forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » ACTA. Dotyczy nas wszystkich. Poprzedni temat :: Następny temat
ACTA. Dotyczy nas wszystkich.
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lut 08, 2013 16:32

Europejski Trybunał Praw Człowieka: Prawo autorskie koliduje z Prawami Człowieka



07.02.2013 16:38, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News

Europa robi wielki krok naprzód w kierunku uwolnienia kultury i propagowania jej szerokiej dostępności. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał (pełna treść decyzji po francusku znajduje się tu), że monopol praw autorskich koliduje z fundamentalnymi prawami człowieka zdefiniowanymi przez Unię Europejską oraz poza nią. Europejska Konwencja Praw Człowieka, która jest częścią Konstytucji dla Europy i praw wielu państw, w artykule 10 mówi, że każdy ma prawo do wolności wyrażania się. To prawo powinno obejmować wolność opinii i dzielenia się informacjami i pomysłami, bez przeszkód ze strony władz i niezależnie od granic. Zdaniem Trybunału, prawo autorskie w obecnym kształcie ogranicza obywatelom możliwość poszukiwania informacji i krzewienia kultury. Dodatkowo wielu obserwatorów alarmuje, że propozycje porozumień mających chronić posiadaczy praw autorskich są niebezpiecznie blisko cenzury.



Decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie jest tylko opinią. Werdykty tego organu sądowego ze Strasburga mają charakter konstytucyjny. Tym samym Trybunał zadecydował, że w żadnym z krajów, które przystąpiły do Rady Europy (Polska uznała jurysdykcję Trybunału w 1993 roku), nie jest legalne skazanie kogoś jedynie za naruszanie praw autorskich — na przykład dzielenie się dobrem kulturalnym z innymi, co niektórzy nazywają też piractwem — jeśli nie naruszył tym działaniem również innych paragrafów.

Nie oznacza to, że pirata nigdy nie dotknie kara, ale oskarżycieli zatrudnionych przez wielkie wytwórnie dużo gimnastyki będzie kosztować wykazanie przed sądem, że skazanie samotnej matki trojga dzieci, która udostępniła jedną piosenkę, jest niezbędne w obronie demokracji — jak podsumował sytuację Rick Falkvinge, założyciel Partii Piratów. Opinia Falkvinge'a jest jednak dość jednostronna i chyba trochę zbyt entuzjastycznie pisze on o decyzji Trybunału. Nie należy spodziewać się, że nagle piraci będą bezkarni, gdyż zawsze działają jeszcze inne czynniki, na przykład tak oczywiste, jak to, czy udostępniający zarobi na nie swoich materiałach.

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,39099.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lut 11, 2013 07:12


Trybunał Praw Człowieka: nie wolno skazać za wymianę plików




Europejski Trybunał Praw Człowieka w niedawnym wyroku orzekł, że wymiana plików w sieci stanowi element dzielenia się zdobyczami kultury, co z kolei wpisuje się w Artykuł 10 Konwencji Praw Człowieka o wolności słowa. W praktyce decyzja trybunału oznacza, że sądy będą miały utrudnione zadanie chcąc skazać kogoś za udostępnianie plików w sieci.

Polskie sądy muszą uwzględnić decyzję trybunału

Decyzja Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości musi zostać uznana przez sądy wszystkich krajów, które podpisały odpowiednie traktaty - w praktyce nie zrobiła tego tylko Białoruś. Co za tym idzie, również w polskich sądach będzie można powoływać się na wyrok trybunału, uznający że dzielenie się plikami w sieci jest objawem korzystania z prawa do wolności słowa i dzielenia się zdobyczami kultury.

Przestępstwo przeciw demokracji

Organizacje walczące z łamaniem praw autorskich mają teraz twardy orzech do zgryzienia, gdyż nie wystarczy już udowodnienie, że ktoś złamał przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Teraz, aby skazać kogoś za udostępnianie plików, trzeba będzie również wykazać, że popełnione przestępstwo jest zagrożeniem dla samej demokracji.

Nadal można skazać za udostępnianie plików

Werdykt trybunału nie oznacza jednak, że nikt już nie zostanie skazany za łamanie praw autorskich. Jak zauważa na swojej stronie Rickard Falkvinge - założyciel pierwszej partii piratów - organizacje zarządzające prawami autorskimi będą się zapewne starały wykazać, że złamanie ustawy o prawie autorskim jest przestępstwem, a w demokratycznym państwie trzeba walczyć o przestrzeganie prawa, w związku z czym spełniona jest przesłanka o zasadności wyroku dla demokratycznego państwa. Oczywiście sąd może nie uznać tej argumentacji.

źródło: http://tech.wp.pl/kat,100...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 13, 2013 14:12

Komentarz internauty:

~Dyndyr:

Pinokio wie, że nikt już mu nie wierzy, ale liczy na to, że sam uwierzy w to co mówi. Życzę powodzenia Panie Premierze! To bardzo źle kiedy człowiek sam sobie kit wciska, ale taka jednostka chorobowa na pewno jest gdzieś opisana. :-D
============================================

Donald Tusk: rząd odrobił lekcję, jaką pokazały protesty w sprawie ACTA


Premier Donald Tusk bierze udział w sesji otwierającej 2. Kongres Wolności w Internecie. - Rząd odrobił lekcję, jaką pokazały protesty w sprawie ACTA - uważa premier. Zapewnił, że osobiście dopilnuje, aby ani złotówka z pieniędzy unijnych dla Polski nie poszła na finansowanie instytucji, które chciałyby ograniczać wolność w internecie.



- Miesiące, które upłynęły od sprawy umowy ACTA, były czasem przyspieszonej edukacji zarówno politycznej, jak i dotyczącej precyzyjnych zagadnień wiążących się z internetem - ocenił Tusk.

- Te miesiące, które minęły od ACTA były też czasem przyspieszonej edukacji. Każdej władzy taka edukacja się przydaje - powiedział Tusk.

