forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » ACTA. Dotyczy nas wszystkich. Poprzedni temat :: Następny temat
ACTA. Dotyczy nas wszystkich.
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lut 04, 2012 09:22

W kolejnych zgłoszeniach do redakcji Wirtualnej Polski oraz w komentarzach pod artykułami na temat ACTA, Internauci zwracają uwagę na pomijane w mediach aspekty kontrowersyjnego traktatu. - Mój apel do dziennikarzy: przestańcie nam wmawiać, że ACTA dotyczy wyłącznie internetu - pisze w komentarzu pod jednym z artykułów Internauta Lach. W odpowiedzi na ten apel zebraliśmy komentarze, które zwracają uwagę na pomijane zagadnienia. Tylko nieliczni publicyści zauważyli, że ACTA odnosi się do różnych sfer działalności gospodarczej i wykracza daleko poza internet. Ogólnie sformułowane przepisy mogą promować duże zachodnie koncerny z różnych branż, związanych m.in. z wytwarzaniem oprogramowania i leków.

Jak ratyfikujemy ACTA, stracimy również całkowicie kontrolę nad wydobyciem gazu łupkowego, ponieważ licencje na technologie wydobycia mają tylko AmerykanieInternauta Zniesmaczony121
Szczególną aprobatę uczestników dyskusji zyskał komentarz Internauty Wirtualnej Polski, podpisującego się nickiem Zniesmaczony121. Komentarz był wielokrotnie kopiowany na forach dyskusyjnych różnych portali, dlatego trudno z całą pewnością ustalić jego źródło. - Jeśli przeczytasz całość, dowiesz się, że ACTA jest traktatem handlowym narzuconym przez USA, na warunkach USA. Nacisk jest wręcz fizycznie odczuwalny. Jak wiemy, ACTA dotyczy przeciwdziałania rozpowszechniania podróbek nie tylko w internecie, ale przede wszystkim w świecie realnym. ACTA będą miały zastosowanie wszędzie tam, gdzie zostanie naruszona zasada rzekomej oryginalności. Narzuci to rozprowadzanie produktów opartych na konkretnych patentach. Do czego zmierzam? Otóż ACTA nakładają na sygnatariuszy stosowanie wyrobów, które są poparte patentami zarejestrowanymi przez wielkie korporacje zachodu (czytaj USA). A dlaczego? Bo nie mamy własnych, które mogłyby konkurować z tamtymi. To od razu eliminuje konkurencję krajów rozwijających się, takich jak Polska. Nie będziemy mogli niczego wyprodukować bez kupna licencji od korporacji zachodnich, inaczej będziemy odpowiadać za podrabianie. Będziemy biedni, ponieważ licencje są tak drogie, że nie sprzedamy niczego taniej od nich - twierdzi Internauta Zniesmaczony121. Komentujący wymienia również przykłady branż, w których polskie firmy poniosą straty.

- To będzie miało wpływ na wiele gałęzi przemysłu, na przykład na przemysł około-samochodowy. Nie znajdziemy tanich części zamiennych. To samo dotyczy przemysłu IT. Nie mamy żadnych patentów z tej dziedziny. Nawet przemysł rolniczy ucierpi, ponieważ licencje na żywność modyfikowaną genetycznie mają tylko Amerykanie. Jednym słowem, spowolni to lub nawet zatrzyma wzrost gospodarczy. Dlatego takie kraje, jak Chiny, Rosja czy Indie nie podpisały tego dokumentu. Tam gospodarka idzie do przodu i będzie szła. To oni będą konkurencją dla Zachodu.
Polski rynek informatyczny może wpaść pod "okupację" wielkich korporacji informatycznych spoza Europy. ACTA nie chroni europejskiego interesu i myśli technicznej, a wręcz je osłabiaInternauta Edward
Jak ratyfikujemy ACTA, stracimy również całkowicie kontrolę nad wydobyciem gazu łupkowego, ponieważ licencje na technologie wydobycia mają tylko Amerykanie. Czyli nie zrobimy nic bez Amerykanów. Jak dotkniemy tych złóż bez nich, to za to odpowiemy. Jeżeli nie podpiszemy ACTA, to możemy dyktować jakieś warunki, bo ponoć mamy jedne z największych złóż na świecie - zauważa Zniesmaczony121.

ACTA wprowadza patenty na oprogramowanie?

W zgłoszeniu przesłanym do wp.pl, Internauta podpisujący się jako Edward twierdzi z kolei, że ACTA to wprowadzenie patentów na oprogramowanie bez używania wprost tego terminu, który w Europie po próbie przeforsowania tego projektu źle się kojarzy. - Ponieważ umowa wprowadza obowiązek respektowania praw autorskich i patentów nadanych w jednych krajach przez inne kraje, oznacza to, że np. w Europie będzie trzeba respektować patenty na oprogramowanie uzyskane przez firmy w USA mimo, że w Europie nie ma patentów na oprogramowanie! Kilka lat temu podejmowane były próby wprowadzenia w UE tego rodzaju patentów. Nie doszło jednak do tego (m.in. dzięki postawie Jerzego Buzka). Lobbyści zrozumieli, że pod oficjalną nazwą, patenty na oprogramowanie w UE nie przejdą. Wymyślili więc sposób „okrężny” i pod hasłem międzynarodowej walki z piractwem, chcą zmusić Unię do respektowania przepisów prawa, których UE nie zgodziła się wprowadzić. Patenty na oprogramowanie są w interesie wielkich firm i powodują zahamowanie innowacyjności, brak rozwoju informatyki. UE o tym wie i dlatego patentów na oprogramowanie nie ma - wyjaśnia Internauta Edward.

