Mecz z Mołdawią
: 14 wrz 2012, 12:35
Mecz z Mołdawią: kolejna kompromitacja baronów PZPN

Dla kibica wrocławski mecz reprezentacji Polski z Mołdawią był traumatycznym przeżyciem. Poziom sportowy żenujący, a organizacja imprezy rodem z czasów realnego socjalizmu.
Kibice futbolowi mieli prawo do wściekłości. Przed stadionem stali w gigantycznych kolejkach po bilety. A to dlatego, że czynne były zaledwie trzy kasy. W efekcie kilka tysięcy widzów nie obejrzało pojedynku, mimo że na trybunach były wolne miejsca. I dodatkowo te trzy kasy zamknięto w momencie rozpoczęcia meczu.
Na ulicach wokół stadionu ruch samochodów został całkowicie sparaliżowany. W dniach poprzedzających mecz nie sprzedawano biletów parkingowych. Można je było kupić tylko w dniu imprezy przy wjeździe na obiekt. Stąd korek. Dotychczasową praktyką, sprawdzoną w czasie meczów Śląska, jest sprzedawanie biletów kilka dni przed imprezą i kasowanie za parking przy wyjeździe ze stadionu. Teraz przez to całe zamieszanie wielu zmotoryzowanych kibiców weszło na trybuny dopiero w drugiej połowie.
Wystarczyło więc zorganizować więcej kas i przyjąć przetestowane sposoby dystrybucji biletów parkingowych. Takie rozwiązania sugerowali wrocławska policja oraz przedstawiciele spółki zarządzającej obiektem. Mecz organizował Polski Związek Piłki Nożnej. Ten znowu pokazał we Wrocławiu, że lekceważy kibiców. W listopadzie minionego roku na Stadionie Miejskim Polska grała z Włochami i organizacja tamtej imprezy też była bardzo kiepska. Bilety sprzedawano w zaledwie dwóch kasach, a zmarznięci ludzie stali w kolejkach nawet po pięć godzin.
Jednak PZPN był zadowolony, a rzeczniczka związku Agnieszka Olejkowska tak objaśniła niezadowolonym świat: - Gdy w ciągu dwóch dni schodzi 13 tys. biletów, to normalne jest, że pod kasami tworzą się kolejki.
Argumentacja niczym palacza w kotłowni z "Misia" Stanisława Barei. Ten, odpalając papierosa od papierosa, spokojnie tłumaczył pani kierowniczce: - Ja rozumiem, że wam jest zimno. Ale jak jest zima, to musi być zimno!
Po meczu z Mołdawią pani Olejkowska skonstatowała, że przecież kibice mogli sobie kupić bilety wcześniej. Czyli sami są sobie winni.
Fatalna organizacja meczów, świadczące o niezrozumieniu istoty rzeczy albo braku szacunku dla kibiców tłumaczenia przedstawicieli biura prasowego dopełniają ponurego obrazu PZPN. I wszystko to w momencie, gdy polski futbol pogrąża się w coraz głębszym kryzysie. Ligę mamy bardzo słabą, kluby kompromitują się w europejskich pucharach na czele z mistrzem Polski, naszym Śląskiem. Reprezentacja ma równie kiepskie notowania. Po grze biało-czerwonych podczas Euro 2012 pozostały tylko złe wspomnienia. Niestety, kadra nadal funduje nam beznadziejną grę. Mecz z Mołdawią stał na żenującym poziomie. Polacy wymęczyli wygraną z bardzo słabiutkim rywalem. Tak przeraźliwie wygwizdywanych polskich piłkarzy już dawno nie widziałem.
W tak kryzysowej sytuacji PZPN powinien bić na alarm. Przedsięwziąć środki zaradcze. Na mecz do Wrocławia zjechali szefowie wojewódzkich struktur związku i cała wierchuszka. Po takim byle jak zorganizowanym meczu chciałoby się od nich usłyszeć jakieś słowa wyjaśnienia, wnioski z tego, co się wydarzyło, zapewnienie, że to się już nie powtórzy. Nic z tego. Z wysokości swoich stołków działacze nie widzą problemu tak, jak postrzegają go zwykli kibice. Gdyby widzieli, nie pozwoliliby Olejkowskiej pleść andronów.
Na Euro 2012 samorządy zbudowały nowoczesne stadiony. Po to jest PZPN, żeby te obiekty były wykorzystywane sportowo i przyciągały widzów, żeby nie trzeba było ich rozbierać tak jak w Portugalii. Ale co PZPN obchodzą stadiony, to problem tych, co je wybudowali. Najwyraźniej związek ma gdzieś rozwój polskiej piłki nożnej. Nawet pomysł na orliki, czyli inwestycję w młodzież w małych miejscowościach, nie był autorstwa PZPN.
Prezesi wojewódzkich związków nie ustalali we Wrocławiu, jak poprawiać kondycję piłki i profesjonalnie organizować mecze, ale którego kandydata poprzeć i co on da im w zamian.
Dopóki PZPN, dopóty polska piłka skazana jest na klęskę.
Tylko wielkie prywatne pieniądze pasjonatów mogą postawić ją na nogi. Ale ci, którzy dotychczas ją wspierali, wycofują się z przedsięwzięć piłkarskich, a nowych brak.
źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3575 ... z26RGvnEk6