forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » ACTA. Dotyczy nas wszystkich. Poprzedni temat :: Następny temat
ACTA. Dotyczy nas wszystkich.
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sie 29, 2014 19:49

Komentarze:

msnet


Mam nadzieję, ze jak w swoim domu słucham głośnej muzyki, to nie zapuka do mnie ZAiKS z wezwaniem do zapłaty tantiem, bo jakiś przechodzień może usłyszeć. Całe to komunistyczne coś zwane ZAiKSem już dawno powinno się zlikwidować...

-----------------------------

Hajime

"Fryzjer musiał złożyć oświadczenie majątkowe, z którego wynikało, że grające radio nie przynosi mu jakichkolwiek dodatkowych korzyści, zaś grająca w zakładzie muzyka jest jedynie dodatkiem."

Czasami sam nie wiem czy to ten kraj jest chory czy to może ja jestem wariatem.
W każdym razie gratulacje dla Pana Fryzjera.


===========================

Fryzjer ogolił ZAiKS, nie musi płacić za grające w salonie radio


Słynny już fryzjer z Wałbrzycha, Marcin Węgrzynowski, ostatecznie wygrał we wrocławskim Sądzie Apelacyjnym ze stowarzyszeniem autorów ZAIKS. Sąd uznał, że za włączone w zakładzie fryzjerskim radio nie trzeba płacić dodatkowo. Stowarzyszenie może wnieść o kasację do Sądu Najwyższego.



Fryzjer jest bardzo zadowolony z wyroku. Dopiąłem swego. Mam nadzieję, że inni pójdą tym samym krokiem, pomogę każdemu, kto będzie tego potrzebował. wypowiedział się tuż po ogłoszeniu wyroku.

Dla tych, którzy nie pamiętają sprawy, przypominamy, że dotyczyła ona tantiem wysokości 922,50 złotych za publiczne odtwarzanie muzyki w salonie fryzjerskim. Właściciel wystosował do swoich klientów kartkę z prośbą o to, by nie słuchali muzyki podczas wizyty i rozdawał im zatyczki do uszu. Fryzjer musiał złożyć oświadczenie majątkowe, z którego wynikało, że grające radio nie przynosi mu jakichkolwiek dodatkowych korzyści, zaś grająca w zakładzie muzyka jest jedynie dodatkiem.

Proces trwał od końca stycznia. Na dwóch rozprawach przesłuchano właściciela salonu i kontrolujących go pracowników ZAiKS. Dowodami w sprawie były oświadczenia klientek zebrane przez Węgrzynowskiego, iż nie słuchały one muzyki w jego salonie.


Aktualizacja 29.08.2014, 15:23:

Dyrektor wrocławskiej dyrekcji okręgowej ZAiKS-u, pan Michał Kulig, powiedział nam, że Wyrok w sprawie sławnego fryzjera traktowany jest jako decyzja w tych konkretnych warunkach, podjęta przez sąd na podstawie konkretnych dowodów, dostarczonych przez oskarżonego. Związek jest oczywiście zdziwiony decyzją, ale w pełni ją szanuje. Jako że w Polsce nie działa prawo precedensowe, a różne podobne sprawy były rozstrzygane na korzyść ZAiKS-u, sprawa nie będzie traktowana jako wyznaczająca kierunek dalszych działań. Organizacja będzie więc kontynuować swoją działalność i niezmiennie zamierza kontrolować różne zakłady.

Do Sądu Najwyższego prawdopodobnie wrocławska dyrekcja się nie uda, choć pan Kulig tego nie wykluczył. Najpierw jednak Związek musi zapoznać się dokładnie z uzasadnieniem wyroku i upewnić się, że sprawa spełnia wymagania, aby wystąpić o kasację wyroku.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,57514.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 09, 2014 16:31


Prawa autorskie: Spór o miliony z tantiem za publikacje


Nie tylko muzykom, filmowcom i pisarzom przysługują tantiemy za odtwarzanie ich dzieł. Pieniądze powinni dostawać też autorzy publikacji naukowych. I to niebagatelne kwoty, bo rocznie organizacje zbiorowego zarządzania (OZZ) prawami autorskimi zbierają po kilkanaście milionów złotych, które powinny trafiać do twórców i wydawnictw. Niestety tak się nie dzieje. Za to wokół zasad wyliczania tych tantiem tworzy się coraz poważniejszy konflikt, szczególnie że odpowiada za to kilka OZZ.

Linia konfliktu przebiega między Polską Izbą Książki, Repropolem i Stowarzyszeniem Wydawców i Autorów Polska Książka, które to poskarżyły się Ministerstwu Kultury na inną organizację – Kopipol. Według nich ten ostatni, odpowiedzialny bezpośrednio za wypłaty dla wydawnictw i wydawców naukowych, choć zbiera potężne kwoty, to tantiemy wypłaca częściowo i do tego wybiórczo.

Kopipol nie pozostaje dłużny adwersarzom i także poskarżył się w resorcie kultury na wspomniane OZZ, zarzucając im, że chcą (a szczególnie SWiA Polska Książka) zawłaszczyć uprawnienia (i pieniądze) należące do Kopipolu.