Dodał, że była to z jednej strony edukacja polityczna. - Czyli świadomość, że nawet jak się jest dobrze przygotowanym, a mieliśmy prawo sądzić, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do debaty i dyskusji o wolności w internecie i przyszłości internetu, okazało się, że - jak często bywa - niektórzy byli od nas lepiej przygotowani - mówił Tusk.

Ponadto - zdaniem premiera - była to także edukacja dotycząca stricte precyzyjnych zagadnień. Tusk ocenił przy tym, że niektóre osoby, także z jego pokolenia, były w kwestiach związanych z internetem po trosze "więźniami stereotypów".

- Powinniśmy, okazuje się, z o wiele większym skupieniem słuchać tych, którzy mają coś na temat, w tym przypadku internetu, do powiedzenia - powiedział Tusk.

Podkreślił, że nauczył się również tego, że "kiedy chce się budować definicje, opisy tak skomplikowanego fenomenu, takiego kosmosu, jakim jest przestrzeń wirtualna, jakim jest internet, to nie znajdzie się dobrej recepty, jeśli będzie się opierało na stereotypach i uproszczeniach".

Tusk ocenił również, że w przypadku umowy ACTA "bardzo często padaliśmy ofiarami bardzo tradycyjnego, co nie musi znaczyć, że złego, ale w tym przypadku jednak bardzo tradycyjnego, archaicznego modelu pojmowania np. praw autorskich".

Jego zdaniem, "rzeczywistość nas wyprzedzała nie dlatego, że wszyscy muszą być bezradni wobec dowolności zachowań w internecie, tylko dlatego, że internet spowodował, że wszystko rzeczywiście uległo zmianie".

- Ponieważ wszystko się zmieniło musimy także zmienić punkt widzenia, nie po to, aby skapitulować przed nie zawsze uzasadnionymi roszczeniami do cudzej własności, ale po to, aby umieć zbudować bez porównania nowocześniejsze, elastyczniejsze, żywsze systemy, które będą umiały odpowiedzieć na różne czasami sprzeczne, wyzwania - powiedział premier.

Boni: wolność w internecie nie oznacza wydziedziczania twórców

- Trzeba uszanować obawy, które pojawiły się przy dyskusji o otwartych zasobach; nie chcemy wydziedziczać twórców – powiedział minister administracji i cyfryzacji Michał Boni.

Jak podkreślił Boni, przygotowanie propozycji do ustawy o otwartych zasobach jest jedną z inicjatyw podjętych przez ministerstwo od czasu protestów przeciwko podpisaniu umowy ACTA. Jest to też realizacja postulatów ogłoszonych podczas 1. Kongresu Wolności w Internecie.

Minister nawiązał do kontrowersji, jakie wzbudziły wśród wydawców i organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi założenia do projektu ustawy o otwartych zasobach.

Celem przepisów proponowanych przez resort cyfryzacji jest udostępnienie w internecie tego, co zostało wytworzone za publiczne pieniądze. W świetle założeń, instytucje zostaną zobowiązane do udostępniania zasobów dziedzictwa kulturowego, materiałów edukacyjnych i zasobów naukowych.

Boni zapowiedział rozpoczęcie dyskusji nad proponowaną ustawą od nowa. - Nie ma żadnej intencji, aby wydziedziczać jakiegokolwiek z twórców, jesteśmy za pełnym respektowaniem podmiotowych praw – mówił.

Czym jest Kongres?

Kongres Wolności w Internecie, który 13 lutego po raz drugi spotyka się w Warszawie, jest forum wymiany myśli i opinii, i wypracowywania rozwiązań dotyczących internetu. Zbiera specjalistów z różnych dziedzin, działaczy społecznych i przedstawicieli biznesu oraz pracowników administracji, a także zainteresowanych debatą obywateli.

To kolejne duże spotkanie publiczne poświęcone szansom i zagrożeniom, jakie niosą przemiany cyfrowe. Pierwsze odbyło się 6 lutego 2012 r. w Kancelarii Premiera i poświęcone było sprawie ACTA.

Kolejne spotkanie, czyli pierwszy Kongres Wolności w Internecie, 5 marca 2012 r., postawił sobie już konkretne zadania, a zespoły ekspertów społecznych i z administracji wskazywali kolejne, starając się jednocześnie zaproponować rozwiązania lub sposoby dojścia do nich.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Pią Kwi 04, 2014 08:51, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 26, 2013 08:45

Znowu coś kombinują dla naszego ,,dobra" ?
===================================

Zmiany zwiększą obieg nielegalnych treści


Rząd dziś zajmie się nowelą ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Resort kultury obawia się, że proponowane przez MAC zniesienie odpowiedzialności właścicieli wyszukiwarek i katalogów linków zwiększy obieg nielegalnych treści w internecie. Chodzi m.in. o dostęp do filmów i muzyki nielegalnie zamieszczonych w internecie.



Resort kultury nie zgadza się na proponowane przez MAC zniesienie odpowiedzialności właścicieli wyszukiwarek za umieszczanie w wynikach wyszukiwania linków do nielegalnych treści. Kwestia odpowiedzialności operatorów wyszukiwarek i katalogów linków ma zostać rozstrzygnięta na wtorkowym posiedzeniu rządu.

Według resortu cyfryzacji istnieje obecnie stan niepewności prawnej co do tego, czy i w jakim zakresie dostawcy usług wyszukiwania oraz katalogów linków mają odpowiadać za bezprawne dane zamieszczone w sieci przez kogoś innego. "Stan niepewności prawnej jest wysoce niepożądany z punktu widzenia prowadzenia działalności gospodarczej" - czytamy w informacji ministerstwa cyfryzacji.

Zgodnie z jego propozycją, wyłączenie odpowiedzialności właściciela wyszukiwarki będzie działać tylko w przypadku, gdy przekazuje on informacje automatycznie, bez żadnego wpływu na ich treść. Resort cyfryzacji argumentuje, że rozwiązanie to stanowi kontynuację kierunku nadanego przez UE dyrektywą o handlu elektronicznym. Jak podkreśla, dyrektywa o handlu elektronicznym przewiduje wyłączenie odpowiedzialności dostawców usług zwykłego przekazu, buforowania i hostingu, pozwalając państwom członkowskim na rozszerzenie zakresu wyłączeń na dostawców innych typów usług elektronicznych.

