forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 19, 2018 18:02

Nie lubię dyktatu Państwa, bez konsultacji ze społeczeństwem.Większość z nas woli mieć sklepy w niedziele otwarte, bo już się do tego zdołaliśmy przyzwyczaić. Podobnie wkurza mnie to, że Państwo każe kobietom rodzić dzieci, gdzie wcześniej stwierdzono, że płód jest uszkodzony i dziecko nie urodzi się normalne.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 19, 2018 22:16

Komentarz:

Grizzly

.... no a gdybyśmy mieli adres tego sędziego to moglibyśmy wspólnie wesprzeć go częściami do wiertarek - nieważne czy sprawnymi!! Dajcie adres, mam ze cztery kilogramy starych części do wiertarek!!

======================

Budka przyznaje, że nadzwyczajna kasta przesadziła ws. sędziego, który ukradł elementy wiertarki? "Takie orzeczenia niestety nie są dobrze odbierane"




To raczej jest danie szansy pani prezes Gersdorf żeby wywiązała się ze swojego obowiązku. (…) Pani prezes ma pełne pole do popisu w wykonywaniu swoich obowiązków. Czekamy, żeby zwołała posiedzenie KRS-u


— powiedział poseł PiS Marcin Horała w programie „Kropka nad i” (TVN24), odnosząc się do kwestii wycofania z porządku obrad projektu nowelizacji ustawy o KRS.

Zupełnie inaczej na tę kwestię patrz poseł Borys Budka z PO.

PiS wolałby, żeby to pierwsza prezes zwołała ten organ, żeby potem mówić, że skoro zwołała pani pierwsza prezes ten organ, to co wy się czepiacie. (…) PiS chce zmusić prezes Gersdorf, by legitymizowała nową KRS

— mówił.

Poseł PiS Marcin Horała zgodził się z pomysłem ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, aby wprowadzić prawo, które zakładałoby automatyczne wyrzucanie z zawodu sędziego skazanego za kradzież. To reakcja m.in. na szokującą decyzję Sądu Najwyższego, aby nie wydalać z zawodu sędziego, który ukradł elementy wiertarki.

Ja się z tym zgadzam. To jest szokująca sytuacja żeby np. podsądny oskarżony o kradzież stawał przed sędzią, o którym powszechnie wiadomo, że sam kradł. (…) Jestem zwolennikiem takiego rozwiązania

— zaznaczył.

Co ciekawe, ta decyzja SN zbulwersowała także Borysa Budkę, chociaż z całkiem innego powodu.

Dla mnie sędzia, tak jak i polityk, powinien być nieskazitelnego charakteru. Takie orzeczenia niestety nie są dobrze odbierane przez opinię publiczną, bo to daje paliwo populistom do tego, żeby tworzyć prawo, które będzie dawało narzędzia politykom do usuwanie sędziów

— podkreślił.

Marcin Horała zauważył, że to nie polityk będzie decydował o wydaleniu sędziego z zawodu, ale on sam, popełniając karygodny czyn.

Nie polityk będzie decydował, ale sąd, który go skaże oraz sędzia, który popełni ten karygodny czyn

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/386691-budka-przyznaje-ze-nadzwyczajna-kasta-przesadzila-ws-sedziego-ktory-ukradl-elementy-wiertarki-takie-orzeczenia-niestety-nie-sa-dobrze-odbierane

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 19, 2018 22:34

Fabrykę papieru w Kostrzynie sprywatyzowali za 80 zł. W następnych latach dała ona zarobić setki milionów złotych




Zakłady Papiernicze w Kostrzynie nad Odrą na początku lat 90-tych zatrudniały kilkaset osób. Obok zakładów celulozowo - papierniczych w Kwidzynie były one największym tego typu przedsiębiorstwem w Polsce. Decyzja o ich prywatyzacji zapadła w 1993 roku. Za sam konsulting zagranicznych firm doradczych przy prywatyzacji kostrzyńskich zakładów ministerstwo przekształceń własnościowych musiało zapłacić blisko 80 tys. dolarów, by finalnie sprzedać je nowemu właścicielowi za - uwaga - równowartość 80 zł!

Aby była jasność - nie mam nic przeciwko inwestorom, którzy wykorzystując okazje postanowili wyłożyć określone środki finansowe, by przejąć dany biznes i zarabiać na nim pieniądze. Pretensje (i to uzasadnione) można mieć za to do neoliberalnych polityków, którzy uznali, że jedną szansą dla polskiej gospodarki jest jej wyprzedaż poniżej rzeczywistej wartości odpowiadającej potencjałowi i mocom wytwórczym.

W roku 1990 Zakłady Papiernicze w Kostrzynie nad Odrą przekształcono w spółkę akcyjną. W tym samym roku przyjęto w Polsce ustawę o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, która formalnie otworzyła drogę do sprzedaży przedsiębiorstw należących do Skarbu Państwa w ręce zagranicznego kapitału.

Inwestorzy z zagranicy bardzo często domagali się, aby przy procesie prywatyzacji pracowały firmy doradcze, które byłyby w stanie przeprowadzić niezależne audyty dotyczące stanu danego przedsiębiorstwa. Problem w tym, że w pierwszych latach po 1989 roku w Polsce takie firmy nie istniały, więc trzeba je było wynajmować zagranicą.

Nie inaczej było w przypadku w przypadku Zakładów Papierniczych w Kostrzynie nad Odrą. Z informacji dostępnych w sieci wynika, że firma Dames and Moore z Los Angeles oraz Hambros Bank z Londynu za procesy doradcze przy prywatyzacji ww. przedsiębiorstwa zainkasowały 79 tys. dolarów. Dziś to raczej niewielka kwota, ale należy pamiętać, że na początku lat 90-tych wartość dolara była zupełnie inna (na marginesie - z wyliczeń ekonomisty dr Ryszarda Ślązaka wynika, że np. w 1994 r. łączne wynagrodzenie dla firm doradzających przy prywatyzacji sięgnęło prawie 7 proc. całkowitych wpływów z prywatyzacji).

7 października 1993 roku minister przekształceń własnościowych (a był nim wówczas Janusz Lewandowski) sprzedał 80 proc. akcji Kostrzyńskich Zakładów Papierniczych szwedzkiemu koncernowi papierniczemu Trebruk AB. Szwedzi za przejęcie pełnej kontroli nad zakładem zapłacili symboliczną sumę 800 tys. starych złotych (tj. równowartość dzisiejszych 80 zł). W zamian zobowiązali się do spłaty wszystkich długów, jakie zakłady w Kostrzynie wygenerowały po 1989 roku oraz zainwestowania w firmę 55 mln dolarów.

Na efekty przekształcenia własnościowego nie trzeba było długo czekać. - "W ciągu 12 lat udało nam się zwiększyć wydajność produkcji ze 130 tys. do 270 tys. ton rocznie, i to na tych samych maszynach" - mówił w 2010 roku ówczesny prezes spółki Arctic Paper (następca Trebruk AB) Michał Jarczyński. Rok 2009 spółka zakończyła z przychodami w wysokości 1,8 mld zł i zyskiem netto w wysokości 132,4 mln złotych. Większa część tych wyników była zasługą kostrzyńskiego zakładu przejętego za wspomniane 80 zł.

W kontekście procesów prywatyzacyjnych, jakie miały miejsce w latach 90-tych ubiegłego stulecia myślę, że warto zapoznać się z wpisem dokonanym kilka dni temu na portalu Wykop.pl przez użytkownika o nicku grafikulus. Opisuje on szczegółowo co trzeba było zrobić, aby "na legalu" wyprzedać państwowe przedsiębiorstwo poniżej jego realnej wartości. Link do wpisu znajduje się - https://www.wykop.pl/wpis...mawialem-z-kim/

źródło: http://niewygodne.info.pl...watyzacyjna.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Mar 20, 2018 11:45

Afera korupcyjna w SRK. Wśród zatrzymanych przez CBA dziekan Wydziału Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej!




