Śmieciowy problem
: 21 sty 2011, 07:17
Samorządy czekają na ustawowe zmiany w śmieciach
...
Dawid Zielkowski 2011-01-20, ostatnia aktualizacja 2011-01-19 16:29:17.0
Do Sejmu trafił projekt zmian w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach autorstwa Ministerstwa Środowiska. Resort chce zmienić system odbioru i składowania śmieci. Samorządy mają stać się właścicielami produkowanych na ich terenie odpadów oraz decydować o tym, gdzie one trafią
Spośród krajów Unii Europejskiej tylko w Polsce i na Węgrzech samorządy nie są właścicielami odpadów produkowanych na ich terenie. W Polsce śmieci należą do firm, które je odbierają i to one decydują, co z nimi zrobić. Dlatego zmiany proponowane przez Ministerstwo Środowiska można uznać za rewolucyjne.
Samorządy na przejęcie władzy nad śmieciami czekają już kilka lat. Z danych Ministerstwa Środowiska wynika, że propozycje takich rozwiązań popiera też ponad 80 procent Polaków.
Poprzedni rok był pierwszym, w którym Polska zostanie rozliczona przez UE z wykonania tzw. dyrektywy śmieciowej. W jej myśl do końca 2010 r. musieliśmy zmniejszyć o 25 procent ilość składowanych odpadów biodegradowalnych w stosunku do ilości z 1995 r.
Nowe prawo śmieciowe
Projekt ministerstwa zakłada, że to gminy staną się właścicielami śmieci, dzięki czemu będą mogły decydować, gdzie mają trafiać odpady. Resort środowiska liczy, że w ten sposób więcej odpadów będzie sortowanych i poddawanych recyklingowi. Zagwarantuje to stały strumień odpadów, które mają trafiać do zakładów zajmujących się ich przetwarzaniem. Ministerstwo chce też, aby gminy same budowały takie zakłady.
- Firmy wożące i utylizujące śmieci kierują się zyskiem. Wybierają więc składowanie, które jest najtańszym sposobem pozbycia się odpadów - mówi Józef Neterowicz, ekspert ds. energetyki ze Związku Powiatów Polskich. - Natomiast gminy, przejmując śmieci na własność, mogą zażądać ich segregacji i wskazać, czy mają trafić na wysypisko, czy do spalarni. Samorządy dbają przede wszystkim o ekologię, dlatego taki system może działać non profit.
Ministerstwo liczy, że nowe prawo zagwarantuje odbiór śmieci od wszystkich mieszkańców gmin, upowszechni segregację odpadów w domach i wyeliminuje problem dzikich wysypisk.
- Statystyczny Polak produkuje tyle samo śmieci, co przeciętny Europejczyk, czyli ok. 500 kg rocznie. Ale w Polsce od jednego mieszkańca odbiera się średnio 280 kg śmieci na rok. Reszta trafia do lasu lub przydrożnego rowu - ocenia Neterowicz.
Zmianie ma też ulec system płatności za wywóz śmieci. Ministerstwo chce, aby wysokość opłaty była uzależniona od liczby mieszkańców nieruchomości, z której odbierane są odpady. Nowy sposób naliczania opłat ma wyeliminować podrzucanie śmieci do cudzych pojemników i wywożenie ich na dzikie wysypiska.
Samorządy chcą śmieci
Dolnośląscy samorządowcy przyglądają się temu, co z projektem Ministerstwa Środowiska dzieje się w Sejmie. Zgodnie z nowymi przepisami będą mogli podpisywać z mieszkańcami umowy na odbiór odpadów, dzięki czemu systemem objęci będą wszyscy mieszkańcy gminy.
Jadwiga Zienkiewicz, wiceprezydent Legnicy liczy, że nowe przepisy przyczynią się do likwidacji dzikich wysypisk i zachęcą ludzi do segregowania śmieci w domach. - Co roku na likwidację nielegalnych wysypisk wydajemy ok. 50 tys. zł. Ponadto już teraz spoczywa na nas obowiązek zmniejszania ilości składowanych odpadów. Dzięki zmianom będziemy mieć narzędzia do realizacji tego zadania - mówi.
