka

Microsoft - 6-7 tysięcy wniosków w tym samym czasie

Zapytania kierowane do Microsoftu dotyczyły 31-32 tysięcy kont. Firma zapewnia, że ujawnienie tych danych to dopiero pierwszy krok na drodze ku większej transparentności.

Tysiące zapytań, dziesiątki tysięcy kont. To dużo czy mało? Firmy podkreślają, że chodzi o ułamek procentu całkowitej bazy użytkowników. No tak. Wygląda więc na to, że większość koncernów powiązanych z aferą PRISM usiłuje wybrnąć teraz z twarzą i nie stracić zaufania swoich użytkowników.

źródło: http://technologie.gazeta...le_i_jakie.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lip 04, 2013 11:27

"No Such Agency" - jak NSA podsłuchuje cały świat w służbie Stanów Zjednoczonych




PRISM po raz kolejny zwrócił uwagę całego świata na NSA. Czym zajmuje się ta agencja i czy aby ochrona prywatności to na pewno nasze największe zmartwienie?

4 listopada 1952 roku powstała agencja, która z czasem przeobraziła się w prawdziwego molocha. Ulokowana w Fort Meade, nie za blisko Waszyngtonu (żeby przetrwała ewentualny atak nuklearny), ale i nie za daleko, jest największym pracodawcą w stanie Maryland zatrudniając ok. 40 tys. osób. Jej "kampus” ma własną policję i straż pożarną, a wielkie biurowce, pokryte ciemnym, półprzepuszczalnym szkłem, otoczone są przez tysiące miejsc parkingowych. Jej budżet wynosi ok. 8-10 mld dolarów, a jej działania przyciągają uwagę całego świata. Tą agencją jest NSA, National Security Agency (Agencja Bezpieczeństwa Narodowego).

NSA do dziś spowija mgła tajemnicy, co znalazło swoje odzwierciedlenie w żartobliwym rozwinięciu skrótu "No Such Agency” (Nie Ma Takiej Agencji). Gracze mogą ją znać z Splinter Cell, serii gier akcji z elementami skradania, której bohater, Sam Fisher, jest właśnie agentem NSA. Jak to jednak z fikcją bywa, nie należy traktować jej zbyt dosłownie, choć kilka elementów się zgadza - zamiłowanie NSA do nowinek technicznych i ogromne znaczenie, jakie mają dla agencji informacje.

Wróg nr 1 - Sowieci



Impulsem do stworzenia NSA była rywalizacja Stanów ze Związkiem Radzieckim. Agencja miała odpowiedzieć na jedno, konkretne pytanie "co dziś knują Sowieci?”. W tym celu jej głównym zadaniem było pozyskiwanie i przetwarzanie jak największej ilości informacji. W tym celu zaczęto budować rozległą infrastukturę, której elementy pozostają w użyciu do dziś.

Chyba najbardziej znanym programem NSA z lat zimnej wojny jest program ECHELON. Ta sieć stacji nasłuchowych powstała przy pomocy Wielkiej Brytanii, Australii, Kanady i Nowej Zelandii przechwytywała sygnały przesyłane za pomocą fal radiowych czy satelit.

Jak ustalił Parlament Europejski w 2000 roku, przy odpowiednie rozmieszczenie ECHELON był w stanie przechwytywać całą komunikację przesyłaną za pomocą geostacjonarnych satelitów. A to oznacza, że w ręce amerykańskiego wywiadu codziennie trafiały zapisy milionów rozmów telefonicznych, faksów, e-maili i wielu innych danych.

Wróg nr 2 - terroryści


Koniec zimnej wojny nie oznaczał końca NSA. Szybko bowiem okazało się, że ojczyzna jeszcze bardziej niż wcześniej potrzebuje jej usług. Po pierwsze dlatego, że Stany Zjednoczone mają nowego przeciwnika - są nim terroryści. Po drugie, rozwój sieci zapoczątkował lawinowy wzrost informacji.

Nawet jeśli z początku rozwój internetu mógł być dla NSA problematyczny (coraz więcej informacji było przesyłanych za pomocą światłowodów, a nie satelitów, co podkopało znaczenie ECHELON-u), to tylko głupiec nie dostrzegłby ogromnych możliwości, jakie daje sieć. Szczególnie, że Stany Zjednoczone są w sieci odpowiednikiem starożytnego Rzymu - "wszystkie kable prowadzą do Krzemowej Doliny”.

