44444 forum LUBIN.pl • Amy Winehouse
Strona 1 z 1

Amy Winehouse

: 23 lip 2013, 22:09
autor: NEVIL
Dwie puste butelki
W drugą rocznicę śmierci Amy Winehouse przybliżamy ostatnie miesiące, tygodnie, dni i godziny życia brytyjskiej artystki. Były to miesiące, tygodnie, dni i godziny ze wszech miar smutne i żałosne. Amy dotknęła dna i już nie wstała. Jej genialnego głosu nie zapomnimy nigdy.
Obrazek
Amy Winehouse odeszła w wieku 27 lat, podobnie jak Kurt Cobain, Janis Joplin czy Jim Morrison. Oto wydarzenia, które przed dwoma laty doprowadziły do śmierci wokalistki. 11 lutego 2011 r.

Dubaj. Amy nie śpiewa, tylko bełkocze. Odpadają jej tipsy. Amy schyla się i zaczyna ich szukać. Jest rozkojarzona i się chwieje. Po trzech utworach publiczność ma dość. Rozlegają się gwizdy i buczenie. Wokalista z chórku przejmuje mikrofon i nakazuje Amy się zamknąć. Publiczność klaszcze. Upokorzona gwiazda przerywa koncert i schodzi ze sceny. Marzec 2011 r.

Amy udziela ostatniego w swoim życiu wywiadu: "Chciałabym doskonalić się w grze na gitarze i na trąbce. Gram na wielu instrumentach poprawnie, ale nie bardzo dobrze. Granie na instrumencie czyni cię lepszym wokalistą. Im więcej grasz, tym lepiej śpiewasz; im więcej śpiewasz, tym lepiej grasz". 3 czerwca 2011 r.

Amy i jej kok wychodzą z odwyku. Chris Goodman, rzecznik artystki: Amy czuje się fantastycznie i nie może doczekać się trasy koncertowej. 17 czerwca 2011 r.

Dzień do koncertu w Belgradzie. To ma być powrót Amy na właściwe tory. Menedżerowie wokalistki usuwają z jej hotelowego pokoju wszelki alkohol. 18 czerwca 2011 r.

Podczas występu w Belgradzie Amy ledwo trzyma się na nogach. Podobno siłą wypchnięto ją na scenę. Co chwilę z niej jednak schodzi, jakby chciała uciec, ale nie mogła. W pewnym momencie potyka się i upada. Publiczność gwiżdże. "Katastrofa!" - krzyczy prasa. 21 czerwca 2011 r.

Amy odwołuje swoją trasę koncertową, w tym występ w Bydgoszczy. "Znów zniknie ze sceny i może jej nie być przez długie lata" - prorokuje rozmówca bulwarówki "The Sun". Otoczenie ponownie za uszy chce zaciągnąć Amy na odwyk. Początek lipca

Północny Londyn. Camden. Amy zamyka się w swoim domu i upija do nieprzytomności. Raz, drugi i trzeci. Początek lipca

Amy najbardziej lubi białe wino, czerwonym też nie pogardzi, ale żeby było szybciej, często sięga po wódkę. Początek lipca

Amy wygląda przez okno. Pod jej domem niezmiennie wartę pełnią paparazzi. Początek lipca

Przyjaciel Amy: "Z powodu alkoholu zupełnie straciła poczucie czasu. Nie odróżniała dnia od nocy, nie odróżniała dni tygodnia. Odwiedziłem ją pewnego popołudnia w domu i znalazłem Amy śpiącą na podłodze w kuchni. Musiałem zanieść ją do łóżka". Połowa lipca

Nie pije już od kilku dni. Kilka dni zmienia się w dwa tygodnie. Narkotyki? Od dawna już nic nie bierze. Prasa później wmawia wszystkim, że to ecstasy ją zabiło. Zaćpała się na śmierć - wyrokują tabloidy. Ale to nieprawda. 20 lipca 2011 r.

