Skazany w procesie lubinskim nie chce siedzieć
Lekarze sądowi zdecydują, czy były milicjant Jan M., który dowodził rozbiciem solidarnościowej demonstracji 31 sierpnia 1982 roku w Lubinie, może pójść do więzienia. Skazany na 3,5 roku funkcjonariusz twierdzi, że nie może odbyć wyroku, bo jest ciężko chory.
* Proces lubiński
O opinię biegłych lekarzy poprosił we wtorek wrocławski sąd. W lutym tego roku, po 15-letnim procesie, sąd apelacyjny podtrzymał wcześniejszy wyrok skazujący Jana M. na karę więzienia.
W sierpniu 1982 roku Jan M. był zastępcą komendanta miejskiego MO w Lubinie. 31 sierpnia podczas solidarnościowej manifestacji dowodził jedną z trzech grup rozbijających demonstrantów na lubińskim rynku. Od milicyjnych kul zginęło wtedy trzech uczestników manifestacji.
Sąd uznał, że Jan M. jest winny sprawstwa kierowniczego do zabójstwa manifestantów. Wyrok jest już prawomocny, więc były milicjant powinien być w więzieniu.
Jan M. broni się i przekonuje, że jest ciężko chory. O tym, czy trafi do więzienia, zdecyduje sąd po zapoznaniu się z wynikami badań.
W procesie lubińskim wraz z Janem M. skazani zostali Bogdan G., były zastępca komendanta wojewódzkiego MO w Legnicy oraz Tadeusz J. były dowódca plutonu ZOMO.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751 ... l?skad=rss
Regulamin forum
Co się dzieje w Lubinie? Informacje z regionu, najświeższe doniesienia i komentarze.
Orłowski: Kat chodzi dumny jak paw, a ofiary leżą w grobach
30.08.2012. Radio ElkaJan M., były funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej, skazany prawomocnym wyrokiem sądu za kierowanie akcją ZOMO podczas Zbrodni Lubińskiej, do dziś skutecznie unika kary więzienia. Powodem odraczania stawienia się w zakładzie karnym jest długa lista chorób byłego milicjanta.
Był ostatni dzień sierpnia 1982r. Mieszkańcy "górniczego" Lubina wyszli na ulice miasta, by upomnieć się o prawa zagwarantowane dwa lata wcześniej w słynnych "porozumieniach sierpniowych". Pokojową manifestację krwawo stłumiły szturmowe oddziały ZOMO. 28-letni Michał Adamowicz, trzy lata młodszy Mieczysław Poźniak i najstarszy z nich wszystkich, 31-letni Andrzej Trajkowski zostali śmiertelnie postrzeleni przez zomowców.
Po krwawych zamieszkach wszczęto śledztwo. Do Lubina przyjechał prokurator Wojskowej Prokuratury Garnizonowej, któremu milicja nie chciała za bardzo pomagać. W 1983r. umorzono postępowanie. Zbrodnia Lubińska odżyła na nowo dopiero w 1991r. za sprawą sejmowej speckomisji do rozliczenia zbrodni komunistycznych. Wtedy w stan oskarżenia postawiono siedmiu wysokich rangą funkcjonariuszy MO. Czterech z nich objęła amnestia, ostatecznie przed sądem stanęło tylko trzech. Były zastępca komendanta wojewódzkiego MO w Legnicy, Bogdan G., usłyszał wyrok 15 miesięcy więzienia, dowódca plutonu ZOMO, Tadeusz J. dostał 2,5 roku pozbawienia wolności. Najwyższy wymiar kary zasądzono Janowi M., który za kierowanie akcją podczas Zbrodni Lubińskiej otrzymał 3,5 roku więzienia. Wyrok ten zapadł 17 lipca 2007r.
Pierwsi dwaj byli milicjanci odsiedzieli już swoje wyroki. Mimo upływu pięciu lat, Jan M. do dziś skutecznie unika odbycia kary więzienia. Z informacji uzyskanych w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu wynika, że jedynym powodem odraczania kary za każdym razem jest choroba lub ciężkie schorzenie. I tak Jan M. powoływał się m.in. na schorzenie kręgosłupa, zanik mięśni w lewej nodze, chorobę serca - przebyte dwa zawały, chorobę wrzodową dwunastnicy. Ostatnie postanowienie wrocławskiego sądu o odroczeniu kary wydano 30 maja tego roku na sześć miesięcy. Przebyte liczne choroby i schorzenia nie przeszkadzają jednak Janowi M. w prowadzeniu działalności gospodarczej i swobodnym poruszaniu się po Lubinie, czego dowodem są relacje licznych świadków, którzy nawet kilka dni temu widzieli byłego milicjanta na ulicy.