W efekcie po 11 września 2001 roku NSA podjęła szereg programów, które miały zwiększyć ilość informacji trafiający do agencji. Część sprowadzała się do podsłuchów, jak np. przyzwolenie prezydenta Goerge'a W. Busha na podsłuchiwanie bez nakazu sądowego telefonów wykonywanych do osób poza Stanami Zjednoczonymi.

Inne zaś dotyczyły monitorowania sieci. NSA uruchomiła kilka programów, które po jakimś czasie zostały jednak zarzucone. ThinThready, zaczęty jeszcze w latach 90., dla przykładu został porzucony, ponieważ... starał się chronić prywatność. Zbierane dane były szyfrowane - dostęp do nich można było uzyskać dopiero po otrzymaniu nakazu sądowego. Zamiast niego w 2000 roku uruchomiono Trailblazer, projekt pozbawiony takich hamulców bezpieczeństwa. Jednak i jego czekał "smutny” los - NSA przez lata miała (ma?) problem z wypracowaniem skutecznego programu do monitorowania sieci.

Problemy projektów nie przeszkodziły rzecz jasna w rozbudowie baz danych. W 2006 roku na jaw wyszło istnienie "pokoju 641A”. Okazało się, że w biurze AT&T w San Francisco, amerykańskiego giganta telekomunikacyjnego, jedno z pomieszczeń udostępniono NSA. Agencja zainstalowała w nim sprzęt, który podczepiony do infrastruktury AT&T był w stanie kopiować dane przechodzące przez ten węzeł komunikacyjny. Biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone są połączone z globalną siecią za pomocą stosunkowo nielicznych kabli światłowodowych biegnących po dnach oceanów, to spekuluje się, że jeśli NSA posiada podobne instalacje w innych budynkach telekomunikacyjnych, to jest w stanie przechwytywać wszystkie dane wychodzące i przychodzące do USA.

Rewelacje o "pokoju 641A” i programach NSA oczywiście nieraz wzburzały opinię publiczną. Krytycy wskazywali na wątpliwości, czy agencja aby nie łamie prawa. NSA nie ma bowiem prawa brać na celownik ludzi przebywających na terenie Stanów Zjednoczonych i amerykańskich obywateli w ogóle. Problem w tym, że w dzisiejszym świecie to rozróżnienie robi się coraz bardziej problematyczne.

Nielegalność działań NSA jest głównym argumentem amerykańskich krytyków PRISM -niedawno ujawnionego systemu monitorującego dane w największych firmach internetowych. NSA zapewnia, że do Google'a czy Microsoftu zwraca się o informacje dotyczące jedynie obywateli zagranicznych państw. Jeśli w ręce agencji trafiają także dane dotyczące Amerykanów, to dzieje się tak "przypadkowo” i są to "rzadkie” sytuacje. Nie możemy także zapominać, że dzięki danym zbieranym przez NSA Ameryka jest skuteczniej chroniona przed terroryzmem. Celem agencji jest bowiem właśnie identyfikacja potencjalnych terrorystów, ujawnianie przestępczości zorganizowanej czy identyfikacja pralni brudnych pieniędzy.

Wróg nr 3 - Chiny



I choć te zapewnienia mogą brzmieć atrakcyjnie dla Amerykanów, to powinny być niepokojące dla wszystkich tych, którzy żyją poza granicami Stanów Zjednoczonych i nie posiadają amerykańskiego paszportu. Nas bowiem nie chronią praktycznie żadne hamulce bezpieczeństwa nałożone przez prawo na amerykański wywiad. NSA ma wolną rękę w zbieraniu o nas informacji.

Fakt ten jest przyczyną ostatniego spięcia między Stanami a Chinami. Chiny są przez Amerykanów od lat oskarżane o ataki hakerskie na amerykańskie serwery. Państwo Środka od lat odrzuca te zarzuty, a ostatnio wprost zaczęło oskarżać Amerykanów o to samo. Chińczycy wykorzystali PRISM, żeby pokazać światu amerykańską obłudę w tej kwestii i udzielili schronienia Edwardowi Snowdenowi, osobie, która ujawniła istnienie programu.

Co na to Amerykanie? Pod koniec maja Bloomberg Businessweek zamieścił artykuł o tym, "jak amerykański rząd hakuje świat”. Opisał w nim tajną jednostkę hakerską TAO ("Tailored Access Operations”) działającą w ramach NSA. TAO zajmuje się cyberszpiegostwem i, m.in. dzięki zautomatyzowaniu wielu procesów, jest w stanie w ciągu godziny włamać się i pozyskać ponad 2 petabajty informacji na godzinę. To 2,1 mln gigabajtów, setki milionów stron tekstów. Aby ukryć swoją działalność, TAO nieraz "przebiera się” za... chińskich hakerów.

