Regulamin forum
Forum ogólnosportowe... piłka nożna, piłka ręczna, siatkówka, koszykówka oraz wszystkie wydarzenia sportowe.
Nowy(a) na forum


GORNIK ZABRZE - TO NAJWIĘKSZY, NAJBARDZIEJ UTYTUŁOWANY I NAJBARDZIEJ ZASŁUŻONY POLSKI i SLASKI KLUB - KLUB LEGENDA! Pamiętam inne czasy! Gdy Górnik tylko wygrywał! Grał ofensywnie, strzelał masę goli! To były czasy, kiedy się Górnika w Europie bardzo obawiano! Nie chciano wylosować tej drużyny- zdawano sobie świetnie sprawę z klasy piłkarzy, sily drużyny i popularności Górnika! Gornik Zabrze to pierwszy polski klub, ktory wdarl sie do czolowki europejskich rozgrywek pucharowych! A nie byla to droga latwa! Sedziwie sprzyjali zdecydowanie druzynom z zachodu! W 1962 roku w swoim debiucie pucharowym w PUCHARZE EUROPEJSKICH MISTRZOW KRAJOWYCH mistrzowie Polski trafili na jeden z najsilniejszych zespolow Europy tamtych czasow, faworyta rozgrywek, mistrzow Anglii, zaprawiona w europejskich bojach druzyne Totenham Hotspurs! Zarozumiali i butni angole przybyli na Slask pewni swego, zeby rozjechac Gornika, dopelniajac oczywistej formalnosci! 10 wrzesnia czekal na nich na Stadionie Slaskim swiadomy swoich umiejetnosci Gornik Zabrze i 100 tysiecy wierzacych w jego sile kibicow! Ci kibice wiedzieli, ze ofensywnie grajacy pilkarze KSG zrobia potworny kociol pod bramka Totenhamu od pierwszych minut spotkania! Nie zawiedli sie! Po 45 minutach gry bylo 4-0 dla zabrzan! To tak jakby dzis na Legie przyjechal Bayern Monachium i po 45 minutach przegrywal 0-4?!! Absurd! Slynny Totenham, mistrz uwazanej wtedy za najsilniejsza lige swiata Premier League lezal na deskach! Bez zadnego gadania!! Bo moglo byc 8-0 i nikt by nie mial pretensji! Dwa slupki i kilka niewykorzystanych setek przez zawodnikow mistrza Polski! 100 tysiecy ludzi szalalo! Szalalo z radosci! To za takie mecze Polacy kochali Gornika! Nigdy wczesniej i nigdy potem zadna druzyna mistrza Anglii nie zostala tak upokorzona w przeciagu 45 minut! Pilkarze angielscy i dzialacze byli przerazeni! To nie byly zarty! Miala byc wycieczka i spacerek a szykowala sie niewyobrazalna kleska! O awansie w swietle tego co dzialo sie na boisku nie bylo wogole mowy!! Starzy europejscy wyjadacze zrobili jedyna rzecz jaka mogli zrobic! W 47 i 53 minucie dwa ordynarne wejscia na nogi zabrzanskich pilkarzy ( po meczu wsadzono im nogi do gipsu na dwa miesiace ) i tylko zolte kartki! Wtedy nie mozna bylo jeszcze wymieniac zawodnikow! Gornik musial grac w dziewiatke! Ostatecznie bardzo oslabiony Gornik wygrywa tylko 4-2! Do rewanzu na wyspach ekipa Totenhamu byla juz doskonale przygotowana! Tym razem to "zoltodzioby" z Zabrza byly zszokowane! Trybuny metr od lini bocznej ( tego w Polsce nie bylo ), kibice prawie na plycie boiska, plucie, rzucanie monet i przedmiotow w pilkarzy druzyny przyjezdnej! I ostatni trick, murawa stadionu totalnie zlana woda tuz przed meczem! Pilkarze Gornika jezdzili na niej jak na lyzwach! Totenham wygrywa 8-1! I pomimo tej kleski, Gornika na wyspach zapamietano! Gornik tez zapamietal ta lekcje, nauka nie poszla w las! To w takich meczach zabrzanska jedenastka nabierala doswiadczenia! To zaprocentowalo w przyszlosci! Górnik Zabrze to jedyny polski klub, który grał w finale europejskich rozgrywek pucharowych w FINALE PUCHARU ZDOBYWCOW PUCHAROW w 1970 roku! Kazdy stary kibic wie jak ciezko bylo sie przebic do ostatecznej rozgrywki ktoregokolwiek z pucharow europejskich! Jak bardzo kazdy klub europejski chcial miec w swojej kolekcji ktorykolwiek z pucharow: PEMK, PZP, PUEFA! Jaka to byla nobilitacja i splendor! Jak w krajach europejskich tlumy fanow witaly zwyciezcow kontynentalnych rozgrywek! Mecze finalowe ogladala cala Europa! Gornik Zabrze byl tego najblizszy! Nikt nie gral w finale! Tylko Gornik z polskich klubow dotarl do finalu! I to jak najbardziej zasluzenie! To nie byl absolutnie zaden przypadek! Przypadkiem bylo to, ze Gornik tego finalu nie wygral! Tak jak przypadkiem byla wygrana Manchesteru United z Gornikiem w 1968 ROKU! Gornik Zabrze to jedyny polski klub, który przez " dłuższy czas" był w absolutnym czubie Europy zespołów klubowych! W LATACH 1968-1971 GÓRNIK BUDZIŁ WIELKI SZACUNEK W EUROPIE! W 1968 roku Górnik jako pierwszy polski klub w historii przebil sie do cwiercfinalu PUCHARU EUROPY MISTRZOW KRAJOWYCH (odpowiednik dziesiejszej LIGI MISTRZOW )! W cwiercfinale na drodze zabrzan stanal po raz kolejny mistrz Anglii, tym razem Manchester United. To w Manchesterze gral trzon reprezentacji Anglii, ktora zdobyla mistrzostwo swiata w 1966 roku! W Manchesterze zabrzanie przegrali 0-2, tracąc drugą bramkę w 90 minucie gry. W 60 minucie sedzia nie uznal prawidlowo zdobytej bramki dla zabrzan! Warunki gry w rewanzu byly bardzo trudne! W Polsce panowal mroz i codziennie padal gesty snieg dlatego pomimo pracy masy ludzi zdolano odsniezyc tylko jedna czesc boiska slaskiego kolosa! Pomimo tego na rewanż na Stadionie Slaskim stawilo po raz enty ponad 100 tys kibicow Gornika! Cala pierwsza polowe Gornik atakowal w sniegu co bardzo ulatwialo obrone graczom angielskim i szalenie komplikowalo poczynania zabrzan! Dopiero drugie 45 minut naporu na odsniezonej polowie boiska przynioslo efekty! W 70 minucie Górnicy zdobyli gola! Trwał jeszcze wiekszy napor na bramkę Anglików! Ostatnie 18 minut to juz rozpaczliwa obrona mistrza Anglii z wykopami na oslep! Przyznał to sam trener Manchesteru mówiąc, że to był cud, ze pilka drugi raz nie wpadla do angielskiej bramki i że nie doszło do dogrywki, a ten mecz był przedwczesnym finałem! Górnik był jedynym zespołem, który ograł w tych rozgrywkach zdobywcę PUCHARU EUROPY- MANCHESTER UNITED! W finale MANCHESTER rozbil 4-1 silna BENFICE LIZBONA ze slynnym Eusebio w skladzie! W 1970 ROKU GÓRNIK BYŁ W FINALE PUCHARU ZDOBYWCÓW PUCHARÓW!! W 1/16 rozbity zostaje Olimiakos Pireus, w 1/8 finalu pokonany zostaje sztandarowy milicyjny klub bulgarski Lewski Sofia! W ćwierćfinale dwa razy po 3-1 odprawiony zostaje GLASGOW RANGERS! Potem wspaniałe, pełne dramaturgii półfinałowe mecze z AS ROMA! W zespole wloskim grali zawodnicy z reprezentacji Italii, ktorzy na Mistrzostwach Swiata w 1970 roku w Meksyku zdobyli wicemistrzostwo globu! W Rzymie na Stadio Olimpico w obecnosci 70 tys. kibicow bylo 1-1, zabrzanie strzelaja gola ale wlosi w koncowce wyrownuja! Na rewanz czekal caly kraj! To mial byc final, musieli awansowac! Byli juz druzyna doswiadczona, ograna, znana i swiadoma swej ogromnej sily! Kostka i Oslizlo byli u szczytu i przy koncu swojej wspanialej kariery pilkarskiej! Gornik mogl przegrac na wyjezdzie ale w slaskim kotle zawsze wygrywal, wiedziano o tym w Europie i w Rzymie! Wlosi przyjechali grac "catenaccio"! Wszyscy Polacy ogladali ten mecz! Wszedzie gdzie byly telewizory i odbiorniki radiowe, u sasiadow, w swietlicach studenckich miejsca zajmowano kilka dni przed meczem! Cała Polska za Górnikiem, puste ulice, ponad 100 tys. kibiców na Stadionie Sląskim, autentycznie ponad milion chętnych na bilety, miliony przed telewizorami i odbiornikami radiowymi!! Zaraz na poczatku rzymianie strzelaja gola z kontry, Gornik ze zdwojona sila atakuje, atak za atakiem, wlosi mistrzowie obrony muruja bramke (slynne catenaccio), minuty uciekaja, coraz mniej czasu, slabnie nadzieja, ostatnie 20 minut Gornik w zasadzie nie schodzil z polowy rzymian! Byli juz tacy kibice, ktorzy zeszli z korony stadionu! Jedna z ostatnich akcji ofensywnych w 89 minucie i pilkarz wloski fauluje w polu karnym Romy zawodnika polskiego! Rzut karny pewnie wykorzystuje Lubanski 1-1! Stadion eksploduje! A chyba cala Polska! Wszyscy ogladali ten mecz! Ludzie szaleja! Ogromna radosc! Gornik idzie za ciosem! Zaraz na poczatku dogrywki w 93 minucie Lubanski strzela gola na 2-1! Euforia! Szal radosci! W 121 minucie dogrywki strzal rozpaczy wlochow z 25 metrow i 2-2! Trzeci mecz w Austrii! Wlosi przed spotkaniem w porozumieniu z organizatorami stosowali roznego rodzaju sztuczki zwiazane z dowozem zabrzan na mecz z hotelu! Znow 1-1! 330 minut walki na pelnych obrotach! Losowanie! Nic nie bylo widac! Stanislaw Oslizlo, kapitan Gornika unosi rece w gore! Wygrywa Gornik! Trzeba bylo slyszec ten glos radosci Jana Ciszewskiego krzyczacego "Polska, Gornik Zabrze, polska druzyna w finale europejskiego pucharu" i trzeba bylo widziec twarze Polakow w nastepnych dniach! Los oddaje zabrzanom to co zabieral w przeszlosci w meczach z Manchesterem, Dukla Praga (3-0, 1-4, 0-0 i zabrzanie przegrali losowaniem) i CSKA Sofia ( Gornik przegral na wyjezdzie po beznadziejnej jak mowili sami pilkarze grze 0-4, w rewanzu na slaskim po 37 minutach bylo 3-0 dla zabrzan, potem byl slupek, niewykorzystany przez E.Pohla karny i kilka wysmienitych sytuacji) ! Awans do finału po wielkich meczach byl pierwszym z tych autentycznie najwiekszych sukcesow polskiej pilki noznej! 29.04.1970 w Wiedniu Gornik staje jako pierwszy i ostatni jak dotychczas polski klub do finalowej walki o zdobycie europejskiego pucharu z Manchesterem City. Od rana leje! Boisko jest totalnie zalane woda! Anglicy strzelaja gola, Gornik atakuje, naciska i nadziewa sie na kontre! 0-2! W drugiej polowie zabrzanie stawiaja wszystko na jedna karte! W 68 minucie Stanisław Oślizło strzela kontaktowego gola, potem dwa razy piłka o centymetry mija angielską bramkę a golkeeper Manchesteru nawet się nie ruszył! Niestety porażka 1-2! W 1971 ROKU GÓRNIK po raz kolejny w tak krotkim czasie wchodzi do ĆWIERĆFINALU PUCHARU ZDOBYWCÓW PUCHARÓW!!! ZNÓW MANCHESTER CITY zatrzymał zabrzan: 2-0 na śląskim, 0-2 w Manchesterze! W meczu w Manchesterze Anglicy graja bardzo ostro! Trener Gornika wykorzystuje limit zmian juz 55 minucie! W 64 minucie Lubanski sygnalizuje kontuzje, zostaje jednak na boisku jako statysta chodzacy po boisku! Gornik broni sie do konca w 10tke- kibce Gornika nie mogli potem dlugo wybaczyc Lubanskiemu sposobu w jaki gral w tym spotkaniu! Wszystko to bylo dosc dziwne! Zaczynaja sie tarcia i klotnie, nie wszyscy ciagna juz wozek w tym samym kierunku z jednakowa sila! To pierwszy zwiastun upadku wielkiej druzyny! Trzeci mecz w Austrii minimalnie przegrany! TO BYŁY WIELKIE LATA GÓRNIKA I POLSKIEJ PIŁKI KLUBOWEJ! GÓRNIK PRZEGRYWAŁ Z PÓŹNIEJSZYMI TRIUMFATORAMI ROZGRYWEK! Nie leżały niestety zabrzanom zespoły angielskie, ktore graly bardzo ostro i bezpardonowo na pograniczu ciezkich wielomiesiecznych kontuzji (w tamtym czasie sedziowie nie chronili jeszcze tak bardzo nog pilkarzy a angielscy pilkarze to byli prawdziwi kosiarze, w 73 roku faul angielskiego obroncy w meczu Polska - Anglia eliminuje Lubanskiego na wiele miesiecy z gry )! Mecze cwiercfinalowe odbywaly sie tez w marcu gdy murawa Stadionu Slaskiego byla zmrozona co bardzo oslabialo najlepsza ceche Gornika- szybka kombinacyjna gre ofensywna! Ale kilkanaście lat później pomscil Gornika WIELKI WIDZEW ŁÓDŹ- ta druzyna miala patent na wyspiarzy, lodzianie nigdy nie cofali nog, kosci trzeszczaly ale oni nie ustepowali nawet o metr: oni za faul oddawali dwa faule, kosa za kose, atak za atak! Gornikowi brakowalo wlasnie tej twardosci! Górnik Zabrze to jedyny klub, który zdobyl 14 razy mistrzostwo Polski ( w 1951 roku lige wygrala Wisla ale przyznano zdobywcy Pucharu Polski Ruchowi Chorzow, dlatego Ruch ma tez 14 tytulow ), to jedyny klub który zdobył 5 razy z rzędu mistrzostwo Polski, 8 razy mistrzostwo Polski w dekadzie, 16 razy z rzedu stawal na podium rozgrywek ligowych! I ostatnia ale najwazniejsza rzecz, Gornik Zabrze to jedyny Polski klub, który rozegrał wiele porywajacych spotkań przy ponad 100 tysięcznej widowni na Stadionie Śląskim w Chorzowie! Były to mecze pucharowe z AS ROMA, OLLIMPIC MARSYLIA , DUKLĄ PRAGA, LEWSKIM SOFIA, DYNAMEM KIJOW, SPARTĄ PRAGA,TOTENHAMEM HOTSPUR, GLASGOW RANGERS, ASTON VILLA, AUSTRIA WIEDEN (120 000 -rekord wszechczasów), MANCHESTEREM CITY, CSKA SOFIA, MANCHESTEREM UNITED i ligowe ( z RUCHEM CHORZOW, LEGIĄ WARSZAWA, POLONIĄ BYTOM )! I co najważniejsze- wygrywał te mecze! I te wielkie masy kibiców przychodziły tam właśnie dla Górnika! Ci kibice przyjeżdżali z Poznania, Krakowa, Wrocławia, Krosna, Łodzi, ze wszystkich stron Polski! Ci kibice wiedzieli, ze na wlasnym terenie ich ukochany Gornik byl w stanie pokonac kazdy zespol! Taka była magia Górnika! Nie liczyły się odległości, liczył się Górnik. Jak Górnik grał, jak zagra?! I NIC TEGO NIE ZMIENI, ŻE ŻADEN Z POLSKICH KLUBOW NAWET W UŁAMKU SIĘ DO TEGO NIGDY NIE ZBLIŻYL I CHYBA JUZ NIGDY NIE ZBLIZY! Przy takich tlumach kibicow swoje mecze rozgrywaly jeszcze tylko kadry narodowe reprezentacji Polski trenerow Górskiego i Piechniczka! I TO JEST DOWÓD NA TO, ŻE JEST TO NA RAZIE NAJWIĘKSZY Z POLSKICH KLUBÓW! To obrazuje jak Polacy uwielbiali ten klub! Górnik miał kibiców w całej Polsce, na mecze przyjeżdżali z całej Polski! Piszę to do tych,którzy opowiadają głupoty o komunistycznym klubie PRL-owskim ( szczególnie w Warszawie )! To był klub kochany! Cała Polska mu kibicowała! I Polonia za granicą! Łączył Polaków! Ulice były puste, gdy Górnik grał! W przeciwieństwie do popieranych przez Komitet Centralny klubów milicyjnych i wojskowych, tak nielubianych! I trzeba jasno powiedzieć młodym sympatykom i kibicom Legii Warszawa! To nie Górnik był dzieckiem komunistycznej Polski - PRL (co warszawka wmawia Polakom po 89 roku , odwracając kota ogonem), to CWKS Legia ( Centralny Wojskowy Klub Sportowy- resortów siłowych komunistycznej zniewolonej Polski ) był dzieckiem PRL- nielubianym przez Polaków. Każdy totalitarny kraj socjalistycznego bloku wschodniego miał swój sztandarowy stołeczny klub wojskowy! I w każdym z tych państw wojsko oraz te sztandarowe kluby były na pierwszym miejscu (w ZSRR byl to CSKA Moskwa, w Bulgarii CSKA Sofia, w Jugoslawii Crvena Zvezda Belgrad, w Rumunii Steua Bukareszt itd.)! Warszawę, Komitet Centralny, komunistycznych warszawskich kacyków i generałów bardzo bolało, że jest taki klub, który zabiera stolicy rokrocznie mistrzostwo i zbiera laury w Europie! W pewnym momencie popularność, siła i sława Górnika były juz tak wielkie, że nic nie pozwalało tego zmieniać poprzez zakulisowe sterowanie socjalistycznych warszawskich dygnitarzy komunistycznej Polski! Silne górnictwo w owym czasie, które od pewnego momentu miało możliwość reklamowania piłkarzy od służby wojskowej tez broniło Górnika przed zawiścią komunistycznej Warszawy i beszczelnoscią Legii- inne kluby, nie miały takiej możliwości obrony przed drenowaniem składów! W kapitalistycznych krajach demokratycznych zachodu takze byly i sa do dzisiaj silne kluby funkcjonujace pod parasolem gornictwa! Górnik był lepszy na boisku, miał piłkarzy tworzących wielki zespól, miał kibiców w całej Polsce i za granicą. Dlatego wymyślono bajkę, mającą autorów i szczególny posłuch w Warszawie, że Górnik był pupilem PRL-u. Ta bajka wyjaśniała i usprawiedliwiała brak sukcesów wojskowego nielubianego klubu, który pomimo, że kradł ciagle przez 45 lat PRL ile się dało najlepszych mlodych polskich zawodników ( albo będziesz grał w Legii, albo będziesz zapychal na poligonie- to dzialalo ), to tworzył z nich zaledwie zbieraninę bez charakteru, bez sukcesów na miarę oczekiwań i czesto był gorszy! To wywolywalo w stolicy ogromna frustracje i kompleksy dlatego wymyslano mase mniejszych lub wiekszych klamstewek ( o pompowaniu pieniedzy w Slask, o Gierku zalatwiajacym zwycestwa Gornikowi, o walizkach krazacych w Zabrzu ), ktore funkcjonuja jako niepodwazalne prawdy do dzisiaj! Warto te nieprawdy wyprostowac! W tych najlepszych latach Wielkiego Gornika ( 68-72 ) gdyby gornictwo nie mialo mozliwosci reklamowowania pilkarzy zabrzanskich od sluzby wojskowej to Ministerstwo Obrony PRL rozwaliloby Gornika momentalnie przy pierwszej okazji ! Powolaliby jednym podpisem do sluzby wojskowej Lubanskiego, Szoltysika, Gorgonia i Legia mialaby super, super sklad! Gornik stracilby 70 procent swojej sily! W Gorniku pilkarze najczesciej chcieli grac natomiast generalom wojskowej Legii lepiej bylo nie odmawiac, bo trafialo sie na poligon bez mozliwosci kontynuowania kariery pilkarskiej ( trzy lata na poligonie dla mlodego pilkarza to byla katastrofa )! Taki delikwent po kilku tygodniach poligonowej lekcji najczesciej sam przychodzil do generalow i blagal o pozwolenie gry! I ten dziejacy sie non stop swiezy doplyw znakomitej mlodej krwi pilkarskiej do wojskowego klubu pozwalal Legii bez przerwy byc w czolowce polskiej ligi bez zadnych kryzysow przez 45 lat PRL! To bylo zapewnione, ciagle i stale silne wzmacnianie skladu wojskowego klubu! Nikt nie mial takiego przywileju przez 45 lat socjalizmu! Pamiętne lata, gdy Legia powołała do wojska najlepszych zwodników POLONII BYTOM, momentalnie niszcząc potęgę tego klubu ! Pamietny rok 53 gdy to prowincjonalny klub wojskowy spod Kopca Kosciuszki Wawel Krakow zdobywajac wicemistrzostwo Polski osmielil sie byc lepszy w tabeli od " centralnego " skupiska gwiazd jakim byla CWKS Legia! Ministerstwo obrony dokonalo wtedy historycznego wyczynu i postanowilo usunac z ligi wszystkie regionalne kluby wojskowe! Wawel rozwiazano natomiast Legia od tej chwili mogla juz byc totalnie bezkonkurencyjna a wszystkie talenty plynely wprost do koszar w jednym miescie, ktore miescily sie pod trybunami Stadionu Wojska Polskiego! To przeciez dwoch wybitnych pilkarzy z Zabrza ( Ernest Pohl i Edmund Kowal ), ktorzy odrabiali w niej sluzbe wojskowa wraz z powolanym do wojska swietnym Lucjanem Brychczym z Rudy Slaskiej wygrali dla Legii mistrzostwo Polski w latach 1955 i 1956! Brychczy pomimo, ze planowal powrot na slask zostaje juz do konca kariery w Legii natomiast Pohl i Kowal w 57 roku wracaja do Zabrza, graja juz u siebie w Gorniku i zdobywaja z nim mistrzostwo! A potem jeszcze 7 nastepnych! Po PRL bylo 17 lat afer III RP! Warszawka znow byla na gorze, to tam byl najwiekszy biznes i najwieksze inwestycje! Gdy inne kluby ledwo wiazaly koniec z koncem i ledwo staly na nogach w wyniku transformacji to dla sztandarowego klubu stolecznego zawsze znalazl sie jakis sponsor i pieniadze ( a jak sie nie znalazl to sprowadzono go z Korei )! Generalowie, prominenci PRL oraz ci ktorzy palowali zmienili sie w biznesmenow i autorytety moralne! Ci, ktorzy pracowali w TV peerelowskiej oraz w stanie wojennym otworzyli w III RP prywatne telewizje! I ostatnia rzecz, też bardzo ważna, ktora decydowala o sile Górnika! Jego potege stanowili świetni piłkarze z charakterami z Zabrza i okolic: Lentner, Wilczek, Banas, Pohl, Oślizło, Kostka, Kwasny, Florenski, Kowalski w latach 57 do 69 i Lubański, Gorgon, Deja, Gomola, Musiałek, Szołtysik w latach 65-77! To oni stanowili trzon i sile tego klubu! Gdy w 77 roku skonczylo sie to pokolenie wspanialych zabrzanskich pilkarzy, Gornik spadl do drugiej ligi w 78 roku! Milicyjne i wojskowe kluby zawsze podbierały zawodników innym klubom! Ci zawodnicy nawet nie chcieli udawać tego , że się z tymi klubami w jakikolwiek sposób identyfikują! Dlatego np. Legia wielokrotnie była zbieraniną bardzo dobrych zawodników bez ducha i dlatego nie miało to przełożenia na oczekiwane w Warszawie wyniki! POWTÓRZĘ TO JESZCZE RAZ! ŚMIEM TWIERDZIĆ, ŻE ŻADEN POLSKI KLUB NAWET NA UŁAMEK NIE ZBLIŻY SIĘ DO TEJ PRZEOGROMNEJ POPULARNOŚCI JAKĄ MIAŁ GÓRNIK W LATACH SWOJEJ ŚWIETNOŚCI I CHWAŁY! I NIE ZDOBYTE MISTRZOSTWA, PUCHARY POLSKI, OSIĄGNIĘTE RUNDY EUROPEJSKICH PUCHARÓW, POKONANE DRUŻYNY, ALE TE WIELKIE MASY KIBICÓW NA MECZACH GÓRNIKA, TO JEST TO, CO WYRÓŻNIA TEN KLUB NA ZAWSZE SPOŚRÓD INNYCH KLUBÓW! I jeszcze jeden znamionujący fakt- na porządku dziennym w owym czasie było, że w samej Warszawie olbrzymia rzesza warszawiaków kibicowała właśnie Górnikowi a nie wojskowej Legii! Wojskowa Legia, jej patroni to nie był ich klub! PZPR często sięgał po pomoc ojców Legii w PRL-u. To często byli kibice tego pokolenia tak poranionego przez wojnę, Niemców, Sowietów i komunistów! Ich przedwojenne kluby, które kochali: Polonia Warszawa( patriotyczna antykomunistyczna Warszawa bardzo plakala gdy Polonia spadala z ekstraklasy), Marymont, Cracovia, kluby lwowskie zostały specjalnie z premedytacją zniszczone przez komunistów! W tej sytuacji swoją sympatię przenieśli na WIELKIEGO Górnika! I było ich wielu. I kibicują mu do dzisiaj! Faktem jest, ze to pokolenie kibicow Gornika juz wymiera! Ci młodsi w Warszawie, którzy rodzili się po wojnie, w sercu mieli juz najsilniejszy w owych czasach klub stołeczny- Legię. Zapytajcie staruszkow komu kibicuja, czesto odpowiedz biedzie brzmiala, ze kochaja Gornika!! Znamienny fakt! W Warszawie był i jest wielki stadion na ponad 100 tys. ludzi! Legia na nim nie grała! Nie miała tylu sympatyków! Nawet gdy w 1972 roku do Warszawy przyjechał słynny AC MILAN i zdecydowano się rozegrać mecz na tym stadionie , wypełnił się on tylko 70 tys. kibicami. Górnik miał takich spotkan przy ponad 100 tys. widowni wiele. Wiele!! I to jest ta subtelna ale jakże olbrzymia przepaść- różnica, która pokazuje jak zupełnie inaczej postrzegano te dwa kluby! To jest ten fakt, który obala całkowicie te półprawdy, stereotypy, kłamstewka i wygodne wersje głoszone w Warszawie na temat Legii, Górnika i PRL! Dobrym przykładem tych "wymyślonych prawd" jest też film Zaorskiego " Piłkarski poker ". Totalnie kłamliwy, wybielający wojskowy klub ( tak nielubiany przez Polaków ) i szkalujący Górnika ( klub, któremu kibicowały miliony Polaków i polonusów )! A na koniec dodam jeszcze, że ten wielki warszawski stadion zamieniono na największy targ Europy- taka była i jest popularność Legii! Wracajac jeszcze do " Pilkarskiego pokera " to czytalem ostatnio dosc znana i gladka historie CWKS Legii Warszawa pana Erdemskiego! Luzno omawial sobie kolejne sezony! Napisal tam miedzy innymi, ze w sezonie 84/85 Legia byla mistrzem polmetka a tytul zdobyl Gornik ale sugerujac, ze dzialo sie to w dosc dziwnych okolicznosciach i na kanwie tych wlasnie wydarzen oparto scenariusz filmu " Pilkarski poker " - taka opinia o tamtym sezonie obowiazuje takze w Warszawie! A to ciekawe bo olbrzymia ciekawostka sezonu 84/85 byla nastepujaca sytuacja. Przed ostatnia kolejka tego sezonu w tabeli prowadzil: 1) - Gornik 40 pkt, 2) - Legia 40 pkt, 3) - Widzew 38 pkt ! W ostatniej kolejce Widzew gral u siebie z Gornikiem a Legia grala w Szczecinie z broniaca sie przed spadkiem Pogonia, ktora koniecznie potrzebowala do utrzymania w ekstraklasie conajmniej remisu!!!! W przypadku ewentualnego zwyciestwa Widzewa nad Gornikiem, Legie i Pogon calkowicie urzadzal remis, Legia mialaby mistrza kraju a Pogon utrzymalaby sie w ekstraklasie! Wszystkie mecze ostatniej kolejki rozpoczeto punktualnie o godzinie 17!!! Widzew majacy w przypadku zwyciestwa realne szanse na mistrzostwo przegral z Gornikiem 1-2 natomiast tym bardzo interesujacym szczegolem jest fakt, ze druga polowa meczu w Szczecinie rozpoczela sie az 8 minut pozniej niz mecze na wszystkich innych stadionach! W Szczecinie padl remis, pilkarze grali 8 minut dluzej a kazdy moze sobie sam odpowiedziec na ktorym to stadionie dzialy sie dziwne rzeczy, dlaczego druga polowa rozpoczela sie z takim poslizgiem, gdzie mogla krazyc ta filmowa walizka Zaorskiego w koncowce meczu gdy bylo juz wiadomo, ze Gornik ogrywa Widzew, Legia juz tytulu nie zdobedzie a Pogon bardzo potrzebuje remisu do utrzymania! Pogon wlasnie dzieki temu punkcikowi utrzymala sie w ekstraklasie!!! A o czym opowiada " Pilkarski poker ", ktos pomylil glownych aktorow i ich role??? Ale tak to juz czesto jest, ze krzyczy sie " lapac lobuza " dla odwrocenia uwagi od sedna sprawy!!! W nastepnych sezonach po 85 roku przewaga punktowa Gornika nad reszta stawki byla juz zupelnie bezdyskusyjna co nie zmienia oczywistego faktu, ze byla to tak jak dzisiejszy mistrz druzyna tylko i wylacznie wlasnego polskiego podworka!!! Nie atakuję Legii! To WIELKI KLUB - mistrz Polski, obecnie budujący swój bardzo pozytywny wizerunek! Obalam tylko kłamstwa i piszę prawdę o przeszłości! Warto pisac prawde i prostowac stereotypowe zaklamania! W warszawce do dzis popularne jest twierdzenie, ze Gornik wygrywal bo pompowalo sie pieniadze w Slask! Bzdura! W PRL górnictwo było silne, bo było źródłem dewiz! Doilo sie