- Mam nadzieję, że polski rząd oraz środowiska odpowiedzialne za przeanalizowanie ustawy zauważą to niebezpieczeństwo i nie dopuszczą do ratyfikacji umowy lub dokonają w niej stosownych zmian. W przeciwnym wypadku polski rynek informatyczny może wpaść pod "okupację" wielkich korporacji informatycznych spoza Europy. ACTA nie chroni europejskiego interesu i myśli technicznej, a wręcz je osłabia. Jeśli ACTA będzie ratyfikowana przez Polskę, to polscy informatycy stracą możliwość tworzenia oprogramowania. Będą mieli dwa wyjścia: albo pracować dla gigantów spoza Unii, albo porzucić zawód informatyka. Tworzenie polskich programów w świetle umowy ACTA, bez ryzyka posądzenia o naruszenie tej umowy, będzie niemożliwe. Mało tego, twórcy programów już istniejących mogą zostać pozwani za naruszenie patentu, który w momencie tworzenia programu, w Polsce nie obowiązywał, lecz zaczął dzięki umowie ACTA. Nasze prawo własności przemysłowej, gdzie wyraźnie zapisano, że nie można uzyskać patentu na oprogramowanie, straci moc i zostanie zastąpione postanowieniami ACTA. Kolejna sprawa to pojęcie "podróbki". Jest na tyle nieprecyzyjne, że "podróbką może być wszystko, np. program OpenOffice, ponieważ... przypomina MS Office i Microsoft może uznać, że OpenOffice jest podróbką - twierdzi Internauta Edward.
całość : http://wiadomosci.wp.pl/t...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 07, 2012 11:57

Jedna z wielu wypowiedzi w temacie :

KLIK http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 07, 2012 17:13

Ominą ACTA? Chcą uregulować "Lubię to" jako "stosunek towarzyski"


Ludowcy chcą jako pierwsi przedstawić projekt dotyczący korzystania w internecie z utworów np. filmowych czy muzycznych na własny użytek. Zmiany w prawie autorskim zapowiedział też w czasie wczorajszej debaty o ACTA premier Donald Tusk.

- To raczej Platforma chce konkurować z PSL, a nie odwrotnie, bo to właśnie wicepremier Pawlak mówił pierwszy o konieczności zliberalizowania krajowych przepisów dotyczących wolności w internecie - powiedział rzecznik PSL Krzysztof Kosiński.

Ludowcy chcą w pierwszej kolejności zmienić przepisy dotyczące "dozwolonego użytku" w prawie autorskim. Artykuł 23 ustawy z 1994 r. mówi, że bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego.

Jedną z wersji, jaką rozważa PSL, jest dodanie do tych przepisów zdania mówiącego o tym, że zakres użytku osobistego może występować w ramach kontaktów przy użyciu środków elektronicznych, w tym internetu.

- Wedle ustawy o prawie autorskim stosunek towarzyski występuje między znajomymi w klubie, kawiarni, ale ta ustawa powstawała, gdy jeszcze nie było internetu. Teraz ten stosunek towarzyski istnieje w internecie np. na Facebooku, gdzie klikasz "lubię to" przy jakimś filmie, który może mieć nielegalne pochodzenie i on pojawia się na twojej "tablicy" - argumentuje potrzebę zmiany przepisów Kosiński.

Jak podkreślił, po wprowadzeniu modyfikacji, jakie proponuje jego partia, osoba udostępniająca np. w portalu społecznościowym link do filmu, nawet tego, który ma nielegalne pochodzenie, nie będzie oskarżana o nielegalne rozpowszechniane. - To będzie się mieściło w kategorii dozwolonego użytku - wyjaśnia Kosiński.

- Pojęcie dozwolonego użytku będzie zmienione w pierwszej kolejności, to jest dla nas sprawa priorytetowa. Zmiana prawa autorskiego w tym zakresie będzie złożona jak najszybciej - zapowiada rzecznik PSL.

Ludowcy przed złożeniem swojej propozycji chcą ją jednak skonsultować z organizacjami zrzeszającymi internautów i twórców, a także innymi klubami parlamentarnymi.

- Organizacje pozarządowe skupiające społeczności internetowe dążą do poszerzenia pojęcia dozwolonego użytku. Zmiana ustawy o prawie autorskim z 1994 r., która wydaje się niedostosowana do współczesnych realiów, odpowiada na wnioski formowane przez środowiska internautów - przekonuje Kosiński.

PSL chciałoby również promować wśród twórców stosowanie otwartych licencji Creative Commons. - Promujemy to wśród twórców - ci zwiększają swoje grono odbiorców, a odbiorcy legalnie korzystają z utworów - tłumaczy Kosiński.

To nie pierwsza propozycja Stronnictwa, która zmierza do złagodzenia przepisów dotyczących rynku cyfrowego. Ludowcy zapowiedzieli zmianę prawa telekomunikacyjnego, która ograniczy czas przechowywania billingów do trzech miesięcy.

Obecne przepisy nie ograniczają katalogu przestępstw, przy których służby mogą sięgać po billingi. Prawo przewiduje też, że służby mogą przechowywać dane telekomunikacyjne przez dwa lata. To najdłuższy możliwy okres przewidziany przez unijną dyrektywę retencyjną.

- Mamy już projekt ustawy, jest uzasadnienie, będziemy to składać na najbliższym posiedzeniu Sejmu - zapowiedział Kosiński.

Wczoraj w czasie debaty o ACTA premier oświadczył, że jest już kierunkowa decyzja, by przechowywanie danych telekomunikacyjnych obywateli zostało ograniczone z obecnych dwóch lat do dwunastu lub nawet sześciu miesięcy.

Szef rządu stwierdził również, że wraz z internautami trzeba na nowo napisać prawo dotyczące własności intelektualnej i praw autorskich, bo nie da się go utrzymać w dotychczasowej formie.

źródło : http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 08, 2012 08:59

GMO - kolejny obok ACTA atak wielkich koncernów





2012-02-07 15:52:06


Genetycznie modyfikowana uprawa?

Porozumienie ACTA ma swoją drugą stronę i może mieć również związek z wprowadzeniem GMO.

Ogromne rzesze wychodzących na ulice Polaków i ataki ze strony Anonimowych sprawiają, że polski rząd próbuje szukać kozłów ofiarnych, którzy odpowiedzą za działania, których efektem jest podpisanie niefortunnego porozumienia.

Wydaje się jednak, że są to jedynie wizerunkowe manewry mające na celu ocalenie twarzy rządu i jego premiera w momencie, kiedy klamka już zapadła i porozumienie ACTA zostało podpisane.

Chociaż o ACTA pisano o wiele wcześniej, rząd polski ukrywał moment zawarcia porozumienia praktycznie do samego końca i pomimo, że reakcja internautów przerosła zapewne ich najśmielsze oczekiwania, nie zrobił nic by dokonać stosownej konsultacji z podstawowym segmentem, który ustawa obejmuje – użytkownikami Internetu.

Na zawarcie porozumienia ACTA należy jednak spojrzeć nieco szerzej. Warto przypomnieć, że zostało ono opracowane w sekrecie przy udziale i wsparciu wielkich koncernów i to właśnie one, jak można się domyślać, najwięcej zyskają na jego wejściu w życie.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że wcale nie oznacza to korzyści jedynie dla wielkich koncernów fonograficznych czy wytwórni filmowych, z którymi kojarzą się nowe prawne uregulowania. Okazuje się bowiem, że porozumienie może mieć też związek z... GMO.

