44444 forum LUBIN.pl • Egzamin na prawo jazdy
Strona 1 z 1

Egzamin na prawo jazdy

: 31 sty 2013, 09:31
autor: NEVIL
Egzamin na prawo jazdy: oblała taksówkarka i kierowca rajdowy. Poseł PO zdał, ale strzelał
Nowy egzamin teoretyczny na prawo jazdy zbiera żniwo. Od dnia wprowadzenia nowych zasad podeszło do niego 357 osób, zdało zaledwie 85 osób. Oznacza to, że test zdał co czwarty kandydat na kierowcę (na starych zasadach zdawało 90 procent). A jak poradziliby sobie z nowym egzaminem ci, którzy od lat prowadzą samochody? Na prośbę Gazety Wrocławskiej do egzaminu przystąpili znani Dolnoślązacy i praktykujący kierowcy. Zobaczcie efekty.
Obrazek
Podczas egzaminu można zdobyć maksymalnie 74 punkty, aby zdać - wystarczy zebrać ich 68. Jerzy Skoczylas, wrocławski radny, satyryk Na naszym egzaminie zdobył 65 punktów. Nie zdał.

Prawo jazdy ma od ponad 30 lat, miał kilka niegroźnych stłuczek. - Niektóre pytania były po prostu bez sensu Choćby to: co musimy mieć w samochodzie? Gaśnicę, koło zapasowe, czy trójkąt ostrzegawczy. Moim zdaniem wszystkie te trzy rzeczy. Ale można było zaznaczyć tylko jedną odpowiedź i wybrałem gaśnicę. A okazało się, że chodzi o koło zapasowe. A przecież teraz najnowsze samochody nie mają już takich kół, tylko zestawy naprawcze - mówi Skoczylas. - Kolejnym pytaniem, które moim zdaniem, nie ma większego sensu, było o to, czy stojąc w korku można zgasić światła. Odpowiedziałem, że nie, ale okazało się, że jednak tak. Co to ma wspólnego z bezpieczeąstwem na drodze i po co taka wiedza kierowcy - pyta Skoczylas. - Mam wrażenie, że twórcy testów zbyt sztywno trzymali się suchych przepisów, a za mało brali pod uwagę względy bezpieczeąstwa na drodze. Inna sprawa, że część pytaą jest źle skonstruowana jeśli chodzi o zasady języka polskiego i przez to można mieć wątpliwości, czy odpowiada się poprawnie - dodaje. Stanisław Huskowski, poseł PO, członek sejmowej komisji infrastruktury, były prezydent Wrocławia Na naszym egzaminie zdobył 71 punktów. Zdał.

Więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html

: 01 lut 2013, 14:09
autor: NEVIL

Sprawdź, czy zdałbyś nowy egzamin na prawo jazdy (ROZWIĄŻ TEST)
Wydaje ci się, że jesteś świetnym kierowcą? Sprawdź, czy zdałbyś nowy egzamin na prawo jazdy. Poniżej znajdziesz 32 pytania - to przykładowy zestaw, jaki na teoretycznej części egzaminu rozwiązują kandydaci na kierowców. Pod ilustracjami zamieszczamy link do odpowiedzi i punktacji. Można zdobyć maksymalnie 74 punkty, aby zdać egzamin - wystarczy zebrać ich 68. Pochwalcie się na forum, jak Wam poszło!

Więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html

: 11 kwie 2014, 17:47
autor: NEVIL
Komentarze:

pamejudd

No i fajnie że laska zdała. Jeśli to prawda o tym "prawym tylnym kole", to egzaminator który uznał coś takiego za powód do przerwania egzaminu jest debilem i powinien zostać skierowany na badania psychologiczne.

-------------------------------

arturaspl

wszystkie osoby zdajace prawko powinny przejsc badania psychiatryczne i psychologiczne, egzaminatorzy podwojnie, a ustawodawcy potrojne badania. po to aby wszyscy mieli pewnosc ze i system i kursanci sa zdrowi psychicznie.
podobnych patologii jak ta z rybnika jest wiele.