Na takie rozwiązanie nie zgadza się resort kultury. W przesłanym PAP komunikacie dyrektor Departamentu Własności Intelektualnej i Mediów Karol Kościński podkreślił, że taka zmiana będzie służyła międzynarodowym koncernom i przedsiębiorcom wykorzystującym portale "do gromadzenia i udostępniania treści, często nielegalnych", a nie polskiemu przedsiębiorcy lub twórcy, który utraci możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności właścicieli wyszukiwarek przed polskim sądem.

Jak zaznaczyło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, proponowane przez resort cyfryzacji zmiany nie mają związku z kierunkiem obranym przez UE, a w projekcie nowelizacji "niesłusznie próbuje się przekonać o tym, że także właściciel wyszukiwarki lub dostawca usługi umożliwiającej tworzenie katalogów z linkami są bierni".

- To błędne przekonanie, ponieważ właściciel wyszukiwarki kształtuje wyniki wyszukiwania za pomocą algorytmów, a to z kolei oznacza, że ma on realny wpływ na to, jakiego rodzaju treści pojawią się w pierwszej kolejności lub czy pojawią się w ogóle. Dodatkowo ma możliwość usuwania stron z wyników wyszukiwania, czyli może uniemożliwić dostęp do nich osobom, które nie dysponują adresem internetowym strony - tłumaczył Kościński.

Według niego biernym pośrednikiem nie jest również dostawca usługi umożliwiającej tworzenie katalogów odesłań do cudzych treści. "Dostawca takiej usługi ma wpływ na charakter katalogów z linkami, niektóre z nich są konstruowane wyłącznie po to, by zapewnić łatwy dostęp do nielegalnie udostępnianych książek, filmów czy plików muzycznych" - podkreślił Kościński.

Zdaniem resortu kultury wprowadzenie proponowanych regulacji może przyczynić się do zwiększenia "udostępniania treści naruszających prawo autorskie i wpłynąć na ograniczenie dostępu do legalnych dóbr kultury". Kościński zaznaczył, że "dostawcy legalnych treści ponoszą koszty nabywania licencji i nie będą w stanie konkurować z usługodawcami, którzy udostępniają nielegalne treści". Dodatkowo, zmiany mogą prowadzić do naruszeń dóbr osobistych, wzrostu cyberprzestępczości i udostępniania dziecięcej pornografii.

Zmiany proponowane przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji mają ułatwić działalność przedsiębiorców oferujących swoje towary i usługi w internecie. Mają też zwiększyć bezpieczeństwo użytkowników sieci. W projekcie ustawy zaproponowano procedurę zgłaszania i uniemożliwiania dostępu do danych (ang. notice and takedown). Zgodnie z projektem każdy, kto znajdzie np. na portalu informacje naruszające prawa autorskie lub dobra osobiste, będzie mógł wysłać do usługodawcy wiarygodną wiadomość za pomocą formularza udostępnionego na jego stronie internetowej. Na usunięcie bezprawnych danych usługodawca będzie mieć trzy dni.

Projekt nowelizacji ma na celu wyjaśnienie niejasności związanych z definicjami m.in. informacji handlowej i usługi świadczonej drogą elektroniczną. Jedną z propozycji resortu cyfryzacji jest też usunięcie obowiązku zapłaty podatku od dokonanych przez konsumenta przedpłat w przypadku odstąpienia przez niego od umowy. Ma to obniżyć koszty przedsiębiorców związanych z handlem w sieci.

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami wymaganie od konsumenta zapłaty za towar lub usługę przed otrzymaniem świadczenia było zakazane. Zakaz ten zdaniem projektodawców jest jednak niezgodny z powszechnie akceptowaną praktyką handlu elektronicznego, bo w większości klienci najpierw płacą za usługę lub towar, a dopiero potem zostaje on im dostarczony. Projektodawcy chcą więc uchylenia zakazu. Jak podkreślają, rozdźwięk pomiędzy praktyką handlu elektronicznego a obowiązującymi przepisami prawa skutkuje powstaniem niekorzystnego dla przedsiębiorców stanu niepewności prawnej.

Kolejna zmiana umożliwi przedsiębiorcom handlującym w sieci zastąpienie papierowego potwierdzenia informacji przedkontraktowych wiadomością w postaci elektronicznej.

źródło: http://biznes.interia.pl/...-tresci,1896361

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Maj 31, 2013 07:18


ACTA wróci pod postacią TTIP? Nowa umowa handlowa między Unią a Stanami




Wygląda na to, że groźba kontroli sieci w imię handlu międzynarodowego nadal daje o sobie znać.
O ACTA stało się głośno na początku zeszłego roku - dokument, który wyglądał na zwykłą umowę międzynarodową, zawierał niepokojące zapisy dotyczące praw autorskich i internetu. Jak wskazywali działacze pozarządowi, zastosowanie ich w praktyce mogło w imię walki z piractwem nadszarpnąć wolność słowa i nasze prawo do ochrony danych osobowych, wszystko to bez kontroli sądów. Nic dziwnego, że ACTA spotkała się z gwałtownym sprzeciwem. Czy jednak teraz te zapisy powrócą w innej formie?

Jak donosi Dziennik Internautów, TTIP może być nowym ACTA. Planowane porozumienie handlowe między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi może zawierać zapisy dotyczące praw autorskich.

Jako że TTIP dopiero ma być negocjowany, strony na razie dopiero planują, co powinno znaleźć się w umowie. I wychodzi na to, że Parlament Europejski chętnie ujrzałby w gotowym dokumencie zapisy o ochronie własności intelektualnej - wskazuje na to stanowisko parlamentarnej komisji INTA (Handlu Międzynarodowego). Obradująca kilka dni temu, komisja zdecydowała, iż własność intelektualna jest zbyt ważna w dzisiejszej gospodarce opartej o wiedzy i dlatego trzeba ją chronić.