Magazyn Wired już rok temu podawał, że NSA buduje w Utah za 2 mld dolarów ogromną bazę danych, która ma pomieścić wszystkie przechwytywane "dobra” (i ma rozpocząć działanie we wrześniu). W realizacji jest także program superkomputerów, który ma umożliwić NSA odszyfrowywanie plików w akceptowalnym czasie.

Po co to wszystko? Oficjalna wykładania się nie zmienia - aby walczyć z terroryzmem i "państwami zbójeckimi”. To ma odróżniać cyberszpiegostwo Stanów Zjednoczonych od Chin - jak stwierdza w rozmowie z Bloomberg Businessweek Jacob Olcott z firmy doraczej Good Harbor Security Risk Management:

Chiny robią rzeczy, których nie powinny robić.
Czyli na celownik biorą m.in. firmy, coś, czego, jak zapewnia dziennikarzy choćby Michael Hayden, były szef NSA i CIA, Amerykanie nie robią.Nawet jeśli wziąć te zapewnienia za dobrą monetę (podejrzewa się, że ECHELON w dużej mierze służył szpiegostwu gospodarczemu, torpedując m.in. w 1994 roku wart 6 mld dolarów kontrakt europejskiego Airbusa z Arabią Saudyjską, ponieważ NSA ujawniło, iż doszło do korupcji), to jeśli kiedykolwiek dojdzie do zmiany strategii, to agencja już będzie w posiadaniu wielu niezwykle wrażliwych danych.

Wróg nr 4 - cały świat?

Wbrew pozorom Amerykanie nie są zjednoczeni w sprzeciwie wobec PRISM. Jak podaje TIME, naród jest podzielony - 48% popiera działania NSA, a 44% jest im przeciwna. Cynicznie można by stwierdzić, że obywatele USA zdają sobie sprawę z tego, co im służy. Jak bowiem czytamy w książce przygotowanej z okazji 60-lecia NSA (życzyć im wszystkiego najlepszego? 100 lat?):

Będziemy odkrywać sekrety naszych adwersarzy, jednocześnie broniąc naszych. Przechytrzymy naszych wrogów w cyberprzestrzeni, zapewniając równocześnie naszemu Narodowi Informacyjną Przewagę.


I wygląda na to, że NSA robi na tym polu kawał dobrej roboty. Póki Stany Zjednoczone pozostają centrum internetu, przez amerykańskie serwery codziennie przechodzą ogromne ilości danych zagranicznych obywateli, firm, a nawet rządów. Im więcej z nich zostanie zgromadzone i rozszyfrowane, tym większą przewagę informacyjną będą miały Stany Zjednoczone nad innymi krajami. A bycie potęgą informacyjną może być niedługo równie ważne, jak dominacja gospodarcza czy militarna.

źródło: http://technologie.gazeta...caly_swiat.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lip 04, 2013 15:57

Rusza wielki protest w internecie. Apel do milionów osób


Amerykańskie serwisy internetowe, w obchodzony 4 lipca Dzień Niepodległości, organizują masowy protest przeciwko inwigilacji internetu. Kampania, która odbywa się pod hasłem obrony czwartej poprawki do amerykańskiej konstytucji, ma na celu zakończenie inwigilacji Amerykanów przez służby specjalne, przy wykorzystaniu takich programów jak PRISM, używanego przez Narodową Agencję Bezpieczeństwa (NSA).



Kampania została przygotowana przez Ligę Obrony Internetu (IDL), zrzeszającą ponad 30 tysięcy internetowych aktywistów. Towarzyszy jej hasło "Przywrócić czwartą poprawkę do konstytucji", która zabrania władzom przeprowadzania nieuzasadnionych przeszukań i zajmowania własności.

W akcji udział biorą takie serwisy jak Mozilla, Wordpress, 4chan czy Reddit; postanowili wesprzeć ją także kongresmen Alan Grayson, aktor Mark Rufallo i aktorka Evangeline Lily. W czasie kampanii serwisy internetowe będą prezentować wiadomości wymierzone w NSA i przekierowywać internautów na stronę, na której zbierane są fundusze; pozyskane w ten sposób pieniądze zostaną wydane na przygotowanie i emisję reklam w telewizji, w których będą demaskowane programy inwigilacji stosowane przez amerykańskie władze.