----------------------------

boniek155

Życzę jej wszystkiego dobrego. Każdy wie jak jest w Polsce. Mój szwagier jest egzaminatorem. Im większa ilość oblanych egzaminów tym większe premie. Mój kumpel prawo-jazdy robił w Anglii. Zdał za pierwszym razem, choć jak sam przyznał zrobił kilka błędów min. nie włączył kierunkowskazu. Egzaminator zwrócił mu uwagę ale nie oblał. U nas tylko się czeka na czyjeś potknięcie.

===========================

Na oczach Polski uciekała "elką" po oblanym egzaminie. Ale prawko już zdobyła [WIDEO]
- Ile w tym waszym pier.... WORD-zie można zdawać prawo jazdy? - rzuciła kursantka, gdy usłyszała, że znów oblała. A potem uciekała autem egzaminatorowi, co zobaczyła cała Polska. Po przejściach z egzaminatorami w Rybniku, postanowiła zdawać w Opolu. I była bezbłędna.

O niecodziennym egzaminie na prawo jazdy w listopadzie ub. roku głośno było w całym kraju. 18-latce puściły nerwy po tym, jak dowiedziała się, że nie zaliczyła kolejnego podejścia.

Kursantka ucieka egzaminatorowi

Gdy egzaminator wysiadł z auta, by usiąść na miejscu kierowcy, dziewczyna raptownie ruszyła. Mężczyzna zaczął krzyczeć i ruszył w pogoń za samochodem. Po kilkudziesięciu metrach dziewczyna zatrzymała pojazd.

- Co pani robi, pani zwariowała? - pytał zdenerwowany, gdy udało mu się wsiąść do auta.

- Ile można w tym waszym pierd... WORD-zie zdawać prawo jazdy? - rzuciła dziewczyna.

- Powiem pani tak; to nagranie zostanie skierowane na policję, zostanie pani skierowana na badania psychologiczne - odparł egzaminator wypraszając dziewczynę z auta. Zapobiegawczo nie wysiadł, tylko z miejsca pasażera przesiadł się na miejsce kierowcy.

Ostatecznie 18-latka na żadne badania psychologiczne nie trafiła, jedynie jej portfel uszczuplił się o 600 złotych. Za jazdę bez uprawnień otrzymała mandat w wysokości 500 złotych, dodatkowe 100 zł za jazdę bez zapiętego pasa.

Oblali ją osiem razy

- Dowiedziałem się przez przypadek, że to ona - mówi Wiesław Wojtyna, instruktor nauki jazdy z opolskiego NOT-u, do którego dziewczyna zgłosiła się na lekcje jazdy.

- Opowiadała mi, że bardzo się wtedy zdenerwowała, bo egzaminator powiedział jej, że tylnym prawym kołem najechała na podwójną ciągłą linię. To był jej szósty egzamin, do głosu doszły emocje. Po tym zdarzeniu miała jeszcze dwa podejścia w WORD-zie w Rybniku pod okiem egzaminatora nadzorującego, ale za każdym razem nie zdawała manewru na łuku. Egzaminatorzy ponoć twierdzili, że nie dość dobrze się rozgląda - relacjonuje instruktor.

Dziewczyna uznała, że takie podejście egzaminatorów w Rybniku wynika z jej wcześniejszego zachowania, dlatego po naradzie rodzinnej postanowiła swoich sił spróbować w Opolu.

Z panem Wiesławem przejeździła 10 godzin. - Podejrzewam, że to wydarzenie bardzo się na niej odbiło. Wiedzieli o tym wszyscy, w szkole na pewno też rozmawiali. Odebrałem ją pozytywnie, umiała jeździć, robiła drobne błędy, ale poza tym wszystko było OK. Gdy zbliżał się termin egzaminu w Opolu, była bardzo zdenerwowana. Bała się, że tutaj egzaminatorzy rozpoznają ją i znowu nie zda - wspomina Wiesław Wojtyna.

Edward Kinder, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Opolu podkreśla, że w tzw. profilu kandydata, który otrzymuje ośrodek egzaminacyjny, nie ma żadnych adnotacji z innych ośrodków. - Dzięki temu egzaminatorzy do takiej osoby podchodzą bez uprzedzeń - tłumaczy.

