forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Mar 16, 2018 22:02

Komentarze:

antyPOdy

chcą podwyżek, a lapówy które biorą od hodowców i producentów żywności to taka swoista premia, i stąd mamy taką zasyfioną chemia i antybiotykami żywność, wystarczy sie przejść do jakiejkolwiek przychodni POZ to sie dowiadujemy na masowośc zachorowań pochodzących od zakażonej chemia i antybiotykami i innymi chemikaliami żywności

------------------------------------

Judym

Państwowi lekarze weterynarii w ostatnich latach dostali podwyżki,ale prywatni lekarze prowadzący gabinety i przychodnie weterynaryjne ,wykonujący czarną robotę badań monitoringowych ostatni raz mieli podwyżkę stawek w roku 2007!!!!!!!!.Czyli frajerzy pracują dziś za pieniądze z przed 12 lat.Ewenement na skalę światową.

------------------------------

Bb

I to właśnie z tej przyczyny wyniki badań są niewiarygodne i nieprawdziwe ale to nie przeszkadza dyrektorom stacji sanitarnych nakładać wysokie kary za rzekome uchybienia. W ten sposób chcą zdobywać środki. To nieuczciwe.

===============================

Zamiast badać jakość żywności, wolą leczyć koty. Lekarze weterynarii masowo odchodzą z państwowych inspekcji




Po sześcioletnich studiach dostają na rękę niecałe 2 tys. zł. Muszą być gotowi do pracy przez całą dobę. Lekarze weterynarii z państwowych inspekcji masowo odchodzą z pracy. Ci, którzy zostali, apelują o podwyżki.

Weterynarze z państwowych instytucji wystosowali list otwarty. Zwracają w nim uwagę na dramatyczną sytuację. Piszą, że mają za dużo obowiązków, nikt nie chce zatrudniać się w inspektoratach, a pensje są wręcz głodowe. A wszystko to zbiega się z rozprzestrzeniającym się w Polsce wirusem Afrykańskiego Pomoru Świń.

Zarobki na poziomie płacy minimalnej

W rozmowie z money.pl prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej Jacek Łukaszewicz podkreśla, że zarobki inspektorów są "żenująco niskie". Wahają się w granicach 2,5-3 tys. zł brutto. Prezes dodaje, że są powiaty, w których zarobki wynoszą 2,2 tys. zł, czyli niewiele więcej od płacy minimalnej.

- Nie posiadamy danych, ile lekarze weterynarii zarabiają w prywatnych firmach, ale w porównaniu z zarobkami w inspekcji, to jest spokojnie trzy, cztery razy więcej. W dobrych klinikach nawet pięć - podlicza Jacek Łukaszewicz i stwierdza, że wobec tak niskich zarobków naturalny jest odpływ wykształconej kadry. Według jego informacji w ostatnich dwóch latach z inspekcji weterynaryjnej odeszło kilkuset pracowników.

Chętnych brak

W całej Polsce jest około 17 tysięcy lekarzy weterynarii. Prezes Łukaszewicz szacuje, że w inspekcji pracuje około 5 tysięcy pracowników, z czego 2 tysiące to weterynarze. Pozostali to pracownicy pomocniczy - księgowi czy kierowcy. Rekrutacja nowych inspektorów stanowi olbrzymi problem. W 106 tegorocznych naborach wybrano tylko 29 kandydatów. W 63 przypadkach nie wpłynęła żadna oferta.

Weterynarze, którzy podejmą pracę w inspekcji, szybko rezygnują. - Młodzi absolwenci, dobrze przygotowani do wykonywania zawodu, ale bez doświadczenia, szukają pracy i się zatrudniają. Są szkoleni na koszt państwa. Po czym po roku, po dwóch, widząc mizerię finansową i brak możliwości awansu jakiegokolwiek, po prostu odchodzą - przyznaje Jacek Łukaszewicz.

Więcej: https://www.money.pl/gosp...,0,2400950.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Mar 16, 2018 22:34

W imię prawdy. "Tylko w tym momencie prowadzimy kilkanaście spraw osób, które mogą być niesłusznie skazane"



Sporo więźniów zapytanych o powód odsiadki, powiedziałoby że siedzi "za niewinność". Biorąca się z więziennego kodeksu zachowania odzywka, niestety nie jest do końca nieuzasadniona. W polskich więzieniach nadal przebywają setki niesłusznie skazanych osób, czego dowodem są dziesiątki spraw, które każdego roku trafiają na biurka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka czy fundacji Lex Nostra.

Sporo więźniów zapytanych o powód odsiadki, powiedziałoby że siedzi "za niewinność". Biorąca się z więziennego kodeksu zachowania odzywka, niestety nie jest do końca nieuzasadniona. W polskich więzieniach nadal przebywają setki niesłusznie skazanych osób, czego dowodem są dziesiątki spraw, które każdego roku trafiają na biurka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka czy fundacji Lex Nostra.

– Fundacja Lex Nostra działa już od 9 lat. W porównaniu do sytuacji sprzed kilku lat - jak na razie - na korzyść zmieniło się to, że mniej jest tzw. "aresztów wydobywczych" – mówi o zmianach w prawie Maciej Lisowski, dyrektor i założyciel fundacji Lex Nostra. – Prokuratury wnioskowały, a sądy zatwierdzały i wielokrotnie przedłużały tymczasowe aresztowanie, miesiącami nie wykonując żadnych czynności procesowych – wytyka patologię systemu.

Ten proceder głównie dotyczył spraw gospodarczych, gdzie przedsiębiorcom przyklejano łatkę grup przestępczych, przeciągając w nieskończoność czas tymczasowego aresztowania. – Większość nawet niewinnych osób po spędzeniu setek dni w takim piekle zgadzało się na dobrowolne poddanie się karze, po to tylko by mieć już to wszystko za sobą i starać się rozpocząć nowe życie, co wydawało się lepszym rozwiązaniem niż ciągnące się latami procesy – opowiada Lisowski.

Więcej: http://natemat.pl/232909,...bnym-przypadkom

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Mar 17, 2018 10:17

Komentarz:

Anonim

Bezapelacyjnie należy mu się wysokie odszkodowanie i każdy normalny to wie . Ale za to powinni być ukarani ci co go skazali i życie normalne odenrali . Całkowita konfiskata majątku i to już teraz powinno być zablokowane jakiekolwiek pozbycie się go czy wyprowadzenie po za granice kraju !! Wiadomo ,że odszkodowanie dostanie z kasy podatników !! i to powinno się skończyć bo takich kwiatków będzie coraz więcej . To nie rząd ani sądy płacą to podatnicy i to nie jest w porządku . Żeby było zrozumiane jestem bardzo ZA tym by mu wypłacono odszkodowanie i to bardzo wysokie !!

============================

Odszkodowanie dla Tomasza Komendy. Prawnik wskazuje, jakie kwoty mogą wchodzić w grę




- Zadośćuczynienie za niesłuszne skazanie na 25 lat więzienia Tomasza Komendy powinno być wysokie – powiedział PAP dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu adw. Andrzej Grabiński. Temu człowiekowi złamano życie i tego nie będą w stanie naprawić żadne pieniądze – dodał.

