44444 forum LUBIN.pl • Z archiwum Spółdzielni "Społem" kiedyś takie były
Strona 1 z 1

Z archiwum Spółdzielni "Społem" kiedyś takie były

: 06 wrz 2006, 16:43
autor: tomi
Skarga z 1987 roku: Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka nie chciała
mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze, z
jutrzejszą datą na kapslu. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego mleko w
dniu 3 maja datowane jest na 4 maja i czy ekspedientka mogła
odmówić mi sprzedaży tego mleka – Halina Mikołajczyk.
Wyjaśnienie kierowniczki: Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane
jest w południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny.
Proszę przyjść jutro, a będzie!

***

Skarga z 1983 roku: Jako mistrz z 1948 roku stwierdzam - dziura w szynkowej z powodu
złej pracy nadziewarki. Zwyczajna zamiast na drobnym sicie była
mleta na piątce. Jakiś niefachowiec tu pracuje -T.Cieślar.

***

Skarga z 1983 roku: Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia
uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo że w sklepie są
cztery pracownice. Dwie siedzą sobie na zapleczu i piją herbatę.
Ponadto kierowniczka ubliżała mi przy wpis... (tu książka skarg
jest nieco pomięta i naddarta, jakby ktoś ją klientowi z całej siły
wyrwał -przyp. red.)
Wpis kierowniczki: NIEPRAWDA!!! KŁAMSTWO!!! Jako kierowniczka
oświadczam, że w sklepie była duża kolejka spowodowana świeżą
dostawą tak atrakcyjnych towarów jak olej, margaryna, cukier.
Ekspedientki nie nadążały z noszeniem towaru. Ponadto klient ten
jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to wiecznie ma dużo
nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża!!!

* * *

Skarga z 1985 roku: Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby ustawić się w
kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale ponieważ
dostawa poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniową (o
godz. 8 ) i popołudniową (o godz. 16), liczyłam, że jakiś towar
zostanie o godz. 16 wyłożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy
ekspedientki, czy warto stać, ale nie wiedziały, co będzie, tylko
że na pewno będą wyłożone parówki z porannej dostawy. Czekaliśmy
więc w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazało się, że
wszystkiego jest b. mało. A parówki z porannej dostawy w ogóle
wyparowały. Domagaliśmy się kontroli komisyjnej zaplecza i tego, co
tam zostało odłożone, ale nie pozwolono nam na te społeczną
inicjatywę - R. Korpal, A. Bedkowska, S. Jędrzejczyk, D. Kozłowska.
Wyjaśnienie kierowniczki: Parówki zostały sprzedane na
żywienie zbiorowe dla kolonii.

* * *

Skarga z 1985 roku: Kupiłam nieświeże drożdże, pół kilo. Nie chciano mi ich wymienić -
Walewska.
Wyjaśnienie kierowniczki: Klientka przedstawiła do reklamacji
drożdże kupione rzekomo w naszym sklepie 3 dni temu. Tymczasem były
one zapakowane w prawdziwy papier pakowy, którego to papieru sklep
nie posiada od pół roku - a więc drożdże nie nasze.

* * *

Skarga z 1987 roku: Jestem siostrą PCK. Mam pod opieką sześć samotnych kalek i mam
zezwolenie na kupowanie dla nich poza kolejnością. Odmówiono mi
sprzedaży wafli, natomiast sprzedano trzem innym osobom z kolejki
po 14, 15 i 10 sztuk - Marcinkowska.
Wyjaśnienie kierowniczki: Zgodnie z wytycznymi ministra w sprawie
zasad obsługi poza kolejnością wyjaśniam, że opiekunka PCK nie
miała prawa do zakupu poza wszelką kolejnością - które to prawo
mają wyłącznie inwalidzi wojenni i wojskowi - a jedynie miała prawo
do stania w kolejce dla uprzywilejowanych, zamiast w kolejce
zwykłej. Z uwagi na to, że zarówno w kolejce zwykłej, jak i w
kolejce dla uprzywilejowanych stała znaczna ilość klientów i nie
wyrażali oni zgody na sprzedaż wafli siostrze PCK, klientce
odmówiono sprzedaży poza wszelką kolejnością. Tak więc nie było
żadnej winy ekspedientki - wszystkim uprzywilejowanym przysługuje
obsługa poza kolejnością, ale tylko jeśli staną w kolejce dla
uprzywilejowanych. I w tej kolejce powinna pani - jako siostra PCK
- stanąć. Jest jeszcze zwykła kolejka, dla nieuprzywilejowanych. W
niej stać pani nie musi.

