======================================
Przetrwają najpiękniejsze?
Zazdrościmy im. Długich nóg, kształtów, spojrzeń zachwyconych mężczyzn. Myślimy: „gdybym ja tak wyglądała, życie byłoby jak z bajki”. Czy naprawdę? Bogna Sworowska, jedna z najpiękniejszych polskich modelek, błyszczała na pokazach, a w domu płakała z samotności. Prezenterka Dorota Gardias nie raz spotkała się z zarzutami, że pracę w telewizji załatwiła sobie dzięki urodzie i facetom. A florecistka Sylwia Gruchała na początku kariery słyszała: ładna, więc mało inteligentna. Pewnie zmarnuje talent. Bez obłudy – uroda pomaga, ale szczęścia nie załatwia.Myślałam, że w sporcie liczy się przede wszystkim wynik. W twoim przypadku zawsze mówiło się o... urodzie. To miłe?
Sylwia Gruchała: - Nie zawsze. No i trochę mnie boli, że popularna stałam się po Tańcu z gwiazdami - z którego zresztą szybko odpadłam - a nie wtedy, gdy zdobyłam dwa medale olimpijskie, dwa mistrzostwa świata i pięć razy mistrzostwo Europy. A przecież na sali treningowej i potem na planszy uroda nie ma znaczenia. Nie myślę o fryzurze, makijażu. Dla mnie ważne jest to, żeby wygrać.
Miałaś sesję w "CKM", wystąpiłaś w teledysku Feela, zagrałaś małą rólkę w serialu Wszyscy kochają Romana. Po co ci to?
- Nie żałuję, że to zrobiłam, choć niektórzy zarzucali mi, że zamiast trenować, bawię się w celebrytkę. Ale za sesję w "CKM-ie" dostałam mniej więcej tyle, co za brązowy medal olimpijski. Byłabym głupia, gdybym nie skorzystała z okazji. Potrzebuję pieniędzy, żeby trenować. Dlatego "sprzedaję się" na bankietach, w telewizji. Im bardziej mam znaną twarz, tym łatwiej o sponsora.
Kiedy poczułaś, że dzięki urodzie możesz więcej?
- W dzieciństwie nikt mi nie mówił, że jestem piękna, zdolna. Miałam sześć lat, kiedy moja mama wyjechała na zawsze do Stanów. Nie mogłam tego zrozumieć, długo nie potrafiłam jej wybaczyć. Czułam się odrzucona, niepotrzebna, nieważna. Pewnie stąd szermierka, która pozwalała wygrywać, poczuć się silną. Gdy miałam 15 lat, zmarł tata. Wtedy zrozumiałam, że sama powinnam zadbać o swoje poczucie bezpieczeństwa. Byłam nastolatką, a musiałam podjąć najważniejszą decyzję w życiu. Właściwie chodziło o postawienie wszystkiego na jedną kartę - sport, jeśli miał dawać wyniki, wymagał całkowitego poświęcenia. Czy byłam na nie gotowa? Mogę powiedzieć, że w tamtym momencie uroda pomogła mi zdecydować. Pojawił się sponsor. Nie ma wątpliwości, dlaczego zadzwonił do mnie. Szermierka nie jest popularna, trudno o chętnych do jej finansowania. On zobaczył potencjał w ładnej dziewczynie. Choć oczywiście gdybym nie miała wyników, nikt nie marnowałby na mnie pieniędzy.
Więcej: http://www.styl.pl/magazyn/w-swiecie-ko ... nId,725071