Trzy słowa o GMO

Zacznijmy od tego czym jest GMO (Genetically Modified Organisms). Są to organizmy żywe, które nie powstały w wyniku naturalnych procesów, lecz jako wynik modyfikacji przeprowadzonych w procesie inżynierii genetycznej. Mogą to być mikroorganizmy takie jak bakterie (np. produkujące insulinę) bądź rośliny. Kiedy dziś mówi się na temat GMO należy pod tym terminem rozumieć nie tyle całość modyfikowanych genetycznie organizmów, ale szczególnie uprawy sztucznie zmienionych roślin, których kod genetyczny chroniony jest prawem patentowym należącym do wielkich koncernów biotechnologicznych.

Kontrowersje wokół GMO jest wiele. Zwolennicy upraw wskazują, że dają one o wiele większe plony niż ma to miejsce w przypadku tradycyjnych rozwiązań, co więcej po zebraniu zachowują one o wiele dłuższą świeżość. Ich przeciwnicy zwracają między innymi uwagę na fakt, że nie został do tej pory rzetelnie zbadany wpływ tych roślin na zdrowie człowieka (wiąże się to z wchłanianiem przez modyfikowane genetycznie rośliny) i lokalne ekosystemy.

Co może łączyć ACTA i ustawy o GMO?

Osoby zorientowane w tematyce GMO wiedzą doskonale, że nasiona GMO sprzedawane i uprawiane są na prawach licencji, w związku z czym rolnik zobowiązuje się do uiszczenia odpowiedniej opłaty firmie, która stworzyła dany rodzaj uprawy. Ta oczywista z pozoru rzecz czasem nie bywa jednak to oczywista.

Dokumentujący to stwierdzenie może być przypadek kanadyjskiego farmera Percy'ego Schmeisera, który został oskarżony przez biotechnologiczny koncern Mosanto o nielegalne uprawianie na swoim polu zmodyfikowanego genetycznie rzepaku. Schmeiser utrzymywał, że swoje pole uprawia w ten sam sposób od lat i pojawienie się na nim GMO mogło być związane jedynie z pyłkami, samosiejkami, pochodzącymi ze znajdującego się nieopodal gospodarstwa uprawiającego taki właśnie zmodyfikowany rzepak. To nie przekonało sądu i farmer został zmuszony do uiszczenia Mosanto opłat patentowych. Najwyraźniej winien nie dopuścić do samozasiania albo wyplewić samosiejki.

Sprawa jest poważna gdyż dzięki zastosowaniu chroniącego patenty porozumienia ACTA jak również wprowadzeniu upraw GMO wielkie korporacje zyskają ogromne możliwości ścigania nawet tych osób, których uprawy zostały zapylone bez ich wiedzy.

Wyobraźmy sobie sytuację, gdy po popisaniu i wejściu w życie ACTA oraz dopuszczeniu upraw GMO w pewnej wsi jeden z rolników zaczyna hodowlę genetycznie zmodyfikowanych roślin, kupuje nasiona, uiszcza opłaty licencyjne i zasiewa swoje pole. Po jakimś czasie pyłki zostają rozniesione przez wiatr, pszczoły lub inne zwierzęta i zapylają nieodległe uprawy należące do rolnika prowadzącego tzw. gospodarstwo ekologiczne. Po wymieszaniu nie tylko traci ono ten status, ale też podobnie jak w przypadku Percy'ego Schmeisera, któregoś dnia mogą do niego zapukać przedstawiciele jednego z koncernów biotechnologicznych i zażądać opłat za uprawianie roślin zawierających zmodyfikowany przez nie kod genetyczny. Nawet jeśli ów rolnik nie ma najmniejszej ochoty na hodowlę GMO i napełnianie kiesy wielkim koncernom – nie ma w rzeczywistości wyboru.

ACTA, którego treść i nieściśle doprecyzowane terminy pozostawiają wiele miejsca na domysły może potraktować patenty GMO jako taki sam przedmiot praw autorskich jak pliki w Internecie, a każdy rolnik może być potraktowany jako "domniemany" przestępca ścigany przez międzynarodową instytucję powołaną w wyniku wejścia traktatu w życie. Ciekawa zbieżność: ponadnarodowa instytucja ścigająca naruszenia praw autorskich i międzynarodowe korporacje będące właścicielami licencji na uprawy. Przypadek?

Ósmego lutego będą miały miejsce konsultacje społeczne w Pałacu Prezydenckim. Po stronie GMO wystąpi 6 ekspertów, przeciwników będzie tylko 3. Przeciwników, zwolenników zdrowego rozsądku i zdrowej żywności. Istnieje poważna obawa, że będzie to podobny skandal do tego jaki wybuchł wokół ACTA. Polska stanie się wówczas śmietnikiem pełnym modyfikowanej genetycznie żywności, której wiarygodnego pożytku tak naprawdę przeciętny Kowalski nigdy może się nie doszukać. Nasze sklepy pełne są zaproszkowanych produktów które poza biznesem dla producentów i handlowców z pewności pomnażają rzesze alergików i pacjentów finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Komu ma służyć zmodyfikowana żywność?

Czy ma być to w majestacie rządowego wsparcia krok ku likwidacji ekologicznego rolnictwa idący za tym upadek małych oraz średnich gospodarstw rolnych? Odejście od jakże cennej polskiej ekologicznej marki?

Czy faktycznie mamy do czynienia ze związkiem między GMO i ACTA? Zachęcam prawników do przeanalizowania tej kwestii, internautów zaś do spojrzenia na cały problem w o wiele szerszym kontekście zanim znowu będzie za późno.

Wierzę, ze społeczność internetowa może stać się po raz pierwszy od lat barometrem i obrońcą nieprzemyślanej polityki, w której interes ludzi, nie konsumentów czy zasobów ludzkich, dawno przestał być wartością podstawową.

PS. Nie będę w tym wpisie roztrząsać na temat zalet i wad wprowadzenia upraw GMO w Polsce, wszystkich zainteresowanych odsyłam do zapoznania się z raportem Biura Analiz Sejmowych z 2007 roku gdzie wymienione są argumenty za i przeciw a także z dwoma wywiadami prezentującymi obie strony w sporze, rozmowie z prof. nadzw. dr hab. Katarzyną Lisowską z Instytutu Onkologii w Gliwicach i z prof. dr hab. Stefanem Malepszym z Katedry Genetyki, Hodowli i Biotechnologii Roślin na Wydziale Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu SGGW w Warszawie.