Dodatkowo, w 75 amerykańskich miastach planowane są demonstracje, w których udział wezmą liberałowie, konserwatyści i libertarianie. Mozilla uruchomiła już stronę "StopWatching.us", dzięki której internauci mogą wypełnić petycje dotyczące programów inwigilacji i wysyłać je do członków Kongresu. Eksperci, oceniając akcję, podkreślają, że podobne protesty w internecie pomogły zablokować dwie budzące wielkie kontrowersje ustawy – SOPA i PIPA. Jak na razie nie wiadomo jednak, jaki będzie ostatecznie zasięg dzisiejszej akcji.

W krążącym w internecie liście do "szanownych członków Kongresu", znajduje się m.in. wezwanie do natychmiastowego zaprzestania inwigilowania internautów przez władze i ujawnienia wszystkich informacji na temat programów służących do zbierania danych w sieci, stosowanych przez NSA i FBI. Wśród żądań pojawił się postulat zmiany części zapisów ustawy PATRIOT ACT, dotyczących inwigilacji internetu i podsłuchiwania rozmów telefonicznych. Ostatecznym celem akcji ma być stworzenie specjalnej komisji, która przygotuje raport mający na celu zakończenie "niekonstytucyjnej inwigilacji" oraz osądzenie winnych tego typu praktyk.

Szczegółowy 7-punktowy plan przewiduje m.in. "epicki" protest w mediach społecznościowych z udziałem 10 milionów osób, zgromadzenie pieniędzy na przygotowanie reklam dotyczących czwartej poprawki do konstytucji USA, przeprowadzenie demonstracji w największych amerykańskich miastach i naciskanie na kongresmenów, by zajęli się wyjaśnieniem sprawy inwigilacji w sieci.

Politycy, a także eksperci zajmujący się terroryzmem międzynarodowym, coraz częściej zawracają jednak uwagę, że programy, takie jak PRISM, zapobiegły przygotowywanym zamachom terrorystycznym. Amerykańskie media, że NSA udaremniła dzięki temu, co najmniej, 10 terrorystycznych ataków na Stany Zjednoczone.

Politycy w Kongresie zwracają uwagę opinii publicznej, że informacje ujawnione przez Edwarda Snowdena nie tylko wystawiły na poważne ryzyko bezpieczeństwo narodowe USA, ale utrudniły także rywalizację amerykańskich służb specjalnych ze służbami takich państw jak Chiny czy Rosja.

źródła: http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lip 10, 2013 12:52


Amerykanie mają dostęp do każdego węzła internetowego na świecie. Od dekady!




Władze USA mają personel i środki, które umożliwiają natychmiastowe "wpięcie się" w każdy węzeł internetowej infrastruktury. Nawet ośrodki poza USA muszą udostępniać swoje łącza w ciągu trzydziestu minut od wezwania. Celem jest szperanie w naszych wiadomościach? Nie, oczywiście ściganie terrorystów.

Według The Washington Post od dekady, czyli po zamachu na Wall Trade Center, Amerykanie mają Sieć w garści. Na całym świecie czekają agenci z odpowiednim certyfikatem bezpieczeństwa, którzy w każdej chwili mogą wkroczyć do w zasadzie dowolnego miejsca będącego internetowym węzłem. Nieważne, czy chodzi o serwerownię w USA czy którymś z krajów sojuszniczych.

W olbrzymim uproszczeniu: kiedy terrorysta wysyła e-mail amerykańscy specjaliści robią przekierowanie ruchu internetowego przez swój system. Wpinają się w odpowiedni kabel i analizują cały ruch do i z danego adresu.

Które firmy w USA i na świecie współpracują w ten sposób z USA? To tajemnica. Ile czasu dają Amerykanie na udostępnienie infrastruktury? 30 minut.

W ciągu ostatnich tygodni usłyszeliśmy więc o programie PRISM w ramach którego wszystkie kluczowe firmy technologiczne miałyby przekazywać wskazane informacje agencjom USA. Dowiedzieliśmy się też, że giganci tacy jak Microsoft czy Intel chętnie współpracują z organami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo. Czytaliśmy też o programach podobnych do PRISM realizowanych m.in. przez Francję i Niemcy. Teraz okazuje się, że od dekady Amerykanie mogą "podsłuchiwać Internet" również poza USA.

Jeśli to wszystko "dla naszego bezpieczeństwa" nie powinniśmy czuć sprzeciwu. Musimy jednak wierzyć, że zebrane dane nie są wykorzystywane w innych celach.

