44444 forum LUBIN.pl • Wypadki (w tym i śmiertelne) w KGHM
Strona 1 z 2

Wypadki (w tym i śmiertelne) w KGHM

: 04 wrz 2007, 11:23
autor: Hayal
31 sierpnia doszło po raz kolejny do śmiertelnego wypadku w kopalni. zginął młody pracownik
http://www.elubin.pl/index.php/content/view/971/118/
http://www.elubin.pl/index.php/content/view/981/104/

:(

pożar w kopalni Rudna

: 12 wrz 2007, 22:19
autor: Hayal

: 13 wrz 2007, 18:17
autor: tom30
przecież nikt górnikom nie każe iść do pracy - wg mnie wiąże się to z ryzykiem zawodowym - a jak ktoś nie chce lub nie moze to chociaż do piekarni - chleb dla górników >> piec!

: 15 wrz 2007, 13:14
autor: Hayal
może i nikt nie każe, ale gdzieś muszą pracować skoro mają do utrzymania rodziny, a skoro wybrali taki zawód i stworzono miejsca pracy, to powinno się o pracowników dbać. wczoraj bądź przedwczoraj znowu doszło w Rudnej do zapalenia się ładowarki i z tego co wiem obie były nowe po powyżej 2003 roku...
więcej na ten temat: http://www.elubin.pl/index.php/content/view/1032/104/
"If_ona" <-- link dla tych, którzy mają ochotę poczytać, więc z"z góry" piszę - daruj sobie ewentualnych kolejnych złośliwości...

: 15 wrz 2007, 18:08
autor: tom30
to nie są żadne złośliwości, akurat tak się trafiło że pracuje w zg sieroszowice-polkowice od 6 lat i znam specyfikę tej pracy, a tak na marginesie jak wynika z raportów pokontrolnych WUG ( jak kotoś nie wie Wyższy Urząd Górniczy z siedzibą w Mikołowie) to 95% wypadków pod ziemią, a także w KGHM spowodowane są przez nieuwagę, bądź lekkomyślność samych poszkodowanych lub najbliższych ich współpracowników

: 17 wrz 2007, 00:11
autor: JasioJasio
tom30 pisze:... 95% wypadków pod ziemią, a także w KGHM spowodowane są przez nieuwagę, bądź lekkomyślność samych poszkodowanych lub najbliższych ich współpracowników
Święte słowa, święte słowa.

: 17 wrz 2007, 03:19
autor: tomi
no to powiedzcie mi jak zakwalifikować oberwanie się mas skalnych w miejscu o którym kilkakrotnie zwracało się uwagę, o potrzebie przebudowy? Osobiście postawiłbym za to zarzut umyślnego spowodowania śmierci!
zdecydowanie nie zgodziłbym sie z podziałem procentowym wypadków spowodowanych przez nieuwagę ludzi, może 60% byłoby wiarygodne. prawda jest taka że ludzie omijają, naginają, obchodzą itp przepisy górnicze z 2 powodów, nie chcą/boją się wychylać jak również chcą mieć wysokie premie. i w wielkiej części wypadki są przyczyną obchodzenia przepisów na co dozór zamyka oczy bo ma takie same pobudki jak pracownicy fizyczni. i to właśnie jest największe wyzwanie dla odpowiednich służb wewnętrznych w kghm-ie jak i prokuratury. jedni powinni szkolić i uświadamiać a drudzy ścigać i bezwzględnie tępić.

: 17 wrz 2007, 11:21
autor: marco
tom30 pisze:WUG ( jak kotoś nie wie Wyższy Urząd Górniczy z siedzibą w Mikołowie)
Od kiedy to siedziba WUG jest w Mikołowie? Bywam w WUG-u od czasu do czasu i jak na razie to WUG jest w Katowicach na rogu ul. Poniatowskiego i Kościuszki.

: 17 wrz 2007, 13:15
autor: polar21
tom30 pisze:przecież nikt górnikom nie każe iść do pracy - wg mnie wiąże się to z ryzykiem zawodowym - a jak ktoś nie chce lub nie moze to chociaż do piekarni - chleb dla górników >> piec!
no to troche dziwne stwierdzenie, bo kazdy wybiera lepiej platna prace (a taka jest w gornictwie), choc znam jeden przypadek goscia, ktory raz zjechal na dół i zrezygnowal z pracy w KGHM.


JasioJasio pisze:
tom30 pisze:... 95% wypadków pod ziemią, a także w KGHM spowodowane są przez nieuwagę, bądź lekkomyślność samych poszkodowanych lub najbliższych ich współpracowników
Święte słowa, święte słowa.