źródło : http://interia360.pl/moim...koncernow,51603

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 08, 2012 09:31

Amerykański naukowiec gratuluje Polakom protestów przeciw ACTA



Amerykański naukowiec Michael D. Kennedy gorąco pochwalił protesty w Polsce przeciwko porozumieniu ACTA, które ma zapobiegać międzynarodowemu piractwu w Internecie, ale zdaniem krytyków zagraża wolności w internecie.

Jak pisze w dzienniku "Providence Journal" Kennedy, socjolog z Brown University, "Polacy pierwsi dostrzegli" zagrożenia związane z ACTA, gdyż "mają tradycję mobilizacji społecznej, czego przykładem był ruch Solidarności", oraz "tradycję walki o waszą wolność i naszą".

Wśród zagrożeń dla wolności w sieci autor wymienia rozszerzenie odpowiedzialności za kradzież intelektualną na dostawców usług internetowych, umożliwienie ich karnego ścigania, a także zawarte w ACTA pojęcie "pośredniej korzyści ekonomicznej" z naruszania praw autorskich, co sprawia, że "nawet tak niewinne rzeczy jak niekomercyjne dzielenie się plikami może się stać powodem do działań (represyjnych)".

Kennedy - który od dawna interesuje się Polską i jej transformacją demokratyczną po 1989 r. - wzywa Parlament Europejski, by "wysłuchał swoich obywateli, zablokował tę legislację (ACTA) i zaprojektował ją na nowo, by uczynić ja bardziej transparentną".

Apeluje też, by zrewidowały ją również USA. Rząd amerykański podpisał umowę ACTA w październiku ub.r., ale nie zatwierdził jej jeszcze Kongres.

Autor nie wyklucza, że Parlament Europejski odrzuci ACTA w obecnej formie, i konkluduje: "Byłoby dobrze, gdyby prezydent Barack Obama upoważnił swoją legislaturę, aby zrobiła to samo - żeby to, czym Polacy zainspirowali Europę, stało się także zdroworozsądkowym rozwiązaniem w Ameryce. Za waszą wolność cyfrową i naszą".

Z Waszyngtonu Tomasz Zalewski (PAP)

źródło : http://tech.wp.pl/kat,100...ml?ticaid=1de22

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Czw Lut 09, 2012 12:50, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 09, 2012 11:24

andros, a przeczytałeś to co jest napisane pod tekstem, który zamieściłeś ?

<Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.>

Jak Cię zamkną, to się nie martw. Zawsze Ci jakąś paczkę przyniosę.... ;-) Ale artykuł rzeczywiście świetny.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 15, 2012 11:56

Miller spotkał się z Schulzem. Rozmawiali na temat ACTA


Szef SLD Leszek Miller spotkał się w Strasburgu z przewodniczącym europarlamentu, niemieckim socjalistą Martinem Schulzem. Rozmowa obu polityków dotyczyła m.in. ratyfikacji przez PE porozumienia ACTA.

- Odbyliśmy z przewodniczącym Schulzem długą, godzinną rozmowę i myślę, że to co było w niej najciekawsze, to sprawa ratyfikacji ACTA w Parlamencie Europejskim. Przekazałem przewodniczącemu nasze stanowisko i można powiedzieć, że w tej sprawie mówimy jednym głosem - powiedział Miller.

Jak dodał, pogląd szefa PE na temat ACTA jest - podobnie jak polityków SLD - "konsekwentnie negatywny". - Przewodniczący Schulz powiedział mi, że według niego ACTA nie zostanie ratyfikowana w europarlamencie, ponieważ nie ma do tego potrzebnej większości - relacjonował b. premier.

Podkreślił, że na zmianę nastrojów w Parlamencie Europejskim wpływ mają m.in. protesty przeciwko porozumieniu, które w ciągu ostatnich kilku dni przetoczyły się przez kilka krajów Europy. - Te wszystkie demonstracje, które odbywają się w miastach Europy powodują, że zwolenników ACTA ubywa i to się również przenosi na stanowisko eurodeputowanych z krajów Unii - mówił b. premier.

Więcej : http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lut 17, 2012 18:15



Donald Tusk proponuje EPL odrzucenie ACTA

Piątek, 17 lutego (15:02)

Premier Donald Tusk zaproponował przywódcom partii Europejskiej Partii Ludowej - frakcji w Parlamencie Europejskim, do której należy Platforma Obywatelska - odrzucenie porozumienia ACTA. Premier powiedział na konferencji prasowej, że wszystko wskazuje na to, iż frakcja przyjmie polskie stanowisko, co będzie oznaczać odrzucenie ACTA przez Parlament Europejski.
W takim wypadku proces ratyfikacji umowy w obecnym kształcie nie zostałby wznowiony. Premier dodał, że rząd zmienił zdanie w sprawie ACTA - gdyby w obecnej postaci porozumienie trafiło do parlamentu, to postulowałby jego odrzucenie.




Tusk zapowiedział podjęcie szerokich debat z ekspertami. Ich celem będzie ulepszenie przepisów, chroniących prawa autorskie, a także przygotowanie propozycji dla Unii Europejskiej.
Premier przyznał, że pomylił się w sprawie ACTA, nie zdając sobie sprawy, jak głębokich problemów cywilizacyjnych dotyka ta umowa. Dodał, że wątpliwości, co do ACTA, ma wiele państw europejskich.

Zdaniem Tuska, sprawa ACTA bardzo przyspieszyła edukację elit w dziedzinie Internetu i społeczeństwa informacyjnego. Premier przyznał, że nie lubi zmieniać zdania, ale nie chce walczyć w sprawie, w którą nie wierzy.

źródło : http://fakty.interia.pl/r...ta,1761418,7906

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Lut 19, 2012 16:58



Powszechne łamanie praw autorskich może być korzystne dla twórców?

Bartek Ciszewski, umarketing.pl 2012-02-09, ostatnia aktualizacja 2012-02-10 16:27:41.0

Ofensywa producentów treści oraz oburzenie zachodnich społeczeństw nowym ustawodawstwem SOPA czy też traktatem międzynarodowym ACTA jeszcze raz zwraca uwagę na problem własności intelektualnej. Coś z nią musi być nie tak. Albo trzeba czym prędzej naprostować setki milionów albo zrewidować powszechne postrzeganie własności intelektualnej.

Od młodości należałem do mniejszości, która sprzeciwiała się traktowaniu jej na równi z własnością materialną. Jeszcze w Money.pl pisałem żarliwe felietony, wytykałem absurdy praw autorskich na pierwszym blogu, ba nawet pozwolili mi kiedyś w "Gazecie Wyborczej" napisać opinię z okazji aresztowań twórców The Pirate Bay, gdzie na jednej kolumnie starłem się z samym Pawłem Kukizem.