Tylko w 2013 r. Kopipol zebrał od producentów sprzętu elektronicznego w ramach opłaty za czyste nośniki ponad 13,5 mln zł. Na koniec ubiegłego roku, jak wynika ze sprawozdania organizacji, na jej kontach było aż 36,6 mln zł. Sumy urosły, bo Kopipol latami pobierał znacznie większe opłaty, niż wypłacał tantiemy. Przykładowo w 2011 r. wypłacono 3,3 mln zł, a w 2012 – 5,9 mln. – I niestety taka sytuacja ciągnie się od lat. Kopipol pobiera spore opłaty, ale niewiele się z nimi dzieje. Zamiast trafiać do autorów, pieniądze leżą na koncie tej organizacji – mówi prezes Izby Wydawców Prasy Maciej Hoffman. – Owszem, ostatnio przyspieszyło tempo ich wypłacania, ale to wciąż tylko mniejsza część zebranych funduszy, a dodatkowo spore kontrowersje budzi to, kto według Kopipolu jest uprawniony do wypłat – to tylko 14 wydawnictw i trochę ponad 200 autorów. Ciężko uwierzyć, że tak wąska grupa ma prawo do tych pieniędzy i że nie ma wśród nich np. wydawnictw PWN czy też że są to tylko autorzy książek, a zupełnie nie uwzględniono czasopism – dodaje Hoffman.

Właśnie podział pieniędzy wzbudza w konkurencyjnych OZZ największe kontrowersje i właśnie w tej sprawie piszą od miesięcy do Ministerstwa Kultury. Tyle że Kopipol, jak każda organizacja zbiorowego zarządu, ma prawo do autonomii w sposobie wyłaniania beneficjentów. Tłumaczy, że robi to na podstawie badania przeprowadzonego na klientach punktów kserograficznych. Wynika z niego, że 92 proc. wszystkich kopii to właśnie publikacje naukowe i to pochodzące od wspomnianych wydawnictw. Kopipol broni się też, że pieniądze stara się rozdystrybuować jak najsprawniej.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...publikacje.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Paź 17, 2014 18:50

Komentarze:

Seba_G

Rząd, który podpisuje takie niszczycielskie ustawy za plecami własnych obywateli powinien być natychmiast zdymisjonowany bez możliwości powrotu do polityki.
Marzenia...


----------------------------

bystryy


@Seba_G: "Rząd, który [...]za plecami własnych obywateli powinien być [...] zdymisjonowany "

Zdymisjonowany? Za pogwałcenie demokracji? Trybunał stanu za nadużycie zaufania. W sprawach najwyższej wagi państwowej powinno odbyć się referendum. Stara zasada "nic o nas bez nas".

------------------------------

darekkkk

Ciekaw jestem czy intelektualistka Kopaczowa w ogóle rozumie o co chodzi.

-----------------------------

dzikiwiepsz

"do nawet stu lat po śmierci twórcy" - to nie jest żadna ochrona praw autorskich tylko zwykłe chronienie możliwości zbierania nienależnych pieniędzy przez kogoś kto se takie prawo przywłaszczył np mafia zaiks itp, takie legalne paserstwo.

============================

ACTA wejdzie tylnymi drzwiami – proponują ochronę praw autorskich nawet do stu lat po śmierci twórcy


Wikileaks udostępniło wczoraj internautom kolejny interesujący dokument. Ze szkicu porozumienia Trans-Pacific Partnership (TPP) poznać możemy aktualny stan prac nad nowymi międzynarodowymi regulacjami prawnymi, które do tej pory przygotowywane były w ścisłej tajemnicy – i które przynieść mogą radykalne zaostrzenie działań antypirackich oraz wydłużenie okresu obowiązywania prawa autorskiego do nawet stu lat po śmierci twórcy.

O pracach nad TPP nie było dotąd u nas zbyt głośno. Nie można się temu dziwić, skoro dotyczy ono przede wszystkim krajów Azji i Pacyfiku. Uważa się jednak, że to część szerszej inicjatywy władz Stanów Zjednoczonych, mającej na celu zbudowanie międzynarodowych ram prawnych dla działań, które pozwolą należycie ochronić interesy właścicieli praw autorskich z USA. Jednocześnie z TPP trwają bowiem (równie niejawne) prace nad Transatlantic Trade and Investment Partnership (TTIP) oraz Trade in Services Agreement (TISA). Łącznie akty te mogą zrealizować postulaty, które zostały odrzucone wskutek protestów społecznych przeciwko niesławnej ACTA.



Ujawniony przez Wikileaks wyciek kolejnego szkicu porozumienia TPP, datowany na 16 maja2014, zawiera rozdział poświęcony własności intelektualnej. Mowa w nim o rynku farmaceutycznym, systemie patentowym i ochronie dzieł literatury i sztuki, szczególnie w kontekście mediów cyfrowych oraz znakach towarowych.

Najistotniejsze z perspektywy internautów uzgodnienia TPP dotyczą trzech kwestii. Pierwsza z nich to wydłużenie okresu obowiązywania majątkowych praw autorskich. Według przedstawionych propozycji, ochrona byłaby zapewniana przez sygnatariuszy porozumienia przez 50, 75 a nawet 100 lat po śmierci autora (korzyści finansowe przypadałyby jego prawnym spadkobiercom).

Druga kwestia dotyczy odpowiedzialności karnej za nie wiążące się z komercyjnym rozpowszechnianiem treści naruszenia praw autorskich. Do dziś w większości krajów w grę wchodzi jedynie odpowiedzialność cywilna. Przyjęcie rozstrzygnięć TPP pozwoli na pełne zaangażowanie do walki z piractwem audiowizualnym i książkowym prokuratury.

Trzecią kwestią jest odpowiedzialność dostawców Internetu. Strony porozumienia rozważają wprowadzenie obowiązku ostrzegania przez ISP swoich użytkowników o możliwości pobrania nielicencjonowanych treści. Jeśli by takich ostrzeżeń dostawcy Internetu nie wprowadzili, ponosiliby ryzyko prawne, związane ze współuczestnictwem w procederze nielegalnego rozpowszechniania treści chronionych prawem autorskim. Pojęcie „dostawcy Internetu” jest tu bardzo szeroko rozumiane – to każdy, kto jest przekaźnikiem ruchu sieciowego, nawet kawiarnia z otwartym hotspotem.