Amy pojawia się gościnnie na koncercie swojej córki chrzestnej, Dionne Bromfield. Młoda wokalistka jest poruszona, cieszy się jak dziecko - którym jest. Amy, choć na scenie, nie śpiewa ani jednej nuty. Rusza się jedynie w takt muzyki. 20 lipca 2011 r.

Po koncercie Dionne Amy przerywa dwutygodniową abstynencję. Będzie piła aż do śmierci. 22 lipca 2011 r.

W Londynie 15 stopni, więc jak na lipiec wcale nie tak ciepło. Trochę pada. Amy wyciąga z lodówki dwie butelki wódki. Idzie z nimi do łóżka, gdzie, pociągając z gwinta, ogląda w internecie filmiki z własnymi występami. 23 lipca 2011 r.

O drugiej w nocy ochroniarz Amy sprawdza, czy z wokalistką wszystko w porządku. Ta słucha muzyki, ogląda telewizję i głośno się śmieje. A więc w porządku. O 10 nad ranem ochroniarz bezskutecznie próbuje obudzić piosenkarkę. Nie pierwszy raz. Amy często spała jak zabita po całonocnym piciu. Tym razem spała jak zabita w sensie najbardziej dosłownym z możliwych. O 15 ochroniarz zauważa, że Amy leży w tej samej pozycji co rano. Wygląda jakoś blado. Zaniepokojony znów próbuje ją obudzić. Amy jest zimna, nie oddycha, nie ma pulsu. Koroner: Amy Winehouse zmarła wskutek spożycia zbyt dużej ilości alkoholu. We krwi miała cztery promile. Jak ustalono, śmierć artystki była spokojna. Można by napisać "błoga", gdyby nie to, że mówimy o śmierci. Amy po prostu zasnęła i już się nie obudziła. Obok łóżka leżały dwie puste butelki po wódce. Więcej: http://muzyka.interia.pl/pop/news/dwie- ... 1937581,50

: 01 gru 2013, 22:15
autor: Madzia26
Mnie tam jej miauczący głos w ogóle się nie podoba. Nie rozumiem jej fenomenu i rozsławiania stylu życia. Ja, jako przeciętny zjadacz chleba, nie kojarzę ani jednej jej piosenki, na przykład z radia. Za to wiem, że się zapiła i zaćpała i taka biedna w tym była. I niech mi ktoś powie, że to nie jest propagowanie takiego stylu życia wśród młodych.

: 02 gru 2013, 16:18
autor: if_ona
Madzia26 pisze: I niech mi ktoś powie, że to nie jest propagowanie takiego stylu życia wśród młodych.
No to powiem Ci, że to nie jest propagowanie takiego stylu życia wśród młodych.

: 02 gru 2013, 17:10
autor: NEVIL
Madzia26, kompletnie się z Tobą nie zgadzam, podobnie jak if-ona w innej sprawie. Piszesz, że Amy Winehouse, dysponuje miauczącym głosem. Pewne partie śpiewanego utworu wymagają tonów niskich, inne wysokich, i to jest dla znawców wokalu zrozumiałe. Dziwi mnie, że żaden z jej wykonań nie wpadł Ci w ucho. Nawet Rehab nie słyszałaś ? Proponuję, abyś jej nazwisko wrzuciła na You Tube, a być może, po wysłuchaniu kilku utworów, zmienisz zdanie .

: 22 mar 2014, 02:15
autor: LittleDaisy
Amy Winehouse miała niesamowity głos i naprawdę ciężko udowodnić, że nie potrafiła śpiewać - sposób interpretacji muzyki, barwa głosu może się komuś nie podobać - kwestia gustu - ale talent to miała wielki. Szkoda, że odeszła w tak młodym wieku i nie potrafiła zwyciężyć swoich demonów.