Wśród czterech ostatnio zatrzymanych w śledztwie dotyczącym korupcji w Spółce Restrukturyzacji Kopalń (SRK) są dziekan Wydziału Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej oraz kierownik pracowni z Głównego Instytutu Górnictwa (GIG) - podało CBA.

Poza nimi agenci Biura zatrzymali prezesa i wiceprezesa dwóch spółek. Wszystkim przedstawiono zarzuty korupcyjne.

Katowicka delegatura CBA prowadzi śledztwo dotyczące nieprawidłowości i korupcji w latach 2016-2017 w SRK z siedzibą w Bytomiu oraz jej oddziałach. Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej CBA powiedział we wtorek rano PAP, że zatrzymani naukowcy to pracownicy Politechniki Śląskiej i GIG.

Szersze informacje CBA przekazało w opublikowanym później komunikacie.

W kolejnym etapie śledztwa agenci CBA zatrzymali profesora zwyczajnego - dziekana Wydziału Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej, profesora instytutu - kierownika pracowni z Głównego Instytutu Górnictwa oraz wiceprezesa zarządu spółki firmy z branży budownictwa podziemnego oraz prezesa zarządu spółki techniczno-inżynieryjnej, okołogórniczej

— napisał Piotr Kaczorek z CBA w rozesłanej mediom informacji.

Funkcjonariusze Biura przeszukali mieszkania podejrzanych oraz gabinety profesorów na Politechnice Śląskiej w Gliwicach oraz w GIG w Katowicach. Zatrzymani w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszeli zarzuty o charakterze korupcyjnym - podał Kaczorek.

Według ustaleń śledczych zatrzymani mężczyźni mieli wręczać korzyści majątkowe przedstawicielom SRK oraz jej oddziałów w zamian za uzyskanie zamówień publicznych. Jedno z nich dotyczyło opracowania hydrogeologicznego o wartości ok. 500 tys. zł.Jak podawał wcześniej Brodowski, naukowcy z Politechniki i GIG wręczyli jednej z osób - już wcześniej zatrzymanej w tym śledztwie - łapówkę w zamian za zlecenie im tej ekspertyzy. Dwaj pozostali zatrzymani to prezes i wiceprezes z dwóch spółek, którzy w zamian za łapówki mieli zdobywać kontrakty.

Politechnika Śląska nie chce szerzej komentować sprawy zatrzymania jej pracownika.

W poniedziałek, 19 marca 2018 r., funkcjonariusze CBA podjęli na terenie Politechniki Śląskiej czynności w sprawie niezwiązanej z działalnością Uczelni, w ramach których przesłuchano jednego z pracowników - nauczyciela akademickiego

— napisał w przesłanym PAP oświadczeniu rzecznik Politechniki Paweł Doś.

Do zatrzymań nie chce się też odnosić GIG.

Ta sprawa jest dla nas olbrzymim zaskoczeniem. Do czasu zakończenia toczącego się postępowania prowadzonego przez odpowiednie organy nie chcemy jej komentować

— powiedziała PAP rzeczniczka Instytutu Sylwia Jarosławska-Sobór.

SRK to finansowany z budżetowych dotacji podmiot, zajmujący się likwidacją i zagospodarowaniem pogórniczego majątku. Cztery ostatnio zatrzymane osoby to kolejni podejrzani w toczącym się od ubiegłego roku postępowaniu - łącznie w tej sprawie zarzuty usłyszało już 13 podejrzanych. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono mienie podejrzanych w kwocie ponad 730 tys. zł.

Cała sprawa zaczęła się od własnych ustaleń funkcjonariuszy i późniejszej operacji specjalnej CBA w czerwcu 2017 r. Na parkingu przed centrum handlowym na Śląsku agenci Biura zatrzymali na gorącym uczynku korupcji wiceprezesa i szefa biura likwidacji kopalń i ochrony środowiska SRK Mirosława S., pod zarzutem wzięcia 30 tys. zł łapówki za preferencyjne traktowanie katowickiej spółki okołogórniczej w przetargach organizowanych przez SRK. Zatrzymany został wtedy również wręczający łapówkę Grzegorz G. - prezes firmy wykonującej milionowe zlecenia na rzecz SRK.

Kilka tygodni później agenci CBA zatrzymali Marka C., kierownika zespołu monitorowania procesów likwidacji kopalń w SRK, który w zamian za łapówki miał preferować firmę okołogórniczą, ułatwiając jej uzyskanie zamówień na prace związane z likwidacją kopalń. W toku śledztwa ustalono, że C. oprócz gotówki dostał do dyspozycji luksusowy samochód z kartą paliwową - w kilka miesięcy wydał na paliwo 16 tys. zł.

W październiku ub. roku CBA zatrzymało Bogdana P. - b. dyrektora zabrzańskiej kopalni Makoszowy, który w okresie objętym śledztwem był też wicedyrektorem Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń. P. usłyszał zarzuty m.in. przyjęcia korzyści majątkowej oraz niedopełnienia obowiązku nadzoru nad realizacją inwestycji poprzez odstąpienie od nałożenia kar umownych na kontrahenta, co doprowadziło do szkody w kwocie ponad 230 tys. zł. Zarzucono mu także zlecenie wykonania prac, które uprzednio zostały wstrzymane, co doprowadziło do szkody o wartości ponad 360 tys. zł i - według prokuratury - sprowadziło bezpośrednie niebezpieczeństwo szkody za prawie 530 tys. zł.

14 lutego br. agenci CBA zatrzymali byłego dyrektora oddziału SRK - Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń Krzysztofa M. oraz trzech przedstawicieli firm działających w branży górniczej, kooperujących z SRK. Według ustaleń śledztwa ci ostatni przekazali 50 tys. zł łapówek, a b. dyrektor CZOK miał przyjąć łącznie 35 tys. zł w zamian za przychylność dla kontrahentów spółki.

Śledztwo, prowadzone przez delegaturę CBA w Katowicach nadzoruje Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Śledczy z CBA nie wykluczają kolejnych zatrzymań i powiększenia listy zarzutów.

źródło: https://wpolityce.pl/kryminal/386761-afera-korupcyjna-w-srk-wsrod-zatrzymanych-przez-cba-dziekan-wydzialu-gornictwa-i-geologii-politechniki-slaskiej

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Mar 20, 2018 15:11

Wiadomo o nich tylko, że mają gigantyczne fortuny. Oto najbardziej tajemniczy polscy milionerzy




Nie chodzą na oficjalne imprezy, nie pozują do zdjęć, nie udzielają wywiadów. Trudno się dowiedzieć, czym się zajmują poza prowadzeniem głównego biznesu: jakie mają wykształcenie, czy mają rodzinę i gdzie mieszkają. Mimo że odnieśli spektakularny sukces, niewiele więcej o nich wiadomo. Unikają rozgłosu, ale i tak zyskali sławę - jako najbardziej zagadkowe postaci polskiego biznesu.

Ostatnio głośno jest o Tomaszu Biernackim, właścicielu sieci Dino, który dzięki akcjom swojego sklepu stał się szóstym najbogatszym człowiek w Polsce. Choć Biernacki pilnie strzeże swojej prywatności, to nam udało się ujawnić szereg szczegółów z jego życia. Jednak nie tylko on woli się trzymać na uboczu. Na liście polskich krezusów nazwisk bez twarzy bowiem nie brakuje.

Usunąć wszystkie zdjęcia

Takim nazwiskiem jest między innymi Marek Piechocki, prezes grupy LPP, właściciel takich marek jak: Reserved, House, Mohito czy Cropp. Mimo że nie stroni od wywiadów (jednego z nich udzielił niedawno WP), w sieci próżno szukać jego zdjęć. Prezes LPP niezwykle dba o swoją prywatność i nigdy nie wyraził zgody na publikację swoich fotografii.