źródło: http://technologie.gazeta...ernetowego.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lip 10, 2013 21:03

Przeraża mnie służalczość niektórych państw wobec USA.
=============================

USA dostają legalnie szczegółowe informacje o obywatelach UE




Informacje dotyczące wielu aspektów życia obywateli Unii Europejskiej trafiają do Stanów Zjednoczonych na podstawie legalnych porozumień z UE - wynika z raportu przygotowanego przez fundację Panoptykon, która zajmuje się ochroną prywatności.

Autorzy raportu "PRISM, SWIFT, PNR, Safe Harbour, czyli jak Amerykanie próbują zrozumieć świat" przedstawili trzy drogi, jakimi dane osobowe obywateli UE trafiają do Stanów Zjednoczonych.

Pierwsza droga dotyczy rynku lotniczego i związana jest z informacjami o pasażerach, którzy podróżują samolotami z Europy do USA. Podstawą prawną przekazywania danych pasażerów linii lotniczych (ang. Passanger Name Records, PNR) jest umowa między USA a Unią Europejską (tzw. porozumienie PNR) z 2004 roku. Pod wpływem krytyki część zapisów porozumienia zostało zmienionych w
2012 roku.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...-obywatelach-ue

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lip 11, 2013 07:53

Amerykanie podsłuchują z Niemiec. Właśnie budują tam centrum wywiadu




Agencja Bezpieczeństwa Narodowego inwigiluje internet i rozmowy telefoniczne nie tylko ze swoich placówek w USA, ale także z baz na terenie Niemiec. Wielka inwestycja powstaje na terenie amerykańskiej bazy wojskowej na przedmieściach Wiesbaden. W gmachu, na którego wzniesienie USA wyłożą 124 mln dol., będzie się mieściło Skonsolidowane Centrum Wywiadowcze - czytamy w "Gazecie Wyborczej".


To właśnie tutaj w 2015 r., według tygodnika "Der Spiegel", będzie miała swoją europejską kwaterę główną Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) - instytucja, której nazwa - dzięki Edwardowi Snowdenowi, który ujawnił aferę podsłuchową - od tygodni nie znika ze światowych mediów.

Sprawa tak bardzo rozwścieczyła Europejczyków, że na włosku zawisł start negocjacji w sprawie strefy wolnego handlu między USA i UE. W gorączce kampanii wyborczej przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu Amerykanów ostro skrytykowali niemieccy politycy, którzy domagali się nawet postawienia szefa NSA przed sądem za łamanie niemieckiego prawa. Nawet kanclerz Angela Merkel stwierdziła, że podsłuchiwanie unijnych placówek jest niedopuszczalne i że to metody rodem z czasów zimnej wojny. Ale jednocześnie jej rząd i wywiad BND pozwolił NSA budować nową siedzibę, gdzie jeśli wierzyć niemieckiej prasie, będą podsłuchiwane rozmowy i czytane przechwycone e-maile.

Na budowie Skonsolidowanego Centrum Wywiadowczego obowiązują zaostrzone środki bezpieczeństwa. Amerykanie nie wynajęli, jak to zwykle robią, niemieckich firm budowlanych, tylko sprowadzili własne. Ich pracownicy zostali dokładnie prześwietleni przez służby USA. "Spiegel" podaje, że nawet materiały budowlane przywozi się zza oceanu, a ich transporty także są pod kontrolą.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....buduja_tam.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sie 01, 2013 10:11

Komentarz internauty:
jerzy.zywiecki

Interes USA został ewidentnie naruszony, gdyż ujawnia się działania mające kontrolować globalny świat i chęć rządzenia całą naszą planetą przez jedno tylko państwo a w zasadzie grupę finansową, która tym państwem rządzi.

====================================

Snowden ujawnia kolejne tajemnice USA - system XKeyscore. "Dostęp do niemal wszystkiego"




Poszukiwany przez amerykański wymiar sprawiedliwości informatyk Edward Snowden ujawnił dalsze szczegóły penetrowania internetu przez amerykańskie służby specjalne. System XKeyscore umożliwia kontrolowanie adresów e-mail, ściągniętych plików, numerów telefonów i materiałów wymienianych na czatach.

Korzystając z dostarczonych przez Snowdena dokumentów brytyjski dziennik "Guardian" opisał funkcjonowanie systemu XKeyscore, który według gazety ma najrozleglejszy zasięg spośród wszystkich znajdujących się w dyspozycji NSA środków rozpoznania, zapewniając dostęp do "niemal wszystkiego, co typowy użytkownik robi w internecie".