Eksperci zauważają, że rozwiązanie to przypomina amerykański model bezpiecznej przystani, oferowany dostawcom sieci w ramach ustawy DMCA. Pozwala on uniknąć odpowiedzialności za naruszenia prawa przez użytkowników pod warunkiem zapewnienia mechanizmów łatwego usuwania/blokowania chronionych treści.

Nie wszystko jednak w ujawnionym przez Wikileaks dokumencie zmierza ku gorszemu. Pojawiła się np. propozycja, mająca pozwolić na legalizację usuwania elektronicznych zabezpieczeń w ramach prawa do dozwolonego użytku. Pokazuje to, że nie ma pełnej jednomyślności między stronami traktatu. Jeśli Stany Zjednoczone będą chciały wejścia TPP (i podobnych umów) w życie, będą musiały zgodzić się na pewne kompromisy.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,58577.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Paź 20, 2014 08:01


Każdy z nas jest złodziejem




(...) Jak to możliwe, że opłatą reprograficzną nie zajął się jeszcze rzecznik praw obywatelskich albo że nie trafiła ona do Trybunału Konstytucyjnego – prawdę mówiąc, nie pojmuję. Niezależnie od tego, że to bandyckie rozwiązanie jest stosowane w wielu państwach (co w żadnym stopniu nie świadczy o jego słuszności), jego zgodność z polską konstytucją wydaje się wątpliwa.

Pozostaje uznać, że skoro już ZAIKS nałoży na nas wszystkich kolejna karę za piracenie, to chyba możemy poczuć się zwolnieni z zakazu kopiowania utworów. Skoro jest już kara, to niech przynajmniej będzie miała uzasadnienie. (...)

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 16, 2014 16:55

Pobieranie na własny użytek nie jest dozwolone, ale zmian na razie nie widać


W świadomości internautów za pobieranie już udostępnionych utworów nie grożą żadne konsekwencje. Jednak Trybunał Sprawiedliwości UE wiosną dokonał nowej wykładni dyrektywy, która może całkowicie zmienić interpretację przepisów prawa autorskiego… na niekorzyść ściągających. Na razie jednak niewiele się o niej mówi. Sprawę ponownie próbuje poruszyć Piotr Iwanicki na GeekLaw.pl.

W przekonaniu internautów, jeśli utwór został już rozpowszechniony, w zakresie własnego użytku osobistego można z niego korzystać do woli. Zazwyczaj tak właśnie interpretowany był Artykuł 23 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, którego ustęp 1. brzmi:

Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.

Zazwyczaj w interpretacjach nie miało znaczenia, czy utwór ten został nabyty z poszanowaniem praw do niego i oficjalnymi „kanałami”, czy w jego udostępnieniu maczali palce „piraci” bądź producenci podróbek. Polskie prawo nie stawia tu z resztą wyraźnej granicy i nie ma znaczenia pochodzenie konkretnej kopii utworu. Jeśli został on już legalnie rozpowszechniony, czyli udostępniony, wyemitowany w telewizji, umieszczony w serwisie VoD i tak dalej, nie ma znaczenia jak konkretny internauta wejdzie w posiadanie jego kopii. Jeśli zdecyduje się na pobranie nieautoryzowanej kopii i nie będzie przy tym jej udostępniał, w świetle ustawy nie czeka go kara ani nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za szkodę.



Trybunał Sprawiedliwości UE opublikował orzeczenie przy okazji wyroku w sprawie, w której importer płyt CD spierał się z holenderską organizacją zbiorowego zarządzania o opłatę reprograficzną. W końcu skoro ściąganie i kopiowanie na własny użytek nie narusza prawa autorskiego, nie ma powodu, by na importera nałożona była dodatkowa opłata. TSUE w punkcie 37. uzasadnienia orzekł:

A zatem nie można zaakceptować uregulowania krajowego, które nie dokonuje żadnego rozróżnienia między kopiami na użytek prywatny sporządzonymi z legalnego źródła a tymi, które zostały sporządzone ze sfałszowanego lub z pirackiego egzemplarza utworu.
Podobne prawa obowiązują w innych krajach Unii Europejskiej. Można je znaleźć w dyrektywie 2001/29/WE, której zadaniem jest ujednolicenie niektórych aspektów prawa autorskiego w krajach członkowskich. Z interpretacji dosłownej jeszcze niedawno, poza Polską, znana była także Holandia. W tym drugim kraju kwietniowy wyrok TSUE ze skutkiem natychmiastowym ukrócił wolność pobierania.

W Polsce sprawa ucichła dość szybko i nie zanosi się na rewolucyjne zmiany, o ile oczywiście unijni regulatorzy nie nakażą wprowadzenia analogicznych przepisów. Jeśli taka zmiana zostałaby wprowadzona, twórcy będą mieli możliwość pozwania każdego, kto sięgnie po nieautoryzowaną kopię utworu i skopiuje ją sobie na własne potrzeby. Warto zaznaczyć, że niekoniecznie powodem takiego działania musi być zła wola internauty – może to być także nieświadomość pochodzenia plików czy przypadkowe kupno podróbki.

W takiej sytuacji możemy tylko czekać, aż z mrocznych zakamarków zaczną napływać wezwania do zapłaty za pobieranie kolejnego polskiego hitu filmowego. Pomysły na obronę przed trollami oczywiście są, ale nie wiadomo, czy zostaną przyjęte. Z drugiej strony stan polskich usług VoD przekonuje, że w takich warunkach bez piractwa mało co można obejrzeć.

