Strona 1 z 1
Nieudolność Policjantów.
: 24 lip 2006, 11:16
autor: hemik
Nie wiedziałem zabardzo gdzie to umieścić:
Okej o co chodzi ? jak wiadomo ostatnio gorąco upały ludzią to nie służy etc.. zwłaszcza starszym... i co ?
Trwa Lubinpex super grill power party ... Na trawniku nieopodal murów wzgórza zamkowego jakieś 50m za sceną leży starszy człowiek, obok z półtora metra dalej jego reklamówka. I uwierzcie normalny facet nie jakiś amator tanich win schludnie ubrany.
I teraz scenka: Czterech czarnych panów o niskim IQ spacerkiem nie spiesząc się zmierza do owego męższczyzny podchodzą schylają się i teraz jeden do drugiego trzyma w ręku słuchawke i mówi zadzwoń na pogotwie a ten co ? on do następnego zadzwoń na pogotowie ... zwalają na siebie. Ale to jeszcze nic 50m dalej stoi karetka specjalnie na festyn przygotowana ... po co ? Ano żeby zadznonić..po drugą..
Czy to jest okej ? może się czepiam ?
: 24 lip 2006, 11:19
autor: DeeS
Jestes pewien, ze to byli policjanci a nie ochrona festynu? Bo wlaśnie ochrona była w czarnych mundurkach.
: 24 lip 2006, 12:48
autor: Kryzbi
Ochrona czy nie, dla mnie i tak patologia.
: 24 lip 2006, 14:13
autor: DeeS
Różnica jednak istnieje. Olewatorstwo i niekompetencja ochroniarzy jest powszechnie znana. Gdyby tak jednak zachowywali sie policjanci to byłoby to wielce niepokojące.
Zainteresowalem sie sprawa. Zadzwonilem na pogotowie. Facet byl jednak pijany. Calkowicie upojony. Mieszka w samotniaku na Drzymały. To po cześci moze wyjasniac zachowanie sie tych... "opiekunów".
: 24 lip 2006, 14:21
autor: hemik
Byc moze byl im znany.. albo po prostu czuli od niego alkochol co jednak nie zmienia faktu ze tym bardziej : alkochol wiek i slonce to ostatnio mocne polaczenie, dla mnie zwyklego przechodnia wygladal normalnie... nie byl ani brudny, ani zle ubrany ... A Ci panowie teraz to troszke mnie zbiliscie i pewnosci nie mam...ale stawiaj bym na policje .. tak czy siak nie zmienia to faktu ..ze sytacja troszke chora. Na szczescie okazalo się ze ich zachowanie nie wplynelo na niekorzysc ( mam nadzieje ) owego mezczyzny..
P.S Dees dzieki za interwencje.. .( czytaj telefon i info );
: 24 lip 2006, 15:10
autor: tomi
skoda że nie zrobiłeś foto, jakby dostali opr. od szefów to może by się drugi raz nie czaili.
Re: Nieudolność Policjantów.
: 24 lip 2006, 17:17
autor: if_ona
hemik pisze:Czy to jest okej ? może się czepiam ?
A co Ty zrobiłes będąc tam na miejscu?
: 24 lip 2006, 17:46
autor: Kryzbi
if_ona, a od czego sa Ci wszyscy ochroniaze ? ratownicy ? reklamuja sie ? czy stoja sobie bo im kaza ? a moze sluchaja sobie muzyki i popijaja piwko ? oni sa od tego a nie ludzie ktorzy tam sie bawia lub przechodza tamtedy, przeciez to jest ich praca i placa im za to.
: 24 lip 2006, 18:03
autor: if_ona
Kryzbi pisze:if_ona, a od czego sa Ci wszyscy ochroniaze ? [...]oni sa od tego a nie ludzie ktorzy tam sie bawia lub przechodza tamtedy, przeciez to jest ich praca i placa im za to.
Pomaganie innym nie zależy
tylko od sprawowanej funkcji, ale wg mnie przede wszystkim od posiadania tzw. człowieczeństwa (?). Ktoś potrzebuje pomocy, to mu pomagamy, nie bacząc na działania, czy też "niedziałania" innych. I po udzieleniu pomocy drugiemu człowiekowi możemy publicznie oskarżać innych o tzw. zaniechanie, zgłosić skarge do odpowiedniego urzędu itp. DeeS dostał kasę za podjęte działanie? Prawdopodobnie nie. To dlaczego wykonał ten telefon? Cięzko to zrozumieć

: 25 lip 2006, 12:30
autor: hemik
hem .. teraz będzie o moralności pomaganiu i nie pomaganiu ? ... nie wysuwam żadnych oskarżeń jak widzisz pytam nawet z marginesem zabezpieczajc się stwierdzeniem " może się czepiam ? ", i to czy zrobilem coś czy nie w sumie nie ma tu żadnego znaczenia bo funkcjonarjusze / ochroniarze byli blizej ode mnie, a z gory nie przekreslam ich kompetancji ... karetka stała 50 metrów dalej wiec sytuacja w miare opanowana, prawda ? ale zdziwil mnie fakt ze zadzwonili po druga. .. i wcale nie mam pretensji tylko pytam czy to okej ? wcale nie mowiac ze to zle, bo byc moze ktos to wytlumaczy, ze moze sytuacja tego nie wymagala czy ze lepiej zostawic tamta jednak w pogotowiu, czekalem na takie posty zeby to troche wyjasnic. A nieudolnosc w temacie bo dosc sie slimaczyli ... i wydawalo mi sie to dziwne ze zadzwonili po druga... w kolo obserwowalo to troche ludzi i tez sie lekko bulwersowali .. to nie miejsce na disy ... tylko wyrazanie opinii ...pytam dostaje odp dziekuje
Dees dostal kase nie dostal kasy .. hem a jak zrobil to w godzinach pracy ..to co za telefon ma dostac cos extra ? to juz jego prywatna sprawa