Wraz ze swoim wspólnikiem - Jerzym Lubiańcem - zażądali wręcz, aby nie umieszczać ich nazwisk na listach czy rankingach najbogatszych. Przypomnijmy jednak, że jeszcze 4 lata temu "Forbes" klasyfikował Piechockiego na 13. pozycji z majątkiem wartym 1,6 mld zł.

Jak przypomina portal "naTemat", obaj wspólnicy LPP nakazali odszukanie autorów wszystkich zdjęć, na których widać ich twarze, po czym wykupili prawa na wyłączność do ich publikacji w sieci.

Podobnie jak w przypadku Tomasza Biernackiego, którego w mediach i na oficjalnych spotkaniach reprezentuje prezes Dino Szymon Piduch, tak LPP ma twarz swojego wiceprezesa - Dariusza Pachli.

Królowie mebli i spodni

Bogdan i Elżbieta Kaczmarkowie zajmują 7. pozycję na liście najbogatszych "Forbesa" i 6. miejsce w rankingu tygodnika "Wprost". Majątek szacowany na 3,6 mld zł zawdzięczają meblom. Od lat produkują materace, sofy i fotele dla szwedzkiego giganta IKEI.

Ich firma Com40 ma fabryki zarówno w Wielkopolsce, jak i w stanie Virginia w USA. Kaczmarkowie, oprócz zamówień dla IKEI, produkują meble pod marką Comforty, AIB i PROFIm.

Bogdan Kaczmarek ma również połowę udziałów firmie odzieżowej. Od lat 90. produkuje jeansy marki Big Star. Jak pisał "Forbes", o sukcesie Kaczmarka w świecie biznesu jest głośno. On sam jednak z założenia nie rozmawia z dziennikarzami. Wyjątek zrobił ledwie parę razy i to nawet nie dla polskiej prasy, tylko dla lokalnej gazety z USA.

Szczegóły jego życia prywatnego poznać bardzo trudno. Dziennikarzy elektryzowała natomiast informacja, jakoby zainspirował się szefem IKEA i kupił dwa porsche. Jak ustalił "Forbes", jeden z samochodów kupił od Jana Kulczyka, którego poznał na oficjalnych imprezach u prezydenta Kwaśniewskiego.

Skromny miliarder


Podobnie tajemniczy jest Tadeusz Chmiel, właściciel marki Black-Red-White, 64. najbogatszy Polak na liście "Forbesa" i 43. milioner w kraju w najnowszym rankingu "Wprost". Jego majątek jest szacowany na 818 mln zł. Założyciel meblowego biznesu jak ognia unika mediów. To o nim mówią "człowiek zagadka".

Zaczynał od małego warsztatu stolarskiego w rodzinnych Chmielkach niedaleko Biłgoraja, a meble sprzedawał na bazarach i okolicznych jarmarkach. Prawdziwy biznes rozpoczął dopiero w 1991 roku. Dziś jego firma prowadzi 75 własnych salonów i sprzedaje meble w 375 sklepach, z którymi współpracuje.

Zarówno wokół firmy, jak i samego założyciela, próżno szukać afer i kontrowersji. Nigdy nie szukał rozgłosu. Jak ustalił "naTemat", Chmiel, mimo sporego majątku, żyje skromnie. Jego mieszkanie mieści się w segmencie na lubelskim osiedlu Choiny. Nie jeździ wyzywającymi samochodami, ale starym audi A8. Podobno jest człowiekiem religijnym. Jest Świadkiem Jehowy - wiara zabrania mu epatowania bogactwem.

Milczący twórca Biedronki


Kolejny skryty miliarder to Mariusz Świtalski - twórca takich marek takich, jak Biedronka, Żabka, Małpka Express, Eurocash i Merlin. Świtalski stroni od medialnego szumu, niemal nie udziela wywiadów.

Wiadomo, że wychował się w domach dziecka, miał być hydraulikiem, uczył się na budowlańca. W końcu został specjalistą od sprzedaży. Pierwszą firmę, Elektromis, założył mając 25 lat. Importowała ona alkohol i sprzęt RTV. Później przekształciła się w sieć hurtowni Eurocash.

Biznes ten sprzedał portugalskiej firmie Jeronimo Martins. Podobnie postąpił z 240 sklepami spod szyldu Biedronka. Sprawdzoną metodą tworzył kolejne formaty sklepów, po czym odsprzedawał zagranicznym inwestorom. Tak było z Żabką, która trafiła w ręce Czechów, i Małpką Express sprzedaną Brytyjczykom.

Jak pisaliśmy w money.pl, Świtalski sprawdzał też koncepcję budowy małych centrów handlowych, rozpoczynając projekt Czerwona Torebka. W 2012 roku nowa firma zadebiutowała na giełdzie, sprzedając w ofercie akcje za 19 mln zł. Pomysł jednak nie wypalił.

Niedawno Świtalski rozpoczął handel maszynami górniczymi. Razem z synem Mateuszem ma 77 proc. akcji w notowanej na giełdzie spółce Czerwona Torebka, która kupiła komplet fabrycznie nowych urządzeń górniczych za 303 mln zł brutto. Choć Świtalski przez ostatnie dwa lata nie został zaliczony w liście najbogatszych magazynu Wprost, wcześniej jego majątek oszacowano na 800 mln zł, co dawało mu 40. pozycję.

źródło: https://www.money.pl/gosp...,0,2391684.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Mar 20, 2018 17:51

Komentarz:

atr8

Oglądanie skoków z towarzyszeniem ględzenia Babiarza, to straszna tortura. Od dawna oglądam tylko na Eurosporcie.

------------------------------

obatelwolski

Dzięki Eurosport nie musiałem oglądać transmisji w qrwizji,która transmisje z eliminacji totalnie olała.Eliminacje w Raw Air,były tak samo ważne jak konkurs podstawowy,gdyż i tu walczono o punkty

============================

Gdzie obejrzymy kolejny sezon skoków narciarskich? Po Planicy koniec kontraktu




Sezon skoków narciarskich powoli dobiega końca. Wraz z nim kończy się także licencja Telewizji Polskiej.

Sezon 2017/2018 jest ostatnim, w którym obowiązuje zawarty w 2014 roku kontrakt pozwalający na transmisje skoków narciarskich w Telewizji Polskiej. Nowa umowa będzie obowiązywać od kolejnej edycji Pucharu Świata (2018/2019), a wyłączne prawa do pokazywania skoków kupił Eurosport.

Wiele wskazuje jednak na to, że francuska stacja sprzeda sublicencję. Według naszych nieoficjalnych informacji najbliżej pozyskania praw jest właśnie TVP.

Skoki muszą być w telewizji otwartej

Zgodnie z przepisami Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji transmisje z Pucharu Świata w skokach narciarskich znalazły się na liście wydarzeń, które muszą być pokazywane w otwartych kanałach. Zatem grupa Discovery (właściciel Eurosportu) będzie musiała myśleć o sublicencji.

- Jeszcze jest za wcześnie by o tym mówić, to są kwestie biznesowe, których na razie nie chcę poruszać. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z Telewizją Polską, z którą współdziałamy od dłuższego czasu. Oczywiście są przepisy, które wymuszają zastosowanie pewnych rozwiązań i my do nich oczywiście zastosujemy – mówi nam Adam Widomski, redaktor naczelny Eurosportu.

- Jak coś się wydarzy - będziemy informować – dodaje Marek Szkolnikowski, dyrektor TVP Sport.

Skoki dalej w TVP?

Według naszych nieoficjalnych informacji, rozmowy między TVP a Eurosportem już się jednak toczą i są nawet na zaawansowanym poziomie. Wiele wskazuje na to, że obie strony będą kontynuowały współpracę.

Warto jednak zauważyć, że gdyby TVP nie doszło do porozumienia z Eurosportem, to i tak zobaczymy tam relacje z polskich konkursów (Wisła i Zakopane). W ramach wewnętrznej umowy z Polskim Związkiem Narciarskim Telewizja Polska jest zarówno nadawcą, jak i producentem sygnału z zawodów Pucharu Świata rozgrywanych w naszym kraju. Umowa ta obowiązuje do końca sezonu 2019/2020.

