forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » SEX Poprzedni temat :: Następny temat
SEX
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Wrz 05, 2015 15:41

Komentarz:

~Arleta -

Życie bez seksu jest nudne??Ja sobie nie wyobrażam życia bez seksu i mój mąż też, a jesteśmy małżeństwem od 17- nastu lat. Po prostu trafiliśmy na siebie jak w dychę, bo mamy podobny temperament??Oboje zrobiliśmy ten pierwszy raz razem. Choć w życiu bywa różnie to seks jest właśnie tym, co nas łączy, nawet łagodzi czasem okres po kłótni?? Z pełnym przekonaniem twierdzę, że ten pierwszy raz należy zrobić z tą osobą, dla której jesteśmy gotowi zrobić wszystko, nawet skoczyć w ogień i to właśnie jest ten ktoś, z którym mamy być na dobre i na złe ??Pozdrawiam podobnie myślących??

==========================

Kiedy twoje życie seksualne odbiega od schematu


Gdyby 10 lat temu ktoś powiedział mi, że pewnego dnia ogłoszę na łamach “The New York Times", ile lat miałam, gdy straciłam dziewictwo, umarłabym ze wstydu.



Kiedy miałam dwadzieściakilka lat istniały tylko dwa przekonujące powody bycia dziewicą: 1. byłeś bardzo religijny i złożyłeś śluby czystości aż do ślubu; 2. byłeś fajtłapą: zbyt brzydkim albo towarzysko niekompetentnym, by odnieść sukces w sferze najbardziej podstawowego instynktu biologicznego.

Nie byłam religijna i wiedziałam, że nie jestem fajtłapą, ale mimo to strasznie wstydziłam się faktu, że nie jestem seksualnie aktywna.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/n...ampaign=firefox

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Paź 09, 2015 19:52


Seks to zdrowie? 13 zaskakujących zalet seksu




O czym myślisz, gdy temperatura między wami gwałtownie rośnie i nachodzi cię ochota na seks? O zrzuceniu zbędnych kilogramów, zwiększeniu odporności, a może o zdrowym sercu? Oczywiście, że nie! Nie zmienia to jednak faktu, że seks nie tylko sprawia przyjemność, ale przy okazji bardzo korzystnie działa na nasze zdrowie. Jest to wiedza, której nie lansuje się w ociekających erotyką mediach, ani w skrajnie radykalnym podejściu wielu religii. Za chwilę przekonasz się, że seks daje twojemu organizmowi coś więcej, niż orgazm. Wszystkie wspomniane jego zalety mają w pełni naukowe potwierdzenie. Pamiętaj o nich, gdy następnym razem rozboli cię głowa.

Więcej: http://tipy.interia.pl/ar...eksu%C2%B7.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Paź 16, 2015 16:22

W Niemczech wszystkie prostytutki są zarejestrowane, przechodzą okresowe badania lekarskie i płacą podatki. W Polsce nie da się tego zrobić ?
======================

Komentarz:

~gag :

Mądra kobieta. Nie dała się wykiwać Urzędowi Skarbowemu. Takie jest obowiązujące prawo i prawidłowo je wykorzystała. A moralna ocena jej zawodu leży w gestii pana Boga. Jak patrzy ile złodziei, jak wielkie pieniądze kradnie, jak okradają biednych, bogatych , podatników, Urzędy ( w tym skarbowe) to moralność tej pani jest małym pikusiem. Pieniądze zarobiła a nie ukradła
======================

Jak prostytutka wbiła szpilę w polski system podatkowy


Dochody z nierządu nie są w Polsce opodatkowane. Sprawa pani Ilony, prostytutki z Katowic, zaszła dalej, niż ktoś mógłby się spodziewać. Zaczęło się od kupna mieszkania, a skończyć się może na uchyleniu ogromnych wrót w naszym systemie podatkowy.



Pani Ilona, prostytutka z Katowic, postanowiła rozstać się z najstarszym zawodem świata i ułożyć sobie życie. Jak podaje serwis natemat.pl, za zgromadzone przez 9 lat pracy oszczędności postanowiła kupić sobie dom. I w tym miejscu pojawił się pewien zgrzyt, bo pani za dom chciała zapłacić środkami gromadzonymi od lat na koncie. Problem w tym, że kwotę, za którą kupić można było dom, trudno zarobić w jeden rok przepracowany na etacie, a tylko takimi osiągnięciami pani Ilona mogła pochwalić się w swoim CV. Co zrozumiałe, tego typu transakcja wzbudzić mogła uzasadnioną troskę naszego fiskusa. W takim przypadku mogła pojawić się przecież możliwość, że za dom zapłacono pieniędzmi pochodzącymi z dochodów, które wcześniej nie były opodatkowane.

Przepisy w Polsce mówią wprost, jeżeli pieniądze pochodzą z nieujawnionego źródła, zostają opodatkowane 75 proc. stawką. Przed tym chciała uchronić się właśnie pani Ilona i postanowiła drogą oficjalną wysłać swoje pytanie do dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z prośbą o interpretację. - Czy środki pieniężne na pokrycie wydatków na zakup nieruchomości mogą podlegać opodatkowaniu jako nieujawnione źródła przychodu stawką 75 proc., jeżeli zostały uzyskane z uprawiania nierządu? – pytanie niby proste, ale gdy rozkłada się je na czynniki pierwsze, to już takie nie jest.

W Polsce prostytucja nielegalna nie jest. Nielegalne za to jest czerpanie z niej korzyści przez osoby trzecie, to już stręczycielstwo. Skoro tak, to i Skarb Państwa czerpać korzyści z pracy pań nie może. Tak w największym skrócie streścić można ducha obowiązujących w Polsce przepisów. Z drugiej strony jasne stwierdzenie, że dochody z prostytucji nie podlegają opodatkowaniu otwierać może niebezpieczny precedens. W końcu każdy, przy odrobinie pewnej śmiałości, powiedzieć może, że nieujawnione do tej pory dochody posiada właśnie z tego źródła. I co wtedy miałby zrobić fiskus?

Pani Ilona na decyzję z katowickiej Izby Skarbowej czekała kilka miesięcy, po czym dyrektor odmówiła odpowiedzi. Formalne odmówienie odpowiedzi, to w końcu też jakaś odpowiedź, więc pani Ilona decyzję zaskarżyła. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. - W zaskarżonym zakresie, skarżąca zarzuciła organowi naruszenie art. 14b oraz art. 165a ordynacji podatkowej, poprzez nieuzasadnioną odmowę wszczęcia postępowania w sprawie wydania interpretacji indywidualnej, podczas gdy podany stan faktyczny i prawny był wystarczający do odpowiedzi na zadane we wniosku pytanie – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

W sądzie pani Ilona przedstawiła dowody na to, że w branży przez lata pracowała. Podobno dowodami były np. ogłoszenie na stronie internetowej, wyciągi z kont bankowych, na które klienci wpłacali pieniądze. Oprócz tego pani przedstawiła przed sądem umowę najmu mieszkania, gdzie świadczyła usługi oraz cennik samych usług.

Okazało się, że sprawa pani Ilony rzuciła słup światła na bezradność polskiego prawa w przypadku osób, które same czerpią korzyści z tytułu świadczenia przez siebie usług seksualnych. Katowicka Izba Skarbowa również musiała ulec i stwierdzić, że dochody ze świadczenia tego typu usług nie podlegają opodatkowaniu.

