forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » ACTA. Dotyczy nas wszystkich. Poprzedni temat :: Następny temat
ACTA. Dotyczy nas wszystkich.
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 28, 2012 11:34

Kto ma prawa do śpiewu ptaków?

27.02.2012 23:25, Autor: Grzegorz Niemirowski (gniemirowski), Kategoria: News
NewsImage

Wygląda na to, że w dziedzinie ochrony praw autorskich granica absurdu może być przesuwana w nieskończoność.

Jak może niektórzy Czytelnicy pamiętają, w listopadzie 2009 roku jeden z użytkowników YouTube umieścił filmik zawierający zdjęcie Johna Cage'a oraz jego utwór 4'33. Niespełna rok później dźwięk z filmiku został usunięty na żądanie Warner Music Group. Nie byłoby to może dziwne, gdyby nie fakt, że utwór 4'33 (tutaj grany przez orkiestrę) składa się z samych pauz, czyli są to ponad 4 minuty ciszy. W ten sposób prawo do ciszy nabrało nowego znaczenia. Zdarzały się też inne przypadki, np. usuwanie filmików, na których nagrało się przypadkowo radio, co akurat jeszcze jakoś da się zrozumieć, czy mniej zrozumiałe, jak usuwanie utworów należących do domeny publicznej. Granice absurdu są jednak ciągle przekraczane, o czym przekonał się użytkownik eeplox na YouTube.

Użytkownik ten nagrywa filmy przyrodnicze w różnych odległych, dzikich miejscach, mało jest więc prawdopodobne, aby przypadkiem nagrał jakiś odbiornik radiowy. Nie dodaje też ścieżek dźwiękowych. Niestety wszystko na nic. Przy uploadzie jednego z filmów otrzymał komunikat, że dźwięk z filmu narusza prawa firmy Rumblefish i w związku z tym wraz z filmem będą wyświetlane reklamy a dochód z nich trafi do Rumblefish. eeplox zgłosił protest, lecz Rumblefish odpowiedział, że sprawdził filmik i że prawa należą do niego. Dopiero gdy eeplox nagłośnił sprawę, firma Rumblefish przeprosiła i wycofała swoje roszczenia. Filmik można już normalnie oglądać.

Wydaje się oczywiste, że nikt z Rumblefisha nie sprawdził, co tak właściwie jest na filmiku eeploxa i chciano odrzucić skargę mając jedynie wynik z systemu weryfikacyjnego YouTube, który w odgłosach ptaków jest w stanie się doszukać materiału objętego prawami autorskimi. Ciekawe jak sprawa zakończyłaby się, gdyby nie została nagłośniona.
źródło : http://www.dobreprogramy....nosc,30530.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Mar 01, 2012 14:44

The Pirate Bay niczym Pudelek w Polsce – chce być głosem pokolenia




RIAA, czyli amerykańska organizacja przodująca w pozywaniu na miliardy dolarów wszystkiego dookoła za naruszanie praw autorskich nie daje za wygraną. Od lat toczy boje z The Pirate Bay, największym katalogiem torrentów w sieci. Chociaż udało się jej się wygrać kilka bitew, to wojna wciąż się toczy i nic nie zapowiada, by miała się w najbliższym czasie skończyć. Dwa tygodnie temu The Pirate Bay przeniósł się domenę .org na .se, by uniknąć blokowania przez władze ze Stanów Zjednoczonych. Obie strony zaczęły przerzucać się argumentami, które są naprawdę ciekawe.



The Pirate Bay to symbol pirackiej sieci i tego, że żadna organizacja antypiracka nie jest w stanie pokonać piratów – jeśli ktoś zablokuje jedną drogę do wymiany plików, to piraci znajdą obejście, i tak w kółko… Nad The Pirate Bay wisi widmo blokady na poziomie ISP przez największych operatorów w Wielkiej Brytanii, jednak serwis będzie walczył do ostatniego momentu. Tymczasem RIAA skomentowała oficjalnie przeniesienie serwisu na szwedzkie domeny i nazwała po raz kolejny wymianę plików kradzieżą. Czytanie tych postów dostarcza wiele radości i rozrywki. Brakuje tylko popcornu i coli.





RIAA palcami Mitcha Glaziera:

The Pirate Bay: Dowód na to, dlaczego sprawa zagranicznych, nielegalnych stron musi zostać rozwiązana: -(…) Ewidentnie nielegalna witryna służąca do wymiany plików, witryna którą rodzimy system prawny uznał za nielegalny i blokowanie której zapowiada co najmniej 7 krajów europejskich, jest dumna z tego, że internetowy bazar, na którym dostępne są wszystkie możliwe prace, objęte amerykańskimi prawami autorskimi ucieknie przed prawem Stanów Zjednoczonych zmieniając nazwę domeny. (…)

Jest to jeden z najbardziej jasnych i oczywistych przykładów dlaczego potrzeba mocnych narzędzi do działania przeciw nielegalnym witrynom kradnącym amerykańskie miejsca pracy. Odpowiedzialni liderzy społeczności technolgicznej powinni usiąść przy stole z konstruktywnymi pomysłami i wypracować rozwiązania dla rażących kradzieży, zanim wyrządzą one jeszcze więcej szkody naszej gospodarce i “kreatywnej społeczności (społeczności twórców, w oryg. “creative community)

Wesoło, prawda? The Pirate Bay nie odpuścił sobie okazji i skomentował palcami niejakiego Winstona:

“RIAA ma urojenia i musi zostać zatrzymana: -(…)The Pirate Bay twierdzi że RIAA działa na podstawie urojeń i zachowuje się jak rozpuszczone dziecko, które straciło kontakt z rzeczywistością.(…)

W pierwszym zdaniu Glazier użył sformułowania “kradzież praw autorskich”. To ciekawa wizja – jeśli ktokolwiek w historii kiedykolwiek ukradł prawa autorskie, to musiał być to przemysł nagraniowy. Przynajmniej próbował, jak podczas szwedzkiej sprawy sądowej przeciw The Pirate Bay, gdy wytwórnie pozwały nas za nagrania, do których nie posiadały praw autorskich.

Mała lekcja dla pana Glaziera: jeśli ktoś coś kradnie, to już tego nie masz. Jeśli ktoś coś kopiuje, to macie to oboje. To znaczy: jeśli ktoś kradnie twoje prawa autorskie, ty już ich nie posiadasz. Ciężko mi zauważyć, by miało to miejsce, zwłaszcza, że prawa autorskie nie są tak naprawdę fizycznym przedmiotem.

źródło : http://technowinki.onet.p...47,artykul.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Mar 02, 2012 09:06

Zdrojewski przygotowywał dokument idący dalej niż ACTA. "To kompromitacja"

Minister kultury Bogdan Zdrojewski patronował porozumieniu, które szło zdecydowanie dalej niż umowa ACTA. Miało ono pozwolić dostawcom internetu na gromadzenie danych o internautach i przekazywanie ich bez żadnej kontroli innym organizacjom - informuje tvn24.pl. - Tekst porozumienia jest kompromitujący - uważają specjaliści.

