Zanim wyprowadzisz się z miasta, pomyśl, co cię czeka
LIST CZYTELNICZKI. Bardzo dziwię się wszystkim rozgoryczonym dojazdami do Wrocławia, którzy osiedlili się w podwrocławskich wioskach. Przecież tak pragnęli domku z ogródkiem na wsi, gdzie cisza, spokój i można rozpalić grilla. Nie wiedzieli, jaki stamtąd jest dojazd? Ktoś ich oszukał, czy dali się ponieść modzie na mieszkanie poza miastem?18 lat temu, kiedy nasze małe mieszkanko było zbyt ciasne dla rozwojowej rodziny, rozważaliśmy, podobnie jak nasi znajomi, zakup działki pod miastem. Jednak biorąc pod uwagę, że pracą zawsze będziemy związani z miastem, a dzieci poślemy do szkół w mieście, zdecydowaliśmy się na zakup dużego, wygodnego mieszkania w centrum. Znajomi stukali się w czoła: "Za takie pieniądze mogę mieć domek pod miastem!"
Odwiedzaliśmy ich potem w tych w domkach, gdy urządzali grilla w ogródku, ale nie częściej niż raz do roku, bo co to za impreza, gdy nawet piwa nie można się napić. Trzeba przecież jakoś wrócić do domu, a taksówka na taką trasę jest zbyt droga.
Nasze dzieci miały przedszkole za rogiem, do szkoły podstawowej chodziły pieszo, do gimnazjum (nie wybrały rejonowego) musiały wprawdzie dojeżdżać, ale miały dobre połączenie komunikacją miejską. Nie musieliśmy dowozić dzieci na dodatkowe zajęcia. Po prostu wybieraliśmy te blisko domu. Dzieci nawiązywały dzielnicowe przyjaźnie. Z kolegami i koleżankami ze szkoły mogły się spotykać też poza szkołą.
Nie żałujemy, że nie kupiliśmy domu pod miastem. Zamiast tracić czas na stanie w korkach, a pieniądze na paliwo, wolimy iść do kina lub ze znajomymi do restauracji. W nocy, gdy nie mamy ochoty czekać na tramwaj, bierzemy taksówkę i płacimy najwyżej - 20 zł. W soboty lub niedziele, zamiast spędzać czas z grabiami w ogródku, na rowerach zwiedzamy miasto i okolice.
Myślę, że zanim damy się skusić reklamom deweloperów typu: "Zamień mieszkanie na domek z ogródkiem" lub "Cisza i spokój tylko 10 minut od centrum Wrocławia", warto dobrze rozważyć wiele kwestii, np.
* czy muszę codzienne dojeżdżać do miasta?
* gdzie zrobię zakupy?
* czy dzieci są już samodzielne i mają prawo jazdy?
* czy lubię pracę w ogródku?
* czy chcę korzystać z miejskich rozrywek?
A wreszcie dom to wbrew pozorom niemałe koszty i dużo pracy. Wiem, bo wychowałam się w domu z ogródkiem.
Wszystkim, który rozważają zakup domu pod miastem, dedykuję scenkę ze polskiej komedii "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" - "Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie".
Cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3575 ... z2D8kCTiam