Pytanie, co będzie się kryło za tymi dość ogólnymi deklaracjami. Z pewnością możemy mieć do czynienia z ACTA-bis, być może jednak w trakcie właściwych negocjacji dojdzie do złagodzenia wielu kontrowersyjnych zapisów. Niestety, negocjacje te będą zapewne tajne, poznamy więc ich rezultat dopiero wtedy, kiedy będzie już najprawdopodobniej zbyt późno, żeby cokolwiek zmienić, i będzie można jedynie przyjąć lub odrzucić gotową umowę.

Umowę, której odrzucenie może nie być wcale łatwe. Unia Europejska i Stany Zjednoczone zacieśniają współpracę - w lutym doszło do przełomowej deklaracji, że obie największe gospodarki świata chciałyby stworzyć największą na świecie strefę wolnego handlu i inwestycji. Strefę, która może dać ogromne korzyści ekonomiczne obu stronom. Może się więc okazać, że, szczególnie w czasach kryzysu, ludzie przełożą interesy gospodarcze nad własność intelektualną i TTIP, nawet w postaci ACTA-bis, przejdzie.

źródło: http://technologie.gazeta...a_handlowa.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sty 29, 2014 09:28

Komentarz:

Michał

Znowu coś kombinują. Przecież to byłaby głupota, gdyby zmieniali obecny stan rzeczy. Zmiana oznaczałaby, że właściwie kazdy z internautów byłby piratem, bo nie ma chyba osoby, która często korzysta z sieci i nigdy nie trafila na stronę, na której jest zamieszczona treść "nielegalna", czy może raczej rozpowszechniona bez zgody jej twórcy.
Obecne status quo jest moim zdaniem wystarczające. Ściganie z urzędu ściągających i rozpowszechniających i ściganie cywilne ściągających. Samo oglądanie nie powinno być karane.


========================

Absurd w prawie autorskim: Wkrótce internetowym piratem zostaniesz przez przypadek?




Szykuje się duża zmiana w podejściu do ściągania czy nawet oglądania pirackich filmów. Tak przynajmniej wynikałoby z opinii sporządzonej w luksemburskim Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej.


Rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE wyraził pogląd, że tworzenie kopii na użytek prywatny dotyczy wyłącznie utworów pochodzących ze źródeł legalnych. Konsekwencje tego byłyby bardzo poważne. I nie chodziłoby tylko o pirackie pliki ściągane z sieci. Internauta wchodzący na stronę internetową z nielegalnie skopiowanym artykułem również łamałby prawo autorskie. Podobnie jak ten, który trafiłby na witrynę z bezprawnie skopiowanym cudzym zdjęciem. To samo dotyczyłoby również ściągniętych, oglądanych w serwisie YouTube, pirackich klipów czy filmów.

więcej: http://serwisy.gazetapraw...-pirackich.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 18, 2014 19:46


Unijny trybunał: można tworzyć linki do utworów powszechnie dostępnych


Właściciel strony internetowej może – bez zezwolenia autorów utworów – publikować linki do wolnodostępnych na innej stronie utworów chronionych. Takie jest sedno dzisiejszego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE


Trybunał stwierdził, że stawianie do dyspozycji szerokiej publiczności hiperlinków mieści się w definicji publicznego udostępniania. Co do zasady właściciel linkowni powinien więc uzyskiwać zgodę autorów dzieł, do których odsyła.

Zasada ta nie działa jednak w sytuacji, jeśli dostęp do tych utworów - np. tekstów czy plików muzycznych - został już wcześniej, na macierzystej stronie otwarty.

Działanie takie byłoby niedopuszczalne tylko, gdyby linki pozwalały na obchodzenie ograniczeń dostępu, zastosowanych przez inną stronę.

źródło: http://prawo.gazetaprawna...dostepnych.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Mar 15, 2014 11:39

Komentarz:

Kazio


Problem jest zupełnie inny czego pan Skoczek zacietrzewiony ochroną swoich klientów nie zauważył. Czym innym jest ochrona - praw autorskich czy majątkowych, a czym innym jest prawny przymus wobec osób trzecich do osądzania i stosowania tych praw.

Bardzo łatwo awanturować się że dostawcy internetu, portale czy serwisy jak Youtube powinny dokonywać oceny czy materiał narusza prawa autorskie czy nie. Natomiast nikt z szanownych autorów nie chce za to płacić i tu jest cały problem. Gdyby prawo wprowadzało OBOWIĄZEK rejestracji (oczywiście odpłatny) swoich dzieł autorskich - zdecydowanie łatwiej byłoby takie przypadki rozpoznawać i ścigać. Właściwie czym różni się ochrona praw autorskich od ochrony patentowej - a tam takie wymagania są już od dawna.

Sprawa jest prosta - dopóki właściciele praw - czerpiący przychody z udostępniania swoich dzieł - nie zaczną płacić osobom trzecim za pomoc i ochronę swoich praw - dopóty nie mają się co spodziewać że każdy prowadzący portal internetowy będzie się doktoryzował z tego co jest a co nie jest materiałem pirackim.

==================

Prawo autorskie powinno chronić twórców, a nie internetowych piratów


Działania antypirackie nie są kierowane przeciwko konsumentom, którzy „jedynie” oglądają nielegalne treści, a przeciwko osobom, które te treści udostępniają i serwisom, które nielegalny dostęp zapewniają – podkreśla mec. Dominik Skoczek, radca prawny, pełnomocnik Stowarzyszenia Filmowców Polskich, w rozmowie z serwisem GazetaPrawna.pl.

Jak ocenia Pan obecny system praw autorskich w Europie?

Od czasów zmian technologicznych, a co za tym idzie zmian form eksploatacji utworów, zauważyć można tendencję do atakowania prawa autorskiego przez grupy firm internetowych i organizacji podających się za reprezentantów konsumentów. Często przywoływane w tym kontekście argumenty o prawie do prywatności, do informacji, o swobodnym dostępie do kultury czy nawet ochronie wolności słowa, tak naprawdę są uzasadnieniem dla nielegalnego obrotu utworami w Internecie. Organizacje konsumenckie są popularne wśród użytkowników, bo walczą o darmową rozrywkę dla każdego. A firmy internetowe, często międzynarodowe korporacje, niepłacące podatków w Europie i nieinwestujące w kulturę, zarabiają ogromne pieniądze na nielegalnym dostępie do utworów. Nie muszą przy tym udostępniać pirackich filmów czy muzyki wprost. Wystarczy, że zarabiają na reklamie i ruchu w sieci, generowanym przez poszukiwania nieautoryzowanych treści, które oczywiście jako darmowe są najpopularniejsze.