: 24 kwie 2014, 13:01
autor: brede
ja uwielbiam ksiazke jej ojca - http://www.skapiec.pl/site/cat/1006/comp/666146
bardzo poruszająca historia, nawet jak wczensiej jakos nie bylam jej fanką to przyznam,ze historia mi sie podobała i słucham teraz tez troszke inaczej tej jej muzyki

: 11 sie 2014, 10:40
autor: olubin
Przyznam, że mi śpiew Amy nie do końca odpowiada, chociaż nie posunęłabym się do odmawiania jej talentu. A co do propagowania takiego zachowania - chciałabym zauważyć, że nie robiła tego ona (a przynajmniej wydaję mi się, że nie świadomie), a media, które to bardzo mocno nagłaśniały - szczególnie po jej śmierci i wręcz lekko gloryfikowały.

: 18 paź 2014, 18:20
autor: NEVIL
Amy śpiewa ,,Rehab" - https://www.youtube.com/watch?v=KUmZp8pR1uc + inne utwory w jej wykonaniu, na prezentowanej stronie.

: 27 paź 2014, 11:05
autor: ojsel
Wspaniała artystka, która z pewnością została doceniona jeszcze przed śmiercią. Niezwykle ciekawa osobowość.

: 05 sie 2015, 15:46
autor: NEVIL
Superprodukcja o Amy Winehouse – gwiazdy, seks, jazz i narkotyki. Tłumy walą do kin
Obrazek
Superprodukcja "Amy" o słynnej gwieździe muzycznej – seks, alkohol, narkotyki, życie na krawędzi. Największe hollywoodzkie gwiazdy, dynamiczny montaż, ludzkie dramaty. Prawdziwe emocje.

W rolę Amy Winehouse mogłaby się wcielić jakaś znana aktorka, z odpowiednio ufryzowaną fryzurą i mocnym makijażem. A może to byłaby szansa dla nieznanej jeszcze wschodzącej gwiazdki, która przejmującą grą kupiłaby serca widzów?

Rola Blake'a Fieldera-Civila należałaby się jakiemuś łobuziakowi. Może Ryan Gosling albo ten przystojniak z "Whiplash". Jako ojca widziałabym Aleca Baldwina, oczywiście przefarbowanego na czarno. Kilka ładnych buzi do ról koleżanek Amy, hipsterskich aktorów grających producentów i muzyków. Duszna atmosfera londyńskich klubów, poimprezowy bałagan ujarzmiony sprytną ręką scenografa. Niby brudno, niby menelsko, ale jakoś tak światowo, ekskluzywnie.

Kołtun Amy błyszczałby od odżywki, skóra od rozświetlacza, nawet rozmazany tusz wyglądałby jakoś stylowo. Szczupłe nogi kusiłby mięśniami rzeźbionymi wytrwale na siłowni. Bulimia, narkomania, pijaństwo, to wszystko w kadrze doświadczonego operatora prezentowałoby się jak modne trendy kulinarne, styl życia, no, może trochę po bandzie, ale jednak gwiazdorski.

A tu takie rozczarowanie.

Krosty, strupy, wiotka skóra

"Amy" to najpiękniejszy hołd, jaki można było złożyć artystce. Rozkładający jej piosenki na części pierwsze., dający prym jej twórczości. Prawdziwy do bólu, złożony wyłącznie z autentycznych nagrań. Jedyna manipulacja mogła wiązać się z montażem materiału lub doborem nagrań.

Może trochę zbyt prywatny, może za bardzo odsłaniający dziewczynę, której pijaństwem i awanturami żyliśmy jeszcze kilka lat temu. Dziewczynę, która wolała śmiać się do kamery trzymanej przez kumpla, a nie tej w rękach operatorów telewizji plotkarskich czy do obiektywu paparzazzich. W gazetach zawsze była burzową chmurą chowającą się pod bałaganem absurdalnej fryzury. Prywatne nagrania pokazują pogodną dziewczynę.