Skoro luka w prawie istniała już wcześniej, to czemu sprawa pani Ilony jest aż tak przełomowa? W największym skrócie chodzi o to, że otwiera drogę do uniknięcia opodatkowania dla innych kobiet, które tak jak kiedyś pani Ilona, pracowały w branży. Do tej pory, żeby udowodnić, że pieniądze pochodzą z nierządu, trzeba było przedstawić fiskusowi pisemne zeznania klientów, co z wielu powodów było trudne do egzekwowania. Teraz będzie o wiele prościej – panie będą mogły powołać się na oficjalne orzecznictwo katowickiej Izby Skarbowej. Tak oto z małej chmury spadł całkiem spory deszcz, bo do tej pory śmierć i podatki były nieuniknione, a teraz okazuje się, że przynajmniej te drugie to nie zawsze. Przynajmniej nie dla wszystkich.

źródło: http://biznes.onet.pl/wia...odatkowy/p3lk32

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Paź 27, 2015 22:39

"S" jak seks


Kiedy przychodzi odpowiedni czas na seks? Ile osób, tyle opinii. Niektórzy twierdzą, że nie ma na co czekać – w końcu, jeśli jest ochota, to dlaczego mielibyśmy się tylko obejść smakiem? Inni uważają, że na pewne przyjemności trzeba sobie zasłużyć, a więc jeżeli zaczniemy właśnie od nich, ewentualny związek i tak będzie skazany z góry na porażkę. Komu wierzyć?

Cóż… nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Zapoczątkowanie znajomości w łóżku dla niektórych kończyło się totalną porażką i wstydem, dla innych okazuje się rozpoczęciem miłości na całe życie. Przedstawiamy wam więc kilka możliwych scenariuszy, które mogą pojawić się na pierwszej randce z seksem w roli głównej.

"To silniejsze ode mnie"

Masz zasadę, że nie idziesz z nikim do łóżka na pierwszej, ba – nawet drugiej, trzeciej i kolejnej randce? Według ciebie nie powinno zaczynać się znajomości od końca, tylko należy powoli budować szczęśliwą relację? "Na przyjemności trzeba sobie zasłużyć" – myślisz, kiedy wreszcie spotykacie się w umówionym miejscu. Z każdym kolejnym słowem, z każdym kolejnym gestem w twojej głowie zaczynają krążyć jednak miliony zupełnie innych myśli. "Ciekawe jakby to było" – fantazjujesz. "Ma obłędne ciało" – myślisz. "Widzę, jak na mnie patrzy" – czujesz na sobie przeszywające spojrzenie. Powoli zapominasz o swoich zasadach i… stało się. "To było silniejsze ode mnie" – tłumaczysz się przed sobą kolejnego dnia. Ten scenariusz może mieć jednak dwa zakończenia – to z happy endem i wręcz odwrotnie – to z moralnym kacem, który będzie ci towarzyszył jeszcze przez jakiś czas.

Więcej + komentarze http://sympatia.onet.pl/t...=trescired_1027

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Gru 20, 2015 20:48


(Anty)historia rozkoszy. Czy w Kościele było miejsce na seks?


"Kochaj żonę jak siostrę, uciekaj przed nią, jak przed nieprzyjacielem" zwykł mówić urodzony ok. 540 roku papież Grzegorz I Wielki i możemy być pewni, że nikomu z wiernych nie przyszło do głowy, by odmówić jego słowom słuszności. Nic w tym dziwnego – wszak demon lubieżności (który zagnieździł się w historii Kościoła na długie wieki) nieustannie czyhał za drzwiami sypialni nawet najbardziej cnotliwych małżeństw.



Między kijem a marchewką

Podczas ostatniego Synodu o Rodzinie, który odbył się w październiku 2015 roku Papież Franciszek nawoływał do tego, "by to Ewangelia pozostała dla Kościoła żywym źródłem wiecznej nowości, przeciw każdemu, kto chce ją zdoktrynizować, przekształcając w martwe kamienie do rzucania w innych". Ten, wydawałoby się, niewinny apel traktować można jako krok milowy w podejściu hierarchów do wiernych – już nie tylko gnębionych restrykcyjnymi przepisami, ale raczej inspirowanych do życia w zgodzie z Ewangelią. Oczywiście, współczesnym biskupom daleko do postawy otwartej i liberalnej, wydaje się jednak, że gotowi są na to, by używany od wieków kijek zamienić na marchewkę. Zresztą, zbłąkane owieczki, choć wciąż niezadowolone, nigdy nie miały prawa czuć się w Kościele tak dobrze, jak dziś. Przekonuje o tym jego brutalna historia, której jednym z głównych rozdziałów jest opowieść o tym, w jaki sposób kontrolowano seksualność człowieka uważaną za sferę nieczystą, wartą jedynie tłumienia i potępienia.

Żona księdza czy własność biskupa?

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl...-na-seks/mw5vvc

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sty 13, 2016 19:25

Komentarz:

~Romantyk 1982 :

Moja żona stała się oschła zaraz po ślubie, początkowo nie robiłem z tego dramatu ale jak seks zaczął być dla niej jedynie odwaleniem fuszery w łóżku a po kilku latach szczególnie po urodzeniu dzieci zaczął zanikać to dałem sobie spokój. Jestem w związku nadal, dla dzieci ale od czasu do czasu mam kogoś. Żałuję? Nie. Wiele razy , wiele lat próbowałem i było jak walenie grochem o ścianę. Jestem interesującym facetem, nie playboyem ale nie mam problemu z płcią przeciwną. Moja żona tymczasem nie zauważa problemu i chyba tak jest bo waga jej podskoczyła do 120 kg , nie dba o siebie mimo dobrej sytuacji finansowej jaką mamy, najgorsze, że nawet nie umie się przytulić a słowo kocham może słyszałem kilka razy po ślubie? Gdyby nie dzieci dla których zrobię wszystko dawno bym ja zostawił.
============================

Dlaczego mężczyźni unikają seksu - siedem najczęstszych powodów


Współczesne badania seksuologów nie pozostawiają złudzeń. Coraz więcej par na świecie przyznaje się do "białego związku" (czyli relacji bez lub prawie bez seksu). W praktyce oznacza to, iż częstotliwość zbliżeń seksualnych w związku wynosi mniej niż 10 na rok



Niepokojąca jest również tendencja wzrostowa niechęci do intymnego zbliżenia wśród mężczyzn. Współczesny facet coraz częściej ucieka od seksu. Jakie ma ku temu powody? Oto siedem najczęstszych powodów, dla których mężczyźni nie chcą się kochać.

Zobacz galerię

Więcej: http://kobieta.onet.pl/zd...h-powodow/qvzx5

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lut 01, 2016 21:17


Solo-seks: "W naszym kraju mówi się, że wibrator i masturbacja są dla desperatek"


W tym odcinku 'Dobrego seksu' rozmawiamy o masturbacji. - Jesteśmy ofiarami przekonania, że z nami jest coś nie tak, bo chcemy coś więcej, a powinien nam wystarczyć penis w wzwodzie, na którego widok delikatnie omdlewamy - tłumaczy specjalistka od kobiecej seksualności, Joanna Keszka.


'Dobry seks' to cykl, w którym Agnieszka Wirtwein-Przerwa i jej goście rozmawiają o zagadnieniach dotyczących ludzkiej intymności. Ciąża, związki, seks - w tym programie nie ma tematów tabu. Oglądaj, a na pewno dowiesz się czegoś nowego! Pozostałe odcinki cyklu znajdziecie tutaj.