wiec Slask z wegla, który slazacy wydobywali ciezko pracujac! Grabilo sie slask! Oczywiscie dewizami rozporzadzali ojcowie z Warszawy! Dewizy za sprzedany wegiel przeznaczali na utrzymanie miedzy innymi tego wojska, które patronowalo Legii i które wprowadzalo stan wojenny w 81 roku! Tylko czastka dewiz wracala na Slasku ( dzis warszawka bierze wszystko co wypracowuje, o dzieleniu nie ma mowy, liczy sie rachunek ekonomiczny a nie dobro ogolu)! To byl ten ochlap rzucony gornikom za ich ciezka prace przez wladze w postaci przywilejow i karty G oraz sklepow pewexowskich! Gdyby 100 procent srodkow uzyskanych ze sprzedazy wegla zostalo na Slasku to ten region dzis wygladalby zupelnie inaczej! Chwala slazakom, ze zbudowali taka druzyne jak Gornik Zabrze za ten ochlap, który zostawila im warszawka! W Warszawie z tych pieniedzy, ktore dzisiaj maja i z tych zawodnikow, ktorych nagminnie kradli latami, powinni zbudowac kilka takich druzyn! A nie stworzyli nigdy takiej jak Gornik lat 58- 75! Taka jest roznica miedzy Gornikiem i Legia oraz miedzy warszawka i slaskiem! Jeszcze inna bzdura powtarzana w warszawce to twierdzenie, ze Gornik musial wygrywac dla Gierka !?? -))) Gierek byl z Sosnowca! To wtedy kwitlo Zaglebie Sosnowiec! Sekretarzowal PZPR w latach 70 tych a to byly juz lata schylku wielkiego Gornika zakonczone spadkiem tej druzyny do II ligi w 78 roku ( uratowano najstarszego ligowca Ruch Chorzow, kosztem Gornika )! Faktem jest, ze w pewnym momencie skonczyla sie koniunktura na wegiel, padło górnictwo, Górnik też jest na łopatkach! Tym tekstem oddaje hold wspanialemu klubowi ze slaska GORNIKOWI ZABRZE, przypominam autentyczne fakty z przeszlosci ( bez zadnego koloryzowania ) i przypominam tylko te najwspanialsze ( gdybym chcial opisac wszystko, nie skonczylbym tego tekstu ) mecze najlepszej druzyny klubowej jaka posiadala polska pilka, ta druzyna nigdy nie schodzila ponizej pewnego wysokiego poziomu czesto spychajac najsilniejsze druzyny europejskie do rozpaczliwej obrony, wyrazam szacunek i podziekowanie dla tych pilkarzy, ktorzy dostarczyli nam tych niezapomnianych emocji i radosci oraz przypominam o tych nieprzebranych tlumach kibicow tego wielkiego klubu ciagnacych w dniu meczu ze wszystkich stron w kierunku slaskiego kolosa zawsze gdy jedenastka Gornika miala tam grac - byli to kibice praktycznie z calej Polski! Prostuje klamstwa na temat Slaska i jego mieszkancow! Legia jest na szczycie, a Górnik odchodzi i sie zwyczajnie kończy- to agonia (BÓG i tak jest kibicem tego klubu, tyle razy w ostatnich latach Górnik balansował na krawędzi drugiej ligi ). Ale ta przeszłość sportowa była piękna i na niej współcześni piłkarze powinni się wzorować! Takie rzeczy warto przypominać dla wszystkich: kibice, działacze, kopacze, piłkarze, młodzież, interesujący się futbolem i ci, którzy nie mają o tym pojęcia, starsi i młodsi! Oby młodsi grali kiedyś przy takiej publice i na tym poziomie rozgrywek, żeby czuli to oczekiwanie na mecz, tę rozpacz kibiców, dla których zabrakło biletów, te puste ulice, żeby czuli ten ryk z trybun 120 tys. kibiców i milionów (autentycznie całej Polski) przed telewizorami i przy odbiornikach radiowych, ten strach czołowych drużyn europejskich, które doskonale wiedziały, że tutaj o awans będzie bardzo, bardzo ciężko, żeby czuli ta atmosferę, ten ciąg do zwycięstwa i te wielka radość Polaków ze zwycięstw Górnika, ta walkę, emocje, mecze z AS Roma- losowanie! Warto było na tych meczach być, tego się nie zapomina,"to se ne wrati "! Życzę polskim piłkarzom, żeby zagrali jeszcze takie spektakle jak grał Górnik, potem Legia, potem WIELKI Widzew i Wisła! Chociaż mecze Górnika były z tego wszystkiego zdecydowanie największymi widowiskami gromadzacymi i jednoczacymi najwieksza ilosc Polakow! Oby polskie kluby zagrały jeszcze takie spotkania! W latach 84-93 odbudowano Gornika po spadku do drugiej ligi w 78 roku. Gornik zdobyl 4 tytuly mistrza Polski pod rzad, potem do 95 roku zajmowal miejsca w czubie tabeli! Ale to juz nie bylo to co kiedys! To byl taki sam mistrz jak ci mistrzowie Polski z lat 89-2006, bez wiekszej charyzmy i tego niezbednego do ogrywania futbolowej Europy pilkarskiego super charakteru! Wszystkich tych mistrzow laczylo to, ze jak mieli szczescie, ulozyl im sie lub wyszedl im jakis przypadkowy mecz to cos tam pojedynczego wygrali ale w nastepnej rundzie dostawali bezdyskusyjne baty potwierdzajace ich prawdziwy obraz czyli wielka slabosc! Jeszcze w 1987 i 1988 roku, gdy Górnik grał pucharowe mecze, na śląski przyszło po 70 tys. ludzi! W tym samym czasie grały RUCH CHORZÓW i GKS KATOWICE i przyszło po 10 tys.kibiców! Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby ktoś przywrócił Górnikowi Zabrze jego blask, gdyby Górnik zagrał w pucharach, to mimo tego całego piłkarskiego bagna w tym kraju, Górnik Zabrze rozgrywałby swoje mecze przy wielkiej liczbie kibiców. Jest w zasadzie kilka mozliwosci: Gornik Zabrze najwiekszym z polskich klubow, Legia Warszawa najwiekszym z polskich klubow! Obydwa twierdzenia maja swoje niepodwazalne argumenty! O Gorniku napisalem! Legia? Miala wspaniale wystepy w pucharach - szczegolnie te gdy gral maestro srodka pola Kazimierz Deyna! Najdluzej gra w ekstraklasie, jest liderem tabeli wszechczasow, zawsze gra o najwyzsze cele, zdobyla mistrzostwa i puchary Polski, ma wielu kibicow i miala wybitnych pilkarzy! I ostatnia rzecz, ktora potwierdza jej wielkosc! Ma wielu przeciwnikow, kibicow ktorzy twierdza, ze Legii nie lubia, ze ten klub ich nie interesuje! Gdy przyjezdzaja inne kluby- siedza w domu! Ale gdy przyjezdza Legia wtedy zawsze ida na stadion! To tez bardzo wiarygodny miernik wielkosci klubow! Inne wielkie polskie kluby, ktore spokojnie pretenduja do miana najwiekszego z polskich klubow to na pewno: Ruch Chorzow (stary klub, 14 krotny mistrz Polski) i Wisla Krakow ( 10 tytulow, wspaniale pokolenie mlodych krakowskich pilkarzy konca lat 70tych- Kapka, Nawalka, Kmiecik, ktore ogrywalo Celtic Glasgow i dzisiejsza pozycja tego klubu w polskiej lidze )! Oraz z pewnoscia Widzew Lodz ( wspaniale mecze w pucharach ). Seria Gornika Zabrze lat 68- 71 w pucharach europejskich jest faktem niespotykanym w polskiej pilce klubowej! To Gornik gral najwieksze mecze! W kazdym z tych przegranych z Manchesterami spotkan byl o wlos od wygranej! Natomiast mimo wszystko Legia w pucharach?? Np. tak glosno przytaczany cwiercfinal Ligi Mistrzow osiagniety przez Legie w 1996 roku! Legia dotarla tam cudem! Trzy ostatnie mecze w grupie przegrala ( ze Spartakiem w Moskwie 1-3, ze Spartakiem w Warszawie 0-1 i z Rosenborghiem w Trondhaim 0-4 )! Slabiutki styl z tymi modlami tego znanego komentatora zeby w rownoleglym meczu Blackburn - Spartak padl odpowiedni wynik to bedziemy mieli cwiercfinal Ligi Mistrzow! Hehe - to takie polskie! Mecze Legii z Panathinaikosem w cwiercfinale ( 1-1 w Warszawie i 0-3 juz do przerwy w Atenach???)! Tez bardzo slabiutko!! Polfinal Legii w PZP w 91 roku!-))) Manchester w 1/2 finalu wygral w Warszawie jak chcial 3-1 kontrolujac spotkanie od poczatku do konca! W rewanzu Manchester gral na stojaco! Bylo 1-1! Po meczu pilkarze Legii mieli rece wzniesione do gory z czego smiali sie komentatorzy angielscy, piszac na drugi dzien w prasie, ze pierwszy raz widzieli druzyne, ktora przegrywajac odpadla i sie cieszyla z niewiadomo czego!?? Autentyczne fakty! Warto jeszcze tutaj odniesc sie do mistrzostwa Legii z roku 94. Gdy to Legia grala u siebie w ostatniej kolejce z Gornikiem! Legia musiala przynajmniej zremisowac ten mecz, natomiast zabrzanie musieli ten mecz wygrac zeby zdobyc mistrzostwo. Sedziowal pan Redzynski z Zielonej Gory. Po 50 minutach Legia grala w jedenastu a Gornik w osmiu! -)))! I Legia przegrywala 0-1. W koncu kolo 75 minuty Legia strzelila tego gola na 1-1 dzieki wciaz tendencyjnym decyzjom pana arbitra. Pomimo takiej przewagi ( jedenastu na osmiu ) zabrzanie potrafili podejsc kilka razy pod pole karne Legii! Na cztery minuty przed koncem zawodnik Legii zagral ewidentnie reka w swoim polu karnym! Bylo to widac! Wyraznie! Na zywo i w powtorkach TV! Sedzia Redzynski uciekal wtedy w druga strone boiska. Nic nie widzial. Hehe! Na dwie minuty przed koncem kibice Legii wtargneli na cala murawe boiska przerywajac mecz pomimo, ze mecz byl jeszcze nieskonczony! Oczywiscie oficjalnie wszystko bylo ok! W roku 93 Legia w ostatniej kolejce wygrala z Wisla w Krakowie 6-0 a LKS ( drugi kandydat do mistrzostwa ) chyba z Olimpia Poznan u siebie 7-1! Mistrzostwo Polski miala zdobyc druzyna, ktora bedzie miala lepszy stosunek bramek. To juz byla era komorek! Te brameczki padaly prawie jak na zamowienie! W Krakowie Legia strzelala takie bramki, ze kibice smiali sie do rozpuku ( pokazywano je w TV, wypowiadali sie kibice Wisly i pisaly o tym gazety na drugi dzien )! Cala Polska widziala ten kabaret tylko pan Wojcik ( ktory wtedy byl trenerem Legii a dzis chce uzdrawiac polska pilke) i kibice Legii uwazali, ze wszystko jest ok!? I do dzis uwazaja, ze wszystko bylo ok. Prawdziwe fakty! Ten klub ma jedno szczescie, ze jest ze stolicy gdzie jest najwiekszy biznes ( kazdego rodzaju: tego czarnego tez ) i najwieksze inwestycje. Powtarzam! Gornik tym " NAJ.." z polskich klubow!! Przy calym szacunku ale te wystepy pucharowe Gornika przy 100 tys widowniach trzymajace w napieciu do ostatniego gwizdka a wystepy Legii sa jednak zupelnie nieporownywalne! Seria Gornika z lat 68-71 ( SERIA!!!! !) to byla walka jak rowny z rownym z najsilniejszymi na owe czasy druzynami europejskimi! Czasem po 330 minut ( mecz, rewanz + dogrywka, trzeci mecz + dogrywka )! Widzialem te mecze! W 68 roku Gornikowi w Anglii nie uznano bramki a na slaskim w rewanzu pilka cudem nie wpadla po raz drugi do bramki Manchesteru! Gornik byl lepszy od Manchesteru w tym dwumeczu - nie mial jednak dosc szczescia! Odpadl! Jednak los oddal mu to co nalezne w losowaniu z AS Roma w 1970 roku! Gornik Zabrze 1968 roku to byla jedna z dwoch druzyn w historii polskiej pilki klubowej, ktora byla w stanie zdobyc Puchar Europy! Powinna byla go zdobyc! Druga druzyna byl wielki Widzew Lodz z lat osiemdziesiatych ze Zbigniewem Bonkiem, Wlodzimierzem Smolarkiem i Jozefem Mlynarczykiem w skladzie!! Ta druzyna nabierala doswiadczenia w meczach PUEFA! W kilku edycjach tych rozgrywek pomimo, ze odpadala we wczesnej fazie rozgrywek to wyeliminowala stosunkiem bramek strzelonych na wyjezdzie obydwa Manchestery po dramatycznych remisowych meczach w Lodzi i w Anglii! Ograla w karnych budujacy swoja przyszla potege Juventus Turyn,chociaz zaraz potem zostala rozbita przez angielski Ipswich Town 0-5 i 1-0! Ograla druzyne niemiecka Borussie Menchengladbach po 2-3 i 1-0! I w sezonie bedacym apogeum tej druzyny ograla w pieknym stylu bedacy u szczytu potegi FC LIVERPOOL w cwiercfinale PEMK! W polfinale Widzew przegral dosc wyraznie z Juventusem 0-2 w Turynie i 2-2 w Lodzi! Ale w tych meczach Zbigniew Boniek gral juz w druzynie z Turynu! Gdyby Boniek gral w Widzewie to jestem pewny, ze byloby dokladnie odwrotnie! Potem Juve przegral w finale! ALE TO ZWYCIESTWO WIELKIEGO WIDZEWA LAT 80-tych Z FC LIVERPOOLEM TO JEST NAJWIEKSZE POJEDYNCZE ZWYCIESTWO POLSKIEGO ZESPOLU KLUBOWEGO w historii potyczek pucharowych polskich klubow! Wracajac jeszcze do Gornika! Czemu Gornik Zabrze przegral final PZP z Manchesterem City? Paskudna pogoda ograniczajaca szybka gre zabrzan, fatalny blad doswiadczonego Oslizly po ktorym przegrywajacy Gornik musial sie odkryc! -)) Ale miedzy innymi takze z powodu okropnej polskiej mentalnosci! Awans do finalu ogloszono juz wielkim sukcesem, tzw. prawie zwyciestwem czyli w zasadzie zwyciestwem! To takie polskie, te piekne porazki, te prawie zwyciestwa! Pilkarze pojechali na final do Wiednia z zonami, robili zakupy i zwiedzali miasto miast koncentrowac sie na ostatecznej wygranej! To byl karygodny blad! Ale zostawmy to, to byly piekne chwile! W czasach kiedy Gornik gral na topie o Juventusie, Liverpoolu, Bayernie Monachium jeszcze malutko w Europie slyszano! Liczyly sie Manchestery, Nottingham forest, Totenham, druzyny wloskie Inter I Milan, silne Dynamo Kijow, portugalska Benfica!! Tamte czasy, inni mistrzowie! Czolowka Europy zespolow klubowych w latach gdy Widzew wygrywal w Europie jest juz zdecydowanie bardziej zblizona do dzisiejszej! I sedziowie zdecydowanie wlasciwiej reagowali juz wtedy na rzeznickie faule! Gdy Widzew wygrywal z Manchesterami, chylily sie one ku szarzyznie! Wschodzil powoli Liverpool i Juventus!! Przypominam te rzeczy! Przypominam wspaniale lata i najwspanialsze mecze WIELKIEGO GORNIKA nie z powodu kompleksow co na pewno kilku ignorantow mi wytknie! DZIS RZECZYWISTOSC KLUBOWA W POLSCE JEST ZALOSNA! W Zabrzu, Lodzi i Chorzowie jest bardzo zalosna! A w Warszawie i Krakowie tylko zalosna! Z ta roznica ze w Zabrzu za pojedyncze miliony a w Warszawie i Krakowie za ciezkie miliony! Niech Cupial wydaje kase! Szczerze mowiac to troche jednak trafia kula w plot! Ci pilkarze z Krakowa beda kasowac ile sie da i beda przegrywac z byle kim! A ci naiwni mlodzi kibice serio wierza, ze oni sa gwiazdami!?-))) To samo Legia przegrywajaca ze Stala Sanok!! Pojedynek Legii z Szachtarem o Lige Mistrzow to byla kompromitacja a Szachtar jest kompromitacja w Lidze Mistrzow!-))) Smutna prawdziwa prawda! Ale oby sie to zmienilo!!! Przypominam o Gorniku lat 60-tych i poczatku 70-tych bo warto o tym przypominac w tej polskiej klubowej beznadziei dnia dzisiejszego! Moze mlodzi to przeczytaja i beda chcieli to powtorzyc w obojetnie jakim polskim klubie! I ostatnia sprawa! Gornik jak wiele instytucji w tym kraju na przestrzeni wielu lat PRL i III RP mial niestety ogrom szczescia do zwyklych i beszczelnych pasozytow, ktorzy traktowali ten klub jako swietne koryto do napelniania wlasnych sakiewek!!!
Ale o szszo chodzi?
Nowy(a) na forum


Nowy(a) na forum


Górnik Zabrze – symbol komunizmu.
Powyższy hymn propagandowo-pochwalny na cześć Górnika skłonił mnie do wyjaśnienia dlaczego 31 maja 2009 roku po spadku Górnika zapanowała na Górnym Śląsku wielka, spontaniczna radość. Jeśli nie rozumiecie, to tutułem przypomnienia:
Górnik powstał 14 grudnia 1948 roku, dzień później powstała PZPR. Powstała ze „zjednoczenia PPR i PPS czyli w wyniku wcielenia siłą PPS do PPR-u. Zjazd zjednoczeniowy, który utworzył równie legendarną co Górnik PZPR został zapowiedziany już 10 marca 1948. Termin zjazdu unifikacyjnego był zatem znany 9 miesięcy przed stworzeniem w Zabrzu pierwszego Koła Sportowego Zrzeszenia Górnik. Datę zjazdu zjednoczeniowego nowej komunistycznej partii wyznaczono dokładnie na 15 XII tegoż roku, twórcy Górnika doskonale wiedzieli jaki mogą zbić kapitał na utworzeniu klubu w przeddzień tej daty!!! W ten sam dzień utworzyć Górnika nie można było, bo kolidowało by to z tak zacną datą. 15 grudnia wszystkie informacje poświęcone były w ludowej Polsce utworzeniu nowej przewodniej siły narodu – PZPR.
Powstanie wzorcowego socjalistycznego molocha sportowego o wdzięcznej radzieckiej nazwie Górnik miało być preludium dla tego wielkiego wydarzenia. Podobnie zresztą powstał sam Górnik, do klubu Zjednoczenie wcielono przymusowo wcześniej niezależne kluby: Skrę, Concordię i Pogoń. Ta data i okoliczności to nie przypadek. Przy zakładaniu Górnika uczestniczył zresztą delegat PPR – towarzysz Łączyński. Dlaczego tak wszystko łączono? To było podstawowe założenie stalinizmu: unifikacja i ujednolicenie społeczeństwa i wszelkich organizacji celem ułatwienia sprawowania nad nim ścisłej kontroli. Zbrodniczy zamysł zbrodniczego systemu. Dlaczego wcielano do Zjednoczenia? Bo była to sportowa komórka wytworu komunizmu – tzw. zjednoczeń węglowych, czyli państwowych kombinatów czuwających nad wydobyciem węgla, powstałych po wywłaszczeniu poszczególnych kopalń od prywatnych właścicieli i skomasowaniu ich w przemysłowe, prawdziwie stalinowskie megakombinaty. Tak przedstawiają się „zaszczytne” i jakże romantyczne początki tego tworu! Nie mają w Polsce analogii. Tej szukać trzeba w ZSRR, tam już w latach 30. powstawały przy kombinatach górniczych tzw. Szachtiory (czyli Górniki), będące ich sportowymi komórkami. Pełna unifikacja sportu ze strukturą totalitarnego państwa. Reasumując, akt stworzenia „wielkiego Górnika” nie miał nic wspólnego z niepokalanym poczęciem, przypominał raczej brutalny gwałt. Był owocem przestępstwa – sowietyzacji polskiego sportu. Na koniec cytat z książki pt. O tytuł mistrza Polski, encykl. Fuji, s. 80:
„
Nie dziwicie się, że pomysłodawcą przeszczepienia tych wzorów do Zabrza był pół-Rosjanin i komunista – Gajdzicki. Później był za to znienawidzony i musiał ukrywać się przed kibicami klubów, które zniszczył. Z tego propagandowego kombinatu uciekali piłkarze wcielonych do niego klubów. Zjawisko było o tyle dotkliwe, że kluby te prezentowały przed wcieleniem ich do Zjednoczenia znacznie wyższy poziom sportowy. Początki klubu nikną więc w oparach absurdu: piłkarze nie chcieli grać w Górniku a kibice nienawidzili twórcę tego tworu. Takie są jego groteskowe początki: kombinat państwowy, nie dość, że bez kibiców to jeszcze traktowany wrogo przez mieszkańców miasta w którym powstał. Wrogość wobec pomysłodawcy, nieukrywana awersja piłkarzy i kibiców do nowego tworu jest faktem historycznym. Nie dziwcie się, że w Zabrzu nie wiedzą gdzie i z kim Górnik rozegrał swój pierwszy mecz – to nie było ważne, nikt tego nie notował, nikogo to nie obchodziło. Liczyło się ile Górnik wyrobił % sportowej normy i czy piłkarze pilnie uczestniczyli w wykładach z marskizmu i leninizmu. Wiemy natomiast, że pierwszy mecz międzynarodowy drużyna Górnika rozegrała z Armią Czerwoną, ale domyślaliście się chyba? Zaraz po powstaniu Górnik otrzymał od władz prezent – wybudowany jeszcze przez nazistów stadion na 12000 miejsc tzw. Adolf Hitler Kampfbahn (nazwa oryginalna, obowiązująca do 2004). Zaplecze zostało ufundowane, trzeba było zacząć werbować ludzi (normalny klub powstaje w odwrotny sposób: najpierw zdobywa popularność i miłość kibiców a dopiero ewentualnie potem wsparcie władz).
Nie pytajcie się też skąd wzięły się egzotyczne w polskiej przedwojennej piłce nazwy typu: Górnik, Stal, Gwardia, Kolejarz, CWKS (W ZSRR: Szachtior, Metalurg, Dynamo, Lokomotiw, CSKA) itd. To tylko zwykłe kopie „doskonałych” rozwiązań radzieckich. Trudno doszukiwac się w Polsce klubów o równie jednoznacznym powiązaniu ich narodzin ze stalinowską zagładą przedwojennych struktur piłkarskich. W marcu zapowiedziano na grudzień 1948 roku utworzenie jednej jedynie słusznej partii (PZPR), we wrześniu usunięto od władzy Gomułkę za odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne a w październiku 1948 roku rozpoczęto aresztowania przedwojennych działaczy piłkarskich którzy nie wstąpili do PPR, lub krytykowali komunistyczne porządki. W grudniu 1948 istniało już 60 nowych państwowych kombinatów sportowo-zakładowych. Ciekawostką jest fakt, że nigdzie na zachodzie Europy nie powstał klub o odpowiedniku nazwy „Górnik”, w Polsce zaś nazwa ta pojawiła się dokładnie w chwili rozpoczęcia reorganizacji polskiego sportu na wzór radziecki. Nie trzeba chyba dodawać, że nazwa ta pojawiła się znacznie wcześniej niż w Polsce na obszarze ZSRR. Co ciekawe klub z Zabrza gra pod tym szyldem do dzisiaj, chociaż przygniatająca większość klubów pozbyła się stalinowskich, narzucanych odgórnie nazw. Do klubów, które pozbyły się narzuconych w staliniźmie nazw zalicza się np. Zagłębie Lubin, któremu stalinowscy aparatczycy zmienili w 1949 roku nazwę na Gwardia i przyporządkowali pionowi gwardyjskiemu.
Reorganizacja sportu na wzór radziecki to było zniszczenie wszystkiego, całego dorobku przedwojennego piłkarstwa. W latach 1948-1949 zlikwidowano w Polsce autonomiczne kluby piłkarskie, podporządkowując je państwowym zrzeszeniom. Można było zatrzeć niewygodne przedwojenne nazwy klubów, to co dla jednych było tragedią dla innych stało się jednak radością i źródłem powstania – narodził się Górnik, towarzysz Górnik!
O okolicznościach tych wydarzeń nie dowiecie się jednak w ugładzonych notkach dziennikarskich o „wielkim” Górniku. Prawda jest politycznie niepoprawna.
Już kilkanaście lat po powstaniu fałszowano w Górniku jubileusze istnienia, wymazano też nazwisko pierwszego prezesa i nikt z kibiców ani klubowych działaczy nie znał prawdy. Odkryto ją dopiero przy powstawaniu monografii klubu w latach 90. To daje do myślenia.
To tylko wierzchołek góry lodowej. Można by się rozpisywać na temat wyznaczenia Górnika do roli sztandarowego koła zrzeszenia Górnik, analizować sylwetki pierwszych prezesów z których jeden był działaczem Niemieckiej Partii Komunistycznej a drugi przodownikiem pracy awansowanym w błyskawicznym tempie, po kilkudniowym kursie (!!! Słynne hasło: nie matura, lecz chęć szczera), na stanowisko dyrektora kopalni. Rozwodzić się dlaczego mieszkańcy Radlina (miasto w pobliżu Wodzisławia Śląskiego) nie chcieli mieć u siebie centralnego klubu - wizytówki górnictwa, w efekcie czego sztandarowe koło zrzeszenia Górnik władze postanowiły przenieśc do Zabrza. Można wymieniać aparatczyków którzy wspierali go w komunie, a byli to ludzie z najwyższych szczebli władzy. Komu i dlaczego zależało na tym by stworzyć wizytówkę hołubionego przez władze zawodu. Przypominać, że wśród najwybitniejszych piłkarzy Górnika z lat 50., 60. i 70. nie ma ani jednego wychowanka, że Górnik słynął z pasożytowania na innych śląskich klubach, które zwyczajnie okradał, łamiąc niejednokrotnie statuty PZPN-u i posiłkując się przy tym oferowaniem znakomitych sztygarskich pensji. Okoliczności transferów niektórych piłkarzy do Górnika mają iście mafijną genezę i zamieszani w nie byli najważniejsi decydenci PRL-u. Rzadko kto dziś pamięta, że Górnik nigdy nie stracił piłkarza na rzecz CWKS-u Legii. Wręcz potrafił wyciągnąć z Legii takich asów jak Edmunda Kowala czy Ernesta Pohla, wykradzionych wczesniej przez wojskowych z małych śląskich klubów. To jedyny taki przypadek w PRL-u: całkowita odporność na zabiegi potężnych ponoć wojskowych patronów Legii.
Do historii komunistycznej propagandy przeszły prasowe relacje z kompromitacji Górnika w Londynie, kiedy został ośmieszony przez Tottenham wynikiem 8:1. Prasa lamentowała nad okrucieństwem barbarzyńskich Anglików. Nie można było pisać o kompromitacji wizytówki górnictwa – nie wypadało. W rzeczywistości piłkarze Tottenhamu, którzy nigdy nie zawojował Pucharu Mistrzów grali po prostu swoje – angielską piłkę. Gwiazdorzy z Górnika nie podołali presji i byli po prostu znacznie słabsi piłkarsko, przyzwyczajeni do tego, że nikt w kraju nie był w stanie stawić im oporu. Wzorowi socjalistyczni górnicy zostali po prostu stratowani na Ścieżce Białego Jelenia (White Hart Line). Czytając jednak relacje o tym meczu w komunistycznej prasie można było pomyśleć, że Górnik powinien awansować dalej, jedynie kapitalistyczny spisek powstrzymał jego marsz ku zwycięstwu…
Jan Kowalski, jeden z gwiazdorów tamtej drużyny, ogłoszony przez komunistyczną prasę ofiarą Anglików analizował sytuacje po upadku komuny: „
Cieżkie zmagania Górnika z Austrią (1963) kwitowane są słowami, iż zabrakło „łutu szczęścia” (na temat 1:0 na Stadionie Śląskim). Arcydziełem kłamstwa jest zaś relacja o autentycznie szczęśliwym awansie po dodatkowym meczu z Austrią. Po zdobyciu w I połowie dwóch bramek, w II połowie tego meczu trwał nieustanny szturm bramki Górnika, a Górnik całą druga połowę się bronił, stracił jednak tylko jedną bramkę i wygrał ostatecznie awans 2:1. Fatalna postawa zespołu przedstawiona została jednak jako efekt „niefortunnej taktyki”. Wysoka porażka Górnika w następnej rundzie, na wyjeździe w Pradze (Dukla-Górnik 4:1) określona jest po raz kolejny jako „ogromne szczęście” Dukli. Dotkliwa porażka dokładnie w takim samym wymiarze (znów lanie 4:1!) rok później określona jest jako „jeszcze bardziej pechowa”. Nad losem Górnika mścił się zapewne jakiś demon-reakcjonista, bo cóż innego mogło spowodować taką niekończąca się serię potwornego pecha? W 1967 roku Górnik dał kolejny popis ulegając w II rundzie Pucharu Mistrzów CSKA Sofia 0:4.