W czwartek sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolnił Komendę z odbywania kary 25 lat więzienia. Mężczyzna był prawomocnie skazany w 2004 r za gwałt i zabójstwo 15-letniej dziewczyny. W środę zaś wpłynął do Sądu Najwyższego wniosek złożony przez dolnośląski, zamiejscowy wydział Prokuratury Krajowej o wznowienie postępowania ws. Tomasza Komendy. Prokuratura wystąpiła w nim także o uchylenie wyroków obu instancji z 2003 r. i 2004 r. wobec Komendy i jego uniewinnienie. Zdaniem prokuratury Komenda nie popełnił tej zbrodni.

Adwokat Andrzej Grabiński w rozmowie z PAP podkreślił, że Tomasz Komenda będzie mógł strać się o zadośćuczynienie dopiero po prawomocnym uniewinnieniu.

- Ta procedura może trwać wiele miesięcy

- dodał mecenas.

Zdaniem dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu zadośćuczynienie dla Tomasza Komendy powinno być wysokie.

- Uważam, że należałoby orzec kwotę kilku milionów złotych. Do tej pory - o ile dobrze pamiętam - w historii polskiego wymiaru sprawiedliwościowi najwyższe zadośćuczynienie za niesłuszne pozbawienie wolności wyniosło 2,8 mln zł

- powiedział mecenas.

Jak zaznaczył adwokat Andrzej Grabiński, trzeba mieć przy tym na uwadze, że Tomaszowi Komendzie „złamano życie”.

- Nie miał on życia osobistego, możliwości kształcenia i zdobycia zawodu, takiego jak w warunkach wolnościowych. Prawdopodobnie nie wykonywał on pracy, a jeśli tak, to była ona w realiach pozbawienia wolności - niskopłatna. Będzie miało to wpływ na wysokość przyszłej emerytury. Do tego dochodzi trauma systemu penitencjarnego, czego nie da się przeliczyć na pieniądze

- powiedział.

Do zabójstwa, za które został skazany Komenda, doszło w noc sylwestrową na przełomie 1996/97 r. 15-letnia Małgorzata K. została brutalnie zgwałcona. Dziewczyna bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W trakcie zabawy wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później została znaleziona martwa na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

Z prośbą o ponowne zajęcie się sprawą do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry zwrócili się w zeszłym roku rodzice Małgorzaty K. „Poleciłem raz jeszcze zbadać okoliczności śmierci 15-letniej Małgosi. Zajęli się tym doświadczeni prokuratorzy i policjanci z Wrocławia. Dzięki ich pracy, mimo upływu lat, udało się zatrzymać mężczyznę, który – jak wszystko na to wskazuje – jest rzeczywistym sprawcą tej potwornej zbrodni" – wskazywał wcześniej Ziobro.

Śledztwo zostało wznowione w 2017 r. W czerwcu ubiegłego roku prokuratura poinformowała, że w sprawie zbrodni zatrzymano Ireneusza M. Prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa piętnastoletniej Małgorzaty K. Od tego czas M. przebywa w areszcie.

źródło: http://niezalezna.pl/2199...-wchodzic-w-gre

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Mar 17, 2018 13:35

Wszyscy zejdziemy kiedyś z tego świata, więc warto przeczytać...

======================

"To nie jest usługa jak każda inna". Branża pogrzebowa od podszewki




Mój ojciec jeszcze przed wojną produkował trumny. Nigdy, nawet za PRL, nie było tak trudno – mówi właściciel jednego z największych zakładów pogrzebowych w Warszawie. Powód? Przede wszystkim nieuczciwa konkurencja. Bo śmierć to bardzo konkretne pieniądze i wielu chce się pod nie podłączyć.

- Żeby latem sprzedawać hot dogi w budce, muszę dysponować odpowiednim lokalem z dostępem do bieżącej wody, stanowiskami do przechowywania jedzenia w odpowiedniej temperaturze. Moi pracownicy muszą posiadać książeczkę zdrowia i komplet szczepień – wszystko po to, by bezpiecznie sprzedawać zwykłe bułki z parówką. Z kolei aby prowadzić zakład pogrzebowy, co przecież łączy się z codziennym kontaktem z ciałem zmarłego, wystarczy zarejestrować działalność gospodarczą. A, przepraszam, trzeba jeszcze mieć walizkę na dokumenty – mówi Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego.

To w odpowiedzi na pytanie, co jest największą patologią w branży.

Szacuje się, że w Polsce działa około 2,5 tysiąca zakładów pogrzebowych. Jakiś tysiąc to małe, jednoosobowe działalności, z których część nie ma nawet własnego lokalu. Wolicki mówi o nich "mobilne zakłady", bo skoro nie dysponują nawet małym biurem, to z klientami spotykają się w jakichś okolicznych barach.

Oczywiście każda firma chwali się na swojej stronie internetowej, że posiada chłodnię, miejsce do mycia i przebierania ciała i w ogóle całą infrastrukturę. To nic, że w rzeczywistości dysponuje tylko katalogiem trumien. Klientów i tak nie brakuje. I to nie tylko dlatego, że ludzie zawsze będą umierać. Raczej dlatego, że klienci zaczęli traktować usługi pogrzebowe jak każde inne, a więc targują się i szukają firmy, która zaoferuje najniższą cenę.

Jeszcze kilkanaście lat temu było to nie do pomyślenia. - Jestem synem przedwojennego trumniarza i całe życie jestem związany z tą branżą. Nie pamiętam tak trudnych czasów – nawet w PRL było łatwiej – mówi Łukasz Koperski, który prowadzi jedną z większych w Warszawie firm pogrzebowych.

Więcej: https://www.money.pl/gosp...,0,2400987.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Mar 17, 2018 16:07

Komentarz:

bąbel

Wysyp trolli - jak ~Michał albo ~ DoRzeszy, którzy w glupi sposób usiłują przekierować sprawę na Lecha Kaczynskiego. Pierwszy nick pewnie jadnorazowy, wiarygodność drugiego - znana od dawna. Zbyt leniwy jestem, by poświęcić czas na sprawdzanie śmieci, więc tylko nieświadomym sygnalizuję, ze w tym czasie obowiazki MS pełnił Grzegorz Kurczuk z SLD, co trollikom powyżej wyraźnie nie pasuje.

=============================

Tomasz Komenda: Zaskoczyło mnie, że telefonem można zrobić zdjęcie




– Mam 42 lata i nie mam nic, teraz wszystko zaczyna się od początku – powiedział w rozmowie z "Faktem” Tomasz Komenda, który wyszedł na wolność po tym, jak odsiedział 18 lat z 25-letniego wyroku za gwałt i zabójstwo 15-latki.

– Ten koszmar jest już za mną, ale nigdy o nim nie zapomnę – powiedział Komenda w rozmowie z „Faktem”. Jak dodał, dopiero zaczyna się przyzwyczajać do rzeczywistości. – Na wolności zaskoczyło mnie najbardziej to, że telefonem można zrobić zdjęcie – stwierdził.

