forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » ACTA. Dotyczy nas wszystkich. Poprzedni temat :: Następny temat
ACTA. Dotyczy nas wszystkich.
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lis 08, 2012 20:51

CETA, czyli tylne wejście dla ACTA, przetestuje obietnicę premiera


08.11.2012 17:52, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: Felieton

O ACTA już trochę zapomnieliśmy, ale w powietrzu nadal wiszą projekty wprowadzające w równym stopniu drakońskie sposoby na egzekwowanie praw autorskich poprzez zaglądanie nam przez ramię w monitor. Bliskie ACTA są na przykład wspomniany wcześniej CETA, TPP, a także nasz rodzimy projekt „Czysty Internet”. Takie pomysły niestety będą wracać tak długo, jak długo mamy do czynienia w ogóle z prawami autorskimi i pieniędzmi. Pozostaje mieć nadzieję, że rządy państw będą je konsekwentnie odrzucać.

W lutym tego roku wyciekł projekt umowy między UE i Kanadą i wtedy dowiedzieliśmy się, że porozumienie CETA, o którym pisałam w lipcu, jest podobne do ACTA pod wieloma względami, na przykład w zapisach o sankcjach karnych. To jeden z punktów ACTA, który, obok ingerencji w prywatność użytkowników, budził największe kontrowersje. Temat powrócił w październiku za sprawą między innymi fundacji Panoptykon.

Fundacja, wraz z kilkoma innymi organizacjami (Centrum Cyfrowe, Internet Society Poland, Projekt: Polska, Fundacja Nowoczesna Polska, FWiOO) zajmującymi się ochroną praw obywateli w cyfrowym świecie, pod koniec października wysłała list otwarty do ministra gospodarki oraz ministra kultury i dziedzictwa narodowego. W liście (PDF) organizacje apelują do rządu, by w czasie trwających właśnie negocjacji (oczywiście ściśle tajnych) polski rząd sprzeciwił się tym zapisom, które zagrażają wolnościom obywateli i kontynuują represyjną politykę egzekwowania praw na dobrach niematerialnych. Ponadto Panoptykon słusznie zaznaczył, że międzynarodowa umowa handlowa to nie miejsce dla zapisów o charakterze karnym.

Komisarz UE ds. Handlu, Karel de Gucht (ten sam, który zapowiedział powrót ACTA), twierdzi, że negocjacje mogą zakończyć się jeszcze w tym roku, więc wcale nie mamy dużo czasu. Dodatkowo można odnieść wrażenie, że UE robi wszystko, aby internauci byli przekonani, że CETA i ACTA są bardzo odmienne. A jednak chyba czeka nas powtórka z ubiegłej zimy. Oba porozumienia powstawały za zamkniętymi drzwiami (CETA jest ciut starsze), oba proponują surowe kary za naruszanie praw autorskich i oba „zachęcają” do „dobrowolnego” działania na rzecz ich właścicieli. Premier przyznał, że w sprawie ACTA nie miał racji, a po upadku porozumienia obiecywał reformę prawa autorskiego, aby można je było zastosować również do dóbr w postaci cyfrowej bez krzywdy dla żadnej ze stron. Zobaczymy ile takie obietnice są warte. Jeśli więc ktoś jeszcze ma transparent z protestów z zeszłej zimy, może warto go na wszelki wypadek wyczyścić i podmienić literki…

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,37184.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lis 20, 2012 19:12

Komentarze pod artykułem:

Doroslismy__ (niezalogowany) | 20.11.2012 17:39#1

Tak dorośliśmy.

Ale wpierw lud należy zapoznać ze znaczeniem pojęcia "domena publiczna" oraz wytłumaczyć, że praw autorskich nie można wydłużać w nieskończoność.
W stosunkowo krótkim okresie czasu wydłużono ochronę z 25 lat do 70 (sic!) - co jest bzdurą piramidalną.
Gdyby organizacjom "chroniącym" prawa autorskie dać wolną rękę, to za niedługo trzebaby płacić licencje za czytanie Arystotelesa, a dzieci w szkołach musiałyby wnosić opłaty za wyjaśnianie prawa Pitagorasa - wszak prawa autorskie!
Obywatele muszą nauczyć się bronić swoich praw.
PS.
Prawo autorskie tak naprawdę jest prawem drukarzy, gdyż to oni zaczęli budować te regulacje w XVII wieku, a które to regulacje urosły do dziwoląga jakim są prawo autorskie i prawo patentowe w USA.

marzena_k (niezalogowany) | 20.11.2012 17:52#2

Jak można poważnie traktować prawo autorskie po komunikacie, że właśnie udzielono patent na przewracanie stron, lub opatentowano prostokątny kształt telefonu. Za chwilę opatentują koło i wszyscy będziemy piratami. Nie proponuję rozwiązania, bo rozpęta się zaraz typowa dyskusja na pseudo argumenty. Ale zastanówmy się czy przypadkiem, w pogoni za kasą, nie przesadzamy z patentami i prawami autorskimi. Może to nie tylko pirat jest winien ale i prawo autorskie.
============================================================
Czy dorośliśmy już do dialogu o prawie autorskim?


20.11.2012 17:26, Autor: Marcin Paterek (Wilczeek), Kategoria: Felieton

ACTA, SOPA, PIPA, CETA, TPP, „Czysty Internet” — powoli zbliżamy się do granicy, po przekroczeniu której braknie mi już palców do pokazania, ile razy ustawodawcy chcieli zmusić internautów do przestrzegania praw autorskich w Sieci. Każdy tego typu projekt budzi wiele uzasadnionych obaw, że kres wolności w Internecie jest już blisko. Za każdym razem słyszymy też głosy różnych organizacji, które nawołują do odrzucenia podobnych dokumentów. Ostatecznie projekty są wsadzane do niszczarek, a w ich miejscu pojawiają się następne, podobne albo gorsze. Przypomina to nieco walkę z hydrą, której po odcięciu głowy wyrastają natychmiast kolejne.

Osobiście jestem już zmęczony wypatrywaniem kolejnych projektów, które są po cichu spisywane za zamkniętymi drzwiami. Nie mam ochoty śledzić kolejnych afer, które wybuchają po próbie wprowadzenia ograniczeń tylnym wejściem. Na szczęście wygląda na to, że nie jestem jedyny — tę tragikomedię postanowiła przerwać Zoe Lofgren, kongresmenka Stanów Zjednoczonych.

Przedstawicielka Izby Reprezentantów doszła do wniosku, że należy odwrócić hierarchię i najpierw zapytać członków serwisu Reddit, jakie ich zdaniem regulacje powinny pojawić się w dokumencie pozwalającym na zamykanie stron internetowych. Nie chodzi tu jednak o pochwałę piractwa, lecz o zapewnienie odpowiedniej ochrony właścicielom domen. Według Lofgren o nadużywaniu obecnych przepisów świadczy fakt, że nie wszystkie z 1500 stron, które w ciągu dwóch ostatnich lat zablokowano w Stanach Zjednoczonych, łamały prawa autorskie. Ich właściciele po prostu nie mieli szans na wcześniejszą obronę i dopiero po zamknięciu portali musieli dowodzić swojej niewinności. Dlatego kongresmenka proponuje na początek, by administratorzy stron byli ostrzegani przed blokadą, dzięki czemu będą mogli odpowiednio przygotować się do sprawy.