W 1968 w kolejnej broszurce propagandowej czytamy zaklęcie by górnicy zagrali tak wspaniale jak gdy „
Najlepszym przykładem propagandy systemu była zbiorowa histeria po dotarciu wizytówki socjalistycznego górnictwa do finału najsłabszego z pucharów europejskich – Pucharu Zdobywców Pucharów (nie bez powodu został zlikwidowany 10 lat temu!). W finale Górnik przegrał z przeciętnym Manchesterem City, który nigdy później nie sięgnął już po europejskie trofeum. Do finału dostał się dzięki… szczęśliwemu losowaniu. „Pokonanym” rywalem w losowaniu była słabiutka Roma, przedstawiana w komunistycznej prasie jako potentant europejskiej piłki! Tymczasem klub w dziesięcioleciu 1965-1975 ani razu nie zajął nawet miejsca na ligowym podium, niejednokrotnie kończąc rozgrywki w drugiej połowie tabeli. Z Górnikiem grał tylko dlatego, że udało mu się zdobyć krajowy puchar. Mimo, że faktycznym faworytem spotkania był Górnik (znajdujący się co roku na ligowym podium i grający niemal corocznie w Pucharze Mistrzów), nie zdołał ani razu pokonać włoskiego średniaka. Awansował dopiero dzięki szczęśliwemu rzutowi monetą. W finale gwiazdorzy z Górnika przestraszyli się stawki meczu i tradycyjnie w decydującym starciu polegli. W kraju odtrąbiono jednak wielki sukces! Świętowanie klęski było możliwe tylko w PRL-u. Próbowano w oparciu o te smutne wydarzenie dowodzić wybitności klubu… Przecież żaden inny nie dotarł… Zapominano tylko dodać, że żaden inny nie miał takich warunków w PRL-u. To Górnik był hegemonem politycznym, sportowym i dodatkowo najbogatszym klubem. Któż inny miałby więc wyręczyć krezusa? 1957-1972 rok w rok na podium; 1963-1972 rok w rok z jakimś trofeum a mimo to reprezantacyjny klub gomułkowszczyzny nie sięgnął w przeciwieństwie do innych socjalistycznych kombinatów typu Steaua, Crvena Zvezda, Dinamo Zagrzeb, Dynamo Kijów, Dinamo Tibilisi, Slovan Bratysława czy nawet biedniutki Magdeburg, po europejski puchar. W Pucharze Mistrzów, który był zawsze najlepszym miernikiem wartości klubów Górnik grał fatalnie. Wystąpił w nim 12 razy (!) i 6-krotnie odpadł w pierwszej rundzie.
Na 12 występów najbogatszy klub PRL-u jedynie jeden raz dotarł do ćwierćfinału! Lepszy bilans mają: Legia, Widzew, Ruch, Wisła. W Pucharze UEFA Górnik grał pięciokrotnie i jego największy sukces to 1/16. Poza sezonami 1968 i 1970 wyniki Górnika w pucharach są dramatycznie słabe, a biorąc pod uwagę fakt, że klub w latach 1957-1972 cały czas był na szczycie (zdobywając 10 mistrzostw i 6 pucharów, zasiadając 16 razy pod rząd na podium MP) i nie notował żadnych kryzysów formy wyniki te są kompromitujące. Dzięki usilnej propagandzie udało się jednak zatrzeć takie wrażenie. Udało się tym łatwiej, że olbrzymie środki inwestowane w Górnika przynosiły oczywiście efekt na krajowym podwórku, gdzie najsilniejszy składowo i finansowo Górnik nie miał żadnej poważnej konkurencji.
Pomimo tych faktów wielu prostym ludziom, wychowanym w systemie komunistycznym, Górnik kojarzy się jeszcze dziś z olbrzymimi sukcesami międzynarodowymi! Komunistyczna ideologia skolonizowała więc skutecznie proste znaczenie sportu. Sportu, który na ogół nie jest związany z polityką, a nawet – zgodnie z olimpijską tradycją – powinien być apolityczny. W komunistycznym państwie sport miał jednak ściśle wyznaczoną rolę (zjawisko to występowało w każdym totalitarnym ustroju, wystarczy wskazać przykład III Rzeszy), należał do tych form oddziaływania na społeczeństwo, o których Lenin pisał, że są „pasami transmisyjnymi partii do mas”. Opisy „dramatycznych” i „zwycięskich” bojów Górnika pozostaną na zawsze zabytkiem komunistycznej propagandy i przyczynkiem do badań nad skutecznością manipulacji opinią publiczną w epoce komunizmu.
Można by jeszcze dodać jak po tej klęsce z londyńskimi kogutami i przegraniu w 1962 tytułu mistrzowskiego z biedną Polonią Bytom, o mało nie zachwiała się pozycja zabrskiego Górnika (pojawił się pomysł zbudowania sztandarowego klubu górnictwa gdzie indziej – w Sosnowcu). Jak dla celów propagandowych organizowano mecze Górnika na Śląskim, rozdając za darmo bilety na kopalniach. Władza pragnęła sukcesów sportowych, sukcesy repreznetantów PRL były sukcesami władz PRL! Propagandzie sukcesu sport służył przez cały okres Polski Ludowej.
Górnik w niepodległej Polsce to prawdziwy zabytek komuny. Najprawdziwszy relikt zniewolenia, pozostałość stalinizmu, jak pomniki ku czci Armii Czerwonej czy Pałac Kultury. Olbrzymie pieniądze na odrestaurowanie tego komunistycznego dinozaura wyłożył niemiecki koncern Allianz, mający równie nieciekawą proweniencję. Współudział w dojściu Hitlera do władzy (był sponsorem nazistów jeszcze przed 1933 rokiem) i współudział w holocauście, z czerpaniem z niego wielkich profitów. Dzięki ubezpieczaniu życia gazowanych Żydów, jednoczesnym ubezpieczaniu obozów koncentracyjnych i zagrabieniu pięniędzy z polis zagazowanych, stał się po wojnie, właścicielem olbrzymiego kapitału. Tym samym mógł zdobyć pozycję hegemona na rynku ubezpieczeń. Dziś utopił w ten spróchniały komunistyczny twór miliony złotych a Górnik mimo 4 budżetu w ekstraklasie (30 milionów zł. na sezon 2008/2009), wydaniu dużych pieniędzy na transfery i na olbrzymią gażę Kasperczaka (2 razy wiecej niż Maciej Skorża!) zakończył rozgrywki na ostatnim miejscu. Okazał się być piłkarskim PGR-em, olbrzymie nakłady nie pomogły, produkcja była niedochodowa i cały proces zakończył się katastrofą.
Na zakończenie trochę propagandowej poezji, jeśli ktoś dalej nie wierzy, ten wiersz powstał naprawdę i na zamówienie władz a autorem był niejaki Broniewski (etatowy piewca stalinizmu), dlatego wiersz jest na niezłym poziomie, warto poczytać:
„Zabrze”
Prędzej, górniku, głębiej, górniku,
węgla pokłady rąb,
w twojej kopalni, na twym chodniku
staje ojczyzny zrąb.
Pod twym oskardem padł kapitalizm,
nadszedł wolności czas.
Więcej żelaza, węgla i stali
dla robotniczych mas!
Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi,
z węgla nasz Wspólny Dom,
węgiel - to siła Ludowej Armii,
droga ku jasnym dniom.
Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy
dzisiaj wyciskasz pot:
Polska robocza czeka i patrzy,
czeka i pług, i młot.
Prędzej, górniku, śmielej, górniku,
w przyszłość twą jasną idź,
dąż zastępami współzawodników,
w trudzie pierwszeństwo chwyć.
Twoja ta ziemia, twoja na zawsze
węgiel, żelazo, stal!
Zabrze na przedzie, prowadzi Zabrze
w socjalistyczną dal.
Nie wierzcie w bajki o wielkim Górniku – legendzie polskiego futbolu.
Powyższy hymn propagandowo-pochwalny na cześć Górnika skłonił mnie do wyjaśnienia dlaczego 31 maja 2009 roku po spadku Górnika zapanowała na Górnym Śląsku wielka, spontaniczna radość. Jeśli nie rozumiecie, to tutułem przypomnienia:
Górnik powstał 14 grudnia 1948 roku, dzień później powstała PZPR. Powstała ze „zjednoczenia PPR i PPS czyli w wyniku wcielenia siłą PPS do PPR-u. Zjazd zjednoczeniowy, który utworzył równie legendarną co Górnik PZPR został zapowiedziany już 10 marca 1948. Termin zjazdu unifikacyjnego był zatem znany 9 miesięcy przed stworzeniem w Zabrzu pierwszego Koła Sportowego Zrzeszenia Górnik. Datę zjazdu zjednoczeniowego nowej komunistycznej partii wyznaczono dokładnie na 15 XII tegoż roku, twórcy Górnika doskonale wiedzieli jaki mogą zbić kapitał na utworzeniu klubu w przeddzień tej daty!!! W ten sam dzień utworzyć Górnika nie można było, bo kolidowało by to z tak zacną datą. 15 grudnia wszystkie informacje poświęcone były w ludowej Polsce utworzeniu nowej przewodniej siły narodu – PZPR.
Powstanie wzorcowego socjalistycznego molocha sportowego o wdzięcznej radzieckiej nazwie Górnik miało być preludium dla tego wielkiego wydarzenia. Podobnie zresztą powstał sam Górnik, do klubu Zjednoczenie wcielono przymusowo wcześniej niezależne kluby: Skrę, Concordię i Pogoń. Ta data i okoliczności to nie przypadek. Przy zakładaniu Górnika uczestniczył zresztą delegat PPR – towarzysz Łączyński. Dlaczego tak wszystko łączono? To było podstawowe założenie stalinizmu: unifikacja i ujednolicenie społeczeństwa i wszelkich organizacji celem ułatwienia sprawowania nad nim ścisłej kontroli. Zbrodniczy zamysł zbrodniczego systemu. Dlaczego wcielano do Zjednoczenia? Bo była to sportowa komórka wytworu komunizmu – tzw. zjednoczeń węglowych, czyli państwowych kombinatów czuwających nad wydobyciem węgla, powstałych po wywłaszczeniu poszczególnych kopalń od prywatnych właścicieli i skomasowaniu ich w przemysłowe, prawdziwie stalinowskie megakombinaty. Tak przedstawiają się „zaszczytne” i jakże romantyczne początki tego tworu! Nie mają w Polsce analogii. Tej szukać trzeba w ZSRR, tam już w latach 30. powstawały przy kombinatach górniczych tzw. Szachtiory (czyli Górniki), będące ich sportowymi komórkami. Pełna unifikacja sportu ze strukturą totalitarnego państwa. Reasumując, akt stworzenia „wielkiego Górnika” nie miał nic wspólnego z niepokalanym poczęciem, przypominał raczej brutalny gwałt. Był owocem przestępstwa – sowietyzacji polskiego sportu. Na koniec cytat z książki pt. O tytuł mistrza Polski, encykl. Fuji, s. 80:
„
”.Gdy pamiętać, że za fuzją 4 liczących się klubów, które w końcu 1948 dały początek Górnikowi, stały niemałe środki finansowe i sprzyjające propagandowym celom partyjne decyzje polityczne, rozwój zabrzańskiego klubu nie może dziwić
Nie dziwicie się, że pomysłodawcą przeszczepienia tych wzorów do Zabrza był pół-Rosjanin i komunista – Gajdzicki. Później był za to znienawidzony i musiał ukrywać się przed kibicami klubów, które zniszczył. Z tego propagandowego kombinatu uciekali piłkarze wcielonych do niego klubów. Zjawisko było o tyle dotkliwe, że kluby te prezentowały przed wcieleniem ich do Zjednoczenia znacznie wyższy poziom sportowy. Początki klubu nikną więc w oparach absurdu: piłkarze nie chcieli grać w Górniku a kibice nienawidzili twórcę tego tworu. Takie są jego groteskowe początki: kombinat państwowy, nie dość, że bez kibiców to jeszcze traktowany wrogo przez mieszkańców miasta w którym powstał. Wrogość wobec pomysłodawcy, nieukrywana awersja piłkarzy i kibiców do nowego tworu jest faktem historycznym. Nie dziwcie się, że w Zabrzu nie wiedzą gdzie i z kim Górnik rozegrał swój pierwszy mecz – to nie było ważne, nikt tego nie notował, nikogo to nie obchodziło. Liczyło się ile Górnik wyrobił % sportowej normy i czy piłkarze pilnie uczestniczyli w wykładach z marskizmu i leninizmu. Wiemy natomiast, że pierwszy mecz międzynarodowy drużyna Górnika rozegrała z Armią Czerwoną, ale domyślaliście się chyba? Zaraz po powstaniu Górnik otrzymał od władz prezent – wybudowany jeszcze przez nazistów stadion na 12000 miejsc tzw. Adolf Hitler Kampfbahn (nazwa oryginalna, obowiązująca do 2004). Zaplecze zostało ufundowane, trzeba było zacząć werbować ludzi (normalny klub powstaje w odwrotny sposób: najpierw zdobywa popularność i miłość kibiców a dopiero ewentualnie potem wsparcie władz).
Nie pytajcie się też skąd wzięły się egzotyczne w polskiej przedwojennej piłce nazwy typu: Górnik, Stal, Gwardia, Kolejarz, CWKS (W ZSRR: Szachtior, Metalurg, Dynamo, Lokomotiw, CSKA) itd. To tylko zwykłe kopie „doskonałych” rozwiązań radzieckich. Trudno doszukiwac się w Polsce klubów o równie jednoznacznym powiązaniu ich narodzin ze stalinowską zagładą przedwojennych struktur piłkarskich. W marcu zapowiedziano na grudzień 1948 roku utworzenie jednej jedynie słusznej partii (PZPR), we wrześniu usunięto od władzy Gomułkę za odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne a w październiku 1948 roku rozpoczęto aresztowania przedwojennych działaczy piłkarskich którzy nie wstąpili do PPR, lub krytykowali komunistyczne porządki. W grudniu 1948 istniało już 60 nowych państwowych kombinatów sportowo-zakładowych. Ciekawostką jest fakt, że nigdzie na zachodzie Europy nie powstał klub o odpowiedniku nazwy „Górnik”, w Polsce zaś nazwa ta pojawiła się dokładnie w chwili rozpoczęcia reorganizacji polskiego sportu na wzór radziecki. Nie trzeba chyba dodawać, że nazwa ta pojawiła się znacznie wcześniej niż w Polsce na obszarze ZSRR. Co ciekawe klub z Zabrza gra pod tym szyldem do dzisiaj, chociaż przygniatająca większość klubów pozbyła się stalinowskich, narzucanych odgórnie nazw. Do klubów, które pozbyły się narzuconych w staliniźmie nazw zalicza się np. Zagłębie Lubin, któremu stalinowscy aparatczycy zmienili w 1949 roku nazwę na Gwardia i przyporządkowali pionowi gwardyjskiemu.
Reorganizacja sportu na wzór radziecki to było zniszczenie wszystkiego, całego dorobku przedwojennego piłkarstwa. W latach 1948-1949 zlikwidowano w Polsce autonomiczne kluby piłkarskie, podporządkowując je państwowym zrzeszeniom. Można było zatrzeć niewygodne przedwojenne nazwy klubów, to co dla jednych było tragedią dla innych stało się jednak radością i źródłem powstania – narodził się Górnik, towarzysz Górnik!
O okolicznościach tych wydarzeń nie dowiecie się jednak w ugładzonych notkach dziennikarskich o „wielkim” Górniku. Prawda jest politycznie niepoprawna.
Już kilkanaście lat po powstaniu fałszowano w Górniku jubileusze istnienia, wymazano też nazwisko pierwszego prezesa i nikt z kibiców ani klubowych działaczy nie znał prawdy. Odkryto ją dopiero przy powstawaniu monografii klubu w latach 90. To daje do myślenia.
To tylko wierzchołek góry lodowej. Można by się rozpisywać na temat wyznaczenia Górnika do roli sztandarowego koła zrzeszenia Górnik, analizować sylwetki pierwszych prezesów z których jeden był działaczem Niemieckiej Partii Komunistycznej a drugi przodownikiem pracy awansowanym w błyskawicznym tempie, po kilkudniowym kursie (!!! Słynne hasło: nie matura, lecz chęć szczera), na stanowisko dyrektora kopalni. Rozwodzić się dlaczego mieszkańcy Radlina (miasto w pobliżu Wodzisławia Śląskiego) nie chcieli mieć u siebie centralnego klubu - wizytówki górnictwa, w efekcie czego sztandarowe koło zrzeszenia Górnik władze postanowiły przenieśc do Zabrza. Można wymieniać aparatczyków którzy wspierali go w komunie, a byli to ludzie z najwyższych szczebli władzy. Komu i dlaczego zależało na tym by stworzyć wizytówkę hołubionego przez władze zawodu. Przypominać, że wśród najwybitniejszych piłkarzy Górnika z lat 50., 60. i 70. nie ma ani jednego wychowanka, że Górnik słynął z pasożytowania na innych śląskich klubach, które zwyczajnie okradał, łamiąc niejednokrotnie statuty PZPN-u i posiłkując się przy tym oferowaniem znakomitych sztygarskich pensji. Okoliczności transferów niektórych piłkarzy do Górnika mają iście mafijną genezę i zamieszani w nie byli najważniejsi decydenci PRL-u. Rzadko kto dziś pamięta, że Górnik nigdy nie stracił piłkarza na rzecz CWKS-u Legii. Wręcz potrafił wyciągnąć z Legii takich asów jak Edmunda Kowala czy Ernesta Pohla, wykradzionych wczesniej przez wojskowych z małych śląskich klubów. To jedyny taki przypadek w PRL-u: całkowita odporność na zabiegi potężnych ponoć wojskowych patronów Legii.
Do historii komunistycznej propagandy przeszły prasowe relacje z kompromitacji Górnika w Londynie, kiedy został ośmieszony przez Tottenham wynikiem 8:1. Prasa lamentowała nad okrucieństwem barbarzyńskich Anglików. Nie można było pisać o kompromitacji wizytówki górnictwa – nie wypadało. W rzeczywistości piłkarze Tottenhamu, którzy nigdy nie zawojował Pucharu Mistrzów grali po prostu swoje – angielską piłkę. Gwiazdorzy z Górnika nie podołali presji i byli po prostu znacznie słabsi piłkarsko, przyzwyczajeni do tego, że nikt w kraju nie był w stanie stawić im oporu. Wzorowi socjalistyczni górnicy zostali po prostu stratowani na Ścieżce Białego Jelenia (White Hart Line). Czytając jednak relacje o tym meczu w komunistycznej prasie można było pomyśleć, że Górnik powinien awansować dalej, jedynie kapitalistyczny spisek powstrzymał jego marsz ku zwycięstwu…
Jan Kowalski, jeden z gwiazdorów tamtej drużyny, ogłoszony przez komunistyczną prasę ofiarą Anglików analizował sytuacje po upadku komuny: „
”. Zabawnym jest fakt, że przygoda Górnika z Pucharem Mistrzów zaczynała się jednak pod hasłem zatarcia „niechlubnych wyników poprzedników”. Wydawane w olbrzymich nakładach ulotki propagandowe (w formie książeczek) zawierały informacje, że wielki Górnik idzie na podbój Europy. Po klęsce w Londynie i kilku dalszych niepowodzeniach wizytówki górnictwa, jedna z kolejnych „ulotek” wydana we wrześniu 1964 nie zaczynała się już od buńczucznych zapowiedzi tylko od usprawiedliwień: „wyniki górników byłyby lepsze gdyby sprzyjało im szczęście w losowaniu”. Do potęg które złośliwy los postawił na drodze „wiecznego pechowca” – Górnika, zaliczone zostają: Tottenham (europejski średniak), Austria Wiedeń (mniej niż średniak) i Dukla Praga. Za komentarz do największej klęski polskiej drużyny w dziejach Pucharu Mistrzów/Ligi Mistrzów poza pokaźnym zestawem usprawiedliwień służy krzepiące stwierdzenie, że „nie był to mecz do jednej bramki”.Owszem odniosłem kontuzję, ale nie było to wynikiem jakiejś szczególnie brutalnej gry Anglików. Mieli taki styl, grali po prostu zdecydowanie i tyle. Oni nie byli złośliwi, nie byli chamscy
Cieżkie zmagania Górnika z Austrią (1963) kwitowane są słowami, iż zabrakło „łutu szczęścia” (na temat 1:0 na Stadionie Śląskim). Arcydziełem kłamstwa jest zaś relacja o autentycznie szczęśliwym awansie po dodatkowym meczu z Austrią. Po zdobyciu w I połowie dwóch bramek, w II połowie tego meczu trwał nieustanny szturm bramki Górnika, a Górnik całą druga połowę się bronił, stracił jednak tylko jedną bramkę i wygrał ostatecznie awans 2:1. Fatalna postawa zespołu przedstawiona została jednak jako efekt „niefortunnej taktyki”. Wysoka porażka Górnika w następnej rundzie, na wyjeździe w Pradze (Dukla-Górnik 4:1) określona jest po raz kolejny jako „ogromne szczęście” Dukli. Dotkliwa porażka dokładnie w takim samym wymiarze (znów lanie 4:1!) rok później określona jest jako „jeszcze bardziej pechowa”. Nad losem Górnika mścił się zapewne jakiś demon-reakcjonista, bo cóż innego mogło spowodować taką niekończąca się serię potwornego pecha? W 1967 roku Górnik dał kolejny popis ulegając w II rundzie Pucharu Mistrzów CSKA Sofia 0:4.
W 1968 w kolejnej broszurce propagandowej czytamy zaklęcie by górnicy zagrali tak wspaniale jak gdy „
”. W tymże 1968 roku, w pierwszym meczu Górnik przegrał w Manchesterze tylko 2:0 jednak komunistyczna prasa znowuż rozpatrywała niezwykły pech czempiona…. W tym samym czasie brytyjski Times wytypował 6 rozpaczliwych obron Huberta Kostki do tytułu „nie z tego świata” i zastanawiał się nad tym jakim cudem Manchester United nie strzelił Górnikowi więcej bramek…przed laty rzucili na kolana Tottenham
Najlepszym przykładem propagandy systemu była zbiorowa histeria po dotarciu wizytówki socjalistycznego górnictwa do finału najsłabszego z pucharów europejskich – Pucharu Zdobywców Pucharów (nie bez powodu został zlikwidowany 10 lat temu!). W finale Górnik przegrał z przeciętnym Manchesterem City, który nigdy później nie sięgnął już po europejskie trofeum. Do finału dostał się dzięki… szczęśliwemu losowaniu. „Pokonanym” rywalem w losowaniu była słabiutka Roma, przedstawiana w komunistycznej prasie jako potentant europejskiej piłki! Tymczasem klub w dziesięcioleciu 1965-1975 ani razu nie zajął nawet miejsca na ligowym podium, niejednokrotnie kończąc rozgrywki w drugiej połowie tabeli. Z Górnikiem grał tylko dlatego, że udało mu się zdobyć krajowy puchar. Mimo, że faktycznym faworytem spotkania był Górnik (znajdujący się co roku na ligowym podium i grający niemal corocznie w Pucharze Mistrzów), nie zdołał ani razu pokonać włoskiego średniaka. Awansował dopiero dzięki szczęśliwemu rzutowi monetą. W finale gwiazdorzy z Górnika przestraszyli się stawki meczu i tradycyjnie w decydującym starciu polegli. W kraju odtrąbiono jednak wielki sukces! Świętowanie klęski było możliwe tylko w PRL-u. Próbowano w oparciu o te smutne wydarzenie dowodzić wybitności klubu… Przecież żaden inny nie dotarł… Zapominano tylko dodać, że żaden inny nie miał takich warunków w PRL-u. To Górnik był hegemonem politycznym, sportowym i dodatkowo najbogatszym klubem. Któż inny miałby więc wyręczyć krezusa? 1957-1972 rok w rok na podium; 1963-1972 rok w rok z jakimś trofeum a mimo to reprezantacyjny klub gomułkowszczyzny nie sięgnął w przeciwieństwie do innych socjalistycznych kombinatów typu Steaua, Crvena Zvezda, Dinamo Zagrzeb, Dynamo Kijów, Dinamo Tibilisi, Slovan Bratysława czy nawet biedniutki Magdeburg, po europejski puchar. W Pucharze Mistrzów, który był zawsze najlepszym miernikiem wartości klubów Górnik grał fatalnie. Wystąpił w nim 12 razy (!) i 6-krotnie odpadł w pierwszej rundzie.
Na 12 występów najbogatszy klub PRL-u jedynie jeden raz dotarł do ćwierćfinału! Lepszy bilans mają: Legia, Widzew, Ruch, Wisła. W Pucharze UEFA Górnik grał pięciokrotnie i jego największy sukces to 1/16. Poza sezonami 1968 i 1970 wyniki Górnika w pucharach są dramatycznie słabe, a biorąc pod uwagę fakt, że klub w latach 1957-1972 cały czas był na szczycie (zdobywając 10 mistrzostw i 6 pucharów, zasiadając 16 razy pod rząd na podium MP) i nie notował żadnych kryzysów formy wyniki te są kompromitujące. Dzięki usilnej propagandzie udało się jednak zatrzeć takie wrażenie. Udało się tym łatwiej, że olbrzymie środki inwestowane w Górnika przynosiły oczywiście efekt na krajowym podwórku, gdzie najsilniejszy składowo i finansowo Górnik nie miał żadnej poważnej konkurencji.
Pomimo tych faktów wielu prostym ludziom, wychowanym w systemie komunistycznym, Górnik kojarzy się jeszcze dziś z olbrzymimi sukcesami międzynarodowymi! Komunistyczna ideologia skolonizowała więc skutecznie proste znaczenie sportu. Sportu, który na ogół nie jest związany z polityką, a nawet – zgodnie z olimpijską tradycją – powinien być apolityczny. W komunistycznym państwie sport miał jednak ściśle wyznaczoną rolę (zjawisko to występowało w każdym totalitarnym ustroju, wystarczy wskazać przykład III Rzeszy), należał do tych form oddziaływania na społeczeństwo, o których Lenin pisał, że są „pasami transmisyjnymi partii do mas”. Opisy „dramatycznych” i „zwycięskich” bojów Górnika pozostaną na zawsze zabytkiem komunistycznej propagandy i przyczynkiem do badań nad skutecznością manipulacji opinią publiczną w epoce komunizmu.
Można by jeszcze dodać jak po tej klęsce z londyńskimi kogutami i przegraniu w 1962 tytułu mistrzowskiego z biedną Polonią Bytom, o mało nie zachwiała się pozycja zabrskiego Górnika (pojawił się pomysł zbudowania sztandarowego klubu górnictwa gdzie indziej – w Sosnowcu). Jak dla celów propagandowych organizowano mecze Górnika na Śląskim, rozdając za darmo bilety na kopalniach. Władza pragnęła sukcesów sportowych, sukcesy repreznetantów PRL były sukcesami władz PRL! Propagandzie sukcesu sport służył przez cały okres Polski Ludowej.
Górnik w niepodległej Polsce to prawdziwy zabytek komuny. Najprawdziwszy relikt zniewolenia, pozostałość stalinizmu, jak pomniki ku czci Armii Czerwonej czy Pałac Kultury. Olbrzymie pieniądze na odrestaurowanie tego komunistycznego dinozaura wyłożył niemiecki koncern Allianz, mający równie nieciekawą proweniencję. Współudział w dojściu Hitlera do władzy (był sponsorem nazistów jeszcze przed 1933 rokiem) i współudział w holocauście, z czerpaniem z niego wielkich profitów. Dzięki ubezpieczaniu życia gazowanych Żydów, jednoczesnym ubezpieczaniu obozów koncentracyjnych i zagrabieniu pięniędzy z polis zagazowanych, stał się po wojnie, właścicielem olbrzymiego kapitału. Tym samym mógł zdobyć pozycję hegemona na rynku ubezpieczeń. Dziś utopił w ten spróchniały komunistyczny twór miliony złotych a Górnik mimo 4 budżetu w ekstraklasie (30 milionów zł. na sezon 2008/2009), wydaniu dużych pieniędzy na transfery i na olbrzymią gażę Kasperczaka (2 razy wiecej niż Maciej Skorża!) zakończył rozgrywki na ostatnim miejscu. Okazał się być piłkarskim PGR-em, olbrzymie nakłady nie pomogły, produkcja była niedochodowa i cały proces zakończył się katastrofą.