– Za kratami najbardziej brakuje kobiety i normalnego jedzenia – zdradził.

Prokuratura Okręgowa w Łodzi poprowadzi śledztwo ws. przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, którzy odpowiadają za bezpodstawne skazanie Tomasza Komendy na 25 lat więzienia.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/59130/Tomasz-Komenda-Zaskoczylo-mnie-ze-telefonem-mozna-zrobic-zdjecie.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Mar 17, 2018 22:20

Komentarze:

Polak3

A Niemcy nas pytali o niekorzystny a wręcz sabotażowy Nord Stream 2??Kim jesteśmy wobec tego?Mamy pytać Niemcy czy Brukselę co w Polsce mamy robić?????czas niewolnictwa się skończył juz dawno!
----------------------------------

fhd

skoro oni wbrew sprzeciwu kilku panstw UE będą budować Nord Stream 2 skazując UE na monopol Gazpromu to nie mogą innymi dyrygować jak chcą wytwarzać energię w pominięciu gazu... a im jak widać wszystko nie pasuje.. wegiel nie gaz nie tylko wiatraki które emitują szkodliwe dla zdrowia ludzi i zwierząt promieniowanie magnetyczne

=============================

Polska decyduje co z atomem. Niemcy chcą zablokować takie inwestycje




Ambitne plany rządu Mateusza Morawieckiego mogą pokrzyżować Niemcy. W tym samym czasie, gdy polski minister energii przekonuje o konieczności budowy elektrowni atomowej, polityczne zaplecze Angeli Merkel szykuje potężny cios w tę inwestycję.

Temat budowy elektrowni jądrowej w ostatnich tygodniach powrócił ze zwielokrotnioną siłą. Minister energii Krzysztof Tchórzewski jasno opowiada się za takim rozwiązaniem. Jak mówi, ostateczna decyzja zapadnie do końca marca. Równocześnie przekonuje, że stać na wydatek to 70-75 mld zł. Tyle bowiem ma kosztować zbudowanie od podstaw elektrowni. Za tezą, że inwestycja ruszy już wkrótce przemawia niespodziewane połączenie Orlenu z Lotosem. Energetyczny gigant był w planach kluczowy dla budowy.

Gdy wydawało się, że jesteśmy na "ostatniej prostej" sytuacja poważnie skomplikowała się za sprawą nowego niemieckiego rządu. Nie znamy jeszcze ostatecznej opinii rządu ws. budowy bloków jądrowych, a już wiemy że przeszkodzić spróbują nam zachodni sąsiedzi. Jak ujawnił portal Energetyka24.pl, w umowie koalicyjnej pomiędzy CDU/CSU a SPD znalazł się fragment poświęcony walce z energetyką atomową.

"Nie chcemy żadnego wsparcia z funduszy unijnych na nowe elektrownie jądrowe" – brzmi kluczowe z punktu widzenia Warszawy zdanie. Jeśli Niemcom udałoby się przeforsować ten pomysł, to kolosalny koszt budowy elektrowni, polski budżet musiałby ponieść samodzielnie. Sytuacja może być jeszcze trudniejsza, jeśli inne ze zdań umowy stałoby się rzeczywistością. Mówi ono o zakazie korzystania z państwowych funduszy w przypadku inwestycji w atom. Żadna z prywatnych firm nie wyłożyłaby 75 mld zł na elektrownię.

Powody antynuklearnej kampanii niemiecka koalicja ujawnia trzy zdania później. Są bardzo praktyczne. Berlin chce bowiem, aby jego polityka stawiania na energię odnawialną (Energiewende - red.) była stosowana na poziomie unijnym. Jak czytamy, taki ruch zwiększyłby "możliwości eksportowe niemieckich firm".

Polską sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że prezydencję w Unii Europejskiej obejmie w lipcu Austria. A ona, podobnie jak Niemcy, zaciekle walczy z elektrowniami atomowymi. W końcu austriackie przedsiębiorstwa są jednymi z głównych graczy w sektorze energii odnawialnej.

źródło: https://www.money.pl/gosp...,0,2401020.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Mar 18, 2018 11:19


Ile złamanych życiorysów mają na koncie „roztargnieni” prokuratorzy i sędziowie? Dramat księdza skazanego pomimo niewinności trwa już 8 lat!




Nie tylko Tomasz Komenda jest ofiarą układu zamkniętego. Dramatycznych historii jest znacznie więcej. Od kilku lat obserwujemy nieudolność działania prokuratury i sądów w Trójmieście i to nie tylko na przykładzie afery Amber Gold. Ofiarą pomorskiego układ padł także ks. Mirosław Bużan, który od 2009 roku próbuje dowieść swojej niewinności. Sprawa zakończyła się wyrokiem skazującym dwóch instancji, ale po latach ksiądz zdobył dowody niewinności. Walczy o wznowienie procesu. Jak dotąd bezskutecznie. Jednak adwokat dziewczyny – Bolesław Senyszyn (prywatnie mąż Joanny Senyszyn) właśnie wywalczył w gdańskim sądzie 30 tysięcy złotych odszkodowania, które ksiądz musi zapłacić. Jak to możliwe? Czy w polskich sądach rzeczywiście nie ma miejsca na rzetelny proces?

Sprawa skazania Tomasza Komendy na 18-letnią gehennę więzienia za zbrodnię, której nie popełnił, wstrząsnęła opinią publiczną. Nie jest to jednak niestety przypadek odosobniony. Problem w tym, że zamknięte układy policyjno-prokuratorsko-sędziowskie, czasami nie dają szans na obronę. Zderzają się z nimi ci, którzy za wszelką cenę próbują dowieść prawdy, ale ich niewinność nie jest na rękę wymiarowi sprawiedliwości. Okazuje się, że sprawa, o której wielokrotnie pisaliśmy, księdza oskarżonego o pedofilię, wpadła w te same lokalne sidła „nieomylności” nadzwyczajnej kasty.

Ks. Mirosław Bużan od lat walczy o prawo do udowodnienia swojej niewinności. Gołym okiem widać porażające błędy prokuratury i gdańskiego sądu, jednak wiele wskazuje na to, że wniosek o ponowne przeprowadzenie procesu może zostać umorzony. Czasu nie traci też za to adwokat oskarżającej go dziewczyny - Bolesław Senyszyn (prywatnie mąż Joanny Senyszyn). Po publikacji tygodnika „Sieci” obnażającej kulisy fałszywego oskarżenia, zakończonego prawomocnym wyrokiem, Senyszyn zapowiedział zemstę, która właśnie stała się faktem. Zażądał od ks. Bużana 170 tys. zł odszkodowania dla Aleksandry M. Sąd Okręgowy w Gdańsku zasądził księdzu 30 tysięcy złotych odszkodowania. Sędzia Urszula Malak najwyraźniej nie wzięła pod uwagę, że dostarczone przez księdza dowody niewinności w postaci nagrań, na których dziewczyna przyznaje, że sprawa nie miała miejsca a oskarżenie było ukartowane, zostały przez gdańska prokuraturę ZAGUBIONE.