Ministerialny projekt pozwoli też samorządom kontrolować i w razie konieczności karać firmy wywożące śmieci. Najwyższa kara - 50 tys. zł - przewidziana jest za mieszanie śmieci posegregowanych z różnymi. Nowe rozwiązania prawdopodobnie zmniejszą liczbę firm wywożących śmieci i wyeliminują przypadki, gdy śmieci z jednej ulicy odbiera kilka przedsiębiorstw.
- W Legnicy śmieci obecnie wozi 10 firm, ale tylko dwie z nich mogą transportować odpady posegregowane. Gdy zmiany wejdą w życie, w Legnicy zostaną dwie lub trzy firmy wywożące nieczystości - ocenia Zienkiewicz. Jej zdaniem możliwość kontrolowania firm przyczyni się też do podniesienia poziomu czystości w miastach.
Ewa Tomera, naczelniczka wydziału ochrony środowiska i rolnictwa w Urzędzie Miejskim w Jeleniej Górze: - Miasta podzielone zostaną na rewiry, dla których organizowane będą osobne przetargi. W ten sposób zachowana zostanie zasada konkurencyjności.
Ale boją się kosztów
Jej obawy wzbudzają jednak koszty proponowanych zmian, które mają ponosić samorządy. - Budowa i utrzymywanie instalacji do przetwarzania odpadów to duże wydatki, możliwe że ich część będzie trzeba wliczyć w opłaty za wywóz nieczystości - mówi Tomera.
Kolejny słaby punkt propozycji ministerstwa zauważa Małgorzata Kalus-Chiżynska z Wydziału Ochrony Środowiska i Obszarów Wiejskich w Urzędzie Miejskim w Polkowicach: - Wysokość opłaty będziemy ustalać w zależności od zadeklarowanej liczby domowników, a nie liczby zameldowanych pod danym adresem ludzi. Obawiam się, że deklaracje będą zaniżone, a śmieci produkowane ponad normę trafią do kubła u sąsiada lub na dzikie wysypisko.
Jej obawy budzi też tempo wprowadzania zmian. Jeżeli ustawa wejdzie w życie w styczniu 2012 r., to samorządy mogą nie zdążyć przygotować się do proponowanych zmian.
Taniej i czyściej
Do propozycji ministerstwa pozytywnie odnoszą się samorządy, które już są właścicielami śmieci na swoim terenie. Zgodę na to w drodze referendum musieli wyrazić mieszkańcy tych gminy. Jako największą korzyść płynącą z takiego rozwiązania samorządowcy wymieniają likwidację dzikich wysypisk.
- Przed referendum mieliśmy w mieście kilka miejsc, w których nielegalnie wysypywano odpady - mówi Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza Karpacza.
Podobne doświadczenia ma Antoni Kopeć, burmistrz gminy Kąty Wrocławskie, w której referendum przeprowadzono w 1996 r.: - Zanim przejęliśmy śmieci od mieszkańców, tylko 30 procent z nich miało umowy na odbiór nieczystości, a niemal w każdej wsi istniały dzikie wysypiska.
W Kątach Wrocławskich po wprowadzeniu nowego systemu umowy na wywóz odpadów mają wszyscy mieszkańcy. Dzięki temu opłaty są o 25 procent niższe niż przed zmianami i wynoszą 9 zł miesięcznie za osobę.
W Karpaczu koszt odbioru śmieci to 8,80 zł. - Gdy wprowadziliśmy nowy system w 2003 r., opłata wynosiła 5 zł - mówi Rzepczyński.
Zdaniem samorządowców niskie koszty to efekt wyboru jednej firmy, która obsługuje całą gminę. - Przetarg organizujemy co trzy lata. Obejmuje odbiór śmieci od mieszkańców i ich zdeponowanie - wyjaśnia Antoni Kopeć.