Na zakończenie trochę propagandowej poezji, jeśli ktoś dalej nie wierzy, ten wiersz powstał naprawdę i na zamówienie władz a autorem był niejaki Broniewski (etatowy piewca stalinizmu), dlatego wiersz jest na niezłym poziomie, warto poczytać:
„Zabrze”
Prędzej, górniku, głębiej, górniku,
węgla pokłady rąb,
w twojej kopalni, na twym chodniku
staje ojczyzny zrąb.
Pod twym oskardem padł kapitalizm,
nadszedł wolności czas.
Więcej żelaza, węgla i stali
dla robotniczych mas!
Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi,
z węgla nasz Wspólny Dom,
węgiel - to siła Ludowej Armii,
droga ku jasnym dniom.
Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy
dzisiaj wyciskasz pot:
Polska robocza czeka i patrzy,
czeka i pług, i młot.
Prędzej, górniku, śmielej, górniku,
w przyszłość twą jasną idź,
dąż zastępami współzawodników,
w trudzie pierwszeństwo chwyć.
Twoja ta ziemia, twoja na zawsze
węgiel, żelazo, stal!
Zabrze na przedzie, prowadzi Zabrze
w socjalistyczną dal.
Nie wierzcie w bajki o wielkim Górniku – legendzie polskiego futbolu.
Nowy(a) na forum


Gdzie ta spontaniczna radosc zapanowala na Gornym Slasku? Gornik caly zeszly sezon gral przy wypelnionym po brzegi swoim stadionie. Gral beznadziejnie. Zenujacy styl, porazki, porazki i ostatnie miejsce w tabeli. I non stop pelny stadion. Frekwencja o ktorej inne
kluby moga pomarzyc. Gornik spadal w ostatnim meczu z Polonia Warszawa przy 24
tys swoich kibicow? Mowil o tym Radoslaw Majdan ( gracz Polonii Warszawa )-
przepelniony stadion, swietny doping, wspaniali kibice, ze czegos takiego nie
widzial. Gornik spadl z ekstraklasy i w I lidze pomimo zenujcego stylu dalej
gral: 17 tys - z KSZO i Widzewem , 23 tys GKS Katowie. Przypomne, ze rewelacja
ekstraklasy sezonu 2009/10, ktora pierwszy raz od lat jest w czubie tabeli, gra
rewelacyjnie, same superlatywy gra przy frekwencji dochodzacej w porywach do
8000. Polonia Bytom gra dla 4-5 tys, Odra dla 4 tys a Piast dla 3 tys. I ktos tu
mowi o radosci. Jest jeden najwiekszy slaski klub, zdecydowanie majacy najwiecej
kibicow ---- GORNIK ZABRZE.
kluby moga pomarzyc. Gornik spadal w ostatnim meczu z Polonia Warszawa przy 24
tys swoich kibicow? Mowil o tym Radoslaw Majdan ( gracz Polonii Warszawa )-
przepelniony stadion, swietny doping, wspaniali kibice, ze czegos takiego nie
widzial. Gornik spadl z ekstraklasy i w I lidze pomimo zenujcego stylu dalej
gral: 17 tys - z KSZO i Widzewem , 23 tys GKS Katowie. Przypomne, ze rewelacja
ekstraklasy sezonu 2009/10, ktora pierwszy raz od lat jest w czubie tabeli, gra
rewelacyjnie, same superlatywy gra przy frekwencji dochodzacej w porywach do
8000. Polonia Bytom gra dla 4-5 tys, Odra dla 4 tys a Piast dla 3 tys. I ktos tu
mowi o radosci. Jest jeden najwiekszy slaski klub, zdecydowanie majacy najwiecej
kibicow ---- GORNIK ZABRZE.
Nowy(a) na forum


GORNIK ZABRZE - pojmujesz ta nazwe. Klub gornictwa, klub gornikow, kopalni wegla
kamiennego, gorniczej braci! KLUB GORNICTWA! Gdybysmy sie nazywali RUCH ZABRZE,
PIAST ZABRZE, BALTYK ZABRZE to wtedy sponsoring kopalni bylby dziwny. Bylismy klubem gorniczym, z nazwa Gornik, wiec lozyly na nas kopalnie. Wszystko sie zgadza. Tak samo jak byly fikcyjne etaty na kopalniach, tak samo byly w hutach ( w hutniczym Ruchu ) i zakladach miasta Chorzow, zakladach kolejowych ( stojacych za Lechem , zakladach wlokienniczych Lodzi ( stojacych za Widzewem ), w wojsku ( stojacym za Legia ), czy MO ( stojacym za Wisla ). Zadna roznica. Piast byl tez klubem na ktory lozyly zaklady i huty z Gliwic.
GORNIK ZABRZE! Urodzilismy sie w wiezieniu, w swiecie gorniczym Zabrza, bo
mielismy wegiel i kopalnie. Zabrze przed wojna bylo po stronie niemieckiej. To
zaden grzech ( Duzo gorzej jest sie sprzedac czerwonym, olewajac przy tym swoje
idealy z lat Polski niepodleglej Marszalka do ktorych sie tak chetnie odwoluja
dzisiaj, zdrajca zawsze moze zdradzic jeszcze raz!!!). Dzieki temu i dzieki
wspanialym pilkarzom , ktorzy chcieli u nas w Gorniku grac, stworzylismy
wspanialy klub i najlepsza druzyne klubowa w dziejach naszego kraju. A co wy
mozecie zarzucic Gornikowi, gornikom, dzialaczom Gornika? Ze za wegiel, ktory
mieli w Zabrzu stworzyli wspanialy klub pod patronatem gornictwa odnoszacy
sukcesy w Europie. Skonczcie obrazac Gornika Zabrze i go wyzywac.Co robicie w
wielu postach. Zbudowalismy dzieki wlasnym bogactwom naturalnym w Zabrzu
wspanialy pilkarski klub, ktoremu kibicowala cala Polska i zagranica, ktory ( a
bylo to podwojnie trudne) pierwszy przebil sie w miedzynarodowej pilce,
przynoszac polskiemu futbolowi ogromny szacunek. Zrobilismy to za swoje i swoimi
ludzmi z regionu, ktorzy chcieli w Gorniku grac, kochali ten klub i do dzis sie
z nim bardzo mocno identyfikuja. Nikt Górnikowi nie odbierze zdobytych
tytułów.Wole mistrzostwa Gornika zdobyte w komunie, w czasach gdy na mecze
ligowe przychodzilo po 40-70 tysiecy ludzi, to byly tytuly zdobyte, gdy polski
futbol swiecil triumfy na arenie miedzynarodowej zarowno w pilce klubowej jak i
reprezentacyjnej ( zdecydowanie najcenniejsze trofea w naszej pilce ), to byly
tytuly gdy w slaskich klubach grali slazacy, w krakowskich krakusy a Legia,
Slask czy Gwardia Wawa powolywaly pilkarzy do munduru. Szacuneczek Gornik
Zabrze. Wiec czasy zwyciestw Gornika to byly wspaniale czasy naszego futbolu w
pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej
ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 70 tysiecy ludzi. A ten okres po 89
lat 1990-2010 ( do dzis ) to byl czas, gdy cala Polska i caly polski futbol byl
zepsuty , przezarty korupcja , sprzedawaniem spotkan , beznadzieja , zenujacym
poziomem, kibolami, zadymiarzami. Gdy wszyscy odrobine myslacy ludzie uciekali
jak najdalej od krajowego futbolu, gdy na mecze pilki noznej z tych wlasnie
powodow przychodzilo (na wszystkie 8 spotkan kolejki ligowej) lacznie po 24
tysiace ludzi ( dopiero od 2007 roku notuje sie wyrazne wzrosty frekwencji i
wyrazne wzrosty nakladow finansowych na kluby ) . Byl to bez zadnej przesady
okres najwiekszej smuty i najwiekszej beznadziei w polskiej pilce. W wielu
klubach byli praktycznie zlodzieje, albo cwaniaczkowie pobierajacy wysokie
pensje, gdy klub zdychal i generowal coraz wieksze dlugi, brali karty zawodnikow
promujac ich w klubach wykorzystujac ich marke a potem ich sprzedawali a kasa do
wlasnej kieszeni. A teraz te kluby sa nagabywane przez rozne instytucje panstwa
o placenie tych dlugow!! Dopiero teraz zaczyna sie budowac stadiony...
Kazdy klub za komuny oczywiscie musial miec resortowego opiekuna, ale bardzo
silnie zwiazanego z danym miastem. Nie bylo tak, ze lodzkie zaklady wlokiennicze
lozyly na Gornika. W komunie kluby graly zawodnikami ze swojego regionu, a o ich
sile stanowily zaklady z danego miasta. W zwiazku z tym, za komuny bylo
wyjatkowo sprawiedliwie, jak nigdy potem. Wszystko bylo, jak najbardziej
prawidlowo. Zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w gorniczy klub z Zabrza,
nazywajacy sie Gornik. Tak samo jak teraz donieckie kopalnie w prywatnych rekach
sponsoruja Szachtara Donieck. Czyli gorniczy klub z gorniczego Doniecka.
Absurdem by bylo gdyby zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w Piasta Gliwice (
gdzie przemyslu wydobywaczego praktycznie nie bylo ) lub w Wisle z Krakowa. Na
slasku byl wegiel i przemysl wiec byly kluby gornicze: Gornik ( Zabrzanskie
Zjednoczenie Weglowe ), GKS ( Katowickie Zjednoczenie Weglowe ), Polonia Bytom (
miasto Bytom i jego zakłady ) i Szombierki ( Bytomskie Zjednoczenie Weglowe ),
Zaglebie Sosnowiec ( ciagnelo z kopalni z Sosnowca ). Zabrzanskie Zjednoczenie
Weglowe i miasto Zabrze utrzymywalo jeszcze takie mniejsze kluby zabrzanskie,
jak: Walka Zabrze, Sparta Zabrze, Stal Zabrze, itd. Proste.
Uleglych towarzyszy to mielismy w Wisle Krakow, ktora zostala Gwardia i Ruchu,
ktory zostal Unia Chorzow. Charakter pokazaly: Warta Poznan, Polonia Warszawa i
Cracovia. Te wasze zaklecia o kibicach sukcesu teraz i kiedys. Jak Gornik gral w
w II i III lidze w latach 1949-55 to na mecze w Zabrzu przychodzilo po 20-30
tysiecy ludzi. Wiecej niz na taki utytulowany przedwojenny Ruch, o Piascie nie
wspominajac. Oczywista rzecz, ze place byly tu najwyzsze w dobie ogromnej
prosperity na wegiel na swiecie.
I super, ze powstal Wielki Gornik Zabrze. Najwiekszy z krajowych klubow, jak
dotychczas. Przed wojna Zabrze bylo po stronie niemieckiej i dlatego Gornika nie
bylo. Ale w latach najwiekszego stalinizmu to inni swieca sukcesy w krajowym
futbolu. Ludzie w Zabrzu tak samo jak w innych miastach kraju mieli do wyboru:
albo stworzyc silny klub albo dosac sie na socjalistyczne realia, byc gnebionym
przez nowych wladcow kraju i nie miec nic. Na mecze drugoligowego Gornika
przychodzilo ponad 25000 ludzi w roku 50. Chyba tyle samo co na utytulowany juz
wtedy Ruch, zajmujacy pierwsze lub czolowe miejsca w ekstraklasie. "Zalozycielem
Gornika byl Julian Gajdzicki-zapalony turysta i przewodnik tatrzanski. Urodzony
na Syberii w rodzinie polskiego zeslanca.Zapisal piekna karte wojenna w polskim
mundurze, takze pobyt w hitlerowskim stalagu.Po wojnie osiedlil sie w
Zabrzu.Jako czlowiek zwiazany z PPS i srodowiskiem "andersowcow" ( niesamowite,
ze taki czlowiek zakladal Gornika zamiast zapalac jedynie sluszna miloscia do
Unii Chorzow czy Piasta Gliwice), trafil na przesluchanie do UB,gdzie zostal
mocno poturbowany.To on zorganizowal spotkanie zalozycielskie nowego klubu
Gornika Zabrze." W Zabrzu mysleli prawidlowo i przyszlosciowo. Zdawano sobie
swietnie sprawe, ze w Zabrzu jest wegiel, ze potezne kopalnie beda napedzac
zabrzanski sport i futbol wiec z czterech mniejszych i slabych klubow
zabrzanskich stworzono jeden gorniczy bardzo silny- z nazwa Gornik za ktorym
staly kopalnie zabrzanskie. Jasne, ze w jednym klubie jest mniej miejsca dla
dzialaczy niz w czterech klubach, wiec sie to nie podobalo niektorym
stolkowiczom. Trudno. Takie zycie. Jakby w Zabrzu wegla nie bylo to by klubu
silnego tez nie bylo. Komuna nie ma nic do tego. Wszystko bylo prawidlowo.
Zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w gorniczy klub z Zabrza. Tak samo jak teraz
donieckie kopalnie w prywatnych rekach sponsoruja Szachtara Donieck. Czyli
gorniczy klub z gorniczego Doniecka. Absurdem by bylo gdyby zabrzanskie kopalnie
ladowaly kase w Piasta Gliwice ( gdzie przemyslu wydobywaczego praktycznie nie
bylo ) lub w Widzewa z Lodzi. Manchester United to tez klub w poczatkowej fazie
dzialajacy na zasadzie czy z pomyslem " zjednoczenia ". Stworzenia silnego klubu
z Manchesteru. Nie rozdrabniac sily na kilka klubow w miescie tylko stworzyc
jeden bardzo silny. To samo Newcastle United, itd!!To była najlepiej
zainwestowana kasa w komunistycznym panstwie. Pilkarze w tym klubie chcieli
grac, na mecze Gornika przychodzilo po 100 tysiecy ludzi.Wszystko bylo
prawidlowo. W gornictwie i partii byla masa przyzwoitych i porzadnych ludzi ,
ktorzy musieli funkcjonowac w represyjnym panstwie.Bylismy klubem gorniczym, z
nazwa Gornik, wiec lozyly na nas kopalnie. Wszystko sie zgadza. GORNIK ZABRZE -
pojmujesz ta nazwe. Klub gornictwa, klub gornikow, kopalni, gorniczej braci!
Gdyby kopalnie ladowaly kase w w kluby o nazwie : Piast, Ruch, Widzew,
Polonia....to wtedy sponsoring kopalni bylby dziwny.
Gornik mial w tamtych czasach tak silna druzyne, ze nie musial niczego
zalatwiac, niczego kupowac. Wygrywal lige z ogromna kilkunasto punktowa
przewaga. Mozna sprawdzic. O jego sile stanowili zawodnicy ze Slaska, chcacy
grac w Gorniku i calkowicie sie z tym klubem identyfikujacy. Tajemnica
pantoflowej poczty bylo, ze pilkarzom Gornika te tytuly tak spowszednialy, ze im
sie przykladac nie chcialo. Dlatego zdobywali tytuly tylko co drugi rok. A gdyby
jeszcze nie kontuzja Lubanskiego w 1973 roku to Gornik mialby tych tytulow
jeszcze wiecej. Calkowicie zasluzenie! Ruch Chorzow-Histria klubow FUJI podaje,
ze w czasie eliminacji do Mistrzostw Swiata w RFN w 1974 roku, żaden zawodnik
Ruchu Chorzow czyli najlepszej druzyny w kraju nie bral udzialu w meczach
eliminacyjnych z Walia i Anglia. Najlepsi zawodnicy Ruchu Chorzow ( Marx i
Maszczyk obydwaj przewidywani do kadry ) odniesli kontuzje w meczu z Gwardia???
Kierownictwo Ruchu bylo oskarzane o namowienie obu pilkarzy do sfingowania tych
urazow, aby ci nie musieli grac w ramach eliminacji do mundialu z bardzo ostro
grajacymi Anglikami i Walijczykami. Ruch zdobywa w tym okresie dwa mistrzostwa
kraju i Puchar Polski. Gornik ( tez walczacy o mistrzostwo ) i inne kluby w
odroznieniu od Ruchu wystawia bez wahania swoich najlepszych zawodnikow na
potrzeby reprezentacji, Lubanski odnosi w meczu z Anglikami bardzo ciezka
kontuzje. Gornik traci na dlugi czas swojego najlepszego napastnika. Tylko
dlatego przegrywa walke o tytul z Ruchem. Tak to bylo.
Gornik drogi kolego nie grabil zawodnikow innym klubom. Taki Szoltysik i Oslizlo ( obydwaj wybitni gracze Gornika) mieli grac w Ruchu,ale ich tam niepowaznie potraktowano,dlatego przyszli do Gornika.
Zygfryd Szoltysik podpisal jedynie wstepna karte zgloszenia do Ruchu. Sam Szoltysik o dzialaczach Ruchu powiedzial:"ze potraktowali go niepowaznie"! W Chorzowie "skapili Szoltysikowi na garnitur, jaki zazyczyl sobie mikroskopijny junior"! W Zabrzu garnitur Szoltysikowi dali i chlopak wybral Gornika. A po latach stwierdzil wprost: " to byla najlepsza decyzja jaka moglem podjac"! Mlody, zdolny wiec niebiescy
mysleli, ze i tak bedzie musial grac u nich, jak wszyscy zaraz po wojnie.
Stanislaw Oslizlo:
"Do Wisły Kraków poszedł... sam. Był rok 1955. 18-letni maturzysta chciał zdawać do Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie. Jeszcze wcześniej zgłosił się do klubu z Reymonta. Nikt go nie przyjął. Ostatecznie został studentem pierwszego roku Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Katowicach. I trafiłem do miejscowego Kolejarza...." "W 1959 roku Oślizło był już gwiazdą. Jak sam twierdzi, Pogoń Szczecin oferowała kapitalne warunki. Było jednak daleko. On sam chciał grać w Ruchu Chorzów. Miałem już wtedy używanego Moskwicza. Pojechałem na Cichą i nic z tego nie wyszło. Przyjął mnie jakiś magazynier, odesłał do niby-członka zarządu, a ten stwierdził, że nie bardzo może pomóc. Kazał przyjechać w innym terminie. I pojechałem do Chorzowa, już jako gracz Górnika."
Cytat ludzi górnictwa :„.....pracownicy kopalń byli dumni z Górnika. Każdy chciał mieć jakiegoś piłkarza na fikcyjnym etacie na swoim oddziale. Nigdy nie zapomnę, jak Alojzy Piontek, który po zawale w kopalni Rokitnica siedział siedem dni pod ziemią, pierwsze o co zapytał to; jak grał Górnik". Nie obchodziło go, że właśnie uratowano mu życie. Jego interesował wynik ukochanej drużyny. Miłość górników do Górnika nie była wymuszona, ale szczera, autentyczna.”
Antoni Piontek, gornik uratowany po siedmiu dniach przebywania pod ziemia, pierwsze pytanie jakie zadal ratownikom brzmialo: „A jak grol mój Gornik…”
Pilkarze o grze w Gorniku:
Marek Majka, jeden z najsłynniejszych wychowanków gliwickiego klubu, był w latach 80.członkiem złotej zabrzańskiej jedenastki. Z Górnikiem sięgnął po cztery tytuły mistrza Polski pisze Gazeta Wyborcza. Wiadomo, że piłkarze, którzy odchodzili z Piasta do Górnika,przestawali być wielkimi przyjaciółmi gliwickich kibiców. Mój transfer to była jednak normalna kolej rzeczy. Ci, którzy krytykują piłkarzy szukających szansy na swój rozwój, nie znają się na sporcie. Oceniam swoje przejście z Gliwic do Zabrza jako najlepszy krok w moim życiu. Życzyłbym każdemu piłkarzowi, aby osiągnął takie sukcesy jak ja w Górniku. Cztery tytuły mistrza Polski z rzędu to przecież rzadkość i nigdy bym nie przypuszczał, że to może spotkać akurat mnie - mówi Majka.
Komornicki Ryszard"
"Przypomina przykład sprzed ćwierć wieku. - Swego czasu rewolucję w składzie Górnika zrobił trener Kostka. Sprowadził młodych piłkarzy z klubów drugiej czy trzeciej ligi. Wtedy m.in. i ja trafiłem do Górnika. Trener w ciągu dwóch lat zrobił z nas gwiazdy polskiej piłki, zbudował zespół, któremu w kraju nikt nie potrafił zagrozić - opowiada Koko."
Jerzy Gorgon o spadku Gornika z ekstraklasy w 1978: „…Po naszym spadku wiele osób pytało mnie, czy odejdę z Zabrza. Nie odszedłem, bo cenię przywiązanie do barw klubowych.”
Wlodzimierz Lubanski w wywiadzie o grze w Gorniku: "....Nasza rodzina mieszkała na osiedlu górniczym, zaś na stadion Górnika Zabrze czasami chodziłem piechotą!!!....Ja w żadnym wypadku nie żałuję, że w tak młodym wieku znalazłem się w Górniku Zabrze. To był znakomity wybór, Górnik dał mi możliwość zrobienia kariery, pokazania się w Europie .." W swojej biografii Lubanski powiedzial, ze decyzja o grze w Gorniku byla najlepsza decyzja jaka podjal w swoim zyciu!
Ojciec Lubanskiego byl gornikiem. Wiec napisz mi, jakbys sie zachowal na miejscu dzialaczy Gornika? "Lubanski przeciez byl z Sosnicy,ktora jest dzielnica Gliwic graniczaca bezposrednio z Zabrzem, praktycznie rzecz biorac Stadion Gornika jest 300 metrow od granicy Sosnicy i Zabrza, wiec o co chodzi? Praktycznie cala Sosnica i jej mieszkancy od lat sa zwiazani tylko i wylacznie z Gornikiem Zabrze. Sosnica jest,jak gdyby oderwana od reszty Gliwic dzielnica tego miasta, sasiaduje z Zabrzem a do reszty Gliwic prowadzi 5 kilometrowy pas pustych terenow (w latach PRL byly tototalne pustostany terenowe, dopiero po 89 roku zaczeto cos tam budowac i robic ) przez ktory przebiegaja dwie drogi laczace te dwa oderwane od siebie organizmy : Gliwice i Sosnice- wiec powiedzcie gdzie wychowany na potędze Gornika Lubanski miał grac? Nikt nikogo nikomu nie podkradal. Zwyczajnie tak jak teraz pilkarze szli do lepszych klubow, bogatszych gdzie lepiej placono, gdzie mogli przebic sie do reprezentacji.
Zacytuje tez encyklopedie pilkarska FUJI- Liga Polska: " Do sekretariatu Gornika przy ulicy Roosevelta nadchodzily regularnie tysiace listow od mlodych pilkarzy z calego kraju, ktorzy snili o wielkiej pilce w barwach tego slaskiego giganta. Tylko niektorym udawalo sie spelnic ambitne wizje. "Koniec kropka.
Adam Topolski, były zawodnik Legii a obecnie trener GKP Gorzow o Gorniku Zabrze: Mecz z Górnikiem to będzie mecz podwyższonego ryzyka. Ale nie tylko. - To także spotkanie podwyższonego bicia serca. Dla starszych kibiców Górnik Zabrze to niesamowita marka. Sam pamiętam, jak za dzieciaka wszyscy na podwórku chcieli być drużyną Górnika, nikt za to nie chciał być Legią. Zabrzański klub to był symbol wielkich czasów dla polskiej klubowej piłki. Wielu fanów pewnie myśli podobnie.
Brychczy, ktory jest legenda Legii sam w jednym z ostatnich wywiadow mowil, ze chcial wrocic na Slask do Gornika Zabrze w 1956 ale generalowie nie pozwolili. Brychczy w tym wywiadzie mowi , ze chcial wriocic na Slask w 1956, ale..." Niby wszystko było dogadane, ale w Warszawie, jak się o tym dowiedzieli, to zaraz była interwencja na wysokim szczeblu. I się ucięło."....a z wojskowymi nie bylo zartow.
"W Świnoujściu mecz na szczycie! Kto by się tego spodziewał, że po pięciu seriach Flota będzie na czele tabeli, a zabrzanie na drugiej pozycji. - A ja, jeszcze kilka lat temu, nie spodziewałem się, że małej "Flocince" przyjdzie zagrać z wielkim Górnikiem - podkreśla Leszek Zakrzewski, kierownik świnoujskiego zespołu. Sam Zakrzewski chętnie wspomina młodzieńcze lata i "związki z Górnikiem": - Byłem na kilku meczach zabrzan z ich najlepszych lat. Widziałem mecze z Manchesterem City, Romą, Rangersami, Dynamem Kijow na Stadionie Śląskim. To było wielkie przeżycie, 100 tys. ludzi i my, "Chłopcy z Wybrzeża", którzy kilkanaście godzin jechaliśmy na Śląsk, by zobaczyć górników w akcji. Nie było luksów, a stołowaliśmy się u tamtejszych gospodyń. Chleb ze smalcem wystarczył, liczyła się piłka - opowiada. Tak utytułowanego zespołu w Świnoujściu nie było. 14-krotny mistrz Polski,6-krotny zdobywca Pucharu Polski. Od tego sezonu szkoleniowcem zespołu jest Ryszard Komornicki, który w latach 80. należał do gwiazd Górnika. Ale wyspiarze nie lękają się przed markowym przeciwnikiem. - Mobilizacja jest ogromna, wszyscy chcemy sprawić sobie i kibicom niespodziankę - zapewnia Zakrzewski. Klub podniósł ceny biletów (do 30 zł), ale i tak może liczyć na dużą frekwencję."
Po raz pierwszy w Kluczborku spotkanie będą mogli obejrzeć kibice przyjezdni. Z Zabrza przyjedzie grupa 500 fanów,bo tyleotrzymali biletów. Przedsprzedaż biletów na sobotnie starcie z Górnikiem rozpoczęła się we wtorek. - Zainteresowanie jest ogromne - mówi wiceprezes MKS-u, Wojciech Smolnik. - Już sprzedaliśmy ponad 500 biletów i przypuszczam, że w dniu meczu nie będzie już po co przychodzić do kas. Spodziewamy się oczywiście kompletu, ok. 3 tyś osób, wliczając w to 500 kibiców z Zabrza. Co prawda faktyczna pojemność "klatki" wynosi 300 osób, a musimy upchnąć w niej o 200 więcej, do soboty zostało jednak jeszcze trochę czasu i na pewno będziemy się nad tym wszystkim zastanawiać.
Gdzies tu wyzej ten geniusz napisal, ze w czasach gdy Gornik gral z Totenhamem, futbol angielski i liga angielska sie kompletnie nie liczyly......?????????? Tak to wygladalo w tamtych czasach.
Angielskie kluby w Pucharach Europejskich:
Puchar Europy rozgrywany od 1956:
1957 Manchester United jest w półfinale
1958 Manchester United jest w półfinale
1962 Totenham Hotspurs jest w półfinale
1965 Liverpool jest w półfinale
1966 Manchester United jest w półfinale
1968 Manchester United zdobywa PE
1969 Manchester United jest w półfinale
1970 Leeds United jest w polfinale
1973 Derby Country jest w półfinale
Puchar Zdobywcow Pucharow rozgrywany od 1961:
Totenham Hotspurs wygrywa w 1963
West Ham United wygrywa w 1965
FC Liverpool jest w finale w 1966
Manchester City wygrywa w 1970
Chelsea wygrywa w 1971
Leeds jest w finale w 1973
West Ham United jest w finale w 1976
Puchar Miast Targowych od 1958
1958 Arsenal jest w finale
1960 Birningham jest w finale
1961 Birningham jest w finale
1968: Leeds United wygrywa
1969: Newcastle United wygrywa
1970: Arsenal Londyn wygrywa
1971: Leeds United wygrywa
Rzeczywiscie totalnie bezradna nacja.
Dwumecz Gornik - Totenham z 1961 to nie byla, to zadna kompromitacja. To bylo chamstwo i rzeznia przygotowana przez Anglikow, cwaniakow, swiadomych co mozna zrobic gdy nie ma telewizji, jest sie znanym klubem ze slynnej ligi, ktory gra z debiutantami grającymi pierwszy raz w pucharach, nie swiadomymi co ich spotka ,gdy cos bedzie nie po mysli wladcow futbolu. To byl pierwszy mecz Gornika w pucharach i pierwszy mecz polskiej druzyny w Anglii. To bylo super doswiadczenie dla wszystkich Polakow, którzy potem grali z druzynami z Wysp, czy tez dla druzyny Kazimierza Gorskiego, która walczyla z Anglia na Wembley o mundial w RFN w 1974. I były to doświadczenia bezcenne. W 1961 roku Gornik najpierw gral na Slaskim z Totenhamem- zdobywca mistrzostwa Anglii i Pucharu Anglii z poprzedniego sezonu. Byl to pierwszy mecz Gornika w pucharach. Po 48 minutach Gornik prowadzil 4-0 z mistrzami Anglii, ktorzy widzac ze szykuje sie pogrom w 51 i 54 minucie doslownie skosili przy pelnej akceptacji sedziego Kowalskiego i Kowala. 100 tysiecy ludzi na Slaskim sie kotlowalo. Poniewaz w tamtych czasach nie mozna bylo dokonywac zmian wiec Gornik gral w 9 do konca meczu i skonczylo sie tylko 4-2. Anglicy zrobili to z premedytacja. Po meczu Kowalskiemu i Musialkowi wsadzono nogi do gipsu na poltora tygodnia. Zaraz po zdjeciu gipsu obaj pilkarze polecieli na rewanz do Londynu z Gornikiem ( musieli leciec bo wladza ludowa nie potrafila w tak krotkim czasie wyrobic paszportow dla innych zawodnikow Gornika - takie to byly czasy ). Wiec w Londynie obaj ci zawodnicy praktycznie tylko stali na boisku. 11 na 9 to ogromna przewaga. A skopano jeszcze Franosza w Londynie, który zostal zniesiony z boiska. Totenham zszokowany sila zabrzan z pierwszego meczu był bardzo dobrze przygotowany do rewanżu. Pilkarze Totenhamu na wlasnym boisku przy swojej publicznosci ( trybuny byly metr od lini bocznej, kibice angielscy rzucali w zawodnikow zabrzanskich roznymi przedmiotami ) i przy pelnej przychylnosci sedziego grali bardzo brutalnie. Bramkarz Gornika Hubert Kostka zostal trzy razy doslownie wepchniety do bramki z pilka. Murawa stadionu pomimo tego, ze padal mocno deszcz była caly czas przed meczem specjalnie dodatkowo polewana duza iloscia wody przed meczem, zeby zupełnie nieprzygotowani sprzetowo pilkarze Gornika sie na niej slizgali. I tak było. Bylo 8-1 dla Totenhamu. To pierwszy wystep zabrzan w pucharach gdzie trafili na starych angielskich rzeznikow i wyjadaczy. W tym dwumeczu musial wygrac mistrz Anglii. I z przebiego obu spotkan zrobil to srodkami calkowicie pozasportowymi. To byly czasy bez relacji telewizyjnych wiec takie rzeczy przechodzily choc nie powinny. Sami zawodnicy Gornika mowili, ze to co sie dzialo bylo niepojete to byl dla nich szok, zostali doslownie zmiazdzeni!!! Ale byla to tez swietna lekcja na przyszlosc dla pilkarzy i dzialaczy Gornika, ktorzy kilka lat pozniej jako jedyny polski klub awansowali do finalu superprestizowych rozgrywek europejskich.