Ile osób ogląda skoki?

W tym sezonie skoki narciarskie mają bardzo dobrą oglądalność. Zdobycie złotego medalu przez Kamila Stocha na igrzyskach w Pjongczangu oglądało blisko siedem milionów Polaków.

Ostatni konkurs niedzielnego Raw Air cieszył się jeszcze większą popularnością, bo przyciągnął aż 7,4 miliona widzów. 6,4 mln na antenie TVP oraz 1 milion widzów na zakodowanym Eurosporcie. Co ciekawe, nawet konkurs w Trondheim rozgrywany w środku tygodnia zgromadził ponad pięć milionów telewidzów.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników oglądalności. To są liczby, których nie trzeba interpretować. One mówią same za siebie. Oglądalność skoków wzrosła o kilkadziesiąt procent w porównaniu do poprzedniego roku. Oczywiście jest to też związane z tym, że były igrzyska. Sukcesy Kamila Stocha, czy Dawida Kubackiego też zrobiły swoje – mówi Adam Widomski, redaktor naczelny Eurosportu.

Huczne zakończenie sezonu

W Pucharze Świata 2017/2018 niemal wszystko jest już jasne. Kamil Stoch drugi raz w karierze wygrał Kryształową Kulę, ale warto zauważyć, że reprezentacja Polski nadal walczy o drugie miejsce w Pucharze Narodów. Telewizje już mają plan na weekend.

- Dodatkowe produkcje przy Pucharze Świata czy igrzyskach olimpijskich pokazują, że im więcej tego lokalnych treści na naszej antenie, tym lepiej. Dla mnie największym odkryciem tego sezonu był na przykład Jakub Kot. Skoki są tak dobrze oglądane, że będziemy chcieli zrobić jeszcze więcej. Przy okazji ostatniego konkursu Pucharu Świata będziemy analizować to, co działo się w Planicy w naszym studiu – zauważa redaktor naczelny polskiego Eurosportu.

TVP poszło o krok dalej i zdecydowało się wysłać swoją ekipę do Słowenii. Studio Telewizji Polskiej będzie umiejscowione u podnóża Letalnicy.

źródło: http://www.sport.pl/zimow...ml#Z_Czolka3Img

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Mar 20, 2018 22:09

Komentarz:

lora_antyobywatelska

z tych zeznań wynika jedynie jedno: za czasów PO rządziły nami osobniki nie będące w pełni władz umysłowych, cierpiące na totalną zanikową amnezję i nie uświadamiające sobie znaczenia własnych czynów

=========================

Tusk przed komisją ds. Amber Gold? Horała: Możemy spodziewać się kolejnej epidemii amnezji




Nie dość, że doszło do zaniedbania obowiązków ze strony różnych organów państwa, to jeszcze między przedstawicielami tych organów trwa mecz, na kogo zrzucić główną winę

— mówi portalowi wPolityce.pl Marcin Horała, poseł PiS.

wPolityce.pl: Wykluczające się wersje, próba przerzucania się odpowiedzialnością. Tak w skrócie można podsumować ostatnie przesłuchania przed komisją Amber Gold. Czyżby zauważalna panika zwiastowała przełom?

Marcin Horała (PiS)
: ABW nic nie robiło, bo prokuratura miała robić, a prokuratura nic nie robiła, bo czekała na ABW. Do tego dochodzą jeszcze zaniki pamięci… Nie dość, że doszło do zaniedbania obowiązków ze strony różnych organów państwa, to jeszcze między przedstawicielami tych organów trwa mecz, na kogo zrzucić główną winę. Odpowiedzialność jest traktowana jak gorący kartofel. Mam nadzieję, że w momencie, gdy zaczną grozić zarzuty karne, np. za niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy, to wówczas chcąc ratować siebie będą wskazywali mocodawców, którzy naciskali. Chyba jeszcze jesteśmy przed tym momentem, ale pierwsze symptomy kruszenia się monolitu krycia tej sprawy widać.

Małgorzata Wassermann powiedziała, że przesłuchanie Donalda Tuska mogłoby się odbyć w drugiej połowie września. Czego należy się spodziewać?


Myślę, że przede wszystkim kolejnej epidemii amnezji. To utarty schemat osób zagrożonych poniesieniem odpowiedzialności w tej sprawie. Wiedzą, że jeśli powiedzą, jak było naprawdę, to pewnie usłyszą zarzuty. Jeśli chcieliby się od nich uwolnić, musieliby zeznawać nieprawdę, a to również grozi odpowiedzialnością karną. Dlatego najlepiej nie pamiętać i nie mówić nic. Zobaczymy, czy w ten sposób będzie zachowywał się Donald Tusk. Trzeba naświetlić, jaką miał wiedzę i co z nią robił jako najwyższy urzędnik, a także zwierzchnik służb specjalnych. Czy dysponując określoną wiedzą cokolwiek z nią zrobił? Wszystko wskazuje na to, że nie, a przynajmniej nie od razu. Tysiące Polaków traciły pieniądze w wyniku działań oszusta, a premier nic nie zrobił. Należy ustalić, kiedy Donald Tusk nabył wiedzę w tej sprawie i jakie działania podejmował, by wiedzę medialną przełożyć na konkretną wiedzę procesową.

Również w kontekście sprawy Amber Gold pojawiają się pytania o kondycję wymiaru sprawiedliwości. Z kolei Stowarzyszenie Sędziów Themis protestuje przeciwko „wykorzystaniu przez Ministra Sprawiedliwości jednostkowego orzeczenia do dyskredytowania SN”.


Ten rodzaj argumentacji jest dosyć absurdalny. Jeśli przedstawia się jakieś tezy, to należy je podeprzeć przykładami. Trudno, żeby minister zarzucając cokolwiek środowisku sędziowskiemu był gołosłowny. Nie chodzi przecież tylko o jednego sędziego, który ukradł części do wiertarki i dalej orzeka. Takie przypadki niestety się zdarzają. Wypowiedź pana ministra była bardzo stonowana i utrzymana w jego kompetencjach. Szef resortu sprawiedliwości po prostu złoży projekt ustawy, która spowoduje, że sędziowie, którzy popełniają przestępstwa czy wykroczenia będą automatycznie usuwani z zawodu, skoro dotychczasowy mechanizm w ramach środowiska sędziowskiego nadal nie przynosi efektów, a sędziowie, którzy – co potwierdzono przed sądami – dokonali przestępstw nadal są w zawodzie i orzekają. Tak po prostu nie powinno być.

Czyżby opozycja postawiła na złego konia? Platforma i Nowoczesna stanowczo sytuowały się po stronie środowisk sędziowskich, które przecież tracą zaufanie obywateli.


Opozycja, przede wszystkim ta totalna – na czele z PO i Nowoczesną, już dawno przyjęła taką postawę, że w każdej sprawie musi być przeciw PiS-owi. To oczywiście absurd. Przecież czasem PiS-owi musi się zdarzyć mieć rację… To dewaluuje stanowisko samej opozycji. Niestety nie jest to korzystne również dla państwa, bo dobra, merytoryczna opozycja koryguje działania rządzących. Każdemu obozowi, nawet naszemu, mogą zdarzyć się jakieś złe posunięcia, ale jeśli z góry wiemy, że opozycja jest przeciw, to nawet gdyby się zdarzyło, że raz na dziesięć przypadków ma rację w sporze, to i tak z automatu argumenty się nie przebiją, bo przecież opozycja zawsze jest przeciw. W przypadku reformy sądownictwa sytuacja jest oczywista. Każdy, kto miał styczność z tym wymiarem sprawiedliwości w dowolnej roli, zazwyczaj wychodzi z bardzo negatywnymi doświadczeniami. Ludzie po prostu wiedzą, jak działa wymiar sprawiedliwości, który produkuje bardzo dużo niesprawiedliwości. To dosyć samobójcza taktyka ze strony opozycji, żeby również w tej sprawie być przeciw rządzącym i blokować wszelkie zmiany. Oni od razu są w stu procentach przeciw, co wyklucza takie stanowisko z poważnego rozważania.

