Podobno autentyk
: 17 paź 2005, 17:03
W pewnej firmie teoretycznie pracowali od, 8:00 do 16:00 ale w
rzeczywistości nikt nie przychodził przed 8:30 i nie wyłaził przed
17:00,system działał do czasu zmiany kierownictwa. Jedna z pierwszych
decyzji nowego szefa była "poprawa dyscypliny pracy" sprowadzała się ona
do tego, ze obiecano płacić nadgodziny za prace, po 16, ale za to każde
spóźnienie powyżej 10 min. miało być odnotowywane w specjalnym zeszycie
z wyrysowanymi długopisem rubrykami:
w celu jego minimalizacji".
Ludziom pomysł się nie podobał, ale konkurencyjna propozycja zmiany godzin
pracy na 8:30 - 16:30 nie przeszła wiec zaczęli się dostosowywać.
Najbardziej z tego powodu cierpiał jeden facet; 3 lata do emerytury,
nieprzeciętny mózgowiec, pełno patentów i wniosków racjonalizatorskich
w ogóle kupa zalet z wyjątkiem punktualności. No i oczywiście jako
pierwszy spóźnił się o ponad 0,5 godziny i musiał się wpisać do zeszyciku.
Jego wpis wyglądał tak:
data, nazwisko, "powód spóźnienia: Wstałem jak zwykle o 6:30, umyłem się
i na chwile poszedłem do sypialni. Popatrzyłem na żonę i dostałem erekcji;
w moim wieku takiej okazji już nie można marnować."
W rubryce "działania podjęte w celu minimalizacji spóźnienia napisał:
"zrezygnowałem ze śniadania".
Podobno był to pierwszy i ostatni wpis w zeszyciku...
rzeczywistości nikt nie przychodził przed 8:30 i nie wyłaził przed
17:00,system działał do czasu zmiany kierownictwa. Jedna z pierwszych
decyzji nowego szefa była "poprawa dyscypliny pracy" sprowadzała się ona
do tego, ze obiecano płacić nadgodziny za prace, po 16, ale za to każde
spóźnienie powyżej 10 min. miało być odnotowywane w specjalnym zeszycie
z wyrysowanymi długopisem rubrykami:
w celu jego minimalizacji".
Ludziom pomysł się nie podobał, ale konkurencyjna propozycja zmiany godzin
pracy na 8:30 - 16:30 nie przeszła wiec zaczęli się dostosowywać.
Najbardziej z tego powodu cierpiał jeden facet; 3 lata do emerytury,
nieprzeciętny mózgowiec, pełno patentów i wniosków racjonalizatorskich
w ogóle kupa zalet z wyjątkiem punktualności. No i oczywiście jako
pierwszy spóźnił się o ponad 0,5 godziny i musiał się wpisać do zeszyciku.
Jego wpis wyglądał tak:
data, nazwisko, "powód spóźnienia: Wstałem jak zwykle o 6:30, umyłem się
i na chwile poszedłem do sypialni. Popatrzyłem na żonę i dostałem erekcji;
w moim wieku takiej okazji już nie można marnować."
W rubryce "działania podjęte w celu minimalizacji spóźnienia napisał:
"zrezygnowałem ze śniadania".
Podobno był to pierwszy i ostatni wpis w zeszyciku...