Teoretyczni przeciwnicy koncepcji własności intelektualnej (m.in. patentów, praw autorskich /copyrights/) wskazują, że:

nie można mówić o własności w przypadku dóbr doskonale powszechnych, jakimi są utwory (kopiując nie zabieram nic twórcy, jedynie jak to określają właściciele praw "okradam z potencjalnych zysków")
jej egzekwowanie prowadzi do paradoksu, bo musi odbywać się kosztem własności materialnej innych. Będąc autorem dzieła objętego prawami autorskimi pozbawiam swobody gospodarowania swoimi komputerami, notatnikami, ołówkami wszystkich, którzy chcieliby je skopiować. Mówiąc inaczej, w magiczny sposób staję się współwłaścicielem wszystkich narzędzi, które mogą posłużyć do powielania mojego dzieła. I do tego moja własność intelektualna jest nadrzędna nad materialną własnością innych


Ciekawe, prawda? Zainteresowanych odsyłam do świetnego eseju "Against Intellectual Property" Stephana Kinselli, najlepszego specjalisty od podważania istoty własności intelektualnej na świecie. Esej dostępny jest też w wersji polskiej.

Ale nie o tym miał być ten wpis. Oprócz argumentów etycznych i teoretycznych są jeszcze te praktyczne, czyli utylitarne. Okazuje się, że one dużo bardziej trafiają do rozsądku współczesnej większości:

Bo z czego ma się artysta utrzymać??!!

Nie mogę pojąć, ale dla wielu ten problem jest ważniejszy od pytań: jakim prawem ktoś w imię obrony własności intelektualnej trzeciej strony może wtargnąć mi do domu i przeczesać mój komputer? Włamać się na moje konto pocztowe? Skasować moje pliki z Megaupload? Ale tak jest.

A tu niespodzianka. Otóż, jak pokazuje świeżutki raport opublikowany na TechDirt, mimo swobodnego podejścia do praw autorskich coraz większej części społeczeństwa wychowanej w internetowej kulturze, przychody producentów rozrywki rosną. W ciągu dekady zwiększyły się o 50 proc. Zjawisko dotyczy wszystkich branży. A co, jeśli piractwo nie zmniejszyło a zwiększyło sprzedaż? Dla mnie to argument drugorzędny, ale dla większości osób nie. Dlatego puścicie to dalej.

źródło : http://technologie.gazeta..._korzystne.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 21, 2012 09:10

Dalej chcą nas kontrolować...
==================================


Każdy nasz ruch w sieci będzie kontrolowany


Wtorek, 21 lutego (06:20)

Powstanie archiwum stron, które odwiedzamy, a każdy nasz ruch będzie w pełni kontrolowany - ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna".

Dostawcy stacjonarnego internetu ostrzegają, że będą gromadzić dane na temat odwiedzanych przez nas stron WWW.

Taki może być skutek wejścia w życie przygotowywanej przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji nowelizacji ustawy - Prawo telekomunikacyjne, która ma zmusić firmy sprzedające dostęp do internetu, aby zagwarantowały wykupioną prędkość.

"Na wypadek ewentualnych reklamacji będziemy zmuszeni przez 12 miesięcy przechowywać szczegółowe informacje o tym, z jakimi stronami łączył się użytkownik oraz jakie pliki i skąd pobierał" - mówi zastrzegający anonimowość przedstawiciel jednego z większych polskich dostawców internetu.

Zagrożenie jest realne, co potwierdza Eugeniusz Gaca z zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

"Tylko w ten sposób dostawca będzie mógł sprawdzić, czy np. w poniedziałek 20 lutego o godz. 14 rzeczywiście nastąpił spadek prędkości transmisji i czym był spowodowany" - wyjaśnia ekspert.

Gdyby spełniły się czarne scenariusze, dostawcy gromadziliby nieprawdopodobne wręcz ilości danych na nasz temat.

Chociaż dane te mają być zbierane wyłącznie na potrzeby ewentualnych reklamacji, dostępu do nich mogą zażądać służby w związku z prowadzonymi postępowaniami.

źródło : http://fakty.interia.pl/p...olowany,1762297

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 21, 2012 17:19

Już po ACTA, a co na horyzoncie?

21.02.2012 15:41, Autor: Tomasz Janusz

Po zaskakującym wycofaniu się Premiera z podpisania umowy ACTA pojawiają się obawy o możliwość wprowadzenia przepisów zbieżnych z postanowieniami ACTA

Wiele kontrowersji w Kanadzie wzbudza ustawa C-30. Według jej założeń policja ma mieć ułatwiony dostęp do wszystkich informacji o użytkowniku, które gromadził dostawca Internetu - adres IP, imię i nazwisko, adres czy numer telefonu. To wszystko oczywiście bez nakazu sądowego. Dostawcy ponadto musieliby udostępnić swoją infrastrukturę na potrzeby śledztwa, aby funkcjonariusze mieli bieżący dostęp do akcji użytkownika. Kanadyjski Minister ds. bezpieczeństwa Vic Toews, stwierdził, że przeciwnicy ustawy są amatorami dziecięcej pornografii.

Przeciwko ustawie wystąpiły organizacje pozarządowe, opozycja, media oraz... partyjni koledzy Vica Toewsa. W Internecie pojawił się wątek Vic chce cię poznać, poznajmy Vica, gdzie opublikowano dokumenty ze sprawy rozwodowej kanadyjskiego ministra. Na Twitterze szybko powstał hashtag #TellVicEverything, gdzie internauci publikują swoje opinie o ministrze, ale także... prośby do niego. Wczoraj straciłem e-maila z konta w pracy. Czy możesz wysłać swoją kopię? — zapytał Kevin Harding, kanadyjski bloger i student. Rząd szybko wycofywał się z kolejnych restrykcyjnych przepisów ustawy.

PCFIPA - kolejna amerykańska produkcja, rodem z Hollywood. Jest bardzo podobna do C-30 zarówno pod względem "prewencyjnego" monitorowania użytkowników, jak również i kar. Różni się jednak tym, że operator przez 12 miesięcy ma obowiązek przechowywania danych osobowych użytkowników, w tym danych o kartach płatniczych i kredytowych.