Inną postawę prezentuje klub Kukiz‘15, który zresztą przedstawił swoich kandydatów do KRS. Z drugiej strony PiS podchwycił postulat wprowadzenia sędziów pokoju. Czyżby doszło do dealu?


PiS nigdy co do zasady pomysłowi sędziów pokoju nie było przeciwne. Zwracaliśmy uwagę, że jest to pomysł bardzo trudny do wmontowania w obecny system sądownictwa, więc wymagający dłuższego namysłu. Co do jakichś układów politycznych, to nic mi na ten temat nie wiadomo. Chciałbym jednak zauważyć, że trudno byłoby zawrzeć takie porozumienie z Kukiz‘15 jako całością, bo jak wiemy, również wewnątrz tego klubu dochodzi do znaczących różnic zdań. Aby dokonać takiego dealu, należałoby dogadywać z poszczególnymi posłami lub grupami posłów i to też bez pewności, że te ustalenia zostaną dotrzymane. Dlatego raczej do takiego układu nie doszło. Trzeba jednak przyznać, że klub Kukiz‘15 jest konstruktywną opozycją – niektóre inicjatywy wspiera, inne krytykuje, więc jest pole do do dyskusji i są obszary, w których się zgadzamy.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/386792-nasz-wywiad-tusk-przed-komisja-ds-amber-gold-horala-mozemy-spodziewac-sie-kolejnej-epidemii-amnezji

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Mar 21, 2018 11:59

Dramatyczny początek przesłuchania komisją Amber Gold! Czy przez błąd techniczny zdekonspirowano agentkę ABW?




Zeznania funkcjonariuszki ABW przed komisją śledczą ds. Amber Gold zostały przerwane, gdy na skutek usterki technicznej, wszyscy na sali mogli usłyszeć naturalny, a nie zmieniony specjalnym syntezatorem mowy, głos funkcjonariuszki. Pełnomocnik agentki chciał, by komisja odstąpiła od przesłuchania. Nie zgodziła się na to przewodnicząca Małgorzata Wassermann, która zarządziła przerwę do czasu usunięcia problemów technicznych.


Prawdziwy głos funkcjonariuszki można było usłyszeć w trakcie składania przed nią przyrzeczenia przed komisją.

To straszliwe niedopatrzenie. W interesie komisji, by dochować wszelkiej staranności i zapewnienia anonimizacji głosu i wizerunku funkcjonariusza. Zostało to źle przygotowane.

– stwierdził poseł Zembaczyński z .Nowoczesnej.

Wtórował mu mecenas, reprezentujący agentkę ABW, która jak się okazuje, nadal pełni służbę w agencji.

Pani dopuszcza tego świadka i bierze odpowiedzialność za bezpieczeństwo funkcjonariuszki, której głos może być rozpoznany. Świadek może zostać rozpoznany i zdekonspirowany. Byłoby zasadne odstąpić

– stwierdził do Małgorzaty Wassermann pełnomocnik funkcjonariuszki.

Przewodnicząca komisji zachowała zimną krew i odrzuciła sugestię, by odstąpić od przesłuchania.

To nie wchodzi w rachubę. To ważny świadek. To nie Sejm, ale Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego odpowiada za stronę techniczną przesłuchania. Bezpieczeństwo gwarantuje ABW, a nie komisja śledcza.

– stwierdziła Małgorzata Wassermann i zarządziła przerwę techniczną.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/386924-dramatyczny-poczatek-przesluchania-komisja-amber-gold-czy-przez-blad-techniczny-zdekonspirowano-agentke-abw

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Mar 21, 2018 14:22

Komentarze:

z Polski

To jest proste jak złodzieje z PO "rządzili" czytaj kradli to wszystkiemu winna była koniunktura i kosmici.

------------------------------

obserwator

Nie głosowałem na PIS ale życzę Morawieckiemu jak najlepiej. Uważam, że jest to właściwa osoba na właściwym miejscu.

========================
Złote dziecko polityki trafiło na złote czasy. Pytanie: co dalej?




Największy wzrost gospodarczy od dekady, niski deficyt budżetowy, uszczelnienie VAT-owskiego sita, a do tego płynne przejście z roli wizjonerskiego księgowego do premiera. Nawet konflikt z Izraelem i niefortunne wypowiedzi Morawieckiego nie osłabiają jego pozycji po 100 dniach rządu. Pytanie: co dalej?

Biznes wreszcie może się cieszy, że po dwóch latach obietnic danych Polkom i Polakom zaczęło się dziać coś realnego. Dla Mateusza Morawieckiego najważniejszym zadaniem w fotelu premiera było udowodnienie, że jest nie tylko sprawnym menedżerem i potrafi kreować śmiałe wizje, ale jest również politykiem z krwi i kości.

Wbrew pozorom dla wielu polskich przedsiębiorców było to problemem. Dlaczego? Część z nich bało się, że Morawiecki w fotelu premiera o gospodarce, deregulacji i walce z Polską urzędniczą albo zapomni, albo nie będzie miał na to czasu. Utknie w walce z partią, oficjałkami w zakładach pracy i wizytach zagranicznych.

Domknięcie Konstytucji Biznesu w rok od jej ogłoszenia to niewątpliwy sukces Morawieckiego jeszcze z czasów ministerialnych. I to w walce – jakby to nie brzmiało – z układem. Już w fotelu premiera pilotował kolejne ustawy z tego pakietu w trakcie prac sejmowych.

Walka z paprotkami


Nie oszukujmy się, że Konstytucja Biznesu uderza w Polskę urzędniczą, zalegającą w procedurach, papierologi i "niedasiach" od urzędników dbających bardziej o paprotki na swoich biurkach niż polskie firmy. Choć Morawiecki jest proprzedsiębiorczy, to partyjne doły mają z tym już problem.

Świetny przykład to zakaz handlu. Morawiecki dobrze wie, że to pomysł, który bije w polską gospodarkę. Musiał jednak poprzeć obietnicę PiS. I tak udało mu się załatwić wdrożenie stopniowe i nie w tak ekstremalnej formie jak pierwotnie proponowano. Partyjne doły w debacie sejmowej proponowały przecież zamknięcie stacji paliw. Włącznie z zakazem tankowania.

Choć mało kto wierzył w możliwość ruszenia Antoniego Macierewicza czy Jana Szyszko, on ze swojego gabinetu ich usunął. Jednocześnie wbrew politycznej logice PiS udało mu się do niego wprowadzić technokratów, którzy do rządzenia podchodzą bardziej zdroworozsądkowo niż ideologicznie.

Wprawdzie afera z nagrodami dla ministrów rządu Beaty Szydło, w tym samego Morawieckiego, będzie ciągnęła się jeszcze długo, to Morawiecki sprytnie ją wykorzystał. Pozbył się części niewygodnych członków rządu. I pozostawił furtkę, by móc pod płaszczem cięć budżetowych dalej wywalać swoich politycznych przeciwników. Brutalne? Dla polityka liczy się skuteczność.

Zamiast Węgier, pribałtyki

A to, że Morawiecki nie jest już tylko byłym prezesem banku z grubym portfelem, widać po sprytnym zagraniu z Białą księgą tłumacząca Komisji Europejskiej, na czym mają polegać zmiany w systemie sądownictwa. We wtorek dokument został wprawdzie skrytykowany przez Fransa Timmermansa, ale premier i tak zyskał wcześniej sporo czasu na uspokojenie relacji z najważniejszymi krajami w Unii Europejskiej.