Prace nad dokumentem wstrzymano po interwencji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych Wojciecha Wiewiórowskiego, który przez przypadek dowiedział się o powstawaniu dokumentu. Porozumienie szło zdecydowanie dalej niż ACTA.

- Dokument, którego projekt przygotowano pod auspicjami Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego godzi w prawa i wolności człowieka – powiedział Wiewiórowski portalowi tvn24.pl.



Z kolei mec. Robert Małecki specjalizujący sie w prawie autorskim uznał, że "tekst dokumentu jest kompromitujący", bo nie zapewnia sądowej ochrony praw internautów.

Nad porozumieniem pracowano w ramach grupy zajmującej się przeciwdziałaniem naruszeniom prawa autorskiego i praw pokrewnych w internecie. Działała ona w ministerstwie kultury przynajmniej od 2009 roku. Projekt nosił nazwę "Porozumienia o współpracy i wzajemnej pomocy w sprawie ochrony praw własności intelektualnej w środowisku cyfrowym". W myśl porozumienia dostawcy internetu mieli przekazywać twórcom dane internautów, którzy mogli naruszyć prawa autorskie. Wszystko bez udziału sądu.

W konsultacjach nad projektem wzięli udział przedstawiciele twórców, straży granicznej i dostawców internetu. Pominięto przy tym GIODO, który przypadkowo dowiedział sie o dokumencie i interweniował. Prace wstrzymano pod koniec zeszłego roku - informuje portal tvn24.pl.

źródło : http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Mar 05, 2012 14:33

Bez piratów nie ma zysków

Niedziela, 4 marca (06:00)

Piractwo nie jest złe. Ci, którzy ściągają filmy i muzykę, więcej kupują. Po cichu przyznaje to nawet branża rozrywkowa. Zwariowała czy cynicznie udaje?


Anegdota głosi, że na jednym ze spotkań Billa Gatesa z warszawskimi studentami został on zapytany o zdanie na temat osób, które korzystają z nielegalnego oprogramowania. Całe audytorium było przekonane, że ówczesny szef Microsoftu potępi piractwo - zwłaszcza że Windows jest jednym z najczęściej nielegalnie używanych programów. Gates niespodziewanie odpowiedział, że o ile są to kopie programów MS, nie ma nic przeciwko temu. Ważne dla niego jest tylko to, by Okienka były używane.

Takie podejście do łamania praw autorskich wciąż jest nie do przyjęcia dla większości producentów i twórców. Okazuje się jednak, że z czysto ekonomicznego punktu widzenia odpowiedź Gatesa jest w pełni racjonalna. Jeżeli bowiem ktoś pozna, przyzwyczai się i uzna za wartościowy dany program czy polubi piosenkę, wówczas szansa na to, że w przyszłości kupi legalną wersję oprogramowania czy płyty, jest spora. Trudno w to uwierzyć? A jednak udowadniają to już nie tylko kolejne badania, lecz także coraz powszechniejsza praktyka bratania się wydawców z piratami.

Więcej - http://biznes.interia.pl/...-zyskow,1767526

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Mar 13, 2012 16:10

Ciekawy jestem jak się ta sprawa dalej potoczy...
==================================================
Ile jest wart jeden artykuł w Internecie?

12.03.2012 17:22, Autor: Tomasz Janusz (tomick), Kategoria: News
NewsImage

Jak się okazuje, jedna publikacja może być sporo warta, na przykład jeden miliard euro. Na tyle wycenił swoją pracę znany prawnik i dziennikarz Piotr "Vagla" Waglowski, którego tekst został przedrukowany przez państwowy Obserwator Konstytucyjny.

Często można usłyszeć, że prawo autorskie jest niedoskonałe i nie zabezpiecza interesów twórcy przed kradzieżą. A co się stanie w przypadku, gdy to na stronie jednego z najważniejszych organów Państwa pojawi się artykuł przedrukowany z innego serwisu? Do ciekawego eksperymentu prawnego może dojść już wkrótce. Dlaczego? Ponieważ Obserwator Konstytucyjny jest serwisem prowadzonym przez Biuro Trybunału Konstytucyjnego. Vagla już w 2008 roku wycenił każdy swój jeden artykuł na miliard euro, zabronił również dalszego rozpowszechniania swoich treści.

Sporny artykuł pojawił się na stronie Obserwatora w sekcji Debaty, zniknął jednak z serwisu gdy o naruszeniu prawa autorskiego zrobiło się głośno. Według Piotra Waglowskiego artykuł został zmodyfikowany, usunięto z niego wszystkie odniesienia do poprzednich jego publikacji. Co więc mówi na ten temat ustawia o prawie autorskim?

Ustawa pozwala autorowi domagać się „[...] zapłaty sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione - trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu [...]”. Tak więc Biuro Trybunału Konstytucyjnego ma kłopot, bo zgodnie z cennikiem, internetowy dziennikarz w momencie publikacji utworu na stronach TK wyceniał swoje prace na miliard euro. Oznacza to, że może domagać się odszkodowania w wysokości 3 mld euro, co przy dzisiejszym kursie europejskiej waluty daje nieco ponad 12 miliardów złotych - tak wynika z wyroku Sądu Najwyższego z 2004 roku, na który powołuje się Piotr Waglowski.

Jak napisał w swoim serwisie, negocjacje pomiędzy nim a TK jeszcze trwają. „Znalazłem nawet formę, w której Trybunał Konstytucyjny (wydawca serwisu) mógłby mi naprawić wyrządzoną szkodę. Zaproponowałem mianowicie, że w ramach takiego odszkodowania przyjmę publikację Trybunału Konstytucyjnego na temat dobra wspólnego (Marek Piechowiak, "Dobro wspólne jako fundament polskiego porządku konstytucyjnego", Monografie Konstytucyjne nr 2, Warszawa 2012) wartą 3 miliardy euro, ponieważ z autografami wszystkich sędziów Trybunału Konstytucyjnego.”

Wygląda na to, że ktoś w Trybunale Konstytucyjnym będzie miał kłopoty, ale największe może mieć Skarb Państwa, któremu przyjdzie zmierzyć się z ewentualnym wyrokiem sądu. Skoro artyści sami ustalają kwoty za jakie sprzedają swoją muzykę, i od których liczone są grzywny to czemu odbierać by takie prawo dziennikarzom internetowym? Trudno będzie wyjść z twarzą urzędnikom Trybunału (bądź co bądź) Konstytucyjnego.

źródło : http://www.dobreprogramy....nosc,30961.html
================================================
I jeszcze 2 komentarze pod artykułem :


WODZU | 12.03.2012 19:21#20
Bo to łatwo tak obywatela doić, straszyć karami, odsetkami, prawami. Problem polega jednak na tym, że nawet w przypadku pozytywnego dla Pana Waglowskiego zakończenia całej sprawy, zapłacimy za to my, a nie osoby winne tego naruszenia. Praca w rządzie i najbliższym otoczeniu ma jedna niezaprzeczalną zaletę - brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za cokolwiek.

