44444 forum LUBIN.pl • koncert#63, 2 maja: LAO CHE / LOST ROAD
Strona 1 z 1

koncert#63, 2 maja: LAO CHE / LOST ROAD

: 23 kwie 2007, 22:35
autor: bgk
Koncert #63

2 maja 2007 środa
Dziedziniec Akademii Rycerskiej
godz. 19 (wejście od godz. 18)


LAO CHE (www.laoche.art.pl)

LOST ROAD (apocaliptic rock'n'roll - Wołów/Lubin; www.lostroad.band.pl)


Legnickie Centrum Kultury, ul. Chojnowska 2; (076) 72-33-700 ; bgk@lck.art.pl

bilety: 10 zł (przedsprzedaż); 15 zł (w dniu koncertu)

Przedsprzedaż biletów:
LEGNICA
» L.C.K. (w od godz. 8 do 16 w kasie LCK /I piętro, pok. 130/; od godz. 16 do 19 (i w przypadku zamkniętej kasy LCK) w sekretariacie LCK /I p., pok. 126/)

» Sklep "Miss Molly"
ul. Rzemieślnicza 7-9
www.missmolly.com.pl

» Sklep Muzyczny DiK
ul. Wrocławska 52
www.imm.net.pl

» Sklep Muzyczny "Piano Forte"
ul. Pocztowa 5 A
www.pianoforte.pl


LUBIN
» Sklep Muzyczny "Piano Forte"
ul. Mieszka I 3
www.pianoforte.pl

JAWOR
» Sklep Muzyczny "Idol"
ul. Staromiejska 19

ZŁOTORYJA
» Złotoryjski Ośrodek Kultury i Rekreacji
Pl. Reymonta 5
www.zokir.karr.pl

CHOJNÓW
» Miejski Dom Kultury
ul. Mabłachowskiego 7
www.chojnow.pl/mdk.php



LAO CHE

"... Wydarzeniem numer 1 pozostaje wydana wiosną płyta Lao Che "Powstanie Warszawskie". Płockiej grupie udała się rzecz niezwykła. Zespół wziął na warsztat temat trudny i delikatny zarazem. Uniknął banału, ale jednocześnie nie wpadł też w pułapkę patosu. Przełożył dramat 63 dni warszawskiego powstania na język muzyki rockowej zrozumiały dla współczesnego odbiorcy. Tym samym udowodnił, że takie tematy mogą być zarówno inspirujące dla popkulturowych twórców, jak i interesujące dla odbiorców ich twórczości. Kto widział reakcję kilkutysięcznej i nastoletniej publiczności podczas koncertów Lao Che na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego, nie ma co do tego żadnej wątpliwości ...."
(Robert Sankowski)


"Ta płyta mnie przytłoczyła... Słuchając "Powstania..." mamy wrażenie czytania jakiejś specyficznej muzycznej "książki". Ten ogrom dźwięków jest genialną ilustracją dla tekstów. Mistrzowsko stworzony koncept album. Ten fragment z "Elegią o Chłopcu Polskim" śni mi się po nocach... nie mogę wyjść z podziwu dla tych, którzy stworzyli te teksty, mistrzowskie połączenie spuścizny innych artystów (poetów, innych zespołów) i własnych pomysłów. Ten kontrast potocznych zwrotów "z ulicy" i fragmentów oficjalnych przemówień pozostawia w głowie setki kłębiących się myśli.

Lao Che udało się opisać Powstanie Warszawskie w sposób, który zachwyca, wciąga i co najważniejsze napełnia dumą. Nigdy więcej nie powiem, że Polska jest gorsza od zachodniej Europy. Nigdy więcej nawet tak nie pomyślę, bo słuchają tej płyty uświadomiłem sobie, że jesteśmy jednym z największych a zdecydowanie najbardziej bohaterskim z narodów Europy. A tym, którzy mają kompleks z powodu polskości polecam ten album, to będzie najskuteczniejsza terapia."
(www.metal.pl Dominik Nehamod)



"(...) - I Armia Krajowa, i punk to różne oblicza polskiego buntu - wyjaśnia Denst. - Dla Lao Che tamten zryw to inspiracja do ich własnej walki ze współczesną komercją - dodaje producent i przyjaciel zespołu Wojcek Czern. Sposobem na przywołanie atmosfery tamtych sierpniowych dni stał się również wybór miejsca, w którym album nagrano: studia Rogalin Analogowy pod Nałęczowem, należącego do cenionej wytwórni OBUH.

(...) - Oni reprezentują najwyższy światowy poziom - zapewnia Zbigniew Hołdys, od lat bacznie śledzący poczynania młodych wilków rodzimego rocka. - Nie przypominają niczego. To jakbyś w jedno ciało połączył King Crimson, punk i czysto polską piosenkę literacką. Bez wątpienia są oryginalni.(...)"
Filip Łobodziński (Newsweek 13/05)

Marek Włodarski (Lampa):

"(...) Od pory tamtej, czyli od onego czasu, cała kamienica na ulicy Hożej nr 42 słucha już tylko LAO CHE, rodzina w domu słucha tylko LAO CHE, znajomi słuchają LAO CHE oraz rybki moje, których nie mam, ale które sobie imaginuję, również słuchają tylko LAO CHE. (...)
Marek Włodarski (Lampa)



LAO CHE

biografia

W roku 1999, muzycy zespołu Koli, wiedzeni zamiłowaniem do grania na żywo, postanowili powołać do życia zespół, który mógłby stanąć naprzeciw ich potrzebom i zainteresowaniom.