Zdała i pozwała WORD

18-latka egzamin w Opolu zdała za pierwszym podejściem. Pojechała na egzaminie bezbłędnie.

W sprawie incydentu z Rybnika nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Będzie walczyć przed sądem o naruszenie jej dóbr osobistych, bo w filmiku, który przedostał się do mediów WORD w Rybniku nie zasłonił jej twarzy.

źródło + video: http://opole.gazeta.pl/opole/1,35114,15 ... e_.html#MT

: 16 wrz 2014, 11:17
autor: NEVIL
Komentarze:

Patryk Dworak

Pytania o drogę czy holowanie to jeszcze rozumiem, ale ja miałem takie:
Po znieczuleniu zęba, motocykl można prowadzić po upływie:
a. 2h
b. 3h
c. 5h
Nawet mój dentysta miał problem z odpowiedzią.


---------------------------

sunim

Nie chodzi o to by teoria była łatwa, ale by pytania miały sens. Co to za bełkot o nawierzchni bitumicznej? Jakie to ma znaczenie dla prowadzenia samochodu, czy nawierzchnia nazywa się bitumiczną czy nie? Pytania powinny być łatwo zrozumiałe i odpowiednie do sytuacji drogowych. Ich tworzenie przez trepy żyjące od lat z systemu jest błędem. Podstawa to interpretacja sytuacji drogowych oraz znaków, a nie próba podchwytliwego udowadniania, że jednak nie doczytało się pytania w 100%. Żenada.

------------------------------

sim.salabim

Odkrycie roku. Juz 20 lat temu bylo tak, ze oblewalo sie kursanta na tescie praktycznym, zeby sprzedac wiecej jazd i zarobic. KOrupcja i oszustwa to norma w PL. Dodatkowo w PL panuje katolicka-szowinistyczna dyskryminacja kobiet: oblewa sie je przynajmniej raz bo sa kobietami a nie na podstawie ich umiejetnosci. Nigdy nie zapomne jak kolezanke oblali, bo widzac zolte swiatlo z daleka zaczela zwalniac - egzaminator powiedzial, ze miala przyspieszyc i przejechac skrzyzowanie na poznym zoltym/wczesnym czerwonym.
W protescie nigdy nie zrobilam prawa jazdy w PL. Od ponad 7 lat mieszkam w Kopenhadze i choc dobrze by bylo prawko miec, do szczescia go nie potrzebuje. Jezdze rowerem bo zdrowiej, a jak pogoda nie dopisuje - komunikacja miejska. I jestem szczesliwa :)


=========================
Kursant podwójnie gnębiony. Jak poprawić wyniki egzaminów na prawo jazdy
Obrazek
Trudne testy teoretyczne odstraszają chętnych na prawo jazdy. Co robią szkoły nauki jazdy, gdy mają mało kursantów? Zaczynają masowo oblewać ich także na jazdach.

- Na początku był szok! Zdawały jedna-dwie osoby na dziesięć - wspomina Roman Zdziarski, instruktor nauki jazdy z 40-letnim stażem, to, co działo się po 19 stycznia 2013 r. To czarna data dla kandydatów na kierowców: co było łatwe, zrobiło się trudne. Bardzo trudne. Chodzi o pytania na testach: kiedyś ich zestawy były jawne - teraz zostały utajnione: większości nie można poznać przed egzaminem. Z 300 pytań zrobiło się 1400, a w końcu 3300. I zmieniła się ich forma: przeważały słowne, teraz dominują ilustrowane - zdjęcia lub filmy różnych sytuacji drogowych. Słowem - rewolucja. Po co? By - jak tłumaczyło Ministerstwo Transportu - nie dało się ich wykuć i by zmusić kandydatów do samodzielnego myślenia. Choć wciąż wśród pytań trafiają się takie kwiatki:

Czy droga twarda to droga o jezdni o nawierzchni bitumicznej, której długość przekracza 20 m?*

Utrudniono sposób odpowiedzi. Kiedyś egzaminowany mógł wracać do pominiętych pytań, byle tylko zmieścił się w 25 minutach. Teraz ma od 15 do 50 sekund na każde i jak nie zdąży, to przepadło - nie da się cofnąć nawet o jedno. Kto ma gorszy dzień lub słabsze nerwy - przegrywa.