Gehenna byłego proboszcza z Bojana trwa od lata. Przypomnijmy szczegóły.

Więcej: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/386431-ile-zlamanych-zyciorysow-maja-na-koncie-roztargnieni-prokuratorzy-i-sedziowie-dramat-ksiedza-skazanego-pomimo-niewinnosci-trwa-juz-8-lat

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Mar 18, 2018 17:31

Zmowa milczenia wokół pensji biskupów. "Każda zachcianka jest spełniana”


Zapytaliśmy wszystkie diecezje w Polsce o wysokość pensji biskupów. Żadna nie ujawniła nam zarobków duchownych. Dlaczego? - Jak zostajesz biskupem jesteś bogaty jak twoja diecezja - mówi nam jeden z rozmówców.

Wirtualna Polska zwróciła się do wszystkich 41 diecezji w Polsce z prośbą o informacje na temat wysokości pensji biskupów. Przyszły tylko dwie odpowiedzi. Obie odmowne.

"Ujawnienie tożsamości tej osoby stoi w sprzeczności z przepisami"

"Zgodnie z przepisami prawa polskiego nie mamy obowiązku przekazywania do wiadomości publicznej tak szczegółowych informacji" - odpisał nam ks. Ryszard Nowak, rzecznik biskupa tarnowskiego.

Ks. Jacek Pędziwiatr, rzecznik Diecezji Bielsko-Żywieckiej w odmowie tłumaczył, że "informacje dotyczące zarobków konkretnej osoby stanowią jej dobro osobiste w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego", a "ujawnienie tożsamości tej osoby stoi w sprzeczności" z przepisami ustawy o ochronie danych osobowych.

Żadna z pozostałych 39 diecezji nie zdobyła się nawet na tak lakoniczne wytłumaczenie. Rąbka tajemnicy, nie przejmując się kodeksem cywilnym, uchyliło zaledwie kilku hierarchów. Ostatnio - Mirosław Milewski, bp pomocniczy diecezji płockiej powiedział w wywiadzie dla Radia RMF, że zarabia 3,7 tysiąca złotych na rękę. Wcześniej swoje pensje ujawnili kardynał Kazimierz Nycz (2,7 tys. zł) i abp Henryk Hoser (3,5 tys. zł). To jednak tylko wyjątki potwierdzające regułę.

Raport o finansach Kościoła bez zarobków biskupów

O komentarz do tej zmowy milczenia poprosiłem Marcina Przeciszewskiego, szefa Katolickiej Agencji Informacyjnej, który odpowiedział pytaniem o wysokość moich zarobków.

- Pracuję w prywatnej firmie. Czy Kościół to też prywatna firma? - spytałem szefa KAI.

W odpowiedzi usłyszałem, że biskupi nie muszą ujawniać, ile zarabiają. Jego opinia może być zaskakująca, bo to dziennikarze KAI w 2012 roku przygotowali pierwszy raport na temat finansów Kościoła w Polsce.

Wynika z niego, że polski Kościół w 80 proc. jest finansowany z datków wiernych, a dochody księży - w zależności od parafii - wahają się od 800 zł do ok. 5,5 tys. zł miesięcznie. Z raportu, który zawiera liczne szczegółowe dane, można się jednak dowiedzieć, że wikary w bogatej parafii może zarabiać 4 tys. zł na rękę. Brakuje jednak informacji o pensji biskupów.

Przeciszewski wyjaśnia w rozmowie z Wirtualną Polską, że decyzja o ujawnieniu dochodów zależy od biskupów. Gdy próbowałem drążyć temat, szef KAI nagle rzucił, że musi pożegnać jednego z hierarchów wychodzącego z promocji książki. Przerwał rozmowę i już nie odbierał telefonu. Nie odpisał też na SMS-a z prośbą o dokończenia naszej rozmowy.

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski Paweł Rytel-Andrianik odmówił nam komentarza, choć wiedział o pytaniach wysyłanych przez WP do diecezji. Tłumaczył, że jest poza Warszawą i nie może komentować sprawy bez konsultacji z przełożonymi. Dodał też, że nie jest to temat do rozmowy przez telefon.

O komentarz poprosiliśmy jednego ze znanych dziennikarzy zajmujących się Kościołem. Nasz rozmówca zastrzegł jednak anonimowość. - Robienie z pensji biskupów tajemnicy wynika z przyzwyczajeń jeszcze z czasów komuny, gdy Kościół musiał się chronić przed władzą. Odwiedziłem wielu biskupów. Nie mieszkają w nadzwyczajnych luksusach. Faktem jest, że wszystko mają zapewnione, a te 3 tysiące mają na książki albo kosmetyki - tłumaczy.

"Jak zostajesz biskupem, to jesteś tak bogaty jak twoja diecezja"

Więcej: https://wiadomosci.wp.pl/zmowa-milczenia-wokol-pensji-biskupow-kazda-zachcianka-jest-spelniana-6231302997063809a

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Mar 18, 2018 18:58

Komentarze:

Pol-AK-47

Kurtka z sierpem i młotem to zbrodnia, nie to co swastyka ze snikersów i hailowanie- które w Polsce jest legalne.

----------------------------

Gustomistrz

Skandalistka i prowokatorka, tyle i aż tyle a że do tego jest jeszcze lewaczką to mamy całość. Nie przeszkadza jej widocznie, że pod tym znakiem Polska nie mogła być Polską a Polak Polakiem. Magda Gessler ma okazuje się smak jedynie kulinarny.

-----------------------------------

Tom and Jerry

Nawet nie dojrzalam tego znaku ? Hehehehehehehehe ! Sierp I mlot pol metrowej wielkosci ! Zakrywajcy niemal caly tyl kurtki ! I nie dojrzala ? Hihihihihihihihihihi ! Zarty sobie Magda stroisz ? , hehehehehehehehe ! Moze dobry okulista potrzebny juz w tym wieku ? , hehehehehehehehe ! Szukasz popularnosci ? Nie myslac nad symbolika znakow ! Kiepski wykret ! zreszta Jak Tak samo twoje restauracje z cenami z ksiezyca ,hehehehehehehehe !

=======================

Gessler grozi więzienie? Założyła kurtkę z... sierpem i młotem





Znana restauratorka Magda Gessler od kilku już lat prowadzi program "Kuchenne rewolucje" emitowany na antenie TVN. Ideą programu jest zmiana słabo prosperujących lokali w dobre, zarabiające na siebie restauracje. Kontrowersje wywołała kurtka, którą w jednym z odcinków miała na sobie Gessler.

Kurtkę ze skandalicznym symbolem restauratorka założyła podczas przeprowadzania rewolucji w restauracji "Sielsko Anielsko" w Sieradzu.