Ale dla szerszej publiki? Jaka ona była żałosna z tą swoją końską twarzą i rozwalonymi, ubłoconymi balerinkami na patyczakowatych nogach. Polska patologiczna rodzina razem wzięta do kupy wyglądała lepiej wzięta niż ten rozczochrany koczkodan z Wielkiej Brytanii.

Zapita, upodlona Amy potrafiła poprawić humor. Taka zdolna, taka sławna, taka bogata, mogłaby mieć wszystko, a woli prezentować się światu jako obrzydliwa ćpunka. Niekończący się temat do rozmów. Do artykułów, do żartów.

Film całkowicie lekceważy Amy-zjawisko medialne. Kogo zatem widać na nagraniach archiwalnych? Niedoskonałą cerę, tonę kompleksów, wielki talent, wielkie serce, nawet chyba trochę za duże i system nerwowy, który histerycznie reaguje na zbyt wiele bodźców. Osobowość absolutnie niedojrzałą do tego, co wiąże się z wielką sławą. A niestety, zwykle tylko takie, na wielką sławę zasługują.
Obrazek
Dziewczynę otoczoną wspierającymi ludźmi, która niestety, swoje decyzje życiowe postanowiła uzależnić o dwóch największych dupków, których przyszło jej spotkać w życiu, którzy byli dla niej tymi najważniejszymi. Ojca i męża.

Na pogodę nie masz wpływu

Myślę, że publika wyszłaby z superprodukcji o Amy w trochę lepszych nastrojach. Stylizowane biografie potrafią poruszyć, ale nie zszarpać nerwów. "Amy" niespuperprodukcja psuje humor.

Chyba bardziej przerażające jest to, że jeśli jesteś wrażliwcem i odczuwasz za bardzo, to żadne sukcesy i wodotryski tego nie zmienią. Wręcz przeciwnie.

Jest taki fragment filmu, kiedy piosenkarka nie wytrzymuje i jest agresywna wobec paparazzich. Jeden z nich rzuca w stronę Amy. – Rozchmurz się.

I na tym polega cały dramat osoby, która straciła kontrolę nad swoim życiem. Na chmury nie mamy wpływu, one się po prostu czasem pojawiają i w żaden sposób nie da się ich rozdmuchać. To nie jest od nas zależne.

źródło + video: http://natemat.pl/150619,superprodukcja ... ala-do-kin

: 07 sie 2015, 17:11
autor: NEVIL
Komentarz:

~Słuchacz :

Ci którzy tworzą piekno są trudni,oni inaczej wszystko postrzegają... Tak,nie radzą sobie w normalnym zyciu... Czują intensywniej i są mniej odporni... Czy to ich wina ? chyba nie do końca....
Wiem jedno muzyka Amy będzie ze mną zawsze...

====================
"Kino bez cenzury. Tatarska kontra Raczek", odcinek dwudziesty pierwszy: "Amy"
- Na ten film bardzo czekałem. Jak można było dopuścić, że nie będzie już takiego talentu. - powiedział Tomasz Raczek. W dwudziestym pierwszym odcinku "Kina bez cenzury" krytycy rozmawiają o filmie dokumentalnym "Amy".

- Asif Kapadia nie rozumie wyjątkowości jej śpiewania. On się zajął Amy tylko jako człowiekiem, a nie nią jako artystką - powiedział Raczek.

Kompletnie nie zgadza się z nim Anna Tatarska, która zaznaczyła, że po zakończonym seansie targały nią wielkie emocje.

- Dzięki temu filmowi ją kocham. Rozpłakałam się na nim dziesięć razy i za każdym razem z innego powodu - wyznała Anna Tatarska.

Zobaczcie, do jakich wniosków doszli gospodarze programu. "Amy" w polskich kinach od 7 sierpnia.

źródło + video: http://film.onet.pl/kino-bez-cenzury-ta ... amy/k553hs

: 03 wrz 2015, 08:48
autor: olubin
Wybieram się na ten film. Co prawda akurat nigdy nie byłam fanką tej piosenkarki, ale sama produkcja zbiera świetne recenzje.