W ciągu 17 godzin od publikacji, post Lofgren skomentowało ponad 50 osób. Warto przy tym zaznaczyć, że w większości odpowiedzi znalazły się merytoryczne argumenty przemawiające za proponowanymi rozwiązaniami (co w Internecie nie jest przecież takie oczywiste i Reddit nie jest tu wyjątkiem). Być może więc taki sposób przeprowadzania społecznych konsultacji, choć dopiero raczkujący, za kilka lat stanie się normą w komunikacji między państwem a obywatelami. Barack Obama także próbował porozmawiać z obywatelami na Reddicie, nikogo też nie dziwi, że wielu polityków za Oceanem aktywnie używa Twittera. Śmiem powiedzieć, że jest to możliwe także u nas (mimo że Polacy słabo radzą sobie z obsługą Sieci), bo metoda zaproponowana przez Zoe Lofgren świetnie wpisuje się w projekt „państwa optimum 2.0”.

Wróćmy jednak do praw autorskich. Nie ulega wątpliwości, że problem istnieje i trzeba o nim rozmawiać. Wielu internautów po prostu przyzwyczaiło się do tego, że w Sieci wszystko jest dostępne za darmo. Część z nich może nawet nie wiedzieć, że łamie prawo (czego najlepszym dowodem jest nagminne wykorzystywanie znalezionych wyszukiwarką Google obrazków). Doskonale obrazują to badania przeprowadzone przez Ofcom na grupie 5099 mieszkańców Wielkiej Brytanii — wynika z nich, że aż co druga osoba nie potrafiła wskazać, czy materiały pobrane przez nią w ciągu trzech ostatnich miesięcy były legalne.

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,37440.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lis 27, 2012 21:04

Podobny temat, więc zamieszczam go tutaj.
===========================================

Rządy chcą położyć łapy na internecie? Wrzawa wokół międzynarodowej konferencji w Dubaju




Dubaj w dniach 3-14 grudnia będzie "cieszył się" szczególnym zainteresowaniem sieci. A to z powodu Światowej Konferencji Międzynarodowej Telekomunikacji, na której, jak się spekuluje, rządy mają dążyć do objęcia internetu własnym nadzorem.

Czy grozi nam koniec sieci jaką znamy? Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny (ITU), organizacja wyspecjalizowana ONZ, ma dyskutować o zmianie Międzynarodowych Regulacji Telekomunikacyjnych (ITR, obowiązująca wersja pochodzi z 1988 roku i przez to nie przystaje do współczesnego internetu), dokumencie, który odpowiednio skonstruowany może przenieść zarządzanie globalną siecią z rąk firm prywatnych i organizacji pozarządowych w ręce organizacji zrzeszającej rządy. Czy jest czego się obawiać? To zależy, które propozycje zmian weźmiemy pod lupę.

Internet dla wszystkich

Hamadoun Touré, sekretarz generalny ITU, w artykule dla Wired przyznał, że sam jest zwolennikiem zmian. Chce, żeby nowe przepisy ułatwiły dotarcie z siecią do 2/3 populacji globu, która teraz dostępu do internetu jest pozbawiona.

W tym celu zmiany powinny zwiększyć cyberbezpieczeństwo (a co za tym idzie, ułatwić wykrywanie, kto jest cyberprzestępcą, czy blokowanie spamu), promować rozbudowę infrastruktury sieciowej i optować za zmniejszeniem kosztów dostępu do niej.

Internet regionów


Inny pomysł mają Rosjanie. Jak wynika z dokumentów, które wyciekły do sieci, nasi wschodni sąsiedzi chcą zaproponować, żeby wśród nowych regulacji znalazł się zapis wprost pozwalający rządom na regulację internetu wewnątrz swoich granic. Rosja (o czym pisaliśmy niedawno), Chiny czy Iran już dziś cenzurują sieć, po co im więc dodatkowe regulacje?

Po pierwsze, dla dodatkowego uprawomocnienia ich poczynań. Dziś działania Chin czy Rosji są oceniane krytycznie, gdyby jednak pozwalały na nie międzynarodowe regulacje, sprawa wyglądałaby trochę inaczej. Byłyby także dodatkowym, prawnym argumentem przeciw tym firmom i rządom, które starałaby się owe działania negować.

Po drugie, dla międzynarodowej współpracy. Jak donosi Reuters, tego m.in. obawia się Google. Obawia się, że nowe zapisy ITR mogą stać się podstawą współpracy grup państw. W efekcie zamiast jednego, globalnego internetu mielibyśmy kilka regionalnych sieci.

Internet bez anonimowości

Choć od początków swojego istnienia struktura sieci nie sprzyja szczególnie anonimowości, to wciąż jest w niej miejsce na prywatność - choćby przez fakt, że dane osobowe użytkowników są w posiadaniu dostawców sieci, ale już niekoniecznie rządów.

Grupa państw arabskich chce to zmienić przez wprowadzenie uniwersalnej identyfikacji użytkowników sieci. Krytycy zdążyli już wytknąć, iż postulat ten jest najpewniej podyktowany obawami o kolejny wybuch społecznego niezadowolenia, analogiczny do zeszłorocznej "wiosny ludów".

Internet bez jednego ośrodka


Przeciw zmianom w ITR głośno protestują Stany Zjednoczone i wiele krajów europejskich. Protesty mogą być podyktowane chęcią ochrony wolności słowa i prymatu prywatnych inicjatyw nad rządowymi regulacjami, owszem.

Trudno jednak nie zauważyć, że za zmianami opowiadają się głównie państwa biedniejsze, rozwijające się lub wschodzące mocarstwa (jak Chiny). A to (plus pamięć o amerykańskich inicjatywach w rodzaju SOPA czy nawet ACTA) nasuwa inną, dodatkową interpretację - że główną osią sporu jest to, czy czas obalić stary porządek w sieci. Porządek, w którym główną rolę odgrywają Stany Zjednoczone i amerykańskie firmy. W "nowym, wspaniałym świecie" internet miałby stać się "dobrem wspólnym", zarządzanym przez międzyrządową organizację pokroju ITU.

Gorący grudzień

Hamadoun Touré zapowiada, że choć zmiany mogą być przegłosowane zwykłą większością, to w praktyce będzie potrzebna jednomyślność wszystkich 193 państwa. Z jednej strony może to uspokajać - skoro 27 państw tworzących Unię Europejską nieraz nie może się dogadać, to co dopiero 193?!

Z drugiej strony, jeśli zechcą, to państwa rzeczywiście mogą namieszać w sieci. Mogą zakończyć okres "wolnej amerykanki" i przekazać zarządzanie internetem międzyrządowej organizacji. Mogą zagrozić temu, co w internecie kochamy - niemal nieskrępowanej wolności.

Dlatego warto przyglądać się konferencji w Dubaju w dniach 3-14 grudnia. Warto sprawdzać, jakie propozycje zgłaszają poszczególne kraje i jaki jest na nie odzew. Czy Stany Zjednoczone rzeczywiście będą działać w naszym interesie? Czy państwa UE posłuchają apelu Parlamentu Europejskiego, który apeluje o zachowanie wolnego charakteru sieci?

Przede wszystkim zaś warto przyglądać się polskiemu rządowi, który, jak zapowiada na stronach Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji:

Nie zgadza się na przepisy rozszerzające mandat ITU o kwestie związane z zarządzaniem Internetem (...) Rząd RP nie popiera wprowadzenia w ramach ITR zapisów umożliwiających niektórym państwom ograniczanie swobód, praw podstawowych i wolności.

Oby ta deklaracja znalazła odbicie na konferencji.