BHPowiec z ZG Lubin opowiadał nam, ze w robieniu głupot, ktore skutkuja wypadkami, gornicy sa gdzie tak na poziomie dzieci z przedszkola


marco pisze:
tom30 pisze:WUG ( jak kotoś nie wie Wyższy Urząd Górniczy z siedzibą w Mikołowie)
Od kiedy to siedziba WUG jest w Mikołowie? Bywam w WUG-u od czasu do czasu i jak na razie to WUG jest w Katowicach na rogu ul. Poniatowskiego i Kościuszki.
Dokladnie. Siedziba WUg w Katowicach, oddział WUG we Wroclawiu nadzworuje KGHM a w samym Mikołowie znajduje sie KD Barbara.

: 17 wrz 2007, 22:04
autor: JasioJasio
tomi jesli ktoś obchodzi przepis aby zarobić więcej to czyż nei łapie się do tych 90%? Moim zdaniem jak najbardziej.

Dam ci inny przykład, z życia wzięty. Przodeczek z pochyłym stropem, lewy ocios 4,80, prawy 0,5 metra, sztygar za każdym razem wysyłając tam kotwiarkę nakazuje budować ocios (zgodnie z przepisem i zdrowym rozsądkiem) jedzie tam chłop trzeci dzień z rzędu kotwiarką właśnie i dostaje w nogę kawałkiem skały oderwanym z nieazbudowanego przez niego ociosu. Kto jest winny? Sztygar. Kto lata z papierami? Sztygar. Kto się tłumaczy prze dyrekcją i BHP? Sztygar. Kto dostaje karę? Sztygar. Kto dostaje odszkodowanie? Poszkodowany pracownik, który zawinił nie wykonując polecenia osoby dozoru.
Jesli natomiast sztygar chce takiego gościa sczochrać gdy nie wykonał roboty jak trzeba (nie zabudował ociosu) to lartum grają i związki stają murem za takim ciołem.

Bardzo często, ludzie z własnej woli pracują tak jak im lepiej a nie tak jak nakazuje przepis czy sztygar. W tym miejscu trzeba przyznać, że sporo przepisów obnowiązujących w kopalniach jest zwyczajnie głupich i nie da się zgodnie z nimi bezpiecznie pracować (np lina do pracy na wysokości utrudniająca ruchy w dodatku wymagana od pracy na wys 1m podcza gdy sama ma długość 1,5).

: 18 wrz 2007, 15:05
autor: tomi
JasioJasio, jeśli ktoś obchodzi przepis z własnej woli to jest sam sobie winny, inna sprawa jeśli przepis jest nieżyciowy (a takich jest bardzo wiele w kopalni) a wydaje mu się polecenie niemożliwe do spełnienia, będąc w zgodzie z przepisami.
przykład jest dobry poza drobnym szczegółem, kto sprawdzał jakość wykonanej pracy? Sztygar czy przodowy? ktoś powinien dostać po premii, fizyczny też (niewykonanie polecenia służbowego jest zagrożone poważnymi sankcjami). To że dozór ma przerąbane w razie wypadku to fakt, to że często nie mają wpływu na głupie zachowanie ludzi to też wiem ale mimo to nie zmieniałbym tego.
Związki nie robią larum gdy pracownik ma wykonać jakąś pracę, ma odpowiedni sprzęt odpowiednie warunki i odpowiednią ilość czasu, a obaj doskonale wiemy że rzadko kiedy tak jest.
i jeszcze jedno wiesz w jakim stanie są SCMG (samojezdne ciężkie maszyny górnicze) na naszej kopalni. gdybym chciał się trzymać szczegółowo przepisów nie wypuściłbym co dziennie około 35% maszyn (optymistycznie licząc) mechanicy powinni zatrzymać jeszcze większy odsetek, sam powiedz co byś zrobił gdyby nie przyjechało np 60% maszyn?
podejrzewam że telefon do nadsztygara czy dyspozytora byłby wykonany, ten zrobiłby taką zadymę że mechanik i elektryk byliby prawie do zwolnienia, oni cisną fizoli a ci są bardziej lub mniej odporni. z tego powodu właśnie są przegięcia. która maszyna w przodku ma książkę pracy maszyny - żadna, mimo że jest wymagana, sprawdzałeś kiedyś?

wina jak zawsze leży pośrodku ale jeśli chodzi o procentowy podział wypadków to wiele jest fałszywie kwalifikowanych bo chłopaki wolą powiedzieć że zrobili jakąś głupotę niż przyznać się że postąpili niezgodnie z przepisami ze względu na ich głupi (żeby nie powiedzieć kretyński) wymiar.

: 18 wrz 2007, 17:03
autor: JasioJasio
tomi puszczasz do ruchu niesprawną maszynę? Ja nie puszczam.