ŚUDE - to z kolei nasz lokalny produkt. Pod tym skrótem kryje się Ustawa o Świadczeniu Usług Drogą Elektroniczną. Jej nowelizacja budzi mieszane odczucia. Z jednej strony ma ona działać na zasadzie DMCA, czyli każdy użytkownik, popierając wiarygodną informacją może zgłosić dostawcy usług istnienie treści, które naruszają jego prawa. Do tego momentu nic nie budzi kontrowersji. Sprzeciw budzi jednak przeniesienie na operatorów decydowania o ewentualnym zablokowaniu treści. Do tego dochodzi możliwość odwołania się od decyzji operatora do... operatora. Ten ma obowiązek ponownie rozpatrzyć zażalenie. De facto jest to przeniesienie procesu sądowego na poziom firm prywatnych. Co ma swoje wady, bo wątpliwe aby operatorzy utworzyli specjalne komórki prawne w swoich strukturach, które zajmowałyby się przeprowadzaniem postępowań.

Z odpowiedzialności prawnej wyłączono wyszukiwarki internetowe, o ile: nie wprowadziły one tych treści do sieci, nie są inicjatorem transmisji danych oraz wybierały odbiorcy danych. Również użytkownicy linkujący do różnych zasobów mogą spać spokojnie o ile nie wiedzieli, że materiały naruszają czyjeś prawa. Wzór formularza ma być określany rozporządzeniem ministra odpowiadającego sprawom informatyzacji. Propozycja zmiany w Ustawie o Świadczeniu Usług Drogą Elektroniczną znajduje się w Biuletynie Informacji Publicznej MSW. Ustawa nie spotkała się ze sprzeciwem organizacji pozarządowych.

W wypowiedzi dla internetowego wydania Metra, Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon powiedziała: Ta nowelizacja jedynie "cywilizuje" zasady blokowania spornych treści w sieci na czas trwania sporu. Nie jest jednak doskonały i w paru miejscach można by go ulepszyć np. rezygnując z przymusu ujawniania danych osobowych.

Na sam koniec dobra wiadomość, która napłynęła z Luksemburga. Kilka dni temu zapadł wyrok w Europejskim Trybunał Sprawiedliwości. W sprawie wniesionej przez belgijskie stowarzyszenie kompozytorów i wydawców (SABAM) przeciwko społecznościowemu serwisowi Netlog, który odmówił zainstalowania systemu do bieżącego monitorowania danych użytkowników serwisu. Sprawa została rozstrzygnięta na korzyść Netloga. Sędziowie podkreślali, że na gruncie prawa Unii Europejskiej nie ma możliwości nakazania innemu podmiotowi monitorowania treści, jakie publikują jego użytkownicy.

źródło : http://www.dobreprogramy....nosc,30427.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 22, 2012 11:30

Plany zmian w prawie autorskim po ACTA

wczoraj, 10:17 RC / PAP

Przegląd polskiego prawa pod kątem wolności w internecie zapowiedział rząd po debacie ws. ACTA. Wśród zapowiadanych zmian w prawie autorskim na pierwszym miejscu jest rozszerzenie dozwolonego użytku osobistego dotyczącego niekomercyjnego wykorzystania utworu.

Dozwolony użytek osobisty, zakres prawa cytatu, długość trwania ochrony utworów i rola organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi - to najważniejsze kwestie wymagające, według organizacji reprezentujących prawa społeczeństwa informacyjnego, zmiany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Dostosowanie systemu praw autorskich do realiów społeczeństwa cyfrowego zapowiedział polski rząd po protestach internautów przeciwko podpisaniu przez Polskę międzynarodowej umowy dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrobionymi ACTA.

ACTA, jak przyznają zgodnie prawnicy, nie miało wprowadzać zmian w dotychczasowym prawie, dokument ten dotyczy przede wszystkim egzekwowania praw już istniejących, w tym przepisów dotyczących praw autorskich. Przy okazji dyskusji o ACTA podniesiono także postulaty przeprowadzenia reformy polskiego prawa autorskiego, któremu od czasu upowszechnienia się nowych mediów zaczął podlegać obieg treści w internecie. Wskazując na niejasne zapisy prawa autorskiego, zwrócono uwagę na problemy, jakie sprawia rozróżnienie pomiędzy tym, które działania podejmowane przez użytkowników sieci są legalne, a które nie.

Uchwalona w 1994 r. ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych służy ochronie utworów i określa jej zakres.

Tym, co wyznacza granice uprawnień przysługujących autorom utworów, jest m.in. dozwolony użytek, zdefiniowany w art. 23. ustawy. Dotyczy on możliwości korzystania z utworów bez zezwolenia twórcy lub właściciela praw autorskich, często bez konieczności zapłaty wynagrodzenia. Dozwolony użytek - w świetle ustawy - nie może wykraczać poza normalne korzystanie z utworu ani godzić w interesy twórcy. Obejmuje on uprawnienia po stronie osób prywatnych oraz po stronie podmiotów publicznych. Do kategorii podmiotów publicznych, którym prawo autorskie zezwala na naruszanie monopolu autorskiego, zalicza się szkoły, biblioteki i instytucje naukowe.

Osobisty dozwolony użytek to m.in. słuchanie płyty z muzyką ze znajomymi i rodziną albo pożyczenie komuś egzemplarza książki. Trudności - w świetle obecnych zapisów prawa - sprawia wyznaczenie zakresu dozwolonego użytku w internecie, ponieważ przepisy prawa autorskiego, uchwalone przed upowszechnieniem się internetu, nie odnoszą się do środowiska cyfrowego. Trudno więc ustalić, kim są znajomi w internecie, np. w serwisach i na portalach społecznościowych.

Prawo nie określa, czy np. umieszczenie piosenki na Facebooku w celu podzielenia się nią ze swoimi znajomymi nie oznacza udostępniania treści bez zgody posiadacza praw autorskich. Aby ludzie na portalach społecznościowych mogli dzielić się słuchanymi piosenkami czy oglądanymi filmami z innymi użytkownikami, w przepisach powinno zostać jasno określone, czy dopuszczalne jest wymienianie się plikami w celach niekomercyjnych, czyli takich, które udostępniającemu nie przyniosą dochodu.

Do praw autorskich należy także prawo do zachowania niezmienionej treści i formy utworu, zakazujące wprowadzania zmian, zniekształceń, przeinaczeń czy prawo do nadzoru nad korzystaniem z dzieła.

Osobistym dozwolonym użytkiem jest również prawo cytatu, zapisane w art. 29. prawa autorskiego. Przepis ten stanowi, że można przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. Cytatem będzie więc przejęcie wyniku cudzej działalności intelektualnej bez wprowadzania żadnych zmian, służące przede wszystkim informowaniu.