źródło: http://technologie.gazeta...zawa_wokol.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lis 28, 2012 09:38

Komentarz internauty:

~zibi54: NIGDY!!!!! Wolny internet to potężna broń na możnych tego świata. Nie pozwoli nic ukryć.A tego boją się najbardziej.Marzy im się społeczeństwo ogłupiałe ciche potulne które ma wiedzieć tyle ile oni nam powiedzą.Czym głupszy naród tym łatwiej nim manipulować.
====================================

Internet wkrótce przestanie istnieć?


Nowy porządek świata zbliża się coraz dłuższymi krokami i będzie to okres, który na pewno się nam nie spodoba. Zacznie się od internetu, który może przestać istnieć w takiej formie, w jakiej go dotychczas znaliśmy.

Na 3 grudnia zaplanowano tajne spotkanie Międzynarodowego Związku Komunikacji, jednej z komórek ONZ, która zadecyduje praktycznie o losach całego internetu. Najgorsze jest to, że wszystko trzymane jest w ścisłej tajemnicy, tak by obywatele przypadkiem nie mogli zaprotestować przeciwko temu co światowe rządy chcą im zaserwować, a nie będzie to miła wizja.

Podczas spotkania 193 państwa członkowskie, zagłosują w sprawie zmian w światowych regulacjach dotyczących internetu, które mogą praktycznie zniszczyć całą sieć.

Z przecieków, jakie publikuje strona WCITLeaks.org (http://wcitleaks.org/) wynika, że Chiny, Rosja oraz kilka innych krajów, chciałoby przekazania władzy nad internetem w ręce ONZ co miałoby katastrofalne skutki. Przede wszystkim można by wówczas kontrolować całą prywatną korespondencję obywateli. A co gorsza, niektóre kraje chcą, by internauci za łączenie się z zagranicznymi witrynami, płacili jak za międzynarodowe połączenia telefoniczne, co w zasadzie równałoby się wstrzymaniu ruchu.

Na szczęście Google oraz kilka innych firm walczy o to, by zachować sieć w obecnym kształcie i nie dopuścić do tego, by rządy państw ingerowały w wolność wypowiedzi. Oczywiście Google walczy o własny interes, doskonale zdając sobie sprawę, że zmiany oznaczałyby jej upadek, ale tak się składa, że interesy koncernu są w tym wypadku zbieżne z potrzebami internautów.

Google uruchomiło w tym celu stronę Take Action, na której można poprzeć pomysł wolnego i niezależnego internetu. Do akcji włączyły się też WordPress, Reddit, Mozilla oraz Imgrur, które powołały do życia własną inicjatywę Internet Defense League mającą podobny cel.

Istotne jest to, by ludzie dowiedzieli się, jaką "niespodziankę" szykują im rządy państw i mogli temu przeciwdziałać. W końcu dziś nie wyobrażamy sobie życia bez internetu.

źródło: http://technowinki.onet.p...34,artykul.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 30, 2012 18:08

Bliźniaczki ACTA płodzone za zamkniętymi drzwiami


28 Listopad 2012

Masowe sprzeciwy obywateli będące główną przyczyną odrzucenia ACTA uzmysłowiły rządzącym realną siłę Internautów skrzykniętych w sieci, a demonstrujących na ulicach. Reprezentanci wielkiego biznesu, korporacji posiadających prawa autorskie jednak nie spasowali, teraz – bogatsi o doświadczenia z ACTA – są ostrożniejsi. Innymi ścieżkami i za szczelniej zamkniętymi drzwiami dalej forsują podobne regulacje. Coraz to pojawiają się przecieki o pracach nad nowymi międzynarodowymi umowami jak np. CETA czy EU-India FTA . Próbuje się też wprowadzać globalną kontrolę nad Internetem, czemu ma służyć konferencja organizowana przez Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny (ITU) w Dubaju w dniach 3-14 grudnia 2012 r.

Po kolei.

CETA czyli the Comprehensive Economic and Trade Agreement to międzynarodowe porozumienie pomiędzy krajami Unii Europejskiej a Kanadą. Umowa powstawała przy założeniu, że jej poprzedniczka ACTA zostanie przyjęta, dlatego niektóre zapisy, w szczególności te dotyczące praw autorskich są identyczne w obu umowach np. „zrzucanie” odpowiedzialności za piractwo na dostawców Internetu i nakładanie na nich obowiązku dostarczania odpowiednim władzom danych osobowych osób je naruszających. Wielki zwolennik ACTA i główny ich unijny negocjator – komisarz ds. handlu w Komisji Europejskiej – Karel de Gucht wypowiadając się na temat CETA w jednym z wywiadów, nawet nie ukrywał, że nowa umowa tylko pozornie różni się od ACTA…
Nie możemy tego zweryfikować, gdyż dokument roboczy, który trafił na początku listopada br. do sekretariatu Komisji Handlu Wewnętrznego w Parlamencie Europejskim (INTA) – jest utajniony i jeszcze nie dostępny nawet dla członków komisji. Nie ma jeszcze żadnych konkretnych dat jego rozpatrywania w Parlamencie. To, co oficjalnie wiemy opiera się na wydanym 10. września br. przez Komisję Europejską bardzo ogólnikowym komunikacie dotyczącym prac nad CETA. Brak konkretów dziwi, tym bardziej, że negocjacje trwają od maja 2009 r. Ostatnia tura rozmów na ten temat miała miejsce w Radzie w połowie października br. Finalny tekst ma zostać wynegocjowany do końca roku.

EU-India FTA – to przyjęta w 2009 r. umowa o wolnym handlu Unii z Indiami, którą obecnie Rada renegocjuje. Nowe proponowane zapisy wykazują duże podobieństwo do ACTA, np. te dotyczące zakazu importu do UE hinduskich „podróbek” – do których najprawdopodobniej byłyby zaliczane także leki generyczne (tanie zamienniki chronionych patentami medykamentów) masowo produkowane w Indiach. Są też propozycje regulacji szkodliwych dla małych, lokalnych rynkowych “graczy”, zaś “zielone światło” zapala się przede wszystkim dla wielkich korporacji, wpieranych przez organy ścigania chroniące ich interesy. Głównym celem umowy jest ułatwienie międzykontynentalnego handlu, zmniejszenie ceł itp., ale przy okazji próbuje się też wprowadzać zapisy zagrażające wolności Internetu.

Niebawem, 3. grudnia br. w Dubaju – Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny (ITU) organizuje poświęconą specjalnym regulacjom w sieci – konferencję z udziałem 193 państw – członków organizacji. Za zamkniętymi drzwiami odbędą się negocjacje nad przyszłością Internetu. Przecieki wskazują na kolejną próbę wprowadzenia cenzury, ale nie tylko… Jest też propozycja, aby międzynarodowe organizacje kontrolowały bezpieczeństwo w Internecie, rozważa się wprowadzenie opłat za międzynarodowe połączenia w sieci, ITU miałby nadzór nad organizacjami non-profit, zarządzającymi domenami.

Zaniepokojony tymi pomysłami Parlament Europejski przyjął 22 listopada br. rezolucję, w której obliguje 27 krajów UE, będących także członkami ITU – do tego, by wszelkie zmiany Międzynarodowego Regulaminu Telekomunikacyjnego ( przyjętego w 1988 r. i od tej pory nie nowelizowanego) były „zgodne z dorobkiem prawnym UE i promowały interes i cel Unii, jakim jest propagowanie Internetu, jako prawdziwie publicznej przestrzeni, w której przestrzegane są prawa człowieka i podstawowe wolności, w szczególności wolność słowa i zgromadzeń, a także zasady wolnego rynku, neutralności sieci i przedsiębiorczości”.