Wydaje mi się, że wyrok to wciąż element starego systemu praw autorskich, który pewnego dnia upadnie w całości — zakończył swój wpis Iwanicki. Miejmy nadzieję, że ten dzień nadejdzie szybko, bo na razie walka z piractwem pochłania ogromne zasoby i daje marne efekty.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,59838.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Lut 22, 2015 23:11

Komentarze:

dzikiwiepsz

"ZAiKS jest jak PZPR" - jest chyba znacznie gorzej oni są jak NKWD a ich jedynym celem egzystencji i to strasznie żałosnej jest uprzykrzanie życia zwykłym ludziom jak i artystom przy okazji.

-----------------------------

pax0r

Myślę, że postulat o przejrzystość finansów jest dużo ważniejszy od opłaty od sprzętu audio. W tej chwili jest to organizacja, która ma prawo nakładać pseudopodatki a nikt nie jest w stanie stwierdzić co oni z tymi pieniędzmi robią. Moim zdaniem w demokratycznym państwie jest to nie do pomyślenia.

----------------------------

uayo

Klip bardzo fajny :) Co do walki z ZAiKS-em to się zgadzam i petycję już dawno podpisałam :)


==========================

W kronice „Z Archiwum IKS” ZAiKS jest jak PZPR


Kampania Nie płacę za pałace nie daje nam zapomnieć o propozycji objęcia różnych urządzeń elektronicznych opłatą reprograficzną. Dystrybutorzy sądzą, że ceny droższych tabletów i smartfonów mogą przez to wzrosnąć nawet o 100 złotych. By przypomnieć o swoich racjach, zrzeszeni pod szyldem niepłacenia za pałace przedstawili ZAiKS w nowym, choć starym świetle.

Autorzy klipu sięgnęli po sprawdzone zabiegi – w końcu mało co budzi w Polsce takie emocje, jak nawiązania do PRL-u, a szczególnie przedstawianie instytucji jako reliktu poprzedniego ustroju. Publikacja filmu imitującego materiał Polskiej Kroniki Filmowej, wykorzystującego charakterystyczne słownictwo z czasów Gomułki, również w tym przypadku wywołują uśmiech na twarzach oglądających. Przede wszystkim jednak przywodzą na myśl znane, często tylko z opowieści, patologie PRL-u.

W klipie honorowe miejsce mają ujęcia z salonu fryzjerskiego Marcina Węgrzynowskiego, który zdobył uznanie wygrywając przed sądem z ZAiKS-em i zgodził się zostać twarzą kampanii „Nie płacę za pałace”. Nie zabrakło kartek na tablety.

ZAiKS tradycyjnie twierdzi, że w większości krajów Unii Europejskiej opłata reprograficzna funkcjonuje i nie stwarza problemów, a produkty znanych marek są tam tańsze niż w Polsce. Winą za to obarczają za wysokie marże, nakładane na dystrybutorów, którzy tylko udają, że dbają o dobro klientów.

ZIPSEE po raz kolejny wszczęło kampanię przeciwko rozszerzeniu opłaty od „czystych nośników”, podnosząc te same argumenty i zarzuty, które już poprzednio podnoszono i które były już wielokrotnie wyjaśniane. Trudno jest polemizować z kimś, kto nie reaguje na żadne argumenty, żadne fakty

– Anna Biernacka, rzeczniczka prasowa ZAiKS-u.
Poza sprzeciwem wobec poszerzenia zasięgu opłaty reprograficznej, inicjatywa apeluje o przezroczystość finansową ZAiKS-u, uczciwość wobec artystów, konsumentów i dystrybutorów. Petycję skierowaną do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Sejmu oraz Senatu podpisało jak dotąd ponad 13 tysięcy osób.

źródło + video : http://www.dobreprogramy....News,61210.html

Podpisz petycję - https://www.nieplacezapalace.pl/petycja

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Maj 20, 2015 10:54

Prawo autorskie zmienione. Muzyka chroniona przez 70 lat


Czas ochrony autorskich praw majątkowych do utworów muzycznych został wydłużony o 20 lat i wyniesie teraz 70 lat od publikacji - Sejm przyjął nowelizację ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Ustawa trafi teraz do Senatu.

Przyjęta przez Sejm nowelizacja Prawa autorskiego wdraża dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/77/UE z 27 września 2011 r. w sprawie czasu ochrony prawa autorskiego i niektórych praw pokrewnych.

Więcej: http://www.prawo.egospoda...lat,1,92,1.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Cze 07, 2015 15:50


ACTA ukryte w Komisji Europejskiej: Bruksela chce po cichu ocenzurować internet?




Bruksela po cichu chce wprowadzić rozwiązania cenzurujące internet. – Jego dostawcy mogą zamienić się w sędziów i policjantów zajmujących się naruszeniami praw autorskich – przestrzegają eksperci.

Jednolity rynek cyfrowy jest flagowym przedsięwzięciem Brukseli. Ogłoszony z pompą i poddany konsultacjom dokument zapowiada m.in. zniesienie geograficznych blokad w korzystaniu z usług dostarczanych przez internet. KE rozpoczęła działania od przeglądu przepisów dotyczących transgranicznego handlu internetowego, co w dużym uproszczeniu ma doprowadzić do tego, że będziemy mogli kupować w sieci usługi i towary zastrzeżone do tej pory wyłącznie dla mieszkańców jakiegoś kraju bądź regionu. Łatwiejsze i tańsze ma być także przesyłanie paczek z towarami zakupionymi w e-sklepach.