Powstaje LAO CHE

Tak naprawdę, korzenie zespołu sięgają ... muzyki metalowej. Prawie każdy z członków grupy zaczynał swoją karierę od tego gatunku muzyki. Denat przez wiele lat grał na bębnach w zespole Hazael znanym ze znakomitych koncertów, choćby w Jarocinie w 93 i 94 roku oraz Metalmanii 1994 gdzie wystąpił u boku Morbid Angel, Cannibal Corpse i Samael. Brał udział w nagraniu trzech albumów: Thor (Loud Out Rec. 1994), When the Sun Is Dead (Baron Rec.1995), The Kiss and Other Movements (Ceremony Rec.1996). Produkcją tego ostatniego, realizowanego w niemieckim studio Woodhouse, zajął się Waldemar Sorychta znany z grupy Grip Inc.
W tym samym czasie Spięty nabierał doświadczenia w death metalowym Aberration, zaś Dimon i Warz spotykali się na próbach zespołu Darkside.
W 1996 roku Denat powołał do życia hip hopową formację Kanabiplanto, która doczekała się kasety Przyjaciele Jamesa B. (1997) wydanej nakładem QQRYQ Productions, zaś dwa lata później, jako Himillsbach, nagrał album z muzyką eksperymentalną. W tym samym czasie przestaje istnieć Kanabiplanto a w jej miejsce powstaje Koli.
Do Denata dołącza perkusista Stonehenge - Dimon oraz Spięty - wtedy gitarzysta i wokalista harcorowego projektu Hope I, w którym aktywnie udzielał się również Żubr, późniejszy basista Lao Che. W 1999 Koli podpisało kontrakt z Warner Music Poland czego efektem była płyta pt. Szemrany. Podczas pracy nad tym albumem wykrystalizował się pierwszy skład zespołu Lao Che. Do Denata, Spiętego i Dimona dołączyli Warz, Żubr oraz Bogusławowicz.

Muzycznie rozwinięty w ten sposób sekstet mógł spokojnie zabrać się do pracy nad pierwszym albumem. Praca następowała powoli, ze względu na ambicjonalne podejście muzyków i chęć stworzenia całości o konceptualnym charakterze. W tym czasie grupa zrobiła przedprodukcję całego materiału we własnym studio Schron; stroną produkcyjną materiału zajął się Warz. Podczas tej sesji objawił się całkowity obraz brzmienia pierwszej płyty zespołu, powstawały nowe utwory, rysowała się droga, którą Lao Che zrealizowało na debiutanckim albumie Gusła. W 2000 roku zespół podpisał kontrakt z firmą fonograficzną SP Records i między X 2000 a IX 2001, w Słabym Studio SP, zarejestrował 14 utworów. Realizacją nagrań zajął się Bogusławowicz. Nad większością miksów czuwał Sławek Janowski, z którym grupa współpracowała już wcześniej z przy produkcji debiutanckiego albumu Koli.

W maju 2002 roku z zespołem rozstaje się jego gitarzysta - Michał Warzycki (Warz). Jego miejsce zajmuje Jakub Pokorski Krojc, grający wcześniej z płockiej formacji Ascaria. Zespół rozpoczyna próby i po kilku tygodniach gra swój pierwszy koncert (Olsztyn). Na początku roku 2003, do zespołu dołącza Trocki, który wypełnia muzykę Lao Che dodatkowymi instrumentami perkusyjnymi.

Obecnie LAO CHE to septet, który tworzą:
- Mariusz Denst (Denat)
- Hubert Dobaczewski (Spięty)
- Michał Jastrzębski (Dimon)
- Rafał Borycki (Żubr)
- Filip Różański (Wieża)
- Jakub Pokorski (Krojc)
- Maciek Dzierżanowski (Trocki)

Jeśli chciałoby się scharakteryzować muzykę zespołu Lao Che, należałoby użyć pojęcia cross over; jest to zbitka wielu naleciałości stylistycznych, począwszy od muzyki spokojnego ambientu, a skończywszy na ciężkim, mrocznym i posępnym rocku. Na płycie Gusła, wszystko ma za zadanie oddać atmosferę zamierzchłych czasów, okresu średniowiecza i historycznych relacji rodem z kresów. Podano to w mieszance nowoczesnych brzmień co uatrakcyjnia i ujednolica charakter muzyki zespołu, która miałaby być sugerowana obecnemu słuchaczowi. Należy spodziewać się tekstów o charakterze archaicznym, wiele neologizmów i zapożyczeń z kultury wschodnich Słowian znalazło tutaj swoje miejsce. Jest to dziwny zlepek kulturowy, o dość ciemnym i tajemniczym koncepcie, związanym z Gusłami, czyli obrzędem wywoływania duchów. Całość zabrudzono wstawkami sampli, oraz szumami radiowymi co nadaje muzyce oryginalnego charakteru. Jest to autentyczna i niecodzienna płyta, która powinna zainteresować słuchaczy szukających w muzyce czegoś więcej niż rytmu i melodii.