W dodatku poprzeczkę wymagań zawieszono tuż pod sufitem: na 74 możliwe punkty trzeba zdobyć aż 68. Strącają ją nawet zawodowi kierowcy próbujący zdać test z marszu. Skoro im nie pomogły lata praktyki, to co mają powiedzieć nowicjusze?

Zabrania się holowania:
A - Pojazdu o niesprawnych światłach drogowych
B - Pojazdu członowego
C - Motocykla na połączeniu sztywnym

Jak wiele to zmieniło - widać w statystykach. Dużo niższa liczba chętnych dowodzi, że choć tzw. zdawalność wzrosła do około 50 proc., to strach pozostał. Kto koniecznie nie musi, ten "prawka" nie robi. Podobnie wielu tych, którzy utracili je za punkty lub jazdę po pijanemu. Policja szacuje, że po naszych drogach może jeździć aż 400 tys. kierowców bez uprawnień. Dwa lata temu zatrzymała 31 tys. takich osób: zwykle stracili uprawnienia i nie zdali egzaminu, ale jeżdżą, bo prowadzą biznes.

Strach przed testem uderza w ok. 6 tys. ośrodków szkolenia kierowców (OSK) i ok. 80 wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego (WORD). Pierwsze zarabiają mniej na jazdach - najbardziej intratnym aspekcie ich działalności, drugie - na egzaminach. Każdy kursant musi wyjeździć 30 godzin. Każda godzina kosztuje go 30-50 zł. A jeszcze nim usiądzie za kierownicą "elki", musi zdać wewnętrzny test.

Odległość między pojazdem holującym a holowanym na połączeniu sztywnym powinna wynosić maksymalnie
A - 1,5 m
B - 3 m
C - 4,5 m


Mniej zdających to mniej jazd, a to mniejszy zarobek szkół nauki jazdy. Co więc robią? Oblewają kursantów na jazdach, by musieli wykupić kolejną ich partię. Ten wewnętrzny recykling kursantów ma im częściowo zrekompensować ograniczony napływ nowych. Taka polityka czyni drogę do prawa jazdy jeszcze bardziej krętą i kosztowną: musi powtarzać nie tylko egzamin teoretyczny, ale też jazdy i egzamin praktyczny - trudniejszy dziś niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Co może zmienić tę sytuację? Ustawowe złagodzenie egzaminów teoretycznych. Łatwiejsza teoria to nie tylko więcej chętnych, jazd i pieniędzy, lecz także mniejsza migracja kandydatów z "trudnych" szkół w dużych miastach do "łatwych" na prowincji.

- Panuje opinia, że mniejsze szkoły bardziej szanują kandydatów - mówi Roman Zdziarski. - Poza tym mniejsze miasto to mniej aut i trudnych skrzyżowań.

Jak się dowiedzieliśmy w Sejmie trwa silny lobbing za ustawowym złagodzeniem testów, co zwiększyłoby dopływ kursantów i polepszyło kondycję OSK i WORD-ów nadwerężoną nie tylko przez trudne testy, ale też niż demograficzny, który w ciągu kilku lat uszczuplił liczbę OSK z ok. 10 do 6 tys. Swoje zrobiła też konkurencja - między innymi kursy oferowane na Grouponie po zaledwie... 600 zł. Tajemnicą takich (trzykrotnie niższych) cen jest z reguły dramatycznie niska jakość szkoleń prowadzonych często przez niedouczonych lub wyrachowanych instruktorów wolących uczyć kursanta na postoju (ustawiania lusterek, fotela itp.) niż na drodze. Choć starostwa mają narzędzia, by nadzorować jakość szkoleń w OSK, jak wykazały wstępne kontrole, nie czynią tego.