PS Fizycznemu pracownikowi nie można zabrać premii, można ukarać go finansowo np pozbawiając dniówki (połowy dniówki nie więcej jak 1/10 miesięcznego wynagrodzenia) ale premia zostaje. Pozbawienie premii to "domena" sztygarów :)

O sprzęcie możemy przegadać niejedną flaszkę i bedziemy się przerzucać argumentami w tę i we wtę stronę. Maszyny sa przystosowane z reguły do warunków w jakich pracują, to że się psują to normalne, w końcu to tylko maszyny. Moim zdaniem sporo awarii jest spowodowanych niechlujstwem ludzi, czy to operatora (bo przejeżdżę zmianę a potem niech się inny martwi), czy mechanika (brak filtra oleju na przykład po wymianie płynów) albo dozoru (mnie wkurza lanie oleju hydraulicznego "na styk", wystarczy wtedy niewielki upad i maszyna nie jest w stanie się ruszyć, a pchanie inną maszyna zdrowe nie jest).
Nie ma tak, że zły sztygar zagania ludzi do pracy zdezelowanym sprzętem, sam zresztą byłem świadkiem, jak operator mówił że ta maszyną nie pojedzie bo jest niesprawna i nikt mu głowy nie urwał.

Telefon do nadsztygara mówisz? Oczywiście! kopalnia ma taką strukturę obnecnie, że maszyny zostały wydzielone i sa całkowicie w gestii mechaników. Górnik (czyli sztygar oddziału wydobywczego na przykład) ma zapotrzebowanie dobowe uzgodnione z mechanikiem z wieloma ważnymi pieczątkami i ma prawo a nawet obowiązek domagać się jego realizacji. Jeżeli sztygar mechaniczny mówi "nie" to górnik dzwoni do swojego przełożonego i go o tym informuje, chyba normalne?

: 19 wrz 2007, 03:32
autor: tomi
JasioJasio, hehe wiedziałem że tak zareagujesz. maszynę puszczać mogę sobie tak samo jak i ty bo ... to nie moja i nie twoja działka. co do flaszki i niechlujstwa to pełna zgoda. co do premii to ta może być wyższa lub niższa itd łamanie dniówek itp, sposoby regulaminowe na "niesfornych" pracowników na pewno są, więc nie można mówić że dozór niewiele może.

Kod: Zaznacz cały

Nie ma tak, że zły sztygar zagania ludzi do pracy zdezelowanym sprzętem, sam zresztą byłem świadkiem, jak operator mówił że ta maszyną nie pojedzie bo jest niesprawna i nikt mu głowy nie urwał. 
no tak za to ja wiele razy byłem świadkiem jak osoba dozoru kreśliła korektorem usterki wpisane przez operatora do książki, głupie pytanie nie poradzisz sobie bez: np. hamulców, też nie jest rzadkością.
operator który nie chce jeździć niesprawną maszyną to zły gość i jest po prostu omijany przy wszelkich nagrodach więc nie jest tak różowo ale nikt mu głowy nie urywa to fakt.
Jeżeli sztygar mechaniczny mówi "nie" to górnik dzwoni do swojego przełożonego i go o tym informuje, chyba normalne?
oczywiście że to jest normalne, nienormalność zaczyna się dopiero gdy przełożony górnika dzwoni do mechanika i po prostu żąda określonej liczby maszyn i g.. go obchodzi skąd je wziąć.
generalnie coraz więcej wypadków jest spowodowanych kiepskim sprzętem, dwukrotny pożar nie jest chyba przypadkiem ... przypadek to może być, że układ gaszenie nie dał rady zdławić ognia.

: 19 wrz 2007, 09:24
autor: JasioJasio
tomi czy ty się roczulasz nad problemami ciepłowni gdy zimną nie grzeją kaloryfery? Myslę, że nie i że raczej dzwonisz wściekły i żądasz ciepłej wody w kaloryferach. Tak samo mnie nie interesują problemy mechanika, ja mam mieć do dyspozycji taki a taki sprzęt. Od problemów mechaników jest największy sztab ludzi na kopalni pracujący za konkretne pieniądze.
maszynę puszczać mogę sobie tak samo jak i ty bo ... to nie moja i nie twoja działka.
Trochę moja jednak :)
generalnie coraz więcej wypadków jest spowodowanych kiepskim sprzętem,
Trzeba jeszcze ze dwa razy zabrać cały zysk z firym może będzie lepiej? :)

: 19 wrz 2007, 15:59
autor: tomi
Trochę
kojarzy mi się to z pewną reklamą - Prawie, prawie robi różnicę, :P
Trzeba jeszcze ze dwa razy zabrać cały zysk z firym może będzie lepiej?
JasioJasio, obaj dobrze wiemy że to nie kwestia zysku, to raczej kwestia odpowiedniego szkolenia i uświadomienia ludzi. nowych maszyn jest dość sporo (a ich kupno obciąża koszt wydobycia), problem zaczyna się w momencie gdy występuje jakaś usterka a obsługa dopiero uczy się na niej sposobu naprawy.
nie twierdze że mamy sie rozczulać nad kimkolwiek, ale świadomość mieć powinniśmy, nie będziemy potem beztrosko i bezkrytycznie przyjmować danych które są oderwane od rzeczywistości.
Każdy powinien dbać o swój "ogródek" a wtedy na pewno będzie lepiej.