Monitorowanie w wymiarze globalnym

Eksperci wywiadowczy mogą korzystać z XKeyscore po wypełnieniu elektronicznego formularza wraz z podaniem tylko "ogólnego uzasadnienia" konkretnych poszukiwań, które nie jest weryfikowane przez sąd ani personel kierowniczy NSA - zaznaczył "Guardian". Na swej stronie internetowej zamieścił pochodzący z 2008 roku tajny materiał poglądowy NSA, z którego wynika, że XKeyscore zapewnia dostęp do baz danych, gromadzących i indeksujących informacje na temat tego, co dzieje się w sieci w wymiarze globalnym. Można w ten sposób zapoznawać się m.in. z adresami e-mailowymi, ściągniętymi plikami, numerami telefonów i materiałami wymienianymi w ramach czatów - informuje serwis Guardian.co.uk.

Oskarżony o szpiegostwo

29-letni Snowden, były pracownik firmy Booz Allen Hamilton będącej partnerem zewnętrznym NSA, został postawiony w stan oskarżenia na mocy amerykańskiej ustawy o szpiegostwie, a jego paszport unieważniono. Ponad miesiąc temu opuścił Hongkong i ugrzązł w międzynarodowym porcie lotniczym w Moskwie. Zadeklarował zamiar ubiegania się o azyl w Rosji, która odmawia jego ekstradycji.

Reagując na najnowsze publikacje "Guardiana", NSA wydała oświadczenie, według którego twierdzenia, iż gromadzi ona dane "w sposób arbitralny i pozbawiony kontroli", są nieprawdziwe. Oświadczenie określa XKeyscore jako część "legalnego systemu, służącego NSA do gromadzenia materiałów, uzyskanych w ramach zagranicznego wywiadu elektronicznego".

źródło: http://wiadomosci.gazeta....XKeyscore_.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sie 01, 2013 18:30

Komentarz pod artykułem:

~obserwator -


Konczy takie dziecko 18 lat i przezywa szok! Okazuje sie, ze dorosli przeklinaja, pija, pala , ogladaja pornografie i uprawiaja sex! Nic to! Za to nie ma problemu zeby takie dziecko sobie postrzelalo czy porabalo ludzi maczeta Takie gry sa dla dzieci dozwolone. Niech sobie pomorduja, byleby nie przeklinaly i sie nie przytulaly!

==================

Blokada porno to nie koniec. Z sieci mogą zniknąć przekleństwa, przemoc czy używki


Zablokowanie internetowej pornografii to nie koniec. “Niebezpiecznych treści”, których można pozbyć się z sieci, jest mnóstwo: przemoc, alkohol czy przekleństwa. Czy po tym, co dzieje się w Wielkiej Brytanii, nastanie moda na cenzurowanie Internetu?



Wygląda na to, że w Polsce na razie nie mamy się czego bać - nikt nam niczego nie odbierze ani nie ocenzuruje. Za to Brytyjczycy znajdują się w gorszej sytuacji. Organizacja Open Rights Group dowiedziała się od dostawców Internetu, że blokowana będzie nie tylko pornografia, ale też strony zawierające materiały o przemocy, alkoholu, paleniu, anoreksji, samobójstwach i sposobach na ominięcie tych zabezpieczeń.

Na Brytyjczyków patrzy cały świat, który jednocześnie śmieje się i zastanawia, jak przeszczepić to na własny grunt. Dziennik Internautów dotarł do informacji, że w Rosji padł pomysł, aby blokować dostęp do treści pełnych przekleństw. Tyczyć się to ma również komentarzy użytkowników. Serwisy internetowe miałyby obowiązek usuwać takie wpisy w ciągu 24 godzin, a jeśli ktoś by tego nie zrobił, zablokowana zostałaby cała jego strona.

Cenzura w Rosji to oczywiście żadna nowość, dziwne tylko że padło akurat na przekleństwa. Ciekawe też, że Rosjanie używają dokładnie tego samego argumentu co Brytyjczycy: chcą chronić dzieci przed niebezpiecznymi treściami.

Dokąd nas to zaprowadzi? Jakie państwa pójdą w ślady Wielkiej Brytanii?


źródło: http://nt.interia.pl/inte...ampaign=firefox

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sie 02, 2013 12:43


Szukali w internecie szybkowaru i plecaka. Spadła im na głowę policja




Michele Catalano z okolic Nowego Jorku wpisała w wyszukiwarce internetowej słowo "szybkowar", a jej mąż mniej więcej w tym samym czasie szukał w sieci plecaka. Po kilku dniach mieli mało przyjemną wizytę agentów do walki z terroryzmem - pisze "The Atlantic Wire".