Portal se.pl przywołuje opinie niektórych internautów, którzy twierdzą, że Magda Gessler dopuściła się w ten sposób przestępstwa szerzenia ustroju totalitarnego, za co grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. Art. 256 Kodeksu karnego mówi: "Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Jak całą sytuację tłumaczy sama zainteresowana? Magda Gessler stwierdza, że "to wpadka". – Jestem przedstawicielką świata kulinarnego, więc proszę mnie nie prowokować pytaniami na tematy polityczne i kurtki, którą założyłam podczas odcinka. Zaangażowanie w produkcję i tempo pracy nie pozwoliło mi nawet dojrzeć tego znaku – powiedziała w rozmowie z portalem Lelum.pl.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/59195/Gessler-grozi-wiezienie-Zalozyla-kurtke-z-sierpem-i-mlotem.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Mar 18, 2018 21:32

Komentarze:

Mirek

Sprzedaż bezpośrednia w ciagu jednego dnia może zamknać PIS jedno głosowanie. W Niemczech jest to zakazane (lub każde takie spotkanie trzeba zgłaszać wcześniej na Policji) podobnie w Austrii i Włoszech. Największa firma sprzedaży bezpośredniej jest w Warszawie nie trzeba pastwić się nad jakaś firemka z Luboszy !

--------------------------------

Ania

Moja teściowa (84 lata) też kupiła aparat do mierzenia serca za 8 tys zł.na raty. Nie mozna było rozwiązać umowy, więc zadzwoniłam i powiedziałam, że zgłaszam sprawę do prokuratury jako przestępstwo o wyłudzenie od starszej osoby. Za dwa dni przyszło rozwiązanie umowy....Wcześniej nie było mowy..


---------------------------------

kot

Rodzina miała kłopot z maniaczką pokazów. Wpadli na prosty sposób. Pokazy tak , dowód osobisty i karta kredytowa w domu. Problem rozwiązany. A sprzedawcy tych "cudownych"
urządzeń są bardzo agresywni.


========================

Pościel za 3 tys. złotych, odkurzacz za złotówkę. Jak zwrócić towar kupiony na ekskluzywnym pokazie?


Trafiła kosa na kamień. Tak można skwitować spór dziennikarza sportowego Krzysztofa Stanowskiego z firmą sprzedającą komplety garnków, maty masujące i sprzęt domowy. Od kilku dni toczy prawdziwą krucjatę w mediach społecznościowych. Jak wynika z informacji Wirtualnej Polski - UOKiK już przygląda się sprawie. W sprawie wypowiedział się też wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.



Zaczęło się od jednego wpisu. Krzysztof Stanowski, dziennikarz sportowy i prowadzący serwis Weszło.com zapytał internautów, co ma zrobić z - jego zdaniem - niezbyt uczciwą firmą. Członek jego rodziny na pokazie firmowym dał się nakłonić na kosztowny zakup. Na sfinansowanie pościeli i odkurzacza piorącego wziął nawet raty w banku. Pościel kosztowała 2999 zł, odkurzacz dorzucony był za 1 zł.

W domu okazało się, że produkty - delikatnie mówiąc - nie spełniają oczekiwań i rodzina sugeruje ich oddanie. Teoretycznie nic trudnego, bo prawo na to pozwala. Internetowe zakupy i przedmioty kupione poza siedzibą sprzedawcy można oddać w ciągu 14 dni. To czas na wysłanie informacji o odstąpieniu od umowy. Kolejne dwa tygodnie to czas na odesłanie towaru. Zwykle to kończy sprawę - przedsiębiorca oddaje pieniądze, klient szuka innego produktu, Tutaj tak nie było.

- Odkurzacz i pościel upchnięta babci zwrócona o czasie. Nic nie było używane. Odkurzacz nawet był za ciężki, by babcia go wyciągnęła z pudła, ale wymyślają jakąś karę. Co ja mam zrobić z tą firmą? - napisał Stanowski i wyciągnął dokumenty na wierzch.

Z wpisu wynika, że dziennikarz sportowy spiera się z firmą Grays z miejscowości Lubosz. W ofercie ma m.in. zestawy pościeli, grzejniki, sprzęt domowy. Cena całego kompletu garnków sięga aż 8 tys. zł.

O co dziennikarz walczy z przedsiębiorcą? Firma naliczyła karę umowną za zwrócony odkurzacz piorący. W piśmie przekonuje, że do wymiany są filtry oraz końcówka czyszcząca, bo sprzęt był używany. Dlatego kara musi być. I jest to 600 zł. Stanowski z kolei odpiera, że odkurzacz nie wyjrzał nawet poza karton. Całą sprawę kwituje jako próbę wyciągnięcia pieniędzy od starszej osoby.

Stanowski w mediach społecznościowych zamieścił fragment dokumentu, który otrzymał od sprzedawcy.

Jak wynika z informacji Wirtualnej Polski, UOKiK prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie praktyk tej firmy od pewnego czasu. Urząd zaczął się przyglądać jej działalności jeszcze pod starą nazwą - nowa obowiązuje od początku marca. I widać to w dokumentach zamieszczonych przez Stanowskiego.

Co robi UOKiK? - Sprawdzamy m.in. wzorce umów, czy spółka respektuje prawo konsumentów do odstąpienia od umowy - przyznaje z Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK. Jednocześnie zaznacza, że do tej pory nie otrzymali informacji o obciążaniu nienależnymi karami umownymi, ale się temu również przyjrzą.

- Jedna z otrzymanych skarg dotyczyła sytuacji, w której konsumentka, pomimo odstąpienia od umowy, nie otrzymała zwrotu wpłaconej zaliczki, a przedsiębiorca poinformował ją telefonicznie, że zwrotu gotówki dokonuje tylko w swojej siedzibie - dodaje Chmielowski.

- O prowadzonym przez nas postepowaniu poinformowaliśmy banki, które współpracują z tą firmą, udzielając konsumentom kredytu przy zakupie na raty. Poinformowaliśmy również Polskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej. Jeżeli konsumenci czują się w jakikolwiek sposób wprowadzeni w błąd przez tego przedsiębiorcę, zachęcamy do poinformowania o tym UOKiK, a konkretnie delegaturę urzędu w Bydgoszczy, która prowadzi postępowanie - dodaje.
Chcieliśmy skontaktować się z firmą, jednak podany na stronach numer telefonu jest wyłączony. Skrzynka pocztowa z kolei jest pełna i nie przyjmuje nowych wiadomości. Prośbę o odniesienie się do sprawy i kilka pytań skierowaliśmy więc na adres mailowy biura. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy wiadomości.

Przy okazji sporu Stanowskiego ze sklepem prowadzącym sprzedaż poza lokalem (czyli na przykład przez internet lub podczas pokazów) warto przypomnieć prawa konsumentów. Czy w domu można przetestować zamówioną rzecz? Tak.

- Konsument, który kupił towar na pokazie, czy w sklepie internetowym ma prawo zbadać charakter, cechy i funkcjonowanie towaru. Może to zrobić w taki sposób, w jaki mógłby w sklepie stacjonarnym - wyjaśnia Chmielowski. A to oznacza, że w domu można np. przymierzyć kupione buty i ubrania.