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,166 ... ow.html#MT

: 16 wrz 2014, 13:12
autor: NEVIL
Komentarz:

Gość: aedm

Tja...To sąd postępuje podobnie jak z panem, który zabił moją mamę. Kilka razy podchodził do egzaminu, ani razu go nie zdał, więc prawa jazdy nie miał. Jednak samochodem jeździł codziennie przez kilka lat. Parę razy zapłacił mandat za brak prawa jazdy, aż w końcu zabił. Ale dla sądu najważniejsze było, że jest młody i biedny, a mama była 60-letnią "staruszką" (w domyśle: dla społeczeństwa żadna strata). I mimo, że facet w sądzie oficjalnie powiedział, że od lat łamał przepisy, sąd w ogóle tego nie wziął pod uwagę i skończyło się na 2 latach w zawieszeniu na 5. Czyli wszelakie kursy, egzaminy, prawo jazdy niepotrzebne, można śmiało wsiadać i jeździć...

=======================

Uprawnień nie odbiorą. Legalna jazda na nielegalnym prawku
Obrazek
Za łapówkę załatwili zdanie egzaminu na prawo jazdy, ale choć prokurator złapał ich za rękę, dokumentów nie stracą. Już niemal sto osób odpowie za korupcję w MORD w Tarnowie. Śledczy uprawnień im nie odbiorą, bo nie mają dowodów, że nieuczciwi kursanci nie umieją... jeździć.

Afera korupcyjna w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Tarnowie wybuchła jesienią 2013 roku. Zaczęło się od zatrzymania egzaminatorów oraz właściciela lokalnej szkoły nauki jazdy Janusza N. Mężczyzna był jednocześnie komendantem Straży Gminnej w Tarnowie. Za uniknięcie aresztu zapłacił 20 tys. zł poręczenia.

Lawina zatrzymań ruszyła. Śledczy dotarli do nieuczciwych kursantów nie tylko z Tarnowa, ale też sąsiednich powiatów. Jak na razie to 88 osób, które przed egzaminem dały pieniądze pod stołem w zamian za pozytywny wynik. O tę przysługę, która kosztowała co najmniej tysiąc złotych, prosili różne osoby. Taką pomoc zdaniem prokuratury oferowało siedmiu właścicieli szkół jazdy, trzech egzaminatorów i sześć osób, które chwaliły się znajomościami w ośrodku. - Zarzuty o charakterze korupcyjnym usłyszały łącznie już 104 osoby - informuje Olga Żabińska z tarnowskiej policji.

Nikt się za nim nie wstawił

Funkcjonariusze dodają, że w aferę może być zamieszanych nawet 200 osób, i planują kolejne zatrzymania. Za wręczenie łapówki grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Jak się jednak okazuje, ci, którzy za pomyślne zdanie egzaminu ją wręczyli, prawa jazdy nie stracą. Śledczy nie mają bowiem dowodów na to, że nie umieją jeździć.

- Nie istnieje proste przełożenie, że jak ktoś wręczył korzyść w zamian za uzyskanie uprawnienia do prowadzenia pojazdu, to w rzeczywistości nie ma takich kwalifikacji. Poza tym osoby, które powoływały się na wpływy w ośrodku ruchu drogowego, mogły ich nie mieć. Kursant szedł na egzamin przekonany, że zda i np. mniej się stresował. A nikt się za nim nie wstawił - twierdzi prokurator Mieczysław Dzięgiel, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

Wyjaśnia też, że wystawione przez urząd prawa jazdy nie były ani fałszywe, ani też wydane niezgodnie z procedurami, bo np. kurs czy egzamin się odbyły. Nie ma więc podstawy prawnej, by je zatrzymać.

Owoce zatrutego drzewa

W innym przypadku w 2013 roku prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie korupcji w ośrodkach szkolących przyszłych kierowców w Krakowie i okolicznych miejscowościach. Śledczy wykryli, że ich właściciele zaangażowani byli w omijanie przepisów dotyczących szkolenia - za pieniądze załatwiali lewe dokumenty o odbyciu kursu, kursanci kupowali też zaświadczania od lekarzy. Procedury nie były dotrzymane i to dało podstawę, by prokuratura złożyła wnioski w magistracie o unieważnienie dokumentów. Tu jednak zadziałały przepisy prawa administracyjnego, nie karnego.