Więcej + video: http://www.edziecko.pl/ro....html#BoxVidImg

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lut 01, 2016 21:25

Babcia mi zawsze mówiła, że jak się przeziębię, to mam włazić z kobitą pod pierzynę i od razu będę zdrowszy. No i babcia miała rację... :-)
======================

Co dzieje się z twoim ciałem, gdy nie uprawiasz seksu?


Seks poprawia humor, pomaga spalić kalorie i spaja związek. A jaki wpływ na życie ma brak seksu?



Większa podatność na infekcje

Kto nie uprawia seksu, ten łatwiej się przeziębia. Abstynencja seksualna sprawia, że system immunologiczny staje się "mniej czujny". Badania dowodzą, że regularna aktywność seksualna pozytywnie wpływa na odporność (ma to prawdopodobnie związek z przygotowywaniem się organizmu na ewentualną ciążę).

Czytaj więcej na http://kobieta.interia.pl...ampaign=firefox

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 02, 2016 22:48

Komentarze:

~Janko

tak orzekają jak im rządzący krajami dmuchają .Muzułmanie z błogosławieństwem swoich zaprowadzają terror i anarchie i z niechęcią próbuje się nad tym zapanować. Procesy sądowe i działanie policji to farsa.
------------------------

~Marek 79

: Europa ulega zmianie i to na naszych oczach. Ciekawe tylko czy przyjmiemy wartości arabski, czy też będziemy mieli za jakiś czas getta tylko tym razem dla arabów. Ciężko wyczuć co wyniknie z tego, jednak intuicja mówi, że nic dobrego.


=====================

Taharrusz znaczy molestowanie


Taharrusz dżamaa polega na otoczeniu wybranej ofiary, czasem kilku kobiet przez dwa kręgi mężczyzn, których członkowie zmieniają się co chwila, nieustannie krzycząc. Te opętańcze krzyki mają jeszcze bardziej sparaliżować strachem ofiary. Kobiety są bite, obmacywane, okradane, także poniżane werbalnie. W Egipcie taharrusz bywa często praktykowany podczas koncertów muzycznych, politycznych demonstracji i masowych świąt religijnych, np. podczas zakończenia Ramadanu - muzułmańskiego miesiąca postu, podkreśla mieszkający w Aleksandrii polski muzułmanin Piotr Ibrahim Kalwas, który rozmawia o tym zjawisku z egipskim psychologiem.



Ataki na kobiety jakie wydarzyły się w sylwestrową noc w Kolonii i w kilku innych miastach UE zwrócily uwagę publiczną na zjawisko dotychczas nieznane w Europie, a przywiezione na kontynent europejski z krajów arabskich, na taharrusz dżamaa, w języku arabskim oznaczające "molestowanie zbiorowe".

- Tharrusz dżamaa czasem nazywane też taharrusz al-dżinsi, czyli molestwanie seksualne to nie jest nowość w Egipcie ani w innych krajach arabskich – mówi doktor Lotfi , mój egipski rozmówca, psycholog – zdarzało się i w poprzednich latach i dekadach, ale na taką skalę to zjawisko nie było dotąd znane. W średniowiecznej Europie i w renesansie nazywano je "charivari" czyli "kocia muzyka". Tłum pijanych mieszkańców wsi czy miasta otaczał kołem przyłapane na seksie niezamężne pary i przy akompaniamencie wrzasków molestował, a nierzadko zabijał kijami. Zbiorowe napady na kobiety w krajach arabskich prawie zawsze wiążą się z dużymi zgromadzeniami, demonstracjami i obchodzonymi publicznie świętami. W przeszłości rzadko dochodziło do molestowania kobiet na ulicy bez okazji większego zgromadzenia, ale niestety to się zmieniło.

- Skąd w ogóle takie zjawisko?

- To wynika z tłumionej seksualności młodych Arabów, z braku możliwości realizacji seksualnych pragnień, krótko mówiąc, z bardzo ograniczonych swobodnych relacji męsko-damskich. Oczywiście, przyczyną tego jest islamskie tabu, które zabrania wszelkich kontaktów płciowych pomiędzy ludźmi niezwiązanymi węzłem małżeńskim. Młodzi faceci po prostu nabuzowani są seksem, który nie ma ujścia. Do tego dochodzi coraz szerszy i tańszy dostęp do internetu, w którym pełno jest pornografii. Ta mieszanka powoduje u młodych ludzi dużą frustrację. A z drugiej strony dziewczyny są zazwyczaj pod czujnym okiem rodziny monitorującej ich prowadzenie się, a do tego np. w Egipcie ponad 90 proc. z nich poddane jest w dzieciństwie okrutnemu khitanowi, czyli zabiegowi wycięcia łechtaczki, właśnie w celu pozbawienia ich potrzeb seksualnych w dorosłym życiu. No i oczywiście coraz wyższe są koszta zawarcia związku małżeńskiego...

Więcej: http://kobieta.onet.pl/ta...stowanie/jye8w0

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lut 20, 2016 15:22



Wiele kobiet mówi na to per "to". Po czym czerwienią się i wycofują. A zanim powiedzą, że mają ochotę na seks inny niż zazwyczaj, wykonają nieśmiały taniec godowo-podchodowy, który może być przez partnera zrozumiany co najmniej na opak. No bo jak nazwać to "coś" niewulgarnie, bez anatomii lub nadmiernego lukru?

Jak mamy pobudzić naszego domowego zwierza, żeby zrobił dokładnie to co chcemy, bez potrzeby romantycznie długo-nudnych rozmów jak na psychologicznej kozetce? Mówmy wprost. Zgodnie z zasadą bądź damą na salonach i... dziwką w łóżku.

Podtrzymać płomień

Więcej + video: http://wypiszwymaluj.nate...osci-w-portkach

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Mar 22, 2016 17:08


Chodź, nauczę cię, jak mieć naprawdę dobry seks


Wie pani, ile ja spotykam kobiet, które przychodzą do mnie i zaopatrują się w wibratory, ale nie użyją ich w łóżku ze swoim partnerem? I to nie są szaro-bure smutne starsze panie. To nowocześnie myślące o życiu kobiety, dobrze ubrane, robiące ekstra kariery. Wyzwolone i „otwarte” na nowe możliwości w każdej sferze życia. Pozory jednak mylą - mówi Joanna Keszka, autorka książki pt. „Grzeczna to już byłam, czyli kobiecy przewodnik po seksie”, pisarka scenariuszy erotycznych i redaktorka naczelna Barbarella.pl



I podpowiada, jak rozmawiać z mężem, parterem, kochankiem, by w końcu nas usłyszeli. Bo ile można udawać, że seks sprawia przyjemność, kiedy tak nie jest. Mówić, że było fajnie, skoro było fajnie, ale nie do końca. Mieć eleganckie udawane orgazmy zawsze w momencie, kiedy on dochodzi...
Zamiast więc narzekać, weź sprawy w swoje ręce, a potem chwyć za rękę partnera i pokaż jak dziecku, że można to robić inaczej. Bo można - i to z przyjemnością po obu stronach. Panowie, to także lekcja dla was...

Faceci, jak kraj długi i szeroki, pieprzą swoją robotę w łóżkach. Kochamy się tak, jakbyśmy byli urodzonymi wielbicielami toruńskich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. Tak pani napisała. Dlaczego?

