44444 forum LUBIN.pl • z życia szefa...
Strona 1 z 1

z życia szefa...

: 19 gru 2005, 00:39
autor: tomi
PONIEDZIAŁEK: Muszę zmienić sekretarkę. Skończyła 19 lat. Za stara.

WTOREK: Dzisiaj zaczyna się szkolenie w Kapsztadzie. Samolot do RPA nie
chciał czekać na mnie 4 godziny. Poleciałem do RPA z dachu mego biurowca
śmigłowcem.

ŚRODA: Podróż trochę się przeciąga. Międzylądowanie w Paryżu. Faktycznie, to
nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle.

CZWARTEK: Tankowanie w Kairze. Śmigłowiec wypił 1000 litrów. Ja tylko 7.
Naród nieużyty. Kazałem by przynieśli do mnie piramidy. Nie chcieli. Podobno
są bardzo duże. A na zdjęciach mają tylko kilka centymetrów.

PIĄTEK: Spotkałem kumpli w Kapsztadzie. Szkolenie jest O.K.Tankują już od
poniedziałku.

SOBOTA: Kumpel z RPA ma urodziny. Jest prezesem kopalni diamentów. Dałem mu
w prezencie helikopter. Nie będę ciągnął złomu z powrotem ze sobą.

NIEDZIELA: Niestety szkolenie się kończy. A zapowiadało się fantastycznie.

PONIEDZIAŁEK: Prezes od diamentów obiecał mi w rewanżu sekretarkę. Podobno
jest ciemna. Co tam, wszystkie sekretarki są ciemne. Dorzucił kilo
diamentów. Fajny kumpel.

WTOREK: Powrót do kraju. Tym razem rejsowym samolotem niestety. Żadnego
międzylądowania.

ŚRODA: Rozpakowałem sekretarkę. Okazało się, że jest ciemna dosłownie.
Zmieniłem wyposażenie biura. Wszystkie meble czarne.

CZWARTEK: Okazało się, że kolorystycznie jest wszystko w porządku, ale
sekretarka zna tylko angielski i bantu. Zatrudniłem tłumacza. Wszystko
pójdzie w koszty.

PIĄTEK: Dzisiaj moje urodziny. Dostałem od Zarządu nowy helikopter. Ten
poprzedni miał już rok. Sekretarka się stara, ale mówi, że paznokcie jej
przeszkadzają w pisaniu. Dobrze, że nie przeszkadzają w czym innym.

SOBOTA: Próbny lot nad Warszawą. Kazałem obniżyć Pałac Kultury. Za bardzo
przeszkadza w lataniu.

NIEDZIELA: Jak to dobrze, że dziś niedziela. Trochę wytchnienia po tygodniu
kieratu. A może wziąć urlop ?

PONIEDZIAŁEK: Posiedzenie Zarządu. Skandal. Chcą mi obniżyć pensję o 10% -
wychodzi, że o 10 tysięcy. Jak ja zwiążę koniec z końcem? Nawet na paliwo do
BMW nie starczy ...

WTOREK: Zmieniłem Zarząd. Ten poprzedni był już stary. Miał już rok.

ŚRODA: Delegacja załogi. Ach jak ja tego nie lubię. Marudzili, że od pół
roku nie dostają pensji. Jakby nie wiedzieli, że ledwo wiążę koniec z
końcem.

CZWARTEK: Delegacja z Chin. Gadają trochę niezrozumiale. Ale najważniejsze,
że dali mi w prezencie nową sekretarkę. Ta czarna już się trochę zużyła.
Skąd ja wezmę żółte meble?

PIĄTEK: Trochę kłopotów z Chinką. Okazało się, że zna tylko chiński. No i
trochę japońskiego. Skąd ja wezmę tłumacza? Chinka egzamin w łóżku zdała
celująco. Nadal brak koncepcji w sprawie mebli. Chyba po prostu zmienię
marmury w budynku na jaśniejsze. Pójdzie w koszty.

SOBOTA: Praca prezesa nigdy się nie kończy. Zrobiłem uroczysty bankiet z
nowym Zarządem. Zamówiłem TIR trunków. Starczyło. Pójdzie w koszty. A
złośliwi śpiewają: "Niech żyją nam prezesi przez szereg długich lat. Gdy
prezesi piją w gorzelni wódki brak". Owszem z pierwszą częścią sie
całkowicie zgadzam. Ale
druga? - Oczerniają na każdym kroku.

NIEDZIELA: Dziś tylko trzy słowa. Kac, kac, kac.

PONIEDZIAŁEK: Graliśmy z kumplami w pokera. Wygrałem nową sekretarkę,
podobno Rosjanka. No, kondycję to ona ma... tylko że pobiły się z tą Chinką.
Nie wiem o co, przecież zaspokajam je obydwie. Ta nowa ma niestety podbite
oko. Trzeba będzie załatwić L4, i pchnąć ją na plastykę twarzy ... Na
szczęście nie będzie z tym problemu, w końcu jestem szefem Kasy Chorych.

WTOREK: Nowa sekretarka chyba juz nie zdarzy z ta operacja twarzy.
Dowiedzialem sie ze przenosza mnie na prezesa ORLENu. Trudno, jakos to
zniose. Ten Orlen to podobno ma cos z ropa naftowa wspolnego wiec moze
wreszcie jakos zwiaze koniec z koncem a przy okazji powieksze zbiornik
paliwa w bmw. Ciekawe na co helikoptery lataja i czy bedzie wiecej szkolen.
Byle nie do Kapsztadu bo juz mi sie znudzil.

: 19 gru 2005, 07:51
autor: Jogi
Widze ze szef ma podoby harmonogram do mnie;]

: 20 gru 2005, 21:09
autor: Matts
Hehe