Petardy
: 10 lut 2013, 08:27
Używanie petard hukowych w hali , to gruba przesada.
==================================================
Skandal był blisko
10.02.2013. Radio Elka
Niewiele brakowało, a mecz Pucharu Federacji piłkarek ręcznych w Lubinie nie zostałby dokończony. Delegat EHF z Węgier był bliski przerwania meczu KGHM Metraco Zagłebia z Metz Handball po tym, jak miejscowi szalikowcy odpalili petardy hukowe na trybunach hali SP14.
Po praz pierwszy kibice skandalicznie zachowali się na samym początku spotkania przy stanie 3:3. Już wówczas obserwator wezwał do siebie sędziów i zapowiedział, że podczas kolejnego tego typu wybryku przerwie zawody. Po apelach spikera kibice skupili się jużna dopingu. Jednak w ostatniej minucie pojedynku, gdy losy awansu był już przesądzone - kolejne dwie petardy odpalono na trybunach. - Trudno, stało się. Może sędziowie łaskawie na to spojrzą i nie opiszą w pomeczowym protokole. Wtedy uda się uniknąć kary. Dziękuję kibicom za doping, ale używanie petard na hali sportowej jest niedopuszczalne - komentował zachowanie kibiców prezes MKS Witold Kulesza.
Zagłębie musi się liczyć z karą, która poniesie za zachowanie szalikowców. - Z takim dopingiem przyjemnie nam się gra. A co do petard? Trzeba uświadomić kibicom, że to nie stadion, a jedynie mała hala. Jedna petarda nam nie pomoże, a może zniszczyć pracę wielu osób. Na pewno nie unikniemy wysokich kar finansowych i nie wiadomo czy federacja nie zamknie nam hali na kolejny sezon w pucharach. Trochę za duże konsekwencje dla nas jak na takie trzy wystrzały. Kibice nadal nas wspaniale dopingujcie, ale nie przysparzajcie nam kłopotów strzałami, bo one nam nie pomagają - powiedziała trener Zagłębia Bożena Karkut. (lw)
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/61581/76/
==================================================
Skandal był blisko
10.02.2013. Radio Elka
Niewiele brakowało, a mecz Pucharu Federacji piłkarek ręcznych w Lubinie nie zostałby dokończony. Delegat EHF z Węgier był bliski przerwania meczu KGHM Metraco Zagłebia z Metz Handball po tym, jak miejscowi szalikowcy odpalili petardy hukowe na trybunach hali SP14.
Po praz pierwszy kibice skandalicznie zachowali się na samym początku spotkania przy stanie 3:3. Już wówczas obserwator wezwał do siebie sędziów i zapowiedział, że podczas kolejnego tego typu wybryku przerwie zawody. Po apelach spikera kibice skupili się jużna dopingu. Jednak w ostatniej minucie pojedynku, gdy losy awansu był już przesądzone - kolejne dwie petardy odpalono na trybunach. - Trudno, stało się. Może sędziowie łaskawie na to spojrzą i nie opiszą w pomeczowym protokole. Wtedy uda się uniknąć kary. Dziękuję kibicom za doping, ale używanie petard na hali sportowej jest niedopuszczalne - komentował zachowanie kibiców prezes MKS Witold Kulesza.
Zagłębie musi się liczyć z karą, która poniesie za zachowanie szalikowców. - Z takim dopingiem przyjemnie nam się gra. A co do petard? Trzeba uświadomić kibicom, że to nie stadion, a jedynie mała hala. Jedna petarda nam nie pomoże, a może zniszczyć pracę wielu osób. Na pewno nie unikniemy wysokich kar finansowych i nie wiadomo czy federacja nie zamknie nam hali na kolejny sezon w pucharach. Trochę za duże konsekwencje dla nas jak na takie trzy wystrzały. Kibice nadal nas wspaniale dopingujcie, ale nie przysparzajcie nam kłopotów strzałami, bo one nam nie pomagają - powiedziała trener Zagłębia Bożena Karkut. (lw)
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/61581/76/