* * *

Skarga z 1979 roku: Złe zachowanie kasjerki. Kasjerka robiła się manikurę w sklepie
żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, manikura
trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, że to nie miejsce do
manikury. Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z manikurą.
Czekam na tłumaczenie z Urzędu Dzielnicowego. Przepraszam, że
niedokładnie piszę po polsku - Kay Withers.

* * *

Skarga z 1988 roku: Na wystawie odkryłem naboje do syfonów, jednak w sklepie nie
chciano mi ich sprzedać, wykazując przy tym arogancję i chamskie
odzywki - Jerzy Waka.
Dopisek kierownika: Klient nie miał żadnej racji. Wchodząc do
sklepu, był już zdenerwowany. Ubliżał mojej pracownicy. Chciałem
uspokoić tego klienta, tłumacząc sytuację obecnego braku naboi,
lecz klient w dalszym ciągu miał pretensje i ubliżał. A co do
wystawy, stoi tam tylko puste pudełko po nabojach.

* * *

Pochwała z 1988 roku: Pragnę złożyć dyrekcji podziękowanie za zmianę dawnego personelu z
kierownictwem na czele w naszym sklepie. Personel obecny jest
fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed
wojną - inż. Stanisław Wiśniewski, kombatant.

* * *

Skarga z 1988 roku: Podejście p. ekspedientki do stoiska nabiałowego trwało od godz.
7.40 do 8.00 - Lutkowski.
Wyjaśnienie kierowniczki: Mieliśmy przyjęcie towaru, a klient był
bardzo niecierpliwy. Mimo dużej kolejki, która spokojnie
oczekiwała, domagał się obsługi.

* * *

Pochwała z 1988 roku: Dziękuje za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a nie mogłam
dostać od 2 lat w całym śródmieściu. Szczególnie dziękuje pani
sprzedawczyni, która z uśmiechem odważyła mi żądaną ilość -
Dominika Pytkowska.

* * *

Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno. Obsługa skandaliczna.
Nie pozwolono nam kupić oleju, wykazując się skrajną arogancją -
Henryk Jodko, Alicja Moczulska. Dopisek innej osoby:
Obywatele ci żądali, aby olej sprzedawać bez ograniczeń - na co
kolejka, w której i ja stałem, prosiła aby dawać po 1 litrze, bo nie starczy. Wybuchła awantura, bo obywatele ci stwierdzili,
że skoro jest urynkowienie i demokracja, to oni wezmą, ile chcą, a
inni ich nic nie obchodzą, po czym złośliwie wpisali się do książki
- Krzysztof Jakubowski.

* * *

Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O godz. 9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci
zażądaliśmy dodatkowego wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka
wyszła na zaplecze i stwierdziła, że kierowniczka zabrała klucze do
chłodni. Poszła po nią. Kierowniczka oświadczyła, że nic w chłodni
nie ma. Jednak z wcześniejszego zachowania ekspedientki (znaczące
mruganie okiem) wynikało, że towar jest. Jako klienci zażądaliśmy
komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale odmówiono nam tego,
twierdząc, że to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki
do bo w tym wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu -
Gotlib Stefania, Teresa Mudzka, Anna Dobrowolska.
Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut
wędliny - 30 kg baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż
odbyć bez jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9
skończył się więc towar. A w chłodni naprawdę nic nie miałam.

* * *

Pochwała z 1983 roku: Występuję do dyrekcji Społem, aby obsłudze sklepu przyznać nagrodę,
np. imienia Wokulskiego. Nabywałem komplet garnków za 7400 zł. Pan,
który mnie obsługiwał, był niezwykle uprzejmy i fachowy, poświęcił
mi b. dużo czasu i wspólnie ze mną oglądał aż trzy komplety, żeby
dobrać bez wgnieceń i uszkodzeń. Więcej takich sklepów i życie
będzie jak w innych krajach - Krzysztof Stachurski, woj. zamojskie.