===========================================

Szydeł (niezalogowany) | 12.03.2012 22:54#40

@jas_fasola,-=RaFaL=-

To raczej wam się w głowach przewraca. To jest konsekwencja prawa własności intelektualnej, Vagla nie zrobił nic nagannego. Mógł sobie i bilion wpisać, to jego sprawa jak się wyceni. Winni są urzędnicy - durnie - jak zwykle zamiast pomyśleć, wolą głupoty robić. Sam Waglowski zdaje się iść na ugodę i wystarczy, że pokazał absurd prawa intelektualnego i debilizm urzędników. Zwolnić ich!

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Mar 18, 2012 21:15

Dlaczego Internet nie potrzebuje ACTA?



Co rusz politycy próbują majstrować przy Internecie, chociaż obsługa komputera przychodzi im z trudem.
Postaram się więc wykazać, czemu Internet w ogóle nie potrzebuje praw państwowych. Nigdy nie potrzebował, zupełnie dobrze funkcjonował od samego początku.

Otóż w Internecie jest już władza. Każda strona ma swojego administratora, a ów ustala zasady i posiada władzę absolutną by je wyegzekwować. To jak królestwa z monarchiami absolutnymi. Jedynie hakerzy, na wzór baśniowych czarnoksiężników, przewyższają administratorów-królów.
Jednak w odróżnieniu od realnego świata istnieje łatwość emigracji. Jak komuś nie podoba się jakaś strona i panujące w niej zasady, ma do wyboru ponad miliard innych stron, jeśli jednak nie znajdzie, to może stworzyć własną i samemu zostać dyktatorem. Do tego wystarczy kliknięcie myszki.

Więc Internet nie jest spójnym tworem, raczej potencjalnie nieskończonym zbiorem niezależnych królestw. A jak to bywa z nieskończonością, zawiera w sobie wszystko, zarówno pozytywne jak i negatywne.

Pierwsze próby kontroli Internetu odbywały się pod przykrywką rzekomej walki z pornografią dziecięcą. To nonsens, ze względu na samą naturę Internetu.
Pedofile nie mogą umieszczać swoich fotografii na najpopularniejszych stronach, bo te mają swoje regulaminy i administratorów o władzy absolutnej, ci z pewnością zablokują materiały i zawiadomią policję. Podobnie z innymi powszechnie dostępnymi stronami, za bardzo rzucają się w oczy i ktoś się zainteresuje. Więc pedofile muszą się ukrywać na prywatnych serwerach, o ograniczonym dostępie. Przypadkowi ludzie nie mają do nich dostępu. W dodatku paradoksalnie Internet ułatwia policji wnikanie do grup pedofilskich i ich rozpracowywanie.
Jak widać, problem z pedofilią sam się rozwiązuje, nie potrzeba do tego specjalistycznych uregulowań prawnych i prewencyjnej kontroli treści.

Jest też walka z pornografią w ogólności, rzekomo ze względu na dobro dzieci. Fakty jednak są takie, że jak dziecka jeszcze "to" nie interesuje, to w ogóle nie zwróci uwagi, a jak już zacznie interesować, żaden kaganiec nie pomoże. Jak nie z Internetu, to dowie się od kolegi na podwórku.
Jedynym wyjściem z sytuacji jest rzetelna edukacja, co już powinno być w szkole, ale często nie jest, ze względu na fanatyków religijnych. Bo to religie (i po części politycy) mają interes we wpajaniu fobii oraz poczucia winy, gdyż niezadowolony tłum łatwo kontrolować, wskazując im nieuchwytnego zastępczego wroga. To nie przypadek, że im bardziej religijny kraj, tym większa frustracja i agresja wśród jego mieszkańców.

Są strony różnych ekstremistów, ale te też nikomu nie zagrażają, gdyż łatwo znaleźć stronę o przeciwnych poglądach. To nie ulica, na której grupka kiboli wszystkim przeszkadza i może komuś fizycznie przylać, w Internecie do ucieczki przed jakąkolwiek treścią wystarczy jedno kliknięcie.

Ostatnio było coś o stalkingu. Ale przecież każdy program do komunikacji i większość telefonów komórkowych mają "czarną listę", wystarczy wrzucić na nią. Przez Internet nie można nikomu zrobić krzywdy, o ile ktoś sam sobie na to nie pozwoli. Wynika to z głównej cechy Internetu - wszyscy są równi, posiadają ten sam potencjał. W realnym świecie są mężczyźni i kobiety, biali i czarni, dorośli i dzieci, bogaci i biedni, silni i słabi, w Internecie tylko połączone ze sobą umysły.

Teraz dochodzi rzekoma walka z piractwem.
Twierdzenie, że nie ograniczy to wolności słowa, jest kłamstwem lub brakiem wyobraźni. Pierwsze co robi policja kiedy złapie "podejrzanego", to sprawdzenie jego komputera, a nuż coś się znajdzie i dorzuci się kolejny zarzut do aktu oskarżenia. Nawet jeśli policja się pomyli i inne zarzuty się nie potwierdzą, to nadal będzie "sukces", bo złapali pirata. Wiadomo jak wygląda sprawa piractwa w Rosji, ale ich rząd okazał się wyjątkowo praworządny kiedy przyszło sprawdzić komputery organizacji opozycyjnej.

Prawa autorskie niech sobie obowiązują w realnym świecie, ale nie w Internecie! Tutaj są zupełnie inne zasady. Zamiast uparcie trzymać się starego, trzeba iść do przodu.
Pisarz Paul Coelho wypowiedział się w tej kwestii - został milionerem, głównie dzięki internetowemu piractwu jego książek, gdyż mogły dotrzeć do potencjalnych czytelników (np. w Rosji), a ci potem zaczęli kupować papierowe.
Jest też odwrotna sytuacja - wielu blogerów wydało książki, zawierające przedruki zawartości ich blogów. Fani mieli w formie elektronicznej, ale woleli mieć też to w ładnej oprawie.
Piractwo gier komputerowych stało się poważną plagą, zagrażającą przemysłowi. Ale ten też sobie poradził, zaczął wypuszczać internetowe dema swoich nowych gier, a pełne wersje wymagają platformy typu Steam.
Piractwo programów było plagą. Ale problem sam się rozwiązał, gdyż w biurach lepiej takich nie instalować, bo zawsze znajdzie się "życzliwy" [były] pracownik i doniesie komu trzeba. Microsoft wymyślił aktywację, Apple iOS, Android oraz Ubuntu poszły w inną stronę - założyły własne sklepy.
Internet Explorer został udostępniony za darmo, co wykończyło Netscape. Opera też w owym czasie była płatna, ostatnio jest za darmo i jakoś firma zarabia na siebie.
Teraz biadolą twórcy filmów. Jednak ostatnio główne zyski przynoszą seriale emitowane w płatnej telewizji, więc odcinki w Internecie pojawią się dopiero jakiś czas po emisji. Inne filmy, jeśli da się je wyemitować przez telewizję, to także da się przez Internet. Są już pierwsze takie przedsięwzięcia - albo płaci się niewielki abonament, albo ogląda reklamy. Megaupload zamknęli, ale w Hollywood nie skojarzyli, że sami mogą zarabiać w podobny sposób, udostępniając własne filmy.
Drobny problem mają wydawcy muzyki, ci faktycznie odnotowali spadek dochodów. Ale też dzięki Jamendo niezależni artyści mogą docierać do potencjalnych fanów. Na pewno da się coś wymyślić także wobec muzyków głównego nurtu. Możliwości jest sporo - dodatki do płyt, dołączone kupony ze zniżkami na koncerty, autografy itp.