Dziwi nas – posłów, że negocjacje mogące znacząco wpływać na interes publiczny, nie są prowadzone w sposób przejrzysty i otwarty. Uważamy, że „ani Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny, ani żadna inna pojedyncza, scentralizowana instytucja międzynarodowa nie jest właściwa do występowania, jako organ regulacyjny zarządzający Internetem czy przepływami ruchu w Internecie”. Cały tekst rezolucji:

http://www.europarl.europ...+DOC+XML+V0//PL

Nauczony zimowymi manifestacjami “przeciw – ACTA” polski rząd sprzeciwia się nowym regulacjom. Jak twierdzi minister administracji i cyfryzacji Michał Boni – „Polska jest jednym z niewielu krajów, który deklaruje chęć publicznych konsultacji dotyczących tych zmian, podkreślając także, że polski rząd nie zgadza się na nadmierne regulacje Internetu czy śledzenie użytkowników w sieci”. Spora volta, zważywszy, że przed rokiem polski rząd za naszej prezydencji w Radzie negocjował po kryjomu ACTA…

Jedno jest pewne, Parlament Europejski jak pokazał w głosowaniach odrzucających umowę ACTA – nie przepuści już jej bliźniaczki, nawet pod atrakcyjnym przebraniem.

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego

Lidia Geringer de Oedenberg



Więcej :

http://mac.gov.pl/dzialan...ikacyjnych-itr/

http://vieuws.net/financi...rade-agreement/

http://falkvinge.net/2012...xt-big-battles/

źródło: http://lidiageringer.blog.onet.pl/

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 05, 2012 12:17

Komentarz pod artykułem:

proxinum | 03.12.2012 16:40#1

Skoro odbędzie się to za zamkniętymi drzwiami a Internauci i firmy zajmujące się siecią nie będą mieli nic do powiedzenia, to znaczy że WICT mają coś do ukrycia. Wczesniej czy później ludzie dowiedzą się czy ich obawy były bezpodstawne czy też nie

=================================

W Dubaju obraduje ITU, czy mamy czego się obawiać?


03.12.2012 16:32, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: Felieton

Dziś w Dubaju rozpoczęła się organizowana przez Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny World Conference on International Telecommunications. Jednym z punktów agendy spotkania organizowanego przez komórkę podległą ONZ jest Internet i to budzi ogromne obawy użytkowników, organizacji, a nawet twórców globalnej sieci. Podczas WICT obradować mają reprezentanci 193 państw należących do Związku, a przedmiotem jest modernizacja Międzynarodowych Regulacji Telekomunikacyjnych.

Ostatnia wersja dokumentu została opracowana w roku 1988, najwyższa więc pora na zmiany — zmieniła się nie tylko technologia, ale także organizacja rynku, bo nie ma już państwowych monopoli telekomunikacyjnych. Jednak, jak już zaznaczali eksperci, którzy brali udział w konsultacjach w Polsce, niektóre zapisy ITR dawały Związkowi zbyt szerokie kompetencje, co mogło doprowadzić do ograniczania swobód, praw podstawowych i wolności. Podobne do MAC obawy mają działające w Internecie i monitorujące jego stan organizacje (Mozilla), firmy (Google — jego usługi blokowane są w prawie 40 krajach), a nawet znany jako jeden z „ojców Internetu” Vinton Cerf. O jakie konkretnie zapisy chodzi? Tego nie wiemy, gdyż do propozycji zmian oraz raportów dostęp mają jedynie biorący udział w konferencji oraz kilka uprzywilejowanych grup. Hamadoun Touré, obecny sekretarz generalny ITU, twierdzi, że zmiany mają na celu rozszerzenie zasięgu Internetu, aby jeszcze więcej osób mogło z niego korzystać.





Według OpenNet wśród obradujących znalazło się kilkadziesiąt krajów (42 z 72 badanych w ramach inicjatywy), które aktywnie cenzurują treści dostępne w Internecie. Freedom House raportuje z kolei, że w ciągu ostatnich dwóch lat w kilkunastu z 47 monitorowanych przez organizację krajów przyjęto regulacje prawne, które zagrażają swobodzie wypowiadania się w Sieci. Rządy wielu państw boją się utraty kontroli nad mediami działającymi w nieokiełznanym Internecie, więc za zamkniętymi drzwiami pracuje się nad metodami zezwolenia na ograniczanie wolności słowa lub odcinaniu dostępu do niego nawet w krajach demokratycznych. Tak ceniona anonimowość również jest zagrożona — głównie na Bliskim Wschodzie, gdzie proponowane są rozwiązania oparte na logowaniu z użyciem numeru dokumentu tożsamości, lub budowy sieci narodowej (Iran). Padła także propozycja, aby to Narody Zjednoczone, a nie firmy prywatne, kontrolowały przydzielanie domen i numerów, oraz wprowadzenie opłat za umożliwianie komunikacji z zagranicą. Według analiz kraje mniej rozwinięte mogą w ten sposób stracić dostęp do treści zagranicznych, bo nie będą w stanie płacić za wyjście ruchu. Byłoby to jednak na rękę operatorom Europejskim, którym notorycznie brakuje pieniędzy na rozbudowę infrastruktury obciążonej przez ruch do Google'a i Facebooka.

Od początku istnienia technologie, które stoją u podstaw Internetu, miały być otwarte i zapewnić możliwość współpracy wielu różnych sieci między sobą, bez względu na położenie czy producenta sprzętu. To pozwoliło wielu firmom, uczelniom i pojedynczym jednostkom na dołożenie swoich cegiełek do rozwoju globalnej sieci, jaką znamy dziś. Internet jest obecnie jedną z największych wartości społeczeństwa — przenosi informacje błyskawicznie, zaciera granice, zapewnia wolność słowa, rozwoju i tworzenia ponad jednej trzeciej mieszkańców Ziemi, jest motorem napędowym handlu i niektórych gałęzi przemysłu. Organizacja, która powołana została do życia aby czuwać nad zunifikowanymi metodami komunikacji zajmuje się więc zupełnie nie tym, czym powinna.

Posiedzenie odbędzie się bez mediów, możemy więc co najwyżej spróbować poskładać w całość przecieki z WCITLeaks oraz spróbować obejrzeć transmisje ze spotkań, ale wszelkie decyzje poznamy po zakończeniu wydarzenia w połowie grudnia. Podczas gdy mogą one zostać podjęte za zamkniętymi drzwiami, ani firmy zarządzające infrastrukturą, ani inżynierowie pracujący przy rozwoju sieci, ani użytkownicy nie zostaną wysłuchani. W reakcji na takie postępowanie w wielu miejscach w Internecie pojawiły się materiały mające uświadomić internautów o ważących się właśnie bez ich udziału losach wirtualnego świata, na przykład What is the ITU, materiały Internet Society oraz zasoby Mozilli. Obok kilku petycji przeciwko takiemu przebiegowi ruszyła także międzynarodowa (reprezentująca 169 krajów) inicjatywa Protect Global Internet Freedom.

Na nawiązanie tak szerokiego porozumienia w sprawie ograniczania tego, na co pracowaliśmy przez lata, szanse są małe, ale nie oznacza to, że można konferencję ignorować. Proponowane zmiany zakładają, że władza nad globalną siecią zostanie przekazana w ręce komórki podlegającej ONZ, a Chinom czy Rosji z pewnością na tym nie zależy. Jednak inne, bardziej realne rozwiązania (na przykład pomysł na odsunięcie od władzy ICANN, czyli przekazanie zarządzania siecią w ręce aparatów narodowych), wciąż budzą obawy.