Stanislaw Oslizlo o meczach z Totenhamem:
"Dziewięć lat wcześniej Oslizlo grał tez w pierwszych meczach zabrzan w Pucharze Europy z Tottenhamem.W Chorzowie 100 tysięcy ludzi przecierało oczy. – Było już 4-0 dla nas, a byłoby 6-0. Wtedy znokautowali Musiałka i Kowalskiego. Kończyliśmy w „9”, wygraliśmy 4-2. Już na bankiecie w Monopolu, gdzie dziś mieszka Belgia, pokazywali nam, że w rewanżu strzelą dziesięć goli. Górnik w Londynie przegrał 1-8, na 1-3 trafił do siatki Pohl. – Trenowaliśmy w parku, nie wpuścili nas na stadion. W tunelu walili w ściany, kopali, warczeli... Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Padał deszcz, a oni jeszcze lali boisko. Porządne buty miał może dwóch z nas, reszta jakieś poklejone... Ślizgaliśmy się, a oni toczyli wojnę. Dziś taka gra nie ma prawa przejść, wtedy sędzia przymykał oko na wszystko. Zostaliśmy zmiażdżeni."
Moze troszke cytatow, jak pilkarze Gornika ( Oslizlo, Pohl, Florenski, Wilczek ) komentowali mecz z Totenhamem w Chorzowie na Slaskim:
"....Anglicy w obawie przed kompromitacja zaczeli brutalnie faulowac. Najpierw David MacKay skosil Kowalskiego, ktory wrocil wprawdzie na boisko, ale juz tylko na nim statystowal, a chwile pozniej z rozerwana lydka zszedl z murawy Jerzy Musialek. Zmian nie wolno bylo dokonywac."
i mecz rewanzowy w Londynie:
"...Mimo, ze padal deszcz Anglicy caly czas przed meczem polewali boisko woda z hydrantow (z lekcji szybkiego kombinacyjnego futbolu z Chorzowa wyciagnieto wnioski ).....w tych warunkach gospodarze czuli sie znacznie lepiej,...oni juz wtedy mieli nowoczesne buty,...a u nas odpowiednie obuwie do gry na mokrej trawie mialo moze dwoch z nas, reszta jakieś poklejone ( Oślizło )...przed spotkaniem stalismy dlugo w betonowym korytarzu prowadzacym na boisko, Anglicy zachowywali sie bardzo agresywnie ...Smith uderzyl bez przyczyny Staszka Oslizle w twarz, czekalismy, ze sedzia odgwizdze faul. Rzeczywiscie odgwizdal, ale okazalo sie, ze nie wolnego dla nas, tylko karnego dla Anglikow. Nie moglismy w to uwierzyc. Zreszta po faulach na bramkarzu i obroncach stracilismy jeszcze cztery bramki. Hubert Kostka nie potrafil wtedy jeszcze grac na przedpolu, a to gospodarzom odpowiadalo.......Anglicy grali bardzo ostro, Kostke cztery razy wrzucali do bramki razem z pilka. I sedzia gole uznawal. Skopali Franosza, ktorego zniesiono na noszach z boiska, niestety nie wolno bylo dokonywac zmian.. Ślizgaliśmy się, a oni toczyli wojnę. Dziś taka gra nie ma prawa przejść, wtedy sędzia przymykał oko na wszystko. Zostaliśmy zmiażdżeni.….”-tyle pilkarze Gornika
Futbol angielski w tamtych czasach nie przebieral w srodkach, delikatnie rzecz ujmujac. Przekonal sie o tym Gornik w meczach z Totenhamem, gdzie anglicy grali bardzo brutalnie przy pelnej akceptacji sedziego, w rewanzu nie udostepniono murawy do treningu, polewano murawe duza iloscia wody pomimo padajacego deszczu przed meczem w Londynie, walono i kopano w sciany, kibice byli agresymni, rzucali roznymi przedmiotami w pilkarzu Gornika, a trybuny byly tuz przy lini bocznej, co dla naszych pilkarzy bylo ogromnym zaskoczeniem, wcale nie takim prostym do przeskoczenia. Potem byly mecze Gornika z Manchesterem United i Manchesterem City. Gdzie zespoly angielskie rowniez graly ostro ( te rzeczy sa szczegółowo opisane we wspomnieniach pilkarzy Gornika ). Anglicy zawsze uwazajacy sie za bogow futbolu, mieli jeszcze troche szacunku dla utytulowanych pilkarsko nacji. Ale dla nikomu nie znanych Polakow, ktorzy niczego nie osiagneli w klubowej pilce noznej do 1970 roku i reprezentacyjnej do 1973, nie mieli zadnego szacunku. I na ich agresje ( ta z trybun, z szatni, na murawie ), sztuczki działaczy, sposób gry ( chamskie faule, wysokie wrzutki i dośrodkowania - wazna gra naszego bramkarza na przedpolu - gra glowa naszych obrońców )trzeba bylo byc w 1973 ( eliminacje do mundialu w RFN w 1973 z Anglia ) roku bardzo dobrze przygotowanym. To doswiadczenie zdobywala wlasnie ekipa pilkarzy i dzialaczy Gornika Zabrze. Pierwszej polskiej druzyny przebijajacej sie w tych rzeczywiscie superprestizowych rozgrywkach europejskich. Pierwszej polskiej druzyny, która nadziala się na futbol angielski w pelnym tego slowa znaczeniu. Sami zawodnicy Gornika mowili, ze to co sie dzialo bylo niepojete to byl dla nich szok, zostali doslownie zmiazdzeni!!! To był pierwszy wystep zabrzan w pucharach, gdzie trafili na zaprawionych w miedzynarodowych bojach, angielskich rzeznikow i wyjadaczy. W tym dwumeczu musial wygrac mistrz Anglii- dla marketingu Totenhamu ewentualna utrata wpływów finansowych do budżetu klubu, spowodowanych wyeliminowaniem przez nowicjuszy z Gornika była bardzo duza strata. I z przebiego obu spotkan Totenham zrobil to srodkami calkowicie pozasportowymi, byle tylko awansowac.
Sila tamtej druzyny Totenhamu w sezonie gdy Totenham wygral z Gornikiem? Totenham był mistrzem Anglii i zdobywca Pucharu Anglii. Totenham przegral potem w polfinale minimalnie 2-1, 1-3 po dogrywce z Benfica Lizbona, która potem zdobywa Puchar Europy. Rok wczesniej Benfica tez samo zdobywa Puchar Europy. Wiec byl to zdecydowanie
najlepszy zespol Europy tamtych czasow, z ktorym Totenham minimalnie przegral. W 1963 roku Benfica jest znow w finale Pucharu Europy, trzeci raz z rzedu, gdzie przegrywa minimalnie z AC Milan 1-2. Benfica byla wtedy najlepszym klubem Europy. Totenham , ktory w edycji 1961/62 po skandalicznych meczach ogrywa Gornika 2-4, 8-1 i przegrywa w tej samej edycji minimalnie w polfinale z Benfica ( najlepszym zespolem Europy ) w nastepnym roku wygrywa Puchar Zdobywcow Pucharow. ( w finale wygrywa 5-1 ). Totenham z czasow meczow z Gornikiem to absolutny top europejskiej pilki, ktory przegral tylko minimalnie z najlepszym zespolem Europy tamtych czasow czyli z Benfica Lizbona, ktora jest pierwszym zespolem przebijajacym dominacje Realu Madryt w Pucharze Europy lat 1955-60, Benfica wygrywa w 1961, 1962 a w 1963 jest w funale. I z tym zespolem po zacietych meczach, Totenham przegrywa w 1962 roku w polfinale Pucharu Europy 2-1 i 1-3, a rok pozniej to zero wygrywa bez gadania PZP!!!!
kamiennego, gorniczej braci! KLUB GORNICTWA! Gdybysmy sie nazywali RUCH ZABRZE,
PIAST ZABRZE, BALTYK ZABRZE to wtedy sponsoring kopalni bylby dziwny. Bylismy klubem gorniczym, z nazwa Gornik, wiec lozyly na nas kopalnie. Wszystko sie zgadza. Tak samo jak byly fikcyjne etaty na kopalniach, tak samo byly w hutach ( w hutniczym Ruchu ) i zakladach miasta Chorzow, zakladach kolejowych ( stojacych za Lechem , zakladach wlokienniczych Lodzi ( stojacych za Widzewem ), w wojsku ( stojacym za Legia ), czy MO ( stojacym za Wisla ). Zadna roznica. Piast byl tez klubem na ktory lozyly zaklady i huty z Gliwic.
GORNIK ZABRZE! Urodzilismy sie w wiezieniu, w swiecie gorniczym Zabrza, bo
mielismy wegiel i kopalnie. Zabrze przed wojna bylo po stronie niemieckiej. To
zaden grzech ( Duzo gorzej jest sie sprzedac czerwonym, olewajac przy tym swoje
idealy z lat Polski niepodleglej Marszalka do ktorych sie tak chetnie odwoluja
dzisiaj, zdrajca zawsze moze zdradzic jeszcze raz!!!). Dzieki temu i dzieki
wspanialym pilkarzom , ktorzy chcieli u nas w Gorniku grac, stworzylismy
wspanialy klub i najlepsza druzyne klubowa w dziejach naszego kraju. A co wy
mozecie zarzucic Gornikowi, gornikom, dzialaczom Gornika? Ze za wegiel, ktory
mieli w Zabrzu stworzyli wspanialy klub pod patronatem gornictwa odnoszacy
sukcesy w Europie. Skonczcie obrazac Gornika Zabrze i go wyzywac.Co robicie w
wielu postach. Zbudowalismy dzieki wlasnym bogactwom naturalnym w Zabrzu
wspanialy pilkarski klub, ktoremu kibicowala cala Polska i zagranica, ktory ( a
bylo to podwojnie trudne) pierwszy przebil sie w miedzynarodowej pilce,
przynoszac polskiemu futbolowi ogromny szacunek. Zrobilismy to za swoje i swoimi
ludzmi z regionu, ktorzy chcieli w Gorniku grac, kochali ten klub i do dzis sie
z nim bardzo mocno identyfikuja. Nikt Górnikowi nie odbierze zdobytych
tytułów.Wole mistrzostwa Gornika zdobyte w komunie, w czasach gdy na mecze
ligowe przychodzilo po 40-70 tysiecy ludzi, to byly tytuly zdobyte, gdy polski
futbol swiecil triumfy na arenie miedzynarodowej zarowno w pilce klubowej jak i
reprezentacyjnej ( zdecydowanie najcenniejsze trofea w naszej pilce ), to byly
tytuly gdy w slaskich klubach grali slazacy, w krakowskich krakusy a Legia,
Slask czy Gwardia Wawa powolywaly pilkarzy do munduru. Szacuneczek Gornik
Zabrze. Wiec czasy zwyciestw Gornika to byly wspaniale czasy naszego futbolu w
pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej
ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 70 tysiecy ludzi. A ten okres po 89
lat 1990-2010 ( do dzis ) to byl czas, gdy cala Polska i caly polski futbol byl
zepsuty , przezarty korupcja , sprzedawaniem spotkan , beznadzieja , zenujacym
poziomem, kibolami, zadymiarzami. Gdy wszyscy odrobine myslacy ludzie uciekali
jak najdalej od krajowego futbolu, gdy na mecze pilki noznej z tych wlasnie
powodow przychodzilo (na wszystkie 8 spotkan kolejki ligowej) lacznie po 24
tysiace ludzi ( dopiero od 2007 roku notuje sie wyrazne wzrosty frekwencji i
wyrazne wzrosty nakladow finansowych na kluby ) . Byl to bez zadnej przesady
okres najwiekszej smuty i najwiekszej beznadziei w polskiej pilce. W wielu
klubach byli praktycznie zlodzieje, albo cwaniaczkowie pobierajacy wysokie
pensje, gdy klub zdychal i generowal coraz wieksze dlugi, brali karty zawodnikow
promujac ich w klubach wykorzystujac ich marke a potem ich sprzedawali a kasa do
wlasnej kieszeni. A teraz te kluby sa nagabywane przez rozne instytucje panstwa
o placenie tych dlugow!! Dopiero teraz zaczyna sie budowac stadiony...
Kazdy klub za komuny oczywiscie musial miec resortowego opiekuna, ale bardzo
silnie zwiazanego z danym miastem. Nie bylo tak, ze lodzkie zaklady wlokiennicze
lozyly na Gornika. W komunie kluby graly zawodnikami ze swojego regionu, a o ich
sile stanowily zaklady z danego miasta. W zwiazku z tym, za komuny bylo
wyjatkowo sprawiedliwie, jak nigdy potem. Wszystko bylo, jak najbardziej
prawidlowo. Zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w gorniczy klub z Zabrza,
nazywajacy sie Gornik. Tak samo jak teraz donieckie kopalnie w prywatnych rekach
sponsoruja Szachtara Donieck. Czyli gorniczy klub z gorniczego Doniecka.
Absurdem by bylo gdyby zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w Piasta Gliwice (
gdzie przemyslu wydobywaczego praktycznie nie bylo ) lub w Wisle z Krakowa. Na
slasku byl wegiel i przemysl wiec byly kluby gornicze: Gornik ( Zabrzanskie
Zjednoczenie Weglowe ), GKS ( Katowickie Zjednoczenie Weglowe ), Polonia Bytom (
miasto Bytom i jego zakłady ) i Szombierki ( Bytomskie Zjednoczenie Weglowe ),
Zaglebie Sosnowiec ( ciagnelo z kopalni z Sosnowca ). Zabrzanskie Zjednoczenie
Weglowe i miasto Zabrze utrzymywalo jeszcze takie mniejsze kluby zabrzanskie,
jak: Walka Zabrze, Sparta Zabrze, Stal Zabrze, itd. Proste.
Uleglych towarzyszy to mielismy w Wisle Krakow, ktora zostala Gwardia i Ruchu,
ktory zostal Unia Chorzow. Charakter pokazaly: Warta Poznan, Polonia Warszawa i
Cracovia. Te wasze zaklecia o kibicach sukcesu teraz i kiedys. Jak Gornik gral w
w II i III lidze w latach 1949-55 to na mecze w Zabrzu przychodzilo po 20-30
tysiecy ludzi. Wiecej niz na taki utytulowany przedwojenny Ruch, o Piascie nie
wspominajac. Oczywista rzecz, ze place byly tu najwyzsze w dobie ogromnej
prosperity na wegiel na swiecie.
I super, ze powstal Wielki Gornik Zabrze. Najwiekszy z krajowych klubow, jak
dotychczas. Przed wojna Zabrze bylo po stronie niemieckiej i dlatego Gornika nie
bylo. Ale w latach najwiekszego stalinizmu to inni swieca sukcesy w krajowym
futbolu. Ludzie w Zabrzu tak samo jak w innych miastach kraju mieli do wyboru:
albo stworzyc silny klub albo dosac sie na socjalistyczne realia, byc gnebionym
przez nowych wladcow kraju i nie miec nic. Na mecze drugoligowego Gornika
przychodzilo ponad 25000 ludzi w roku 50. Chyba tyle samo co na utytulowany juz
wtedy Ruch, zajmujacy pierwsze lub czolowe miejsca w ekstraklasie. "Zalozycielem
Gornika byl Julian Gajdzicki-zapalony turysta i przewodnik tatrzanski. Urodzony
na Syberii w rodzinie polskiego zeslanca.Zapisal piekna karte wojenna w polskim
mundurze, takze pobyt w hitlerowskim stalagu.Po wojnie osiedlil sie w
Zabrzu.Jako czlowiek zwiazany z PPS i srodowiskiem "andersowcow" ( niesamowite,
ze taki czlowiek zakladal Gornika zamiast zapalac jedynie sluszna miloscia do
Unii Chorzow czy Piasta Gliwice), trafil na przesluchanie do UB,gdzie zostal
mocno poturbowany.To on zorganizowal spotkanie zalozycielskie nowego klubu
Gornika Zabrze." W Zabrzu mysleli prawidlowo i przyszlosciowo. Zdawano sobie
swietnie sprawe, ze w Zabrzu jest wegiel, ze potezne kopalnie beda napedzac
zabrzanski sport i futbol wiec z czterech mniejszych i slabych klubow
zabrzanskich stworzono jeden gorniczy bardzo silny- z nazwa Gornik za ktorym
staly kopalnie zabrzanskie. Jasne, ze w jednym klubie jest mniej miejsca dla
dzialaczy niz w czterech klubach, wiec sie to nie podobalo niektorym
stolkowiczom. Trudno. Takie zycie. Jakby w Zabrzu wegla nie bylo to by klubu
silnego tez nie bylo. Komuna nie ma nic do tego. Wszystko bylo prawidlowo.
Zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w gorniczy klub z Zabrza. Tak samo jak teraz
donieckie kopalnie w prywatnych rekach sponsoruja Szachtara Donieck. Czyli
gorniczy klub z gorniczego Doniecka. Absurdem by bylo gdyby zabrzanskie kopalnie
ladowaly kase w Piasta Gliwice ( gdzie przemyslu wydobywaczego praktycznie nie
bylo ) lub w Widzewa z Lodzi. Manchester United to tez klub w poczatkowej fazie
dzialajacy na zasadzie czy z pomyslem " zjednoczenia ". Stworzenia silnego klubu
z Manchesteru. Nie rozdrabniac sily na kilka klubow w miescie tylko stworzyc
jeden bardzo silny. To samo Newcastle United, itd!!To była najlepiej
zainwestowana kasa w komunistycznym panstwie. Pilkarze w tym klubie chcieli
grac, na mecze Gornika przychodzilo po 100 tysiecy ludzi.Wszystko bylo
prawidlowo. W gornictwie i partii byla masa przyzwoitych i porzadnych ludzi ,
ktorzy musieli funkcjonowac w represyjnym panstwie.Bylismy klubem gorniczym, z
nazwa Gornik, wiec lozyly na nas kopalnie. Wszystko sie zgadza. GORNIK ZABRZE -
pojmujesz ta nazwe. Klub gornictwa, klub gornikow, kopalni, gorniczej braci!
Gdyby kopalnie ladowaly kase w w kluby o nazwie : Piast, Ruch, Widzew,
Polonia....to wtedy sponsoring kopalni bylby dziwny.
Gornik mial w tamtych czasach tak silna druzyne, ze nie musial niczego
zalatwiac, niczego kupowac. Wygrywal lige z ogromna kilkunasto punktowa
przewaga. Mozna sprawdzic. O jego sile stanowili zawodnicy ze Slaska, chcacy
grac w Gorniku i calkowicie sie z tym klubem identyfikujacy. Tajemnica
pantoflowej poczty bylo, ze pilkarzom Gornika te tytuly tak spowszednialy, ze im
sie przykladac nie chcialo. Dlatego zdobywali tytuly tylko co drugi rok. A gdyby
jeszcze nie kontuzja Lubanskiego w 1973 roku to Gornik mialby tych tytulow
jeszcze wiecej. Calkowicie zasluzenie! Ruch Chorzow-Histria klubow FUJI podaje,
ze w czasie eliminacji do Mistrzostw Swiata w RFN w 1974 roku, żaden zawodnik
Ruchu Chorzow czyli najlepszej druzyny w kraju nie bral udzialu w meczach
eliminacyjnych z Walia i Anglia. Najlepsi zawodnicy Ruchu Chorzow ( Marx i
Maszczyk obydwaj przewidywani do kadry ) odniesli kontuzje w meczu z Gwardia???
Kierownictwo Ruchu bylo oskarzane o namowienie obu pilkarzy do sfingowania tych
urazow, aby ci nie musieli grac w ramach eliminacji do mundialu z bardzo ostro
grajacymi Anglikami i Walijczykami. Ruch zdobywa w tym okresie dwa mistrzostwa
kraju i Puchar Polski. Gornik ( tez walczacy o mistrzostwo ) i inne kluby w
odroznieniu od Ruchu wystawia bez wahania swoich najlepszych zawodnikow na
potrzeby reprezentacji, Lubanski odnosi w meczu z Anglikami bardzo ciezka
kontuzje. Gornik traci na dlugi czas swojego najlepszego napastnika. Tylko
dlatego przegrywa walke o tytul z Ruchem. Tak to bylo.
Gornik drogi kolego nie grabil zawodnikow innym klubom. Taki Szoltysik i Oslizlo ( obydwaj wybitni gracze Gornika) mieli grac w Ruchu,ale ich tam niepowaznie potraktowano,dlatego przyszli do Gornika.
Zygfryd Szoltysik podpisal jedynie wstepna karte zgloszenia do Ruchu. Sam Szoltysik o dzialaczach Ruchu powiedzial:"ze potraktowali go niepowaznie"! W Chorzowie "skapili Szoltysikowi na garnitur, jaki zazyczyl sobie mikroskopijny junior"! W Zabrzu garnitur Szoltysikowi dali i chlopak wybral Gornika. A po latach stwierdzil wprost: " to byla najlepsza decyzja jaka moglem podjac"! Mlody, zdolny wiec niebiescy
mysleli, ze i tak bedzie musial grac u nich, jak wszyscy zaraz po wojnie.
Stanislaw Oslizlo:
"Do Wisły Kraków poszedł... sam. Był rok 1955. 18-letni maturzysta chciał zdawać do Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie. Jeszcze wcześniej zgłosił się do klubu z Reymonta. Nikt go nie przyjął. Ostatecznie został studentem pierwszego roku Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Katowicach. I trafiłem do miejscowego Kolejarza...." "W 1959 roku Oślizło był już gwiazdą. Jak sam twierdzi, Pogoń Szczecin oferowała kapitalne warunki. Było jednak daleko. On sam chciał grać w Ruchu Chorzów. Miałem już wtedy używanego Moskwicza. Pojechałem na Cichą i nic z tego nie wyszło. Przyjął mnie jakiś magazynier, odesłał do niby-członka zarządu, a ten stwierdził, że nie bardzo może pomóc. Kazał przyjechać w innym terminie. I pojechałem do Chorzowa, już jako gracz Górnika."
Cytat ludzi górnictwa :„.....pracownicy kopalń byli dumni z Górnika. Każdy chciał mieć jakiegoś piłkarza na fikcyjnym etacie na swoim oddziale. Nigdy nie zapomnę, jak Alojzy Piontek, który po zawale w kopalni Rokitnica siedział siedem dni pod ziemią, pierwsze o co zapytał to; jak grał Górnik". Nie obchodziło go, że właśnie uratowano mu życie. Jego interesował wynik ukochanej drużyny. Miłość górników do Górnika nie była wymuszona, ale szczera, autentyczna.”
Antoni Piontek, gornik uratowany po siedmiu dniach przebywania pod ziemia, pierwsze pytanie jakie zadal ratownikom brzmialo: „A jak grol mój Gornik…”
Pilkarze o grze w Gorniku:
Marek Majka, jeden z najsłynniejszych wychowanków gliwickiego klubu, był w latach 80.członkiem złotej zabrzańskiej jedenastki. Z Górnikiem sięgnął po cztery tytuły mistrza Polski pisze Gazeta Wyborcza. Wiadomo, że piłkarze, którzy odchodzili z Piasta do Górnika,przestawali być wielkimi przyjaciółmi gliwickich kibiców. Mój transfer to była jednak normalna kolej rzeczy. Ci, którzy krytykują piłkarzy szukających szansy na swój rozwój, nie znają się na sporcie. Oceniam swoje przejście z Gliwic do Zabrza jako najlepszy krok w moim życiu. Życzyłbym każdemu piłkarzowi, aby osiągnął takie sukcesy jak ja w Górniku. Cztery tytuły mistrza Polski z rzędu to przecież rzadkość i nigdy bym nie przypuszczał, że to może spotkać akurat mnie - mówi Majka.
Komornicki Ryszard"
"Przypomina przykład sprzed ćwierć wieku. - Swego czasu rewolucję w składzie Górnika zrobił trener Kostka. Sprowadził młodych piłkarzy z klubów drugiej czy trzeciej ligi. Wtedy m.in. i ja trafiłem do Górnika. Trener w ciągu dwóch lat zrobił z nas gwiazdy polskiej piłki, zbudował zespół, któremu w kraju nikt nie potrafił zagrozić - opowiada Koko."
Jerzy Gorgon o spadku Gornika z ekstraklasy w 1978: „…Po naszym spadku wiele osób pytało mnie, czy odejdę z Zabrza. Nie odszedłem, bo cenię przywiązanie do barw klubowych.”
Wlodzimierz Lubanski w wywiadzie o grze w Gorniku: "....Nasza rodzina mieszkała na osiedlu górniczym, zaś na stadion Górnika Zabrze czasami chodziłem piechotą!!!....Ja w żadnym wypadku nie żałuję, że w tak młodym wieku znalazłem się w Górniku Zabrze. To był znakomity wybór, Górnik dał mi możliwość zrobienia kariery, pokazania się w Europie .." W swojej biografii Lubanski powiedzial, ze decyzja o grze w Gorniku byla najlepsza decyzja jaka podjal w swoim zyciu!
Ojciec Lubanskiego byl gornikiem. Wiec napisz mi, jakbys sie zachowal na miejscu dzialaczy Gornika? "Lubanski przeciez byl z Sosnicy,ktora jest dzielnica Gliwic graniczaca bezposrednio z Zabrzem, praktycznie rzecz biorac Stadion Gornika jest 300 metrow od granicy Sosnicy i Zabrza, wiec o co chodzi? Praktycznie cala Sosnica i jej mieszkancy od lat sa zwiazani tylko i wylacznie z Gornikiem Zabrze. Sosnica jest,jak gdyby oderwana od reszty Gliwic dzielnica tego miasta, sasiaduje z Zabrzem a do reszty Gliwic prowadzi 5 kilometrowy pas pustych terenow (w latach PRL byly tototalne pustostany terenowe, dopiero po 89 roku zaczeto cos tam budowac i robic ) przez ktory przebiegaja dwie drogi laczace te dwa oderwane od siebie organizmy : Gliwice i Sosnice- wiec powiedzcie gdzie wychowany na potędze Gornika Lubanski miał grac? Nikt nikogo nikomu nie podkradal. Zwyczajnie tak jak teraz pilkarze szli do lepszych klubow, bogatszych gdzie lepiej placono, gdzie mogli przebic sie do reprezentacji.
Zacytuje tez encyklopedie pilkarska FUJI- Liga Polska: " Do sekretariatu Gornika przy ulicy Roosevelta nadchodzily regularnie tysiace listow od mlodych pilkarzy z calego kraju, ktorzy snili o wielkiej pilce w barwach tego slaskiego giganta. Tylko niektorym udawalo sie spelnic ambitne wizje. "Koniec kropka.
Adam Topolski, były zawodnik Legii a obecnie trener GKP Gorzow o Gorniku Zabrze: Mecz z Górnikiem to będzie mecz podwyższonego ryzyka. Ale nie tylko. - To także spotkanie podwyższonego bicia serca. Dla starszych kibiców Górnik Zabrze to niesamowita marka. Sam pamiętam, jak za dzieciaka wszyscy na podwórku chcieli być drużyną Górnika, nikt za to nie chciał być Legią. Zabrzański klub to był symbol wielkich czasów dla polskiej klubowej piłki. Wielu fanów pewnie myśli podobnie.
Brychczy, ktory jest legenda Legii sam w jednym z ostatnich wywiadow mowil, ze chcial wrocic na Slask do Gornika Zabrze w 1956 ale generalowie nie pozwolili. Brychczy w tym wywiadzie mowi , ze chcial wriocic na Slask w 1956, ale..." Niby wszystko było dogadane, ale w Warszawie, jak się o tym dowiedzieli, to zaraz była interwencja na wysokim szczeblu. I się ucięło."....a z wojskowymi nie bylo zartow.