Rozmiar butów lepiej sprawdzić w domu, a nie na zewnątrz - wtedy łatwiej o ubrudzenie. A to już pozwala sprzedawcy domagania się zwrotu kosztów za przywrócenie towaru do odpowiedniego stanu. Czyli żądanie zwrotu pieniędzy za czyszczenie i konserwację byłoby jak najbardziej uzasadnione.

W domu można również podłączyć sprzęt RTV i AGD do prądu i w ten sposób sprawdzić czy jego funcjonowanie nam odpowiada.

Dobrym gestem w stronę sprzedawcy byłoby zawsze delikatne rozpakowanie przedmiotu - tak, aby nie uszkodzić kartonu. Dlaczego? Zmielone opakowanie i pogięta instrukcja może zostać już uznana za obniżenie wartości przedmiotu. Jednocześnie przedsiębiorca nie może uzależniać prawa do zwrotu od konieczności posiadania kartonu. Takie zapisy kwestionuje UOKiK.

- Jeżeli jednak konsument używa rzeczy w sposób nieograniczony, to wtedy sprzedawca ma prawo obciążyć go dodatkowymi kosztami w związku ze zmniejszeniem wartości towaru - przyznaje ekspert.

Co ważne, kara nie może być z góry określona, tylko powinna odzwierciedlać koszty przywrócenia towaru do stanu, jakby był przed wysyłką.

- Jeżeli konsument nie zgodziłby się z roszczeniami przedsiębiorcy, strony nie zdołałyby polubownie rozwiązać sprawy i sprawa trafiłaby do sądu, to wówczas sprzedawca musiałby wykazać, że żądana kwota odpowiada rzeczywistości - dodaje Chmielowski. Jak w takim razie zabezpieczyć się przed roszczeniem za używanie nieużywanego przez nas towaru? Na to pytanie UOKiK już nie odpowiada. Ale najprostszym rozwiązaniem jest zrobienie kilkunastu zdjęć odsyłanej rzeczy. To bezsprzeczny dowód, że odesłany przez nas towar nie miał ani uszkodzeń, ani zabrudzeń. W ten sposób na przykład możemy odbić zarzuty nieuczciwego sprzedawcy. Co istotne, jeżeli przedsiębiorca podczas sprzedazy lub pokazu nie poinformował konsumenta o prawie odstąpienia od umowy., to nie ponosi on odpowiedzialności za zmniejszenie wartośći przedmiotu.

Jednocześnie UOKiK przypomina, że każdy konsument w przypadku sporu ze sprzedawcą możne liczyć na bezpłatną pomoc miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów. Jemu należy przedstawić dokumenty i sprawę.

UOKIK przypomina, że towary kupione w sieci i na pokazach można zwrócić. "Konsument może odstąpić od umowy, składając przedsiębiorcy oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Może je złożyć na formularzu albo w innej, najlepiej pisemnej formie i wysłać listem poleconym za potwierdzeniem odbioru; może też złożyć je osobiście w lokalu przedsiębiorcy, za potwierdzeniem dostarczenia. Niektórzy sprzedawcy umożliwiają odstąpienie od umowy za pomocą swojej strony internetowej. W takim przypadku muszą potwierdzić otrzymanie oświadczenia, np. wysyłając e-mail do konsumenta" - zaznacza. Na odstąpienie od umowy mamy 14 dni. Co ważne nie trzeba nawet podawać przyczyny zwrotu. UOKiK sugeruje, by dokumenty wysłać w taki sposób, by później mieć potwierdzenie ich nadania.

źródło: https://finanse.wp.pl/posciel-za-3-tys-zlotych-odkurzacz-za-zlotowke-jak-zwrocic-towar-kupiony-na-ekskluzywnym-pokazie-6230129748379777a

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 19, 2018 09:45

Najpierw euforia, teraz załamanie. Tomasz Komenda nie odnalazł się na wolności




Tuż po wyjściu z więzienia był w euforycznym stanie. Był gotów przenosić góry. Po dwóch dniach doszło jednak do załamania. Tomasz Komenda po wyjściu z więzienia przestał normalnie funkcjonować – podaje "Super Express". Cytowani bliscy byłego więźnia przekonują, że pobyt za kratkami go po prostu zniszczył.

– Minęły dwa dni i doszło do załamania. Ciągle płacze, nie potrafi normalnie funkcjonować, nic go nie cieszy. To straszne, jak bardzo więzienie go zniszczyło – mówią bliscy Tomka Komendy cytowani przez "Super Express"

Jego bliscy podkreślają także, że Komenda potrzebuje terapii. Bez psychologa sobie zwyczajnie nie poradzi. – Przez tak długi pobyt, przez to, co mu się przydarzyło za kratami, Tomasz Komenda może mieć zaburzenia depresyjno-lękowe. Do końca życia może borykać się z traumą związaną z pobytem w więzieniu – podkreśla cytowana przez tabloid psycholog.

Przypomnijmy: Tomasz Komenda spędził w więzieniu 18 lat. Został skazany na 25 lat odsiadki za gwałt i morderstwo 15-letniej Małgosi w Miłoszycach. Kilka miesięcy temu do aresztu trafił jednak Ireneusz M., prawdopodobny sprawca zbrodni. Teraz Komenda czeka na uniewinnienie lub ponowne rozpatrzenie sprawy. Jeśli zostanie uniewinniony, może liczyć na olbrzymie odszkodowanie.

źródło: http://natemat.pl/233055,...rzebuje-terapii

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 19, 2018 11:35

Dla kogo dziś pracuje Czerska, czyli ordynarna próba wmanewrowania PiS w aferę reprywatyzacyjną. TOP 10 wniosków dla ludzi Michnika




Zeznania Robert N. i jego wspólnika Janusza P., do których dotarł tygodnik Sieci pokazują cały ogrom degeneracji warszawskiego ratusza i rysują ponury obraz warszawskiej dzikiej reprywatyzacji. Obaj obciążają rodzinę R. zarzutami o łapówkarstwo i oszustwa. Myli się jednak ten, kto myśli, że zamknięci w aresztach architekci przekrętu utracili wszystkie wpływy. Dla politycznej rąbanki wykorzystuje ich dzisiaj i szczodrze nagradza kolejnymi publikacjami „Gazeta Wyborcza”, która na podstawie niewiarygodnych donosów Jakub R., byłego wicedyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami, próbuje wmanewrować w ten przekręt Mariusza Kamińskiego, ministra koordynatora służb specjalnych, jego zastępcę Macieja Wąsika oraz szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Ernesta Bejdę. O czym więc powinni wiedzieć manipulatorzy z Czerskiej? O czym warto im dziś przypomnieć?