Dlatego, że mamy ogromne przyzwolenie społeczne na brak wiedzy o seksie. Męskiej wiedzy. Zajrzyjmy do jakiegokolwiek magazynu kobiecego – są tam całe działy na temat seksualności. Prawie w każdej babskiej gazecie jest coś takiego: „Czego pragną MĘŻCZYŹNI?”. „Jak GO zadowolić?”. Co zrobić, żeby JEMU było dobrze”. A co znajdziemy w męskich magazynach?

Generalnie rządzi tam fura, skóra i komóra – rubryki dotyczące rzeczy i produktów, które należy posiadać. Masz samochód i odpowiednie gadżety, więc wszystkie kobiety padną u twych stóp – taki przekaz czyta z tego mężczyzna. Ewentualnie od czasu do czasu gdzieś między tym wszystkim pojawia się reklama jakiegoś paramedykamentu na erekcję – chyba po to, żeby przypomnieć o stereotypie, że seks to utwierdzanie się we własnej męskości. Tak nasz mężczyzna jest kulturowo wychowany – seks ma przede wszystkim udowadniać jego męskość.

Wychodzi na to, że dorośli potrzebują edukacji seksualnej na równi z dziećmi i nastolatkami?

Oczywiście że tak. Choć nie wiem, czy edukacja to idealne określenie. Na początek warto wziąć na klatę jedną i podstawową rzecz – że seks też się liczy. Seks jest ważną częścią naszego życia. I o seks należy dbać. Nie wiem, skąd w nas takie częste przekonanie, że seks się „przydarza”, że seks jest prosty i nieskomplikowany.

Może myślimy, że to po prostu wrodzona umiejętność?

No właśnie, świetnie to pani ujęła. A dokładnie tak nie jest. Mama nas uczyła jedzenia łyżką i widelcem, uczyliśmy się jazdy rowerem, a potem samochodem. Uczymy się, jak urządzać mieszkanie, jak budować relacje w pracy. Uczymy się wszystkiego – i seksu też musimy się nauczyć. Tylko że jakoś nie potrafimy tego pojąć, że to nauka w grupach: nie zaliczymy tej lekcji bez faceta, a facet bez kobiety.

Kulturowo i stereotypowo mężczyzna uchodzi za tę aktywną stronę w łóżku.

I zakłada się przy tym, że to on będzie najlepiej wiedział, co jest najlepsze – i dla niego samego, i dla kobiety. Tymczasem w jaki właściwie sposób facet ma się dowiedzieć, jak zadowolić kobietę? Przecież on nie ma pochwy, łechtaczki ani piersi! Musi się tego dowiedzieć właśnie od kobiet.

A może uzna, że to… niegodne? Że właśnie takie dociekania mogą zakwestionować jego męskość, dowieść, że się „nie zna”, że „nie ma doświadczenia”?

Najgorzej jest właśnie wtedy, kiedy kobieta trafia na taki zakuty łeb, który poza swym czubkiem świata, nic nie widzi. Taki facet będzie traktował wszystkie kolejne kobiety jak po prostu pochwy. I będzie używał penisa jak młota pneumatycznego. A jeśli tylko któraś odważy mu się zasugerować jakieś urozmaicenia, wprowadzenie jakichkolwiek niuansów, to usłyszy natychmiast, że przecież jakoś wszystkim dotąd właśnie to się podobało, a dopiero ona narzeka…

A nie jest tak, że tak naprawdę żadna z „tych wszystkich” się nie odważyła mu powiedzieć, że jest po prostu kiepski? Albo że chciałaby inaczej. I nie mówię o napastliwym, feministycznym krzyku i pretensjach. Może to kobiety nie potrafią rozmawiać o swoich potrzebach…

Ha! Z pewnością jest w tym sporo prawdy. Bo jak nauczyć faceta fajnego seksu, skoro sama albo niewiele o nim wiesz, albo nie potrafisz o tym mówić. Mądrzy ludzie zawsze proponują zmianę świata od zmiany w sobie. Tak samo jest w sferze seksualnej. Jeżeli jesteśmy kobietą, która ma ochotę na bardziej satysfakcjonujący seks w związku, to naprawdę najpierw przyjrzyjmy się sobie samej. Temu, na co sobie pozwalamy i temu, na co sobie nie pozwalamy. A także temu, na co pozwala nam partner. I zastanówmy się, czy rzeczywiście poświęcamy realną uwagę tej naszej seksualności? Bo może tylko narzekamy, a tak naprawdę jesteśmy kompletnie bierne, nie zdobywamy żadnej wiedzy, nie rozwijamy naszej seksualności? I liczymy na to, że pójdziemy do tego łóżka… i już - będzie tam po prostu super.

A jeśli jednak nie jest super, to natychmiast zaczynamy mieć pretensje do partnera. Albo do mężczyzn w ogóle.

I to jest nieodpowiedzialna postawa. Ale częsta. Seksem rządzą dokładnie takie same zasady, jak wszystkimi innymi dziedzinami życia. Jeśli myślimy na serio o rozwoju, musimy brać odpowiedzialność za siebie. I przyglądać się temu, czego tak naprawdę oczekujemy od tej sfery. Bardzo ważna jest tutaj zwyczajna, ludzka ciekawość. Czytajmy, rozglądajmy się, nie wstydźmy się wejść do sex-shopu – choćby sprawdzić, co nas podnieca. Ciekawość to jest najważniejsza rzecz i w sypialni, i w ogóle w życiu damsko-męskim.

Gorzej jeśli wychodzimy z założenia, że o seksie już wiemy wszystko.

No właśnie. Czasem przychodzą do mnie takie osoby, które mówią, że w swoim związku „wszystkiego już spróbowały”. Tylko że na ogół to są osoby, które w czymś się po prostu zablokowały, nie są w stanie zrobić kolejnego kroku – a w naszej kulturze jest się bardzo trudno przyznać, nawet tylko przed samym sobą, do wszelkiego rodzaju blokad i zahamowań. Do poczucia winy, wstydu, grzechu – bo przecież to grzech chcieć mieć seks inny niż „na misjonarza”.

Jest też druga możliwość – że takie osoby używają seksu do udowadniania czegoś. Nie do przyjemności, nie do budowania intymnej więzi w związku, tylko do potwierdzania swojej męskości, kobiecości, nowoczesności, emancypacji, otwartości. Do budowania swojego wizerunku. Takie osoby również będą się upierać, że „wszystko wiedzą” – bo przecież są takie świadome i wyzwolone. Zajmuję się tematyką seksu już wiele lat, a sama wcale nie czuję się taka. Bo to nie jest coś, co można domknąć i z czego można dostać dyplom. Wciąż jednak jestem ciekawa i otwarta na nowe możliwości.

Co ma więc zrobić otwarta i ciekawa kobieta, która też chce mieć przyjemność z seksu, by skłonić swojego partnera do zmian, a jednocześnie go nie urazić w jego zranionej dumie? I nie narazić się na oskarżenia o dołączenie do szalonych feministek, które nagle uczą facetów jak być facetem…

Kobietom mówi się w Polsce, że są szalone za każdym razem, kiedy chcą być traktowane jak osoby dorosłe. Po prostu. Tak się dzieje. Tego, co kobiety mówią, czego chcą, czego potrzebują nie traktuje się w naszym kraju poważnie. Szczególnie w sferze seksualnej. Faceci nie słuchają. A kobiety o tym wiedzą.

I wiedzą, że jak tylko troszeczkę wyjdą poza ten schemat, jak tylko pozwolą na zaznaczenie swojej seksualności, zaraz spotkają się z odrzuceniem. Tu obowiązują podwójne standardy. Sfera seksu jest dla mężczyzn – to oni mogą się przechwalać swoim apetytem na seks i swoimi podbojami. A kobiety to są te, które muszą się szanować. Te, które muszą się porządnie prowadzić. Te, które nie mogą być wulgarne czy niewyżyte.