Czy śledczy z Tarnowa nie mają żadnej możliwości, by nieuczciwym kursantom uniemożliwić jazdę? - Trzeba by sięgnąć do zasady prawa "owoców zatrutego drzewa", czyli uzyskania czegoś z naruszeniem prawa. Tyle że ta zasada jest stosowana głównie w prawie amerykańskim - mówi profesor Marian Filar, karnista.

To dwa różne przypadki

Profesor Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości i adwokat, wyjaśnia: - Nie widzę takiej możliwości w polskim prawie, chyba że dokumenty zostałyby wydane z naruszeniem przepisów administracyjnych. Istnieje też środek karny zakazu prowadzenia pojazdów, ale sąd może go orzec za przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, a nie za korupcję.

Przyrównujemy sytuację kursantów z Tarnowa do studentów, którzy kupili pracę magisterską. - To dwa różne przypadki. W świetle przepisów Ustawy o szkolnictwie wyższym można taki dyplom unieważnić, bo osoba, która za niego zapłaciła, nie jest jego autorem. A ci kursanci szkolenie odbyli i do egzaminu przystąpili - wyjaśnia prawnik.

źródło: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425, ... ym.html#MT

: 11 gru 2014, 18:55
autor: NEVIL
Coraz więcej aut i młodych kierowców
W powiecie lubińskim rośnie liczba samochodów i świeżo upieczonych kierowców. Tylko w tym roku przybyło ponad 2,5 tysiąca nowo zarejestrowanych pojazdów, a w ciągu ostatniego półrocza wystawiono ponad tysiąc praw jazdy.

Według danych wydziału kominikacji starostwa powiatowego w Lubinie, na kilka tygodni przed końcem roku zarejestrowanych jest 69796 pojazdów. Urzędnicy zarejestrowali 2,5 tysiąca samochodów więcej, niż w ubiegłym roku. Przybywa też młodychkierowców. Do tej pory wydano ponad 2600 nowych dokumentów prawa jazdy. A będzie ich więcej, bo od początku grudnia w Lubinie działa ośrodek egzaminacyjny kierowców.

Dyrektor legnickiego WORD-u Stanisław Pawlak już przyznaje, że liczba osób zapisujących się na kursy i egzaminy w Lubinie diametralnie wzrosła kosztem Legnicy. - Rzeczywiście obserwujemy spadek chętnych zapisujących się na egzaminy w Legnicy. Bardzo dużo osób do nas dzwoni i pyta o możliwość zdawania egzaminów w filii w Lubinie. Po prostu ludzie czekają, by móc zdawać egzaminy w swoim mieście - mówi Stanisław Pawlak, szef Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Legnicy.

W Lubinie można zdawać egzamin teoretyczny i praktyczny na prawo jazdy kategorii B. Jest także możliwość zdawania egzaminu na kategorię A, ale tylko teoretyczny, bo na praktyczny trzeba już jechać do Legnicy.

Od miesiąca także w Głogowie funkcjonuje ośrodek egzaminowania kierowców, ale utworzony przez jeleniogórski WORD.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/72065/78/

: 25 sty 2015, 18:03
autor: kransik
Jestem w trakcie robienia kursu na prawo jazdy i po prostu brak mi słów. Coraz więcej od nas wymagają, ale nie dlatego, żeby bezpieczniej było, tylko po to, żeby jak najwięcej kasy z nas ściągnąć! Za same badania dałam 200 złoty, a ponoć ma być jeszcze drożej. Jedna wielka masakra!

: 05 wrz 2022, 18:59
autor: Bażant
To prawda sam egzamin na prawo jazdy jest dość mocno stresującą sytuacją i w sumie dobrze jest wcześniej wiedzieć jak najwięcej na jego temat. Jak dla mnie świetnie o egzaminie na prawo jazdy kategorii C napisano w https://gsszkolenia.pl/poradniki/egzami ... orii-c-ce/ i takie sprawy są dość istotne.