Strona 1 z 1
Lord of C'est La Vie - 2 wieze ..
: 10 paź 2004, 22:00
autor: Junglos
krotkie info wstepne :
wieza : to taka duza dluga wieza z 5l pifa wsrodku ..
---------------------------------------------------------------------------------
No wiec wszystko sie zaczelo wczoraj wieczorem w selavce

...
bylem tak spragniony ze zamowilem 1 wieze .. wypilem i ... bylo mi malo ;] wiec poszla 2 wieza .. i szczerze .. bylo mi odziwo malo ;p niektorych to bardzo zaskoczylo .. ale ta historie opowidza swiadkowie ;p
jak cos nie napisalem jesio piszcie ci co byli ;p
PS. wieza byla na spole .. (1 wieza 2 osoby - tylko ze ta druga osoba byla inna ciagle ;p)
: 10 paź 2004, 22:10
autor: Iwona
Misiu może Tobie było mało ale dobrze, że więcej nie piłeś było by więcej strat niż ta jedna szklanka

.... A tak w ogóle to było naprawde zajefajnie... Mam nadzieję, że na tym jednym wyjściu się nie skończy..... Pozdrawiam
: 10 paź 2004, 22:57
autor: Junglos
emm co do szklanki to nie ja zbilem lecz ty

i ja to doskonale pamietam .. zreszta jak wszystko

: 10 paź 2004, 23:12
autor: ixcesal
Prawdziewie, zajefajne kulturalne zajęcie - picie piwa na litry, wieże w selawce już od dawna były dostępne i nikt nie robił z tego hitu sezonu.
: 11 paź 2004, 07:00
autor: Marian
ixcesal, - daj sie pocieszyc z byle go...na . Tu nie chodzi o to, ze byly tylko wieze, chodzi o caly bieg zdarzen, ktorego nie znasz ... a to jest Hydepark wiec rozmawia sie tu o wszystkim. Nie rozumiem skad ta dziwna odpowiedz.
: 11 paź 2004, 09:11
autor: vendro
hehe

szkoda, że mnie nie było
[ Dodano: Pon Paź 11, 2004 08:12 ]
btw. dzieki za wyjasnienie

: 11 paź 2004, 18:43
autor: ixcesal
Marian pisze: Nie rozumiem skad ta dziwna odpowiedz.
Nie dziwna, tylko nie zrozumiałeś sarkazmu.
A jeżeli chodzi o luźny ton Hydeparku, rozumiem jak najbardziej, lecz nie wymagaj, że będę znał cały splot zabawnych wydarzeń, skoro opisane zostało jedynie chlanie.
Trudno w takim wypadku bawić się świetnie, czytając jakże wyczerpujący opis wydarzeń.
Zwalam to jednakże na wiek... Z wiekiem wszystko się zmienia...

: 11 paź 2004, 19:35
autor: Junglos
nie poowiedzial bym ;p a co do chalania .. to tam chlania nie bylo .. poprostu to byl jeden z wiele zabawnych momentow ktory u kazdego utkwil w pamieci

: 11 paź 2004, 19:39
autor: ixcesal
No cóż, dyskusja stoi w martwym punkcie, wszak od pierwszego postu chwila upłynęła, możesz nie pamiętać

: 11 paź 2004, 20:29
autor: elektryk
Dopra ... rozwiazujac konflikt opowiem swoja wizje biegu wydarzen ...
Wiec ... przyszlismy o godzinie 19:00 ... stoliczek, rezerwacja ... poczatkowo jako osoba nie przyzwyczajona do takich klimatow (rocko-reage) siedzialem w kacie laweczki saczac piwko w celu wkomponowania sie w towarzystwo ... zaczela grac muzyka ... muzyczka bardzo pasujaca do miejsca ... zaczelo robic sie klimatycznie moze za sprawa 2 piw ktore w skupieniu saczylem ... widac ze specyfik zaczol dzialac wlasciwie bo zaczely sie pierwsze dyskusje... ludzie ktorzy dotad sie nie znali (junglos, marian, iwona, inka i justyna) zaczeli ze soba rozmawiac ... padlo wiele porywajacych wypowiedzi i atmosfera zaczela robic sie coraz bardziej namietna ... misiek zamowil wierze co chwile uzupelniajac zapas piwa nagromadzony w kuflu. Ku uciesze wiekszosci ekipy ktora nie wprawiona byla w "te klimaty" misiem zaczelo powoli kolowac ... dajac upust nakumulowanej energii poszlismy poskakac przy rockowych brzmieniach "cominiars". Przy parkieto-scenie (ciezko to okreslic bo zespol gral praktycznie z ludzmi bawiacymi sie wkolo co dodawalo klimatu zrzycia z publicznoscia) tanczacy tlum, blyskajace stoboskopy i brzmienie gitar wprawialo publicznosc w stan upojenia muzycznego. Poddalem sie tej fali pozytywnych wibracji i wkomponowujac sie w tlum mimo iz w c'est la vie bylem po raz pierwszy - poczulem sie jak wsrod swoich. Powrociwszy do stolu przy ktorym misiu zdarzyl rozpracowac juz pierwsza wierze poczulem uczucie zimna na mojej nogawce ... niestety szklanka nie dala rady i wyproznila sie wraz z zawartoscia rozdrabniajac sie na drobne na stole. Nie wnikam w jakich okolicznosciach ale podejrzewam ze na sktorek upojenia alkoholowego miska i uzewnetrzniajacego optymizmu iwonki. Impreza sie rozkrecala... do naszego stolika zaczely przysiadac sie rozne, nieznane mi dotad osoby ktore rownie rozentuzjowane jak nasza ekipa oddawaly klimat tego miejsca ... jakos tak puzniej wyszlo ze polowa c'est la vie w nastepstwie przysiadania sie do nas zaczela nosic nasze vlepki w roznych, czasem imtymnych czesciach ciala

misiek w miedzyczasie czujac wewnetrzny niedosyt zlocistego plynu zaczol rozpracowywac druga wierze ... szczeze mowiac nawet nie zauwazylem kiedy druga wierza zostala oprozniona ale "chlopak ma leb"

z justyna rownie milo i przyjemnie sie rozmawialo jak ze znajoma mi ekipa. dziewczyna odznaczajaca sie niezwyklym optymizmem i osobowoscia. marian rowniez okazal sie czlowiekiem niezwykle sympatycznym i potrafiacym sie "dobrze bawic" ... o znajomych pisac nie bede... niech to opisza inni
Impreza byla pelna dobrej muzyki, pozytywnych wibracji i niemal "rodzinnej atmosfery". Kapele graly wysmienicie i jestem przekonany, ze juz wkrotce odwiedzimy C'est La Vie jeszcze raz i bedzie rownie zajefajnie jak nie lepiej.
: 11 paź 2004, 20:41
autor: vendro
Az mi sie Siebie zal zrobilo ze nie poszedlem z wami... ;(

: 11 paź 2004, 21:02
autor: Junglos
eno .. odrazu na poczatku i wogole zrobili zemnie pijaka ;p ja caly czas sie trzymalem na nogach ..

a pijakiem nie jestem .. jestem duzym smakoszem o ;p