No dobrze, ale ile można udawać, że seks sprawia przyjemność, kiedy tak nie jest. Mówić, że było fajnie, skoro było fajnie, ale nie do końca. Mieć eleganckie udawane orgazmy zawsze w momencie, kiedy on dochodzi, a my zostajemy pozostawione same ze sobą, rozgrzane i niezaspokojone…

No właśnie. W polskim łóżku nie zgadza się prosta matematyka. Mamy dwie różne osoby, z różnymi potrzebami, preferencjami i zupełnie odmiennie zbudowanymi ciałami, ale na erotycznej „mecie” obie muszą stawić się dokładnie w tym samym momencie. Czyli on bzyka się aż do osiągnięcia swojego orgazmu. I ona też bzyka się aż... do jego orgazmu. A wcale tak być nie musi, gdybyśmy na przykład do zabawy włączyły wibrator. I albo same skończyły, albo poprosiły naszego partnera. Tymczasem może i mamy takie zabawki, ale schowane głęboko i w tajemnicy przed mężem.

Naprawdę w tajemnicy?

Wie pani, ile ja spotykam kobiet, które przychodzą do mnie i zaopatrują się w takie przyjazne wibratory? To nie są szaro-bure smutne starsze panie. To na oko nowocześnie myślące o życiu kobiety, dobrze ubrane, robiące ekstra kariery. Wyzwolone i „otwarte” na nowe możliwości w każdej sferze życia. Ale pozory mylą. One wszystkie mówią mi, że nie będą miały, z kim o tym porozmawiać. A ja pytam: co jest takiego złego w tym, żeby opowiedzieć o tym partnerowi?

Bo w większości wypadków taki wibrator to zdrada. W zasadzie już sam zakup takiej zabawki wpędza w poczucie winy. Bardzo często też mówimy „to dla koleżanki”.

To prawda. Samo przyznanie, że ten wibrator to jednak dla mnie już wymaga pewnej odwagi. My wciąż żyjemy w tym continuum dziewica-dziwka. Albo – albo. Albo jesteś wśród tych kobiet, które pilnują cnoty swojej i innych kobiet wokół - tu naprawdę to często tak działa, że jeśli na coś nie pozwalam sobie sama, to nie pozwalam też innym.

Albo jesteś w tej drugiej grupie, dziwek, które są skazane na społeczny ostracyzm. A nikt nie chce być atakowany ani traktowany wrogo tylko dlatego, że powiedział coś o swojej sferze seksualnej. Dlatego siedzimy z gębami na kłódkę. Nie chcemy się boksować ze światem stereotypów, to często nawet rozsądne wyjście.

Pod jednym z pani felietonów ktoś napisał, że faceci, o których pani mówi, to chyba z jakiegoś grajdoła. Że wcale nie jest z tym tak źle…

Szczęściara pewnie z tej kobiety. Albo odezwał się po prostu urażony pan. Tak naprawdę nie chcę spisywać na straty polskich facetów. Więcej – nie robię tego. Są wśród nich ci fajni, ale naprawdę jest ich mniej. Zdecydowanie przeważa postawa, w której jeśli kobieta przejawia własną aktywność seksualną, czy to solo, czy to w duecie na własną rękę poszukuje własnej przyjemności, to jest to przez mężczyzn odbierane jako atak.

Bo jeśli kobiecie w łóżku lepiej, to mężczyźnie gorzej?

No właśnie. To z gruntu fałszywe przekonanie. Kompletna bzdura – bo jest dokładnie na odwrót. Jeśli kobieta wie, jak czerpać z seksu przyjemność, to mężczyzna tylko na tym korzysta. Ma wtedy otwartą, chętną partnerkę, która będzie umiała zatroszczyć się także o jego potrzeby.

No dobrze, to teraz konkretnie. Skąd mamy wiedzieć, co nas podnieca?

Weźmy sprawy – dosłownie – w swoje ręce. Masturbacja to w przypadku kobiet początek własnej seksualności. Naprawdę trzeba zacząć od tego, żeby obejrzeć i poznać swoje narządy intymne. Znam kobiety, które miały wielu mężczyzn – wielu mężów nawet – i nigdy nie widziały swojej pochwy! Owszem, zdarzało im się dotknąć jej przy goleniu – „no, jak się depilowałam, to parę razy coś tam zajrzałam” mówią niektóre. A inne nigdy tam nie zajrzały!

Są kobiety, którym słowo „[...]” nie przejdzie przez gardło! To naprawdę nie są sprawy łatwe. Za to są bardzo przyjemne. I bardzo się odwdzięczają, kiedy tylko wyciągniemy w ich stronę rękę.

Dobrze, idziemy dalej. Ze szczegółami.

Warto zadbać o puste mieszkanie. Pozbyć się całej rodziny, niech sobie idą do kina albo na długi spacer. Weźmy lusterko. I spróbujmy obejrzeć swoje części intymne. Z uwagą. Szczegółowo. Z dotykaniem.

To dla sporej części kobiet jest naprawdę bardzo trudne, bo kojarzy się z czymś brzydkim, czymś czego nie powinno się dotykać. Ale po trzech, czasami czterech takich sesjach, coś się zwykle zaczyna zmieniać. Dajmy sobie ten czas – bo chodzi o bardzo silne tabu wmawiane nam latami, że to, co poniżej pasa, to coś, o czym się nie mówi i do czego się nie zagląda. To jest pierwszy krok.

A kolejny?

To masturbacja. Do tego też nam jest potrzebna, wręcz niezbędna, samotność. Sposobów jest mnóstwo – warto je pocelebrować. Wykąpać się. Fajnie wyglądać. Włączyć sobie muzykę, potańczyć. I zastanowić się, jak byśmy chciały, żeby wyglądały nasze doświadczenia seksualne, gdyby nie krępował nas strach przed wstydem, odrzuceniem, krytyką. Dopiero wtedy, gdy już to zrozumiemy…

…dzielimy się tą cenną wiedzą z partnerem.

Właśnie, ale bardzo ważny jest wybór momentu na taką rozmowę. Paradoksalnie łóżko nigdy nie jest dobrym miejscem do rozmowy o seksie. Zdecydowanie lepiej zrobić to na przykład następnego dnia po jakimś udanym momencie seksualnym. Ale rozmowa nam się nie uda, jeśli zaczniemy od pretensji „bo ty zawsze”, „bo ja nigdy” i tak dalej.

Jeżeli nam zależy na zmianach, to warto się od tego powstrzymać. I naprawdę poszukać chwili, w której nasze bieżące życie seksualne wygląda dla obu stron całkiem nieźle. Lepiej zabrzmi, jeśli szczerze powiemy: „wiesz, podobało mi się, jak próbowałeś mnie wczoraj wziąć od tyłu na pralce”, „fajnie było się bzyknąć pod tym prysznicem”.

I dopiero stąd idziemy do propozycji: „Ale wiesz, jakbyśmy się spróbowali pokochać przed lustrem, to dopiero byśmy mieli ostrą zabawę”.

To trochę jak z poradnika: jak rozmawiać z dzieckiem, żeby się nie zbuntowało.

Bo z facetem czasem trzeba jak dzieckiem. Ale tak serio - takie dzielenie się doświadczeniem to jest tak naprawdę moment, w którym kobieta zaczyna sobie uświadamiać, że to ona się liczy. Bo przecież nas, kobiety, zawsze nagradza się za to, że zrobiliśmy komuś innemu przyjemność. Ale w życiu seksualnym to zawsze jest ślepa uliczka.