Pomysł na drugą płytę zespołu Powstanie Warszawskie pojawił się już podczas końcowego etapu prac nad płytą Gusła. Przez długi czas dojrzewał i nabierał kształtów. W połowie 2003 roku zespół zaczął tworzyć muzykę, która ma 0dzwierciedlać 10 obrazów (najbardziej znamiennych dla tego zrywu wydarzeń). Płyta została nagrana w wyposażonym w stare sprzęty studio Obuh. Do nagarań użyto przede wszystkim starych mikrofonów pamiętających lata 60-tę czy nawet lata 30-ste. Płyta Powstanie Warszawskie ukazuje się nakładem wytwórni ARS MUNDI w marcu 2005 roku.


LOST ROAD
Zespół Lost Road powstał w Wołowie w Listopadzie 2002 roku jako duet basowo-perkusyjny. Swoje siły w tym muzycznym przedsięwzięciu postanowili zjednoczyć Darek Liboski i Dawid Rzeszowski. Szybko jednak okazało się, że to za mało, do składu dołącza więc Bartek Adamiak, gitarzysta awangardowego ansamblu Drived Down z Brzegu Dolnego. W tym składzie zespół gra pierwszy koncert. Muzyka tria oscyluje wokół szeroko pojętego noise rocka. Panowie poszukują jednak wokalisty, próbują różnych ludzi z okolic. Pewnego dnia na próbie zjawia się Bartek Klimek, człowiek związany z zespołem Fly Like Dog. Okazuje się, że cała czwórka świetnie się rozumie muzycznie i towarzysko. Wokalista zostaje i już po kilku tygodniach wspólnych prób zespół nagrywa demo oraz wyrusza na koncerty do Czech. Po powrocie ostro ćwiczy, robi nowe kawałki i gra, sympatycznie przyjęte koncerty. Muzyka zmienia się. Ktoś przypina Lost Road łatkę – POLSKIE JESUS LIZARD. Staje się to dziwne, ponieważ tylko Bartek K. jest fanem LIZARDÓW, a muzyka jest po prostu wypadkową fascynacji wszystkich członków bandu. Na początku roku 2004 z zespołu odchodzi Bartek Adamiak, na jego miejsce w pojawia się Wojtek Feret z zaprzyjaźnionego, lubińskiego Bonito, a zespół przenosi swoje miejsce prób do Lubina. Wojtek od razu wpasowuje się mentalnie i muzycznie. Rozpoczyna się okres żmudnych prób i przygotowania do pierwszej prawdziwej sesji. Materiał nagrywany jest w studiu u Rogera z wrocławskiego, punkowego zespołu Klinika. Wynikiem pracy jest 9 piosenek w noiserockowym klimacie, z których 5 trafia na splitalbum z pilską *Ciszą*, wydanym przez Lost Road Production.
Dojście nowego człowieka zmienia również oblicze zespołu. Utwory stają się bardziej agresywne, mocniejsze, szybsze, ale też bliższe rock’n’rollowemu graniu niż wcześniejsze. W muzyce Lost Road, słychać teraz wpływy Stonerowe i rockowe. Już nie Jesus Lizard tylko hybryda Kyuss, the Hives z odrobiną AC/DC. Sami członkowie zespołu mówią, że chcą się po prostu dobrze bawić, dlatego jest mocno rockowo. Jednak do szczęścia jeszcze coś brakuje. Oto w kwietniu 2005 roku pojawia się drugi gitarzysta: Tomek Białoń. Uzupełnia brzmienie zespołu, a jego poczucie humoru idealnie pasuje do całości. W takim składzie zespół gra liczne koncerty, a w międzyczasie nagrywa epkę w studio Im. Toma Waitsa w Porażynie pod Poznaniem. Teraz mocno poszukuje wydawcy swojej pełnej, debiutanckiej płyty. Lostr Road to zespół kojarzony ze sceną undergundową, ale i dobrze czujący się na wspólnych występach choćby z Acid Drinkers.

Osiągnięcia
- udział w festiwalu Free Tybet w Czechach
- 80 koncertów przez 4 lata, bez płyty!!!!!!!!!
- piosenka Lost Road ukazuje się na benefitowej składance w Czechach, której dochód przeznaczony jest na wykup koni skierowanych na rzeź
- zaproszenie do projektu Mediageneracja
- wiele wspaniałych koncertów w Polsce i za granicą
- a przede wszystkim - uznanie publiczności.

Porażki:
Kilka ich było ale po co o nich mówić!

Obecny skład:
Tomek Białoń – git
Wojtek Feret – git
Bartek Klimek – voc
Darek Liboski – perc
Dawid Rzeszowski - bass