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,37791.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Gru 05, 2012 12:29

Internet jest dobrem ogólnoświatowym, lecz pewni możni tego świata, próbuja mu założyć kaganiec. Skoro Internet dotyczy całego globu, to dlaczego ta konferencja odbywa się ,,za zamkniętymi drzwiami" ? Śledźmy uważnie jakie ustalenia zapadną w Dubaju.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 10, 2012 15:13

WICT: Kto ma zarządzać Internetem?


10.12.2012 14:59, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News

Jedną z kwestii poruszanych podczas trwającego właśnie szczytu Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego w Dubaju jest kwestia podziału władzy nad Internetem. Obecnie ogromną rolę odgrywają niezależne organizacje, jak Internetowa Korporacja ds. Nadawania Nazw i Numerów (ICANN), która powstała w 2004 roku w Kalifornii, Internet Engineering Task Force, regionalne rejestry, Internet Assigned Numbers Authority, Internet Society, Internet Governance Forum, Internet Architecture Board, a także rządy niektórych państw. Przy okazji dyskusji o przystosowaniu Międzynarodowych Regulacji Telekomunikacyjnych do dzisiejszych realiów i ujęcia w nich Internetu, pojawiły się również propozycje zmiany sposobu zarządzania globalną siecią — na przykład oddania władzy całkowicie w ręce państw obradujących.

Propozycja Rosji obejmuje równie prawa do zarządzania Internetem dla każdego ze 193 obradujących państw, w tym także specyfikacją techniczną. Ze szkicu dokumentu, który trafił na WCITLeaks (PDF) wiadomo, że propozycję popierają także Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Algieria, Sudan i Egipt, choć ten ostatni odciął się od propozycji. Sekcja mówiąca o Internecie zawiera zapisy o podziale odpowiedzialności za zarządzanie Internetem pomiędzy rządy, sektor prywatny i podmioty publiczne, przy czym każdy kraj miałby mieć takie same uprawnienia w kwestii przydzielania numerów, nazw, adresów i zasobów.



Po drugiej stronie barykady są Stany Zjednoczone, które z powodu takiej, a nie innej historii Internetu, mają obecnie największy udział w zarządzaniu wymienionymi wyżej aspektami sieci. Departament Handlu decyduje o tym, kto kieruje IANA, czasowo nadzór nad Siecią został przekazany w ręce ICANN. Ta organizacja zarejestrowana jest w Kalifornii, więc również w oczach świata amerykańska. Zresztą, pierwsze zawarcie umowy z ICANN budziło sprzeciw obserwatorów. Podejmowanie decyzji odbywa się zdaniem wielu w sposób zbyt zamknięty, pod znakiem zapytania stawiano również kwalifikacje osób zasiadających w radzie i neutralność organizacji.

Reprezentanci Stanów Zjednoczonych chcą, aby regulacje obejmowały jak najmniejszą część Internetu, gdyż ich zdaniem umożliwiają one cenzurę. Ponadto, ich zdaniem, przekazanie jak największej władzy w ręce wielu niezależnych organizacji i ekspertów pozwoli na szybkie podejmowanie decyzji w sprawie rozwoju Sieci, zaś powierzenie rozwoju technologicznych podwalin Internetu urzędnikom to zagrożenie dla jego zdrowia. Ten pogląd popierają kraje europejskie, Ameryki Łacińskiej, Azji Wschodniej, Oceanii oraz Australia.

Międzynarodowy Związek telekomunikacyjny przez najbliższe dni będzie starał się zdecydować, czy powierzy odpowiedzialność za rozwój Internetu w ręce jednej organizacji. Nie ma mechanizmu, który ukarze państwa za niestosowanie się do nowych regulacji, ale decyzje podjęte przez ITU zostaną włączone do prawa międzynarodowego.

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,37969.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Sob Sie 30, 2014 10:31, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 13, 2012 20:17

Konferencja ITU w Dubaju - co z niezależnym internetem?



Tuż przez zakończeniem dwutygodniowej konferencji w Dubaju, podczas której 193 krajów debatuje nad regulacjami telekomunikacyjnymi, Nigeria, Kuba, Algieria oraz Arabia Saudyjska wygrywają z Unią Europejską oraz Stanami Zjednoczonymi, przekonując coraz więcej krajów do rozwiązania, które umożliwi większą kontrolę internetu.




Przed rozpoczęciem konferencji wydawało się, że większość krajów uczestniczących w konferencji WCIT-12 (World Conference on International Telecommunications) będzie przeciwko oddaniu regulacji internetu w ręce międzynarodowej organizacji. Jak się jednak okazuje, przecieki dotyczące planowanej rezolucji, jaka powstanie po 2 tygodniach rozmów, wskazują na znacznie bardziej restrykcyjny dokument, który m.in. przekazywałby kompetencje organizacji ICANN instytucji należącej do ONZ. Tak oto z konferencji, podczas której internet miał odgrywać drugorzędną rolę, będąc jedynie elementem całej tematyki telekomunikacyjnej, został umieszczony na wokandzie przez kraje, którym wolność w sieci nie jest w smak. Niestety, nie są jeszcze znane dokładne szczegóły dokumentów kończących konferencję.

Tymczasem sekretarz generalny Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego, Hamadoun Toure, powiedział podczas otwarcia światowej konferencji telekomunikacyjnej w Dubaju, że przejęcie nowych uprawnień związanych z internetem nie jest celem organizacji - podała Agencja PAP. - Przygotowując się do tej konferencji widzieliśmy i słyszeliśmy wiele komentarzy o tym, że ITU czy Narody Zjednoczone starają się przejąć internet. Po raz kolejny chcę powiedzieć jasno: w konferencji WCIT nie chodzi o regulacje internetu, WCIT nie jest na temat zarządzania internetem. Celem jest upewnienie się, że będziemy mogli podłączyć miliard ludzi, którzy nie mają dostępu do telefonii komórkowej oraz 4,5 miliarda ludzi, którzy wciąż są offline - dodał Toure.

Polski rząd nie zgodził się wprowadzać do Międzynarodowych Regulacji Telekomunikacyjnych (ITR) mechanizmów mogących doprowadzić do ograniczenia swobody przypływu informacji i ingerencji państw członkowskich w strukturę internetu. Obawy Polski potwierdzają inne państwa będące członkami UE. - Przede wszystkim chcemy położyć większy nacisk na ochronę demokratycznych wartości w Internecie. Nie popieramy zapisów umożliwiających niektórym państwom ograniczenie swobód, praw podstawowych i wolności. Jesteśmy jednak gotowi na dyskusję na temat przepisów dotyczących zarządzania nazwami domen, przydzielaniem numerów i adresów IP - powiedział minister administracji i cyfryzacji Michał Boni.
Konferencja ma zakończyć się w piątek, 14 grudnia.

źródło: http://nt.interia.pl/inte...etem,nId,725757

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Gru 14, 2012 14:50

Polska wraz z innymi krajami walczy o wolność internetu



Rozpoczęła się walka o wolność internetu pomiędzy Europą w sojuszu w USA i Kanadą a krajami takimi jak Chiny, Rosja oraz państwa arabskie. Polska nie podpisze tekstu Międzynarodowych Regulacji Telekomunikacyjnych - powiedział w Dubaju minister administracji i cyfryzacji Michał Boni. Według niego, część przegłosowanych zapisów jest nieprecyzyjna i może być wykorzystana do zarządzania internetem.