Po tym jak zamachowcy z Bostonu przerobili szybkowary na bomby, a na miejsce ataku przynieśli je w plecakach, służby bezpieczeństwa stały się wyczulone na pewne kluczowe słowa wpisywane w wyszukiwarkach internetowych. Przekonali się o tym państwo Catalano z hrabstwa Suffolk w stanie Nowy Jork. Michele Catalano potrzebny był szybkowar, więc szukała go w sklepach internetowych. Z kolei jej mąż przyglądał się w sieci plecakom.

"Czym do diabła jest quinoa?"


Po kilku dniach odwiedzili ich detektywi z jednostki policji hrabstwa Suffolk. Wizyta była niezbyt przyjemna. Państwo Catalano zostali zasypani gradem pytań. - Zaczęli przepytywać mojego męża: Skąd pochodzi? Skąd są jego rodzice? Pytali o mnie, o moich rodziców - relacjonuje Michele Catalano.

- W końcu padło: - Czy mamy jakieś bomby i czy mamy szybkowar? Mój mąż zaprzeczył, choć przyznał, że mamy urządzenie do gotowania ryżu. Wtedy zapytali, czy można z tego zrobić bombę. Mój mąż powiedział, że nie, że żona używa tego do zrobienia quinoa [rodzaj potrawy ryżowej - red.]. Czym do diabła jest quinoa? - spytali.

Sto wizyt tygodniowo

Cała sprawa wydawałaby się nieco żartobliwa, gdyby nie ostatnie rewelacje Snowdena dotyczące inwigilacji obywateli. Czyżby przypadek państwa Catalano miał to potwierdzić? - zastanawiają się dziennikarze "The Atlantic Wire".

W wydanym oświadczeniu policja z Suffolk tłumaczyła się, że informację o pojawieniu się "podejrzanych" słów otrzymała od pracodawcy pana Catalano, firmy komputerowej. Okazało się, że słowa "szybkowar" i "plecak" zostały wpisane w komputerze firmowym.

- Policja powiedziała nam, że takich akcji dokonują sto razy tygodniowo. 99 z takich wizyt kończy się fiaskiem. Nie powiedzieli, jakie rewelacje znajdują w pozostałym procencie. Bardziej interesuje mnie to, co myślą o nas teraz nasi sąsiedzi - powiedziała Michele Catalano.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....ka__Spadla.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sie 06, 2013 20:34


FBI może zdalnie włączać mikrofony w telefonach, laptopach


Po tym, co ujawnił Edward Snowden, chyba już nic nas nie zdziwi. Nawet zdalne zakładanie podsłuchów w telefonach.



Jak twierdzi The Wall Street Journal, agencja FBI, wykorzystując te same techniki, co hakerzy i crackerzy, może zdalnie uruchomić mikrofon w smartfonach i laptopach z zainstalowanym systemem Android, a co za tym idzie - podsłuchiwać rozmowy ich właściciela zawsze wtedy, kiedy ma do tego odpowiednie przesłanki. W dzienniku możemy przeczytać, że amerykańskie Federalne Biuro Śledcze zatrudnia odpowiednie osoby ze zdolnościami hakerskimi, a do tego kupuje narzędzia, dzięki którym osoby te są w stanie hakować urządzenia należące do podejrzanych.

Oczywiście wszystko to jest efektem pójścia całego świata do przodu - wszyscy coraz bardziej polegamy na nowych technologiach. Pisząc wszyscy, na myśli mam także i tych po "ciemnej stronie mocy", którzy telefony komórkowe, laptopy czy tablety coraz częściej wykorzystują do planowania ataków terrorystycznych, rozpowszechniania dziecięcej pornografii czy organizowania handlu ludźmi. FBI ma korzystać ze swoich uprawnień tylko w takich wyjątkowych okolicznościach.

Co ciekawe, agencja stosuje tę metodę jedynie wobec podejrzanych, którzy nie mieli bliższego kontaktu ze środowiskiem hakerskim, obawiając się zdemaskowania przez osoby znające temat.

Pamiętajcie, że dobrze wyszkolony haker bez trudu może przejąć kontrolę nad niezabezpieczonym komputerem, włączyć mikrofon, a nawet kamerkę, poprzez konia trojańskiego w załączniku wiadomości e-mail.

źródło: http://www.chip.pl//chip/...paign=partnerzy

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sie 31, 2013 19:48

Komentarze internautów:

msnet

Czy kiedykolwiek jakakolwiek amerykańska agencja przyznała się do jakiegokolwiek błędu sama z siebie?