Jednocześnie dogadał się z krajami nadbałtyckimi, które obiecały wspomóc Polskę w razie ewentualnego zaognienia konfliktu na linii Bruksela - Warszawa. - Rozumiemy Polskę, rozumiemy jej cele związane z reformą wymiaru sprawiedliwości - mówił ku zaskoczeniu wszystkich szef lewicowo-centrowego litewskiego rządu Saulius Skvernelis.

Z afery z Izraelem i swoimi kontrowersyjnymi wypowiedziami wyszedł pobity. To dla niego wyraźny sygnał, że jako złote dziecko polityki musi uważać na najmniejsze szczegóły. A wyzwań przed nim sporo. Przedsiębiorcy liczą, że Konstytucja Biznesu nie pozostanie tylko i wyłącznie papierem, a rzeczywiście przełoży się na urzędniczą filozofię.

Premier musi też udowodnić, że potrafi nie tylko dobrze wyglądać na europejskich salonach, ale i przywozić stamtąd pieniądze. A tych po Brexicie może być dla Polski znacznie mniej.

100 dni rządu to jednak dopiero rozgrzewka. W kraju czeka go walka o pracownicze programy kapitałowe, ograniczenie długu publicznego przy rozdmuchanych wydatkach socjalnych czy wreszcie poważna dyskusja i ścieżka dojścia do euro. Wyzwaniem jest też służba zdrowia, czyli potwór z którym nie udało się dotąd wygrać nikomu. Na razie Morawiecki zakończył w błyskawicznym tempie strajk lekarzy rezydentów. Pytanie tylko na jak długo? Jeśli nie uzdrowi się bowiem systemu finansowania szpitali, to pożar wybuchnie na nowo.

Zadań sporo, a czasu coraz mniej. Złotemu chłopcu polityki kończy się bowiem czas. Dobra koniunktura gospodarcza nie będzie trwać wiecznie.

Morawiecki już raz pokazał, że potrafi walczyć w tym zakresie. Kiedy? Gdy pod presją czasu i politycznej wojny tworzył rząd. Teraz czasu ma więcej, ale i wyzwania są dużo, dużo większe niż tylko dogadanie się z prezesem Kaczyńskim.

źródło: https://www.money.pl/gosp...,0,2401325.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Mar 21, 2018 17:50

130 tys. ton ropy płynie już do Orlenu




Dostawa 130 tys. ton ropy naftowej ze złóż w Iranie, która zostanie przerobiona w rafinerii PKN Orlen, spodziewana jest w Polsce w połowie kwietnia, poinformowała spółka. Największy tankowiec, który jest w stanie przepłynąć Kanał Sueski, wyruszył z wyspy Kharg i płynie w kierunku Polski, dodano

W kategorii zakupów ropy dywersyfikacja jest naszym priorytetem i dlatego przyspieszamy działania na tym polu. Poszukujemy wciąż nowych kierunków i rozwiązań, pamiętając, że musimy skutecznie łączyć bezpieczeństwo dostaw i efektywność produkcji z elastycznością handlową. Producentom znad Zatoki Perskiej zależy na bezpieczeństwie tego kierunku dostaw, dlatego PKN Orlen buduje szlak zaopatrzenia ropy naftowej dla Polski. Stąd właśnie kolejne kroki w postaci dostawy spot z Iranu. Przeprowadzone testy produkcyjne na bazie poprzednich dostaw ropy irańskiej uzyskały świetne wyniki efektywności, co otwiera drogę do zwiększania udziału tej ropy w naszym portfolio surowcowym - powiedział prezes Daniel Obajtek, cytowany w komunikacie.


Ekonomika transportu surowca z Zatoki Perskiej determinowana jest warunkami technicznymi Kanału Sueskiego, które ograniczają ruch statków wielkogabarytowych. Transport irańskiej ropy do Polski realizowany jest największym tankowcem, który płynnie, bez konieczności przeładunków jest w stanie bezpiecznie pokonać kanał i trasę z Iranu do Polski przez Morze Śródziemne, podano także.

PKN Orlen konsekwentnie bada możliwości zakupu i stopień komplementarności różnych gatunków ropy ze stosowanymi technologiami w swoich europejskich rafineriach. Każdy kontrakt długoterminowy poprzedzają dostawy spot z różnych kierunków i testy efektywności produkcji. Rafinerie z GK Orlen, poza irańskim przerabiały już m.in. surowiec pochodzący z Iraku, Azerbejdżanu, Kazachstanu, Nigerii czy Norwegii. W październiku ubiegłego roku do przerobu w Płocku trafiła zaś amerykańska ropa WTI z pierwszego ładunku, który transportowany tankowcem Almi Explorer trafił do Polski ze Stanów Zjednoczonych, po zniesieniu przez ten kraj wieloletniego embarga na eksport tego surowca - czytamy dalej.

Obecnie rafinerie Grupy Orlen zaopatrywane są ropę na bazie kontraktów długoterminowych z Rosneft Oil Company, Tatneft Europe AG oraz Saudi Arabian Oil Company oraz dostaw spotowych, podano także.

Grupa PKN Orlen zarządza sześcioma rafineriami w Polsce, Czechach i na Litwie, prowadzi też działalność wydobywczą w Polsce i w Kanadzie. Jej skonsolidowane przychody ze sprzedaży sięgnęły 95,36 mld zł w 2017 r. Spółka jest notowana na GPW od 1999 r.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...e-juz-do-orlenu

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Mar 21, 2018 19:02

Komentarze:

stop-pedofilom

Biskupi gadaniem o aborcji chcą odwrócić uwagę od pedofilii wśród sukienkowych. Gwałty ministrantów po plebaniach. Zaciąganie dzieci do konfesjonałów. Nie mówiąc już o kultowym dymanku nowicjuszy w nowicjatach. Zdelagalizujmy kk bo inaczej wszystkich nas w*ruchają.
---------------------------
Charlie

Zbliża się kres dyktatury Czarnych Pająków.
---------------------------
Mirek

Wg KK w Polsce jest 99,99% katolikow a wiezienia sa pelne zlodziei i zabojcow .
Wg KK w Polsce jest 99,99% katolikow a biskupi musza zmuszac ludzi do nie chodzenia na zakupy w niedziele i do nie robienia aborcji
To ja sie pytam jacy sa w Polsce katolicy skoro trzeba ich zmuszac do przestrzegania zalecen biskupich
Dlaczego kosciol chce na sile i za wszelca cene zmusic ludzi by zachowywali biskupie zalecenia
Obym sie mylil ale za kilka lat koscioly w Polsce beda puste a najbardziej nad tym pracuja biskupi

==============================
Warszawa: Przepychanki z policją przed Pałacem Arcybiskupów




W trakcie protestu studentów przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej demonstranci próbowali dostać się do budynku kurii. Doszło do starć z policją.

Jak relacjonuje TVN Warszawa, protestujący spotkali się przed Uniwersytetem Warszawskim, potem przeszli przed Ministerstwo Zdrowia, wreszcie przed Pałac Arcybiskupów. Tam weszli na dziedziniec i waląc w drzwi skandowali hasła m.in.: "Hej, klecho, wyjdź po dobroci!". Nagranie zamieściła na Twitterze reporterka Radia Maryja Zuzanna Dąbrowska.

Kiedy demonstranci próbowali dostać się do budynku kurii, interwencję podjęła policja. Funkcjonariusze chcieli wylegitymować jedną z osób, co doprowadziło do szarpaniny. W końcu studenci wrócili przed gmach UW i rozwiązali zgromadzenie.

Protest przed Pałacem Arcybiskupów miał związek z apelem rzecznika Episkopatu Polski, który podkreślił, że hierarchowie niepokoją się tempem prac nad obywatelskim projektem "Zatrzymaj aborcję". Ustawa zakłada zniesienie możliwości przerywania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu.