Jak poinformowało Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji (MAC), przedstawiciele krajowych delegacji, uczestniczący w trwającej od 3 grudnia międzynarodowej konferencji telekomunikacyjnej WCIT-12 w Dubaju, otrzymali nowy projekt dokumentu ITR (International Telecommunication Regulations - Międzynarodowe Regulacje Telekomunikacyjne). W ocenie ministra Michała Boniego zebrane propozycje zmian są zbieżne z polskim stanowiskiem - brakiem zgody na jakiekolwiek nowe regulacje dotyczące sposobu zarządzania internetem. - Po wszystkich zmaganiach, napięciach, naszej wspólnej presji jaką wywieraliśmy podczas obrad, wydaje się, że ten tekst jest bezpieczny w tych punktach (dotyczących internetu - PAP). Oczywiście nie wiemy czy przejdzie w niezmienionej wersji, więc nadal walczymy o to, co założyliśmy w naszym pierwotnym stanowisku - powiedział Boni.

Minister zapewnił, że nowy tekst regulacji w żadnej mierze nie odnosi się do treści publikowanych w internecie. Zawiera też w preambule dokumentu "mocniejsze, niż wcześniejsze" zapisy w odniesieniu do poszanowania praw człowieka - czemu sprzeciwiała się grupa państw arabskich czy Chiny, argumentując, że kwestia poszanowania tych praw nie powinna być w ogóle poruszana w dokumencie.

Z informacji przekazanych przez MAC wynika, że w proponowanych nowych ITR, budzące dotychczas wątpliwości słowo "spam" doprecyzowano i w obecnie omawianych dokumentach jasno określono, że chodzi o "niezamówione masowe komunikaty elektroniczne". Minister Boni zapewnia jednak, że sprawa wciąż wymaga obserwacji i są w tej sprawie "pewne obawy - koniecznie do wyjaśnienia - aby (wpisanie kwestii spamu do ITR - PAP) nie stanowiło punktu wyjścia do jakiegokolwiek oddziaływania na sieć".

Z tekstu negocjowanych dokumentów usunięto też zapisy dotyczące regulowania dostępu i kontroli ruchu internetowego. MAC zapewnia również, że w kwestiach bezpieczeństwa sieci teleinformatycznych sformułowanie "w sieci" zastąpiona frazą "dla sieci" - co zmieniać ma znaczenie przepisów w kierunku technicznego bezpieczeństwa sieci, zamiast regulacji treści.

Boni podkreślił, że jeśli zmiany proponowane wcześniej przez niektóre delegacje i dotyczące zarządzania internetem wrócą podczas obrad i zostaną włączone do dokumentów, Polska ich nie podpisze.

O co chodzi w tym sporze?


Wprowadzeniu ograniczeń dotyczących internetu sprzeciwiają się również inne kraje członkowskie Unii Europejskiej oraz m.in. Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Meksyk i Stany Zjednoczone, w których swoją siedzibę ma ICANN (The Internet Corporation for Assigned Names and Numbers) - organizacja non-profit, która obecnie przyznaje nazwy domen internetowych i ustala ich strukturę. ICANN zajmuje się też ogólnym nadzorem nad działaniem serwerów DNS (które m.in. zapewniają zamianę adresów internetowych URL na ciągi cyfr zrozumiałych dla urządzeń tworzących sieć komputerową).

Według niektórych ze 193 członków ITU (Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny - agenda ONZ powołana w celu regulacji światowego rynku telekomunikacyjnego) - w tym m.in. Rosji, Chin i krajów arabskich - ewentualne regulacje powinny dotyczyć także kwestii zarządzania internetem i tego, w jaki sposób kraje członkowskie mogą nadzorować przepływ informacji w sieci. Jako główne przyczyny proponowanych zmian podawane są zagrożenia związane z terroryzmem czy handlem dziecięcą pornografią.

Dyskusja na temat zmian w Międzynarodowych Regulacjach Telekomunikacyjnych (ITR) trwała w Dubaju od 3 grudnia. Jeszcze w czwartek minister Boni poinformował, że większość kontrowersyjnych zapisów zniknęła z proponowanego tekstu dokumentów. Jednak, jak podaje Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, "w trakcie debaty plenarnej stało się jasne, że poszczególne państwa mają bardzo różne wizje brzmienia poszczególnych zapisów. Część nadal proponowała zapisy, które mogłyby być zinterpretowane jako dotyczące internetu". Przegłosowanej w czwartek wieczorem treści Międzynarodowych Regulacji Telekomunikacyjnych (ITR) poza Polską nie poparły też USA, Wielka Brytania, Kanada, Szwecja.

Minister Boni zapewnił, że Polska wciąż będzie uczestniczyć w pracach Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego (ITU - agenda ONZ powołana w celu regulacji światowego rynku telekomunikacyjnego), który zorganizował konferencję w Dubaju. Wciąż jednak sprzeciwia się jakimkolwiek regulacjom dotyczącym zarządzania siecią w tekście ITR.

Międzynarodowe Regulacje Telekomunikacyjne to dokumenty o randze umowy międzynarodowej, która precyzuje w jaki sposób i według jakich zasad powinny być świadczone międzynarodowe usługi telekomunikacyjne. Od początku trwania obrad Polska sprzeciwiała się wprowadzeniu do ITR spraw związanych z zarządzeniem internetem. Wprowadzeniu ograniczeń dotyczących internetu przeciwstawiały się również inne kraje członkowskie Unii Europejskiej oraz m.in. Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Meksyk i Stany Zjednoczone, w których swoją siedzibę ma ICANN (The Internet Corporation for Assigned Names and Numbers) - organizacja non-profit, która obecnie przyznaje nazwy domen internetowych i ustala ich strukturę. ICANN zajmuje się też ogólnym nadzorem nad działaniem serwerów DNS (które m.in. zapewniają zamianę adresów internetowych URL na ciągi cyfr zrozumiałych dla urządzeń tworzących sieć komputerową).

źródło: http://nt.interia.pl/inte...netu,nId,725933

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Gru 14, 2012 16:23

Komentarz internauty:
dannnny

czyli Boni jest za a nawet przeciw. Przyjmuje rezolucje ale jest jej przeciwny. Liczą się fakty a nie ich gadanie. To co gadają członkowie rządu to czysta DEZINFORMACJA. Liczy się co przyjęto na papierze.

==========================

WICT 2012: Polska nie podpisze ITR, będą konsultacje


14.12.2012 15:28, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News

Wczoraj w Dubaju ważyły się losy nowych Międzynarodowych Regulacji Telekomunikacyjnych. Po analizie gotowego tekstu okazało się, że mimo że cele wydają się jasne, państwa należące do ITU mają różne wizje brzmienia poszczególnych zapisów. Reprezentanci Polski od początku zabiegali o umieszczenie w preambule odniesień do Deklaracji Praw Człowieka i jasne zaznaczenie, że zapisy w ITR nie dotyczą Internetu. Wiele stanowisk było całkowicie przeciwnych, pojawiały się propozycje przemycające możliwości cenzury i narodowej kontroli globalnej sieci. Nowa wersja regulacji została przegłosowana wczoraj wieczorem… ale wciąż nie wszyscy ją popierają.

Minister Boni, który od kilku dni jest w Dubaju, zarezerwował sobie jeszcze prawo do konsultowania tych ustaleń z obywatelami. Polska była jednym z pierwszych i nielicznych krajów, które już wcześniej konsultowały zmiany i dzięki temu stanowisko w tej sprawie zostało doprecyzowane w listopadzie. Przyjechaliśmy do Dubaju nie tylko z mandatem polskiego rządu, ale i z mandatem polskiego społeczeństwa — zaznaczył. Pełne wystąpienie można znaleźć na stronie MAC.



