44444 forum LUBIN.pl • Biblia
Strona 1 z 1

Biblia

: 17 sie 2012, 10:38
autor: NEVIL
Przeczytałem Biblię i jestem ateistą

Obrazek

Stanowi podwaliny kultury europejskiej. Jest również źródłem sporów. Dla jednych święta, dla innych absurdalna. Jej zadaniem jest nauka miłości, a mordowano w jej imieniu. Mowa oczywiście o Biblii. Według Żydów i chrześcijan jest to zbiór ksiąg natchnionych przez Boga. Mimo że spisane ludzką ręką, treści w niej zawarte uważane są za zapis słowa Bożego i stanowią fundament wiary. Dla religijnych rebeliantów Pismo Święte jest jednak jedynie książką fantastyczną, z dość nieprzyjemnym głównym bohaterem.

Religia przenoszona jest niemalże drogą płciową – wszak to zazwyczaj rodzice wpajają ją swoim pociechom jako pierwsi. Ślepy los i położenie geograficzne miejsca narodzin w dużej mierze implikują przynależność do konkretnej wiary. Dogmaty religijne przedstawiane są dzieciom jako fakty i nieczęsto są przez nie kwestionowane. Dzieci z natury są ufne.

Więcej: http://religia.onet.pl/publicystyka,6/p ... 47377.html

: 20 sie 2012, 21:09
autor: NEVIL
Rodzice kontra system, czyli o technologii pod kątem religii
Obrazek

Czy wy też odczuwacie ten dreszczyk emocji - mieszankę niepewności i podniecenia, kiedy po raz pierwszy korzystacie z jakiejś wysublimowanej technologii? No właśnie. Nie wszyscy jednak reagują tak samo.

Stało się to pewnego dnia w stanie Luizjana. W szkole podstawowej w miasteczku Moss Bluff postanowiono zainstalować czytniki linii papilarnych. Wszystko po to, żeby dzieci mogły szybciej otrzymywać posiłki w trakcie tzw. lunchu.

Decyzja ta nie wydaje się pod jakimkolwiek względem kontrowersyjna. A jednak - grono rodziców jest przerażonych. Powołując się na lekturę Pisma Świętego twierdzą, że nie chcą aby ich dzieci "nosiły znamię Bestii". Skąd w ogóle ten pomysł? W księdze Apokalipsy (Ap 14:9,10) zapisano bowiem, że kto czci Bestię i bierze sobie jej znamię na czoło lub dłoń, ten będzie pił "wino zapalczywości Boga" i - uogólniając - smażył się w piekle. Nikt przecież nie chciałby takiej przyszłości dla swoich dzieci. Stąd sprzeciw części rodziców, z rzutką Mamie Sonnier na czele.

Opór ten, jak twierdzi lokalna telewizja, wprowadził dyrekcję szkoły w konsternację. Oczywiście nikt z zarządu nie chciałby przyczyniać się do sprowadzenia wiecznego potępienia na dusze niczego niewinnych uczniów. Dyrektor przekonuje jednak, że skanery to nic złego i nie mają nic wspólnego z religią. To po prostu kolejny element technologicznej układanki, którą ludzie posługują się wszędzie i na co dzień.

Dyrektor twierdzi, ze jeśli to tłumaczenie nie pomoże, rodzice mogą oczywiście wypisać swoje dzieci z programu. Pani Sonnier, jedna z matek przeciwnych skanerom twierdzi jednak, że jeśli urządzenia zostaną w szkole zainstalowane rozważy przeniesienie swoich dzieci do innej placówki.

Jak się okazuje, USA to nie tylko Nowy Jork i Dolina Krzemowa. Na dobrą sprawę, większa część populacji Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej nie ma absolutnie nic wspólnego z bohaterkami Seksu w Wielkim Mieście albo życiorysem Steva Jobsa. Luizjana natomiast leży w tak zwanym Pasie Biblijnym USA, którego mieszkańcy nade wszystko cenią sobie spokój i tradycję. Do nowinek technologicznych nastawieni są nie tyle wrogo, co z oszczędnym entuzjazmem.

źródło: http://technologie.gazeta.pl/internet/1 ... katem.html

: 01 sty 2013, 19:15
autor: NEVIL

"Trudno o konsekwentnego ateistę. Bywają tacy, którzy wierzą w zbawienie". Co dalej z religią? [WYWIAD]

O ateistach, którzy uważają, że po śmierci "coś jest", o religii, która kiedyś była "baldachimem", a teraz przypomina "parasolkę", o tym czy chrześcijaństwo jest "za stare", i o Europie, która zachowuje się jak dziecko, odcinając się od swoich chrześcijańskich korzeni - rozmowa z socjologiem religii, prof. Ireną Borowik.

Karolina Głowacka: Potrafi pani wyobrazić sobie świat bez religii?


Prof. Irena Borowik: Wszystko zależy od tego, jak ją rozumiemy. Jest przecież warstwa religii związana z prywatnością oraz egzystencjalnymi pytaniami o sens życia i śmierci. Socjologowie nazywają je "ostatecznymi problemami ludzkiego istnienia".

Ale jest też warstwa zinstytucjonalizowana, bo w rozwoju ludzkości wszystkie religie przyjmują jakieś formy zorganizowane.

Często się słyszy "wierzę w Boga, ale Kościoła nie uznaję".

- Socjolożka Grace Davie ukuła bardzo nośną metaforę dla sytuacji w Europie Zachodniej: "Believing without Belonging" (wierzenie bez przynależenia - red.). Wierze w rozmaicie rozumianego Boga albo w jakąś formę transcendencji nie towarzyszy poczucie przynależności i konieczności spełniania wymogów narzucanych przez religię instytucjonalną.

Pod tym względem Europa jest wyjątkowa. W większości krajów świata prywatna religijność wiąże się z uczestnictwem w zorganizowanych formach w o wiele większym stopniu.


Dzisiaj religia musi się zmierzyć z powszechnie już uznaną teorią ewolucji. Darwin pokazał, że niezwykły, skomplikowany człowiek nie potrzebował do powstania istoty doskonałej; że wyewoluowaliśmy z bardzo prostych organizmów. Doskonałość przestała być konieczna. Zmienił tym samym nasze podejście do religii.

- Nie tylko Darwin. Jeszcze wcześniej idee oświecenia wprowadziły do myśli społecznej świeże powietrze. Okazało się, że wolność człowieka może się nie tylko realizować jako wolność do religii, ale także jako wolność od religii.

I ateiści są tymi wolnymi od religii?


Więcej: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,1310 ... zy.html#MT