"W Świnoujściu mecz na szczycie! Kto by się tego spodziewał, że po pięciu seriach Flota będzie na czele tabeli, a zabrzanie na drugiej pozycji. - A ja, jeszcze kilka lat temu, nie spodziewałem się, że małej "Flocince" przyjdzie zagrać z wielkim Górnikiem - podkreśla Leszek Zakrzewski, kierownik świnoujskiego zespołu. Sam Zakrzewski chętnie wspomina młodzieńcze lata i "związki z Górnikiem": - Byłem na kilku meczach zabrzan z ich najlepszych lat. Widziałem mecze z Manchesterem City, Romą, Rangersami, Dynamem Kijow na Stadionie Śląskim. To było wielkie przeżycie, 100 tys. ludzi i my, "Chłopcy z Wybrzeża", którzy kilkanaście godzin jechaliśmy na Śląsk, by zobaczyć górników w akcji. Nie było luksów, a stołowaliśmy się u tamtejszych gospodyń. Chleb ze smalcem wystarczył, liczyła się piłka - opowiada. Tak utytułowanego zespołu w Świnoujściu nie było. 14-krotny mistrz Polski,6-krotny zdobywca Pucharu Polski. Od tego sezonu szkoleniowcem zespołu jest Ryszard Komornicki, który w latach 80. należał do gwiazd Górnika. Ale wyspiarze nie lękają się przed markowym przeciwnikiem. - Mobilizacja jest ogromna, wszyscy chcemy sprawić sobie i kibicom niespodziankę - zapewnia Zakrzewski. Klub podniósł ceny biletów (do 30 zł), ale i tak może liczyć na dużą frekwencję."
Po raz pierwszy w Kluczborku spotkanie będą mogli obejrzeć kibice przyjezdni. Z Zabrza przyjedzie grupa 500 fanów,bo tyleotrzymali biletów. Przedsprzedaż biletów na sobotnie starcie z Górnikiem rozpoczęła się we wtorek. - Zainteresowanie jest ogromne - mówi wiceprezes MKS-u, Wojciech Smolnik. - Już sprzedaliśmy ponad 500 biletów i przypuszczam, że w dniu meczu nie będzie już po co przychodzić do kas. Spodziewamy się oczywiście kompletu, ok. 3 tyś osób, wliczając w to 500 kibiców z Zabrza. Co prawda faktyczna pojemność "klatki" wynosi 300 osób, a musimy upchnąć w niej o 200 więcej, do soboty zostało jednak jeszcze trochę czasu i na pewno będziemy się nad tym wszystkim zastanawiać.
Gdzies tu wyzej ten geniusz napisal, ze w czasach gdy Gornik gral z Totenhamem, futbol angielski i liga angielska sie kompletnie nie liczyly......?????????? Tak to wygladalo w tamtych czasach.
Angielskie kluby w Pucharach Europejskich:
Puchar Europy rozgrywany od 1956:
1957 Manchester United jest w półfinale
1958 Manchester United jest w półfinale
1962 Totenham Hotspurs jest w półfinale
1965 Liverpool jest w półfinale
1966 Manchester United jest w półfinale
1968 Manchester United zdobywa PE
1969 Manchester United jest w półfinale
1970 Leeds United jest w polfinale
1973 Derby Country jest w półfinale
Puchar Zdobywcow Pucharow rozgrywany od 1961:
Totenham Hotspurs wygrywa w 1963
West Ham United wygrywa w 1965
FC Liverpool jest w finale w 1966
Manchester City wygrywa w 1970
Chelsea wygrywa w 1971
Leeds jest w finale w 1973
West Ham United jest w finale w 1976
Puchar Miast Targowych od 1958
1958 Arsenal jest w finale
1960 Birningham jest w finale
1961 Birningham jest w finale
1968: Leeds United wygrywa
1969: Newcastle United wygrywa
1970: Arsenal Londyn wygrywa
1971: Leeds United wygrywa
Rzeczywiscie totalnie bezradna nacja.
Dwumecz Gornik - Totenham z 1961 to nie byla, to zadna kompromitacja. To bylo chamstwo i rzeznia przygotowana przez Anglikow, cwaniakow, swiadomych co mozna zrobic gdy nie ma telewizji, jest sie znanym klubem ze slynnej ligi, ktory gra z debiutantami grającymi pierwszy raz w pucharach, nie swiadomymi co ich spotka ,gdy cos bedzie nie po mysli wladcow futbolu. To byl pierwszy mecz Gornika w pucharach i pierwszy mecz polskiej druzyny w Anglii. To bylo super doswiadczenie dla wszystkich Polakow, którzy potem grali z druzynami z Wysp, czy tez dla druzyny Kazimierza Gorskiego, która walczyla z Anglia na Wembley o mundial w RFN w 1974. I były to doświadczenia bezcenne. W 1961 roku Gornik najpierw gral na Slaskim z Totenhamem- zdobywca mistrzostwa Anglii i Pucharu Anglii z poprzedniego sezonu. Byl to pierwszy mecz Gornika w pucharach. Po 48 minutach Gornik prowadzil 4-0 z mistrzami Anglii, ktorzy widzac ze szykuje sie pogrom w 51 i 54 minucie doslownie skosili przy pelnej akceptacji sedziego Kowalskiego i Kowala. 100 tysiecy ludzi na Slaskim sie kotlowalo. Poniewaz w tamtych czasach nie mozna bylo dokonywac zmian wiec Gornik gral w 9 do konca meczu i skonczylo sie tylko 4-2. Anglicy zrobili to z premedytacja. Po meczu Kowalskiemu i Musialkowi wsadzono nogi do gipsu na poltora tygodnia. Zaraz po zdjeciu gipsu obaj pilkarze polecieli na rewanz do Londynu z Gornikiem ( musieli leciec bo wladza ludowa nie potrafila w tak krotkim czasie wyrobic paszportow dla innych zawodnikow Gornika - takie to byly czasy ). Wiec w Londynie obaj ci zawodnicy praktycznie tylko stali na boisku. 11 na 9 to ogromna przewaga. A skopano jeszcze Franosza w Londynie, który zostal zniesiony z boiska. Totenham zszokowany sila zabrzan z pierwszego meczu był bardzo dobrze przygotowany do rewanżu. Pilkarze Totenhamu na wlasnym boisku przy swojej publicznosci ( trybuny byly metr od lini bocznej, kibice angielscy rzucali w zawodnikow zabrzanskich roznymi przedmiotami ) i przy pelnej przychylnosci sedziego grali bardzo brutalnie. Bramkarz Gornika Hubert Kostka zostal trzy razy doslownie wepchniety do bramki z pilka. Murawa stadionu pomimo tego, ze padal mocno deszcz była caly czas przed meczem specjalnie dodatkowo polewana duza iloscia wody przed meczem, zeby zupełnie nieprzygotowani sprzetowo pilkarze Gornika sie na niej slizgali. I tak było. Bylo 8-1 dla Totenhamu. To pierwszy wystep zabrzan w pucharach gdzie trafili na starych angielskich rzeznikow i wyjadaczy. W tym dwumeczu musial wygrac mistrz Anglii. I z przebiego obu spotkan zrobil to srodkami calkowicie pozasportowymi. To byly czasy bez relacji telewizyjnych wiec takie rzeczy przechodzily choc nie powinny. Sami zawodnicy Gornika mowili, ze to co sie dzialo bylo niepojete to byl dla nich szok, zostali doslownie zmiazdzeni!!! Ale byla to tez swietna lekcja na przyszlosc dla pilkarzy i dzialaczy Gornika, ktorzy kilka lat pozniej jako jedyny polski klub awansowali do finalu superprestizowych rozgrywek europejskich.
Stanislaw Oslizlo o meczach z Totenhamem:
"Dziewięć lat wcześniej Oslizlo grał tez w pierwszych meczach zabrzan w Pucharze Europy z Tottenhamem.W Chorzowie 100 tysięcy ludzi przecierało oczy. – Było już 4-0 dla nas, a byłoby 6-0. Wtedy znokautowali Musiałka i Kowalskiego. Kończyliśmy w „9”, wygraliśmy 4-2. Już na bankiecie w Monopolu, gdzie dziś mieszka Belgia, pokazywali nam, że w rewanżu strzelą dziesięć goli. Górnik w Londynie przegrał 1-8, na 1-3 trafił do siatki Pohl. – Trenowaliśmy w parku, nie wpuścili nas na stadion. W tunelu walili w ściany, kopali, warczeli... Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Padał deszcz, a oni jeszcze lali boisko. Porządne buty miał może dwóch z nas, reszta jakieś poklejone... Ślizgaliśmy się, a oni toczyli wojnę. Dziś taka gra nie ma prawa przejść, wtedy sędzia przymykał oko na wszystko. Zostaliśmy zmiażdżeni."
Moze troszke cytatow, jak pilkarze Gornika ( Oslizlo, Pohl, Florenski, Wilczek ) komentowali mecz z Totenhamem w Chorzowie na Slaskim:
"....Anglicy w obawie przed kompromitacja zaczeli brutalnie faulowac. Najpierw David MacKay skosil Kowalskiego, ktory wrocil wprawdzie na boisko, ale juz tylko na nim statystowal, a chwile pozniej z rozerwana lydka zszedl z murawy Jerzy Musialek. Zmian nie wolno bylo dokonywac."
i mecz rewanzowy w Londynie:
"...Mimo, ze padal deszcz Anglicy caly czas przed meczem polewali boisko woda z hydrantow (z lekcji szybkiego kombinacyjnego futbolu z Chorzowa wyciagnieto wnioski ).....w tych warunkach gospodarze czuli sie znacznie lepiej,...oni juz wtedy mieli nowoczesne buty,...a u nas odpowiednie obuwie do gry na mokrej trawie mialo moze dwoch z nas, reszta jakieś poklejone ( Oślizło )...przed spotkaniem stalismy dlugo w betonowym korytarzu prowadzacym na boisko, Anglicy zachowywali sie bardzo agresywnie ...Smith uderzyl bez przyczyny Staszka Oslizle w twarz, czekalismy, ze sedzia odgwizdze faul. Rzeczywiscie odgwizdal, ale okazalo sie, ze nie wolnego dla nas, tylko karnego dla Anglikow. Nie moglismy w to uwierzyc. Zreszta po faulach na bramkarzu i obroncach stracilismy jeszcze cztery bramki. Hubert Kostka nie potrafil wtedy jeszcze grac na przedpolu, a to gospodarzom odpowiadalo.......Anglicy grali bardzo ostro, Kostke cztery razy wrzucali do bramki razem z pilka. I sedzia gole uznawal. Skopali Franosza, ktorego zniesiono na noszach z boiska, niestety nie wolno bylo dokonywac zmian.. Ślizgaliśmy się, a oni toczyli wojnę. Dziś taka gra nie ma prawa przejść, wtedy sędzia przymykał oko na wszystko. Zostaliśmy zmiażdżeni.….”-tyle pilkarze Gornika
Futbol angielski w tamtych czasach nie przebieral w srodkach, delikatnie rzecz ujmujac. Przekonal sie o tym Gornik w meczach z Totenhamem, gdzie anglicy grali bardzo brutalnie przy pelnej akceptacji sedziego, w rewanzu nie udostepniono murawy do treningu, polewano murawe duza iloscia wody pomimo padajacego deszczu przed meczem w Londynie, walono i kopano w sciany, kibice byli agresymni, rzucali roznymi przedmiotami w pilkarzu Gornika, a trybuny byly tuz przy lini bocznej, co dla naszych pilkarzy bylo ogromnym zaskoczeniem, wcale nie takim prostym do przeskoczenia. Potem byly mecze Gornika z Manchesterem United i Manchesterem City. Gdzie zespoly angielskie rowniez graly ostro ( te rzeczy sa szczegółowo opisane we wspomnieniach pilkarzy Gornika ). Anglicy zawsze uwazajacy sie za bogow futbolu, mieli jeszcze troche szacunku dla utytulowanych pilkarsko nacji. Ale dla nikomu nie znanych Polakow, ktorzy niczego nie osiagneli w klubowej pilce noznej do 1970 roku i reprezentacyjnej do 1973, nie mieli zadnego szacunku. I na ich agresje ( ta z trybun, z szatni, na murawie ), sztuczki działaczy, sposób gry ( chamskie faule, wysokie wrzutki i dośrodkowania - wazna gra naszego bramkarza na przedpolu - gra glowa naszych obrońców )trzeba bylo byc w 1973 ( eliminacje do mundialu w RFN w 1973 z Anglia ) roku bardzo dobrze przygotowanym. To doswiadczenie zdobywala wlasnie ekipa pilkarzy i dzialaczy Gornika Zabrze. Pierwszej polskiej druzyny przebijajacej sie w tych rzeczywiscie superprestizowych rozgrywkach europejskich. Pierwszej polskiej druzyny, która nadziala się na futbol angielski w pelnym tego slowa znaczeniu. Sami zawodnicy Gornika mowili, ze to co sie dzialo bylo niepojete to byl dla nich szok, zostali doslownie zmiazdzeni!!! To był pierwszy wystep zabrzan w pucharach, gdzie trafili na zaprawionych w miedzynarodowych bojach, angielskich rzeznikow i wyjadaczy. W tym dwumeczu musial wygrac mistrz Anglii- dla marketingu Totenhamu ewentualna utrata wpływów finansowych do budżetu klubu, spowodowanych wyeliminowaniem przez nowicjuszy z Gornika była bardzo duza strata. I z przebiego obu spotkan Totenham zrobil to srodkami calkowicie pozasportowymi, byle tylko awansowac.
Sila tamtej druzyny Totenhamu w sezonie gdy Totenham wygral z Gornikiem? Totenham był mistrzem Anglii i zdobywca Pucharu Anglii. Totenham przegral potem w polfinale minimalnie 2-1, 1-3 po dogrywce z Benfica Lizbona, która potem zdobywa Puchar Europy. Rok wczesniej Benfica tez samo zdobywa Puchar Europy. Wiec byl to zdecydowanie
najlepszy zespol Europy tamtych czasow, z ktorym Totenham minimalnie przegral. W 1963 roku Benfica jest znow w finale Pucharu Europy, trzeci raz z rzedu, gdzie przegrywa minimalnie z AC Milan 1-2. Benfica byla wtedy najlepszym klubem Europy. Totenham , ktory w edycji 1961/62 po skandalicznych meczach ogrywa Gornika 2-4, 8-1 i przegrywa w tej samej edycji minimalnie w polfinale z Benfica ( najlepszym zespolem Europy ) w nastepnym roku wygrywa Puchar Zdobywcow Pucharow. ( w finale wygrywa 5-1 ). Totenham z czasow meczow z Gornikiem to absolutny top europejskiej pilki, ktory przegral tylko minimalnie z najlepszym zespolem Europy tamtych czasow czyli z Benfica Lizbona, ktora jest pierwszym zespolem przebijajacym dominacje Realu Madryt w Pucharze Europy lat 1955-60, Benfica wygrywa w 1961, 1962 a w 1963 jest w funale. I z tym zespolem po zacietych meczach, Totenham przegrywa w 1962 roku w polfinale Pucharu Europy 2-1 i 1-3, a rok pozniej to zero wygrywa bez gadania PZP!!!!
Nowy(a) na forum


Final PZP GORNIKA to byl pierwszy wymierny wielki sukces polskiego futbolu na
arenie miedzynarodowej- najwiekszy w historii pilki klubowej. W pelni wymierny i
zauwazalny. Final PZP Gornika z 70 roku jest najwiekszym osiagnieciem w
rozgrywkach europejskich polskiego klubu ! Final zawsze bedzie finalem i zaden
polski klub tego wyczynu pomimo wielokrotnych startow juz nie zdolal powtorzyc !
Poza tym Gornik byl pionierem, a pionierzy zawsze maja najtrudniej, jako
pierwszy przebijal sie wysoko na europejskich arenach pokonujac przeciwnikow i
nieprzychylnych sedziow, polski futbol byl wtedy kompletnie nieznany , bez
sukcesow, klubow zza żelaznej kurtyny starano się za wszelka cene nie dopuścić
do finalu, bo na finaly nie przyjeżdżali ich kibice! Wszystkie inne polskie
druzyny mialy po sukcesach Gornika i reprezentacji Gorskiego na Olimpiadzie i
Mistrzostwach Swiata juz zdecydowanie latwiej od Gornika, bo nasz futbol
zaczynal mieć już renome! Wtedy oczywiście w lata sześćdziesiątych i
seidemdziedziastych, koniec lat osiemdziesiątych to utrata tej renomy. Juz nie
bede przypominal tej euforii po awansie do finalu , wywiadow , radosci Polakow ,
tysięcy na meczach zabrzan, itd. Gornik gral w finale europejskiego pucharu w
1970 roku! Czesto gral dla ponad 100 tysiecy kibicow! To tez pokazuje potege
tych rozgrywek. Jezeli rozpatrujemy sprawe sukcesow polskich klubow w pucharach
europejskich to najpierw nalezy przypomniec historie tych rozgrywek! Co i kiedy
bylo, co sie liczylo! Do 1972 roku byly dwa superprestizowe uksztaltowane juz
puchary europejskie czyli PEMK ( Puchar Europejskich Mistrzow Krajowych ) i PZP
( Puchar Zdobywcow Pucharow ). W tamtych czasach rozgrywki o puchar krajowy we
wszystkich krajach europejskich cieszyly się ogromnym zainteresowaniem w tych
krajach i ogromna ranga, bo to była jedyna możliwość dostania się do rozgrywek
europejskich ( gdy dany zespol nie zdobyl mistrzostwa w danym sezonie w jakims
kraju, to za wszelka cene pilnowal rozgrywek pucharu krajowego) , którymi zyl
caly kontynent. Na mecze przychodzily komplety publiczności. Obydwa puchary
europejskie PEMK i PZP cieszyly sie w tamtych czasach ogromnym prestizem,
uznaniem i szacunkiem. Powiem tylko, ze ewentualna niby wyzsza prestizowosc PEMK
nad PZP byla tylko i wylacznie kwestia czysto umowna! Zwyciezcy obydwoch
pucharow rozgrywali w nastepnym sezonie mecz o Superpuchar Europy. Rzeczywiscie
sposrod rozgrywek europejskich mala range mial np. Puchar Intertoto ( letnia
gierka dla pieniedzy i sparingow, kompletnie bez znaczenia i jakiegokolwiek
prestizu ) i Puchar Miast Targowych ( bo czesto druzyny wystawialy w nim
rezerwowe sklady i nie były to rozgrywki pod egida UEFA ). Dlatego PMT zostal
radykalnie przeksztalcony w 1972 roku w PUEFA przez poirytowana europejska
federacje pilkarska, zmieniono system kwalifikowania do nich druzyn, UEFA wziela
go pod swoje skrzydla! Chociaz pierwsze trzy lata rozgrywek o PUEFA tez
traktowane były z rezerwa. Dopiero po 1975 ten puchar zaczyna rzeczywiście
odpowiednio funkcjonowac w pilkarskiej Europie i w świadomości klubow i kibicow.
Ostatecznie PUEFA takze sie przyjal i jako trzeci europejski puchar od 1972 roku
( po PEMK i PZP ) mial bardzo duza range. Kluby europejskie walczyly w tych
rozgrywkach " na calego ". Wszystkie te informacje i opinie sa dostepne na
stronach Europejskiej Uni Pilkarskiej. Kazdy stary kibic wie, ze bardzo ciezko
bylo sie przebic do ostatecznej rozgrywki ktoregokolwiek z tych trzech
cieszacych sie najwiekszym uznaniem pucharow europejskich: PEMK, PZP, potem
PUEFA. Polskie kluby wielokrotnie probowaly na przestrzeni wielu lat i na
palcach dwoch rak mozna policzyc sezony, gdy udawalo im sie awansowac do
cwiecfinalu lub polfinalu ktoregokolwiek z pucharow! Praktycznie kazdy klub
europejski w latach 1957-1990 chcial miec w swojej kolekcji ktorykolwiek z
pucharow: PEMK, PZP, PUEFA - a najlepiej wszystkie trzy w kolekcji! Wygranie
ktoregokolwiek z tych pucharow to byla nobilitacja i splendor! W krajach
europejskich tlumy fanow witaly zwyciezcow kontynentalnych rozgrywek! Mecze
cwiercfinalowe, półfinałowe i finalowe w TV ogladala cala Europa a czesto takze
widzowie na innych kontynentach! Mecz rewanżowy ze Slaskiego w PEMK
Gornik-Manchester United z 1968 roku był transmitowany w prawie calej Europie (
jako hit druzyny, która wygrala w swojej strefie drabinki rozgrywek rywalizacje
z obronca Pucharu Europy i z Dynamem Kijow ), półfinał PZP z 1970 Gornik Roma ze
Slaskiego i trzeci mecz tych druzyn z losowaniem tez transmitowala prawie cala
Europa, final PZP z 1970 Gornik City również, ćwierćfinał PZP z 1971 roku (
gdzie spotkali się finaliści PZP z 1970 ) Gornik Manchester City tez
transmitowala prawie cala Europa, jako wielki rewanż finalistow z poprzedniego
sezonu. Finaly zudzialem klubow zza żelaznej kurtyny były dla marketingu
futbolowej Europy Zachodniej nieopłacalne, kibice nie przyjeżdżali na finaly z
tych krajow, bo rodzime wladze krajowe na to nie pozwalaly. W Wiedniu na final
Manchesteru City przylecialo 4 tys kibicow tego klubu, samoloty z kibicami z
Anglii ladowaly od rana non stop, utworzono specjalny most powietrzny miedzy
Wyspami a Wiedniem.
I zarowno zwyciezcy jak i finalisci tych trzech pucharow ( PEMK, PZP, PUEFA)
byli zaliczani do scislej czolowki klubow pilkarskich Europy! Ta formula
europejskich rozgrywek pucharowych zaczela sie przejadac pod w polowie i z
koncem lat 80 tych. Już wtedy zaczeto szukac zmian w rozgrywkach europejskich.
Utworzono wtedy elitarna ( szczegolnie pod wzgledem finansowym ) Lige Mistrzow w
1992 roku i od tego momentu zarowno PZP jak PUEFA zostaly w tyle za tymi
rozgrywkami. Najsilniejsze kluby Europy grozily, ze wyjda z UEFA i same stworza
federacje i rozgrywki. UEFA musiala zrobic zmiany. I wlasnie dopiero od tego
momentu!!!!! druzyny z najsilniejszych lig europejskich grajace w PZP czy PUEFA
chcialy za wszelka cene grac w lukratywnych rozgrywkach LM, a to gwarantowalo
tylko ewentualnie drugie lub trzecie miejsce w lidze krajowej! Wynikiem tego
bylo dopuszczenie do rozgrywek LM od sezonu 97-98 wiekszej ilosci druzyn z
najsilniejszych lig europejskich co bardzo utrudnilo zakwalifikowanie sie tam
klubom z Polski, polaczono PZP z pucharem UEFA i stworzono Lige Europejska. Co
nie zmienia oczywistego faktu, ze zarowno zwyciezca jak i finalista PUEFA sa
dzisiaj zaliczani do najsilniejszych klubow europejskich i ciesza sie wielkim
szacunkiem oraz uznaniem! Zaden polski klub wyczynu Gornika z 1970 roku juz
nigdy nie powtorzyl!
Puchar Zdobywcow Pucharow z 1970 roku:
Rangers Glasgow - Gornik Zabrze 1-3 80 tys kibicow Rangersow w Glasgow
Lewski Sofia - Gornik Zabrze 2-2 60 tys kibicow Lewskiego w Sofii
As Roma - Gornik Zabrze 1-1 80 tys kibicow Romy w Rzymie
Puchar Zdobywcow Pucharow z 1971
Manchester City - Gornik Zabrze 2-0 80 tys kibicow Manchesteru
Rzeczywiscie nic nie znaczace rozgrywki! No i nic nie grajacy Gornik?
Gornik rozegral jeszcze kilkanascie spotkan przy publicznosci liczacej ponad
100 tysiecy kibicow. Byly to mecze gdy Stadion Slaski byl calkowicie wypelniony.
Ludzie stali wszedzie: w przejsciach miedzy sektorami, na koronie. Szpilki nie
bylo gdzie wcisnac. Byly to mecze z Totenhamem Hotspurs 1961, dwa razy z Dukla
Praga 1964 i 1965, Sparta Praga 1966, Lewskim Sofia 1970, Glasgow Rangers 1970,
AS Roma 1970, Manchesterem United 1968, Manchesterem City 1971, dwa razy z Dynamem Kijow 1968 i 1973. I ta frekwencja nie byla zadnym przypadkiem. To byla wielka druzyna, wielkie rozgrywki ktorymi zyla cala Europa i wielcy rywale.
Tym, ktorzy pisza tutaj o jakims fuksie Gornika w 1970 chce dosadnie powiedziec.
Panowie!!! Nie osmieszajcie sie. Fuks to moze byc jednosezonowy. Gornik to byla
wielka druzyna. Rzeczywiscie zlozona ze slazakow calkowicie identyfikujacych sie
z Gornikiem. Ci pilkarze chcieli w Gorniku grac, do dzis uwzaja ze to byla
najlepsza rzecz w ich zyciu. Oni stworzyli zdecydowanie najlepsza i
najpopularniejsza druzyne w historii polskiej pilki klubowej. I to nie było tak,
ze Gornik był tylko w finale PZP w 1970 roku. W 1968 roku Gornik jest w
cwiercfinale Pucharu Europy gdzie minimalnie przegrywa z pozniejszy zwyciezca
tych rozgrywek Manchesterem United ( 0-2, 1-0 ). W Manchesterze Gornik druga
bramke traci w 90 minucie, w 60 minucie sedzie nie uznal zabrzanom bramki.
Gornik jest jedynym klubem, z ktorym Manchester przegrywa w calych rozgrywkach.
Bramkarz najlepszej druzyny Europy z 1968 roku, Manchesteru United w rewanżowym
meczu na Stadionie Slaskim musial interweniowac, az 21 razy, ( 20 celnych
strzalow ) bramkarz Gornika tylko 4 razy - non stop atak i 105 tys ludzi.
Wczesniej Gornik ogral Dynamo Kijow czyli praktycznie reprezentacje ZSRR, ktora
zdobyla wczesniej Mistrzostwo Europy. A Dynamo runde wczesniej wyeliminowalo
najlepsza drużynę Europy z 1967 czyli zdobywce Pucharu Europy z 1967 - Celtic
Glasgow ( po tym meczu kibice w calej Europie typowali Dynamo na głównego
kandydata do zdobycia Pucharu Europy ). Potem w finale calych rozgrywek
Manchester United rozwalil 4-1 slynna Benfice Lizbona ze słynnym Euzebio w
skladzie, a Benfica przeciez w dekadzie lat sześćdziesiątych to była wielka
potega, bedaca kilka razy w finale PE,dwa razy wygrala PE. Opinie po meczach
Gornika z Manchesterem United: - Już dawno nie widziałem tak świetnego bramkarza
jak Kostka. Z Anglików wyróżniam Carltona, A Z Polaków obok Kostki, piłkarza z
numerem pięć (Floreński) mówił po meczu sędzia Mendebil.
Matt Busby (trener Manchesteru): -"Jestem szczęśliwy że udało nam się
zakwalifikować do półfinału Pucharu Europy. Przegraliśmy po walce z jedną z
najlepszych drużyn Europy. Górnik grał o wiele lepiej niż w Manchesterze.
Atmosfera na trybunach była wspaniała, a tak fair prowadzonych zawodów jak nasze
dwa mecze już dawno nie widziałem"
Po czasie dodal, ze ten mecz był przedwczesnym finalem rozgrywek o Puchar Europy
z 1968 roku.
George Best: - "Nasza drużyna przeżywała bardzo ciężkie chwile. Sądzę, żę gdyby
Górnik trafił na Real, względnie Benficę, miałby ogromne szanse wyeliminowania
jednej z tych drużyn"
Bobby Carlton: - "Wiedzieliśmy, że przyjdzie nam stoczyć bardzo trudny mecz. Mam
duży podziw dla publiczności, która potrafiła tak długo różnymi instrumentami
dopingować swoich ulubieńców. Ten mecz będę bardzo długo pamiętał. Włodzimierz
Lubański: - "Zbyt szybko chcieliśmy odrobić straty i to wprowadziło w naszym
zespole nerwowość. Teren był bardzo ciężki. Na trawiastym boisku na pewno
wykorzystałbym sytuację, którą miałem w pierwszej połowie"
Ta druzyna Gornika z tamtych czasow miala olbrzymi potencjal. W nastepnym
sezonie polskie kluby zostaly przez wladze panstwowe wycofane z rozgrywek
pucharowych. Szkoda! Wielka szkoda. A w 1970 roku Gornik awansowal do finalu
Pucharu Zdobywcow Pucharow. W półfinale z Roma Gornik strzela 3 bramki z gry, a
Roma trzy bramki z wątpliwych karnych (Sztuczki pilkarzy AS Roma z tego
pamietnego trzeciego polfinalowego meczu PZP, tez opisywal Lubanski w swoich
wspomnieniach. Wlosi to byli pewni swego cwaniacy, wiodaca nacja futbolu od
lat!). Final z Manchesterem City w Wiedniu odbywa się na totalnie zalanym
boisku, pilka non stop zatrzymuje się w kaluzach wody – kluby zachodnie, a w
szczególności angielskie były o wiele lepiej sprzętowo przygotowane do takich
warunkow, taka pogoda na wyspach to norma. W 1971 roku Gornik znow jest w
cwiercfinale PZP, gdzie po dramatycznych meczach 2-0 na Slaskim i 0-2 w
Manchesterze odpada z City. Lubanski ma skrecona kostke. Schodzi po 45 minutch
gry w pierwszym meczu na Slaskim po strzeleniu gola. W zasadzie miał nie grac.
Na rewanż jedzie z ciezka kontuzja, w zasadzie statystuje na boisku. To byla
wielka i swietna druzyna. Grali przez trzy lata na najwyzszym europejskim
poziomie. Slabych lali, sredniakow ogrywali i z najlepszymi walczyli do
ostatniej minuty. Lezka sie kreci w oku na wspomnienie. Gdy do wladzy dochodzi
Gierek, milosnik hutnictwa. Nastepuje era hutniczego Ruchu i Zaglebia Sonowiec,
pupilkow tow. Gierka. Gornik zostaje utracony. Era Gierka to era recznego
manipulowania polska pilka - mowiono o tym na jednym z ostatnich zjazdow PZPN.