Dlatego sprawę trzeba postawić jasno: prawa własności intelektualnej powinny zawsze mieć pierwszeństwo przed nielegalną eksploatacją utworów i przedmiotów praw pokrewnych. Nie można przyznawać większej ochrony swobodnemu dostępowi do dóbr kultury, który de facto jest darmowym dostępem do rozrywki, kosztem praw podmiotów, które poniosły kreacyjny i intelektualny wysiłek w celu stworzenia tych wytworów kultury.

Palącym problemem jest także brak tantiem autorskich za eksploatację internetową, która powoli wypiera wszystkie dotychczasowe formy dystrybucji utworów. Należy zapewnić twórcom niezrzekalne i nieprzenaszalne prawo do wynagrodzenia za eksploatację utworów w Internecie, uiszczane przez finalnego dystrybutora, czyli serwis internetowy zapewniający dostęp do tych utworów użytkownikom Internetu. Podobnie jak to jest w przypadku nadań w telewizji, radiu, reemisji kablowej czy eksploatacji w kinach, wynagrodzenie powinno być dochodzone, administrowane i wypłacane przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...ch-piratow.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Pon Mar 24, 2014 14:02, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Mar 15, 2014 11:48


10 absurdów prawa autorskiego: Zobacz, jak organizacje antypirackie walczą z internautami


ZAiKS żądający tantiem za odśpiewanie urodzinowego „Happy Birthday To You”, wytwórnia cenzurująca konta swoich muzyków na Twitterze czy też Apple zmuszające polski sklep spożywczy do zmiany znaku towarowego. Wielkie korporacje i organizacje antypirackie nie cofną się przed niczym w obronie szeroko pojętej własności intelektualnej.


Tworzysz playlisty na Spotify? Łamiesz prawo!


Jedną z największych zalet serwisów oferujących streaming muzyki jest możliwość tworzenia playlist ze swoimi ulubionymi piosenkami. Niestety nie wszystkim funkcja ta przypadłą do gustu. Kilka miesięcy temu londyńska wytwórnia muzyczna Ministry Of Sound pozwała Spotify za to, że użytkownicy serwisu tworzą playlisty oparte na składankach wypuszczanych przez MOS.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...ternautami.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Kwi 14, 2014 22:21

Komentarze:
diesel_poznan

Logika przede wszystkim. Precz z pazernością!

------------------------

panpererinos

Brawo fryzjer, brawo sąd - może wreszcie ta quasi mafia przestanie nachodzić sklepy i lokale w celu pobierania haraczy! Brawo!

---------------------------------

aarvedui

Brawo! Bat na pasożytów !
Nieroby z ZAiKSu - czas poszukać uczciwej pracy !


========================

Radio będzie dalej grać. Fryzjer wygrał z ZAiKS-em!




- Dopiąłem swego i przetarłem szlaki. Pokazałem wszystkim fryzjerom, że należy walczyć o swoje. Mamy prawo do słuchania muzyki - powiedział Marcin Węgrzynowski, wychodząc z sali sądowej po wygranym procesie z ZAiKS-em


Sąd Okręgowy w Świdnicy oddalił w poniedziałek pozew Stowarzyszenia Autorów ZAiKS przeciwko Marcinowi Węgrzynowskiemu, fryzjerowi z Wałbrzycha, który odmówił płacenia tantiem.

270 oświadczeń klientów


Dwukrotne kontrole przeprowadzone w salonie fryzjerskim "Beauty" w styczniu i maju ubiegłego roku wykazały, że nie płacił składek za muzykę puszczaną radiu, za co ZAiKS domagał się 922,50 zł.

Sąd orzekł, że fryzjer nie musiał odprowadzać tych pieniędzy.

- Dopiąłem swego i przetarłem szlaki. Pokazałem wszystkim fryzjerom, że należy walczyć o swoje. Mamy prawo do słuchania muzyki - powiedział Węgrzynowski, wychodząc z sali sądowej.

Przypomnijmy - proces ruszył pod koniec stycznia, pisaliśmy o nim we wrocławskich i ogólnopolskich wydaniach "Wyborczej". Na dwóch rozprawach przesłuchani zostali kontrolerzy ZAiKS-u oraz właściciel salonu. Jako dowód w sprawie sąd przyjął ponad 270 oświadczeń klientów zakładu fryzjerskiego, którzy deklarowali, że nie słuchają muzyki w salonie.

Fryzjer musiał złożyć przed sądem oświadczenia majątkowe o dochodach uzyskanych w okresie pomiędzy kontrolami. Wynikało z nich jasno, że nie odniósł żadnych dodatkowych korzyści dzięki grającemu radiu - a to próbowali udowodnić przedstawiciele ZAiKS-u.

Przecież nie po to przychodzę do fryzjera

Sprawa fryzjera z Wałbrzycha stała się głośna w całej Polsce, w internecie krążyły "demotywatory" opisujące całą historię.

- Otrzymałem duże wsparcie, zwłaszcza od klientów. To oni podsunęli mi pomysł zbierania oświadczeń - opowiada Węgrzynowski.

Klienci, a zwłaszcza klientki, stanęli murem za panem Marcinem. - Przecież nie przychodzę do fryzjera, żeby słuchać radia. Siedzę pod suszarką i w ogóle nie słyszę muzyki - zauważała pani Maria, gdy w styczniu odwiedziliśmy Beauty. Co więcej, klienci, siadając na fryzjerskim fotelu, zakładali zatyczki do uszu, które otrzymywali, wchodząc do zakładu.

