Okrutnicy z internetu
Dręczą najsłabszych: osoby skrzywdzone, chore, osierocone. Są anonimowi i bezkarni. Internauci znani jako trolle uderzają tam, gdzie najbardziej boli. A prawodawca bezsilnie się temu przygląda.Wyobraźcie sobie: młoda mama dumnie pcha po ulicy wózek ze swoim dzieckiem. Nagle nie wiadomo skąd pojawia się jakiś wariat i wykrzykuje do niej: “Oby twoje dziecko umarło! Mam nadzieję, że jest upośledzone!”. Inna matka stoi nad grobem swojego brutalnie zamordowanego dziecka. W pewnym momencie odzywa się ktoś nieznajomy: “Mam ochotę wykopać twoją córkę i nakręcić film, jak z nią to robię”. Potem dodaje jeszcze: “Ty i pozostałe twoje dzieci powinniście także zostać zgwałceni i zamordowani!”.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie przyzna, że takie sytuacje są dopuszczalne. Wręcz przeciwnie: wiele osób zgodziłoby się, że okrutników wygłaszających takie komentarze należy zamknąć. Jeśli coś podobnego wydarzyłoby się w miejscu publicznym, jest niemal pewne, że winowajca nie uniknąłby kary. Ale co w sytuacji, gdy takie nadużycie ma miejsce w internecie?
Więcej: http://dziecko.onet.pl/78432,40,okrutni ... ykulk.html