-------------------------

corrtez


Zastanawiam sie co myslal ten koles. Przeciez nigdy w zyciu ani jedna z 3 literowych agencji nie odda dokumentów na jakiegos czlowieka. A jesli nawet to do poczytania beda tylko kropki i przecinki reszta bedzie zaczerniona...

-------------------------

MasterBlaster2


@corrtez: Bodajże w Niemczech facet składał wniosek do sieci komórkowej o ujawnienie informacji jakie sieć o nim posiada sprzed 2 lat wstecz. Sieć komórkowa odmówiła. Sprawa trafiła do sądu i facet wygrał. Sąd nakazał przesłać mu te dane. Po 2 tygodniach dostał od firmy komórkowej kilka płyt DVD na której była cała historia połączeń, SMSów i stenogramy rozmów telefonicznych sprzed 2 lat. Wszystko co piszemy, z kim rozmawiamy i co mówimy jest nagrywane. To obowiązek każdej sieci komórkowej. W różnych państwach różny jest tylko czas przechowywania tych danych.

---------------------------------

@msnet:

Zaś mamy krótkotrwały rozgłos wokół PRISM, który zaraz zostanie wyciszony i tyle.

===============================

Droga NSA, oddaj moje dane…


Sprawa PRISM ostatnio zauważalnie przycichła i National Security Agency najwyraźniej dąży do tego, by opinia publiczna znudziła się oczekiwaniem na kolejne przecieki. Taktyce przeczekania postanowił sprzeciwić się Yev Pusin — Amerykanin, który złożył do Agencji wniosek o… zwrot informacji zgromadzonych na jego temat.



Oczywiście obyło się bez niespodzianki, bo NSA odrzuciła wniosek Pusina, uzasadniając decyzję stwierdzeniem, iż fakt istnienia lub nieistnienia odpowiednich danych jest w chwili obecnej utajniony zgodnie z zarządzeniem wykonawczym nr 13526 […]. Równocześnie przedstawiciele NSA pouczyli dowcipnego internautę, że Ustawa o Wolności Informacji (FOIA), na którą powoływał się w swoim wniosku, uwzględnia możliwość odmowy wydania informacji, jeśli zostały utajnione ze względu na bezpieczeństwo wewnętrzne państwa lub stosunki międzynarodowe.

To jednak nie koniec, bo NSA nawiązała również do napiętej sytuacji politycznej, która powstała po ujawnieniu PRISM. Jak podkreślono w wysłanej Pusinowi odpowiedzi, pozytywne zaopiniowanie jego wniosku pozwoliłoby oponentom wyciągnąć wnioski na temat możliwości technicznych NSA, źródeł informacji czy stosowanych metod. Agencja broni się, że gdyby zaczęła udostępniać informacje, jej przeciwnicy po zebraniu wszystkich faktów mogliby zadać śmiertelny cios bezpieczeństwu narodowemu.

Ostatecznie nie wiadomo, czy NSA posiada jakiekolwiek informacje na temat Yeva Pusina. Niemniej jednak wysłana do niego odpowiedź sprowokowała kolejne pytanie: jak zachowa się Agencja, jeśli hakerzy złamią jej zabezpieczenia i wykradną zgromadzone dane? Czy zgodnie z ogólnie przyjętą praktyką poinformuje o wycieku i skontaktuje się z pokrzywdzonymi osobami? A może spróbuje zataić całą sprawę, ryzykując nagłośnieniem jej przez samych włamywaczy?

źródło: http://www.dobreprogramy....News,46106.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14462
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 10, 2013 11:50


NSA może złamać podstawowe zabezpieczenia internetu - ciąg dalszy przecieków Snowdena



Jeżeli ktoś sądził, że sprawa Snowdena to już tylko kwestia ścigania go przez USA, to bardzo się mylił. Wypłynęły kolejne informacje dotyczące działalności NSA i trzeba przyznać, że są one nie mniej groźne, niż te ujawnione w w czerwcu.

W czerwcu ujawnione zostało istnienie PRISM, programu realizowanego przez amerykańską Narodową Agencję Bezpieczeństwa(NSA), którego celem jest odczytywanie informacji przechowywanych przez użytkowników w największych firmach internetowych. Teraz, po opracowaniu kolejnej porcji z liczącego 50 000 stron przecieku, pojawiły się kolejne szczegóły dotyczące inwigilacji internetu. Kto wie, czy nie są one jeszcze groźniejsze.

Więcej: http://technologie.gazeta...ernetu.html#Cuk

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 2  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.