Bezcenna przyjemność

Sędzia Jacek Szerer wyjaśnił, że sprawa wymagała głębokiej analizy orzecznictwa polskiego i europejskiego. Powołał się na dotychczasowe wyroki w podobnych sprawach wydane przez Trybunał Sprawiedliwości oraz podkreślił łączność polskiego prawa z prawem Unii Europejskiej.

Uzasadniając wyrok, podkreślił, że są usługi, na których jakość wpływa odtwarzana w tle muzyka, oraz takie, dla których nie ma ona znaczenia. Wizyta u fryzjera została zaliczona do tych drugich. Sędzia porównał ją do usług w gabinecie dentystycznym, kosmetycznym czy lekarskim. Powołał się na wyrok TS z 2012 roku w podobnej sprawie czeskiego dentysty.

- Udostępnianie muzyki z radia może czynić usługę przyjemniejszą, ale jednocześnie nie wpływa na wzrost jej atrakcyjności. Dentysta i fryzjer nie mogą oczekiwać, że przyjdzie do nich więcej klientów, ani podnosić cen z tego powodu. Muzyka nie jest nieodłącznym elementem tej usługi, a odtwarzanie nie ma charakteru zarobkowego - padło w orzeczeniu.

Sędzia dodał, że w tym konkretnym przypadku odtwarzanie muzyki nie miało charakteru publicznego. - Trudno wyobrazić sobie, że w tym małym zakładzie fryzjerskim zebrała duża grupa ludzi, aby posłuchać radia. Gdyby fryzjer faktycznie chciał przyciągnąć klientów do salonu muzyką, użyłby nowoczesnego odtwarzacza zamiast nie najnowszej klasy radioodbiornika firmy Panasonic - zauważał sędzia.

I jeszcze prawo do wiadomości

Na koniec sędzia zauważył, że gdyby zakazał fryzjerowi słuchania radia w jego własnym salonie, złamałby podstawowe prawo obywatela do informacji.

- Pozwany zdaniem sądu realizował swoje konstytucyjne prawo. Radio nadaje nie tylko muzykę, ale też programy edukacyjne i wiadomości. Nie możemy oczekiwać, że fryzjer za każdym razem będzie podchodzić do radioodbiornika i go wyłączać, gdy na antenie pojawi się muzyka - skwitował.

- Wyrok jest sprawiedliwy. Sprawa jest w pewien sposób precedensowa - skomentował adwokat pozwanego Maciej Mataczyński. - Podobne wyroki już zapadały, ale nie na Dolnym Śląsku, a tym bardziej w Wałbrzychu.

Przedstawiciele Stowarzyszenia Autorów nie kryli oburzenia wywołanego orzeczeniem sądu. - To bardzo zła wiadomość dla twórców. Może dojść do masowego zrywania umów - komentowali.

Wyrok nie jest prawomocny, ZAiKS najprawdopodobniej złoży apelację. Musi pokryć koszty procesu w wysokości 197 zł.

źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/...l#BoxSlotII3img

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Cze 15, 2014 11:56

Komentarze :

bystryy

Panie strzygący, nie daj się ostrzyc!


--------------------

józeek

@bystryy: Zaiks to mafia, gdzieś czytałem że rocznie zgarniają z tych wszystkich umów coś ok 1 mld zł, ale do kieszeni twórców trafia niewielki procent, reszta to tak zwane "koszty administracyjne". I nikt Zaiksu z tego nie rozlicza.

---------------------------

Zas

Brawa dla sędziego i argumentacji. Naprawdę chylę czoła! Więcej sędziów z głową!

======================

Fryzjer z Wałbrzycha znów walczy z ZAiKS-em


ZAiKS odwołał się od decyzji sądu w sprawie przeciwko fryzjerowi z Wałbrzycha i dalej będzie walczył o tantiemy za odtwarzanie muzyki w salonie, który to stał się sławny w całej Polsce dzięki uporowi właściciela, kartce z prośbą by klienci nie słuchali muzyki podczas wizyty i zatyczkom do uszu. Prowadzący zakład Marcin Węgrzynowski deklaruje, że jest na to przygotowany i broni nie złoży.

W kwietniu Sąd Okręgowy w Świdnicy oddalił pozew Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, wniesiony przeciwko właścicielowi niewielkiego zakładu fryzjerskiego w Wałbrzychu. Marcin Węgrzynowski odmówił płacenia tantiem za słuchanie radia w zakładzie, za co stowarzyszenie domagało się dokładnie 922,50 zł. Sąd, jako dowód w sprawie, przyjął oświadczenia 270 klientek, które potwierdziły na piśmie, że nie słuchają radia w zakładzie pana Węgrzynowskiego. Fryzjer musiał ponadto złożyć oświadczenie majątkowe, ale z niego również nie wynikało, że grające radio przynosi mu jakiekolwiek dodatkowe korzyści.

ZAiKS nie odpuszcza. Powołując się na swojego prawnika twierdzi, że odwołanie było niezbędne. Jego zdaniem sąd pierwszej instancji źle zinterpretował prawo autorskie i nie wziął pod uwagę ważnych dowodów, jak nagrania z kontroli w salonie. Po ogłoszeniu kwietniowego wyroku Stowarzyszenie obawiało się nawet, że może dojść do masowego zrywania umów przez twórców, bo, jak sam mówi, twórcom należą się tantiemy.

Reprezentujący ZAiKS mecenas Krzysztof Zuber twierdzi, że przepisy są jednoznaczne: Zasada jest taka, że autorom należy się wynagrodzenie za to, że eksploatuje się ich utwory. To jest niezależne od tego, czy to jest zakład fryzjerski czy salon samochodowy. To nie ma znaczenia, podobnie jak to, czy muzyka jest słuchana głośno, czy cicho. Poza tym ZAiKS ma za sobą długą listę wygranych w takich sprawach, nie dziwi więc, że nie zamierza się poddawać.