* * *

Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na dziecinną
kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym
sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze
tylko trzy godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę
zrealizuję? Mam dzieci 2 i 4 lata. Czy ludzkie podejście nie
obowiązuje? - Prokop. Dopisek innej osoby: Uważam powyższy
wpis za złośliwy i arogancki. Ekspedientka miała słuszną rację. Nie
chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z nie zarejestrowanymi
kartkami, bo za mało jest wędlin. - Mrówka.
Wyjaśnienie kierowniczki sklepu: Klientka Prokop była bardzo
zdenerwowana, gdyż inne osoby z kolejki nie pozwoliły jej obsłużyć.

* * *

Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży 1 kg ptasiego mleczka. Zaznaczam, że mam II grupę inwalidzką i
oświadczenie komisji lekarskiej. Ekspedientka nie uznała tego, była
bardzo agresywna. Resztkami sił stałam w bardzo długim ogonku i
otrzymałam 23 dkg. Zaznaczam, że jestem po bardzo ciężkiej operacji
i wszędzie jest to zaświadczenie respektowane - Czesława Gorkowska.

* * *

Skarga z 1978 roku: Zamiast kawy podano mi w waszym barze cienka lurę - K.
Wojdak.
Dopisek inspektora nadzoru: Proponuję organizowanie comiesięcznych
narad z bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami
naparów kawowych.

* * *

Skarga z 1988 roku: Weszłam do sklepu i co widzę... Na stoisku mięsnym nie ma żadnej
wędliny. Uważam, że przed świętem 22 lipca powinno być lepsze
zaopatrzenie. Co mają jeść ludzie pracy? - Alicja Kozakowska.

* * *

Skarga z 1978 roku: W czwartek o godz. 13.45 szczególnie "miła i kulturalna"
była pani Sawicka, która nie wiadomo z jakich powodów znalazła się
w salonie perfumeryjnym. Ordynarny stosunek do klienta, odsyłała do
pracy pod Forum. Uważam zachowanie ekspedientki za katastrofalne i
żądam satysfakcji - Iwanicka Jadwiga. Dopisek innej osoby:
Jestem świadkiem tej scysji i stwierdzam, że zarzuty tej obywatelki
są bezpodstawne. To klientka zachowywała się prowokująco i
arogancko - mówiła podniesionym głosem per ty i wysyłała
ekspedientki do pracy w PGR - Jadwiga Kołodziejczyk.
Wyjaśnienie kierowniczki: Sytuacja spowodowana była niesłuszną
pretensją klientki, która żądała od ekspedientki otwarcia i
powąchania oryginalnie zapakowanej wody francuskiej Jean po 800 zł.
W związku z odmową wszczęła awanturę.

* * *

Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis nieczytelny).
Wyjaśnienie kierownika wpisane pod skargą: Miód znajdujący się na
wystawie będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już
sporządzona lista na te towary, ale klient stwierdził, że tyle to
on nie będzie czekał.

* * *

Skarga z 1988 roku: My, niżej podpisani klienci ze zwykłej kolejki, składamy skargę na
kierowniczkę, która odmówiła naszej prośbie o zmianę zasad obsługi
kolejki uprzywilejowanej. Nie wyraziła zgody, by na pięć osób ze
zwykłej kolejki obsługiwać jedną z uprzywilejowanej. Obsługiwała
jeden na jeden. Towaru dla nas nie starczyło (tu następuje dziesięć
podpisów). Dopisek pod skargą: My, ludzie z kolejki
uprzywilejowanej, wyjaśniamy, że jesteśmy inwalidami wojennymi,
starymi bojownikami o Polskę i prosimy o nieuwzględnianie ww.
PASZKWILU - Jerzy Hys.

* * *

Skarga z 1984 roku: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż
twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć - Ewa Rakowska.

* * *

Skarga z 1985 roku: Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby zamawiała biały
ser na wagę (ten z Mławy, który kiedyś był). Jeszcze raz więc
bardzo proszę, aby był w tym sklepie ser biały na wagę, a nie w
kostkach. Niech ja już nie słyszę "nie dostajemy sera na
wagę" - J. Tender.
Wyjaśnienie kierowniczki: Nie dostajemy sera na wagę.

