Widać, że autor nie chciał się wychylać ani w jedną, ani w drugą stronę, tylko po prostu chce "pojechać" po wszystkich po równo dla samej wprawy.
Bo wspomina o pozywaniu się do sądu, ale jakoś o wyrokach już nie był łaskaw.
Chyba zburzyłyby jego wnioski.
Rzecznik prezydenta jakoś wygrał w dwóch instancjach (to odnośnie stwierdzenia autora że "sabotaż to najzwyklejsze kłamstwo").
A starostwo jakoś przegrywa wszystko co popadnie, łącznie ze sprawą pozwolenia na budowę galerii.