Jeśli będziemy dbać tylko o przyjemność partnera, nasze ciało w końcu się zbuntuje. I to, co uważałyśmy za przyjemność, stanie się nieprzyjemnością. Wtedy zaczyna się problem – bo nasz partner będzie się domagał seksu (i słusznie!), a nasze ciało będzie mówić: NIE.

I co wtedy? Zmuszać się?

No właśnie. Sama nie wiem. Najlepiej nigdy nie doprowadzić do tego momentu. Może pytanie brzmi – czy w ogóle warto, czy jest co ratować? I to jest pytanie, które odnosi się w ogóle do związku, nie tylko do sfery seksualnej. Jeżeli uznajemy, że warto i jest co ratować, trzeba pomyśleć jak było kiedyś. Seks nie jest taki trudny, właściwie to jest nawet dość proste (śmiech). Warto poszukać wspomnień.

Ja mam na przykład takie wspomnienie, jak mój mąż pojechał sam na dwa tygodnie w Alpy. I jak wrócił taki opalony, z tymi tobołkami, rzucił je w korytarzu i od razu rzucił się na mnie. Był taki wysmagany wiatrem, ale czułam też że jest stęskniony. I ta tęsknota była nie tylko duchowa, ale i fizyczna.

Dziś jesteśmy ze sobą już 15 lat i jak są między nami takie momenty zabiegania, to zawsze się staram sobie o tym przypomnieć. I jemu. Warto wracać do tych dobrych erotycznych korzeni. To co nas łączy, to też – przynajmniej na początku – był seks. Zawsze tak jest. I zawsze można spróbować powrotu. A kiedy już taki powrót nam się uda, to właśnie wtedy jest idealny moment, żeby zaproponować spróbowana w sypialni czegoś całkiem nowego. Tego czegoś, co zrozumiałyśmy podczas naszych samotnych sesji.

A co, jeśli nastąpi szok?

Wcale nie musi. Bo często kobieta odkrywa tak proste rzeczy, jak na przykład to, że chciałaby się kochać przy określonej muzyce. Albo nie wieczorem, tylko rano, po sobotniej kawie, bo właśnie wtedy ma najwięcej energii. Albo że chciałaby zawiązać oczy, przebrać się w coś – pula możliwości jest oczywiście nieskończona, ale najczęściej chodzi o rzeczy, które wcale nie wywracają kulturowych tabu do góry nogami.

Często jest tak, że wypróbowanie jednej rzeczy prowadzi nas dalej. Nigdy nie wiemy, dokąd dojdziemy. Ale naprawdę warto się wybrać w taką podróż. Bardzo, bardzo przyjemną podróż.

źródło: http://natemat.pl/174871,...awde-dobry-seks

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Maj 14, 2016 11:09

Nieuświadomiona jak Polka




Ostatnio rozmawiałam z koleżanką o wspólnej znajomej ze studiów, która zaszła w ciążę po odstawieniu tabletek. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że dziewczyna tak bała się iść do ginekologa, że nigdy nie zdecydowała się na odwiedzenie gabinetu i dobranie hormonów. Podbierała natomiast opakowania tabletek koleżankom i łykała to, co jej „odpaliły”. Nie chciało mi się wierzyć! Wkrótce okazało się, że wśród managerek z korporacji i specjalistek na wysokich stanowiskach nie brakuje takich przykładów, a prawie każda moja znajoma ma w zanadrzu podobne historie.

Intymne Polaków rozrywki

Moja pierwsza praca po maturze - Warszawa, prywatna przychodnia, te 15 lat temu na abonament w takim miejscu stać było głównie biznesmenów i gwiazdy. Podczas przerw, w pokoju socjalnym, lekarze czasem dzielili się z nami opowieściami o swojej codziennej praktyce czy nagłych wypadkach. Do dziś pamiętam historię pacjentki jednego z ginekologów, która trafiła na fotel z surowym jajkiem w pochwie. Lekarz obawiał się je wyjąć, bo pęknięta skorupka mogłaby wyrządzić poważną szkodę. Niemniej pomysłowa była pani, która przyszła na wyjęcie figurki szachowej. No cóż, wielkie miasto, prywatna przychodnia, to i rozrywki intelektualne na poziomie. Wtedy byłam zbluwersowana. Teraz takie historie zupełnie mnie nie dziwią.

Jak sama się zdiagnozowałam

Zresztą, wystarczy przejrzeć strony portali o zdrowiu, gdzie można zadawać pytania specjalistom. Niejedna z nas korzysta z tej służby zdrowia drugiego obiegu. Oto kilka znalezisk z tego wykopaliska poważnych ludzkich problemów i życiowych dramatów: „Czy jeżeli na desce w ubikacji znajdowały się krople moczu ze spermą, to jest możliwość zajścia w ciążę?”, „Pierścień antykoncepcyjny nosiłam 2 dni, po czym go wyjęłam. Czy po dwóch miesiącach mogę spróbować użyć tego samego krążka?”, „Czy podczas brania tabletek jestem bezpłodna?”, "Czy jeśli onanizowałem się przez spodnie, a później wkładałem palec do pochwy mojej dziewczynie, ale zaledwie na 2 cm, to ona może być w ciąży?", „Jestem matką. Mam jedno dziecko. Od czasu porodu uprawiamy z mężem stosunek przerywany. Zastanawiam się, jak długo będzie nam się udawać, zważając, że nie chcemy mieć więcej dzieci?” - to tylko kilka przykładów, a szczerze przyznam, że nie przejrzałam wszystkich stron, bo na jeden portal jest ich średnio 5 tysięcy... Moją faworytką była kobieta, która pytała, czy będzie w przyszłości rodzić czarne dzieci, jeśli jej pierwszy partner seksualny był ciemnoskóry.

Po tej lekturze doszłam do wniosku, że politycy powinni dziękować internetowym forom za nakręcanie i tak marnego przyrostu naturalnego w kraju oraz za udzielanie porad ludziom, którzy inaczej generowaliby jeszcze dłuższe kolejki w i tak zatłoczonych przychodniach. Chwała ci doktorze Google! Jesteś dostępny 24 godziny na dobę, bez kolejek i opłacania kosztownego ubezpieczenia. Odpowiadasz nam na każde, najbardziej intymne pytanie. Nic dziwnego, że leczy się u ciebie ponad połowa Polaków, a przecież najprężniejszą grupą użytkowników sieci w tym kraju są w kobiety pomiędzy 18 a 35 rokiem życia!

Wpadłam bo nie wiedziałam

Choć muszę przyznać, że twarde z nas babki, swędzi, piecze, upławy nie dają spać, a do lekarza nie idziemy. Co niektóre z nas są nawet bardzo trendy i na rozhulaną niczym halny grzybicę, wolą jogurt naturalny. Nie, nie do jedzenia. Najbardziej fascynują mnie dziewczyny, które mając ewidentne objawy ciążowe zwlekają z wizytą u lekarza, póki ich brzuch wygląda tak, że już nikogo nie oszuka się, że to lekkie wzdęcie. Możecie się śmiać, ale założę się, że w waszym otoczeniu nie brakuje koleżanek, które wpadły, bo nie wiedziały, że w trakcie brania tabletek też można zajść w ciążę, albo wierzyły, że dziewictwo magicznie chroni przed poczęciem.