W cieniu tych wydarzeń nie zauważono jednak, że ta sama strategia zawiera też propozycje, które mogą oznaczać cenzurowanie internetu. W jednym z akapitów dwudziestostronicowego dokumentu KE rozważa możliwość nałożenia na dostawców internetu oraz usługodawców obowiązku polegającego na kontrolowaniu umieszczanych w sieci treści, szczególnie pod kątem praw autorskich.

Odnoszące się do tego sformułowanie „duty of care” pojawiło się w dokumencie prawdopodobnie na skutek działania lobbystów reprezentujących organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Podobne rozwiązania KE forsowała w 2012 r., gdy podpisano międzynarodową umowę ACTA. Dopiero pod wpływem masowych protestów internautów Polska wycofała swoje poparcie dla umowy, a Parlament Europejski definitywnie ją odrzucił. Prace nad dokumentem trwały od 2007 r., ale negocjacje utrzymywano w tajemnicy. Gdy sprawa się wydała, eksperci bili na alarm – ich zdaniem ACTA miała doprowadzić do blokowania legalnych i wartościowych treści dostępnych w internecie i ograniczenia wolności słowa.

Więcej: http://biznes.gazetaprawn...c-internet.html

Podpis użytkownika:
   
kornik
Początkujący


Dołączył: 26 Lip 2015
Posty: 64
Wysłany: Nie Wrz 13, 2015 15:26

Tak źle sie dzieje w naszym kraju... :(

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 29, 2015 11:13

Komentarz:

But_w_trawie

walka z wiatrakami. z piractwem walczy się akceptowalną dla klienta ceną.

======================

Rosja chwali się ochroną praw autorskich: zablokowany dostęp do blisko 300 serwisów


Gdy w państwach zachodniej Europy trwa poszukiwanie nowych metod walki z piractwem, czego przykładem może być szwedzka inicjatywa na rzecz pozbawienia serwisów naruszających prawa autorskie zysków z reklam, w Rosji odbywa się to bardziej konwencjonalnymi metodami. Zablokowany został tam w ciągu ostatnich miesięcy dostęp do blisko trzystu serwisów.

Rosyjskie prawo od niemal dwóch lat pozwala właścicielom praw autorskich zgłaszać do służby Roskomnadzor przypadki ich naruszenia przez konkretne serwisy. Należy zauważyć różnicę w działaniu służby pomiędzy ochroną praw autorskich a na przykład prawem o ochronie dzieci przed informacjami czyniącymi szkody ich zdrowiu i rozwojowi. W przypadku tego drugiego procedura polega na rozpatrzeniu przez instytucję wniosku, a następnie – po stwierdzeniu jego zasadności i poprawności formalnej – zwróceniu się do administratorów serwisu o usunięcie treści.

W przypadku ponad 80% spraw przynosi to żądane rezultaty. Piąta część serwisów, która nie stosuje się do żądań Roskomnadzoru zostaje zablokowana na wniosek służby przez rosyjskich dostawców Internetu. Niewiele natomiast wiadomo było o skuteczności instytucji w zakresie ochrony praw autorskich. Szef służby przedstawił w ostatnim czasie nieco więcej danych na ten temat.

W ciągu ostatnich dwóch lat napłynęły 332 zgłoszenia naruszenia praw autorskich, z czego aż 143 w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Ograniczenie dostępu nastąpiło w przypadku 282 serwisów, co stanowi niemal 85% wszystkich zgłoszeń. Jak donosi serwis Rosyjskiej Agencji Informacyjnej, wśród zablokowanych całkowicie lub częściowo stron znalazły się między innymi The Pirate Bay, odwiedzany co miesiąc przez około 30 mln Rosjan, czy lokalne serwisy udostępniające pirackie firmy i książki, które cieszyły się porównywalną popularnością.

Dyskusyjna pozostaje zarówno skuteczność Roskomnadzoru, sposobów na obejście blokady przecież nie brakuje. Także problematyczna od strony technicznej jest dla dostawców blokada serwisów wykorzystujących szyfrowany protokół HTTP. Przykładem może być sytuacja , kiedy w wyniku zamiaru zablokowania jednego artykułu, Rosjanom wyłączono dostęp do całej Wikipedii.

Działalność Roskomnadzoru w zakresie ochrony praw autorskich może być problematyczna dla środowisk, które upatrują w służbie aparat cenzorski rosyjskiej administracji. Oto instytucja, która kojarzona jest między innymi z opresjami wobec opozycji, poprzez skrupulatne ograniczanie wolności wypowiedzi, staje nagle w obronie wartości promowanych także na Zachodzie.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,66829.html

Podpis użytkownika:
   
agfa
Nowy(a) na forum


Wiek: 26
Dołączyła: 13 Sty 2016
Posty: 4
Wysłany: Sro Sty 13, 2016 15:17

chyba trzeba wznowić akcję

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Maj 16, 2016 17:29

Komentarze:
Radek
W Polsce nie dość że mamy opłate od kopiowania wliczoną w cenę czystego nośnika to jeszcze marzy się zaiks pobieranie tej opłaty od smartfonów, tabletów itp. Tak naprawdę to nie wiadomo za co jest ta opłata bo przecież robienie kopii jest nielegalne. Twórcy muzyki powinni zarabiać ze sprzedaży płyt i koncertów a nie z opłat nałożonych na puste nośniki.

---------------------------------------

Gość
Są też kraje, w których pobiera się opłatę wliczoną w cenę "czystego" nośnika CD czy DVD. Nawet, gdy nagrywa się własne wypociny. Takim krajem jest nasza kochana Polska Ludowa. "Tfurcom" we łbach się przewraca, nauczcie się czegoś pożytecznego, to będziecie mieć z czego żyć.