Sąd posiłkował się podobnymi orzeczeniami z Europy. Na podstawie podobnego wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 2012 roku, w sprawie czeskiego gabinetu dentystycznego, wywnioskował, że zarówno dentysta, jak i fryzjer, nie mogą oczekiwać, że z powodu odtwarzanej muzyki zyskają więcej klientów. Nie mają też podstaw, by z tego powodu podnosić ceny usług. Dodatkowo sąd w Świdnicy uznał, że w małym zakładzie w Wałbrzychu, w którym przebywa fryzjer i obsługiwana klientka, zwyczajnie nie ma miejsca na publiczne odtwarzanie muzyki.

Wisienką na torcie było stwierdzenie sędziego, że odmawianie fryzjerowi możliwości słuchania audycji radiowych w jego własnym salonie jest naruszeniem prawa do informacji, jakie nadaje każdemu obywatelowi Konstytucja. W końcu radio to nie tylko kontrolowana przez ZAiKS muzyka — to przede wszystkim wiadomości. Nie możemy oczekiwać, że fryzjer za każdym razem będzie podchodzić do radioodbiornika i go wyłączać, gdy na antenie pojawi się muzyka — zakończył sędzia.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,55261.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Lip 13, 2014 19:53

Komentarz:

44

Obciążyć twórców za to, że chodzą po chodnikach, bo przecież wykonał je brukarz. Ci artyści to jedyna grupa "pracowników" co doi kasę za swoje wypociny przez całe życie - i to jest największy skandal ! Dla czego inni np wspomniany wcześniej brukarz nie może doić kasy dopóki, dopóty deptają położony przez niego chodnik ?

=================

Z tym tekstem też warto się zapoznać - http://finanse.wp.pl/kat,...l?ticaid=11313c

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lip 17, 2014 15:16

Komentarz:

YORGOT

Jest to pomysł z kategorii "wydzieraj szmal jak i gdzie się da". Jak tak dalej pójdzie, to niedługo samo wymawianie tytułu jakiegoś utworu będzie wymagało opłaty.
Z tego, co wiem, to najniższą kwotę z takich haraczy otrzymują sami twórcy. Należałoby się zatem zastanowić, komu tak naprawdę płacimy te idiotyczne "podatki"?


=======================

ZAiKS znów walczy o „podatek od piractwa”, smartfony mogą podrożeć


Powrócił temat kontrowersyjnego podatku czystych nośników. Obecnie płyty CD czy odtwarzacze MP3 taksowane są od 1 do 3 proc. wartości za sztukę. ZAiKS, ZPAV i SAWP proponują objęcie opłatą także smartfonów i tabletów. Puls Biznesu informuje, że miałoby to być 3% wartości urządzenia w momencie sprzedaży — czyli całkiem sporo.


Biorąc pod uwagę liczbę sprzedawanych w kraju urządzeń mobilnych, redakcja Pulsu Biznesu oszacowała, ile w sumie zapłaciliby producenci i dystrybutorzy sprzętu. Koszty obrotu smartfonami i tabletami wzrosłyby o kilkadziesiąt milionów złotych rocznie, przy wartości rynku opiewającej na 5,5 miliarda złotych. Koszty te oczywiście odbiłyby się na cenach urządzeń, które i tak nie są w Polsce tanie.

Pomysł spotkał się z oporem internautów, krytykuje również Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego oraz Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. W oczach przeciwników podatku urządzenia te służą do komunikacji i korzystania z Internetu, a nie do masowego kopiowania muzyki, jak widzą je działacze ZAiKS-u.

Minister kultury na razie zwleka z podjęciem decyzji. Rekomendacja jest wciąż rozpatrywana, a jako usprawiedliwienie opóźnień ministerstwo podaje to, że dwie z organizacji zbiorowego zarządzania, specjalizujące się w opłatach reprograficznych, nie chcą dołączyć do koalicji.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,56503.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lip 25, 2014 21:00

Komentarz:

Michał

Oglądanie online nie jest w naszym kraju nielegalne. nie ma obowiązku sprawdzania czy film przez kogoś udostępniony został udostępniony legalnie czy nie. Tak samo ściąganie. Jedynie ściąganie i rozpowszechnianie jest nielegalne. Mecenas Łuczak zarabia na robieniu ludziom wody z mózgu. Nieświadomi prawnie się boja i płacą. Reszta zlewa sprawę lub zgłasza skargi do naczelnej rady adwokackiej.

=============================

Walka z piractwem stała się biznesem. Wyszukiwarka podpowie, skąd ściągnać legalnie film




Walka z piractwem staje się biznesem. Zarówno dla ścigających, jak i dla broniących internautów. – Lipiec to zazwyczaj spokojny miesiąc. W tym roku codziennie mam przynajmniej jednego klienta i kilka telefonów w sprawie wezwań od kancelarii Anny Łuczak – mówi nam krakowski prawnik. Każda porada w jego kancelarii kosztuje 100 zł.

– Tak dużo klientów zgłaszających się z prośbą o radę w jednym typie sprawy jeszcze nie miałam – dodaje mecenas Anna Rurarz z Warszawy. Udzieliła już co najmniej kilkunastu porad – każda płatna 150 zł.

Kancelarie i prawnicy wyspecjalizowani w prawie autorskim mają w ostatnich tygodniach prawdziwe żniwa. Zaczęło się od działań kancelarii Anny Łuczak z Warszawy, a potem ruch w biznesie zwiększyła także gdańska kancelaria BGST Radcowie Prawni Borek, Gajda, Tołwiński. W porozumieniu z producentami filmowymi przedstawiciele prawniczych firm zaczęli masowo składać zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa nielegalnego rozpowszechniania filmów. Anna Łuczak w imieniu producentów „Obławy”, „Czarnego czwartku”, „Last minute”, „Drogówki” i „Być jak Kazimierz Deyna” złożyła zawiadomienia w stosunku do co najmniej 103 tys. internautów. Trójmiejska kancelaria podpisała umowę z amerykańskim producentem filmu „Witaj w klubie” i w jego imieniu skierowała wnioski o ściganie kilkunastu tysięcy internautów. W efekcie tych działań prokuratury zaczęły masowo prowadzić postępowania w sprawie łamania praw autorskich i ustalać dane internautów przypisanych do adresów IP, z których miały być udostępniane te filmy.