Stanisława Trajkowska, wdowa po Andrzeju Trajkowskim, zastrzelonym podczas Zbrodni Lubińskiej, nie kryje bólu i rozgoryczenia. - Ten morderca, który mordował ludzi w Lubinie jest bezkarny. To mnie najbardziej boli, że nikt nie może wpłynąć na tego człowieka. Nie wiem, dlaczego, czy ma dużo pieniędzy, jest bardzo bogaty. My jako rodziny bardzo się tym przejmujemy. Nie dość, że taki mały wyrok za ludzkie życie, to jeszcze on ciągle udaje, że jest chory. On w ogóle nie jest chory, tylko nie chce odsiadywać wyroku - mówi Stanisława Trajkowska.
Zbulwersowani są także działacze Solidarności. - Ten pan powinien skutecznie być osadzony w więzieniu i ewentualnie tam reperować swoje zdrowie, skoro stracił je wydając rozkazy, żeby zabito i raniono demonstrantów. Kat cieszy się wolnością, kat ma dużą emeryturę, kat chodzi dumny jak paw, czasami śmiejąc się prosto w oczy, a ofiary - jedni leżą w grobach od 30 lat, inni są sierotami, jeszcze inni są bezrobotni albo mają rentę, kolokwialnie mówiąc, lekko śmieszną - stwierdza Bogdan Orłowski, przewodniczący Zarządu Regionu Zagłębie Miedziowe NSZZ Solidarność.
Marek Zawadka, znany w regionie historyk, zauważa coś jeszcze. - Nigdy nie przeprosił i nie wykazał żadnej skruchy. Zresztą, to jest charakterystyczna cecha tych wszystkich, którzy brali udział w Zbrodni Lubińskiej będąc po tamtej stronie. Dotąd nie spotkałem się z zomowcem, który by powiedział, że "trochę wtedy przesadziliśmy". Oni byli dumni z tego, co zrobili, mało tego, stwierdzili, że zrobiliby jeszcze raz tak samo - mówi dr Marek Zawadka.
- Nigdy ze strony MO nie usłyszałam żadnego słowa "przepraszam" za krzywdy mojego męża i moich dzieci. I chyba nigdy nie usłyszę. Dla mnie jest ważne, żeby morderca, który strzelał w Lubinie wreszcie odsiadywał swój wyrok - mówi na koniec wdowa po Andrzeju Trajkowskim.
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/58914/78/

Kolejne odroczenie od więzienia
18.03.2013. Radio ElkaSkazany prawomocnym wyrokiem sądu za kierowanie akcją ZOMO podczas Zbrodni Lubińskiej, wysokiej rangą były funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej wciąż skutecznie unika celi. Powód jest ten sam, co zawsze - choroba. Rodziny ofiar Zbrodni Lubińskiej wciąż liczą, że Jan M. w końcu trafi do więzienia.
31 sierpnia 1982r. Jan M. dowodził oddziałami ZOMO w czasie krwawej pacyfikacji pokojowej manifestacji. Od kul milicjantów zginęło trzech mieszkańców miasta. Zbrodnię Lubińską rozliczono dopiero po '89 roku. W stan oskarżenia postawiono siedmiu wysokich rangą funkcjonariuszy MO. Czterech z nich objęła amnestia, przed sądem stanęło tylko trzech. Były zastępca komendanta wojewódzkiego MO w Legnicy, Bogdan G., usłyszał wyrok 15 miesięcy więzienia, dowódca plutonu ZOMO, Tadeusz J. dostał 2,5 roku pozbawienia wolności.
Najwyższy wymiar kary zasądzono Janowi M., który za kierowanie akcją ZOMO otrzymał 3,5 roku więzienia. Wyrok ten zapadł 17 lipca 2007r., ale do dziś były milicjant skutecznie unika więziennej celi. Za każdym razem przedstawia w sądzie dokumenty potwierdzające jego liczne schorzenia lub ciężką chorobę. Podobnie było i tym razem, gdy sąd odroczył wykonanie kary na kolejne sześć miesięcy.
Rodziny ofiar Zbrodni Lubińskiej są zbulwersowane. - Ten morderca, który mordował ludzi w Lubinie jest bezkarny. To mnie najbardziej boli, że nikt nie może wpłynąć na tego człowieka. Sędziowie i prokuratorzy nic w tej sprawie nie robią. Jako rodziny bardzo się tym przejmujemy. Nie dość, że taki mały wyrok za ludzkie życie, to on jeszcze ciągle udaje, że jest chory. Przecież on wcale nie jest chory, tylko nie chce odsiadywać wyroku - mówi rozgoryczona Stanisława Trajkowska, wdowa po zastrzelonym Andrzeju Trajkowskim.
Także działacze Solidarności są oburzeni całą sytuacją. - Wyrok jest prawomocny, kwestia tylko właściwego respektowania tego wyroku. To jest niezwykle bolesne i dramatyczne - przypomina Bogdan Orłowski, przewodniczący Zarządu Regionu Zagłębie Miedziowe NSZZ Solidarność. (tom/foto: reprodukcja wykorzystana na wystawie z okazji 30. rocznicy Zbrodni Lubińskiej)
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/62181/78/
Czytaj też : http://forum.lubin.pl/viewtopic.php?t=5943

Informacje
0 użytkowników » 1 gość