Świat się zmienia, próby powstrzymywania tego nie mogą się udać, jedynie wszystkim zaszkodzą. Jedne potęgi upadają, rodzą się nowe. Naturalna kolej rzeczy.

źródło : http://www.dobreprogramy....ACTA,30026.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Mar 27, 2012 10:33

KE: kraje powinny poczekać z ostateczną decyzją ws. ACTA

Na dniach do Try­bu­na­łu Spra­wie­dli­wo­ści UE ma tra­fić wnio­sek KE o ocenę umowy ACTA. Do czasu opi­nii Try­bu­na­łu kraje UE po­win­ny po­cze­kać z osta­tecz­ną de­cy­zją ws. tej mię­dzy­na­ro­do­wej umowy, by­ło­by to mi­ni­mum lo­jal­no­ści - uważa ko­mi­sarz UE ds. han­dlu.

- Służ­by praw­ne Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej przy­go­to­wu­ją wnio­sek do Try­bu­na­łu UE i fi­na­li­za­cja tej spra­wy jest kwe­stią dni - po­in­for­mo­wał w pią­tek po po­sie­dze­niu mi­ni­strów ds. han­dlu ko­mi­sarz UE ds. han­dlu Karel de Gucht. - Spo­dzie­wał­bym się, że wszyst­kie kraje człon­kow­skie po­cze­ka­ją na wynik pro­ce­du­ry przed Try­bu­na­łem UE, zanim po­dej­mą ja­ką­kol­wiek osta­tecz­ną de­cy­zję - dodał.

Zwró­cił uwagę, że trak­tat UE ma "in­te­re­su­ją­cy zapis o lo­jal­no­ści". - W mo­men­cie, gdy kraje pod­ję­ły w Ra­dzie UE de­cy­zję w spra­wie umowy, a do tego pod­ję­ły tę de­cy­zję in­dy­wi­du­al­nie, mi­ni­mum, o co można pro­sić to to, żeby wszy­scy teraz po­cze­ka­li na re­zul­tat w Try­bu­na­le UE - po­wie­dział ko­mi­sarz. Ocena przez Try­bu­nał UE może po­trwać 18 mie­się­cy.


Pro­wa­dzą­ca piąt­ko­we roz­mo­wy w imie­niu duń­skiej pre­zy­den­cji mi­ni­ster han­dlu Pia Olsen Dyhr wy­ra­zi­ła prze­ko­na­nie, że roz­strzy­gnię­cie Try­bu­na­łu bę­dzie po­zy­tyw­ne dla ACTA. - Je­ste­śmy pewni, że zo­ba­czy­my to samo, co po­wie­dzia­ły także służ­by praw­ne Rady UE, że umowa ta jest zgod­na z trak­ta­tem - po­wie­dzia­ła. Przy­po­mnia­ła, że wszyst­kie 27 kra­jów po­wie­dzia­ło "tak" dla pod­pi­sa­nia ACTA w ubie­głym roku i wy­ra­zi­ła na­dzie­ję, że Rada UE (mi­ni­stro­wie) wy­peł­ni zo­bo­wią­za­nie przy­stą­pie­nia do umowy.

Wy­ja­śni­ła, że wła­ści­wą ko­le­ją rze­czy jest naj­pierw ra­ty­fi­ka­cja ACTA przez Par­la­ment Eu­ro­pej­ski, a póź­niej przez par­la­men­ty kra­jo­we.

Ko­mi­sarz De Gucht dodał, że nie tylko Rada UE, ale też po­szcze­gól­ne kraje pod­pi­sa­ły umowę. - Teraz zo­sta­ło to wszyst­ko po­sta­wio­ne pod zna­kiem za­py­ta­nia, na­stą­pi­ło za­mie­sza­nie, pu­blicz­ne ma­ni­fe­sta­cje, spły­wa­ją ty­sią­ce e-ma­ili. Mu­si­my wró­cić z dys­ku­sja­mi na po­ziom kra­jo­wy i naj­lep­szym spo­so­bem na to jest pro­sić trze­cią, nie­za­leż­ną stro­nę o opi­nię - po­wie­dział.

O prze­ka­za­nia ACTA do Try­bu­na­łu Spra­wie­dli­wo­ści UE Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska zde­cy­do­wa­ła pod ko­niec lu­te­go w re­ak­cji na falę pro­te­stów i wstrzy­ma­nie ra­ty­fi­ka­cji w kra­jach UE. Try­bu­nał ma oce­nić, czy ACTA nie na­ru­sza praw pod­sta­wo­wych i prawa UE.

W czwar­tek Sło­we­nia jako ko­lej­ny kraj UE po­sta­no­wi­ła za­mro­zić ra­ty­fi­ko­wa­nie ACTA.

Licz­ne sto­wa­rzy­sze­nia oby­wa­tel­skie i or­ga­ni­za­cje spo­łecz­ne w Sło­we­nii - po­dob­nie jak w in­nych kra­jach UE, po­cząw­szy od Pol­ski - pro­te­sto­wa­ły od czasu pod­pi­sa­nia 26 stycz­nia przez ten kraj wraz z in­ny­mi 21 człon­ka­mi UE kon­tro­wer­syj­ne­go po­ro­zu­mie­nia.

ACTA to mię­dzy­na­ro­do­wa umowa han­dlo­wa o zwal­cza­niu han­dlu ar­ty­ku­ła­mi pod­ra­bia­ny­mi. Za­wie­ra za­pi­sy do­ty­czą­ce ochro­ny wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej, które - zda­niem kry­ty­ków - ogra­ni­czą swo­bod­ne funk­cjo­no­wa­nie in­ter­ne­tu. ACTA pod­pi­sa­ły 26 stycz­nia w Tokio 22 kraje unij­ne; nie pod­pi­sa­ły jej dotąd Cypr, Es­to­nia, Niem­cy, Ho­lan­dia i Sło­wa­cja. Do tej pory poza Sło­we­nią ra­ty­fi­ka­cję ACTA za­wie­si­ły: Au­stria, Pol­ska, Ru­mu­nia, Cze­chy, Łotwa i Buł­ga­ria.

Po­nad­to mi­ni­stro­wie ds. han­dlu osią­gnę­li w pią­tek po­li­tycz­ne po­ro­zu­mie­nie ws. pod­pi­sa­nia wie­lo­stron­nej umowy o wol­nym han­dlu z Peru i Ko­lum­bią. Ne­go­cjo­wa­na przez KE umowa była pa­ra­fo­wa­na w marcu ub.r.; roz­mo­wy były za­wie­szo­ne w 2008 r. Ne­go­cja­cjom to­wa­rzy­szy­ły kon­tro­wer­sje, or­ga­ni­za­cje po­za­rzą­do­we wska­zy­wa­ły na brak po­sza­no­wa­nia praw czło­wie­ka w Ko­lum­bii.