Znajdziecie takie, które latami odwlekały pierwszą wizytę u ginekologa, ignorowały różne niepokojące objawy jak długo się tylko się dało, albo dopiero w ciąży dowiadywały się, jak ona przebiega, i nie miały pojęcia jak właściwie obliczyć dni płodne. Gdybyście przepytały swoich kolegów, też kilku zaskoczyłoby was nie mniej niż mój znajomy, którzy sądził, że jak kobiecie nie stykają się uda to znaczy, że ma okres, bo podpaska jest taka wielka, że powoduje powstawanie przerwy między nogami. Ekstremalnym przykładem elementarnej niewiedzy może być pewna matka, która planowała pozwać egipski hotel, gdyż jej 13 letnia córka zaszła w ciążę po kąpieli w tamtejszym basenie. Historia autentyczna. Możecie wygooglować.

Pszczółki i motylki czyli prezerwatywa na lewą stronę

Wydawać by się mogło, że w XXI wieku wszyscy wiemy co i jak. Mamy nieograniczony dostęp do Internetu, książek traktujących o seksie w każdy możliwy sposób, a jak ktoś lubi to i do porno z domowych kamerek 24 godziny na dobę (porno to teraz główny edukator młodzieży). Niestety, śmiem twierdzić, że nie zmieniło to wiele od czasów, gdy moje pokolenie edukowało się dzięki „Bravo” i siostrzanym poradom z „Dziewczyny” i „Filipinki”.

Te obawy potwierdza edukatoka seksualna i aktywistka antyprzemocowa Anna Sadowska, która opowiada mi, że uczniowie, którzy zapewniają ją, że nie ma o czym gadać, bo wszystko już wiedzą, poproszeni o pokazanie klasie jak zakłada się zwykłą prezerwatywę na fantom członka, owszem, zakładają ją, ale na lewą stronę. Nic dziwnego, że później skarżą się na zaburzenia erekcji, kiedy dla bezpieczeństwa wkładają po dwie prezerwatywy na raz. W rozmowach z dorosłymi też obserwuje spore braki wiedzy. - Są Polki świetnie wyedukowane i takie, które nie wiedzą, jak dokładnie zachodzi się w ciążę. Nadal pokutują mity na temat antykoncepcji, ciąży, silną tabuizacją jest naznaczona miesiączka. Na mojej drodze spotkałam już panie, które były zaskoczone, że antykoncepcję hormonalną należy przyjmować stale, a nie doraźnie, że plemniki są w stanie przeżyć w drogach rodnych nawet 5 dni po stosunku, albo że po seksie analnym lepiej nie uprawiać seksu pochwowego lub oralnego, no, chyba, że chcemy zaryzykować jaja owsika w szyjce macicy albo rzeżączkę gardła - opowiada. Jej zdaniem u źródła tych problemów leży głównie strach i niewiedza.

- Strach ma wielkie oczy i trzeba odrobiny wewnętrznej siły, aby odczarować to, czego się boimy - diagnozuje radząc, aby zamiast śmiać się z czyjejś niewiedzy, wziąć lepiej zalęknioną przyjaciółkę za rękę i w końcu zaprowadzić ją na zaległą cytologię albo opowiedzieć jej jak wygląda wizyta ginekologiczna. Można jej towarzyszyć podczas robienia testu ciążowego, podesłać linki do wiarygodnych stron na temat seksualności prowadzonych przez lekarzy, położne, edukatorów seksualnych lub sprezentować mądrą książkę. Zawsze to lepsze niż być ciocią kilku chodzących rozkosznych wpadek i wydawać fortunę na prezenty komunijne.

Szybki seks, szybka informacja

Co ciekawe świetnie operujemy słownictwem z zakresu zdrowia intymnego. Słownik pojęć mamy bogaty. Widać, że nauczyciele biologii nie próżnowali. Ale, jak to z edukacją Polaków często bywa, teoria jest, gorzej w praktyce. Chcemy informacji szybkich i konkretnych, a o te trudno w zalewanym milionami komentarzy Internecie. Ale gdzie indziej szukać? Służbie zdrowia i tak zbytnio nie ufamy, lekarzom też. I nie czytamy, nad czym stale ubolewają autorzy dorocznych badań czytelnictwa. Poza tym, przecież nie przyznasz się, że ta jedna jedyna książka przeczytana w tym roku była o seksie, prawda?

I tak oto dr Google zastąpił nam matki i przyjaciółki, od których kiedyś czerpałyśmy wiedzę. - Wiele kobiet na forach wypowiada się jak czuły się w danej sytuacji, jakie miały objawy fizjologiczne, co zrobiły, co zalecił im lekarz. Właśnie dlatego pacjentki chętnie szukają odpowiedzi na pytania w Internecie - wyjaśnia Edyta Zduleczna-Przygocka psycholog, Coach ICC, która na co dzień pracuje w Lux Med. - Nie można jednak pominąć związanego z tym niebezpieczeństwa. Każda z nas jest inna, mamy organizmy, które reagują w różny sposób. Sama jestem pacjentką, psychologiem, mamą, żoną i często szukam odpowiedzi w Internecie, aby pomóc sobie i bliskim, ale potem słucham specjalistów i zdarza się, że obalają oni przeczytane przeze mnie rewelacje. Dlatego uczulam wszystkich, że do internetowej wiedzy trzeba mieć dystans i korzystać z niej mądrze - mówi.

Internet nie leczy

Pamiętajcie, że dr Google nie jest wszechwiedzący i nie ma wszystkich odpowiedzi. Każda z was jest wyjątkowa i ma jeden, niepowtarzalny organizm. To, co sprawdziło się w leczeniu Anonimowej_82, wcale nie musi podziałać także na was. Nie zgrywajcie twardzielek. Kiedy czujecie się naprawdę źle, zapiszcie się do specjalisty. Jeśli trzeba, stójcie nad recepcjonistką tak długo, aż nie wpisze was na dodatkową wizytę albo wyłóżcie już od biedy tę stówę na prywatną konsultację. Czasem zaś, gdy będziecie potrzebowały odpowiedzi już, teraz, zaraz, rozwiejcie wątpliwości u lekarza online lub poszukajcie informacji napisanych przez lekarzy i ekspertów, a nie przez ciocie dobre rady. Dbajcie o siebie z miłością. Bo mądre troszczenie się o siebie to przejaw miłości i szacunku do samej siebie. Ale to już zupełnie inny temat...

źródło: http://natemat.pl/179693,nieuswiadomiona-jak-polka

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Cze 02, 2016 16:15

Dojrzały seks - co robić, żeby uprawiać udany seks w starszym wieku


Często myślimy, że seks to sfera życia, która wraz z wiekiem przestaje się liczyć. Nic bardziej błędnego. Nie istnieje nic takiego, jak erotyczna emerytura, bo kobietą i mężczyzną jesteśmy do samego końca. Ponadto seks w starszym wieku poprawia zdrowie. W dojrzałym seksie mogą jednak przeszkodzić problemy związane z menopauzą, andropauzą i przebytymi chorobami.