Polska jest jednym z tych państw, które uważają, że regulacje nie powinny obejmować Internetu. Tym większą konsternację wywołało przyjęcie w środowy wieczór rezolucji dotyczącej… właśnie rozwoju Internetu. Procedura przyjmowania jej również wzbudziła niepokój wielu państw i wywołała zamieszanie. Wątpliwości budził również zapis o bezpieczeństwie sieci — reprezentacja Polski chce mieć pewność, że chodzi tylko o sprawy techniczne, a nie o powiedzmy ochronę społeczeństwa przed szkodliwymi treściami z Zachodu.

ITR w obecnym kształcie nie poparły także między innymi Stany Zjednoczone (stanowisko szerzej opisał The New York Times), Wielka Brytania (BBC), Australia (Financial Review), Kanada i część krajów Unii Europejskiej.

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,38072.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Sob Sie 30, 2014 10:35, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 17, 2012 21:37

Czy dwie wizje świata podzielą internet? Brak kompromisu w Dubaju




Kompromis na telekomunikacyjnym szczycie w Dubaju był na wyciągnięcie ręki, ale rozbił się o... prawa człowieka. Czy dwie wizje świata podzielą internet?

Przez niemal ostatnie dwa tygodnie państwa zrzeszone w Międzynarodowym Związku Telekomunikacyjnym (ITU, agenda ONZ) spierały się o wizję traktatu, który miałby regulować rynek telekomunikacyjny. I objąć także internet.

I właśnie internet stał się osią sporu - jeszcze przed konferencją zaczęły w sieci krążyć propozycje, jakie na forum międzynarodowym chciały forsować Rosja, Chiny, kraje arabskie czy afrykańskie. Przykłady? Zakaz anonimowości w internecie. Zielone światło na odcięcie obywatelom dostępu do internetu w razie zagrożenie powtórką arabskiej wiosny z przełomu 2010 i 2011 r. I cenzura wypowiedzi.


Ta próba "upaństwowienia" internetu wzbudziła zdecydowany sprzeciw USA, Unii Europejskiej. I także - co trzeba podkreślić - Polski działającej zupełnie inaczej niż w przypadku ACTA. Koalicja "internetu Zachodu" wiedziała, o co toczy się gra: gdyby przystała na zapisy, de facto dałaby niektórym reżimom międzynarodowy mandat do cenzury. Jak podliczyła organizacja Open Net Initiative przynajmniej 42 państwa filtrują cenzurują treści w sieci.

W ostrych słowach konferencję w Dubaju krytykował były szef ds. telekomunikacji ITU. - Rzeczywistość jest taka, że jedyny sukces ITU to nadzór nad zarządzaniem pasmami radiowymi, a cała reszta to tylko wpompowywanie pieniędzy do kasy Genewy - mówił Anthony Rutkowski, który pracował w sekretariacie ITU w latach 1987-92.

W amerykańskich mediach przypominano, że obecny generalny sekretarz ITU Hamadoun Touré studiował w ZSRR. Przypominano też zeszłoroczną wizytę Putina w Genewie, podczas której rosyjski prezydent podkreślał, że Rosja była jednym z członków założycieli ITU.

Rosyjskie media (choć nie tylko one) przypominały zaś, że USA zbyt często w przeszłości wpływały na ICANN, instytucję zarządzającą dziś system domen i adresów internetowych, np. torpedując wprowadzenie domen z końcówką.xxx do sieci.

Rosja, Chiny i inne kraje pod presją zaczęły się wycofywać z najbardziej radykalnych propozycji. I gdy wydawało się, że nowy traktat jednak zostanie podpisany, kompromis upadł. W dość zaskakującym momencie: gdy uzgodniono, że do traktatu zostaną wpisane prawa człowieka, m.in. Iran i Algieria zaczęły zabiegać - już na końcowych sesjach plenarnych - by jednak te zapisy "podredagować". W rezultacie znów nie byłoby jasne, czy nowe regulacje dotyczą internetu czy nie (Polska zabiegała o jednoznaczną interpretację).

Ostatecznie w głosowaniu 77 krajów opowiedziało się za traktatem, 33 - przeciw, osiem się wstrzymało. Polska tak jak USA, Wielka Brytania, Kanada czy Szwecja już w czwartek wieczorem zapowiedziała, że dokumentu i tak nie podpisze.

Dwutygodniowa konferencja w Dubaju pokazała dobitnie, że mamy dziś rozdźwięk cywilizacyjno-kulturowy i różne wizje świata (w tym internetu). Za kilka lat sieć będzie jednak służyć już ponad czterem miliardom użytkowników. To już będzie ponad połowa światowej populacji i - trzeba mieć tego świadomość - w tej populacji dzisiejsi przeciwnicy radykalnych zapisów będą w mniejszości.

W Polsce szerokim echem odbiły się protesty przeciwko wprowadzeniu w Polsce Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Chodziło o stworzenie czarnej listy domen, które musieliby blokować dostawcy internetu. Protestowały organizacje pozarządowe, obywatele, ale i operatorzy telekomunikacyjni. W Rosji taką czarną listę niedawno wprowadzono. Gdy pakistańskie władze zezłościły się na obraźliwe dla islamu treści, nie zgłaszały naruszenia prawa do Google'a (właściciela YouTube'a), tylko kazały krajowym operatorom odciąć dostęp do serwisu. Cenzura miała objąć tylko pakistańskich internautów, ale na prawie dwie godziny niemal cały świat stracił dostęp do filmów na YouTubie.

Dziś ta technologia na tyle się rozwinęła, że gdy podobny nakaz wydała rosyjska prokuratura, dwaj rosyjscy operatorzy byli w stanie zablokować internautom dostęp do wybranego filmu bez blokowania całego serwisu.

Możliwe było to dzięki kontrowersyjnej metodzie tzw. DPI, pozwalając na dość szczegółową analizę tego, jaki pakiet danych akurat przepływa w internecie. Posługując się analogią pocztową, korzystając z DPI można nie tylko przeczytać, kto nadał list i do kogo, ale też, co zawiera. Ten wątek też łączy się z ITU, bo niedawno grupa przyjęła - mimo sprzeciwu Niemiec - standard o nazwie Y.2770. Z dokumentu, który wyciekł w sieci, wynika, że to właśnie DPI w sieciach nowej generacji. I dzięki niemu operatorzy będą mogli np. wykrywać "chronioną prawem autorskim treść", wyszukiwać "wiadomości wysłanych przez komunikator Jabber napisanych po hiszpańsku" albo identyfikować użytkowników BitTorrent, ale nie tych, którzy ściągają, tylko tych, którzy wrzucają materiały na serwery.

O tym podczas ostatniej konferencji nie dyskutowano. Ten standard to tylko rekomendacja, formalnie nikogo nie zobowiązuje do wdrażania w życie. Ale pokazuje, że temat praw człowieka, cenzury i inwigilacji w internecie będzie powracał.

Read more: http://wyborcza.biz/bizne...t#ixzz2FLM2DN00

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Gru 20, 2012 09:30

Komentarz pod artykułem:

Galnospoke


Pamietacie Tuska jak mowil, ze niepodpisanie tego traktatu postawi nas w ogonie Europy, a ci ktorzy sa przeciwko ACTA to... jak to bylo... bandycki element (czy cos w ten desen)? Ja pamietam i nie zapomne, az do wyborow (co najmniej).