Brawo Gornik!!! Zycze jakiemukolwiek polskiemu klubowi takiej serii jaka mial
Gornik w latach 68 - 71 !!
Czyli przyrownujac to do dzisiejszych czasow ( gdy znow sa dwa puchary
europejskie , chociaz powtorze to z calkowitym naciskiem , ze w latach 1954-72
byly dwa rownorzedne pod wzgledem prestizu puchary europejskie : PZP i PEMK !!
Dzisiaj rzeczywiscie elitarnymi rozgrywkami jest Liga Mistrzow a puchar UEFA
zostaje w tyle! ) zeby jakikolwiek polski klub w pierwszym sezonie dotarl do
cwiercfinalu Ligi Mistrzow i minimalnie przegral tam z pozniejszym zwyciezca
tych rozgrywek, zeby byl tez jedynym klubem europejskim , ktory ogral zwyciezce
Ligi Mistrzow w calych rozgrywkach . Przypomne , ze po meczu na Old Trafford w
1968 roku w Manchesterze pilkarze Manchesteru utworzyli szpaler i bili brawo
wraz z wypelnionym kibicami calym stadionem gdy pilkarze Gornika wlasnie przez
ten szpaler schodzili do szatni. Tak kibice najlepszego europejskiego klubu
ocenili gre Gornika, byli to kibice ktorzy znali sie na pilce, bo dwa lata
wczesniej ogladali Mistrzostwa Swiata! Dwa tygodnie pozniej w mrozie na lodzie i
w sniegu na Slaskim Anglicy ledwo dowiezli 0-1 do konca meczu . Rok pozniej zeby
ten sam klub polski wszedl do finalu Pucharu UEFA i minimalnie przegral tam w
ostatecznej rozgrywce, a rok pozniej zeby znow wszedl do cwiercfinalu i tam znow
w stosunku 2-0,0-2 ulegl zespolowi z czolowki europejskiej!! Zaden polski klub
takiego czegos nie dokonal ! BRAWO GORNIK ZABRZE - NAJWYBITNIEJSZY Z POLKICH KLUBOW!
W latach sześćdziesiątych i początek siedemdziesiatych najbardziej znanym naszym
klubem na swiecie był Gornik Zabrze. Potem najbardziej znana była Legia, potem Ruch,
potem Widzew. A teraz Wisla i Legia. Ostatnio Lech. Każdy z tych zespołów był jakos
`znany' na swiecie w czasach swojej świetności, dominacji na krajowym podworku, w
czasach swoich występów pucharowych . I zapewniam was, ze żaden nasz klub nie osiągnął takiego poziomu „znania „-), jaki osiągnął na swiecie Gornik w latach 1967-72.
A mistrzostwa kraju zdobyte w komunie, to byly tytuly mistrza Polski, gdy polski
futbol swiecil triumfy w pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 80 tysiecy ludzi. Zdecydowanie najbardziej cenne trofea, jak dotychczas.
Sukcesy naszych klubow w Pucharach Europejskich:
1.final Gornika w PZP z 1970
2.polfinal Widzewa w PE z 1983
3.cwiercfina PE Gornika z 1968
4.polfinal PE Legii z 1970
5.cwiercfinal Ruchu w PE z 1974 i cwierfinal Wisly w PE w 1979
6.cwiercfina Ruchu w PUEFA z 1975
7.cwiercfinal Legii w PZP w 1972 i cwiercfinal Gornika w PZP z 1971
8.polfinal Legii w PZP w 1991
9.cwiercfinal Legii w LM z 1996
Mozna jeszcze dywagowac kto byl lepszy, analizujac frekwencje na meczach,
oddzwiek spoleczny, kogo druzyny pokonaly, z kim i w jakim stosunku oraz stylu
przegraly. Da sie to zrobic i nie mozna tego pomijac. I trzeba jasno powiedziec,
ze lata 70te to najwieksze lata naszego pilkarstwa: sukcesy klubowe i na
mundialach. Puchar Rappana i Puchar Intertoto to rozgrywki, do ktorych nie
przywiazywano zadnej wagi w pilce europejskiej. Sorki ale taka jest prawda. Mamy
w sumie tych sukcesikow niewiele na przestrzeni lat, jak na tak duzy kraj i
ambicje z oczekiwaniami. I dlatego, ze jest tego niewiele to trzeba podpierac to
wszystko gierkami Ruchu Chorzow w letnich rozgrywkach, jakiegos nic nie
znaczacego pucharu. Właściwe i największe rozgrywki europejskie zawsze sa i były
w sezonie. Amatorzy Graja latem dla sparingow.
W czasach kiedy Gornik gral w finale PZP to nie byl to zaden puchar drugoligowej
kategorii pucharow europejskich. A wlasciwym porownaniem rozgrywek PEMK i PZP
jest porownanie do dzisiejszych rozgrywek tenisistow, gdzie sa cztery jednakowe
niezwykle trudne turnieje wielkoszlemowe do wygrania w roku( Australia Open,
Rolland Gaross, Wimbledon i US Open ) ale umownie panuje opinia , ze
najwazniejszy jest Wimbledon. Najbardziej prestizowy, wygrana w nim najbardziej
nobilituje, to zwyciestwo jest najcenniejsze. I takie porownanie idealnie pasuje
do czasow, gdy Gornik gral w finale PZP. PEMK to byl taki niby Wimbledon . To
nie zmienia oczywiscie faktu, ze w nastepnych latach rozgrywki europejskie
ewoluowaly, jak wszystko. Ale w 1970 roku to wszystko wygladalo tak jak
napisalem. Koncowka lat 80 to poszukiwanie nowej formuly rozgrywek europejskich,
coraz wieksza kasa, marketing, reklamy. To bylo tym spowodowane.
Z historii Pucharu Miast Targowych:
"Namiastka
Ten właśnie prekursor Pucharu UEFA, Puchar Miast Targowych, został ustanowiony
18 kwietnia 1955 roku, dwa tygodnie po Pucharze Mistrzów. Pierwsza edycja
Pucharu Miast Targowych objęła zespoły z Barcelony, Bazylei, Birmingham,
Kopenhagi, Frankfurtu, Lozanny, Lipska, Londynu, Mediolanu i Zagrzebia. Formuła
turnieju zakładała, że turniej będzie trwał przez trzy lata, a mecze miały
odbywać się w czasie trwania targów. Barcelona, mająca w swym składzie wyłącznie
graczy FC Barcelona, pokonała w finale w dwumeczu reprezentację Londynu 8-2".
Rozgrywki trwaly trzy lata.
"Zaangażowanie klubów
W nastepnych turniejach organizatorzy rozszerzyli liczbę uczestniczących klubów,
ale ciągle musiały one pochodzić z miast-organizatorów targów handlowych. 16
zespołów wzięło udział w edycji 1965/66, po której wprowadzono roczny system
rozgrywania turnieju. Przed 1969 rokiem liczba uczestników wzrosła do 32,
później do ponad 60.......Dopiero w 1973 turniej ten był po raz pierwszy nazwany
Pucharem UEFA. Powodem zmiany była organizacja turnieju przez UEFA i brak
związania go z miastami targów handlowych. "
Dopiero w 1973 roku kuratele nad tym wszystkim przejmuje UEFA. PEMK i PZP byly w
tym czasie juz duzo wczesniej najpierwszymi rozgrywkami Europejskiej Federacji
Pilkarskiej, z regulaminem, transmisjami, itd.
Pamiętajcie. Amatorzy i „kominiarze” graja zawsze latem, gdy inne wielkie kluby
odpoczywaja po wielkich rozgrywkach europejskich toczonych w trakcie sezonu.
Stasunek do Pucharu Intertoto( encyklopedia pilki noznej):
„Niektóre kluby bojkotują ten turniej, uznając że udział w nim przeszkadza w
przygotowaniach do nowego sezonu ligowego. Na przykład w 1995, pierwszym
Pucharze po zmianie formuły, Anglia miała możliwość wystawienia trzech zespołów,
jednak wszystkie kluby Premier League odmówiły udziału. Po interwencji UEFA,
grożącej wyrzuceniem angielskich klubów ze wszystkich międzynarodowych
rozgrywek, Anglicy nominowali ostatecznie trzy słabsze zespoły, z których żaden
nie dostał się do dalszej fazy Pucharu, m.in. dlatego, że wystawiały one
rezerwowy skład (z tego powodu Tottenham Hotspur przegrał 0:8 mecz z 1. FC
Köln). W późniejszych latach UEFA zgodziła się na rezygnację klubów z udziału w
tym turnieju.”. Taka jest wartość tych rozgrywek. Smieszny letni pucharek bez
znaczenia. Pamiętajcie. Amatorzy i „kominiarze” graja zawsze latem, gdy inne
wielkie kluby odpoczywaja po wielkich rozgrywkach europejskich toczonych w
trakcie sezonu.
Dukla Praga to byl wtedy klub w ktorym grali najlepsi czechoslowaccy zawodnicy!
Ktorzy zdobyli wicemistrzostwo swiata. Wszyscy najlepsi czechoslowaccy zawodnicy
byli skoszarowani w dwoch najlepszych klubach Czechoslowacji: Dukli i Sparcie.
Dzisiaj gdy wszyscy odrobine grajacy czescy i slowaccy zawodnicy graja za
granica, polskie kluby nie maja z czeskimi klubami zadnych szans ( to samo sie
odnosilo i odnosi do klubow z panstw bloku socjalistycznego). Przypomne, ze Ruch
po zdobyciu mistrzostwa w 1989 zostal osmieszony przez Sredec Sofia 1-5 i 1-1,
przy smiesznej widowni na Stadionie Slaskim, a najlepsi Bulgarzy juz wtedy
wyjezdzali za granice. A wtedy Gornik gral dwa razy z Dukla Praga naszpikowana
najlepszymi pilkarzami z Czechoslowacji, ktorzy nie mieli prawa wyjezdzac za
granice. Ignorancie. Futbol czechoslowacki z tamtych czasow byl bardzo silny. Na
Stadionie Slaskim w meczach Gornika z Dukla bylo dwa razy ponad 100 tysiecy
ludzi. I mieli co oglądać, maja co wspominac. To były mecze. Na trening mistrzow
Czechoslowacji dzien przed tymi meczami z Gornikiem, przyszlo ponad 10 tysiecy
ludzi. Taka to byla slaba druzyna! Gornik gral dwa razy z Dukla:
- w chyba 64 roku bylo: 2-0 na Slaskim i 1-4 w Pradze ( w tym drugim meczu
Gornik gral od 20 minuty w dziesiatke, bo kontuzji po ostrym faulu Czecha doznaje Lubanski, a w mysl obowiazujacych i niezyciowych przepisow zmian nie mozna bylo dokonywac)
- w 65 roku było: 1-4 w Pradze ( tez od 10 minuty Gornik gral w dziesiatke, tak
uczciwie wtedy sedziowano, wszystko jest zreszta dokladnie opisane w magazynach
" Gornik " i historii naszej pilki ) i 3-0 na Slaskim, potem byl dodatkowy mecz
0-0 i Gornik odpadl losowaniem.
arenie miedzynarodowej- najwiekszy w historii pilki klubowej. W pelni wymierny i
zauwazalny. Final PZP Gornika z 70 roku jest najwiekszym osiagnieciem w
rozgrywkach europejskich polskiego klubu ! Final zawsze bedzie finalem i zaden
polski klub tego wyczynu pomimo wielokrotnych startow juz nie zdolal powtorzyc !
Poza tym Gornik byl pionierem, a pionierzy zawsze maja najtrudniej, jako
pierwszy przebijal sie wysoko na europejskich arenach pokonujac przeciwnikow i
nieprzychylnych sedziow, polski futbol byl wtedy kompletnie nieznany , bez
sukcesow, klubow zza żelaznej kurtyny starano się za wszelka cene nie dopuścić
do finalu, bo na finaly nie przyjeżdżali ich kibice! Wszystkie inne polskie
druzyny mialy po sukcesach Gornika i reprezentacji Gorskiego na Olimpiadzie i
Mistrzostwach Swiata juz zdecydowanie latwiej od Gornika, bo nasz futbol
zaczynal mieć już renome! Wtedy oczywiście w lata sześćdziesiątych i
seidemdziedziastych, koniec lat osiemdziesiątych to utrata tej renomy. Juz nie
bede przypominal tej euforii po awansie do finalu , wywiadow , radosci Polakow ,
tysięcy na meczach zabrzan, itd. Gornik gral w finale europejskiego pucharu w
1970 roku! Czesto gral dla ponad 100 tysiecy kibicow! To tez pokazuje potege
tych rozgrywek. Jezeli rozpatrujemy sprawe sukcesow polskich klubow w pucharach
europejskich to najpierw nalezy przypomniec historie tych rozgrywek! Co i kiedy
bylo, co sie liczylo! Do 1972 roku byly dwa superprestizowe uksztaltowane juz
puchary europejskie czyli PEMK ( Puchar Europejskich Mistrzow Krajowych ) i PZP
( Puchar Zdobywcow Pucharow ). W tamtych czasach rozgrywki o puchar krajowy we
wszystkich krajach europejskich cieszyly się ogromnym zainteresowaniem w tych
krajach i ogromna ranga, bo to była jedyna możliwość dostania się do rozgrywek
europejskich ( gdy dany zespol nie zdobyl mistrzostwa w danym sezonie w jakims
kraju, to za wszelka cene pilnowal rozgrywek pucharu krajowego) , którymi zyl
caly kontynent. Na mecze przychodzily komplety publiczności. Obydwa puchary
europejskie PEMK i PZP cieszyly sie w tamtych czasach ogromnym prestizem,
uznaniem i szacunkiem. Powiem tylko, ze ewentualna niby wyzsza prestizowosc PEMK
nad PZP byla tylko i wylacznie kwestia czysto umowna! Zwyciezcy obydwoch
pucharow rozgrywali w nastepnym sezonie mecz o Superpuchar Europy. Rzeczywiscie
sposrod rozgrywek europejskich mala range mial np. Puchar Intertoto ( letnia
gierka dla pieniedzy i sparingow, kompletnie bez znaczenia i jakiegokolwiek
prestizu ) i Puchar Miast Targowych ( bo czesto druzyny wystawialy w nim
rezerwowe sklady i nie były to rozgrywki pod egida UEFA ). Dlatego PMT zostal
radykalnie przeksztalcony w 1972 roku w PUEFA przez poirytowana europejska
federacje pilkarska, zmieniono system kwalifikowania do nich druzyn, UEFA wziela
go pod swoje skrzydla! Chociaz pierwsze trzy lata rozgrywek o PUEFA tez
traktowane były z rezerwa. Dopiero po 1975 ten puchar zaczyna rzeczywiście
odpowiednio funkcjonowac w pilkarskiej Europie i w świadomości klubow i kibicow.
Ostatecznie PUEFA takze sie przyjal i jako trzeci europejski puchar od 1972 roku
( po PEMK i PZP ) mial bardzo duza range. Kluby europejskie walczyly w tych
rozgrywkach " na calego ". Wszystkie te informacje i opinie sa dostepne na
stronach Europejskiej Uni Pilkarskiej. Kazdy stary kibic wie, ze bardzo ciezko
bylo sie przebic do ostatecznej rozgrywki ktoregokolwiek z tych trzech
cieszacych sie najwiekszym uznaniem pucharow europejskich: PEMK, PZP, potem
PUEFA. Polskie kluby wielokrotnie probowaly na przestrzeni wielu lat i na
palcach dwoch rak mozna policzyc sezony, gdy udawalo im sie awansowac do
cwiecfinalu lub polfinalu ktoregokolwiek z pucharow! Praktycznie kazdy klub
europejski w latach 1957-1990 chcial miec w swojej kolekcji ktorykolwiek z
pucharow: PEMK, PZP, PUEFA - a najlepiej wszystkie trzy w kolekcji! Wygranie
ktoregokolwiek z tych pucharow to byla nobilitacja i splendor! W krajach
europejskich tlumy fanow witaly zwyciezcow kontynentalnych rozgrywek! Mecze
cwiercfinalowe, półfinałowe i finalowe w TV ogladala cala Europa a czesto takze
widzowie na innych kontynentach! Mecz rewanżowy ze Slaskiego w PEMK
Gornik-Manchester United z 1968 roku był transmitowany w prawie calej Europie (
jako hit druzyny, która wygrala w swojej strefie drabinki rozgrywek rywalizacje
z obronca Pucharu Europy i z Dynamem Kijow ), półfinał PZP z 1970 Gornik Roma ze
Slaskiego i trzeci mecz tych druzyn z losowaniem tez transmitowala prawie cala
Europa, final PZP z 1970 Gornik City również, ćwierćfinał PZP z 1971 roku (
gdzie spotkali się finaliści PZP z 1970 ) Gornik Manchester City tez
transmitowala prawie cala Europa, jako wielki rewanż finalistow z poprzedniego
sezonu. Finaly zudzialem klubow zza żelaznej kurtyny były dla marketingu
futbolowej Europy Zachodniej nieopłacalne, kibice nie przyjeżdżali na finaly z
tych krajow, bo rodzime wladze krajowe na to nie pozwalaly. W Wiedniu na final
Manchesteru City przylecialo 4 tys kibicow tego klubu, samoloty z kibicami z
Anglii ladowaly od rana non stop, utworzono specjalny most powietrzny miedzy
Wyspami a Wiedniem.
I zarowno zwyciezcy jak i finalisci tych trzech pucharow ( PEMK, PZP, PUEFA)
byli zaliczani do scislej czolowki klubow pilkarskich Europy! Ta formula
europejskich rozgrywek pucharowych zaczela sie przejadac pod w polowie i z
koncem lat 80 tych. Już wtedy zaczeto szukac zmian w rozgrywkach europejskich.
Utworzono wtedy elitarna ( szczegolnie pod wzgledem finansowym ) Lige Mistrzow w
1992 roku i od tego momentu zarowno PZP jak PUEFA zostaly w tyle za tymi
rozgrywkami. Najsilniejsze kluby Europy grozily, ze wyjda z UEFA i same stworza
federacje i rozgrywki. UEFA musiala zrobic zmiany. I wlasnie dopiero od tego
momentu!!!!! druzyny z najsilniejszych lig europejskich grajace w PZP czy PUEFA
chcialy za wszelka cene grac w lukratywnych rozgrywkach LM, a to gwarantowalo
tylko ewentualnie drugie lub trzecie miejsce w lidze krajowej! Wynikiem tego
bylo dopuszczenie do rozgrywek LM od sezonu 97-98 wiekszej ilosci druzyn z
najsilniejszych lig europejskich co bardzo utrudnilo zakwalifikowanie sie tam
klubom z Polski, polaczono PZP z pucharem UEFA i stworzono Lige Europejska. Co
nie zmienia oczywistego faktu, ze zarowno zwyciezca jak i finalista PUEFA sa
dzisiaj zaliczani do najsilniejszych klubow europejskich i ciesza sie wielkim
szacunkiem oraz uznaniem! Zaden polski klub wyczynu Gornika z 1970 roku juz
nigdy nie powtorzyl!
Puchar Zdobywcow Pucharow z 1970 roku:
Rangers Glasgow - Gornik Zabrze 1-3 80 tys kibicow Rangersow w Glasgow
Lewski Sofia - Gornik Zabrze 2-2 60 tys kibicow Lewskiego w Sofii
As Roma - Gornik Zabrze 1-1 80 tys kibicow Romy w Rzymie
Puchar Zdobywcow Pucharow z 1971
Manchester City - Gornik Zabrze 2-0 80 tys kibicow Manchesteru
Rzeczywiscie nic nie znaczace rozgrywki! No i nic nie grajacy Gornik?
Gornik rozegral jeszcze kilkanascie spotkan przy publicznosci liczacej ponad
100 tysiecy kibicow. Byly to mecze gdy Stadion Slaski byl calkowicie wypelniony.
Ludzie stali wszedzie: w przejsciach miedzy sektorami, na koronie. Szpilki nie
bylo gdzie wcisnac. Byly to mecze z Totenhamem Hotspurs 1961, dwa razy z Dukla
Praga 1964 i 1965, Sparta Praga 1966, Lewskim Sofia 1970, Glasgow Rangers 1970,
AS Roma 1970, Manchesterem United 1968, Manchesterem City 1971, dwa razy z Dynamem Kijow 1968 i 1973. I ta frekwencja nie byla zadnym przypadkiem. To byla wielka druzyna, wielkie rozgrywki ktorymi zyla cala Europa i wielcy rywale.
Tym, ktorzy pisza tutaj o jakims fuksie Gornika w 1970 chce dosadnie powiedziec.
Panowie!!! Nie osmieszajcie sie. Fuks to moze byc jednosezonowy. Gornik to byla
wielka druzyna. Rzeczywiscie zlozona ze slazakow calkowicie identyfikujacych sie
z Gornikiem. Ci pilkarze chcieli w Gorniku grac, do dzis uwzaja ze to byla
najlepsza rzecz w ich zyciu. Oni stworzyli zdecydowanie najlepsza i
najpopularniejsza druzyne w historii polskiej pilki klubowej. I to nie było tak,
ze Gornik był tylko w finale PZP w 1970 roku. W 1968 roku Gornik jest w
cwiercfinale Pucharu Europy gdzie minimalnie przegrywa z pozniejszy zwyciezca
tych rozgrywek Manchesterem United ( 0-2, 1-0 ). W Manchesterze Gornik druga
bramke traci w 90 minucie, w 60 minucie sedzie nie uznal zabrzanom bramki.
Gornik jest jedynym klubem, z ktorym Manchester przegrywa w calych rozgrywkach.
Bramkarz najlepszej druzyny Europy z 1968 roku, Manchesteru United w rewanżowym
meczu na Stadionie Slaskim musial interweniowac, az 21 razy, ( 20 celnych
strzalow ) bramkarz Gornika tylko 4 razy - non stop atak i 105 tys ludzi.
Wczesniej Gornik ogral Dynamo Kijow czyli praktycznie reprezentacje ZSRR, ktora
zdobyla wczesniej Mistrzostwo Europy. A Dynamo runde wczesniej wyeliminowalo
najlepsza drużynę Europy z 1967 czyli zdobywce Pucharu Europy z 1967 - Celtic
Glasgow ( po tym meczu kibice w calej Europie typowali Dynamo na głównego
kandydata do zdobycia Pucharu Europy ). Potem w finale calych rozgrywek
Manchester United rozwalil 4-1 slynna Benfice Lizbona ze słynnym Euzebio w
skladzie, a Benfica przeciez w dekadzie lat sześćdziesiątych to była wielka
potega, bedaca kilka razy w finale PE,dwa razy wygrala PE. Opinie po meczach
Gornika z Manchesterem United: - Już dawno nie widziałem tak świetnego bramkarza
jak Kostka. Z Anglików wyróżniam Carltona, A Z Polaków obok Kostki, piłkarza z
numerem pięć (Floreński) mówił po meczu sędzia Mendebil.
Matt Busby (trener Manchesteru): -"Jestem szczęśliwy że udało nam się
zakwalifikować do półfinału Pucharu Europy. Przegraliśmy po walce z jedną z
najlepszych drużyn Europy. Górnik grał o wiele lepiej niż w Manchesterze.
Atmosfera na trybunach była wspaniała, a tak fair prowadzonych zawodów jak nasze
dwa mecze już dawno nie widziałem"
Po czasie dodal, ze ten mecz był przedwczesnym finalem rozgrywek o Puchar Europy
z 1968 roku.
George Best: - "Nasza drużyna przeżywała bardzo ciężkie chwile. Sądzę, żę gdyby
Górnik trafił na Real, względnie Benficę, miałby ogromne szanse wyeliminowania
jednej z tych drużyn"
Bobby Carlton: - "Wiedzieliśmy, że przyjdzie nam stoczyć bardzo trudny mecz. Mam
duży podziw dla publiczności, która potrafiła tak długo różnymi instrumentami
dopingować swoich ulubieńców. Ten mecz będę bardzo długo pamiętał. Włodzimierz
Lubański: - "Zbyt szybko chcieliśmy odrobić straty i to wprowadziło w naszym
zespole nerwowość. Teren był bardzo ciężki. Na trawiastym boisku na pewno
wykorzystałbym sytuację, którą miałem w pierwszej połowie"
Ta druzyna Gornika z tamtych czasow miala olbrzymi potencjal. W nastepnym
sezonie polskie kluby zostaly przez wladze panstwowe wycofane z rozgrywek
pucharowych. Szkoda! Wielka szkoda. A w 1970 roku Gornik awansowal do finalu
Pucharu Zdobywcow Pucharow. W półfinale z Roma Gornik strzela 3 bramki z gry, a
Roma trzy bramki z wątpliwych karnych (Sztuczki pilkarzy AS Roma z tego
pamietnego trzeciego polfinalowego meczu PZP, tez opisywal Lubanski w swoich
wspomnieniach. Wlosi to byli pewni swego cwaniacy, wiodaca nacja futbolu od
lat!). Final z Manchesterem City w Wiedniu odbywa się na totalnie zalanym
boisku, pilka non stop zatrzymuje się w kaluzach wody – kluby zachodnie, a w
szczególności angielskie były o wiele lepiej sprzętowo przygotowane do takich
warunkow, taka pogoda na wyspach to norma. W 1971 roku Gornik znow jest w
cwiercfinale PZP, gdzie po dramatycznych meczach 2-0 na Slaskim i 0-2 w
Manchesterze odpada z City. Lubanski ma skrecona kostke. Schodzi po 45 minutch
gry w pierwszym meczu na Slaskim po strzeleniu gola. W zasadzie miał nie grac.
Na rewanż jedzie z ciezka kontuzja, w zasadzie statystuje na boisku. To byla
wielka i swietna druzyna. Grali przez trzy lata na najwyzszym europejskim
poziomie. Slabych lali, sredniakow ogrywali i z najlepszymi walczyli do
ostatniej minuty. Lezka sie kreci w oku na wspomnienie. Gdy do wladzy dochodzi
Gierek, milosnik hutnictwa. Nastepuje era hutniczego Ruchu i Zaglebia Sonowiec,
pupilkow tow. Gierka. Gornik zostaje utracony. Era Gierka to era recznego
manipulowania polska pilka - mowiono o tym na jednym z ostatnich zjazdow PZPN.
Brawo Gornik!!! Zycze jakiemukolwiek polskiemu klubowi takiej serii jaka mial
Gornik w latach 68 - 71 !!
Czyli przyrownujac to do dzisiejszych czasow ( gdy znow sa dwa puchary
europejskie , chociaz powtorze to z calkowitym naciskiem , ze w latach 1954-72
byly dwa rownorzedne pod wzgledem prestizu puchary europejskie : PZP i PEMK !!
Dzisiaj rzeczywiscie elitarnymi rozgrywkami jest Liga Mistrzow a puchar UEFA
zostaje w tyle! ) zeby jakikolwiek polski klub w pierwszym sezonie dotarl do
cwiercfinalu Ligi Mistrzow i minimalnie przegral tam z pozniejszym zwyciezca
tych rozgrywek, zeby byl tez jedynym klubem europejskim , ktory ogral zwyciezce
Ligi Mistrzow w calych rozgrywkach . Przypomne , ze po meczu na Old Trafford w
1968 roku w Manchesterze pilkarze Manchesteru utworzyli szpaler i bili brawo
wraz z wypelnionym kibicami calym stadionem gdy pilkarze Gornika wlasnie przez
ten szpaler schodzili do szatni. Tak kibice najlepszego europejskiego klubu
ocenili gre Gornika, byli to kibice ktorzy znali sie na pilce, bo dwa lata
wczesniej ogladali Mistrzostwa Swiata! Dwa tygodnie pozniej w mrozie na lodzie i
w sniegu na Slaskim Anglicy ledwo dowiezli 0-1 do konca meczu . Rok pozniej zeby
ten sam klub polski wszedl do finalu Pucharu UEFA i minimalnie przegral tam w
ostatecznej rozgrywce, a rok pozniej zeby znow wszedl do cwiercfinalu i tam znow
w stosunku 2-0,0-2 ulegl zespolowi z czolowki europejskiej!! Zaden polski klub
takiego czegos nie dokonal ! BRAWO GORNIK ZABRZE - NAJWYBITNIEJSZY Z POLKICH KLUBOW!
W latach sześćdziesiątych i początek siedemdziesiatych najbardziej znanym naszym
klubem na swiecie był Gornik Zabrze. Potem najbardziej znana była Legia, potem Ruch,
potem Widzew. A teraz Wisla i Legia. Ostatnio Lech. Każdy z tych zespołów był jakos
`znany' na swiecie w czasach swojej świetności, dominacji na krajowym podworku, w
czasach swoich występów pucharowych . I zapewniam was, ze żaden nasz klub nie osiągnął takiego poziomu „znania „-), jaki osiągnął na swiecie Gornik w latach 1967-72.
A mistrzostwa kraju zdobyte w komunie, to byly tytuly mistrza Polski, gdy polski
futbol swiecil triumfy w pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 80 tysiecy ludzi. Zdecydowanie najbardziej cenne trofea, jak dotychczas.