W kraju tym gi­nę­ło do nie­daw­na kil­ku­dzie­się­ciu związ­kow­ców rocz­nie; są oni po­strze­ga­ni przez ko­lum­bij­skie służ­by jako wy­wro­tow­cy. W tek­ście umowy znaj­du­je się zapis wy­mu­sza­ją­cy po­sza­no­wa­nie praw czło­wie­ka i śro­do­wi­ska. Umowę muszą jesz­cze for­mal­nie za­twier­dzić mi­ni­stro­wie oraz ra­ty­fi­ko­wać Par­la­ment Eu­ro­pej­ski. Do umowy mogą w przy­szło­ści przy­stą­pić Ekwa­dor i Bo­li­wia.
źródło : http://wiadomosci.onet.pl/acta,5061231,temat.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Mar 27, 2012 19:48

Komisja PE ds. handlu międzynarodowego uznała, że nie będzie czekać na opinię Trybunału Sprawiedliwości UE o umowie ACTA, lecz zgodnie z kalendarzem przegłosuje swe stanowisko w końcu maja. W czerwcu nad ACTA zagłosowałby cały Parlament Europejski.

"ACTA będzie prawdopodobnie pogrzebana przed latem" - oznajmił w komunikacie rzecznik socjaldemokratów eurodeputowany Bernd Lange. Podobnego zdania jest polski europoseł z komisji ds. handlu międzynarodowego Paweł Zalewski (PO). "Najpewniej będzie to decyzja negatywna i parlament odrzuci ACTA" – napisał we wtorkowym komunikacie.

O wydanie opinii, czy ACTA jest zgodna z prawami podstawowymi i prawem UE, do Trybunału Sprawiedliwości UE zwróciła się Komisja Europejska, miał się też zwrócić Parlament Europejski. Na wtorkowym posiedzeniu komisji ds. handlu międzynarodowego europosłowie stwierdzili jednak, że nie będą kierować ACTA do trybunału i będą się trzymać pierwotnego grafiku.



- Niektórzy sądzili, że moja propozycja skierowania ACTA do Trybunału Sprawiedliwości UE była politycznym trikiem, by opóźnić decyzję. Przeciwnie, moją intencją było rzucenie trochę światła, co by pomogło członkom PE podjąć decyzję. Ponieważ pokazali dziś, że są gotowi głosować, cieszę się, że kalendarz jest jasny i sprawy pójdą szybko - oświadczył po posiedzeniu komisji sprawozdawca ACTA w PE socjaldemokrata David Martin.

Niedawno komisarz UE ds. handlu Karel de Gucht apelował do krajów UE, by wstrzymały się z ostateczną decyzją o ACTA do czasu wydania opinii o niej przez trybunał, co potrwa najpewniej ok. 1,5 roku. Tymczasem, by ACTA weszła w życie w UE - bez względu na podpisanie umowy przez kraje UE - konieczna jest zgoda europarlamentu. Już w połowie lutego lider największej, chadeckiej frakcji w PE Joseph Daul mówił, że ACTA jest "martwa".

ACTA to międzynarodowa umowa handlowa o zwalczaniu handlu artykułami podrabianymi. Zawiera zapisy dotyczące ochrony własności intelektualnej, które zdaniem krytyków ograniczą swobodne funkcjonowanie internetu. ACTA podpisały 26 stycznia w Tokio 22 kraje unijne; nie podpisały jej dotąd Cypr, Estonia, Niemcy, Holandia i Słowacja. Do tej pory ratyfikację ACTA zawiesiły: Austria, Polska, Rumunia, Czechy, Łotwa, Bułgaria oraz Słowenia.

Liczne stowarzyszenia obywatelskie i organizacje społeczne, począwszy od polskich, protestowały przeciwko kontrowersyjnemu porozumieniu od czasu jego podpisania. Przeciwnicy ACTA złożyli też w lutym petycję do PE z blisko 2,5 mln podpisów.

źródło : http://biznes.onet.pl/pe-...iadomosci-detal

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Mar 28, 2012 21:47

Komisja Europejska podtrzymała w środę decyzję, że wyśle w ciągu kilku tygodni umowę ACTA do Trybunału Sprawiedliwości UE, by wyjaśnił związane z nią obawy, niezależnie od tego, czy eurodeputowani zdecydują, że zagłosują ws. umowy jeszcze przed wakacjami.

Więcej: http://biznes.onet.pl/ke-...79,1,news-detal

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 11:43

O absurdzie matematyki praw autorskich i nie tylko

28.03.2012 13:58, Autor: Tomek Bryja (tomekb), Kategoria: News

Wyliczanie strat przemysłu rozrywkowego z tytułu piractwa to temat rzeka. Artyści i ich przedstawiciele wyliczają straty na miliardy, Internauci w odwecie ironicznie proponują ściąganie, kasowanie i ponowne ściąganie co chwila kawałków Hołdysa, żeby doprowadzić podstarzałego rockmana do bankructwa. Racje są oczywiście po obu stronach, niemniej wydaje się, że organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi oderwały się od rzeczywistości i orbitują w okolicach Marsa.

Podobne przekonanie ma najwyraźniej Rob Reid - autor książek i twórca serwisu muzycznego Rhapsody. W swoim wystąpieniu na bardzo prestiżowej konferencji TED w wyjątkowo udany i humorystyczny sposób nadał perspektywę kwocie 58 mld dolarów, którą sama Ameryka miałaby rzekomo tracić na piractwie każdego roku. Posłuchajcie sami, wystąpienie doczekało się właśnie polskich napisów:

Warto zauważyć, że większość prezentacji z TED, bez względu na temat, jest na podobnie inspirującym poziomie. Przykładowo fanom Battlestar Galactica i latających robotów polecamy wystąpienie Vijaya Kumara z Uniwersytetu w Pensylwanii. Pokazuje on autonomiczne robokoptery współpracujące ze sobą niczym rój szarańczy, co chwilami jest aż niepokojące.

źródło : http://www.dobreprogramy....nosc,31209.html
Proszę uruchomić link, aby obejrzeć filmik

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Mar 29, 2012 15:29



Czym jest Partia Piratów? Partią złodziei czy coraz popularniejszym ruchem politycznym?

Przy okazji protestów związanych z ACTA spora część przeciwników tychże twierdziła, że internautom nie chodzi o nic innego, jak tylko o zalegalizowanie złodziejstwa. Tymczasem na świecie istnieje już jak najbardziej legalny ruch, któremu, mówiąc w dużym uproszczeniu, chodzi właśnie o to.
Ten ruch to partie pirackie - działające w najrozmaitszych zakątkach globu, w niektórych bardziej aktywnie, w innych mniej. Tak, ich głównym postulatem jest ograniczenie praw własności intelektualnej i swobodny, darmowy dostęp do dóbr kultury, a więc, w pewnym sensie, zalegalizowanie piractwa. O co tutaj chodzi?