===================================

Koniec ACTA w Europie


19.12.2012 18:47, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: News

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji poiformowało dziś, że nie ma już szans na powrót ACTA do Unii Europejskiej. Komisja Europejska wycofała z Trybunału Sprawiedliwości prośbę o opinię na temat kontrowersyjnego porozumienia. Komisja Europejska zdecydowała o wycofaniu prośby. Chodziło o uzyskanie jasności, czy ACTA narusza fundamentalne prawa i swobody Europejczyków. Nie ma jednak szansy, by Rada UE i Parlament Europejski zgodziły się na ten traktat na skutek wydarzeń ostatnich miesięcy — poinformowała Komisja.



Porozumienie ACTA w Unii Europejskiej i tak by nie weszło, bo wiele krajów członkowskich jej nie ratyfikowało (Polska również), a w lipcu zostało odrzucone przez Parlament Europejski. W obiegu są jeszcze inne porozumienia, które zawierają podobne zapisy mogące doprowadzić do ograniczania wolności w Sieci, ale przynajmniej losy tego jednego zostały już rozstrzygnięte.

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,38177.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sty 31, 2013 08:01

Rok po ACTA - co nam dały protesty? W imię czego wyszliśmy na ulice?





Na początku 2012 roku tysiące ludzi protestowało w Polsce przeciw ACTA. Minął rok i... no właśnie, czy zostało coś z tego ruchu? Czy był to tylko "jednorazowy wybryk" części społeczeństwa?


O co chodziło w ACTA?


Na początku przypomnijmy sobie, o co w ogóle chodziło w sprawie ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Umowa międzynarodowa wzbudzała duże kontrowersje już w momencie powstawania - proces ten był utrzymany w tajemnicy, co mogło dziwić, skoro ACTA miała dotyczyć głównie zachodnich demokracji, od Stanów Zjednoczonych, przez Polskę, na Japonii skończywszy.

W samej treści umowy jedne z największych kontrowersji wzbudzały zapisy z artykułu 27 - napisane dość ogólnym językiem rodziły obawy, że oddadzą w ręce posiadaczy praw autorskich zbyt wielką władzę, niekontrolowaną przez sądy. Mogliby bowiem cenzurować sieć blokując "pirackie" strony czy naruszyć naszą prywatność, domagając się danych osobowych domniemanych piratów.

Gdy w drugiej połowie stycznia do publicznej wiadomości podano, iż 25 stycznia polski rząd zamierza podpisać ACTA, szybko zaczął organizować się ruch sprzeciwu. Powstały dziesiątki fanpage'y na Facebooku - Nie dla ACTA w Polsce w styczniu zostało polubione ponad 200 tys. osób. Pojawiły się filmiki wyjaśniające powagę sytuację. Hakerzy zaczęli atakować strony rządowe, a polskie serwisy w ramach sprzeciwu "zaciemniały" swoje strony. Zaczęły się także jak najbardziej realne protesty w wielu miastach Polski - w Warszawie przeciw ACTA "skakano" przed przedstawicielstwem Parlamentu Europejskiego, a w Krakowie demonstrowało aż 15 tys. osób.

Odnieśli sukces - po podpisaniu ACTA rząd wycofał się i ogłosił, że nie będzie ratyfikował umowy. Z racji tego, że protesty miały miejsce także w innych krajach Europy, także poszczególne ciała Unii Europejskiej zaczęły sprzeciwiać się umowie sprawiając, że stała się praktycznie martwa.

Jak to zrobiliśmy?

Więcej: http://technologie.gazeta..._wyszlismy.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Sob Sie 30, 2014 10:27, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16638
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 07, 2013 11:19

Komentarz internauty:

było sobie ciacho


Prędzej karawana rakiet przejdzie przez ucho igielne niż w USA do tego dojdzie, pomysłami acta-podobnymi i poczynaniami FBI udowodnili, do czego są zdolni, byleby ograniczyć wolność w necie - ostatnim bastionem gdzie można się czegoś dowiedzieć bez cenzury.

====================================



Stany Zjednoczone będą piewcą wolności w Sieci?


06.02.2013 16:02, Autor: Marcin Paterek (Wilczeek), Kategoria: Felieton

Jeśli mowa o promowaniu wolności w Internecie, Stany Zjednoczone nie kojarzą mi się najlepiej. Pierwszy na myśl przychodzi mi projekt kontrowersyjnej ustawy SOPA (Stop Online Piracy Act), który umożliwiłby blokowanie stron internetowych łamiących prawa autorskie, a dla naruszających je osób zaostrzyłby kary. Zaraz potem przypomina mi się projekt ustawy PIPA (PROTECT IP Act), dzięki której rząd USA i właściciele praw autorskich zyskaliby kolejne narzędzia do walki ze „zbójeckimi stronami internetowymi”. W połowie ubiegłego roku pojawiła się też propozycja zmian w prawie, które pozwoliłyby FBI wykorzystywać celowo umieszczone luki w popularnych usługach do podsłuchiwania internautów. Biuro miało dość wysokie ambicje, bo akcja byłaby wymierzona w serwisy społecznościowe, komunikatory IM i VoIP oraz serwisy pocztowe.

W świetle powyższego akapitu próba zachęcenia do promowania swobody w Internecie może brzmieć dość zaskakująco, ale jest zupełnie prawdziwa. Greg Walden z Izby Reprezentantów zaproponował (PDF), by jedną z misji Stanów Zjednoczonych było dbanie o zachowanie obecnego sposobu funkcjonowania Sieci. Biorąc pod uwagę rolę, jaką Internet odgrywa w światowej gospodarce, kluczową kwestią jest zapewnienie mu stabilności, bezpieczeństwa i wolności od kontroli rządowej — podkreśla. Według Waldena zgoda na zwiększenie możliwości nadzoru negatywnie odbije się obecnym modelu działania Internetu, dzięki któremu medium to może „kwitnąć”, a ważną rolę w jego rozwoju odgrywają sektor prywatny i akademicki oraz sami internauci. Rządowa kontrola doprowadziłaby do ograniczenia wolności słowa. […] Stany Zjednoczone powinny wspierać Internet wolny od nadzoru na całym świecie, a także dbać o zachowanie i rozwój modelu, według którego funkcjonuje współczesna Sieć — apeluje.



Propozycja polityka nie jest oczywiście w żaden sposób innowacyjna, ale w porównaniu do wspomnianych wcześniej projektów zmian w prawie obrazuje dość radykalną zmianę sposobu myślenia. Warto też zauważyć, że Walden stoi w opozycji do planów Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego, który podczas grudniowej konferencji w Dubaju przeforsował zapisy prowadzące do zwiększenia kontroli Sieci. Jednym z krytyków takiego podejścia jest także rząd naszego kraju. Dla Polski fundamentalne jest to, by Internet był wolnym medium. W taki sposób powstał, dlatego jest wyjątkowy — zapewniała podczas konferencji wiceminister Małgorzata Olszewska.

Póki co nie warto odkładać na półkę Deklaracji Wolności Internetu, bo Walden w swoim dokumencie dość wymownie pominął jedną z najbardziej palących kwestii — piractwo internetowe. Brak jakiejkolwiek wzmianki o nim jasno pokazuje, że temat usankcjonowania narzędzi służących do walki z piratami nie jest jeszcze zamknięty. A to z kolei woda na młyn Kima Dotcoma…

źródło: http://www.dobreprogramy....nosc,39073.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 5 z 9  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.