* * *

Pochwała z 1979 roku: Zostałem nadzwyczaj grzecznie obsłużony przez panią ekspedientkę
Marię, za co pragnę wyrazić wyrazy uznania dla całego personelu na
czele z p. Kierowniczką - Tadeusz Grajek, Ursus.

* * *

Skarga z 1988 roku: Chciałam kupić kilogram cukru i kawę, pokazując legitymację II
grupy inwalidztwa. Pani ze stoiska cukierniczego nie chciała mnie
obsłużyć poza kolejnością. Wreszcie gdy mnie załatwiała, cały czas
ubliżała, co spowodowało podburzenie stojących w kolejce ludzi. Na
skutek jej zachowania jakiś wulgarny typ wyrwał mi kawę i
wrzeszczał koło ucha, że ma w dupie moją legitymację inwalidzką -
Stanisława Ostrowska. Dopisek innej osoby: Byłem świadkiem.
Klientka, rzekomo inwalidka, odgrażała się, że nas tu wszystkich
urządzi. Sama sprowokowała taką, a nie inną reakcję stojących w
30-osobowej kolejce. Nie mam nic przeciwko ludziom z przywilejami,
ale czy muszą robić zakupy akurat po 16, gdy normalni ludzie
wychodzą z pracy, i przeszkadzać. Poza tym kawa jest używką, a nie
artykułem pierwszej potrzeby - Miałkowski.

* * *

Skarga z 1983 roku: Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3 kg mrówek faraona (podpis nieczytelny). Dopisek kierowniczki: Klient
był w stanie nietrzeźwym.

* * *

Pochwała z 1980 roku: W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż przyjemnie
postać chwilę w kolejce - Beata Malaszko. Dopisek: My, klientela
stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwał (tu następuje
10 podpisów). Kolejny dopisek: Jako kierownik sklepu dziękuję za
słowa uznania - Wojciechowska.

* * *

Skarga z 1983 roku: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu jegomościowi
sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego? - Bożena Zycholak.
Wyjaśnienie kierowniczki: Zacznę od początku. O godz.14
przywieziono do naszego sklepu cukier, który miał być sprzedawany
bez kartek. Wieść szybko rozeszła się po mieście i spowodowała
szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4 tony. Na moich oczach rozgrywała
się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam policzyć utarg. W tym
kotle wywiesiłam więc na dziale z alkoholem kartkę jakąkolwiek, nie
patrząc nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent i uciekłam
na tyły na zaplecze. Była godz. 18.50, kiedy do mojego pokoju
wszedł pijany olbrzym. Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na
biurku miałam rozłożone 13 milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła
to klientka, której już obsłużyć nie mogłam, i się wpisała.

* * *

Skarga z 1984 roku: Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie, proszę o
sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi
zależy - Wajdzik Alina.
Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin.

* * *

Skarga ze stycznia 1983 roku: Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w dwóch palcach, którymi
to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to zmienić - Janik.
Dopisek ekspedientki: Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości
jak podanie sera palcem.

* * *

W dniu 3 lipca 1989 sprzedawano dywany podgumowane. Ekspedientki poinformowały, że będą
wpuszczały kolejno z obu kolejek. Mimo że stałam na początku
kolejki uprzywilejowanej, dywanu mi nie sprzedano. Ekspedientki
zachowały się b. brzydko. Zostałam przez jedną popchnięta z całej
siły, a kiedy upadłam, siłą mi dywan wydarła. Dopisek kierowniczki:
Serdecznie Panią przepraszamy za zaistniały incydent. Ekspedientce
zwrócono uwagę o nietakim stosunku do klienta - Zdanowska.

* * *

Skarga z 1983 roku: Na wystawie są wystawione różne sery żółte, ale w sklepie nie ma
ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie
ma w sklepie. Proszę o wyjaśnienie - Tadeusz Kędzielski.
Wyjaśnienie kierownika: Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono
więc wystawy konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów.
Samych towarów od dłuższego czasu niestety brak w sprzedaży.

: 07 wrz 2006, 01:27
autor: JasioJasio
Łza się w oku kręci ...