Piraci z krainy Wikingów
Oficjalnie ruch piracki narodził się 1 stycznia 2006 roku w Szwecji. To właśnie tam pod przewodnictwem Rickarda Falkvinge powstała pierwsza na świecie Partia Piratów. Miejsce jest w tym wypadku absolutnie nieprzypadkowe. Gdy w 1999 roku w sieci pojawił się słynny Napster, ogromna ilość Szwedów miała już dostęp do stałego łącza internetowego o prędkości 10 Mbit/s - czyli, by zrozumieć skalę, o takiej, o jakiej do dziś ciągle wielu Polaków może co najwyżej pomarzyć. Mieszkańcy tego kraju jako jedni z pierwszych na świecie poznali, czym jest dzielenie się plikami na masową skalę i - naturalną koleją rzeczy - przyzwyczaili się do niego.

To znaczące, że ruch piracki nie powstał wcale w ubogim czy średnio zamożnym państwie, którego mieszkańcy mogliby - jak chociażby Pudelek "w imieniu" mieszkańców naszego kraju - narzekać na fakt, iż na dobra kultury ich po prostu nie stać. Nie, powstał w środowisku, które na ich konsumpcję pieniądze ma, ale jednocześnie jest tak przekonane o tym, że ich darmowość jest słuszna, że stara się tę ideę szerzyć.

Znaczące także, że to nie samo niczym nieskrępowane dzielenie się plikami było pierwszą ideą, jaką wymieniono w pierwszym manifeście programowym szwedzkiej Partii Piratów z 2006 roku. Falkvinge na wstępie wspominał tam o prawie społeczeństwa do ochrony prywatności. Sprzeciwiał się monitorowaniu przez państwo życia swoich obywateli. Stąd wziął się także sprzeciw wobec organizacji antypirackich, które chciałyby np. odcinać piratów od sieci, co wymaga monitorowania działań wszystkich użytkowników Internetu.

Oczywiście samo dzielenie się kulturą także w owym manifeście się pojawia, Falkvinge porównuje jego rolę w dzisiejszych społeczeństwach do roli powszechnej edukacji sto lat temu.

Legalizacja złodziejstwa?
Ogółem program pirackiego ruchu dziś streścić można w trzech punktach (za deklaracją z Uppsali z 2009 roku, porozumieniu programowym między Partiami Piratów z różnych zakątków globu):

- ochrona prywatności - piraci bardzo mocno sprzeciwiają się inwigilacji obywateli przez państwo, nawet pod pretekstem tak, wydawałoby się, mocnym, jak, dla przykładu, walka z terroryzmem.

- reforma prawa autorskiego - piraci postulują całkowitą swobodę w niekomercyjnym używaniu i kopiowaniu dóbr intelektualnych. W przypadku zastosowań komercyjnych postulują skrócenie czasu (do 5 lat) przez jaki prawa autorskie podlegałyby ochronie;

- zniesienie patentów - piraci postulują całkowite zniesienie prawa patentowego, uważają, że prowadzi do powstania monopolów i wstrzymuje rozwój; także (a może: zwłaszcza) na rynku farmaceutycznym.

Z punktu widzenia politologii Partię Piratów należy uznać za partię zadaniową. Poza wymienionymi postulatami raczej nie zajmuje się ona innymi kwestiami. W jej programie nie znajdzie się miejsce dla, dajmy na to, reformy rolnictwa. Nie jest to siła polityczna, która dążyłaby do rządzenia, celem jest w tym wypadku wchodzenie w koalicje z najsilniejszymi i realizowanie swoich postulatów. Taki celi szwedzkiej Partii Piratów postawił już na początku jej istnienia, w 2006 roku, Rickard Falkvinge.

Piraci na wodach świata
Piracka idea szybko rozprzestrzeniła się po świecie. Jednymi z pierwszych państw, gdzie ze szwedzkiej inspiracji pojawiły się Partie Piratów, były Austria i Niemcy. Już w październiku 2006 roku założono specjalną piracką "międzynarodówkę" - Pirate Party International - której zadaniem jest między innymi koordynowanie działań "lokalnych oddziałów". Od października 2009 roku PPI jest oficjalną organizacją pozarządową z siedzibą w Brukseli.

W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku szwedzka Partia Piratów uzyskała 7,1% poparcia, co sprawiło, że obecnie zasiadają tam z jej ramienia Christian Engström i Amelia Andersdotter. Ten pierwszy jest członkiem Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów, a także Komisji Prawnej. Niejednokrotnie wypowiadał się na temat praw autorskich, także w sprawie ACTA, na przykład w takich słowach podczas debaty 9 marca 2010 roku:

Powód, dla którego tak wielu obywateli śledzi kwestię ACTA, jest taki, że są oni wściekli. Są wściekli, ponieważ przedstawione propozycje ograniczają ich wolność i naruszają ich prywatność tylko dlatego, że żąda tego kilka wielkich firm. Są wściekli, ponieważ widzą, że ich podstawowe swobody obywatelskie są rozważane w kontekście interesów branżowych i ograniczane. Są wściekli z powodu całkowitego braku przejrzystości. W demokracji tak być nie powinno.
Parlament Europejski to jednak nie jedyne miejsce, gdzie udało się dostać Piratom. W parlamencie Berlina - kraju związkowego - zasiada obecnie 15 przedstawicieli tamtejszej Partii Piratów. Piraci są także obecni w samorządach w takich państwach jak Czechy, Hiszpania czy Szwajcaria. Ich popularność rośnie. Idea polityczna, która niektórym początkowo mogła wydawać się dziwna, trafiła, jak widać, do całkiem sporej rzeszy ludzi.

Piraci na ziemiach polskich
Czy Piraci pojawili się także w Polsce? Tak, choć nie odnieśli żadnych sukcesów.

W formie zalążkowej Polska Partia Piratów powstała już w 2006 roku. 29 listopada 2007 roku została jednak oficjalnie zarejestrowana. Liderem P (oficjalny skrót partii) został Błażej Kaczorowski, prywatnie absolwent Politechniki Gdańskiej.

Historia Polskiej Partii Piratów kończy się jednak równie gwałtownie, jak się zaczyna. Wydaje się, że liderom zabrakło sił i chęci, by ciągnąć to przedsięwzięcie. 28 grudnia 2009 roku P została wykreślona z rejestru partii politycznych. Ciężko odnotować jakieś większe sukcesy w trakcie dwóch lat jej istnienia.

Obecnie Błażej Kaczorowski jest jednym z twórców bloga pirat.info.pl, którego zadaniem jest informowanie o działalności ruchu Piratów na całym świecie. Brak tam informacji o chęci założenia na nowo Polskiej Partii Piratów.