1. Kolejne publikacje mają sprawić wrażenie swoistego rozmycia afery reprywatyzacyjnej.
Ta manipulacja jest wbrew pozorom bardzo prosta: wprawdzie Hanna Gronkiewicz-Waltz nie dawała sobie rady z mafią, ale PiS też ma swoje za uszami. wbrew faktom, manipulując, redakcja z Czerskiej za wszelką cenę lansuje tezę, która ją kompromituje. Ten blamaż jest tym bardziej szokujący, że afera reprywatyzacyjna wyszła na jaw także dzięki dziennikarkom „”GW”, które przed laty rozpoczęły cykl artykułów, ujawniających przekręty w stolicy.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/386559-dla-kogo-dzis-pracuje-czerska-czyli-ordynarna-proba-wmanewrowania-pis-w-afere-reprywatyzacyjna-top-10-wnioskow-dla-ludzi-michnika

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 19, 2018 11:52

Polska pielęgniarka: Zrzucamy się na płyn do naczyń, płakać się chce - nowy cykl Gazeta.pl "Szpitalny wyzysk"




Szpitale pozbyły się salowych, kuchenkowych, sanitariuszy, więc z niczym nie nadążam. Jeśli mam pacjentów do nakarmienia, to pierwszy i drugi jedzą obiad ciepły, trzeci i czwarty - letni, a ci na końcu niestety zimny. A ja znowu myślę: zastrzyki nie są podane, leki nie są wklepane do komputera - o tym, jak wygląda codzienność polskiej pielęgniarki, opowiada Gazecie.pl jedna z nich.

Szanowni Czytelnicy! Służba zdrowia nam się sypie kawałek po kawałku. W naszym cyklu "Szpitalny wyzysk" publikujemy trzy mocne rozmowy: z pielęgniarką, ratownikiem medycznym i lekarzem. To oni na co dzień od rana do wieczora tkwią w samym sercu tego chorego systemu. Przeczytajcie, w jakich pracują warunkach i dlaczego - nawet po ośmiu godzinach czekania na pomoc w SOR - nie ma sensu wyładowywać na nich frustracji.
Zapraszamy do dyskusji, czekamy na Wasze listy-felietony pod adresem [email protected]


Agnieszka ma 30 lat i dwójkę dzieci. Od 2009 roku pracuje jako pielęgniarka. Skończyła studia pielęgniarskie na jednym z polskich uniwersytetów. W obawie przed utratą pracy, poprosiła o anonimowość. Dlatego w tekście nie podajemy jej prawdziwego imienia i nazwiska ani miejscowości, z której pochodzi.

Weronika Bruździak-Gębura, Gazeta.pl: Jak długo pracujesz jako pielęgniarka?

Agnieszka: Od 2009 roku. Do pracy poszłam tuż po studiach. W tym czasie pracowałam na SOR-ze i na oddziale. Obecnie jestem na urlopie wychowawczym. Tym razem nie wróciłam do pracy w normalnym trybie, jak po pierwszym dziecku, bo sytuacja w szpitalach jest bardzo zła. Wybrałam pracę na umowę zlecenie raz w tygodniu. Dyżur trwa 12 godzin, od 7 do 19. Za godzinę mam 25 złotych brutto. Łącznie zarabiam 1200 złotych brutto na miesiąc. Mam jednak świadomość, że to przywilej, na który większość moich koleżanek nie może sobie pozwolić.

Przywilej?

Większość pielęgniarek nie pracuje na jednym etacie - po dyżurze w pierwszej pracy idą do drugiej, gdzie mają zlecenie albo kontrakt. Pracują tak po 250-300 godzin miesięcznie [jeden zwykły etat ośmiogodzinny daje 160 godzin w miesiącu - przyp. red.]. Za najniższą krajową i bez żadnych udogodnień typu wózki, przesuwaki, pomoc sanitariuszy.

Jak obecnie wygląda twój dzień pracy?


Spokojnie w porównaniu z tym, co było na SOR. Na początek przyjmuję raport poprzedniej zmiany. Omawiamy każdego pacjenta, dowiadujemy się, co się działo poprzedniego dnia i w nocy, a także co trzeba zrobić dzisiaj. Dyżur zaczynam od zabiegówki. Jeśli pacjenci są chodzący, zapraszamy ich do pokoju zabiegowego. Jeżeli nie - idziemy z zabiegiem do łóżka. Wykonujemy wszystkie zlecenia, rozdysponowujemy leki, pobieramy krew, cewnikujemy, podajemy insuliny, mierzymy cukier, sprawdzamy opatrunki i w razie potrzeby je wymieniamy. Robimy też EKG do konsultacji i zabiegów. Mamy czas na biurokrację, na wypełnienie papierów.

Mówisz "my". To znaczy, że masz kogoś do pomocy?

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....i-tak.html#Z_MT

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 19, 2018 13:54

Komentarz:

MOLAS

cały ten cyrk jaki buduje PO/PSL (w tym prokuratura) przed Komisją AG, przypomina mi dosłownie przesłuchania zbrodniarzy hitlerowskich! oni też niczego nie pamiętali, każdy z nich był telegrafistą!

==========================

Wassermann obnaża kombinacje prokuratorów w sprawie afery i udziału w niej Michała Tuska: ”To fascynujące, że nikt z was nie pamięta o synu premiera”




Małgorzata Wassermann przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold wytknęła byłemu Prokuratorowi Okręgowemu z Gdańska, że nie pamięta wątku śledztwa dotyczącego Michała Tuska, zaś przyciśnięty do muru przez Jarosława Krajewskiego, wiceprzewodniczącego komisji, Dariusz Różycki, przyznał, że jednak coś niecoś pamięta z powyższego wątku.

To fascynujące, że na jakiekolwiek pytanie o Michała Tuska, to nikt z was nie pamięta wątku. To wygodne d;a prawnika, który wie jak odpowiadać na pytania. Tymczasem sam pan wie, jaka jest wiarygodność tej odpowiedzi. Z doświadczenia życiowego i wiedzy komisji wynika, że w momencie pojawienia się nazwiska „Michał Tusk”, to u was wszystkich włączył się czerwony alarm.

– stwierdziła Małgorzata Wassermann, która tym samym obnażyła podejrzaną „amnezję” świadków, szczególnie prokuratorów, zajmujących się sprawa Amber Gold.

To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że osoba Michała Tuska jest niezmiernie ważna, dużo ważniejsza niż mi się wcześniej wydawało.

– dodała Małgorzata Wassermann.

Z kolei poseł Jarosław Krajewski, wiceprzewodniczący komisji dopytywał o słowa dyrektora gdańskiej delegatury ABW. Dyr. Gruszka zeznał, że na sugestię, by zabezpieczyć komputer Michała Tuska w wakacje 2012 roku, zastępca Prokuratora Okręgowego miał stwierdzić, by funkcjonariusz się „nie wygłupiał”.

No nie wiem…

– odpowiadał niepewnie Różycki.

Pan sugeruje, że świadek mijał się z prawdą i należy złożyć doniesienie do prokuratury w sprawie jego zeznań?

– dopytał Krajewski.

Wassermann pytała również Różyckiego, kiedy dowiedział się, że przez „materiał ws. Amber Gold przechodzą dwie osoby” – syn byłego premiera Donalda Tuska – Michał Tusk, oraz były koordynator służb Jacek Cichocki.