Wyznaczony prawem autorskim zakres ochrony utworów ogranicza użytkowników sieci, którzy nie są zainteresowani tylko odbieraniem treści, ale przede wszystkim swobodną ich wymianą i szerokim wykorzystaniem - podkreślają przedstawiciele środowiska cyfrowego, którzy domagają się rozszerzenia możliwości udostępniania utworów w internecie oraz dokonywania ich przekształceń.

Jako kwestię wymagającą zmiany wskazuje się też długość trwania ochrony utworów. W Polsce obowiązuje obecnie 70-letni okres zabezpieczenia, liczony od śmierci autora. Ustawa z 1994 r. wprowadzała 50-letni okres ochrony; w wyniku nowelizacji dokonanej w 2000 r., w związku z dostosowaniem polskiego prawa do wymogów unijnych, okres ten został wydłużony do 70 lat.

Organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi są stowarzyszenia zrzeszające m.in. twórców, artystów wykonawców i producentów. Nadzór nad organizacjami sprawuje minister kultury i dziedzictwa narodowego, który udziela zezwolenia na podjęcie przez nie działalności. W Polsce działa obecnie 15 organizacji zbiorowego zarządzania, są to m.in. Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, Związek Polskich Artystów Plastyków, Związek Artystów Scen Polskich, Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Związek Producentów Audio-Video, Związek Artystów Wykonawców STOART. Zwolennicy liberalizacji prawa autorskiego wskazują, że organizacje zbiorowego zarządzania, za sprawą nowych mediów i rozwoju społeczeństwa informacyjnego, reprezentują niewielką liczbę twórców.
źródło : http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 22, 2012 13:54

http://wiadomosci.gazeta....iedliwosci.html

Jeden z komentarzy pod artykułem :


kuzyn_maupy




ETS powinien całkowicie usunąć tą amerykańską tzw. "własność intelektualną" z europejskiego prawa, gdyż wymuszana przez amerykanów na całym świecie tzw. "własność intelektualna", to nic innego, jak tylko monopol, który nikomu nie opłaca się w takim stopniu, jak amerykanom i, prowadzi wprost do podziału światowego społeczeństwa na tych, którzy nie muszą pracować (tzw. "własność intelektualna") i na tych, którzy muszą zapracować i na siebie i na tych pierwszych, a to oznacza tylko jedno - neo-niewolnictwo...,

każdy monopol (jakim jest też tzw. "własność intelektualna") jest zgubny dla cywilizacji człowieka, dla mnie, dla Pana i też dla każdego innego z nas, gdyż wyklucza jakikolwiek postęp, równość prawa, konkurencję, uczciwość, etykę, demokrację i wszelkie swobody obywatelskie, prowadząc siłą natury ludzkiej m.in. też do cenzury..., i nie tylko...,

problem polega na tym, że tzw. "własność intelektualna" podważa pracę i własność materialną, przez co wywraca do góry nogami cały system prawa wybudowany przez cywilizację przez ponad 4000 lat, co nieuchronnie prowadzi niestety do bezprawia...,

wypada nad tym się zastanowić jak najszybciej..., i jak najszybciej wymyśleć inny, nie taki złodziejski jak tzw. "własność intelektualna", sposób finansowania pracy autorów, artystów, filmowców i wszelkiej maści komików..., i polityków - powinni otrzymywać wynagrodzenie za pracę, jak my wszyscy, a nie wynagrodzenie za spekulację i samo myślenie o pracy....

STOP american IP legislation in Europe !!!

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 22, 2012 22:52



Austria zawiesiła ratyfikację umowy ACTA

Austria zawiesiła ratyfikację kontrowersyjnego porozumienia o zwalczaniu handlu artykułami podrabianymi i piractwa internetowego (ACTA), oczekując na decyzję Parlamentu Europejskiego w tej sprawie - oświadczył rzecznik austriackiego MSW Hermann Muhr.

Dotychczas zakładano, że głosowanie nad ratyfikacją ACTA odbędzie się w PE 12 czerwca. Jednak według cytowanych przez austriacką agencję APA europosłów, środowa decyzja Komisji Europejskiej, by oceny ACTA dokonał Europejski Trybunał Sprawiedliwości, może opóźnić to głosowanie o dwa lata.

Do tej pory ACTA podpisały 22 państwa członkowskie Unii Europejskiej. Nie podpisały jej jeszcze Cypr, Estonia, Niemcy, Holandia i Słowacja. Na wstrzymanie ratyfikacji ACTA zdecydowały się rządy Polski, Czech i Łotwy. By porozumienie to weszło w życie, niezbędna jest zgoda Parlamentu Europejskiego i parlamentów krajów członkowskich.

źródło : http://wiadomosci.onet.pl...,wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 16618
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 23, 2012 12:47



Paulo Coelho - pirat z wyboru

Masz zespół? Chcesz być producentem filmowym? Satyrykiem? Twórcą rysunków? Oni (Pirate Bay przyp. autor) zastąpią logo strony głównej linkiem do waszej twórczości. Gdy tylko się o tym dowiedziałem, postanowiłem z tego skorzystać
- napisał na swoim blogu brazylijski pisarz dodając, że jego książki są dostępne w sieciach P2P, a sprzedaż fizycznych kopii rośnie od czasu gdy ich pirackie wersje pojawiły się w sieci.

Decyzja Coelho jest niezwykła, ale nie zaskakująca. Już od pewnego czasu autor namawia do piracenia swoich książek. W 1999 roku nielegalna wersja "Alchemika" pojawiła się w Rosji. Mimo tego utwór rozszedł się w tym kraju w ilości miliona egzemplarzy do roku 2002 i ponad 12 milionów do dzisiaj.

Zapraszam do ściągania moich książek za darmo, a jeśli się wam spodobają, to do kupowania ich wersji papierowych - w ten sposób zakomunikujemy przemysłowi, że chciwość nie prowadzi do niczego
- dodaje autor na swojej stronie, a pod wiadomością podpisuje się jako „Pirat Coelho”.

Pod koniec stycznia pisarz poruszał też na swojej stronie temat S.O.P.A. Jak nie trudno się domyślić nie był zbyt przychylny temu pomysłowi. Według niego czasy, w których każdy pomysł miał jednego właściciela minęły bezpowrotnie. Po pierwsze dlatego, że wszyscy przetwarzają już tylko znane schematy, a po drugie dlatego, że wszyscy twórcy chcą by ich treści były czytane. Coelho wspomina początki swojej literatury w Rosji i spotkania z ludźmi, którzy poznali jego twórczość najpierw przez pirackie wersje książek.