Takie pomysły pojawiły się jednak ostatnio w polskiej sieci, prawdopodobnie na fali protestów wobec ACTA. Na stronie partiapiratów.pl organizowana jest inicjatywa zbierania podpisów potrzebnych do rejestracji partii. Ciężko jednak powiedzieć, kto za nią stoi - jedyną podpisaną imieniem i nazwiskiem osobą jest w tym wypadku Radosław Pietroń z Gdynii, osoba szerzej nieznana. Przy braku nagłośnienia sprawy w mediach nie przewidujemy jej na razie sukcesu.

Może się jednak stać tak, że wszyscy ci protestujący przeciw ACTA będą potrzebować siły politycznej, wokół której mogliby się skupić. Czy może stać się nią Partia Piratów? Jej postulaty są na pewno zgodne z postulatami protestujących. Wydaje się, że w tej kwestii na polskiej scenie politycznej jest jeszcze sporo miejsca do zagospodarowania.

Czas pokaże.

źródło : http://technologie.gazeta..._czy_coraz.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Kwi 01, 2012 14:05

Na marginesie ACTA.
=============================================

W.Brytania: wywiad chce kontrolować wykorzystanie internetu


Przygotowywana brytyjska ustawa zobowiąże właścicieli serwerów internetowych i operatorów telefonii komórkowej, by na żądanie agencji wywiadu umożliwiali jej kontrolowanie w czasie rzeczywistym działalności ich klientów w sieci - poinformowała BBC.

Zapewnienie w taki sposób agencji nasłuchu elektronicznego GCHQ dostępu do rozmów telefonicznych, maili, sms-ów i rejestrów odwiedzanych stron przewiduje projekt ustawy, który rząd ma niebawem przedstawić parlamentowi.

Ministerstwo spraw wewnętrznych (Home Office) zapewnia, że celem tego posunięcia jest zwalczanie zorganizowanej przestępczości i terroryzmu. Wprawdzie agencja wywiadu bez wyraźnego upoważnienia nie będzie miała wglądu w treść sms-ów ani maili, ale będzie wiedzieć, z kim inwigilowany porozumiewa się, jak często i jak długo.

Pomysł takiego rozwiązania nie jest nowy. Do jego wprowadzenia w formie centralnej elektronicznej bazy danych, zawierającej zapis wszystkich komunikacji internetowych i telefonicznych, przymierzał się poprzedni rząd Partii Pracy, ale wycofał się z tych planów pod presją opinii publicznej, a także opozycyjnej wówczas Partii Konserwatywnej.

- Takie rozwiązanie jest potrzebne dla zapewnienia dostępu (służb wywiadowczych) do danych, by mogły one nadążyć za postępem technologii - stwierdza cytowany przez BBC komunikat MSW.

Inicjatywę skrytykował Nick Pickles, dyrektor niezależnej grupy Big Brother Watch, nazywając ją "bezprecedensowym krokiem, który wprowadzi w Wielkiej Brytanii inwigilację taką, jak ta, która obowiązuje w Chinach i Iranie".

Pickles sądzi, że proponowane rozwiązania w żaden sposób nie zwiększą ogólnego poczucia bezpieczeństwa, obciążą natomiast branżę internetową znacznymi kosztami.

źródło : http://wiadomosci.onet.pl...-wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Kwi 04, 2012 14:17

W Stanach Zjednoczonych powstała kolejna groźna ustawa

Rozwój technologii i możliwości popełniania przestępstw powoduje, że na świecie powstają kolejne akty prawne, które próbują jakoś nasze zachowanie w Sieci regulować. W Stanach Zjednoczonych były już SOPA i PIPA wymierzone w „piratów”, a teraz pora na debatę o Cyber Intelligence Sharing and Protection Act (CISPA).

CISPA ma uregulować i jednocześnie ułatwić przekazywanie danych telekomunikacyjnych agencjom rządowym. Agencje uzyskają dostęp do ogromnej ilości danych, które mają być wykorzystywane przy zwalczaniu różnych form cyberprzestępczości. Niestety nie ma gwarancji na to, że nie doprowadzi to do nadużyć. Instytucje udostępniające dane będą mogły ograniczyć ich zakres, ilość oraz poddać je procesowi mającemu na celu zapewnienie anonimowości osobom trzecim, których dane mogą się pojawiać w zestawie, ale wszystkie te kroki będą dobrowolne.

Ustawa pod koniec marca zyskała poparcie 105 członków kongresu (PDF) i największych amerykańskich firm z sektora IT. Entuzjazmu nie podzielają osoby stojące na straży prywatności internautów, gdyż po głębszym wczytaniu się w tekst aktu widzą szerokie pole do nadużyć. Electronic Frontier Foundation przestrzega przed używaniem strachu społeczeństwa przed cyberprzestępczością do podkopywania podstaw naszej wolności w Internecie. Zdaniem EFF, CISPA pozwoli zwyczajnie szpiegować użytkowników. Miejmy nadzieję, że ta ustawa, jeśli zostanie uchwalona, nie będzie amerykańskim towarem eksportowym.

źródło : http://www.dobreprogramy....nosc,31327.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Kwi 06, 2012 21:01

SOPA powraca. Czy może być coś gorszego od ACTA?

06.04.2012 16:08, Autor: Anna Rymsza


W sprawie SOPA (Stop Online Piracy Act) — kontrowersyjnego projektu ustawy antyamerykańskiej, który powstał w Stanach Zjednoczonych — cisza. Ale to cisza przed kolejną burzą, bo chmury już się zbierają za Oceanem…

Biały Dom zorientował się, że z protestującymi internautami nie wygra, i zdecydował się nie popierać SOPA. Jednak szef MPAA (Motion Picture Association of America), Christopher Dodd, twierdzi, że debata na temat SOPA nie jest jeszcze skończona. Jego zdaniem właściciele praw autorskich muszą w końcu dojść do porozumienia ze światem technologii. Dodd na wszelki wypadek nie odpowiedział jasno na pytanie, czy rozmowy w sprawie SOPA są obecnie prowadzone. Z jego wypowiedzi można jednak wysnuć wniosek, że tak, co oznacza, że debata z politykami jest prowadzona za zamkniętymi drzwiami i bez kamer. Naprawdę nie można inaczej?

Przy tej okazji przypomnę jeszcze o TPP (Trans Pacific Partnership) — międzynarodowej umowie podobnej do ACTA. Według analityków porozumienie to może być groźniejsze, niż ACTA, gdyż narzuca ono rozwiązania prawne tam, gdzie ACTA jeszcze pozostawia pewną dowolność. Niestety analiza TPP opierała się na propozycjach Stanów Zjednoczonych związanych z TPP, gdyż dokument i negocjacje są tajne. Wiadomo natomiast, że TPP narzuci państwom, które podpiszą porozumienie, prawne „zachęcanie” dostawców usług do współpracy z posiadaczami praw autorskich. I tak, w miejscu, gdzie ACTA zaledwie dopuszcza przekazanie danych osobowych domniemanego „pirata” wytwórni filmowej, TPP to działanie zwyczajnie narzuci. Informacje na temat tego aktu można znaleźć na InfoJustice, który przeprowadził analizę. Tymczasem Stany Zjednoczone znów starają się negocjować po cichu.