Nie pamiętam, czy dowiedziałem się o tym od prokuratora prowadzącego, czy też z prasy, nie pamiętam.(…) Nie pamięta materiałów z postępowania śledztwa, w których „przechodził” Michał Tusk i Jacek Cichocki.

– odpowiedział Różycki.

Przewodnicząca podkreśliła, że m.in. dyrektor Dąbrowski zeznał przed komisją, iż wiedza o tym, że „przez materiał przechodzi” Cichocki i Michał Tusk została przekazana Różyckiemu „jako informacja wrażliwa” i ABW oczekiwała od prokuratury „dyspozycji, co zrobić z tym materiałem”.

O panu Cichockim to w ogóle teraz się dowiedziałem, że „przechodził” przez materiały, albo nie pamiętam po prostu tego. Natomiast nie pamiętam, żeby doszło do takiego spotkania, w którym otrzymałbym informację z czynności operacyjnych.

– powiedział Różycki.

Różycki był dopytywany, jakie były główne kierunki i wersje założone w postępowaniu na początku lipca 2012 r. Świadek zeznał, że „zgromadzony wówczas materiał dowodowy był niewielki, jeśli chodzi o możliwości od razu postawienia zarzutów z art. 286 (oszustwa)”.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/386590-wassermann-obnaza-kombinacje-prokuratorow-w-sprawie-afery-i-udzialu-w-niej-michala-tuska-to-fascynujace-ze-nikt-z-was-nie-pamieta-o-synu-premiera

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14374
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 19, 2018 17:41

Komentarze:

danuel

To już jest skandal, żeby sklepy musiały kombinować, żeby otworzyć sklep dla KLIENTA i OBYWATELA tego kraju.

-----------------------------

lyjnin69


brawo , tak trzymać.
Drzymała tez wymyslił rozwiązanie głupiego problemu


-------------------------

kaszynap985

Brawo za pomysł! Idiotów nalezy tępić ich miernota!

============================

Zakaz handlu w niedzielę. Powiesił obrazy, żeby obejść zakaz. "Działam zgodnie z prawem"




Zakaz handlu w niedzielę. Szef rodzinnej spółki "Pod Dębem" wpadł na pomysł, jak obejść zakaz handlu. Na ściany powiesił dzieła lokalnych twórców. W ten sposób połączył funkcję sklepu spożywczego z galerią sztuki.

Jarosław Trzaska, szef spółki "Pod Dębem", posiada trzy markety pod Warszawą - w Prażmowie, Zalesiu Dolnym i Złotokłosie. Właściciel, dzięki rozszerzeniu działalności o szeroko pojętą kulturę, ominął obowiązujący dwie niedziele w miesiącu zakaz handlu.

Zakaz handlu w niedzielę - akcja reakcja

W tej chwili w jego sklepach wisi 50 obrazów Leokadii Nastały, która maluje m.in. kwiaty, portrety i pejzaże. Jej dzieła można było oglądać w Centrum Kultury w Piasecznie w lutym i marcu tego roku.

- Jak każdy biznesmen chcę pracować, nie szukam rozgłosu. Nie walczę z ustawą i ustrojem, ale dostosowuję swój biznes do tego, co dzieje się na rynku - wyjaśnia w rozmowie z Metrowarszawa.pl Trzaska. Jak podkreśla, nie chce robić z sobie wielkiego konesera czy miłośnika sztuki. - Jest akcja, jest reakcja - wyjaśnia.

- Jakby ktoś wymyślił, że tylko sklepy z zielonymi płotkami mogą prowadzić sprzedaż, to nawet, jeżeli nie podobałyby mi się zielone płotki, to taki płotek przed sklepem bym postawił - opowiada.

Trzaska jest przekonany, że w ten sposób działa zgodnie z prawem. - Jako, że jestem spółką, to zwołałem posiedzenie wspólników, rozszerzyliśmy zakres działalności o działalność kulturalną i ją zarejestrowaliśmy - tłumaczy. - Jak ktoś do nas przyjdzie z pretensją, to na pewno nie będziemy przyjmować mandatów, w naszym przekonaniu robimy wszystko odbywa się legalnie - podkreśla.

Sztuka spotyka się z widzem

Na czym dokładnie ma polegać koncepcja galerii sztuki w sklepie? Trzaska wyjaśnia: Pomysł jest taki, aby tworzyć lokalne placówki kulturalne. Naszła mnie refleksja - mam w domu obrazy, ale nie jeździłem nigdzie specjalnie, żeby je kupić. Zobaczyłem coś przypadkiem - w restauracji czy w sklepie - spodobało mi się i po prostu chciałem to mieć. Są galerie, domy kultury, miejsca, gdzie sztuka jest eksponowana, ale takich miejsc jest mało lub wydają się niedostępne. Do naszych sklepów codziennie przychodzi kilka tysięcy osób, które nie spodziewają się tutaj sztuki. Ta ma szansę zostać zobaczona, zmusić do refleksji, spojrzenia na jakiś temat z innej perspektywy.

Trzaska spotkał się z różnymi osobami z domów kultury i podzielił się swoim pomysłem. - Udało mi się przekonać na stałą współpracę panią Leokadię. Ludzie mogą oglądać jej prace u nas, jeśli im się spodobają, służymy kontaktem do artystki, od której można kupić obraz lub złożyć zamówienie - wyjaśnia.

W sklepach Jarosława Trzaski obrazy wiszą już 10 dni. Jak mówi, reakcje ludzi są ciekawe. - Zazwyczaj są zaskoczeni - opowiada.

Trzasce zależy na tym, aby w przyszłości wystawiać w sklepach obrazy lokalnych artystów, ale nie tylko. - Wyobrażam sobie, że moglibyśmy nawiązać współpracę również z przedszkolami czy szkołami i pokazywać prace dzieci - mówi. Jak dodaje, dla wielu nawiązanie współpracy ze sklepem spożywczym, może być jedyną szansą, żeby się pokazać.

Duże straty dla klientów i biznesów

Na końcu Trzaska podkreśla, że zakaz handlu w niedziele może generować duże straty dla firm. - Jeżeli nie byłoby odstępstw lub możliwości dopasowania się do nowej sytuacji, wiele firm poszłoby do sądu z postulatem, że zabrania im się prowadzenia biznesu. Taki zakaz to ryzyko utraty płynności finansowej. Gdy sklep traci płynność, to ubożeje. Klienci zaczynają szukać innych miejsc na zakupy - wyjaśnia Trzaska.

Szef spółki "Pod Dębem" podkreśla, że niedziele bez handlu to również strata dla klientów. - W naszych sklepach w niedziele zaopatrują się osoby, które mają pod Warszawą działki, przyjeżdżają tu na weekend, odpocząć. Dla nich to ważne, aby mieć możliwość pójścia na zakupy, kupienia kiełbaski, itd. - opisuje.

źródło: http://metrowarszawa.gaze...ml#Z_Czolka3Img

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 325 z 343  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.