źródło + video : https://dorzeczy.pl/kraj/59523/Warszawa-Przepychanki-z-policja-przed-Palacem-Arcybiskupow.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Mar 21, 2018 20:13

Komentarze:

z roznych ...POwodow

...a do 9 kwietnia, to jest taki szmat czasu, ze owa "funkcjonariuszka" moze...nie dociagnac!!!!!!!!!!!!!!!!!...

-----------------------------

kawaleria

Agentka powinna zostać niezwłocznie objęta ochroną świadków koronnych aby jej nie nawiedził seryjny samobójca na zlecenie byłych wsioków i ubeków.

--------------------------------

lexx

to nie żadna awaria jeden potencjometr służy do zrównania głosu autentycznego ze zniekształconym to jak podgłośnienie radia w samochodzie

========================

ABW to nie "awaria", ale próba ratowania gen. Bondaryka? Informator wPolityce.pl: "Nie doszło do przypadkowej awarii. "Im zależało na niejawności zeznań"




Czy dzisiejsza dekonspiracja agentki ABW była błędem i incydentem, czy celową próbą „spalenia” ważnego świadka przed komisją śledczą ds. Amber Gold? Wiele na to wskazuje. Nasz informator, blisko związany z komisją, jest przekonany, że dzisiejszy skandal, to typowa dla służb specjalnych, akcja kompromitacji organu, który tropi błędy bezpieki z czasów Donalda Tuska. Jest przekonany, że ma to na celu ochronę gen. Krzysztofa Bondaryka, byłego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz jego następcy gen. Dariusza Łuczaka.

Z naszych informacji wynika, że funkcjonariuszka, której zeznania zostały dziś przerwane przez podejrzaną „awarię” posiada olbrzymią wiedzę na temat lotniczego wątku afery Amber Gold. To wątek, który niepokoi w kontekście zaniechań ABW w latach 2011 - 2012. Rolą cywilnego kontrwywiadu powinny być działania wokół spółki OLT i jej niemieckich inklinacji. Dziś już wiadomo, że celem OLT i Marcina P. było zniszczenie polskiego przewoźnika lotniczego LOT. Temu powinna przeciwstawić się ABW. Dlaczego tego nie zrobiła? W jakim celu służby pozwalały na rozwój i funkcjonowanie oszujkańczej spółki lotniczej, która powstałą by prać brudne pieniądze i pomóc w przejęciu polskiego rynku lotniczego. Pomóc w odpowiedzi na te pytania mogła agentka ABW, którą ktoś „wystawił” dziś w sposób wyjątkowo perfidny.

Przy zmianie głosu nie doszło do przypadkowej „awarii”.To próba ratowania Krzysztofa Bondaryka i Dariusza Łuczaka przed tym co mogłaby powiedzieć przesłuchiwana funkcjonariusz na temat ich związków z aferą Amber Gold

— twierdzi rozmówca portalu wPolityce.pl, blisko związany z komisją śledczą ds. Amber Gold. Dodaje, że światło dzienne mogły ujrzeć związki szefów ABW Krzysztofa Bondaryka i Dariusza Łuczaka z aferą Amber Gold.

Pojawiają się głosy, wśród osób związanych z komisją Amber Gold, że awaria sprzętu mogła być prowokacją. „Wypadek” miał doprowadzić do przesłuchania funkcjonariuszki ABW w trybie niejawnym lub zupełnie wyeliminowac jej z prac komisji
. To właśnie dlatego o przesłuchanie funkcjonariuszki walczyła dziś tak mocno Małgorzata Wassermann, która jak wynika z naszych informacji, przykłada dużą wagę do jej zeznań. Inni członkowie komisji podkreślali, że agentka może posiadać również olbrzymią wiedzą na temat wątku lotniczego afery. Rola ABW w tym aspekcie miała być bardzo niejednoznaczna.**

Jakim cudem doświadczeni funkcjonariusze ABW, którzy odpowiadają za bezpieczeństwoi i kwestie techniczne zeznań funkcjonariuszy mogli doiprowadzić do dzisiejszej sytuacji?

Nie doszło do przypadkowej awarii. Dziwne, że ABW po 9 przesłuchaniach w podobnym trybie, nagle miało problem ze sprzętem?

— podkreśla i dodaje, że pomyłka ze zniekształceniem głosu zmierzała do zmiany trybu przesłuchania z jawnego na niejawny.

Gdyby ta pani została przesłuchana w trybie jawnym, komisja śledcza ds. Amber Gold mogłaby mieć wiele materiału na temat ówczesnego kierownictwa ABW i mogłaby go wykorzystać publicznie.”Im” nie zależało, żeby funkcjonariuszka odmówiła zeznań, ale żeby zeznawała wyłącznie w trybie niejawnym.

— ocenia nasz rozmówca.

Jest zdania, że usterka techniczna nie była przypadkowa. W jego ocenie powstała w wyniku celowego działania. Czy to prawda, okaże się 9 kwietnia, kiedy sejmowa komisja przesłucha funkcjonariuszkę ABW po raz kolejny. Niezwykle ważne są także wyjaśnienia, o które wystąpiła do ABW przewodnicząca komisji Małgorzata assermann. Szefowa komisji nie wykluczyłą dziś w rozmowie z TVP.INFO wątku celowego działania i prowokacji.

Zeznania funkcjonariuszki ABW przed komisją śledczą ds. Amber Gold zostały przerwane, ponieważ na skutek usterki technicznej, wszyscy na sali mogli usłyszeć naturalny, a nie zmieniony specjalnym syntezatorem mowy, głos funkcjonariuszki. Na ekranie można było również zauważyć zarys kontury sylwetki przesłuchiwanej.
Pełnomocnik funkcjonariuszki ABW chciał, aby komisja odstąpiła od przesłuchania. Nie zgodziła się na to przewodnicząca Małgorzata Wassermann, która zarządziła przerwę do czasu usunięcia problemów technicznych.

Gen. Krzysztof Bondaryk był szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego od 2008 do 2013 r.,Łuczak był od kwietnia 2012 r. jego zastępcą,by w kwietniu 2015 r. zastąpić Bondaryka na stanowisku szefa ABW.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/387004-nasz-news-dekonspiracja-agentki-abw-to-nie-awaria-ale-proba-ratowania-gen-bondaryka-informator-wpolitycepl-nie-doszlo-do-przypadkowej-awarii-im-zalezalo-na-niejawnosci-zeznan

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Mar 21, 2018 20:35

Komentarze:

Polak

Kiedy tę babę aresztują ? Kto się boi HGW ? Skandal , skandal , skandal . W jakim kraju my żyjemy ?

-----------------------------

Danijjel

Mieli rozmach skur***yny!

-----------------------------
szninkiel

Wysłać tych cwaniaków od prywatyzacji do Guantanamo A WSZYSTKO WYŚPIEWAJĄ, PRZED WYJAZDEM.

===========================

Imperium reprywatyzacyjne Roberta N. Raport komisji Jakiego. "Wielki skandal"


Od 2010 roku grupie prawników Roberta N. i Marzeny K. Warszawa wypłaciła 119 mln 200 tys. zł odszkodowań – poinformował na konferencji prasowej szef komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki.


– To jest jeden wielki skandal. Tylko w związku z tym faktem prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna podać się do dymisji – oświadczył wiceminister sprawiedliwości, dodając, że pieniądze można było przeznaczyć np. na potrzebne w mieście inwestycje.

Jaki poinformował, że komisja weryfikacyjna przygotowała raport, który nie dotyczy decyzji zwrotowych, ale tego, "ile miasto zarządzane przez PO wypłaciło odszkodowania tylko jednej grupie", czyli klientom Roberta N. i jego siostry Marzeny K. – byłej urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości.

Wiceszef komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta powiedział, że w latach 2010-2015 miasto wydało 82 decyzje odszkodowawcze na łączna kwotę 119 mln zł. – Są to sprawy, w których Robert N. występował jako pełnomocnik osób starających się o odszkodowania – tłumaczył.

