Co nam zostało po PRL-u? Jedną z pozostałości są liczne branżowe przywileje najróżniejszych grup pracowniczych. O górnikach i nauczycielach mówi się najczęściej. Ale cieszy się nimi wiele innych profesji: parlamentarzyści, żołnierze, lekarze, energetycy, hutnicy, kolejarze.
Kto za to płaci? Społeczeństwo!
Posłowie i senatorowie jeżdżą za darmo pociągami i autobusami. Kolejarze podróżują pociągami za 1 proc. ceny biletu. Lekarze, począwszy od 20 lat stażu pracy, co 5 lat dostają nagrody jubileuszowe. Poza tym leczą się poza kolejnością. Energetycy płacą za prąd 20 proc. tego co inni. Przedstawiciele niektórych zawodów, jak np. posłowie i lekarze, mogą też liczyć na preferencje przy braniu kredytów. Ułatwiające życie preferencje przysługują również służbom mundurowym. Przyznawane w zupełnie innej sytuacji gospodarczej i politycznej, bonusy dziś drenują budżet i przy okazji… nasze kieszenie. Zrzucamy się bowiem na nie wszyscy.
Do zawodów objętych najszerszymi przywilejami należą od dawna górnicy. Oni sami przypominają, że te rozmaitego rodzaju premie łączyły się w PRL z pracą ponad siły i śrubowanymi do ostatecznych granic normami wydobycia węgla.
Wśród górniczych przywilejów, o których mówi się obecnie najgłośniej, trzeba wymienić na pewno 13 pensję, tzw. barbórkową, wypłacaną 4 grudnia, i „czternastkę”, czyli wypłatę z zysku. Inne górnicze bonusy, wprowadzone w PRL, to deputaty węglowe lub ich równowartość pieniężna. Przysługują one górnikom również po przejściu na emeryturę oraz wdowom po nich. Poza tym dodatki na dzieci, bezpłatne bilety kolejowe na przejazdy na urlop i inne. W tym – nagrody jubileuszowe, premie, dodatki za pracę w nocy i w godzinach nadliczbowych, posiłki regeneracyjne z racji uciążliwej pracy.
Do dzisiaj wypomina się górnikom przeznaczone dla nich sklepy, oferujące towary nieobecne w PRL lub trudno dostępne na „zwykłym” rynku. A także i to, że kupione tam dobra zdarzało się im sprzedawać następnie z kilkukrotnym przebiciem.
Dawali i odbierali…
Zakres przywilejów przysługujących różnym zawodom, a wywodzących się z czasów socjalizmu, nie był stały. Na przestrzeni lat niektóre likwidowano, inne wprowadzano. Władze manipulowały nimi, starając się pozyskać przychylność różnych grup pracowniczych. W zamian oczekiwały posłuszeństwa i lojalności.
Na przykład rozporządzenie Rady Ministrów z 30 grudnia 1981 dawało górnikom bonusy w zakresie płac i dodatków do nich, ale nie tylko. Pracującym pod ziemią, którzy zawarli związek małżeński po wejściu w życie rozporządzenia, przysługiwała pożyczka na zagospodarowanie w wysokości 100 tys. zł. Była ona umarzana po 5 latach, jak to określały przepisy, „nienagannej pracy pod ziemią”.
Różne grupy zawodowe potrafiły walczyć z różną siłą o utrzymanie przyznanych im niegdyś preferencji. To dlatego gwarkowie mają dziś emerytury dwukrotnie wyższe np. od nauczycielskich czy kolejarskich. Jako powód podają fakt, że ich praca niszczy zdrowie i skraca życie. Co ciekawe, w tej ostatniej kwestii panuje ogromna rozbieżność opinii. Naukowcy zajmujący się medycyną pracy twierdzą, że górnicy żyją przeciętnie 74 lata, zaś związkowcy – że dożywają oni zaledwie 57 lat.
Nie siłą, ale stanowczością
Dużo mówi się też o przywilejach nauczycieli, chociaż ta grupa zawodowa nie ma w ręku tak silnych kart przetargowych jak górnicy. Przede wszystkim trudno wyobrazić sobie pedagogów walczących z policją pod Sejmem.
Dokument przedstawiający prawa i obowiązki nauczycieli to Karta Nauczyciela z 1982 roku. Od tamtych lat wiele się zmieniło i ekonomiści podkreślają, że niektóre przepisy nie przystają już do dzisiejszych realiów.
Nauczyciele nabyli prawa do nagród jubileuszowych – na przykład po 25 latach pracy w wysokości 100 proc. miesięcznej pensji, a po 40 latach – 250 proc. Nagrody za osiągnięcia dydaktyczno-wychowawcze wypłacane są ze specjalnych funduszy, tworzonych przez właściwe ministerstwo i organy samorządowe. Nauczyciel pracujący na wsi lub w mieście do 5 tys. mieszkańców ma też prawo do lokalu mieszkalnego na terenie gminy, w której znajduje się jego szkoła oraz do dodatku w wysokości 10 proc. pensji. W określonych przepisami przypadkach może też otrzymać dodatek na zagospodarowanie w wysokości dwumiesięcznego wynagrodzenia zasadniczego.
Co budzi najwięcej kontrowersji? Na przykład sprawa godzin pracy. W przypadku nauczycieli większości szkół tygodniowy wymiar zajęć wynosi 18 godzin. Próby jego zwiększenia spotykają się z gwałtownymi protestami. Inna rzecz to kwestia urlopów dla poratowania zdrowia – zdaniem zwolenników zmian, nauczycielom zdarza się przesadzać z ich wykorzystywaniem. Bywa na przykład, że na taki urlop kieruje pedagoga… dentysta.
Dyskusje o konieczności stopniowej likwidacji przynajmniej niektórych przywilejów trwają od dawna, a wzmogły się jeszcze w czasie kryzysu. Czy pracownicze bonusy mogą doprowadzić nasz kraj do bankructwa? Nie brak głosów, że to możliwe.
źródło: http://praca.wp.pl/title,Przywileje-jak ... omosc.html
Przywileje, nasza ukryta codzienność. Prawie każdy w Polsce ma jakieś ulgi
Stara historia
Tyle że to właśnie te argumenty można porównać do PRL-owskiej agitki (sprawiedliwość społeczna, równość wszystkich poprzez zabranie tym, którzy coś mają). A przywileje pracownicze i branżowe były, są i będą, zarówno w Polsce, jak i w innych krajach. Stanowią naturalne narzędzie prowadzenia polityki kadrowej, finansowej i gospodarczej przez właściciela – firmę prywatną lub państwo. Jednak jak to z narzędziami bywa, niektóre się zużywają i ich stosowanie przestaje być opłacalne. I trudno je wycofać, nawet jeśli robi się to po to, żeby wprowadzić nowe.
Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... _ulgi.html

Informacje
0 użytkowników » 1 gość