: 25 lip 2006, 13:34
autor: if_ona
hemik pisze:hem .. teraz będzie o moralności pomaganiu i nie pomaganiu ?
opisana przez Ciebie sytuacja chyba tyczyła się tegoż (nie)pomagania?
to nie miejsce na disy ... tylko wyrazanie opinii ...
nie rozumiem..
Dees dostal kase nie dostal kasy .. hem a jak zrobil to w godzinach pracy ..to co za telefon ma dostac cos extra ? to juz jego prywatna sprawa

zastanawiałam się dlaczego DeeS zadzwonił, mimo że nie był policjantem/ochroniarzem skierowanym na tę imprezę..
: 25 lip 2006, 13:43
autor: DeeS
Zadzwoniłem gdyz stwierdzilem, że moze to byc temat dziennikarski.
Tyle motywy.
Dyskusja o tym nie ma większego sensu.
Problem jest znacznie szerszy: czy my czasem nie jesteśmy coraz bardziej nieczuli na nieszczęście innych? (niczego nikomu nie zarzucam)? Czy mamy obowiązek niesienia pomocy sami czy tez mamy sie opierac na wyspecjalizowanych sluzbach ( w USA na przyklad niewiele osob odwazy sie samemu niesc pomoc - moga potem zostac oskarzeni, ze wiecej zaszkodzili niz pomogli- moze i my do tego dochodzimy?)? Czy sluzby MUSZA ZAWSZE pomagac nawet tym którezy sa im znani jako notoryczni alkoholicy? KTO za to zaplaci (to pytanie zadala mi pani z pogptowia)? Czy ogól podatnikow ( a więc i my) ma pokrywac koszty niesienia pomocy i leczenia osóbcałkowicie dla społeczeństwa nieprzydatnych? To tri=udne pytania i nirełatwo jest na nie odpowiedzieć. Moze sie pokusimy przeanalizowac je?
: 25 lip 2006, 14:21
autor: if_ona
DeeS pisze:Zadzwoniłem gdyz stwierdzilem, że moze to byc temat dziennikarski.
Tak przypuszczałam
Problem jest znacznie szerszy: czy my czasem nie jesteśmy coraz bardziej nieczuli na nieszczęście innych? (niczego nikomu nie zarzucam)?
Myslę, że nie.. Zawsze znajdą się ludzie, którzy w okreslonej sytuacji są aktywni, a większość jest bierna.
A sytuacja, którą opisał hemik, przypomniała mi historię opisaną przez amerykańskiego psychologa społecznego Roberta Cialdiniego w książce "Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka". I stąd moje wtracenia w tym wątku

Cialdini przypomniał drastyczne zdarzenie z 1964 roku (USA):
"New York Times" w roku 1964 opisał makabryczne zdarzenie: młoda mieszkanka Nowego Jorku została zasztyletowana przed swoim domem. Trzykrotnie dopadał ją w ciągu 35 minut. Zdumiewające było, że - jak ustaliło śledztwo - przyglądało się temu 38 jej sąsiadów i nikt nie zareagował, nawet nie zadzwonił po policję. Dwukrotnie wystraszyły mordercę głosy i widok światła zapalanego w oknie, ale wracał, odnajdował ranną i dobijał ją nożem. Psychologowie Bibb Latane i John Darley uznali, że 38 świadków nie zareagowało właśnie dlatego, że... było ich tak dużo. Ludzie czekali na reakcję innych, nie wiedzieli, co się dokładnie dzieje, bali się wtrącić, bali się ośmieszyć.
Ale to znowu dowodzi ludzkiej bezmyślności. Sąsiedzi nie dopuszczali do siebie myśli najprostszej: ta kobieta zaraz zginie, trzeba zadzwonić po policję.
Zadziałał taki osobliwy wstyd. Ci nowojorczycy, jak wszyscy ludzie, chcieli wyglądać na opanowanych i zrównoważonych, więc rozglądali się ukradkiem, co robią inni. Inni nic nie robili, więc i oni się przyglądali. Latane i Darley postanowili dokładniej zbadać to zjawisko. Aranżowali sytuacje, gdy badany dostrzegał nagle dym wydobywający się spod drzwi sąsiedniego pokoju. 75 procent ludzi przystępowało do jakiegoś działania.
[...] ale gdy razem z badanym przebywała inna, podstawiona osoba, która zachowywała się tak, jak gdyby nic się nie działo, tylko 38 procent ludzi próbowało coś zrobić - choćby zadzwonić po pomoc. Gdy były dwie takie osoby, zaczynało działać nie więcej niż 10 procent. Także w innych badaniach okazało się, że takich ludzi, którzy pomimo bierności innych podejmą jakąkolwiek akcję, jest zaledwie 10 - 15 procent. A gdy sytuacja staje się niejasna i ryzyko udzielenia pomocy większe - jeszcze mniej.
Cytat z wywiadu
http://ciechowski.art.pl/wsh/wywiad_cialdini.html
: 26 lip 2006, 14:14
autor: tomi
DeeS,
Czy sluzby MUSZA ZAWSZE pomagac nawet tym którezy sa im znani jako notoryczni alkoholicy? KTO za to zaplaci (to pytanie zadala mi pani z pogptowia)? Czy ogól podatnikow ( a więc i my) ma pokrywac koszty niesienia pomocy i leczenia osóbcałkowicie dla społeczeństwa nieprzydatnych?
to koszt naszego rozwoju cywilizacyjnego, a pomagać musimy bo w końcu nie wiemy tak do końca czy ta osoba nie podniesie się z nałogu i nie pomoże wielu innym. moim zdaniem sprawa jest oczywista.