Regulacje w kwestii własności intelektualnej są potrzebne, ale nie tędy droga. W takiej debacie nie tylko politycy i wytwornie są stronami, wciąż zapomina się o zwykłych użytkownikach Internetu. Wciąż mam wrażenie, że ktoś (MMPA?) próbuje podzielić internautów (a nawet całe kraje!) na robiących legalne zakupy w sieci i bezwstydnych piratów. A Internet to nie supermarket, gdzie można coś kupić lub ukraść — to przede wszystkim medium komunikacyjne obejmujące cały świat i zacierające wiele granic. Poza tym, nie wyobrażam sobie, jak można przekonać obywateli do ustawy, jeśli przy każdej okazji odmawia się udzielania im informacji na jej temat. Takie działania zniechęcą ludzi nawet do sprawiedliwego i uczciwego aktu.

źródło : http://www.dobreprogramy....nosc,31392.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16054
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Kwi 17, 2012 16:36

ACTA doprowadzi do problemów z lekami generycznymi?






Nie­pre­cy­zyj­ność za­pi­sów, pro­ble­my zwią­za­ne z le­ka­mi ge­ne­rycz­ny­mi oraz za­gro­że­nie ochro­ny da­nych oso­bo­wych to - zda­niem eu­ro­po­słan­ki Lidii Ge­rin­ger de Oeden­berg - głów­ne za­gro­że­nia, jakie nie­sie za sobą umowa ACTA.

Ge­rin­ger de Oeden­berg, która jest kwe­sto­rem w pre­zy­dium Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go, wy­gło­si­ła we wto­rek we Wro­cła­wiu wy­kład "Z wi­do­kiem na ACTA". Wy­stą­pie­nie wpi­sa­ło się w co­ty­go­dnio­wy cykl spo­tkań "Z wi­do­kiem na Eu­ro­pę". W jego ra­mach or­ga­ni­zo­wa­ne są wy­kła­dy i de­ba­ty z pu­blicz­no­ścią, pod­czas któ­rych miesz­kań­cy Wro­cła­wia mogą spo­ty­kać się z oso­ba­mi zaj­mu­ją­cy­mi się in­te­gra­cją eu­ro­pej­ską.

Spo­tka­nia od­by­wa­ją się w Domu Eu­ro­py, czyli sie­dzi­bie Przed­sta­wi­ciel­stwa Re­gio­nal­ne­go Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej i Biura In­for­ma­cyj­ne­go Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go we Wro­cła­wiu.

Eu­ro­po­słan­ka wy­mie­nia­jąc za­gro­że­nia zwią­za­ne z umową ACTA wska­zał na nie­pre­cy­zyj­ność jej za­pi­sów. - Ta umowa w każ­dym kraju może być ina­czej in­ter­pre­to­wa­na, (...) zo­sta­wia duże pole ma­new­ru i sto­so­wa­nia kar - mó­wi­ła. Zda­niem Ge­rin­ger de Oeden­berg nie ma na przy­kład w umo­wie pre­cy­zyj­nej re­gu­la­cji do­ty­czą­cej dzie­le­nia się przez użyt­kow­ni­ków in­ter­ne­tu pli­ka­mi. - Je­że­li użyt­kow­nik ma kopie pli­ków z mu­zy­ką na wła­sny uży­tek i nie pro­du­ku­je ich po to, by na tym za­ra­biać, to samo dzie­le­nie się pli­ka­mi jest le­gal­ne - prze­ko­ny­wa­ła eu­ro­po­słan­ka.

Innym pro­ble­mem zwią­za­nym z ACTA są - zda­niem eu­ro­de­pu­to­wa­nej - leki ge­ne­rycz­ne. - To tanie za­mien­ni­ki dro­gich leków, które nie są w 100 pro­cen­tach ich ko­pia­mi. (...) We­dług wielu praw­ni­ków takie leki zgod­nie z in­ter­pre­ta­cją umowy ACTA byłby nie­le­gal­ny­mi ko­pia­mi - mó­wi­ła.

Za­gro­żo­na może być rów­nież – zda­niem Ge­rin­ger de Oeden­berg – ochro­na da­nych oso­bo­wych. We­dług eu­ro­po­słan­ki umowa ACTA po­zo­sta­wia lukę, dzię­ki któ­rej nie tylko po­li­cja ze sto­sow­nym na­ka­zem bę­dzie miała wgląd w dane zgro­ma­dzo­ne na kom­pu­te­rach, ale rów­nież in­sty­tu­cje zaj­mu­ją­ce się ochro­ną praw au­tor­skich i kon­cer­ny wy­daw­ni­cze. - Dane zgro­ma­dzo­ne na kom­pu­te­rach to ro­dzaj ta­jem­ni­cy ko­re­spon­den­cji - za­uwa­ży­ła.

Ge­rin­ger de Oeden­berg po­in­for­mo­wa­ła, że Par­la­ment Eu­ro­pej­ski chciał­by zająć się ra­ty­fi­ka­cją umowy ACTA w czerw­cu. - Nikt nie chce, aby ten do­ku­ment leżał dłu­żej niż do czerw­ca, po­nie­waż po tym ter­mi­nie bę­dzie­my mu­sie­li cze­kać na orze­cze­nie Try­bu­na­łu Spra­wie­dli­wo­ści UE - tłu­ma­czy­ła.

4 kwiet­nia Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska wy­sła­ła umowę ACTA do Try­bu­na­łu Spra­wie­dli­wo­ści UE, by wy­ja­śnił zwią­za­ne z nią obawy. Try­bu­nał oceni zgod­ność do­ku­men­tu z pra­wem unij­nym, roz­pa­trze­nie za­py­ta­nia może zająć od 18 do 24 mie­się­cy.

ACTA to mię­dzy­na­ro­do­wa umowa han­dlo­wa o zwal­cza­niu han­dlu ar­ty­ku­ła­mi pod­ra­bia­ny­mi. Za­wie­ra za­pi­sy do­ty­czą­ce ochro­ny wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej, które zda­niem kry­ty­ków ogra­ni­czą swo­bod­ne funk­cjo­no­wa­nie in­ter­ne­tu. ACTA pod­pi­sa­ły 26 stycz­nia w Tokio 22 kraje unij­ne; nie pod­pi­sa­ły jej dotąd Cypr, Es­to­nia, Niem­cy, Ho­lan­dia i Sło­wa­cja. Do tej pory ra­ty­fi­ka­cję ACTA za­wie­si­ły: Au­stria, Pol­ska, Ru­mu­nia, Cze­chy, Łotwa, Buł­ga­ria i Sło­we­nia.

Licz­ne sto­wa­rzy­sze­nia oby­wa­tel­skie i or­ga­ni­za­cje spo­łecz­ne, w tym także pol­skie, pro­te­sto­wa­ły prze­ciw­ko kon­tro­wer­syj­ne­mu po­ro­zu­mie­niu. Prze­ciw­ni­cy ACTA zło­ży­li też w lutym pe­ty­cję do PE z bli­sko 2,5 mln pod­pi­sów.

źródło : http://wiadomosci.onet.pl/acta,temat.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 3 z 8  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.