===============================

Prawo autorskie: niezbędna zmiana systemu opłat z tytułu tzw. kopiowania prywatnego




Prawo autorskie nie nadąża za technologią ani nie zabezpiecza interesów twórców. Wymaga głębokich zmian – wynika z debaty w Senacie na temat problemów jakie mają przedstawiciele środowisk twórczych, właściciele portali, producenci a przede wszystkim odbiorcy z obecnymi przepisami.

Dzięki inicjatywie wicemarszałka Grzegorza Czeleja, w Senacie rozpoczęto debatę na temat problemów jakie mają przedstawiciele środowisk twórczych, właściciele portali, producenci a przede wszystkim odbiorcy z honorowaniem przestarzałego prawa autorskiego. Według uczestników, zmian wymaga nie tylko definicja kopiowania, rozpowszechniania, ale również system płacenia za treści pojawiające się w radiu, internecie, na płytach DVD czy innych nośnikach. Debata, jaka odbyła się w piątek to dopiero początek długiej z pewnością dyskusji na temat zmian w prawie autorskim, które muszą przystawać do zmieniających się czasów, technologii i potrzeb konsumentów.

Więcej: http://wgospodarce.pl/inf...ania-prywatnego

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lis 24, 2016 16:05

Prawa autorskie: Piraci nie będą już płacić podwójnie?




Przepis nakazujący automatyczną zapłatę dwu-, a nawet trzykrotności wynagrodzenia za naruszenie praw autorskich są niezgodne z prawem unijnym – uznała rzecznik generalna luksemburskiego Trybunału. Powinny rekompensować straty, a nie stanowić karę.


Podzielenie przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej tego stanowiska będzie oznaczać diametralną zmianę polskiego systemu ochrony prawnej. Pozwala on żądać za naruszenie praw autorskich dwukrotnego wynagrodzenia, które normalnie przysługiwałoby uprawnionemu. W dużym uproszczeniu – od pirata można żądać nie tylko kwoty, którą normalnie zapłaciłby za film, ale dwukrotność jego ceny. Do niedawna, w przypadku zawinionego naruszenia prawa autorskich, w grę wchodziło nawet trzykrotne wynagrodzenie, ale Trybunał Konstytucyjny uznał tę część przepisu za niezgodną z konstytucją.

Podzielenie przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej tego stanowiska będzie oznaczać diametralną zmianę polskiego systemu ochrony prawnej. Pozwala on żądać za naruszenie praw autorskich dwukrotnego wynagrodzenia, które normalnie przysługiwałoby uprawnionemu. W dużym uproszczeniu – od pirata można żądać nie tylko kwoty, którą normalnie zapłaciłby za film, ale dwukrotność jego ceny. Do niedawna, w przypadku zawinionego naruszenia prawa autorskich, w grę wchodziło nawet trzykrotne wynagrodzenie, ale Trybunał Konstytucyjny uznał tę część przepisu za niezgodną z konstytucją.

Teraz okazuje się, że polska regulacja może też być niezgodna z prawem unijnym i to nie tylko w zakresie trzykrotności, ale i dwukrotności wynagrodzenia. Tak przynajmniej uznała w swej opinii Eleanor Sharpston, rzecznik generalna luksemburskiego Trybunału (sprawa C-367/15). Jej zdaniem prawo do odszkodowania nie może mieć charakteru kary i powinno służyć naprawieniu rzeczywistej szkody. Automatyczna zapłata dwukrotnego wynagrodzenia, bez ustalenia wysokości należnego odszkodowania przez sąd jest niedopuszczalna.

Wątpliwości Sądu Najwyższego

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...autorskich.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 12, 2016 22:11

Komentarz:

~j

Spieniężanie naruszeń praw autorskich w internecie (także... rzekomych naruszeń!) to dziś bardzo intratny biznes i trudni się tym sporo wyspecjalizowanych prawników.; Można w ten sposób dobrze zarobić, a sposoby działania tych ludzi jeśli nawet są zgodne z prawem, to pozostawiają dużo wątpliwości etycznych. Marne też bywają dowody, bo nawet prawidłowe namierzenie adresu IP, z którego rzeczywiście doszło do jakiegoś naruszenie nie jest żadnym dowodem, gdyż przy włączonym WiFi mógł to zrobić ktokolwiek, kto się podłączył pod sygnał, a właściciel łącza internetowego nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne sprzeczne z prawem działania tego kogoś i ma to oparcie w orzecznictwie, także SN. No, a już zabieranie ludziom przez policję komputerów w przypadku podejrzeń o naruszenia to zwykła granda! Oczywiście działania wyspecjalizowanych podmiotów, które z tego żyją, nie mają na celu szlachetnej walki z piractwem, lecz tylko i wyłącznie zarabianie pieniędzy! Ja też byłem na ich celowniku i chcieli ode mnie wyłudzić odszkodowanie za naruszenie praw autorskich, którego się absolutnie nie dopuściłem i zgłosiłem sprawę do prokuratury, gdyż uważałem, że w stosunku do mnie miała miejsce próba doprowadzenia mnie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem (art. 286 kk), a mówiąc potocznie wyłudzenia pieniędzy pod pretekstem rzekomego naruszenia praw autorskich. Podobno wielu ludzi również niewinnych, w przypadku wzywania ich do zapłaty, płaci „dla świętego spokoju”. No cóż, „pecunia” wpłacona przez niewinnego również „non olet”, no nie?... Ale jest „światełko w tunelu”: 14 grudnia Sejmowa Komisja Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii ma się zająć zwalczaniem wezwania do zapłaty za domniemane naruszenie praw autorskich głównie w internecie „copyright trolling” i wykorzystywaniu służb państwowych do zbierania danych wykorzystywanych w masowych pozwach cywilnych.