Więcej: http://serwisy.gazetapraw...alnie-film.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15962
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lip 26, 2014 12:02

Komentarze:

seniorelcid

@kam193


: Niestety smutna prawda. z tych pieniędzy to kilka % trafi do twórców, artystów, itp. a większość z tego pochłonie ZAiKS I jemu podobne organizacje "wspierające" twórców no ale skądś trzeba wziąść kasę, żeby średnie zarobki w przyszłym roku nie były mniejsze, no bo jakby to wyglądało? No i nowy pałacyk by się przydał, ten to za rok bedzie już stary.

------------------------------------------

Pablo_Wawa

I już chyba nikt nie ma wątpliwości, że najbardziej szkodliwy dla twórców (pod kątem ich zarobków/tantiemów) jest sam ZAiKS!

------------------------------------------

Frankfurterium

Logika podpowiada, że teraz korzystanie z Zatoki Piratów i podobnych powinno stać się legalne. W końcu piracisz czy nie - i tak opłacasz ZAiKS...

========================================

ZAiKS i ZPAV obalają mity o „podatku od piractwa”


Wczoraj reprezentanci trzech polskich organizacji zbiorowego zarządzania, ZAiKS, ZPAV i SAWP, podjęły próbę wyjaśnienia, o co chodzi w propozycji nałożenia na urządzenia mobilne opłaty reprograficznej. Prezentacja i dyskusje miały obalić mity, jakie ich zdaniem urosły wokół powszechnie (i zdaniem pomysłodawców również niesłusznie) krytykowanej propozycji. Na spotkaniu pojawili się również twórcy (Marek Kościkiewicz, Stanisław Soyka i inni), którzy przekonywali, że doskonale wiedzą co się w ZAiKS-ie dzieje i że jest to ich organizacja.

Wczoraj na stronie ZPAV pojawił się artykuł, mający udowodnić, że nie mamy się o co martwić, bo poszerzenie zasięgu opłaty od czystych nośników na smartfony, tablety i podobne urządzenia nie spowoduje wzrostu cen urządzeń. Jako że katalog urządzeń objętych opłatą ostatnio był aktualizowany w 2008 roku, działacze organizacji czują, że najwyższa pora go poszerzyć. Jako dowód nieszkodliwości opłaty ZPAV przywołuje doświadczenia innych krajów Unii Europejskiej, na przykład Hiszpanii, gdzie od 2012 roku opłata została przeniesiona na budżet państwa, a mimo tego ceny urządzeń nie spadły… co jest nieprawdą. Na podstawie danych Eurostat i po uwzględnieniu podatku Dominik Dobek ze Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego (ZIPSEE) oszacował, że ceny elektroniki użytkowej spadły tam o około 8,58%.

Przywołane zostały także Niemcy i Francja. Tam sumarycznie zebrane opłaty są rekodrowo wysokie, podczas gdy Polska pod względem kwot zbieranych z tytułu opłat od czystych nośników plasuje się na szarym końcu krajów UE. Nieszkodliwości opłat dowieść ma porównanie cen „wybranych urządzeń”, dla ułatwienia tylko firmy Apple, przedstawione przez organizację. Jako że u nas, po przeliczeniu ze złotówek na euro, iPhone jest w internetowym sklepie firmy Apple kilka euro droższy niż we Francji, ZPAV oskarżył środowisko producentów i importerów o sztuczne zawyżanie cen. Opłaty doliczane są do cen, jakimi operują producenci i importerzy, a więc znacznie niższych niż te w sklepach RTV. Nie mogą więc w istotny sposób wpłynąć na koszt ponoszony finalnie przez konsumenta – można przeczytać w artykule.

Czemu więc społeczeństwo protestuje z takim zapałem? W artykule ZAiKS-u można przeczytać, że są dwie przyczyny: nieuzasadnione przekonanie, że cały dorobek kulturalny powinien być darmowy i równie nieuzasadnione obawy, że nowe opłaty odbiją się na konsumentach. Przy tym drugim organizacja zrzuca winę za rozdmuchiwanie sprawy na producentów sprzętu. Mając w pamięci, że proponowane stawki nie mogą przekroczyć 3 proc. ceny producenta, uzasadnione wydaje się pytanie, czy producenci nie chcą przy okazji sięgnąć po dodatkowe zyski kosztem twórców – pisze organizacja.

Najważniejszym punktem wyjaśnienia opublikowanego przez ZAiKS z kolei jest udowodnienie wszystkim oczywistego, czyli że opłata reprograficzna nie jest podatkiem. Oczywiście, że nie jest. Ma charakter odgórnie ustalonej, ale wpłaty nie trafiają do budżetu, a do kieszeni organizacji. Nazywanie jej „podatkiem od piractwa” ma charakter ironiczny.

„Obalanie mitów” nie wyjaśniło wiele. Przede wszystkim nadal nie wiemy, jak organizacje mają zamiar rozwiązać problem nieprzejrzystości finansowej. Nie padła żadna wzmianka o wielokrotnym nakładaniu opłaty (na płytę, na nagrywarkę i na odtwarzacz) ani o tym, dlaczego opłata ma objąć także sprzęt kupiony dla instytucji publicznych. Jedynym mitem, jaki został obalony, jest ten o rzekomym objęciu opłatą aparatów fotograficznych. Na czekającej obecnie na zatwierdzenie liście ich nie ma, ale kto wie…




ZAiKS miał jednak pecha. Tego samego dnia, kiedy zabrał się za „obalanie mitów”, media podały dane dotyczące zarobków jego pracowników za ubiegły rok. Przeciętna pensja za pracę dla organizacji jest równa 10330 złotych. Na wynagrodzenia dla 466 etatów organizacja przeznaczyła prawie 60 milionów, ale ponieważ w kasie organizacji wciąż nie było widać dna, kupiła Pałac w Janowicach (małopolskie, powiat tarnowski) za 4,6 miliona złotych. Ma tam powstać Centrum Pracy Twórczej, nad którego rozwojem i promocją pracować będzie 10-osobowy zespół.

źródło: http://www.dobreprogramy....News,56735.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 6 z 8  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.