Współżycie po pięćdziesiątce czy sześćdziesiątce wygląda inaczej niż w młodości. Staje się mniej intensywne, ponieważ libido jest już zwykle niższe i pojawiają się ograniczenia związane z wiekiem. Ale już sam fakt, że ta sfera doznań nadal nas interesuje, bardzo dobrze świadczy o naszym stanie zdrowia oraz kondycji psychicznej.
Życie seksualne zależy od temperamentu, gry hormonów oraz indywidualnych predyspozycji. Właściwie nie ma reguł: u niektórych panów po pięćdziesiątce spadek pobudliwości jest prawie niezauważalny, u innych zaś gwałtowny. Wpływa na to głównie gospodarka hormonalna. Męski organizm produkuje testosteron przez całe życie, chociaż po trzydziestce produkcja tego hormonu się zmniejsza - u mężczyzny 60-70-letniego jest go zwykle o połowę mniej niż w młodości. Ale nierzadko zdarza się, że starsi panowie mają więcej hormonu męskości niż młodzi chłopcy.

W życiu intymnym kobiet punktem zwrotnym staje się zwykle przekwitanie. Wiele pań, niestety, przestaje wtedy uprawiać seks. Charakterystyczne jest to, że największą aktywność seksualną utrzymują te kobiety, które zdecydowały się na hormonalną terapię zastępczą.

Dlaczego kobiety przestają uprawiać seks po menopauzie?


Dlaczego niektóre z kobiet, które przestają miesiączkować, tracą ochotę na seks i uważają swoje życie seksualne za zamknięty rozdział?
- Przyczyny takiego stanu rzeczy są złożone - mówi lek. med. Beata Anna Ciesielska, seksuolog na co dzień zajmująca się tymi problemami. - Często jest to zwykłe zaniedbanie, np. nieleczona lub leczona niewłaściwie menopauza, postępujące zmiany zanikowe w obrębie narządów rodnych i związane z nimi przykre odczucia, zniechęcające do współżycia. Tymczasem warto pamiętać, że to właśnie regularne współżycie pozwala łagodniej przejść przez trudny czas po menopauzie i pogodnie wkroczyć w starszy wiek.
Częstą przyczyną spadku zainteresowania seksem jest depresja. Pamiętajmy, że kobiety częściej niż mężczyźni zmagają się z samotnością - jako wdowy, rozwódki, ale też wtedy, gdy nie potrafią się odnaleźć w swoim związku. Specjaliści twierdzą, że klucz do udanego pożycia intymnego kobiet leży przeważnie w psychice, a najlepszym afrodyzjakiem jest zadowolenie z życia.

Silny strach przed podjęciem współżycia odczuwają kobiety, które przeszły poważne zabiegi ginekologiczne. Boją się, że po operacji piersi albo usunięciu macicy nie są już atrakcyjne dla swojego partnera, że przestały być dla nich prawdziwymi, pełnymi kobietami. W rzeczywistości jest to tylko kwestia psychiki - żaden z tych zabiegów nie ogranicza zdolności odbierania bodźców erotycznych ani nie zmniejsza libido. Ośrodek przeżywania przyjemności znajduje się przecież w mózgu, a współżycie można podjąć już kilka tygodni po zabiegu.

Więcej: http://www.poradnikzdrowi...ieku_33706.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lip 16, 2016 19:15


Przeżyłeś to? 7 rodzajów seksu, których każdy powinien spróbować przynajmniej raz w życiu!




W całym swoim życiu zapewne będziesz miał wiele rodzajów seksu. Czasem to Ty się czegoś nauczysz, a czasem to Ty będziesz nauczycielem. Jest jednak kilka rodzajów seksu, których każdy powinien spróbować. Taką listę przygotował Women's Health, a my prezentujemy ją Wam poniżej.

Nieudolny pierwszy raz

Cóż, takiego seksu tak naprawdę nie chcesz powtarzać, ale tak naprawdę to bardzo ważny moment w twojej seksualnej karierze. Wszystkiego trzeba się w życiu nauczyć, a na początku każdy popełnia błędy.

Pierwszy raz, kiedy tak naprawdę wiesz, co robisz

Być może będzie to wymagało kilku prób i zdecydowanie kilku błędów, ale pewnego dnia, wszystko będzie tak jak należy. Nie jesteś już przecież nie potrafiącą się za to zabrać amatorką, która zgaduje co w danej chwili należy zrobić. Ty już wiesz jak to się robi. A w tym wszystkim najlepsze jest to, że jesteś już bardziej pewna siebie!

Seks bez żadnych zahamowań

Bez względu na to czy to się zdarza kiedy czujesz nagły przypływ pewności siebie, czy wtedy kiedy wypiłaś o jednego drinka za dużo, ten seks ma to do siebie, że robisz dokładnie wszystko na co macie ochotę. Jesteście głośniejsi, próbujecie rzeczy na które nie mieliście wcześniej odwagi i doprowadzacie siebie do szaleństwa.

Seks na zgodę, który sprawia, że warto było się kłócić

Czy w ogóle pamiętasz o co się kłóciliśmy przed seksem? Pamiętaj - orgazm nie powinien być wymówką do kłótni w przyszłym tygodniu ;)

Seks tak dobry, że przypadkowo coś zniszczyłaś

To się zdarza, gdy kompletnie tracisz głowę do przyjemności. Tracisz też kontrolę nad tym, co łapiesz, rzucasz lub kopiesz. Bywa, że ucierpi na tym lampa, spódnica, koszula szklanka, laptop, czy cokolwiek innego masz akurat pod ręką. Zdarza się. Będziesz miała o czym opowiadać koleżankom!

Poranny seks, przez który spóźniasz się do pracy

Seks rano stawia na nogi zdecydowanie lepiej, niż budzik. No, ale zwykle trwa też swoje – czasami warto spóźniać się do pracy!

Seks po którym sama nie możesz uwierzyć, że TO zrobiłaś

Musisz sama przyznać: istnieją takie typy aktywności seksualnej, które tak samo mocno podniecają cię, co zawstydzają. Seks w miejscach publicznych lub w obecności innych ludzi, zabawki, trójkąty i wielokąty, BDSM – cokolwiek z tej listy lub z poza niej. Bez względu na to, czy realizacja twoich fantazji okaże się świetna, czy też okropna, zdecydowanie warto się przekonać jak to naprawdę jest.

źródło: http://mamadu.pl/123891,7...ynajmniej-raz-w

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Wrz 28, 2016 22:38


"Seks po pijaku na imprezie? Nie, tylko oral". Nastolatki szczerze o swoim pierwszym razie




Czy pierwszy raz zawsze jest magiczny? Mamy czas na szukanie świec i rozsypywanie płatków róż na łóżku? Z tymi i innymi pytaniami zmierzyli się #Bezwstydni, czyli Magda, Gabi, Krzysiek, Jędrek i Patrycja, którzy bez wstydu i skrępowania rozmawiają o seksie, związkach, miłości i problemach nastolatków.

Dziewczyny są romantyczne i chcą przeżyć pierwszy raz w magicznej atmosferze? Tylko z osobą, którą kochają? A chłopcy nie myślą o miłości, tylko o zaspokojeniu swoich potrzeb?

Z tym stereotypem nie zgadza się Krzysiek, który chciał przeżyć wyjątkowy pierwszy raz - w blasku świec, wśród kwiatów. Rzeczywistość bardzo go zaskoczyła. Nie było czasu, aby się przygotować: "Miałem przynosić kaktusy z balkonu? Nie chciałem stracić okazji! Stało się".

Zgadza się z nim Magda: "Im więcej ludzi swoje pierwsze razy, pocałunki... Zawsze wychodzi coś innego! Czemu mamy coś planować?".

Chcecie dowiedzieć się, co młodzi ludzie myślą na temat seksu? Dołączcie do #bezwstydnych!

źródło + video: http://kobieta.gazeta.pl/....html#BoxVidImg

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 8 z 10  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.