źródło : http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3575 ... ciach.html
...
Dawid Zielkowski 2011-01-20, ostatnia aktualizacja 2011-01-19 16:29:17.0
Do Sejmu trafił projekt zmian w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach autorstwa Ministerstwa Środowiska. Resort chce zmienić system odbioru i składowania śmieci. Samorządy mają stać się właścicielami produkowanych na ich terenie odpadów oraz decydować o tym, gdzie one trafią
Spośród krajów Unii Europejskiej tylko w Polsce i na Węgrzech samorządy nie są właścicielami odpadów produkowanych na ich terenie. W Polsce śmieci należą do firm, które je odbierają i to one decydują, co z nimi zrobić. Dlatego zmiany proponowane przez Ministerstwo Środowiska można uznać za rewolucyjne.
Samorządy na przejęcie władzy nad śmieciami czekają już kilka lat. Z danych Ministerstwa Środowiska wynika, że propozycje takich rozwiązań popiera też ponad 80 procent Polaków.
Poprzedni rok był pierwszym, w którym Polska zostanie rozliczona przez UE z wykonania tzw. dyrektywy śmieciowej. W jej myśl do końca 2010 r. musieliśmy zmniejszyć o 25 procent ilość składowanych odpadów biodegradowalnych w stosunku do ilości z 1995 r.
Nowe prawo śmieciowe
Projekt ministerstwa zakłada, że to gminy staną się właścicielami śmieci, dzięki czemu będą mogły decydować, gdzie mają trafiać odpady. Resort środowiska liczy, że w ten sposób więcej odpadów będzie sortowanych i poddawanych recyklingowi. Zagwarantuje to stały strumień odpadów, które mają trafiać do zakładów zajmujących się ich przetwarzaniem. Ministerstwo chce też, aby gminy same budowały takie zakłady.
- Firmy wożące i utylizujące śmieci kierują się zyskiem. Wybierają więc składowanie, które jest najtańszym sposobem pozbycia się odpadów - mówi Józef Neterowicz, ekspert ds. energetyki ze Związku Powiatów Polskich. - Natomiast gminy, przejmując śmieci na własność, mogą zażądać ich segregacji i wskazać, czy mają trafić na wysypisko, czy do spalarni. Samorządy dbają przede wszystkim o ekologię, dlatego taki system może działać non profit.
Ministerstwo liczy, że nowe prawo zagwarantuje odbiór śmieci od wszystkich mieszkańców gmin, upowszechni segregację odpadów w domach i wyeliminuje problem dzikich wysypisk.
- Statystyczny Polak produkuje tyle samo śmieci, co przeciętny Europejczyk, czyli ok. 500 kg rocznie. Ale w Polsce od jednego mieszkańca odbiera się średnio 280 kg śmieci na rok. Reszta trafia do lasu lub przydrożnego rowu - ocenia Neterowicz.
Zmianie ma też ulec system płatności za wywóz śmieci. Ministerstwo chce, aby wysokość opłaty była uzależniona od liczby mieszkańców nieruchomości, z której odbierane są odpady. Nowy sposób naliczania opłat ma wyeliminować podrzucanie śmieci do cudzych pojemników i wywożenie ich na dzikie wysypiska.
Samorządy chcą śmieci
Dolnośląscy samorządowcy przyglądają się temu, co z projektem Ministerstwa Środowiska dzieje się w Sejmie. Zgodnie z nowymi przepisami będą mogli podpisywać z mieszkańcami umowy na odbiór odpadów, dzięki czemu systemem objęci będą wszyscy mieszkańcy gminy.
Jadwiga Zienkiewicz, wiceprezydent Legnicy liczy, że nowe przepisy przyczynią się do likwidacji dzikich wysypisk i zachęcą ludzi do segregowania śmieci w domach. - Co roku na likwidację nielegalnych wysypisk wydajemy ok. 50 tys. zł. Ponadto już teraz spoczywa na nas obowiązek zmniejszania ilości składowanych odpadów. Dzięki zmianom będziemy mieć narzędzia do realizacji tego zadania - mówi.