Sukcesy naszych klubow w Pucharach Europejskich:
1.final Gornika w PZP z 1970
2.polfinal Widzewa w PE z 1983
3.cwiercfina PE Gornika z 1968
4.polfinal PE Legii z 1970
5.cwiercfinal Ruchu w PE z 1974 i cwierfinal Wisly w PE w 1979
6.cwiercfina Ruchu w PUEFA z 1975
7.cwiercfinal Legii w PZP w 1972 i cwiercfinal Gornika w PZP z 1971
8.polfinal Legii w PZP w 1991
9.cwiercfinal Legii w LM z 1996
Mozna jeszcze dywagowac kto byl lepszy, analizujac frekwencje na meczach,
oddzwiek spoleczny, kogo druzyny pokonaly, z kim i w jakim stosunku oraz stylu
przegraly. Da sie to zrobic i nie mozna tego pomijac. I trzeba jasno powiedziec,
ze lata 70te to najwieksze lata naszego pilkarstwa: sukcesy klubowe i na
mundialach. Puchar Rappana i Puchar Intertoto to rozgrywki, do ktorych nie
przywiazywano zadnej wagi w pilce europejskiej. Sorki ale taka jest prawda. Mamy
w sumie tych sukcesikow niewiele na przestrzeni lat, jak na tak duzy kraj i
ambicje z oczekiwaniami. I dlatego, ze jest tego niewiele to trzeba podpierac to
wszystko gierkami Ruchu Chorzow w letnich rozgrywkach, jakiegos nic nie
znaczacego pucharu. Właściwe i największe rozgrywki europejskie zawsze sa i były
w sezonie. Amatorzy Graja latem dla sparingow.
W czasach kiedy Gornik gral w finale PZP to nie byl to zaden puchar drugoligowej
kategorii pucharow europejskich. A wlasciwym porownaniem rozgrywek PEMK i PZP
jest porownanie do dzisiejszych rozgrywek tenisistow, gdzie sa cztery jednakowe
niezwykle trudne turnieje wielkoszlemowe do wygrania w roku( Australia Open,
Rolland Gaross, Wimbledon i US Open ) ale umownie panuje opinia , ze
najwazniejszy jest Wimbledon. Najbardziej prestizowy, wygrana w nim najbardziej
nobilituje, to zwyciestwo jest najcenniejsze. I takie porownanie idealnie pasuje
do czasow, gdy Gornik gral w finale PZP. PEMK to byl taki niby Wimbledon . To
nie zmienia oczywiscie faktu, ze w nastepnych latach rozgrywki europejskie
ewoluowaly, jak wszystko. Ale w 1970 roku to wszystko wygladalo tak jak
napisalem. Koncowka lat 80 to poszukiwanie nowej formuly rozgrywek europejskich,
coraz wieksza kasa, marketing, reklamy. To bylo tym spowodowane.
Z historii Pucharu Miast Targowych:
"Namiastka
Ten właśnie prekursor Pucharu UEFA, Puchar Miast Targowych, został ustanowiony
18 kwietnia 1955 roku, dwa tygodnie po Pucharze Mistrzów. Pierwsza edycja
Pucharu Miast Targowych objęła zespoły z Barcelony, Bazylei, Birmingham,
Kopenhagi, Frankfurtu, Lozanny, Lipska, Londynu, Mediolanu i Zagrzebia. Formuła
turnieju zakładała, że turniej będzie trwał przez trzy lata, a mecze miały
odbywać się w czasie trwania targów. Barcelona, mająca w swym składzie wyłącznie
graczy FC Barcelona, pokonała w finale w dwumeczu reprezentację Londynu 8-2".
Rozgrywki trwaly trzy lata.
"Zaangażowanie klubów
W nastepnych turniejach organizatorzy rozszerzyli liczbę uczestniczących klubów,
ale ciągle musiały one pochodzić z miast-organizatorów targów handlowych. 16
zespołów wzięło udział w edycji 1965/66, po której wprowadzono roczny system
rozgrywania turnieju. Przed 1969 rokiem liczba uczestników wzrosła do 32,
później do ponad 60.......Dopiero w 1973 turniej ten był po raz pierwszy nazwany
Pucharem UEFA. Powodem zmiany była organizacja turnieju przez UEFA i brak
związania go z miastami targów handlowych. "
Dopiero w 1973 roku kuratele nad tym wszystkim przejmuje UEFA. PEMK i PZP byly w
tym czasie juz duzo wczesniej najpierwszymi rozgrywkami Europejskiej Federacji
Pilkarskiej, z regulaminem, transmisjami, itd.
Pamiętajcie. Amatorzy i „kominiarze” graja zawsze latem, gdy inne wielkie kluby
odpoczywaja po wielkich rozgrywkach europejskich toczonych w trakcie sezonu.
Stasunek do Pucharu Intertoto( encyklopedia pilki noznej):
„Niektóre kluby bojkotują ten turniej, uznając że udział w nim przeszkadza w
przygotowaniach do nowego sezonu ligowego. Na przykład w 1995, pierwszym
Pucharze po zmianie formuły, Anglia miała możliwość wystawienia trzech zespołów,
jednak wszystkie kluby Premier League odmówiły udziału. Po interwencji UEFA,
grożącej wyrzuceniem angielskich klubów ze wszystkich międzynarodowych
rozgrywek, Anglicy nominowali ostatecznie trzy słabsze zespoły, z których żaden
nie dostał się do dalszej fazy Pucharu, m.in. dlatego, że wystawiały one
rezerwowy skład (z tego powodu Tottenham Hotspur przegrał 0:8 mecz z 1. FC
Köln). W późniejszych latach UEFA zgodziła się na rezygnację klubów z udziału w
tym turnieju.”. Taka jest wartość tych rozgrywek. Smieszny letni pucharek bez
znaczenia. Pamiętajcie. Amatorzy i „kominiarze” graja zawsze latem, gdy inne
wielkie kluby odpoczywaja po wielkich rozgrywkach europejskich toczonych w
trakcie sezonu.
Dukla Praga to byl wtedy klub w ktorym grali najlepsi czechoslowaccy zawodnicy!
Ktorzy zdobyli wicemistrzostwo swiata. Wszyscy najlepsi czechoslowaccy zawodnicy
byli skoszarowani w dwoch najlepszych klubach Czechoslowacji: Dukli i Sparcie.
Dzisiaj gdy wszyscy odrobine grajacy czescy i slowaccy zawodnicy graja za
granica, polskie kluby nie maja z czeskimi klubami zadnych szans ( to samo sie
odnosilo i odnosi do klubow z panstw bloku socjalistycznego). Przypomne, ze Ruch
po zdobyciu mistrzostwa w 1989 zostal osmieszony przez Sredec Sofia 1-5 i 1-1,
przy smiesznej widowni na Stadionie Slaskim, a najlepsi Bulgarzy juz wtedy
wyjezdzali za granice. A wtedy Gornik gral dwa razy z Dukla Praga naszpikowana
najlepszymi pilkarzami z Czechoslowacji, ktorzy nie mieli prawa wyjezdzac za
granice. Ignorancie. Futbol czechoslowacki z tamtych czasow byl bardzo silny. Na
Stadionie Slaskim w meczach Gornika z Dukla bylo dwa razy ponad 100 tysiecy
ludzi. I mieli co oglądać, maja co wspominac. To były mecze. Na trening mistrzow
Czechoslowacji dzien przed tymi meczami z Gornikiem, przyszlo ponad 10 tysiecy
ludzi. Taka to byla slaba druzyna! Gornik gral dwa razy z Dukla:
- w chyba 64 roku bylo: 2-0 na Slaskim i 1-4 w Pradze ( w tym drugim meczu
Gornik gral od 20 minuty w dziesiatke, bo kontuzji po ostrym faulu Czecha doznaje Lubanski, a w mysl obowiazujacych i niezyciowych przepisow zmian nie mozna bylo dokonywac)
- w 65 roku było: 1-4 w Pradze ( tez od 10 minuty Gornik gral w dziesiatke, tak
uczciwie wtedy sedziowano, wszystko jest zreszta dokladnie opisane w magazynach
" Gornik " i historii naszej pilki ) i 3-0 na Slaskim, potem byl dodatkowy mecz
0-0 i Gornik odpadl losowaniem.
Nowy(a) na forum


To nie Gornik jest czolowym klubem stalinizmu. To Ruch i Wisla kolekcjonuja wtedy tytuly.
No i przyznac trzeba , ze za towarzyszy radzieckich takiemu Ruchowi i Wisle powodzilo sie
znakomicie!! Wlasnie w latach 1951-53 prezesem GKKF byl general radziecki i polski Jerzy Bordzilowski ( kariera tego pana: od 1919 roku w Armii Radzieckiej, w 1920 roku walczy po stronie ZSRR w wojnie polsko-bolszewickiej, od 1944 roku w Ludowym Wojsku Polskim, od 1954 roku szef Sztabu Generalnego LWP, w czerwcu 1956 podczas Wydarzen Poznanskich wydal rozkaz krwawego stlumienia protestu robotnikow- bylo 58 ofiar smiertelnych ). Lata najwiekszego stalinizmu 1946-56 niektorzy byli non stop w pierwszej trojce. Trzeba przyznac, ze odbierac medale za mistrzostwo i vice kraju z rak takich ludzi to niezly pasztet na tym ich nieskazitelnym wizerunku. Smieja sie z Gornika zarzucajac mu komunizm ale trzeba obiektywnie przyznac, ze sa gigantyczny krok przed Gornikiem.
Gornik takich pseudozaszczytow nie dostapil. Dopiero w 1956 roku nastepuje odwilz a towarzysze radzieccy zostaja odsunieci i wyjezdzaja z Polski. Tak sa znienawidzeni.
Komuchy jak chcialy to nie dawaly wygrywac. A Ruch w stalinizmie jakos wygrywal. Polonia Bytom tez? Gornik nie ma nic wspolnego z zaglada przedwojennych klubow. Sa natomiast bardzo dobre przyklady niszczenia przez komuchow wielkich przedwojennych klubow i promowania kosztem ich innych. W Chorzowie zniszczono AKS Chorzow. Przed wojna najpopularniejszym klubem w Polsce byl wlasnie Ruch Wielkie Hajduki. Po wojnie Unia-Ruch Chorzow nawet w samym Chorzowie byl juz duzo mniej popularny niz chorzowski - AKS Chorzow.
AKS Chorzow: "Po wojnie klub przez kilka lat utrzymywał się w czołówce polskich drużyn piłkarskich. "Zielone Koniczynki" dwukrotnie zajęły trzecie miejsce w Polsce (1946 i 1947), a później grały siedem sezonów w reaktywowanej po wojnie I lidze (1948-1954) pod nazwą Budowlani Chorzów.
W pierwszych latach powojennych drużyna należała do najlepszych w Polsce. Zdobycie mistrzostwa uniemożliwili jednak arbitrzy i działacze, którzy faworyzowali rywali, wiedząc, że w meczach z AKS-em obiektywizm i neutralność nie były najważniejsze. Powodem tego było "pochodzenie" i sukcesy klubu w niemieckich rozgrywkach w latach 1940-1944. Przykładem takiego traktowania był mecz z Wartą w Poznaniu (1946), gdzie rywale i "nieznani sprawcy" brutalnie skopali siedmiu zawodników AKS-u. Innym razem, przed spotkaniem z Polonią Bytom agenci Ubecji porwali bramkarza Mrugałę, aby później wypuścić go kilkadziesiąt kilometrów dalej, tak aby nie zdążył już na mecz. Także legendarne zamieszki w czasie i po pojedynku z RKU Sosnowiec są tego dowodem. Dwukrotne spłonięcie drewnianej trybuny stadionu na Górze Redena wydaje się również nieprzypadkowe tym bardziej, iż nigdy nie zostały wyjaśnione przyczyny jej podpalenia. Jeszcze innym, znamiennym przejawem dyskryminacji była tzw. afera włoska. Dotyczyła ona dwóch talentów piłkarskich, Henryka Janeckiego i Wincentego Franiela (Fox´a), którzy w czasie służby wojskowej w niemieckim Wehrmachcie dostali się we Włoszech do alianckiej niewoli
i występowali tam w profesjonalnej AC Legnano jako amatorzy, otrzymując pomoc startową i diety za mecze. Po powrocie na Górny Śląsk w roku 1947 i wyrażeniu chęci gry w AKS-ie zostali zawieszeni przez PZPN za domniemane "zawodostwo"[19]. Do najbardziej znanych zawodników tego okresu należeli tacy piłkarze jak Maksymilian Barański, Roman Durniok, Henryk Gajdzik, Henryk Janduda, Werner
Antoni Janik, Józef Muskała, Henryk Spodzieja i Teodor Wieczorek.W tych latach rozgrywano też derby Chorzowa między Ruchem, a drużyną "Koniczynek", które były tym bardziej ważne dla kibiców AKS-u, ponieważ "Niebiescy" przed wojną nie grali dla Chorzowa lecz dla gminy Hajduki Wielkie[20], na meczach tych śpiewane więc było:
"Stać będzie kraj nasz cały,
stać będzie Piastów gród,
zwycięży nasz AKS,
bo to chorzowski klub".
Dalsza dyskryminacja klubu przez komunistyczne władze PRL-u za sukcesy piłkarskie podczas niemieckiej administracji za czasów II wojny światowej (władze PRL-u nie uznawały nawet daty powstania klubu[21]), doprowadziła do spadku do drugiej (1954), a później do
trzeciej ligi
(1958)."
No i przyznac trzeba , ze za towarzyszy radzieckich takiemu Ruchowi i Wisle powodzilo sie
znakomicie!! Wlasnie w latach 1951-53 prezesem GKKF byl general radziecki i polski Jerzy Bordzilowski ( kariera tego pana: od 1919 roku w Armii Radzieckiej, w 1920 roku walczy po stronie ZSRR w wojnie polsko-bolszewickiej, od 1944 roku w Ludowym Wojsku Polskim, od 1954 roku szef Sztabu Generalnego LWP, w czerwcu 1956 podczas Wydarzen Poznanskich wydal rozkaz krwawego stlumienia protestu robotnikow- bylo 58 ofiar smiertelnych ). Lata najwiekszego stalinizmu 1946-56 niektorzy byli non stop w pierwszej trojce. Trzeba przyznac, ze odbierac medale za mistrzostwo i vice kraju z rak takich ludzi to niezly pasztet na tym ich nieskazitelnym wizerunku. Smieja sie z Gornika zarzucajac mu komunizm ale trzeba obiektywnie przyznac, ze sa gigantyczny krok przed Gornikiem.
Gornik takich pseudozaszczytow nie dostapil. Dopiero w 1956 roku nastepuje odwilz a towarzysze radzieccy zostaja odsunieci i wyjezdzaja z Polski. Tak sa znienawidzeni.
Komuchy jak chcialy to nie dawaly wygrywac. A Ruch w stalinizmie jakos wygrywal. Polonia Bytom tez? Gornik nie ma nic wspolnego z zaglada przedwojennych klubow. Sa natomiast bardzo dobre przyklady niszczenia przez komuchow wielkich przedwojennych klubow i promowania kosztem ich innych. W Chorzowie zniszczono AKS Chorzow. Przed wojna najpopularniejszym klubem w Polsce byl wlasnie Ruch Wielkie Hajduki. Po wojnie Unia-Ruch Chorzow nawet w samym Chorzowie byl juz duzo mniej popularny niz chorzowski - AKS Chorzow.
AKS Chorzow: "Po wojnie klub przez kilka lat utrzymywał się w czołówce polskich drużyn piłkarskich. "Zielone Koniczynki" dwukrotnie zajęły trzecie miejsce w Polsce (1946 i 1947), a później grały siedem sezonów w reaktywowanej po wojnie I lidze (1948-1954) pod nazwą Budowlani Chorzów.
W pierwszych latach powojennych drużyna należała do najlepszych w Polsce. Zdobycie mistrzostwa uniemożliwili jednak arbitrzy i działacze, którzy faworyzowali rywali, wiedząc, że w meczach z AKS-em obiektywizm i neutralność nie były najważniejsze. Powodem tego było "pochodzenie" i sukcesy klubu w niemieckich rozgrywkach w latach 1940-1944. Przykładem takiego traktowania był mecz z Wartą w Poznaniu (1946), gdzie rywale i "nieznani sprawcy" brutalnie skopali siedmiu zawodników AKS-u. Innym razem, przed spotkaniem z Polonią Bytom agenci Ubecji porwali bramkarza Mrugałę, aby później wypuścić go kilkadziesiąt kilometrów dalej, tak aby nie zdążył już na mecz. Także legendarne zamieszki w czasie i po pojedynku z RKU Sosnowiec są tego dowodem. Dwukrotne spłonięcie drewnianej trybuny stadionu na Górze Redena wydaje się również nieprzypadkowe tym bardziej, iż nigdy nie zostały wyjaśnione przyczyny jej podpalenia. Jeszcze innym, znamiennym przejawem dyskryminacji była tzw. afera włoska. Dotyczyła ona dwóch talentów piłkarskich, Henryka Janeckiego i Wincentego Franiela (Fox´a), którzy w czasie służby wojskowej w niemieckim Wehrmachcie dostali się we Włoszech do alianckiej niewoli
i występowali tam w profesjonalnej AC Legnano jako amatorzy, otrzymując pomoc startową i diety za mecze. Po powrocie na Górny Śląsk w roku 1947 i wyrażeniu chęci gry w AKS-ie zostali zawieszeni przez PZPN za domniemane "zawodostwo"[19]. Do najbardziej znanych zawodników tego okresu należeli tacy piłkarze jak Maksymilian Barański, Roman Durniok, Henryk Gajdzik, Henryk Janduda, Werner
Antoni Janik, Józef Muskała, Henryk Spodzieja i Teodor Wieczorek.W tych latach rozgrywano też derby Chorzowa między Ruchem, a drużyną "Koniczynek", które były tym bardziej ważne dla kibiców AKS-u, ponieważ "Niebiescy" przed wojną nie grali dla Chorzowa lecz dla gminy Hajduki Wielkie[20], na meczach tych śpiewane więc było:
"Stać będzie kraj nasz cały,
stać będzie Piastów gród,
zwycięży nasz AKS,
bo to chorzowski klub".
Dalsza dyskryminacja klubu przez komunistyczne władze PRL-u za sukcesy piłkarskie podczas niemieckiej administracji za czasów II wojny światowej (władze PRL-u nie uznawały nawet daty powstania klubu[21]), doprowadziła do spadku do drugiej (1954), a później do
trzeciej ligi
(1958)."
Nowy(a) na forum


„Moja drużyna na pewno nie odniosłaby takich sukcesów gdyby nie ogromne doświadczenie pucharowe graczy Górnika i Legii. Od nich zaczęły się dobre lata naszego futbolu” - mawiał często Kazimierz Górski.
Do 1972 roku byly dwa superprestizowe uksztaltowane juz puchary europejskie czyli PEMK ( Puchar Europejskich Mistrzow Krajowych ) i PZP ( Puchar Zdobywcow Pucharow ). W tamtych czasach rozgrywki o puchar krajowy we wszystkich krajach europejskich cieszyly się ogromnym zainteresowaniem w tych krajach i ogromna ranga, bo to była jedyna możliwość dostania się do rozgrywek europejskich ( gdy dany zespol nie zdobyl mistrzostwa w danym sezonie w jakims kraju, to za wszelka cene pilnowal rozgrywek pucharu krajowego) , którymi zyl caly kontynent- reszta silnych klubow pozostawala poza rozgrywkami europejskimi. Dlatego na mecze pucharow krajowych przychodzily komplety publiczności. Obydwa puchary europejskie PEMK i PZP cieszyly sie w tamtych czasach ogromnym uznaniem i szacunkiem. Powiem tylko, ze ewentualna niby wyzsza prestizowosc PEMK nad PZP byla tylko i wylacznie kwestia czysto umowna! Zwyciezcy obydwoch
pucharow rozgrywali w nastepnym sezonie mecz o Superpuchar Europy. Rzeczywiscie
sposrod rozgrywek europejskich mala range mial np. Puchar Intertoto ( letnia gierka dla pieniedzy i sparingow, kompletnie bez znaczenia i jakiegokolwiek prestizu ) i Puchar Miast Targowych ( bo czesto druzyny wystawialy w nim rezerwowe sklady i nie były to rozgrywki pod egida UEFA ). Natomiast poniewaz rozgrywki PEMK i PZP wywolywaly w tamtych czasach ( lata szescdziesiate, siedemdziesiate i poczatek osiemdziesiatych ) tak wielkie emocje i zainteresowanie na kontynencie ( a mogly w nich brac udzial tylko mistrz i zdobywca pucharu danego kraju ) to byla ogromna presja pozostalych silnych klubow, ktore chcialy startowac w rozgrywkach europejskich z prawdziwego zdarzenia. Dlatego PMT zostal radykalnie przeksztalcony w 1972 roku w PUEFA przez poirytowana europejska federacje pilkarska, zmieniono system kwalifikowania do nich druzyn, UEFA wziela go pod swoje skrzydla! PUEFA takze sie przyjal i jako trzeci europejski puchar od 1972 roku ( po PEMK i PZP ) mial ogromna range. Kluby europejskie walczyly w tych rozgrywkach " na calego ". Wszystkie te informacje i opinie sa dostepne na stronach Europejskiej Uni Pilkarskiej. Praktycznie kazdy klub europejski w latach 1957-1990 chcial miec w swojej kolekcji ktorykolwiek z pucharow: PEMK, PZP, PUEFA - a najlepiej wszystkie trzy w kolekcji! Wygranie ktoregokolwiek z tych pucharow to byla nobilitacja i splendor! Ta formula europejskich rozgrywek pucharowych zaczela sie przejadac pod w polowie i z koncem lat 80 tych. Już wtedy zaczeto szukac zmian w rozgrywkach europejskich. Utworzono wtedy elitarna ( szczegolnie pod wzgledem finansowym ) Lige Mistrzow w 1992 roku i od tego momentu zarowno PZP jak PUEFA zostaly w tyle za tymi rozgrywkami. Najsilniejsze kluby Europy grozily, ze wyjda z UEFA i same stworza federacje i rozgrywki. UEFA musiala zrobic zmiany. I wlasnie dopiero od tego momentu!!!!! druzyny z najsilniejszych lig europejskich grajace w PZP czy PUEFA chcialy za wszelka cene grac w lukratywnych rozgrywkach LM, a to gwarantowalo tylko ewentualnie drugie lub trzecie miejsce w lidze krajowej! Wynikiem tego bylo dopuszczenie do rozgrywek LM od sezonu 97-98 wiekszej ilosci druzyn z najsilniejszych lig europejskich co bardzo utrudnilo zakwalifikowanie sie tam klubom z Polski, polaczono PZP z pucharem UEFA i stworzono Lige Europejska. Co nie zmienia oczywistego faktu, ze zarowno zwyciezca jak i finalista PUEFA sa dzisiaj zaliczani do najsilniejszych klubow europejskich i ciesza sie wielkim szacunkiem oraz uznaniem!
Do 1972 roku byly dwa superprestizowe uksztaltowane juz puchary europejskie czyli PEMK ( Puchar Europejskich Mistrzow Krajowych ) i PZP ( Puchar Zdobywcow Pucharow ). W tamtych czasach rozgrywki o puchar krajowy we wszystkich krajach europejskich cieszyly się ogromnym zainteresowaniem w tych krajach i ogromna ranga, bo to była jedyna możliwość dostania się do rozgrywek europejskich ( gdy dany zespol nie zdobyl mistrzostwa w danym sezonie w jakims kraju, to za wszelka cene pilnowal rozgrywek pucharu krajowego) , którymi zyl caly kontynent- reszta silnych klubow pozostawala poza rozgrywkami europejskimi. Dlatego na mecze pucharow krajowych przychodzily komplety publiczności. Obydwa puchary europejskie PEMK i PZP cieszyly sie w tamtych czasach ogromnym uznaniem i szacunkiem. Powiem tylko, ze ewentualna niby wyzsza prestizowosc PEMK nad PZP byla tylko i wylacznie kwestia czysto umowna! Zwyciezcy obydwoch
pucharow rozgrywali w nastepnym sezonie mecz o Superpuchar Europy. Rzeczywiscie
sposrod rozgrywek europejskich mala range mial np. Puchar Intertoto ( letnia gierka dla pieniedzy i sparingow, kompletnie bez znaczenia i jakiegokolwiek prestizu ) i Puchar Miast Targowych ( bo czesto druzyny wystawialy w nim rezerwowe sklady i nie były to rozgrywki pod egida UEFA ). Natomiast poniewaz rozgrywki PEMK i PZP wywolywaly w tamtych czasach ( lata szescdziesiate, siedemdziesiate i poczatek osiemdziesiatych ) tak wielkie emocje i zainteresowanie na kontynencie ( a mogly w nich brac udzial tylko mistrz i zdobywca pucharu danego kraju ) to byla ogromna presja pozostalych silnych klubow, ktore chcialy startowac w rozgrywkach europejskich z prawdziwego zdarzenia. Dlatego PMT zostal radykalnie przeksztalcony w 1972 roku w PUEFA przez poirytowana europejska federacje pilkarska, zmieniono system kwalifikowania do nich druzyn, UEFA wziela go pod swoje skrzydla! PUEFA takze sie przyjal i jako trzeci europejski puchar od 1972 roku ( po PEMK i PZP ) mial ogromna range. Kluby europejskie walczyly w tych rozgrywkach " na calego ". Wszystkie te informacje i opinie sa dostepne na stronach Europejskiej Uni Pilkarskiej. Praktycznie kazdy klub europejski w latach 1957-1990 chcial miec w swojej kolekcji ktorykolwiek z pucharow: PEMK, PZP, PUEFA - a najlepiej wszystkie trzy w kolekcji! Wygranie ktoregokolwiek z tych pucharow to byla nobilitacja i splendor! Ta formula europejskich rozgrywek pucharowych zaczela sie przejadac pod w polowie i z koncem lat 80 tych. Już wtedy zaczeto szukac zmian w rozgrywkach europejskich. Utworzono wtedy elitarna ( szczegolnie pod wzgledem finansowym ) Lige Mistrzow w 1992 roku i od tego momentu zarowno PZP jak PUEFA zostaly w tyle za tymi rozgrywkami. Najsilniejsze kluby Europy grozily, ze wyjda z UEFA i same stworza federacje i rozgrywki. UEFA musiala zrobic zmiany. I wlasnie dopiero od tego momentu!!!!! druzyny z najsilniejszych lig europejskich grajace w PZP czy PUEFA chcialy za wszelka cene grac w lukratywnych rozgrywkach LM, a to gwarantowalo tylko ewentualnie drugie lub trzecie miejsce w lidze krajowej! Wynikiem tego bylo dopuszczenie do rozgrywek LM od sezonu 97-98 wiekszej ilosci druzyn z najsilniejszych lig europejskich co bardzo utrudnilo zakwalifikowanie sie tam klubom z Polski, polaczono PZP z pucharem UEFA i stworzono Lige Europejska. Co nie zmienia oczywistego faktu, ze zarowno zwyciezca jak i finalista PUEFA sa dzisiaj zaliczani do najsilniejszych klubow europejskich i ciesza sie wielkim szacunkiem oraz uznaniem!
Nowy(a) na forum


Ja nawet wiem co was uwiera w Gorniku i skad ta cala propaganda o komuszo- zbrodniczym Gorniku i wspanialym polskim, wyzwolenczym Ruchu. Wy jestescie zszokowani ogromna popularnoscia Gornika, sentymentem jak Polacy maja do Gornika, szacunkiem jaki ten klub cieszy sie wsrod kibicow za wspaniale mecze pucharowe, ogromna iloscia kibicow na meczach tego klubu w I lidze pomimo beznadziejnej gry i spadku, tym ze jest taki nacisk kibicow zeby TVP Sport transmitowala mecze slabiutenko grajacego Gornika, itd. Stad te megaduperele podpierane opisami o szanowanych historykach i powaznych dziennikarzach. Ja wiem , ze to boli gdy ukochana druzyna ma w pewnym momencie szanse nawet na mistrzostwo, swietnie gra, ma calkiem fajna przeszlosc i gra dla 7000 kibicow- faktem jest, ze na Wisle i Lechu bylo was wiecej, ale na Gorniku z KSZO Ostrowiec bylo 17,5 tysiaca, wiec co tu porownywac. Inne slaskie kluby jak Piast, Polonia i Odra graja dla 3-5 tysiecy kibicow na wlasnych stadionach. A sasiad zza miedzy pomimo beznadziejnej i tragicznej gry od lat, pomimo upadku gra przy duzo duzo wiekszej frekwencji. I moga wam tylko powiedziec, pracujcie i powodzenia panowie z Piasta, Ruchu, Polonii Bytom, Odry. Ale legendy Wielkiego Gornika Zabrze, ktoremu kibicowala cala Polska i Polonia za granica, jego wspanialych dramatycznych meczow pucharowych, pelniutkich trybun, nie przebijecie panowie z Chorzowa, Gliwic, Bytomia. Nie macie na to szans. Nawet zebyscie poprosili o pomoc cala rzesze zastepow usluznych historykow i powaznych dziennikarzy, ktorzy napisza nastepne megaduperele o Gorniku. Mozecie nawet w tej naszej obecnej beznadziejnej lidze wywalczyc trzy tytuly w nastepnych trzech sezonach. Guzik wam to da chorzowscy, piastole. Piszcie o tej Omedze, pieknych przedwojennych tradycjach. To i tak bedzie za malo, zeby przebic wspaniale czasy polskiej pilki noznej, w ktorych Gornik Zabrze i jego miliony kibicow grali pierwsze skrzypce!!! HISTORIA I SUKCESY GORNIKA SA WIELKIE I WSPANIALE. I SA POWODEM DO DUMY DLA TEGO KLUBU, LUDZI KTORZY GO TWORZYLI I DLA JEGO OGROMNEJ ILOSCI KIBICOW!!! A RUCH OCZYWISCIE JEST TAKZE WIELKIM I WSPANIALYM KLUBEM.
Informacje
0 użytkowników » 1 gość