Do września 2009 autor prowadził stronę Pirate Coelho, na której podawał linki do darmowych wersji wszystkich swoich książek dostępnych w sieciach P2P. Teraz robi to samo na swoim blogu. Mimo to sprzedaż jego powieści rośnie i sięgnęła już około 140 milionów kopii na całym świecie. Autor nie pozostawia cienia wątpliwości co do swojego stanowiska i na blogu pisze wprost: piraci z całego świata, zjednoczcie się i piratujcie wszystko co kiedykolwiek napisałem. Piractwo swojej twórczości uważa za promocję, a sztukę odgranicza od tradycyjnych produktów konsumpcyjnych.

W przypadku dzieł sztuki nie kupujesz papieru, tuszu, pędzla, ramy obrazu czy nut, ale pomysł zrodzony z połączenia tych produktów. Piractwo może działać jako zaprezentowanie prac artysty. Jeśli spodoba ci się jego lub jej pomysł, to będziesz chciał mieć go w swoim domu. Dobry pomysł nie wymaga ochrony. Wszystko poza tym to albo chciwość, albo ignorancja
- kończy swój wpis Paulo Coelho, sprawiając zapewne, że niejeden zwolennik nowych regulacji prawnych zaostrzających ochronę praw autorskich zgrzyta zębami. Ze zdaniem tego artysty trzeba się liczyć. Jego profil na Facebooku śledzi prawie 7,5 miliona osób. Niemniej popularny jest na Twitterze gdzie zebrał już 3 miliony śledzących go fanów.



Nie tylko Brazylia

Autor najnowszej powieści "Alef" nie jest osamotniony w swoim radykalnym podejściu do praw autorskich i darmowego udostępniania swojej twórczości. Podobne stanowisko zaprezentował jakiś czas temu pewien Anglik o równie znanym nazwisku - Neil Gaiman. Twórca scenariuszy do komiksów z serii "Sandman" i takich powieści jak "Amerykańscy Bogowie", "Gwiezdny pył" czy "Koralina", powiedział w jednym z wywiadów, że pirackie kopie jego utworów na początku go denerwowały. Autor wspomina, że czuł się źle z myślą, że ktoś udostępnia bez pozwolenia jego dzieła. To uczucie jednak szybko minęło.



W miejscach, w których byłem piracony, szczególnie w Rosji, w której ludzie tłumaczyli moje dzieła i wysyłali w świat, sprzedawałem coraz więcej książek
- wspomina Gaiman w wywiadzie, który można obejrzeć na YouTube. Pisarz uważa, że pirackie wersje jego utworów, to tak naprawdę nowa forma pożyczania sobie książek. Jego zdaniem nie można na to patrzeć jako na straconą sprzedaż. Trzeba postrzegać piractwo jako reklamę własnej twórczości.





Druga strona medalu

Oczywiście sprawa nie jest jednowymiarowa. Nie wszyscy autorzy są podobnego zdania co Coelho i Gaiman. W naszych rodzimych stronach ostrzej o piratach wypowiada się chociażby Andrzej Pilipiuk. Jeden z najbardziej cenionych, polskich autorów fantasy, laureat nagrody literackiej im. Janusza A. Zajdla za rok 2002, na forum literackim Weryfikatorium zajął ostatnio głos w kwestii ACTA.

Internet stał się platformą działań rozmaitego bydła. Poczynając od piratów, skończywszy na „pozytywnym pedofilu Misiaczku” którego obrzydliwa strona wisi ponoć nadal w sieci. I ten wrzód należy wreszcie zacząć wypalać. Bo po prostu trzeba.
Nieco łagodniej podchodzi do kwestii Jakub Ćwiek, autor, który w 2005 roku zadebiutował zbiorem opowiadań „Kłamca”, a zawarta w nim „Cicha noc” została nominowana do Nagrody im. Janusza A. Zajdla. Na swoim Facebooku Ćwiek napisał:

Nie, nie uważam, że każdy, kto nielegalnie ściągnął moją książkę, zaraz mnie okrada, pozbawia zysków, bo raczej nie zakładam, że w innych okolicznościach by ową pozycję kupił. Tak przynajmniej wie, że ktoś taki jak Ćwiek jest i teraz może uzupełni biblioteczkę, albo poleci mnie komuś, kto tak zrobi. Albo nie, ryzyko wliczone. Jeżeli jednak okaże się, że pisanie przestanie mi zapewniać utrzymanie, przestanę pisać i zajmę się czymś innym, bo kosztuje mnie to za dużo wysiłku. Share'ując, udostępniając, rozsyłając i chwaląc miejcie to proszę na uwadze. I nie przesadzajmy. W obie strony :)


101 sposobów na zarabianie pieniędzy

W całej tej sprawie nie chodzi tyle o prawa autorskie, co pieniądze. Jeśli twórcy mieliby pewność, że pirackie kopie książek je dla nich zarobią, to zapewne mało który występowałby przeciwko piractwie. Coelho pisze na swoim blogu, że pieniądze nie są jego motywem, bo gdyby tak było, to już dawno przestałby tworzyć. On jednak może pozwolić sobie na spokojne podchodzenie do swojej pracy i związanych z nią kwestii finansowych. Mniej zamożni autorzy nie mają aż takiego luksusu. Czy oni również powinni postrzegać piractwo jako do promocję swojego nazwiska?

Inna kwestia to przyszłość samego zjawiska. Proces dotyczący The Pirate Bay się zakończył i wygląda na to, że czterech założycieli strony pójdzie do więzienia. Ilość pirackich plików udostępnianych przez sieci P2P przez to zmaleje czy, jak to bywało do tej pory, na miejsce czterech zwolenników wolności w sieci pojawi się czterdziestu kolejnych?

źródło : http://technologie.gazeta...t_z_wyboru.html
===========================================================

Po przeczytaniu tego artykułu trudno się dziwić, że nasz rodzimy Kukiz stał się tak żarliwym obrońcą przepisów zawartych w ACTA. W wypowiedzi Paulo Coelho znajdziemy odpowiedź. Wartościowe utwory same się obronią i nie przeszkodzi im żadne pirackie ściąganie z sieci pliku z utworem. Ba ! - ich legalna sprzedaż wzrasta, czego doświadcza pisarz . Ale żeby na takie profity liczyć, trzeba być KIMŚ, a nie tylko i zaledwie Pawłem Kukizem.

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Sro Gru 12, 2012 16:41, w całości zmieniany 1 raz
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 2 z 9  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.