Ministerialny projekt pozwoli też samorządom kontrolować i w razie konieczności karać firmy wywożące śmieci. Najwyższa kara - 50 tys. zł - przewidziana jest za mieszanie śmieci posegregowanych z różnymi. Nowe rozwiązania prawdopodobnie zmniejszą liczbę firm wywożących śmieci i wyeliminują przypadki, gdy śmieci z jednej ulicy odbiera kilka przedsiębiorstw.
- W Legnicy śmieci obecnie wozi 10 firm, ale tylko dwie z nich mogą transportować odpady posegregowane. Gdy zmiany wejdą w życie, w Legnicy zostaną dwie lub trzy firmy wywożące nieczystości - ocenia Zienkiewicz. Jej zdaniem możliwość kontrolowania firm przyczyni się też do podniesienia poziomu czystości w miastach.
Ewa Tomera, naczelniczka wydziału ochrony środowiska i rolnictwa w Urzędzie Miejskim w Jeleniej Górze: - Miasta podzielone zostaną na rewiry, dla których organizowane będą osobne przetargi. W ten sposób zachowana zostanie zasada konkurencyjności.
Ale boją się kosztów
Jej obawy wzbudzają jednak koszty proponowanych zmian, które mają ponosić samorządy. - Budowa i utrzymywanie instalacji do przetwarzania odpadów to duże wydatki, możliwe że ich część będzie trzeba wliczyć w opłaty za wywóz nieczystości - mówi Tomera.
Kolejny słaby punkt propozycji ministerstwa zauważa Małgorzata Kalus-Chiżynska z Wydziału Ochrony Środowiska i Obszarów Wiejskich w Urzędzie Miejskim w Polkowicach: - Wysokość opłaty będziemy ustalać w zależności od zadeklarowanej liczby domowników, a nie liczby zameldowanych pod danym adresem ludzi. Obawiam się, że deklaracje będą zaniżone, a śmieci produkowane ponad normę trafią do kubła u sąsiada lub na dzikie wysypisko.
Jej obawy budzi też tempo wprowadzania zmian. Jeżeli ustawa wejdzie w życie w styczniu 2012 r., to samorządy mogą nie zdążyć przygotować się do proponowanych zmian.
Taniej i czyściej
Do propozycji ministerstwa pozytywnie odnoszą się samorządy, które już są właścicielami śmieci na swoim terenie. Zgodę na to w drodze referendum musieli wyrazić mieszkańcy tych gminy. Jako największą korzyść płynącą z takiego rozwiązania samorządowcy wymieniają likwidację dzikich wysypisk.
- Przed referendum mieliśmy w mieście kilka miejsc, w których nielegalnie wysypywano odpady - mówi Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza Karpacza.
Podobne doświadczenia ma Antoni Kopeć, burmistrz gminy Kąty Wrocławskie, w której referendum przeprowadzono w 1996 r.: - Zanim przejęliśmy śmieci od mieszkańców, tylko 30 procent z nich miało umowy na odbiór nieczystości, a niemal w każdej wsi istniały dzikie wysypiska.
W Kątach Wrocławskich po wprowadzeniu nowego systemu umowy na wywóz odpadów mają wszyscy mieszkańcy. Dzięki temu opłaty są o 25 procent niższe niż przed zmianami i wynoszą 9 zł miesięcznie za osobę.
W Karpaczu koszt odbioru śmieci to 8,80 zł. - Gdy wprowadziliśmy nowy system w 2003 r., opłata wynosiła 5 zł - mówi Rzepczyński.
Zdaniem samorządowców niskie koszty to efekt wyboru jednej firmy, która obsługuje całą gminę. - Przetarg organizujemy co trzy lata. Obejmuje odbiór śmieci od mieszkańców i ich zdeponowanie - wyjaśnia Antoni Kopeć.
źródło : http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3575 ... ciach.html