=======================

Traple: Indywidualna walka twórcy z piractwem internetowym jest nieefektywna




Nie ma potrzeby wyodrębniania z prawa autorskiego publikacji internetowych. Trzeba po prostu egzekwować prawo oraz nauczyć organy ścigania i sądy takiego podejścia, że nielegalne udostępnianie w internecie niczym nie różni się od sprzedaży nielegalnych kopii materialnych - powiedziała w rozmowie z GazetaPrawna.pl prof. dr hab. Elżbieta Traple.

Na Europejskiej Konferencji Filmowej rozmawiano o sytuacji twórców w różnych państwach europejskich. A jak pani zdaniem wygląda sytuacja w Polsce – czy polskie prawo chroni twórców wystarczająco? Czy nadąża za zmianami technologicznymi?


W Polsce jesteśmy uwarunkowani ramami europejskimi, tak samo jak Niemcy czy Francja, zatem co do zasady powinniśmy mieć ten sam poziom ochrony twórców. Niemniej jednak w poszczególnych krajach unijnych są podejmowane różne inicjatywy zmierzające do wzmocnienia ochrony przed piractwem ponad poziom stanowiący wspólne ramy europejskie. Na pewno nie należymy do krajów najbardziej aktywnych w tym zakresie, nie mówiąc już o tym, że niestety nie dostosowaliśmy naszego prawa w sposób należyty do niektórych postanowień dyrektyw unijnych, między innymi do dyrektywy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i dyrektywy o egzekwowaniu praw własności intelektualnej.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...eefektywna.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14897
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Cze 02, 2018 13:33

Komentarze:

loco

tu chodiz tylko o to że władze razi w oczy to co ludzie udostępniają a głupiego łatwiej manipulować tyle w temacie.!

---------------------------

Viue

Nowe gowniane ZSRR ta UE teraz już ewidentnie w D mamy nic tylko wyjść z tej mafii


-----------------------------

boby

Czyli zamordyzm Lewacka UE wkracza na droge komunizmu.


---------------------------------

Imas


Olac taka UE to dyktat nie demokracja

=====================================

Idzie nowa “ACTA”. Po tej decyzji UE możemy zapomnieć o internecie jaki znamy


Nie będzie można publicznie dzielić się linkami, każde zdjęcie i film będą sprawdzane przed wrzuceniem. Mali wydawcy i twórcy treści znikną, zostaną tylko internetowi giganci. Nie będzie nawet memów. Taka przyszłość zapisana jest w europejskiej dyrektywie.




Zbliża się data głosowania w Parlamencie Europejskim nad dyrektywą o prawach autoskich i jednolitym rynku cyfrowym. Aktywiści alarmują, że jeśli przepisy wejdą w takiej formie, w jakiej są dziś, to mogą "zniszczyć internet jaki znamy".

Więcej problemów niż korzyści

W założeniu Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego, dyrektywa dotycząca prawa autorskiego i jednolitego rynku cyfrowego ma chronić twórców treści (np. portale internetowe), dać im większe prawa oraz przeciwdziałać plagiatom i kradzieży ich oryginalnych materiałów. Ma im też dać poważny zastrzyk finansowy. Oczywiście nie bezpośrednio. Zapłacą za to inni użytkownicy internetu.

Dyrektywie w obecnej formie sprzeciwiają się liczne organizacje pozarządowe, aktywiści, europarlamentarzyści, a nawet sami wydawcy, którzy mogliby potencjalnie zarobić na zmianach. Alarmują, że może to być śmierć wolnego internetu.

"Czarna 11", czyli brak linków

Najgroźniejsze są dwa artykuły: 11 i 13. Pierwszy mówi o zakazie udostępniania skrótów wiadomości i artykułów na portalach społecznościowych (Facebook, Twitter), agregatorach linków (Wykop) czy aplikacjach newsowych (Squid). Dziś możemy bez problemów i, co ważniejsze, bezpłatnie dzielić się interesującymi linkami, którymi zawsze towarzyszą krótkie podsumowania (ang. snippet). Artykuł 11. wspomnianej dyrektywy chce to zmienić.

Mając na względzie dobro finansowe portali informacyjnych, Komisja chce, aby udostępnianie fragmentów ich materiałów było płatne. Czyli Facebook, Twitter, Google czy Wykop musiałyby wykupić specjalną licencję od każdego wydawcy, aby użytkownicy mogli udostępniać ich treści. W Polsce to właśnie użytkownicy wspomnianego wyżej Wykopu wyrazili najmocniej swoje oburzenie, we wpisie pod wymownym tytułem "Polska głosowała za cenzurą Internetu".

Zdaniem przeciwniczki nowego prawa, eurodeputowanej Julii Redy z niemieckiej Partii Piratów, artykuł 11. dyrektywy ograniczy możliwość nie tylko dzielenia się artykułami, ale także samego linkowania, bo tym zawsze towarzyszy jakiś opis, nawet w samym adresie. Eurodeputowana mówi też, że dyrektywa zagrozi wolności wypowiedzi i dostępu do informacji, wzmocni problem fake newsów, zniechęci do budowania start-upów poświęconym informacjom i osłabi pozycję małych wydawców.

O negatywnym efekcie artykułu 11 na przepływ informacji, wolność wypowiedzi i rynek informacyjny wypowiada się wielu naukowców, a także samych wydawców, którzy potencjalnie mogliby zyskać na wejściu w życie wspomnianej dyrektywy.