Kaleta zwrócił uwagę, że aż 70 mln zł z tej kwoty zasiliło konta osób handlujących roszczeniami i współpracujących z Robertem N. – To była jedna wielka rodzina reprywatyzacyjna. Imperium Roberta N. właśnie tak funkcjonowało – ocenił. – Gdzie wtedy były służby, które mają dbać o majątek publiczny? – pytał.

Jego zdaniem za pieniądze wypłacone klientom Roberta N. w ramach odszkodowań, Warszawa mogłaby zbudować kilkadziesiąt szkół i przedszkoli. – To jest skala dzikiej reprywatyzacji pokazana tylko na jednym przykładzie – podkreślił Kaleta.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/59516/Imperium-reprywatyzacyjne-Roberta-N-Raport-komisji-Jakiego-Wielki-skandal.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Mar 21, 2018 23:14

Komentarze:

[email protected]

Szef ABW odpowiada Wassermann: Nie doszło do ujawnienia tożsamości byłej funkcjonariuszki Agencji podczas jej przesłuchania

To jakas bzdura. Skad on może wiedzieć czy jej ktoś nie rozpoznał po głosie?

----------------------------------------

kokos

ABW organizacja przestępcza stworzona do pilnowania żeby było jak było.


=========================

Szef ABW odpowiada Wassermann: Nie doszło do ujawnienia tożsamości byłej funkcjonariuszki Agencji podczas jej przesłuchania




Szef ABW odpowiedział na wezwanie Małgorzaty Wassermann o wyjaśnienie okoliczności związanych z rzekomym błędem technicznym, który doprowadził do dekonspiracji wizerunku i głosu funkcjonariuszki Agencji podczas przesłuchania przed komisją ds. Amber Gold. Zdaniem szefa ABW nie doszło do ujawnienia byłej funkcjonariuszki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wcześniej portal wPolityce.pl informował, że „awaria” nie była przypadkowa.

Komisja śledcza w środę miała przesłuchać kolejnego funkcjonariusza ABW, oznaczonego jako świadek nr 10. Świadek miał być przesłuchany najpierw z ukrytym wizerunkiem i zniekształconym głosem, a potem na posiedzeniu w trybie niejawnym.

Jednak na samym początku przesłuchania, z powodu problemów technicznych, słychać było przez krótką chwilę głos świadka bez zniekształcenia. Interweniował pełnomocnik przesłuchiwanego funkcjonariusza, który zwrócił uwagę, że doszło do częściowego ujawnienia wizerunku i m.in. złożył wniosek o przesłuchanie zamknięte. Zapewnił, że świadek chce zeznawać, ale jego bezpieczeństwo jest zagrożone.

Liczę na to, że szef ABW potraktuje tę sprawę bardzo poważnie: od zwykłej pomyłki przez to że ktoś może tu zadziałał celowo

—mówiła wcześniej przewodnicząca Wassermann.

Szef ABW Piotr Pogonowski w piśmie skierowanym do Małgorzaty Wassermann zapewnia, że podczas przesłuchania komisji nie doszło do ujawnienia danych, które by umożliwiły identyfikację byłej agentki. Szef Agencji zapewnił, że ABW chętnie udzieli pomocy technicznej Kancelarii Sejmu przy kolejnych przesłuchaniach prowadzonych przez komisję do spraw Amber Gold. Dziennikarz RMF FM dotarł do pisma Pogonowskiego skierowanego do Wassermann.

Z kolei z naszych informacji wynika, że funkcjonariuszka, której zeznania zostały dziś przerwane przez podejrzaną „awarię” posiada olbrzymią wiedzę na temat lotniczego wątku afery Amber Gold. To wątek, który niepokoi w kontekście zaniechań ABW w latach 2011 - 2012.


Pojawiają się głosy, wśród osób związanych z komisją Amber Gold, że awaria sprzętu mogła być prowokacją. „Wypadek” miał doprowadzić do przesłuchania funkcjonariuszki ABW w trybie niejawnym lub zupełnie wyeliminowac jej z prac komisji To właśnie dlatego o przesłuchanie funkcjonariuszki walczyła dziś tak mocno Małgorzata Wassermann, która jak wynika z naszych informacji, przykłada dużą wagę do jej zeznań. Inni członkowie komisji podkreślali, że agentka może posiadać również olbrzymią wiedzą na temat wątku lotniczego afery. Rola ABW w tym aspekcie miała być bardzo niejednoznaczna.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/387022-szef-abw-odpowiada-wassermann-nie-doszlo-do-ujawnienia-tozsamosci-bylej-funkcjonariuszki-agencji-podczas-jej-przesluchania

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14384
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Mar 22, 2018 09:00

Dług rośnie w rekordowym tempie, a rząd przepycha opłatę emisyjną. Tymczasem w Sejmie znowu aborcja i czarny piątek na ulicach




Wystarczyło, że projekt ustawy o aborcji pojawił się na agendzie jednej z sejmowych komisji, a już sprowokowało to środowiska feministyczne do organizacji nowego ogólnopolskiego strajku kobiet (tzw. czarny piątek) i skanalizowało uwagę sporej części mediów i społeczeństwa. Niemal w tym samym czasie wypłynęły fatalne dane na temat zadłużenia Polski (znowu rośnie ono w rekordowym tempie), a rząd zaczął przepychać kolanem nowy podatek (opłata emisyjna). Czy mamy do czynienia z próbą odwrócenia uwagi, czy może z nieskoordynowaną wojną na wielu frontach?


Zgodnie z opublikowanymi właśnie przez Ministerstwo Finansów wstępnymi szacunkami, zadłużenie Skarbu Państwa na koniec lutego 2018 r. wyniosło ok. 952,0 mld zł, co oznaczało wzrost o 17,3 mld zł (+1,9 proc.) licząc miesiąc do miesiąca i o 23,5 mld zł (+2,5 proc.) licząc końca 2017 r. Zakładając, że takie tempo przyrostu zadłużenia utrzymałoby się do końca roku, to pobity by został dotychczasowy całoroczny rekord przyrostu długu z 2016 roku (94,1 mld zł).

To jednak nie koniec złych informacji. Rząd przyjął właśnie projekt ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Przemycono w nim zapis o wprowadzeniu tak zwanej opłaty emisyjnej. Ma ona wynieść 8 groszy plus VAT za litr paliwa. Czyli razem 10 groszy. W efekcie powyższego kierowcy w ciągu roku zapłacą więcej o 1,7 mld zł.

Niemal w tym samym czasie na agendę sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka trafił projekt ustawy niemal całkowicie zakazujący przerywania ciąży. Projekt ten znowu rozgrzał do czerwoności środowiska feministyczne, które w najbliższy piątek postanowiły zorganizować kolejny "ogólnopolski strajk kobiet".

Efekt "czarnego piątku" oraz wszystkich dyskusji jakie się wokół tego wydarzenia odbędą, będzie taki, że temat aborcji znowu skanalizuje uwagę mediów oraz sporej części społeczeństwa. Zaryzykuje stwierdzenie, że temat nowego podatku (opłaty emisyjnej) czy wzrostu zadłużenia w rekordowym tempie nie będzie tematem "numer 1". Emocje skupią się na czymś zupełnie innym.

W kontekście powyższego warto również zauważyć, że każda odpowiedź na pytanie z czym mamy obecnie do czynienia (czy z próbą odwrócenia uwagi, czy też może z nieskoordynowaną wojną na wielu frontach) jest negatywna dla rządzącego obozu "dobrej zmiany". Zarówno przypadkowa koincydencja faktów, jak i celowo ukuta intryga z aborcją (która miałaby przykryć inne tematy) musi się skończyć źle dla PiS, który prawdopodobnie utracił zdolność narzucania własnych narracji, a musi skupić się na gaszeniu bieżących pożarów.

źródło: http://niewygodne.info.pl...owy-podatek.htm

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 326 z 343  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.