"Pechowa 13", czyli "automatyczna cenzura"

Artykuł 13 mówi natomiast o wprowadzeniu rozwiązań, które przez przeciwników nazywane są "automatami cenzurującymi". W obecnej formie przepisy zawarte w artykule przewidują, że właściciele stron internetowych, na które użytkownicy mogą wrzucać obrazy, wideo i muzykę, będą musieli automatycznie sprawdzać każdy materiał jeszcze przed jego wrzuceniem. Wszystko po to, by upewnić się, że nie narusza praw autorskich.

Jakie tutaj powstaje zagrożenie? Świetnym przykładem jest YouTube, na którym działają właśnie takie algorytmy. Mają one za zadanie usuwać lub demonetyzować (odbierać przychody z reklam) materiały wideo, które naruszają prawa autorskie. Jeśli np. wrzucę klip Metalliki lub nagranie telefonem z ich koncertu, to algorytm je usunie. W niektórych przypadkach (w zależności od decyzji dystrybutora) wideo może pozostać, ale nie będę mógł na nim zarabiać dzięki reklamom. W takim przypadku zyski oddawane są właścicielowi praw autorskich.

Przykładów nie brakuje

Niestety, algorytmy nie zawsze są w stanie ocenić kontekst, w jakim pojawia się muzyka lub obrazy, co do których można mieć zastrzeżenia. I tak np. zablokowane zostało wideo z mruczącym kotem czy z dzieckiem śpiewającym piosenkę. Zablokowane zostało też wideo z wykładu, na którym w tle słychać było fragment utworu muzycznego, a NASA straciła własne wideo z Marsa.

Innym przykładem błędnego działania lub nadużywania algorytmów jest przypadek serialu "The Family Guy". Twórcy kreskówki wykorzystali w niej fragment nagrania, które wzięli z YouTube'a. Gdy odcinek znalazł się w serwisie, to automat oznaczył oryginalny materiał jako plagiat i go usunął.

Pozostawienie decyzji automatycznym programom może prowadzić też do innych, poważniejszych skutków. Z YouTube'a zniknęły tysiące filmów dokumentujących wojnę w Syrii, bo algorytm uznał je za materiały terrorystyczne.

W innym, absurdalnym przypadku strona Warner Bros. została zablokowana na życzenie… Warner Bros. Wszystko przez to, w jaki sposób działa ściganie plagiatów, piratów i blokowanie materiałów. Producenci i dystrybutorzy zlecają to zadanie zewnętrznym firmom. Te zewnętrzne firmy polegają na automatycznych algorytmach, które przeszukują miliony stron w internecie i automatycznie wysyłają żądania zablokowania treści. Strony (np. YouTube) w obawie przed pozwami o naruszenie praw autorskich automatycznie blokują sporne materiały. Wszystko dzieje się bez udziału człowieka.

Coś podobnego spotkało muzyka zespołu Against Miracle of Sound, któremu YouTube zablokował wideo, na którym wykonuje własny utwór.

Według Julii Redy wprowadzenie “maszyn cenzurujących" może ograniczyć wolność wypowiedzi, bo nie będzie można wykorzystywać fragmentów lub przerabiać innych materiałów. Przepisy mają wprowadzić też niebezpieczny stan “winy, dopóki nie udowodni się niewinności". Jeśli materiały będą automatycznie blokowane, to twórcy będą musieli udowodnić, że ich prace są legalne. Otwarte projekty, takie jak Wikipedia czy start-upy, mogą mieć mocno utrudnione życie lub całkowicie znikną z internetu. Z dyrektywy mogą teoretycznie mogą cieszyć się internetowi giganci, bo jako nieliczni będą mieli środki i technologie do zbudowania "maszyn cenzurujących", tym samym pozbędą się konkurencji.

Oprócz problemów, jakie może przysporzyć już samo wprowadzenie artykułów 11 i 13, kolejnym jest sposób ich wprowadzenia. Stowarzyszenie Communia, które działa na rzecz rozszerzenia domeny publicznej i umożliwienia łatwiejszego korzystania z prac innych, ostrzega, że artykuł 13. jest napisany chaotycznie i powinien być całkowicie usunięty.

"Artykuł 13. powinien być usunięty"


Na kilka dni przed głosowaniem Komisji były trzy wersje artykułu 13. Według Communii wszystkie trzy były "okropne", a różniły się tylko stopniem skomplikowania języka, nie dając znaczącej ochrony podmiotom, których będą dotyczyć, czyli społeczności internetowych.

Dodatkowo, ponieważ kraje nie były w stanie się dogadać co do tego, kiedy za linki powinny być pobierane opłaty, a kiedy nie, w dyrektywie zawarto zapis, że każdy kraj UE będzie samodzielnie określał te przepisy. Według Julii Redy stworzy to niewyobrażalny bałagan, będzie realnie oznaczać wprowadzenie przepisów najbardziej restrykcyjnego kraju w całej UE i jest praktycznie przeciwieństwem "jednolitego rynku cyfrowego".

Communia alarmuje, że tekst artykułu 13. jest napisany w tak ogólnikowy sposób, że można go interpretować na różne sposoby i wymaga od właścicieli stron niemożliwego. Według zapisów administratorzy powinni np. sprawdzać, czy do żadnego materiału nikt na świecie (żyjący lub nie) nie ma przypadkiem praw autorskich. Według Communii przepisy określone w ten sposób mogą poważnie zaszkodzić internetowemu biznesowi, przepływowi informacji i wolności wypowiedzi.

Głosowanie w Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego zaplanowane jest na 20/21 czerwca.

źródło: https://tech.wp.pl/idzie-nowa-acta-po-tej-decyzji-ue-mozemy-zapomniec-o-internecie-jaki-znamy-6258112905889921a

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 7 z 8  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.